Przydatne w każdym domu: szklana deska do krojenia i cichy zegar



Bez jakich rzeczy nie wyobrażacie sobie domu? Z pewnością gadżety ozdobne lubią nie tylko kobiety. Zmienia się moda,  wchodzą nowe technologie. Wszystko musi mieć swoją funkcję, ale też lubimy rzeczy piękne i trwałe. Kuchnia to centrum domu, tutaj koncentruje się życie rodziny, warto zadbać o jej przytulny klimat. 

Niezbędne w kuchni, bez czego nie wyobrażasz sobie życia?

Ilość akcesoriów, sprzętów do kuchni może okazać się przytłaczająca i niepotrzebnie zajmować miejsce. Warto robić przemyślane zakupy, nabywać to co nam faktycznie niezbędne. Są takie dwie rzeczy, które każdy w kuchni ma: zegar oraz deska do krojenia. Te są wykonane ze szkła hartowanego, z pewnością są więc nie tylko ładne, ale i będą trwałe. 

Szklana deska do krojenia: higiena i ciekawy design 




Jeżeli chodzi o deskę, to ważne jest aby była ona higieniczna i łatwa do czyszczenia. Przeznaczona nie tylko do krojenia chleba.  Sprawdzi się też jako ozdobna podkładka śniadaniowa. Duża powierzchnia robocza gwarantuje przyjemną pracę z deską. Ma ona antypoślizgowe (silikonowe) punkty do przyklejenia od spodu, dzięki temu nie ślizga się po powierzchni na której leży. W moim przypadku robię też na niej zdjęcia, stanowi bardzo estetyczne tło, a więc i posiłek smakuje lepiej. Moja szklana deska do krojenia posiada wymiary 80x52 cm. Na stronie producenta znajdziecie mnóstwo innych wzorów do wyboru. 



Cichy zegar na ścianę, nie tylko dla wrażliwców




Zegar docelowo przeznaczony na ścianę, która czeka na odświeżenie, stał się przyjemnym dodatkiem na parapecie. Mechanizm od początku działa sprawnie. Trzeba było samodzielnie zamontować wskazówki, pomocna była instrukcja. Z tylu zegarka jest mechanizm działający na jedną baterię "paluszek", ma też haczyk do powieszenia go na ścianie. Wymiary zegara to 30x30 cm. 


Warto podkreślić, że zegar szklany z cichym mechanizmem to także trafiona opcja do sypialni. Przy problemach ze snem, kiedy każdy dźwięk rozprasza i razi światło elektronicznego zegarka z cyframi to naprawdę super rozwiązanie. Zegar szklany będzie świetnie wyglądał zarówno na ścianie kuchni, jak i salonu czy sypialni, to ponadczasowy dodatek który nigdy się nie znudzi. 

A Wy bez czego nie wyobrażacie sobie kuchni i domu. Jakie akcesoria lubicie najbardziej?

(artykuł promocyjny)

Czerwcowe life style czyli w poszukiwaniu chodliwego tematu

 


Rozpoczęła się druga połowa czerwca, w końcu dni przypominają już bardziej te letnie. Mam jednak wrażenie, że wiosna była jakaś taka "okrojona", może to przez pogodę, a może po prostu czas zbyt szybko mijał, też tak macie? 


Absurdalne propozycje w blogowym świecie, czy nic już mnie nie zdziwi?


Tym razem bez lukru: blogowy świat coraz bardziej się stacza i  pisało o tym już wiele z Was. Ciągle napotykam się na wpisy autorów, którzy ogłaszają zawieszenie działalności, rezygnują z własnej domeny lub przenoszą się na Instagrama. Również i mnie natłok obowiązków nie pozwala pisać tak często jakbym chciała. Nie umiem pisać ze smartphonem i ograniczam korzystanie z tej piekielnej maszyny (która bądź co bądź ma ułatwiać życie, a jest zupełnie na odwrót).

Często brakuje mi pomysłów na wpisy lub jestem tak zmęczona, że ciężko skleić jakieś zdania. Mam też wrażenie, że napisałam już o wszystkim o czym mogłam. Pisanie zawsze było dla mnie przyjemnością i hobby, jednak nie na tyle aby mogła poświęcić temu własny komfort psychiczny i życie rodziny. Wiele czytelników oczekuje od bloggera, aby pokazywał więcej siebie: life style, aby tematy były "chodliwe". Nie tylko na Youtube powstają mini seriale, w których codzienne życie wciąga i służy ku rozrywce innych. Taki mamy teraz świat, era internetu...


Potęga zwyczajności, co by tu jeszcze pokazać?

Czasami jest też tak, że wiedzie się to swoje zwyczajne życie na wsi i nie ma żadnej sensacji do upublicznienia. Można by jeszcze pójść w stronę fikcji literackiej (swoją drogą dlaczegóż by tego nie zrobić?). Kreować swoje fantastyczne życie, albo jak co niektórzy pokazać więcej siebie (czytaj więcej ciała), co by się męska publiczność zebrała i statystyki w górę. W tym miejscu podkreślam, że absolutnie nie potępiam kogoś kto wybrał taką drogę. Druga strona medalu to sprzedanie swojej prywatności obcym ludziom i zapewne nie każdy się na to zgadza, ale też można wybrać co się pokazuje, a czego nie. 



Coraz bardziej denerwują propozycje "śmiesznych" współprac


Chodzi też o docenianie naszej pracy. W tej kwestii brak szacunku dla bloggerów aż razi. Nie twierdzę że wszyscy tak robią, ale normalnych propozycji jakby mniej. Może powinniśmy się cieszyć z tego co mamy, bo inni nawet tak nie mają. Nie wiem, czy sami jesteśmy temu winni? Niektóre osoby specjalnie zaniżały ceny, aby być konkurencyjnymi. Mogę się założyć, że nie prowadzą już blogów, bo słabe pionki odpadają najszybciej. Pewnie jest i tak, że gdyby wszyscy odrzucali te kiepsko płatne współprace, to nikt by nam takich już nie proponował. 

I na koniec wisienka...



Nie chce się wdawać w szczegóły, ale jeden sklep potrafił mi wysłać w ramach współpracy płatny produkt, to dla mnie był szczyt. Nie wiem czy to wina przeoczenia, ale na e-mail nikt nie odpowiada, to już nie jest zbieg okoliczności. Przesyłka nie odebrana, wróci do nadawcy i chyba koniec naszej przyjaźni. O tym, że nie warto się spalać dla pewnych rzeczy przekonuję się kolejny raz. 


W ogrodzie fajnie jest...

Tak dla odstresowania trochę zdjęć ogrodowych i zwierzakowych. Nadchodzi najlepszy czas obfitości w sadzie, ale też intensywnych prac i tworzenia przetworów na zimę. Cieszmy się tym latem, nie oczekując zbyt wiele na pewno zostaniemy mile zaskoczeni. 







Do następnego napisania!

Uważaj na co kierujesz swoją uwagę



Przed nami wakacje, czas wyjazdów, planowanie rodzinnych wypadów. Co za tym idzie, więcej aktywnego wypoczynku, czasu spędzonego razem. O czym na pewno warto pamiętać, to skupiać się na tu i teraz. Ta idea od jakiegoś czasu już w mediach społecznościowych konsekwentnie piastowana. 

Potęga myśli czyli tego nie doceniamy teraz


Tak bardzo wciska się nam ideę pozytywności, że czasem wierzymy w istnienie tylko i wyłącznie idealnego obrazu rzeczywistości. Nie pozwalany sobie poczuć się gorzej, słabszy dzień to oznaka nie radzenia sobie z życiem. Na szczęście są też inspirujące konta, które dodają nam otuchy. Ciało pozytywność, nie-idealne macierzyństwo, moda na brzydotę. W końcu akceptujemy siebie takimi jacy jesteśmy, niezależnie od stylu, mody i ideologii. 



Propagowanie idei zaopiekowania się sobą i własnymi emocjami, takimi jakie SĄ. Nie zmienimy świata - nie zmieniając siebie, to jakże piękne i mądre słowa. Od czego zacząć warto, to docenić potęgę małych rzeczy, z nich składa się życie. Oczekiwania na wielkie WOW czasami trwa zbyt długo, dlaczego by nie cieszyć się smakiem domowego ciasta, śpiewem ptaków, czy zielenią trawy? 


Codzienne trudne wybory 


Czy warto śledzić bieżące informację, być człowiekiem świadomym tego co się dzieje w otoczeniu bliższym, ale też setki km stąd. A może tylko ograniczyć się do własnego podwórka, zamknąć się w swoim małym świecie? Bycie życiowym ignorantem to nic złego, bo w sumie co nas obchodzą cudze problemy. To też nie oznacza społecznej znieczulicy, warto w tym wszystkim odnaleźć balans. 



Warto pomagać tam gdzie potrzeba, gdzie czujemy to sercem. Najważniejsze jednak nasze własne poczucie komfortu. Warto powiedzieć STOP różnym życiowym/internetowym czarodziejom, rozważniej kierować własnymi myślami. Kiedy wszystko wokół krzyczy: MUSISZ,  uważaj na co kierujesz swoją uwagę, twoja równowaga psychiczna staje na celowniku. 



Kosmetyki Apis w mojej pielęgnacji, jak się sprawdzają? Recenzja kosmetyków Apis

 


Na początku miesiąca zamówiłam parę brakujących produktów do kosmetyczki. Nadchodzące lato oraz ciepłe dni skłaniają mnie do zmiany pielęgnacji na lżejszą. Szukałam kosmetyków przywodzących na myśl wakacyjne dni. Sklep bee.pl zachęca bogactwem asortymentu, a ceny bywają też konkurencyjne. Wyprzedaże, gratisy i promocje zachęcają do przejrzenia oferty. 


Apis Fruit Shot Żel pod prysznic Borówka

  • Do każdego rodzaju skóry, łagodne właściwości myjące. 
  • Słodki owocowy zapach jagód i borówek. 


Jestem zwolenniczką mydeł w kostce, ale tym razem wybrałam żel pod prysznic. Zachęciło mnie niebieskie opakowanie oraz większa pojemność żelu pod prysznic Apis Fruit Shot. Przekonał mnie też skład produktu, który bazuje na delikatnych substancjach myjących. Jeżeli chodzi o wrażenia w trakcie kąpieli, to są one jak najbardziej pozytywne. Żel pachnie przyjemnie  - owocowo, ale wiadomo że każdy inaczej odbiera takie zapachy. Aromat jest intensywny i czuć go na skórze nawet 2 godziny po myciu. Piana jaką wytwarza jest stabilna, przyjemnie kremowa, a ciało po kąpieli gładkie i bez uczucia ściągnięcia naskórka.  Myślę, że to bardzo fajna opcja nie tylko na letnie dni. Kuszą mnie inne wersje żeli Apis Fruit Shot: Banan i Wiśnia, które teraz są z 16% rabatem. 

Apis Exotic Home Care Enzymatyczna Pianka do mycia twarzy

  • Pianka przeznaczona do dogłębnego oczyszczania skóry. 
  • Dokładnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i resztek makijażu. 
  • Zawiera enzym papainę która złuszcza martwy naskórek
  • Odpowiednia do każdego rodzaju cery


Pianki do mycia bezsprzecznie zawładnęły moją pielęgnacją, gdybym mogła to do twarzy używałabym tylko ich. Co wyróżnia piankę Apis Exotic Home Care to zawarty w niej enzym – papaina, która złuszcza martwy naskórek, co za tym odzie to odpowiada za wygładzenie skóry. Pianka przeznaczona jest do każdego rodzaju cery i z moją skłonną do przesuszeń radzi sobie bardzo dobrze. Największą zaletą jest skuteczne oczyszczanie, byłam w szoku jak cudownie zmyła mi kiedyś z twarzy podkład i filtry mineralne. Nie ma obawy, że można przesadzić z jej stosowaniem, bo pianka nie jest peelingiem i mimo wszystko działa łagodnie na skórę. Czasami nawet nie muszę od razu nakładać dalszej pielęgnacji, nie mniej dalsze kroki są dla mnie ważne, czyli tonik, serum, krem itd. Enzymatyczna Pianka Apis posiada delikatny owocowy zapach i daje się łatwo spłukać ze skóry, nie dając żadnego dyskomfortu. 

Apis Serum pod oczy Liftingujące i likwidujące cienie

  • Działanie liftingujące, zmniejszające opadanie górnej powieki
  • Redukuje cienie, poprawiając przepuszczalność naczyń krwionośnych
  • Regeneruje, nawilża, wygładza, rozświetla 
  • Zawiera: Eye’fective™, kwas hialuronowy 4D, ceramidy, aminokwasy, koenzym Q10 ekstrakt z kiełków pszenicy, oleje: konopny i monoi

W przypadku kosmetyku pod oczy wymagania są wysokie, w końcu 40+ zobowiązuje. Trudno mi było uwierzyć że to Serum da sobie radę. Zwłaszcza jak pierwszy raz go otworzyłam: konsystencja okazała się lekka, ale niezbyt płynna, kolor serum jest mleczno-biały. Produkt nie spływa i można aplikować palcami, ruchem wklepującym, wykonując delikatny masaż. Zapach Serum jest bardzo delikatny, co w przypadku kosmetyku pod oczy ma dla mnie duże znaczenie. Stosuje go zwykle na noc, ale nie ma przeciwskazań aby zrobić to też rano. Wchłania się prawie całkowicie, nie dając żadnej warstwy (nie migruje też do spojówek). Super nadaje się też pod inny krem lub pod makijaż czy filtr SPF. Nie napiszę Wam czy faktycznie działa liftingująco, bo to za wcześnie aby widzieć takie efekty. Widzę jednak, że skóra po nim jest zadbana i wygląda lepiej. 

Apis Hydro Balance Krem nawilżająco dotleniający

  • Zalecany do każdego rodzaju cery, zwłaszcza przesuszonej, wymagającej nawilżenia
  • Działanie przeciwstarzeniowe, likwidujące zmarszczki, dotleniające
  • Zawiera kwas hialuronowy, ekstrakt z alg morskich, aloesu i proteiny jedwabiu


Pora na mój ulubiony krem na wakacyjne miesiące: Apis Hydro Balance zdał egzamin podczas ciepłych czerwcowych nocy. Konsystencję ma lekką, szybko się wchłania, rano po nocy z tym kremem skóra jest świetnie nawilżona, ale nie czuć na niej tłustej warstwy. Widać, że każdym dniem cera zyskuje lepszy wygląd. Ten kosmetyk zawiera olej ze słonecznika, który nie powinien zapchać także bardziej wrażliwej cery. Co ważne, te aktywne substancje jak wyciąg z alg, kwas hialuronowy, ceramidy zawarte są górnej połowie INCI, także mają szansę zadziałać realnie na skórę.  Duże opakowanie kremu 100 ml z pompką air less to gwarancja, że wystarczy mi na całe lato.

Api-podo Krem do stóp regenerująco-nawilżający z mocznikiem i jonizowanym srebrem

  • Zalecany do skóry suchej, z tendencją do nadmiernego rogowacenia
  • Zawiera: jonizowane srebro oraz olej konopny o właściwościach przeciwzapalnych i antybakteryjnych
  • Nawilża, wygładza, regeneruje, zapobiega nadmiernej suchości


Api-Podo Krem regenerująco-nawilżający z mocznikiem to już punkt obowiązkowy w mojej wieczornej pielęgnacji. W tym roku wiosna była chłodniejsza i w zakrytym obuwiu chodziłam dłużej niż zwykle, co za tym idzie stopy troszkę zaniedbane, wymagały więcej nawilżenia. Po uporaniu się ze zgrubiałym naskórkiem zaczęłam regenerację skóry stosując ten krem. Komu mogę go polecić, to osobom które szukają lżejszej konsystencji kremu do stóp. Myślę, że kluczowa jest zawartość zarówno mocznika, jak i oleju konopnego oraz jonizowanego srebra. Dzięki temu uzyskuje się działanie na trzech poziomach: stopy nawilżone, nie pocą się za dnia, czuć komfort od razu po aplikacji. Jedyne mam zastrzeżenie, że jednak używam go sporo i wydaje mi się że szybko się skończy. 

artykuł zawiera promocję - współpraca barterowa

Tak oto wygląda moje kosmetyczne zamówienie z myślą o wakacjach. Zapewne zużyje te kosmetyki szybko, zachęcają nie tylko działaniem, ale też przyjemnymi zapachami. To moje pierwsze podejście do kosmetyków Apis, okazało się strzałem w dziesiątkę, chętnie wypróbuję coś jeszcze. A Wy znacie tą markę, jakie kosmetyki udało się Wam już przetestować?

Jakie plany na weekend?


Macie już plany na ten czerwcowy weekend? Zrobiło się naprawdę ciepło, więc można zaplanować wypad na łono natury. Nie ważne gdzie: do parku, może do lasu, czy nad jezioro. Dobre nastawienie to już sukces. Na pewno warto odpowiednio się przygotować. Jak to mówią, nie ma złej pogody, są tylko nie odpowiednie ubiory. Z pewnością jeśli pogoda dopisze, w końcu będzie można złapać nieco opalenizny, nie zapomnijcie zabrać krem z SPF oraz coś na komary, bo już pojawiły się pierwsze okazy. Na wycieczkę zabierzcie ze sobą smaczny prowiant i oczywiście napój do termo-butelki.  



Warto połączyć przyjemne z pożytecznym. Przy okazji wędrówki może małe zbiory. Jeśli mieszkacie na wsi, bądź na obrzeżach miasta, to na wiejskich drogach spotkać można Bez dziki, który obecnie ma szczytową fazę kwitnienia. Kiedyś nazywany królem drzew, przypisywano mu magiczne właściwości. Nie wolno było go ścinać, a nawet okazywano mu szacunek. 


Obecnie bez ceniony jest ze względu na swoje pro-zdrowotne właściwości. Zwalcza wirusy oraz dodaje nam odporności. Zbieramy go na czystych ekologicznie terenach, czasami jednak nie mamy pewności gdzie szukać? Na pewno nie przy ruchliwych drogach, a także z dala od pól pszenicy i zbóż, bo rolnicy właśnie mają sezon na opryski. Najlepiej w jakichś zaułkach, krzakach, czy  przy opuszczonych domostwach. A jak nie zdążycie zebrać kwiatków, to pod koniec sierpnia będą owoce. Bez dziki nie jest trujący, ale spożywamy go po termicznej obróbce, czyli syrop z bzu to odpowiednia forma. Na jesienne słoty jak znalazł. Lemoniada z kwiatów bzu robi ostatnio w internetach prawdziwą furorę. 


Jeżeli jesteśmy przy zbieraniu, to teraz też kwitnie dzika róża. Kto ma cierpliwość i chęć można zebrać płatki róż na domowy syrop lub na konfiturę. Mnie jednak szkoda je zrywać, bo są takie piękne. Jesienią owoce róży, to prawdziwe bogactwo witaminy C. Warto też wybrać się po truskawki do ekologicznego gospodarstwa. Takie w pewnością są lepszą alternatywą dla przerośniętych truskawek z marketu. 



W czerwcu dzień jest wyraźnie dłuższy od nocy, jest więcej czasu na popołudniowe, a nawet wieczorne wyprawy. Spacery, a może jazda rowerem, sami wybierzcie co wolicie. Do rezygnacji z podróży samochodem pewnie nie trzeba już nikogo przekonywać, z wiadomych przyczyn. 


Tymczasem życzę Wam pięknego weekendu i udanej pogody, spędzajcie czas rodzinnie i w przyjaznej atmosferze. 

Sprawdzone sposoby na piękny uśmiech

 



Uśmiech decyduje o atrakcyjnym wyglądzie. Zadbane usta i białe zęby to synonim młodości i energii życiowej. Obecne trendy wymagają od nas nienagannego uśmiechu, który świadczy nie tylko o zdrowiu, ale i o kulturze osobistej. Nie tylko wtedy gdy jesteś aktorką i występujesz na scenie, również jeśli pracujesz w mediach społecznościowych, wykonujesz sesje zdjęciowe, autoportrety. Trudno o estetykę zdjęcia z żółtymi zębami. 


Zdrowe zęby to piękny uśmiech


Najprostsza droga do pięknego uśmiechu to systematyczna pielęgnacja zębów i jamy ustnej. Zęby myjemy minimum dwa razy dziennie,  rano i wieczorem, odpowiednią pastą dedykowaną do problemów z jakimi się aktualnie zmagamy. Jeżeli więc mamy problem z dziąsłami, to nie stosujemy na siłę pasty wybielającej, o właściwościach ściernych. Zdrowe zęby to priorytet, natomiast ich kolor to sprawa czysto kosmetyczna. 

