Zakupy kosmetyczne



Dawno nie było wpisu typowo kosmetycznego na blogu. Ostatnio pojawiło się u mnie parę ciekawych rzeczy, więc pokazuje. Generalnie to ja kupuje, kiedy już coś mi się kończy i nie lubię robić zapasów kosmetycznych. Ostatnie dni sierpnia wymusiły na mnie nowe potrzeby. A to włosy suche, a to cera zbyt zanieczyszczona. Myślę, że czas przesilenia jesiennego nie jest łatwym ani dla cery, ani dla włosów.

Jakie kosmetyki kupiłam w drogerii?


Bardzo cieszy mnie coraz lepsza dostępność dobrych składem kosmetyków. Przy tym ceny bywają też całkiem do przyjęcia. Jak widać, stawiam ostatnio na popularne marki, ale to nie znaczy, że nie lubię poszukać też czegoś ekstra:

Gift of Nature by VisPlantis Nrmalizująca Odżywka do włosów Pięknych, choć przetłuszczających się. Wybrałam ją, ponieważ włosy po lecie bardziej mi się przetłuszczają. Po dwóch zastosowaniach, to nie wiele mogę napisać, ale obiecuje zrobić recenzję.

Gift of Nature Normalizujący Żel do mycia twarzy. Ogólnie jako produkt myjący do wieczornego oczyszczania sprawdza się. Tutaj muszę dodać, że najlepiej zmywa się go pod prysznicem, bądź za pomocą ściereczki do demakijażu. Potwierdzam, że będzie odpowiedni do cery raczej mieszanej, a nawet tłustej. Mnie troszkę po nim ściąga cerę, ale czy to jest minus, to nie koniecznie.

Argital Krem na brodawki i kurzajki z glistnikiem i olejkiem z czosnku. Kupicie w sklepie: https://greenline-sklep.pl/product-pol-2361-Krem-przeciw-brodawkom-z-glistnikiem-i-olejkiem-z-czosnku.html. Stosuje go dopiero parę dni na moją uporczywą kurzajkę na stopie. Wydaje mi się, że przy regularnej aplikacji powinien zadziałać. Charakteryzuje go bardzo intensywny, czosnkowy zapach, także ostrzegam wrażliwe nosy. Jest to kosmetyk super naturalny, z naprawdę fajnym składem. Dobra alternatywa dla chemicznych środków na brodawki, które u mnie niestety działają na krótką metę.

Lirene 100% Hydrolat z róży. Skusiłam się na promocję, niestety nie do końca spełnia moje oczekiwania. Wprawdzie atomizer dobrze działa i ogólnie to czuć przyjemne odświeżenie cery. Minusem jest to, że nie można pryskać na całą twarz, bo niestety powieki zareagowały mi trochę alergicznie. Przez cały dzień czułam, jakbym miała napuchnięte oczy. Od dawna jestem świadomą, że hydrolaty są bardziej skoncentrowane, z tego powodu ich działanie może być zbyt intensywne.

Lirene Skarpetki Złuszczające. Czekają jeszcze na użycie, ale pisały mi osoby na Instagram, że tego typu skarpetki nie są dobrą rzeczą. Podobno łuszczenie się naskórka trwa długo i  jest uciążliwe?





Tołpa to dobra marka?

Jakiś czas temu miałam super pastę do zębów marki Tołpa, dlatego ucieszyłam się kiedy seria Nature On pojawiła się w Rossmann. Od razu więc kupiłam  płyn do płukania ust, jak i też pastę. Przy okazji coś dla lepszego oczyszczenia twarzy. Zobaczcie co wzięłam:

Nature ON Wegański Płyn do płukania ust dla dzieci Junior 6+. Dodaje go synowi do kubka z wodą, gdyż dla niego aromat był zbyt mocny. Zapewne mój syn jeszcze nie mieści się w tym przedziale wiekowym. Kupiłam jako ciekawostkę.

Nature ON Wybielająca Pasta do zębów Carbon White. Przyjemnie odświeżająca pasta, przy regularnym szczotkowaniu widać efekt wybielenia. Wydaje mi się, że nie podrażnia. Producentem jest Torf Corporation.

Nature ON Wegański Płyn do płukania ust Aloe Vera Sensitive. Sprawdza się u mnie przy płukaniu ust raz dziennie, wieczorem, kiedy chce mocniej oczyścić zęby.

Tołpa dermo face Sebio Max Złuszczająca Pasta Maska do mycia twarzy. Na koniec trafił się hit, który mogę polecić do cer wrażliwych, jak moja. Faktycznie robi to, co obiecuje producent: oczyszcza, eliminuje niedoskonałości, działa antybakteryjnie, nie podrażnia. Nie ukrywam, że ważna była dla mnie jego promocyjna cena. Szukałam czegoś w aptece, ale dobrze że trafiłam do drogerii.


Na razie to tyle nowości kosmetycznych, ale przygotowuje się już do pielęgnacji jesiennej. Zapewne będę musiała też nabyć parę kosmetyków do regeneracji.



Komentarze

  1. Od dawna kusi mnie marka Gift of nature :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłego testowania nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba nie znam nic z Twoich nowości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji poznać żadnego z tych produktów

    OdpowiedzUsuń
  5. W sumie nic nie miałam z tego grona. Co do skarpetek, różnie z tym bywa. U mnie np. łuszczenie jest faktycznie długie, ale u mojego narzeczonego idzie dużo szybciej, a czy uciążliwe, to zależy. Latem zdecydowanie tak :). Ja zazwyczaj stosuję w weekend i łuszczenie przychodzi na kolejny weekend, więc jest ok :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię pastę Nature On ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajne nowości. Hydrolat z róży może uczulać, choć może to być też jakiś inny składnik ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe nowości :) Nie miałam żadnego z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaciekawił mnie ten płyn do ust. Myślę, że byłabym z niego zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  10. Te skarpetki nie są złe - tylko ich działanie rozłóż na około 10 dni. Na początku nic się nie dzieje, a potem bywa i tak, że skóra schodzi płatami, albo też wcale. Po tym procesie faktycznie skóra stóp jest delikatniejsza. Sama stawiam bardziej na cowieczorne nawilżanie kremem niż tak inwazyjne złuszczanie...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog