Plany i marzenia na jesień

kobieta w sukience


Nadchodzi magiczna czterdziestka...


Lubię spoglądać w przyszłość z nadzieją i optymizmem. Widzieć, jak realizują się moje plany i marzenia. Niedawno pisałam wpis o 5 rzeczach, które chce zrobić przed czterdziestką. Pokazałam tam kawałek siebie. Moje małe dziwactwa, zainteresowania i wnioski.

Wszystko się zmienia, z biegiem czasu i doświadczeń jakie zdobywamy. Więc jak na razie to kurs z parapsychologii odchodzi na bok. Nie mniej książki o tej tematyce będę czytać. 

Dziś jednak spoglądam na życie z większym realizmem. Nie odchodzę jednak od medytacji. Chyba już zawsze będzie  w mojej codzienności. To jest taki punkt zaczepienia, coś co daje mi prawdziwą radość, siłę i spokój. 



 Coraz więcej zmarszczek na twarzy


Staje się kobietą dojrzałą, bo przekrocze kolejną dekadę życia. Doceniam wartość makijażu korekcyjnego, kremów przeciw zmarszczkom, na kurze łapki, pod oczy... Przywiązuje większą uwagę do tego, czym karmię moje ciało. Jak się ubieram, czy jest mi wygodnie i ciepło. Komfort nabiera zupełnie nowego znaczenia. Już sam brak bólu jest dla mnie luksusem. 


Zawsze ciepło, w sercu i na zewnątrz


Nauka wybaczania sobie i innym jest mi bardzo potrzebna. Nie jest to w planach, to jest cel do realizacji na już.

Tak wiele ludzi jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że mając w sercu urazę do kogoś,nie da się być szczęśliwym. 

Poczucie krzywdy jest jak lód, który mrozi serce i zatruwa ciało. Może brzmieć jak z bajki? A prawda jest taka, że to realne zagrożenie. Zbyt mało czasu poświęcamy własnej psychice, ciągle gonimy za niczym. 

Wiele z nas traci całe lata swego życia na bycie wiecznie skrzywdzonym. Przez los, przez innych, przez rodziców...Nieudane związki, rodzinne tragedie. Pora zostawić to za sobą. 

A to jest tylko życie, trzeba iść do przodu. Nie oglądać się za siebie, budować Tu i Teraz. Wybaczać...


O czym marzę teraz?


Przeczekać tą najgorszą część jesieni. Kiedy nastały te chłodniejsze dni września, uzmysłowiłam sobie, że to już koniec. 

Kolejne lato za mną, pora przygotować się na chłody. Zaakceptować zimne, mgliste poranki. Zaopatrzyć się w ciepłe botki i grubsze swetry. Celebrować urok każdej pogody. 

Życie się zmienia, jak pory roku. Nasze dni przemijają, nie traćmy więc cennych chwil na to co mało ważne. Budujmy dobre relacje. Odpuszczajmy, przede wszystkim sobie i innym. 

Dziękuję wszystkim za odwiedziny mojego bloga. Zawsze kiedy piszę z serca, to ma to dla mnie duże znaczenie. Kiedyś umniejszałam znaczenie mojego bloga. Ciągle myślałam, że za małe statystyki. A kiedy jeden wpis przeczyta nawet 100 osób, to mimo wszystko warto pisać. Nawet gdyby to miało pomóc tylko jednej osobie. 

 

Niekosmetyczni ulubieńcy września

 

ulubieńcy września

Wrzesień dosłownie przeleciał mi przed oczami. Więcej byłam na Instagram, niż na blogu. Zderzenie z nową rzeczywistością  oraz problemy zdrowotne sprawiły, że nie miałam czasu na pisanie. Nadal też mam wrażenie, że czas po prostu ucieka mi przez palce i ciężko wykroić chwilę dla siebie.


Jakich mam ulubieńców we wrześniu?


Imbir do ciepłej wody z rana

Na kłopoty z trawieniem, z żołądkiem potrzeba dużo pić. Ciepła woda z dodatkiem Imbiru mielonego sprawdza się o poranku. Rozgrzewa, dodaje energii i pobudza mój żołądek do pracy. Imbir można też dodawać do innej herbaty lub pić z sokiem z limonki. 

 Co ciekawe, Imbir posiada też działanie przeciwbólowe, o którym zdążyłam się przekonać już wiele razy. Przy bólu głowy Imbir 3x dziennie to mus. Warto dbać o układ trawienny, zanim będzie za późno. Imbir mogę polecić, bo u mnie się sprawdza. Uratował mnie przy ostatniej grypie żołądkowej. 


Herbata Matcha

Skoro jesteśmy przy napojach, to o nawadnianiu nie zapominam również jesienią. Ekologiczna Herbata Matcha jest absolutnym odkryciem. Naoglądałam się tej herbaty u jednej Pani na Instagram i w końcu zapragnęłam ją sama pić. I co się okazuje, że jest to bardzo smaczna Herbata. Jednak jej smak bywa specyficzny.

Jak ktoś lubi herbaty zielone, to warto zamienić na ten szczególny rodzaj. Matcha posiada wyjątkowe właściwości zdrowotne. Akurat do picia o tej porze roku, gdyż wzmacnia odporność. Jest źródłem antyoksydantów, ma działanie antynowotworowe. 

Bardzo dobry zamiennik kawy, jeśli ktoś nie może jej pić. W przeciwieństwie do kawy stopniowo dodaje energii, zmniejsza stres, niepokój, ma łagodne działanie uspokajające. Wspomaga również odchudzanie. 


Kadzidło na dobry nastrój

A jak już mowa o dobrym nastroju, to warto wspomnieć o kadzidełku, jakim jest Olibanum czyli żywica z drzew Boswellia. Uwielbiam palić wieczorami na balkonie, a zapach wlatuje przez otwarte okno. 

Olibanum ma szczególne cechy, przypisywane w zależności od zainteresowań użytkowników. Jedną z największych zalet jest na pewno likwidacja komarów, które po prostu uciekają z daleka i dzięki temu można spokojnie iść spać. 

Palenie tego kadzidła wybitnie działa odprężająco. Sprawdza się, jeśli chce się wyciszyć, medytować, lub po prostu ukoić nerwy stargane po całym dniu. W niektórych kręgach cenione ze względu na działanie odstraszające byty astralne i złe moce. 

Warto palić Olibanum w przypadku kataru, kaszlu i bólu kręgosłupa. Likwiduje wirusy, ma działanie przeciwzapalne i antyreumatyczne. Pali się go na węgielku przeznaczonym do takich celów. 


Świeczki na jesień 

Podgrzewacze z wosku pszczelego marzyły mi się od dawna. Nie da się ich nawet porównać do tych zwykłych, sprzedawanych w marketach. Po takich miewam problemy z układem oddechowym. Nie mam ochoty się truć, więc wybieram zdrowszą świeczkę. 

Producent podaje, że świeczki z wosku pszczelego mają działanie pro-zdrowotne. Jest to m.in. zdolność łagodzenia dolegliwości dróg oddechowych, jak kaszel, katar, niedrożność zatok, astma.  Posiadają zdolność jonizacji powietrza. Poprawiają nastrój, koncentrację i relaksują. 

Ich czas palenia to około 5 godzin. Odpalam je zwykle wieczorem, bo lubię zasypiać przy ciepłym świetle, a nie w całkowitej ciemności. Natomiast rano przestałam mieć ciągle chrypkę, którą to miewałam po paleniu zwykłych tealight. 


Czy warto chodzić na fizjoterapię ? Terapia rozejścia mięśni prostych brzucha

rehabilitacja gabinet

Tytuł może mylący, bo oczywiście że warto chodzić na fizjoterapię. Zwłaszcza jak zaleci ją lekarz. Na pewno w przypadku wszelkich schorzeń narządu ruchu trzeba skorzystać z porady fizjoterapeuty. 

Zdarzy się, że  lekarz ortopeda, czy nawet neurolog zaleci tylko leczenie farmakologiczne, co jest dużym błędem. Tabletki nie leczą, jedynie wpływają na zmniejszenie bólu. 


A co mają zrobić kobiety, które po zakończonym połogu nadal czują się źle ze swoim ciałem? Niestety, lekarze ginekolodzy nie mają pojęcia, że brzuch po ciąży często potrzebuje rehabilitacji.

Brakuje realnego wsparcia kobiet po porodzie, nie ma dostępu do bezpłatnych poradni.

Z mniejszych miejscowości trzeba dojeżdżać daleko, co przy malutkim dziecku jest dodatkowym utrudnieniem.

A przecież porada fizjoterapeuty uroginekologicznego powinna być przywilejem dla każdej kobiety. Nie tylko po porodzie i w każdym wieku. 


Jak wyglądał mój brzuch w ostatnim roku?


Poniższe zdjęcia, wykonane są na przestrzeni roku, kiedy to uczęszczałam do poradni.  Za każdym razem miałam robione pomiary za pomocą USG. 

Nie zrobiłam bardzo dużych postępów i nadal nie mogę pochwalić się brzuchem wzorowym. Pomimo tego czuję ogromną różnicę w samopoczuciu i kondycji.

W ciągu tego roku także zgubiłam 5 kg, co również jest odciążeniem dla kręgosłupa. 

Na żadnym zdjęciu poniżej nie wciągam brzucha:

brzuch


Jak zmienia się brzuch od ćwiczeń, tego przykład macie na zdjęciach. Nie robię długich treningów. Nie leżę na macie godzinami. Czasami jest to tylko 10-15 minut dziennie. Jednak, kiedy nie ćwiczę parę dni, czuje się gorzej. 

Jaki wpływ ma dieta i aktywność fizyczna?


W przypadku osłabienia tkanki łącznej, z której m.in. składa się kresa biała, dieta ma ogromne znaczenie.

Z pewnością jakość pożywienia, które przyswajamy ma wpływ na to, jak regeneruje się nasze ciało.

Praktycznie za każdym razem jak spożywam za duże ilości cukru obserwuje pogorszenie nie tylko ogólnej kondycji, jak i osłabienie kresy i bardziej "rozlany" brzuch. 

Z rozmowy z fizjoterapeutą jednak dowiedziałam się, że przykładowo kolagen nie ma udowodnionego działania w przypadku tego typu dolegliwości. 

Oczywiście dieta powinna być kompleksowa i zaspokajać wszystkie potrzeby organizmu. Jeśli kobieta jeszcze karmi, to tym bardziej trzeba zadbać o jakość pożywienia. 

W razie potrzeby zastosować także odpowiednie suplementy. Nie bójmy się tego, nawet karmiąc można je brać. Chociaż oczywiście zawsze są ostrzeżenia, że w przypadku karmienia to nic nie wolno.

A mama karmiąca często na spore niedobory, które ciężko wyrównać kiedy brakuje czasu na przyrządzanie posiłków. 


Co mi daje terapia rozejścia?

  • Zmniejszenie dolegliwości bólowych ze strony kręgosłupa. 
  • Lepsza ogólna kondycja ciała. Brak zadyszki jest też wynikiem poprawy w kwestii odżywiania. 
  • Większa pewność siebie. Wiadomo, nie muszę już udawać kobiety w ciąży stojąc w kolejce. 
  • Dobra świadomość własnego ciała. Od kiedy wykonuje ćwiczenia na mięśnie głębokie brzucha, mogę kontrolować brzuch nawet podczas zwykłego stania, czy chodzenia. Mam lepszą postawę, nie garbie się. 
  • Motywacja do dalszych ćwiczeń. Jestem tego typu osobą, co potrzebuje się co jakiś czas skontrolować. Podczas godzinnej wizyty zyskuje ogrom wiedzy, nowe ćwiczenia zachęcają. 
  • Indywidualne dobieranie treningu. Fizjoterapeuta bada postępy i dobiera ćwiczenia. Wizyty są np. co 8 tygodni i w tym czasie brzuch może naprawdę się zmienić. Poza tym ciało przyzwyczaja się do tych samych ćwiczeń. 
  • Konsultowanie bieżących efektów, tego nie da się zrobić przez YouTuba ani za pomocą Teleporady. 


brzuch


Mam nadzieję, że moje efekty Was przekonają do tego, że warto podjąć walkę o siebie. 

Niezależenie od tego, czy jesteście po porodzie, a może nie możecie poradzić sobie z wystającym brzuchem? Zawsze warto skonsultować się ze specjalistą. Często są to kobiety, więc nie jest wstydliwa wizyta. Kobieta bardziej zrozumie kobietę. 



Fotel utkany z mchu...Trochę inspiracji i dlaczego mało pisze?



Dlaczego rzadko tu bywam?

Spiesząc z wyjaśnieniem, które należy się czytelnikom: Wrzesień nie był dla mnie dobry, jeśli chodzi o kwestie pisania na blogu. Od początku miesiąca przytrafiło mi się parę niedogodności, które nieco osłabiły moje myślenie.

Wcześniej wiele razy czytałam, że stan jelit wpływa na mózg, ale chyba po raz pierwszy dało mi się to tak mocno we znaki. Zrobiłam badania i  wszystko w normie. Dlaczego więc samopoczucie do niczego?

Początek roku w przedszkolu to też nowy rytm dnia. Do zmian trzeba się przystosować, zabiera to trochę czasu. Jako osoba o wysokiej wrażliwości daje sobie go więcej. Nowy rytm dnia, pozornie więcej chwil na odpoczynek? Nic bardziej mylnego...


Depresja zagląda mi w oczy?

Niedawno przeczytany tekst na: https://www.naturalniepiekna.info/2020/09/depresja-poporodowa-moja-historia.html wstrząsną mną, ale i popchnął do działania. Właściwie mogłabym sama napisać taki tekst, Wiele zdań mówi o mnie. A chcę w końcu z tego wyjść. Z tego zastoju, odrętwienia. Tylko działaniem jestem w stanie powrócić na prostą. 

Pomyślałam, że wcale nie muszę stworzyć nie wiadomo jak odkrywczego wpisu. Być może napisanie zwykłego tekstu, o tym co u mnie, jest dobrym rozwiązaniem na początek. Zrzucenie ciężaru z serca, podzielenie się z Wami tym, jak czasem jest mi trudno.


Dziś rano, jeszcze leżąc w łóżku stworzyłam w swojej głowie wiersz. Jest on wynikiem mojej wyobraźni, ale inspirację czerpię z tego, co na co dzień praktykuje: wdzięczność. Zmiana myślenia na pozytywne jest mi bardzo potrzebna. 


"Leśny Anioł"

Fotel utkany z zielonego mchu
Siedząc pod krzewem dzikiego bzu
Czarne jak smoła myśli rozpatrując
Niczego dobrego nie oczekując.

Na ile prób zostanę jeszcze wystawiona
Czy o dobroci Anioła zdołam się przekonać?
Wzywając, by zabrał ode mnie ten smutek
Gdy pozytywna przyczyna wyprzedzi skutek. 

Tkwiąc w szarym dniu codziennym
Nastrojem zarażając się niezmiennym
Zależność od otoczenia przyjmując
Na ratunek mego Anioła oczekując.

Biorę w końcu swe myśli w ramiona
Wiodąc życie z dala od złych przekonań
Radość w mym sercu dziś zagości
Powstanę z kolan, odrzucę stare naleciałości. 


Co mnie ostatnio inspiruje?


Klaudia Pingot SpecBabka na Youtube to mój niezbędnik na każdy wieczór. Dzięki pewnej przyjaznej duszy za podesłanie mi profilu. Oczywiście musiałam nieźle dostać w kość od życia, aby w końcu zacząć oglądać wykłady wspaniałej psycholog.

SpecBabka łączy psychologię z tym co mistyczne, pozornie nieznane. Jak się okazuje nauka i medytacja mają jednak ze sobą wiele wspólnego. Dziś medytacja i  moc pozytywnego myślenia już nie są tylko hipotezą, zabobonem.  Od lat trwają badania nad potęgą ludzkiego umysłu. Możemy tworzyć sami swoją rzeczywistość. I to jest wspaniałe...


Ulecz się sam czyli metoda EFT


Na koniec krótko jeszcze o metodzie EFT, którą znalazłam w książce "Myśli to materia". Instrukcji do tej metody jest wiele w Internecie. Wpisując na YouTube: Metoda EFT Katarzyna Dodd , znajdziecie przydatne filmy, które pozwolą Wam lepiej przyswoić tą prostą technikę. 

Chcę Was do niej zachęcić, więc wspomnę że jest to metoda psychologiczna. Wykorzystuje się w niej opukiwanie punktów energetycznych, połączone z wypowiadaniem prostych sformułowań. Mi osobiście kojarzy się z psychoterapią, którą mogę sobie sama wykonać zawsze i wszędzie. Jest to metoda udowodniona naukowo. Testowana na osobach z traumą i stresem pourazowym. 


Jeżeli interesuje Ciebie szeroko pojęty Rozwój osobisty. Masz poczucie, że możesz sterować swoim życiem, emocjami, generować wydarzenia. Bez trudu znajdziesz rozwiązania dla siebie. Wystarczy tylko się rozejrzeć. 

Tak oto przebrnęłam przez kolejny wpis, po zbyt długiej jak dla mnie przerwie. Naprawdę pisanie daje mi niesamowitą siłę. Dlatego mam nadzieję, że nie będzie już takich przerw w publikowaniu. Dzięki wszystkim osobom, które tu zaglądają. 



Nieśmiertelność duszy, Podróż między wcieleniami

Nieśmiertelność duszy książka

 

Tematy związane z duchowością robią coraz większą furorę w Internecie. Materializm niektórym już się znudził i zaczynają szukać innych ścieżek do osiągnięcia szczęścia. Z pewnością jedną z dróg jest wiedza, książki i ogólny rozwój duchowy. Właściwie to jest źródło bez końca. 


"Nieśmiertelność Duszy" przeczytałam już jakiś czas temu. Musiałam jednak odłożyć i na spokojnie przemyśleć. Jestem osobą wrażliwą i takie rewelacje zawsze robią na mnie ogromne wrażenie. Właściwie to nie jest moja pierwsza książka o doświadczeniach poza ciałem. Swego czasu dwa razy przeczytałam "Dowód" (Eben Alexander) , książka ta do dziś bardzo mnie wzrusza. 




Lisa Williams autorka książki "Nieśmiertelność duszy"

Medium i jasnowidz o niezwykłej umiejętności komunikowania się z bliskimi i przyjaciółmi , którzy udali się na drugą stronę. Wystąpiła  w wielu popularnych programach. m.in. Oprah, Good Morning America.

Lisa posiadała mediumiczne zdolności od dziecka. Widywała duchy, rozmawiała z nimi, ale ukrywała to przed otoczeniem z obawy przed wyśmianiem przez otoczenie.  Z pewności posiada wyjątkowy dar. Również jej babcia była medium i zajmowała się tym zawodowo przez całe życie. 

Brzmi to może jak scenariusz  serialu. Nie da się jednak ukryć faktu, jak wielką karierę robi Lisa. Nie tylko pisze książki, które w dużej mierze opierają się na jej doświadczeniach, ale jest też znaną postacią z telewizji. Jej życiorys ewidentnie ukazuje, że w życiu nie ma przypadków i wszystko ma jakiś cel. 


książka


Śmierć nie jest tematem tabu...

Z pewnością wiele ludzi żyjąc Tu i Teraz nie myśli o śmierci. Przyzwyczajono nas do ignorowania tematu. Mam wrażenie, że nakręcają nas od dziecka tylko na konsumowanie. Bezustanną pogoń, by mieć jak  najwięcej, coraz lepsze przedmioty. Bycie maszynką w całym trybiku...

W środku jednak pozostaje pustka. I kiedy się zorientujemy, że czegoś brak, to zaczynamy poszukiwać prawdziwego sensu życia. Bo jaką wartość ma mieć tylko gromadzenie dóbr, skoro i tak kiedyś potrzeba to wszystko zostawić. Z tego powodu trzeba zadbać o wartości duchowe. 

Niektórych śmierć napawa tylko lękiem, wszak wszystko co nie znane budzi strach. Sięgając po takie książki, jak "Nieśmiertelność duszy" w łatwy sposób można rozwiać swoje wątpliwości. Czytanie opisów cudzych doświadczeń z pogranicza śmierci jest bardzo fascynujące. Jednak u niektórych może wzbudzić skojarzenia z fantastyką. Faktem jest na pewno, że każdy umrze, dlatego odkładanie tego tematu nie jest niczym mądrym. 


Kim są przewodnicy duchowi?

Lisa Williams otwarcie przyznaje, że nie napisałaby swojej książki, gdyby nie pomoc przewodników duchowych. Każdy z nas takich posiada, ale nie każdy może z nimi rozmawiać (w dosłownym znaczeniu tego słowa). Czasami jednak daje się odczuć subtelne podpowiedzi.

Niektórzy sądzą, że to tylko intuicja, albo podszepty świadomości. Jakby tego nie nazwać, to nie można oprzeć się wrażeniu, że autorka na pewno była bardzo natchniona. Niektóre rozdziały są dosłownym cytatem tego, co mówił do niej Duch. Nie jest to jednak książka dla osób z zamkniętych umysłem, czasami brakuje tu logiki.


Gdzie trafi dusza po śmierci?

Najbardziej przejmujący, barwny opis wędrówki duszy jaki dotychczas poznałam. Po przeczytaniu tego rozdziału z pewnością można powiedzieć, że strach przed śmiercią mija. Ukazana jest ona jako początek fascynującej podróży przez kolejne Sale, w których dusza się uczy, oczyszcza i przygotowuje do dalszej wędrówki. Spotyka tam pomocne istoty...

Lisa opisuje kolejne etapy, przez które musi przejść każda dusza. Czy trafi do piekła, czy do nieba? Gdzie idą po śmierci złe dusze? Czy psychopaci, zbrodniarze, samobójcy będą skazani na wieczne potępienie? Jak bardzo kocha nas Bóg? Tego Wam nie zdradzę, bo odebrałabym Wam całą przyjemność z czytania. 


Książka składa się czterech części i w sumie jest 16 rozdziałów. Liczba stron 323


Moje suplementy przy Hashimoto




Suplementy diety są dla każdego?


Wiele się o nich czyta, wszędzie starają się nam je wciskać, a mimo to nadal wiele osób jest przeciwko. Podstawą zawsze powinna być zbilansowana dieta. Po suplementy sięgamy wówczas, gdy mamy stwierdzony niedobór określonych witamin, minerałów. Można również sięgnąć po superfoods. A najlepiej to mocno dbać o wartościowe składniki w diecie.


Suplementy Przy Hashimoto


Pisząc o suplementach przy Hashimoto chciałabym od razu zaznaczyć, że na przykład biorę własny przypadek. Nie konsultowałam tych suplementów (z wyjątkiem magnez, cynk) z lekarzem. W sumie to zaczęło się od tego magnezu i cynku wczesną wiosną, które zalecił mi lekarz rodzinny. Oczywiście innej marki, a ja później sama sobie tylko zmieniłam i biorę to, co moim zdaniem przyswajam najlepiej. Lekarz zalecił mi te minerały, ponieważ czułam  się stale zmęczona i nerwowa. Na pewno przyczyniły się do tego również nieprzespane noce.

Co muszę też zaznaczyć, to nie badam poziomu Magnezu, Cynku, Witaminy B12, Witaminy D i innych w organizmie. Gdybym chciałam to zrobić, to kilkaset złotych nie moje. Oczywiście, że na zdrowiu się nie oszczędza. Regularnie wykonuje morfologię, TSH, FT3, FT4 oraz poziom przeciwciał Anty-TPO (zwykle powinno się też Anty-TG). Wszystko trzeba zapłacić z własnej kieszeni, ponieważ lekarz pierwszego kontaktu nie widzi zasadności wydawania skierowań.


Dlaczego suplementy?


Nawet  "zwykłe" suplementy powinno się konsultować z lekarzem. Nie diagnozujemy się przez Internet. Nie porównujemy objawów z innymi ludźmi. Dobry lekarz pierwszego kontaktu jest w stanie stwierdzić po objawach czego nam brakuje. Po krótkim czasie od przyjęcia tych tabletek powinno się odczuć poprawę. Dietetycy też zalecają nie brać czegoś cały czas, tylko zmieniać dawki, na pewien czas odstawić i obserwować co się dzieje.


Suplementy doraźne, brane okazjonalnie


Ashwagandha  często zalecana przy stresującym trybie życia. Jest to adaptogen, czyli produkt wspierający cały organizm, redukujący ujemne skutki stresu. Niektórzy po adaptogenie mogą czuć się lekko i przyjemnie.

Polecany przy Hashimoto, ale nie dla każdego. Każdy adaptogen należy przetestować i sprawdzić samopoczucie po nim. Możemy czuć się po nim zbyt nakręcone, z drugiej strony może też wcale nie podziałać.

Ashwagandha Purella Superfoods zawiera standaryzowany ekstrakt z korzenia żeń-szenia indyjskiego. Jest również źódłem piperyny, która ma ułatwiać wchłanianie, a nawet może lekko przyśpieszyć metabolizm.

Polecam również:
https://www.retromama.blog/2019/06/ashwagandha-naturell-suplement-na-dobre.html





Witamina C w proszku, w postaci Kwasu L-Askorbinowego. Najbardziej popularny suplement diety, szeroko polecany, bezpieczny. Stosuje go zwykle przy przeziębieniach. Pomaga mi również lekko dokwasić mój żołądek, który często przy Hashimoto "słabo trawi".

Z Witaminą C w tej formie trzeba jednak uważać, gdyż może podrażniać przy owrzodzeniach żołądka i układu pokarmowego. W takim przypadku lepiej sięgnąć po Witaminę C bezkwasową: https://www.retromama.blog/2020/02/mag-witamina-c-moj-eliksir-piekna-i.html


Jakie suplementy brać przy Hashimoto?



Kelp atlantycki czyli dobre źródło Jodu. Wsparcie przy tarczycy, roślinne pochodzenie. Jedna tabletka dziennie. 

Wiele osób jednak nie może przyjmować jodu. Gdy poziom przeciwciał AntyTG, czy AntyTPO jest duży, jod może zbyt mocno pobudzać tarczycę. Uzyskamy efekt odwrotny od zamierzonego. Warto skonsultować to ze swoim lekarzem, czy potrzebny nam Jod czy też nie. 

Zapotrzebowanie na Jod to sprawa indywidualna. Ja praktycznie po pierwszym dniu przyjmowania jodu odczułam poprawę samopoczucia. Zupełnie tak, jakbym przyjęła lek na tarczycę. Mam porównanie bo kiedyś brałam Euthyrox.

Wynik TSH i Ft4 obecnie mam w normie, chociaż na wiosnę TSH było powyżej 2,5 (przy normie do 4, ale należy brać uwagę samopoczucie oraz wiek). Jeśli dbam o odpoczynek, wysypiam się to czuję się bardzo dobrze. Przy Jodzie TSH spadło poniżej 2, ale mam zamiar to kontrolować regularnie. Pomimo tego, że lekarz nie widzi zasadności. Moje samopoczucie jest najlepszym miernikiem, czy coś mi służy, czy też nie. 