Szczoteczkę również dobieramy to własnych preferencji, ale warto wiedzieć, że dentyści z reguły polecają szczoteczki soniczne.  Ważna jest technika mycia, należy robić to bardzo dokładnie, ruchami wymiatającymi, nie pomijając żadnej powierzchni zębów, a na końcu czyścimy też język. Używamy płynu do płukania jamy ustnej oraz nici dentystycznych. Wszystkie produkty do pielęgnacji i higieny jamy ustnej znajdziecie na https://hellodent.pl/



Szminka podkreśli biel twoich zębów

Odpowiedni kolor pomadki potrafi zdziałać cuda, wydobyć biel naszych zębów nawet wtedy, gdy nie są one idealnie białe. Znaleźć tą idealną dla nas czerwień nie jest łatwo, często wymaga to wielu prób i błędów. Dostępne w drogeriach testery wcale nie pomagają, bo często są one zużyte i strach taki kolor nakładać bezpośrednio na usta.  Warto poświęcić więcej czasu i pooglądać dostępne w sieci zdjęcia i swatche.

Nie tylko mocna czerwień potrafi wydobyć biel naszych zębów. Czasami różowy transparenty błyszczyk sprawdza się o wiele lepiej i twarz nie wygląda na przerysowaną. Nie warto też popadać w kompleksy jeśli nasze zęby nie są super białe. Zwykle rozmówca patrzy na naszą twarz w całości, a nie skupia uwagi na drobnych niedoskonałościach. Nie da się jednak ukryć, że ładne zęby nie powinny mieć nalotu, a tym bardziej kamienia nazębnego, ten ostatni bez trudu usunie zabieg skalingu. 




Tak naprawdę kolor naszych zębów jest cechą dziedziczną i czasami dążenie na siłę do perfekcyjnej bieli może się skończyć źle dla zdrowia zębów. Jeżeli zależy nam na bieli idealnej, to taki efekt w bezpieczny sposób uzyskamy w gabinecie dentystycznym. Na co dzień dbajmy przede wszystkim o higienę jamy ustnej oraz ograniczajmy słodycze. 


artykuł zawiera promocję

Kosmetyki Ziaja - tanie i dobre?

 


Hej, dzisiaj pod kosmetyczną lupę biorę dwa kosmetyki Ziaja, jakie miałam okazję niedawno stosować. Nawilżającą piankę  do higieny intymnej zupełnie przypadkiem znalazłam w promocji za około 7 zł, pomyślałam że za tą cenę mogę wypróbować. Mleczko De-Makijaż kupiłam, bo akurat skończył mi się inny produkt. Przez chwilę zastanawiałam się czy to był dobry zakup, bo w ciągu minionych lat zdążyłam sobie wyrobić średnią opinię o tej marce. Pamiętam jak pewny ogórkowy kosmetyk okropnie mnie uczulił. Z kolei inne nie zrobiły na mnie wrażenia, składy bywały mocno dyskusyjne. 


Ziaja De-Makijaż Mleczko micelarne łagodząco-wyciszające 

  • Skuteczne jak olejek
  • Aktywne jak krem 
  • Delikatne jak mleczko
  • Łagodzenie, czystość, bezpieczeństwo


Ziaja De-Makijaż Mleczko micelarne łagodząco-wyciszające skład:

Aqua (Water), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Propylene Glycol, Dimethicone, Glycerin, Hydrogenated Polydecene, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Trilaureth-4 Phosphate, Panthenol, Allantoin, Euphrasia Officinalis Extract, Ribes Nigrum (Black Currant) Fruit Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Carbomer, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide.

Jeżeli chodzi o mleczka do demakijażu to dla pewnych grup wiekowych wydają się one archaicznym przeżytkiem, w końcu mamy teraz wiele innych rozwiązań. Mleczko może kojarzyć się z tłustą warstwą, dyskomfortem, zamglonym spojrzeniem. Przyznam się, że i ja się obawiałam takiego efektu, z drugiej strony mam już bardziej suchą, dojrzałą cerę, więc w demakijażu też oczekuje jakiegoś komfortu i nawilżenia. 

Producent obiecuje nam: klasyczne oczyszczanie w nowoczesnym wydaniu. NO i właśnie, czy to mleczko jest nowoczesne i czy różni się od tych mleczek sprzed lat? Z pewnością TAK. W moim przypadku stosowanie go okazało się komfortowe. Zwykle usuwam makijaż metodą bez-wacikową, pod prysznicem.  W tym kosmetyku najbardziej podoba mi się to, że jest łagodne dla okolic oczu i dobrze radzi sobie zarówno z tuszem do rzęs jak i z podkładem. Nie przeszkadza mi zawartość Mineral Oil w składzie gdyż mleczko i tak stanowi etap oczyszczania cery. Mleczko jest wydajne, opakowanie tradycyjne, lekkie, wykonane z plastiku nr 2. 

Ziaja Nawilżająca Pianka do higieny intymnej Intima Kwiat lotosu

  • skuteczność i nawilżenie
  • preparat do codziennej higieny okolic intymnych
  • Zawiera kwas mlekowy
  • nawilża śluzówkę 

Ziaja nawilżająca pianka do higieny intymnej Intima kwiat lotosu skład:

Aqua (Water), Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Propylene Glycol, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Panthenol, Populus Tremuloides Bark Extract, Ethoxydiglycol, Copper Usnate, Butylene Glycol, Nelumbo Nucifera Flower Extract, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance), Lactic Acid.