Selen+Cynk jest takim nie docenianym minerałem. Oczywiście o selenie przy tarczycy było głośno już pewien czas temu. Później wycofano się z rewelacji, jakoby selen leczył Hashimoto. A nawet oskarżono go potencjalne działanie rakotwórcze. Oczywiście, że przedawkowanie każdego składnika może skończyć się dla nas źle.

Dobrym źródłem selenu i cynku są orzechy brazylijskie, ale jak komuś nie chce się chrupać, to można brać ten Organiczny Selen i Cynk.

Niedobór cynku objawia się m.in. problemami ze skórą, wypadaniem włosów,  trądzikiem u dorosłych, mniejszą odpornością na przeziębienia, osłabieniem. Selen i Cynk są ważne również w przypadku niedoborów Magnezu, gdyż pierwiastki te oddziałują na siebie wzajemnie. Z reguły jeśli jest niedobór Magnezu to powinno się przyjmować też Cynk. 


Magnez + B6 . Magnez w formie Diglicynian Magnezu jest polecany dla osób z Hashimoto, gdyż jest to dobrze przyswajalne źródło tego pierwiastka. Wchłania się bardzo dobrze i daje szyki efekt.

Z Olimp Labs są dostępne różne dawki tego Magnezu, m.in. Forte, z Witaminą D3 w komplecie, więc nie trzeba już wtedy jej przyjmować osobno.

Witamina B6 ułatwia wchłanianie Magnezu. 
Magnez  ogólnie dobrze działa na układ nerwowy.  Stosowany wieczorem zapewnia lepszy sen. Uodparnia na stres. Pomocny przy tikach nerwowych.

Magnez często trudno jest uzupełnić, nawet stosując dobrą dietę. Jeżeli stresujemy się często, prowadzimy nieregularny tryb życia, a nawet kiedy się nie wysypiamy. Warto więc uzupełnić magnez w formie suplementu, a najlepiej nawet leku. 




Witamina D3. Nie trzeba już chyba przekonywać nikogo, że niedobór tej witaminy jest powszechny. Nawet po wakacjach w tropikach możemy mieć niedobór. Nie wiem, czy jest to tylko zależne od strefy klimatycznej w jakiej żyjemy? Może wpływ ma coraz gorsza jakość pożywienia i nasze słabsze zdolności do adaptacji w zatrutym środowisku.

Osoby z Hashimoto są jeszcze bardziej narażone na niedobory z uwagi na zaburzenia we wchłanianiu rozmaitych składników. Po prostu słońce nie działa na skórę tak jak powinno, albo skóra nie reaguje prawidłowo. Nie będę się w to bardziej zagłębiać, bo proces ten nie jest łatwy do wytłumaczenia.

Witamina D3 w kroplach to bardzo wygodna forma. W jednej kropelce jest 2000 j.m. Zwykle latem biorę jedną dawkę, a od jesieni do wiosny dwie. Przyjmując regularnie Witaminę D czuję się znacznie lepiej. I nie jest to tylko efekt Placebo.

https://www.retromama.blog/2020/02/myvita-100-naturalna-d-3-forte.html


Omega 3 doceniany ze względu na właściwości przeciwzapalne. Przy Hashimoto niestety jest duża skłonność do stanów zapalnych. Poza tym w diecie przeciętnego Polaka przeważają te Omega6, których oczywiście też nam potrzeba. Jednak za dużo Omega 6 to nasilenie procesów zapalnych.

Można oczywiście przemycić więcej ryb w diecie, pić olej lniany dobrej jakości. Kapsułka nie jest więc koniecznością. Wszystko zależy od nas, czy wybieramy suplement, czy dbamy o podaż Omega3 w diecie.


Witamina B12 w postaci Dibenkozyd czyli forma koenzymu. Po dostarczeniu go do organizmu sam przekształca się w witaminę B12.

Ogólnie Witaminę B12 poleca się przy Hashimoto. Zwłaszcza jeśli ograniczamy mięso, prowadzimy stresujący tryb życia, bądź mamy poczucie, że nasz żołądek nie przyswaja dobrze. Sama nie przyjmuje tej witaminy stale, robię przerwy. Moim zdaniem jednak jest przydatna, bo czasami naprawdę czuję się po niej lepiej.


Czy naprawdę potrzebuje tych wszystkich suplementów?


Najlepszym miernikiem jest samopoczucie. Obserwacja jak się czuję  przyjmując tabletki i kapsułki. Często robię sobie przerwę, nie biorę wszystkiego jak leci. Analizuje własną dietę, przyglądam się nawykom żywieniowym, które niestety nie są idealne.

Oczywiście, że chciałabym kiedyś zbadać poziomy tych witamin we krwi, ale jak się okazuje, badania laboratoryjne też mogą być niemiarodajne. Pytanie więc, czy warto wydać te kilkaset złotych? Czy brać w ciemno i wierzyć samej sobie, że to działa? Póki co mi służy więc biorę.




Książki na jesień, kocyk i ciepła herbatka




Wrzesień dla mnie oznacza też dłuższe wieczory. Powoli przygotowuje się na te magiczne chwile. Mam plan poświęcić więcej czasu na czytanie. Usiąść z kocykiem na kolanach i kubkiem herbaty w dłoni.

To jest właśnie wspaniałe w jesieni, cisza, spokój. Wylegiwanie się w wannie z gorącą wodą i mnóstwem piany. No dobra, trochę popłynęła z marzeniami, ale kto powiedział, że nie mogę ich spełnić.

Przegląd jesiennej biblioteczki


Czytać zawsze lubiłam, ale literatura z gatunku parapsychologia jest tym, co ostatnio mocno mnie wciąga. Wiele osób uważać może, że czytam jakieś wymysły i  w ogóle nijak się ma to do życia realnego. Otóż nie...

Wyprowadzę Was z błędu. Przykładowo książka: "Myśli to materia" zawiera poparte naukowo dowody. Właściwie większość eksperymentów, wniosków z tej książki ma dołączoną liczbę badań, które przeprowadzono dla udowodnienia tych teorii.

"Sieć" jest za to trochę trudniejszą pozycją dla czytelnika. Jednak nieodparcie kojarzy mi się z pewnym filmem na YouTube obejrzanym już pewien czas temu. Trochę w niej języka naukowego, ale nie na tyle, żaby nie dało się tego przeczytać. Z kolei tutaj autorzy wysuwają więcej samych torii, niż naukowo popartych dowodów. Uważam jednak, że temat ten będzie nadal badany, a rozwijająca się technologia w końcu ułatwi dotarcie do prawdy.

 Myślę, że książka zainteresuje fanów serii "Matrix". Uwielbiam ten film, obejrzałam go parę razy i za każdym razem zachwycał. Wiem, że są osoby wierzące w tego typu teorie. Inni zaś naśmiewać się mogą, że mam bujną wyobraźnię. Jednak potrzeba otwartego umysłu i swego rodzaju dociekliwości, aby wczytywać się w takie lektury. Mimo wszystko polecam, choć nie przeczytałam jeszcze całości.