Nawilżająca pianka Kwiat lotosu bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła, o ile tak można pisać o kosmetyku do tych okolic. Opakowanie działa sprawnie i dozuje odpowiednią ilość produktu. Pianka jest puszysta i wydajna. To opakowanie starcza na około 1,5 miesiąca. Zapach dla niektórych może być średni, bo niestety jest on sztuczny. Jeżeli chodzi o działanie to jak najbardziej na plus, produkt spełnia swoje zadanie. Wyraźnie daje uczucie świeżości, myje, nie podrażnia. W tej cenie chyba nie kupi nic lepszego. 



Podsumowując:  Dla mnie kosmetyki Ziaja okazały się być całkiem poprawne i warte zakupu. Na rynku kosmetycznym mamy ogrom produktów, każdy znajdzie coś na miarę swoich potrzeb i w odpowiednim  przedziale cenowym. O tym czy warto wypróbować Ziaję musicie zadecydować sami. 


Podsumowanie maja, nie tylko kosmetyczne


Dopiero co witaliśmy nowy miesiąc: pełni nadziei, planów i marzeń, a już powoli go żegnamy. Dla wielu z Was z pewnością był to dobry miesiąc i Ja też nie mam zamiaru narzekać. Było pozytywnie, momentami emocjonalnie, ale daliśmy radę i to najważniejsze. 

Maj to dla mnie przede wszystkim kwietne łąki, drzewa obsypane białym kwieciem i łapanie cudownych momentów w kadry. Najwięcej można widzieć na moim Instagramie, jednak blog jest zdecydowanie miejscem do wyżycia się twórczo, lubię pisać. 

 Maj kosmetycznie pod znakiem testowania i recenzji

Jak na moje możliwości recenzji kosmetycznych było sporo. W maju testowałam kolorówkę Avon i Miss Sporty. Zrobiłam też w końcu opinię o kremie SPF, a także opisałam ulubiony olej do twarzy. Cały czas szukam kosmetyków do ochrony przed UV dla siebie i dla syna, bo takie idą jak woda. 

Kosmetyki Avon

Miss Sporty Naturally Perfect Match

Emotopic Mineralny Krem ochronny SPF 50 

ArgaNove Olej Konopny tłoczony na zimno


Majowy food book 

W końcu na talerzu zrobiło się bardziej kolorowo, zasługa sezonowych warzyw, owoców i nowalijek z własnego ogródka. W menu pyszniły się sałaty, truskawki, rzodkiewki, szczypiorek. Na zdjęciu też jarmuż z jesiennej uprawy, który zakwitł, a kwiatki okazały się bardzo smaczne. 

W naszej rodzinie często też jest dzień naleśnika, znacie to święto? Naleśniki z truskawkami to nasz sezonowy rarytas. Parę razy zrobiłam też koktajl z truskawek i majowej pokrzywy oraz z mięty. Nie zabrakło też kawowych chwil, ale w moim przypadku kawa tylko okazjonalnie. 


Blogowe wpisy warte poczytania

Jeżeli chodzi o wszystkie posty w maju, to nie wypadło źle, w sumie było ich 13 (łącznie z tym). Nie ukrywam, że chciałabym wrócić do czasów, kiedy wpisów było 15 i pisać regularnie co drugi dzień. 
Na koniec zachęcam jeszcze poczytać: Jak oszczędzać ?  oraz  Czym dojechać na wakacje? Myślę, że bardzo na czasie i mogą się przydać na teraz, kiedy wakacje już blisko. Planujecie już jakieś wyjazdy, dajcie znać. 


W co zainwestować teraz ?

 


Rok 2022 z pewnością jest przełomowy dla wielu z nas. Zaczynamy skupiać się na nieco innych rzeczach niż dotychczas. Minione lata to nie tylko nasilony konsumpcjonizm, ale i duże zagrożenie dla planety. Zalani tanim towarem, zachłyśnięci wizją obfitości, chcieliśmy więcej i taniej: pokazać się, przeżyć, doświadczyć.

Teraz: mniej kupujemy i bardziej zwracamy uwagę na jakość. Nawet jeśli nie mamy ochoty niczego sobie odmawiać, bo warto przyjrzeć się temu na co idą nasze pieniądze.  Zmieniają się realia naszej rzeczywistości, warto się dostosować, ale też nie ma sensu popadać ze skrajności w skrajność. Jednym słowem nie odmawiajmy sobie z dnia na dzień przyjemności, bo dla naszej równowagi psychicznej też są ważne. 

Kreujemy rzeczywistość

Pierwsza z zasad fizyki kwantowej mówi, że to przestrzeń definiuję materię, a nie materia przestrzeń. W jednym z badań naukowcy zauważyli, że atom może zaistnieć tylko wtedy, kiedy ma świadomego obserwatora. Jednym słowem, kiedy obserwator nie parzy, to atom nie istnieje. Trochę to skomplikowane... dla nas ważne jest to, że mogą zaistnieć tylko takie rzeczy którym nadajemy znaczenie. Nie warto też przywiązywać się do spraw mało ważnych, ani do tych które nam nie służą. 