"Księga zaklęć kryształowych" jest dla mnie kontynuacją innej fascynującej książki. Po prostu czułam, że chce bardziej zagłębić się w informacje dotyczące kamieni szlachetnych. W Internecie niestety nie znalazłam wiarygodnych źródeł, albo jest ich tak wiele i są bardzo rozbieżne. Wydawało mi się, że osoba z trzydziestoletnim doświadczeniem będzie wiarygodna, aby przekazać podstawowe informacje odnośnie tej tematyki. Książkę dopiero zaczęłam czytać, ale już znalazłam w niej kilka inspiracji.


  • Dr Dawson Church "Myśli to materia"
  • DR Doreen Virtue "Ocaleni przez anioły"
  • Marie D. Jones, Larry Flaxman "Sieć - Badanie ukrytej infrastruktury rzeczywistości"
  • Ember Grant "Księga zaklęć kryształowych"


To warto mieć na jesień


Duży kubek na herbatę, nie jeden a nawet parę na zmianę. Zrobiłam porządki i wyrzuciłam stare, brzydkie kubki. Jestem zdania,  że zasługuje na to by pić herbatę w ładnym kubku.
Poza tym rozmiar też ma znaczenie. Miałam dużo kubków o pojemności 250 ml , a to dla mnie za mało. Trzeba by parzyć napój w dzbanku i stale dolewać. Cieszy mnie moda na duże kubki, te 420 ml to już solidniej mnie nawodni.


Zapas herbat ziołowych 


Ostatnio zdałam sobie sprawę, jak bardzo lubię pić herbaty.  Kawę porzuciłam już pewien czas temu, zastąpiłam ją herbatą. 
Zielona wiedzie u mnie prym od paru lat. Ostatnio w końcu udało mi się kupić Herbatę Matcha. Naprawdę mi smakuje. Z limonką i imbirem tworzy ciekawą kompozycję. 

Ze względu na dolegliwości układu pokarmowego sięgam także po herbaty ziołowe, na trawienie. 
Lubię też miętę, lipę z własnych zbiorów. Mam też zapas suszonej pokrzywy zbieranej wiosną. 



Ostatni punkt w jesiennym must have to milutki kocyk, którym można się okryć podczas czytania książki. Ciekawe kocyki znalazłam w Kiku, ale mam już parę w domu. Można sobie zmieniać w zależności od nastroju i temperatury.

Dbajcie o siebie, wrzesień to trudny czas jeśli chodzi o przeziębienia. Wirusy dały już o sobie znać i trzeba się wzmacniać, aby nie dać się tej złej stronie jesieni. Najskuteczniejszą bronią jest dobre nastawienie, pozytywne myśli i dbanie o relaks.



Zakupy kosmetyczne



Dawno nie było wpisu typowo kosmetycznego na blogu. Ostatnio pojawiło się u mnie parę ciekawych rzeczy, więc pokazuje. Generalnie to ja kupuje, kiedy już coś mi się kończy i nie lubię robić zapasów kosmetycznych. Ostatnie dni sierpnia wymusiły na mnie nowe potrzeby. A to włosy suche, a to cera zbyt zanieczyszczona. Myślę, że czas przesilenia jesiennego nie jest łatwym ani dla cery, ani dla włosów.

Jakie kosmetyki kupiłam w drogerii?


Bardzo cieszy mnie coraz lepsza dostępność dobrych składem kosmetyków. Przy tym ceny bywają też całkiem do przyjęcia. Jak widać, stawiam ostatnio na popularne marki, ale to nie znaczy, że nie lubię poszukać też czegoś ekstra:

Gift of Nature by VisPlantis Nrmalizująca Odżywka do włosów Pięknych, choć przetłuszczających się. Wybrałam ją, ponieważ włosy po lecie bardziej mi się przetłuszczają. Po dwóch zastosowaniach, to nie wiele mogę napisać, ale obiecuje zrobić recenzję.

Gift of Nature Normalizujący Żel do mycia twarzy. Ogólnie jako produkt myjący do wieczornego oczyszczania sprawdza się. Tutaj muszę dodać, że najlepiej zmywa się go pod prysznicem, bądź za pomocą ściereczki do demakijażu. Potwierdzam, że będzie odpowiedni do cery raczej mieszanej, a nawet tłustej. Mnie troszkę po nim ściąga cerę, ale czy to jest minus, to nie koniecznie.

Argital Krem na brodawki i kurzajki z glistnikiem i olejkiem z czosnku. Kupicie w sklepie: https://greenline-sklep.pl/product-pol-2361-Krem-przeciw-brodawkom-z-glistnikiem-i-olejkiem-z-czosnku.html. Stosuje go dopiero parę dni na moją uporczywą kurzajkę na stopie. Wydaje mi się, że przy regularnej aplikacji powinien zadziałać. Charakteryzuje go bardzo intensywny, czosnkowy zapach, także ostrzegam wrażliwe nosy. Jest to kosmetyk super naturalny, z naprawdę fajnym składem. Dobra alternatywa dla chemicznych środków na brodawki, które u mnie niestety działają na krótką metę.

Lirene 100% Hydrolat z róży. Skusiłam się na promocję, niestety nie do końca spełnia moje oczekiwania. Wprawdzie atomizer dobrze działa i ogólnie to czuć przyjemne odświeżenie cery. Minusem jest to, że nie można pryskać na całą twarz, bo niestety powieki zareagowały mi trochę alergicznie. Przez cały dzień czułam, jakbym miała napuchnięte oczy. Od dawna jestem świadomą, że hydrolaty są bardziej skoncentrowane, z tego powodu ich działanie może być zbyt intensywne.

Lirene Skarpetki Złuszczające. Czekają jeszcze na użycie, ale pisały mi osoby na Instagram, że tego typu skarpetki nie są dobrą rzeczą. Podobno łuszczenie się naskórka trwa długo i  jest uciążliwe?





Tołpa to dobra marka?

Jakiś czas temu miałam super pastę do zębów marki Tołpa, dlatego ucieszyłam się kiedy seria Nature On pojawiła się w Rossmann. Od razu więc kupiłam  płyn do płukania ust, jak i też pastę. Przy okazji coś dla lepszego oczyszczenia twarzy. Zobaczcie co wzięłam:

Nature ON Wegański Płyn do płukania ust dla dzieci Junior 6+. Dodaje go synowi do kubka z wodą, gdyż dla niego aromat był zbyt mocny. Zapewne mój syn jeszcze nie mieści się w tym przedziale wiekowym. Kupiłam jako ciekawostkę.

Nature ON Wybielająca Pasta do zębów Carbon White. Przyjemnie odświeżająca pasta, przy regularnym szczotkowaniu widać efekt wybielenia. Wydaje mi się, że nie podrażnia. Producentem jest Torf Corporation.

Nature ON Wegański Płyn do płukania ust Aloe Vera Sensitive. Sprawdza się u mnie przy płukaniu ust raz dziennie, wieczorem, kiedy chce mocniej oczyścić zęby.