Postaw na swój rozwój

W co na pewno warto zainwestować swój czas i pieniądze to ekspansja. Jeszcze bardziej niż kiedyś liczy się wiedza, umiejętności i elastyczność. Dzięki nim poradzimy sobie nie tylko na rynku pracy, ale i kryzysowe sytuacje nie będą nas paraliżować. Pewne buddyjskie przysłowie mówi, że w życiu pewna jest tylko zmiana, dlatego wydarzenia na świecie też nie powinny napawać nas strachem, bo przecież wszystko płynie i ulega przebudowie. Teraz jest najlepszy czas aby zainwestować w kursy, rozwijać wyjątkowe umiejętności, szlifować naukę języków obcych. Mnóstwo wiedzy można przyswoić Online, nawet nie wychodząc z domu. 

Zainwestuj w jakość na lata 

Myśląc o przyjemnościach, bo przecież bez nich też życie może być smutne, stawiajmy na ponadczasowe przedmioty: zegarki Bulova , biżuteria, ulubione zapachy - nie tylko dodadzą nam pewności siebie, ale zapewnią też komfort w tu i teraz. Odsuwamy od siebie tani konsumpcjonizm na rzecz racjonalizacji zakupów. Wybierajmy tylko przydatne przedmioty, które nie rozpraszają naszej uwagi. Rozsądniej jest postawić na ponadczasowy minimalizm, aby nasza przestrzeń życiowa nie była przytłaczająca. Przedmioty które zostaną z nami na lata, gromadzące wspomnienia, dodające życiu blasku. 

(artykuł zawiera materiały promocyjne)

Emotopic Mineralny Krem Ochronny SPF 50

 

Ochrona UV nigdy nie powinna być sezonowa, gdyż słońce operuje przez cały rok. Czasami nam się wydaje że jest pochmurny dzień, jednak nic bardziej mylnego. Jak się nie opalamy na czerwono, też nie oznacza że słońce nie przynosi negatywnych skutków. Sama widzę, że regularne stosowanie SPF spowalnia proces starzenia się skóry, ale też pozwala uniknąć wielu innych problemów. Dbajmy o ochronę przed UV od małego, dzieci szczególnie są narażone na szkodliwe promienie UV. 

Emotopic kosmetyki dla całej rodziny

Seria Emotopic pojawiła się mojej pielęgnacji na początku roku. Najpierw stosowałam piankę do mycia oraz Balsam Nawilżająco-natłuszczający. Później przyszła pora na Specjalny Krem natłuszczający do twarzy i ciała oraz Krem z SPF 50. Ten ostatni chciałabym dzisiaj opisać z uwagi na zainteresowanie czytelników. 

Seria Emotopic składa się z 15 produktów: są takie przeznaczone do mycia i kąpieli, do twarzy i ciała oraz produkty specjalistyczne. Kosmetyki do kupienia w aptekach lub online. Uważam, że cała seria zasługuję na uwagę: są to kosmetyki polskie, producenta Dr Irena Eris. Posiadają status wyrobów medycznych, rekomendowane przy AZS (atopowe zapalenie skóry). Przeznaczone od pierwszego dnia życia, dla dzieci i dorosłych, a więc dla całej rodziny. Ciekawostką wartą podkreślenia jest też zawartość Oleju Konopnego oraz Canola w kosmetykach. Jeżeli chodzi o ceny to nie są one zaporowe, porównując z innymi tego typu kosmetykami aptecznymi, wypadają bardzo do dobrze (np. krem do twarzy około 30 zł).


Emotopic Mineralny Krem ochronny SPF 50 skład


Woda oczyszczona, Emolienty: Olej konopny, Olej canola, Ekstrakt z algi, Glicerol, Tlenek cynku, Dwutlenek tytanu, Hydroksyacetofenon, Ekstrakty z wiciokrzewów, Substancje pomocnicze.

INCI: Aqua (Water), Dicaprylyl Carbonate, Titanium Dioxide (nano), Zinc Oxide, Isohexadecane, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Canola (Canola) Oil, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Aluminum Hydroxide, Magnesium Sulfate, Hydroxyacetophenone, Hydrogen Dimethicone, Triethoxycaprylylsilane, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Laminaria Ochroleuca Extract, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract

Produkt Hipoalergiczny, testowany alergologicznie, nie testowany na zwierzętach


Emotopic Mineralny Krem ochronny recenzja

Na początek mojej opinii warto podkreślić, że krem rekomendowany jest dla cery alergicznej, wrażliwej, atopowej. Przeznaczony dla dzieci i dorosłych. Dla osób wrażliwych na chemiczne filtry UV. Zdaniem producenta produkt całoroczny, również do stosowania zimą. Jednak nie zgodzę się z tym, że jest na mróz z uwagi na lekką konsystencję. Kto z Was kojarzy mineralne kremy SPF z białą tłustą powłoką? Ja też miałam takie skojarzenia, ale zapewniam że krem Emotopic SPF 50 zupełnie nie pasuje do tych wyobrażeń. Dla mnie jest to idealny krem ochronny na ciepłe miesiące, nie dający w ogóle wrażenia ciężkości, czy tłustości na skórze. Bez problemu daje się na nim wykonać makijaż, cera się nie błyszczy i wygląda zdrowo przez cały dzień. 