Tołpa dermo face Sebio Max Złuszczająca Pasta Maska do mycia twarzy. Na koniec trafił się hit, który mogę polecić do cer wrażliwych, jak moja. Faktycznie robi to, co obiecuje producent: oczyszcza, eliminuje niedoskonałości, działa antybakteryjnie, nie podrażnia. Nie ukrywam, że ważna była dla mnie jego promocyjna cena. Szukałam czegoś w aptece, ale dobrze że trafiłam do drogerii.


Na razie to tyle nowości kosmetycznych, ale przygotowuje się już do pielęgnacji jesiennej. Zapewne będę musiała też nabyć parę kosmetyków do regeneracji.



Jak ożywić sypialnię ? Plakaty i ramki Poster store



Dlaczego Poster store?


Poster Store to sklep, który dotychczas był mi znany tylko z blogów. Zachwycałam się aranżacjami, jakie potrafiły zrobić inne panie domu. Od dawna marzyła mi się taka przemiana mojego smutnego i minimalistycznego wnętrza.

Plakaty to obecnie bardzo modny sposób dekoracji ścian.  Co prawda obawiałam się troszkę, czy nie przesadzę z ilością, jednak zmiana była mi bardzo potrzebna. Chciałam kupić solidne ramki i piękne plakaty za jednym zamachem, najlepiej bez konieczności szukania w sklepach stacjonarnych.

Obrazy to bardzo szybki i prosty sposób na odmianę wnętrza. Nie trzeba od razu przemalowywać ścian, jeśli znudzi nam się np. biała sypialnia, tak jak to było u mnie. Wystarczy dobrać odpowiedni kolor ramek, do tego plakaty i można szaleć.


Moje wrażenia z zamówienia na Poster Store


Kiedy rozpakowałam moje ramki i plakaty, to byłam bardzo szczęśliwa. A jak zobaczyłam jakość wykonania, jeszcze bardziej się uradowałam. Dotychczas oglądałam ramki z jakichś sklepów sieciowych i one były innej jakości. Nie wiem czy gorszej, na pewno bardziej ciężkie.

Ramki z Poster store są lekkie, ale solidne. Ja wybrałam rozmiar ramki 30x40. Warto podkreślić, że szybki ramek są akrylowe, a wiec bezpieczne i nie stłuką się. Nie błyszczą się też tak jak szkło, ale nie są też matowe. Jak dla mnie to plus, bo moje ramki wiszą na wprost okna, które wychodzi na stronę południową.


Od góry kolejno: Plakat pióra, niżej Plakat Beżowa Natura, dalej Amalfi Łuk. Plakat Spring Migration, Łapacz snów, Fontanna. Ramki dębowe o wymiarach 30x40
Niestety nie wszystko udało się uchwycić ładnie na zdjęciu, gdyż jak wspominałam, jest to ściana, na którą pada światło z okna południowego.

Co jeszcze oferuje nam Poster Store


W Poster Store są dostępne również Plakaty dla dzieci, więc jak będę dekorować pokój dla syna to na pewno zajrzę ponownie. Moje dziecko uwielbia naturę. W tym sklepie widziałam fajne motywy zwierząt, obrazki z mapami geograficznymi,  a nawet zdjęcia z safari. Zapewne każdy rodzic wybierze coś dla swojej pociechy.

Natura&Botanika plakaty, jakie wybrałam idealnie odzwierciedlają moją romantyczną duszę. Oglądając takie, od razu czuję harmonię i spokój. Bardzo długo szukałam takich zdjęć, które by mi się podobały, ale nie były nadmiernie wyraziste. Myślę, że udało mi się bardzo dobrze dopasować do nich te ramki i wszystko naprawdę wygląda świetnie.

Poniżej widać, jak plakaty komponują się na ścianie :



Jeśli zachęciłam Was do takiej metamorfozy pokoju, sypialni, czy salonu, to mam dla Was jeszcze jedną gratkę.


Kod Rabatowy na plakaty, dający możliwość zakupu z 30% rabatem (z wyjątkiem kategorii Selection):  retromama30

Kod jest ważny przez miesiąc od dnia dzisiejszego.




Jak stać się widocznym w internecie?



Jakiś czas temu dotarło do mnie, że tak naprawdę prowadzę bloga na pół gwizdka. To prawda, że jestem mamą na pełen etat. Jednak cały czas marzę tylko o tym, aby się rozwinąć. Blog jest owocem wielu lat pracy, w dużym stopniu bezpłatnej, bo bardzo długi czas robiłam to tylko hobbystycznie.


Nierealne oczekiwania względem bloga?


Z niedowierzaniem czytam, jakie to wielkie zarobki potrafią mieć znani blogerzy. Nawet siedem tysięcy za jedną kampanię reklamową! Czy to ma być dla mnie tylko nieosiągalną wyspą skarbów, nie koniecznie.

Uważam, że przez te wszystkie lata bardzo się rozwinęłam. Kiedy czytam starsze wpisy, to widzę te wszystkie błędy ortograficzne i interpunkcyjne. Widzę zdjęcia złej jakości, słabo zaaranżowane. Ten czas z pewnością nie był straconym. Naprawdę wiele się nauczyłam w ciągu tych dziewięciu lat.


Internetowe znajomości


Nie wiem, czy wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale istnieje takie zjawisko: "znajomości w Internecie". Trochę tak jak w realnym życiu. Wiele można sobie załatwić dzięki pomocy kolegów i koleżanek. Nie twierdzę, że to jest złe, to normalny konsekwencja relacji międzyludzkich.  Jeśli jednak nie masz nikogo, kto by Ciebie poprowadził, to szybko możesz zniknąć w przepastnej otchłani Internetu.

Jeżeli prowadzenie bloga ma przynieść jakieś korzyści, to nie można tego robić przeciętnie. Musimy wiele sami się nauczyć. Mając słabe pojęcie na temat szablonu, to trzeba komuś zapłacić za zrobienie go.

Jeżeli wystąpią problemy, jak zablokowanie strony przez roboty indeksujące. Nie każdy poradzi sobie z odblokowaniem i cała praca na marne. Znikamy z internetu, nikt nas nie widzi.  Z kolei, kiedy chcemy zrobić profesjonalne wrażenie, to też trzeba wykupić tą domenę.

Jak widać pisanie bloga, to nie jest wcale łatwe zajęcie.  Wymaga zaangażowania oraz nakładów finansowych. Pytanie, czy chcemy to robić, nie mając z tego zupełnie nic? Nie inwestując, nie otrzymamy też wyników.


Jak być widocznym w Internecie?


Co jeśli pomimo wielu starań nasz blog zbiera słabe statystyki? Jesteśmy pewni swoich umiejętności, blog podoba się znajomym, a mimo to nikt go nie czyta?

To bardzo przykre, kiedy jest się mało docenianym. Czasami mam takie myśli, że może by warto zainwestować w Google Ads z Afterweb. Tak naprawdę cały czas dowiaduje się czegoś nowego, a być może to jest jakiś punkt zaczepienia. 

Czym jest  Google Ads sama była ciekawa. Ten skrót oznacza dokładnie Google AdWords czyli system reklamowy umożliwiający wyświetlanie linków sponsorowanych.

Obecnie Internet nie jest wolny od reklam. Na tym się opiera cały ten biznes.  Wyszukiwarki śledzą nasze działania i zbierają informacje o naszych preferencjach. Później, kiedy przeglądamy strony, to dostajemy subtelne podpowiedzi. 

Pisanie bloga to też oferowanie czytelnikom jakiegoś produktu. Ludzie obecnie potrzebują rozrywki, Internet ma im ułatwić znalezienie tego, czego im potrzeba. 

W porządku, jeżeli jest to dla nas tylko hobby, nie musimy nic robić. Mnie jednak nie stać już na przeciętność, więc inwestuje w siebie. Czytam książki i szukam różnym rozwiązań dla mojego bloga.  A być może w niedługim czasie też zmienię profil bloga. Dlatego właśnie rozważam różne możliwości. Z pewnością Google Ads może okazać się ciekawym narzędziem służącym skutecznej promocji w Internecie. Warto to rozważyć. 



Logo-AFTERWEB

Podsumowanie sierpnia, nie tylko kosmetyczne



Sierpień się skończył, a więc pora na podsumowanie miesiąca. Zastanawiałam się przez chwilę o czym pisać? A miesiąc ten obfitował w różne mini wyprawy. Nie wybraliśmy się na długie wakacje, bo tak wyszło...

Nie mam zamiaru z tego powody rozpaczać, bo cieszę się każdą atrakcją jaka się trafi. A dla mnie i tak najważniejszy jest spokój, kontemplacja chwili, wolny czas dla siebie. W sumie to pewnie wiele matek tak obecnie ma i tylko czeka aż pociecha pójdzie do przedszkola i szkoły ;)


Wakacje to dietetyczna porażka?




Jeżeli chodzi o sierpień, to nie mogę go niestety zaliczyć do udanych. Bardzo sobie odpuściłam dbanie o wartościową dietę. I nie, wcale nie rozpaczam bo przytyłam, tylko zdrowie podupadło. Niestety na sam koniec wakacji dopadła mnie straszna grypa żołądkowa. Jednak potrzebne to było, aby zrozumieć co jest dla mnie ważniejsze.  Moje ciało jest w okropnej dysharmonii, a i duch nie funkcjonuje najlepiej.

Muszę sobie odpowiedzieć, co dla mnie jest celem? Codzienne spełnianie niezdrowych zachcianek? Czy też dobre samopoczucie na dłuższą metę. Waga i centymetry nigdy nie były dla mnie punktem docelowym. A pogorszenie stanu zdrowia potrafi nieźle zmotywować. Zaczynamy więc nowy rok szkolny od zmiany nawyków (kolejnej) i zadbania o wartościowe składniki diety. Mniej przetworzonej żywności przede wszystkim. Więcej uważności przy posiłkach, bo to jest bardzo ważne.


Marzę tylko o spokoju



Jak wiele matek, które spędziło przedłużone wakacje z pociechami, ja też jestem już naprawdę przemęczona.  "Wolne" trwało od marca, nawet gdy inne przedszkola funkcjonowały jeszcze w maju, to naszego nie otwarto. Jeszcze trafił się nam bunt czterolatka. 

Nie każdy zapewne to przechodził, więc wyjaśnię. Upór, próby podporządkowania sobie wszystkich i wszystkiego, złość. Bardzo źle na mnie wpływają takie zachowania, bo ja jestem z reguły spokojną, ale wrażliwą osobą. Nawet chciałam zapisać się znowu z synem do psychologa, ale oczywiście była wakacyjna przerwa.

Nie twierdzę, że przedszkole wszystko za mnie załatwi. Nie da się też zaprzeczyć, że kontakt z rówieśnikami jest bardzo ważny dla mojego dziecka.

A mi przyda się trochę spokoju. Jestem pełna nadziei, że mimo wszystko przedszkole będzie długo otwarte i nie zamkną go zgodnie z przewidywaniami za dwa tygodnie.


Wyprawy małe i duże



Muszę się Wam do czegoś przyznać, marzę o podróżowaniu. I było tak od zawsze, tylko życie jakoś tak się poukładało, że nie było okazji. W tym roku, kiedy jeszcze bardziej czuję się ograniczona z powodu pandemicznej sytuacji, mam ochotę odwiedzać rodzinę dalszą i bliższą. Kiedy jestem w drodze, to jakby wszechświat dawał mi kolejną szansę na nowe doświadczenia.

Ja wiem, że nie mogę się pochwalić egzotycznymi wakacjami, ale przecież nie chodzi tu o jakiś wyścig. Cieszę się, że synek zobaczył po raz pierwszy zoo w Krakowie. W sumie w tym mieście byłam z nim już drugi raz. Poza tym odbyliśmy kilka krótszych wypraw, które również przyniosły sporo radości. Nawet zwykłe wycieczki do parku są dla mnie dużą przyjemnością. I o to właśnie chodzi, o docenianie małych rzeczy.

Kosmetyki Orientana



Sierpień to zdecydowanie czas udanych eksperymentów kosmetycznych. Po raz pierwszy od bardzo dawna miałam okazję wypróbować tak wiele produktów z jednej marki. Zazwyczaj w mojej pielęgnacji mieszam firmy, bo kupuje zwykle tylko co potrzebne. Nie da się ukryć, że kosmetyki Orientana spełniły moje oczekiwania.
Mogę Wam również polecić sklep, w którym można nabyć tą markę: bee.pl

Wszystkie recenzje Orientana przeczytacie: https://www.retromama.blog/2020/08/kosmetyki-orientana-w-mojej-pielegnacji.html


Biobaza



Moja kosmetyczna przygoda z kosmetykami Biobaza trwa już jakiś czas. W sierpniu opisałam Wam kolejne produkty, które mnie zachwyciły. Były to nie tylko typowo letnie produkty, ale i Szampon oczyszczający Detox oraz cudownie pachnące Jaśminowe Mleczko do ciała.

Wszystkie recenzje znajdziecie: https://www.retromama.blog/2020/08/biobaza-moje-kosmetyczne-hity-sierpnia.html


Jaki będzie dla nas ten wrzesień?


Nie ukrywam, że czuję lekką niepewność, co dalej? Podobno każdy jest kreatorem własnej rzeczywistości. Mam więc nadzieję, że pogoda będzie cudowna, po pierwszych dniach deszczu znowu wyjrzy słońce.

Pora też przygotować się na jesienne chłody oraz dłuższe wieczory. Chcę ten czas przyjemnie spędzić, rozkoszując się spokojem, ciepłą herbatą i dobrą książką.


Copyright © Retromama.blog