Po wydobyciu z tubki krem ma konsystencję średnią, niezbyt gęstą, stawia mały opór przy aplikacji. Najlepiej nakładać punktowo na skórę, a jak się rozgrzeje rozcierać na większą powierzchnię. Nic nie stoi na przeszkodzie aby nakładać go na serum, czy na inny krem, zwłaszcza gdy mamy cerę suchą. Bielenie, którego wiele osób się obawia przy filtrach mineralnych jest minimalne i znika po paru sekundach od roztarcia. Wydaje mi się, że krem poprawia koloryt i delikatnie rozjaśnia cerę. Lubię go stosować samodzielnie, widać że utrzymuje on cerę w dobrej kondycji. Ochrona przed UV jest mocno odczuwalna: skóra nie czerwieni się w ciągu dnia, nie przetłuszcza, nie poci. Dla mnie ostatnio ulubiony Krem z SPF i myślę, że dokupię jeszcze jedno opakowanie w aptece. Bonus: można nakładać pod oczy i na powieki, a miałam duży problem ze znalezieniem takiego filtra UV.

 


Ciekawostka znaleziona w sieci: Prowadzisz bloga i/lub instagram, chcesz poznać kosmetyki 
Emotopic, na stronie producenta można się zgłaszać: https://emotopic.pl/wybieram-emotopic/ , warto spróbować. 


ArgaNove Olej Konopny tłoczony na zimno

 


Dawno temu zrobiłam listę produktów kosmetycznych które chciałabym zawsze widzieć w mojej pielęgnacji. Na liście znalazły się mydła naturalne, oleje kosmetyczne, glinki, krem z filtrem UV oraz pasta do zębów. Absolutne minimum bez którego trudno się obejść. Dobrym mydłem można się umyć od stóp do głów, a trafnie dobrany oleje wybawi nas od kłopotów z cerą. Dwa miesiące temu kupiłam Olej z Arganove, czy był to dobry zakup o tym napiszę dzisiaj


ArgaNove Olej Konopny działanie, zastosowanie


100 % naturalny. Tłoczony na zimno, nierafinowany.  Reguluje, odbudowuje, łagodzi. Polecany do każdego rodzaju skóry, szczególnie suchej, ze skłonnością do atopii, łuszczącej się i problematycznej. Uzupełnia niedobory lipidowe oraz pobudza skórę do naturalnej odnowy. Łagodzi podrażnienia, nawilża, wspomaga walkę z trądzikiem...

Sposób użycia: nanieść na skórę, włosy, ciało zwilżone wodą, hydrolatem. 

Skład: Cannabis Sativa (Hemp) Seed oil. 

Opakowanie: butelka 30 ml, z ciemnego szkła, z zakrętką. Pipetka na zdjęciu widoczna jest przełożona z innego kosmetyku, ale na stronie producenta widzę opakowanie 50 ml już z pipetą i w cenie 19,90 zł. 



Olej konopny jak się sprawdza w praktyce?

Olej Konopny robi ostatnio wielką furorę. Polecane jest stosowanie go wewnętrzne m.in. na problemy ze snem, koncentracją, przy stanach lękowych, zaburzeniach miesiączkowania... Wydaje się być remedium na wszystkie cywilizacyjne przypadłości z którymi zmaga się wiele z nas. Olej konopny ArgaNove przeznaczony jest do stosowania na skórę oraz na włosy. Wypróbowałam go tylko do twarzy, gdyż buteleczka 30 ml wydawała mi się odrobinę zbyt mała. Cena oleju w promocji była bardzo korzystna, bo nie całe 10 zł w drogerii. Obecnie nie widzę go już na stanie w tej drogerii, ale można poszukać w innym miejscu. 


Zwykle używam oleju  na twarz wieczorem. Po dokładnym oczyszczeniu skóry spryskuje ją hydrolatem, następnie aplikuję olej okrężnymi ruchami wcieram, bez rozciągania naskórka. Ten olej świetnie się sprawdza na wszystkie partie twarzy, szyi i dekoltu. Olej konopny ArgaNove ma zielono-żółtą barwę i przyjemny naturalny zapach (jakby orzechowy, ale nie do końca).Polubią się z nim osoby ceniące sobie naturalną pielęgnację. Jest to jeden z lżejszych olejów, który skóra zdaje się pić i nie pozostaje ciężka czy tłusta warstwa. 


Olej konopny na co pomaga?

Napiszę Wam jakie zalety wynikły z mojej przygody z tym olejem. Wzięłam go głównie z ciekawości, ale na początku nie wiedziałam jak i kiedy będę go stosować. Wczesną wiosną zauważyłam na skórze szyi i żuchwy zmiany trądzikowe, zanieczyszczoną skórę. Postanowiłam nakładać olej konopny każdego wieczoru. Jak zauważyłam przyjemne odczucia na skórze, to wcierałam także w inne partie twarzy. Co się okazało to ten olej nie tylko bardzo przyjemnie się wchłania wieczorem, bo rankiem buzia zdecydowanie wygląda lepiej i młodziej. Niedoskonałości naprawdę zrobiły się mniejsze, więc myślę, że olej konopny pozostanie w moje pielęgnacji dłuższy czas. Zwykle stosuje go kilka wieczorów z rzędu, a później robię kilka dni przerwy. 



artykuł zawiera link afilacyjny


Copyright © Retromama.blog