Śladami sensu, Jakie pytania stawia nam życie?



Słowem wstępu


Rozwój osobisty to temat ostatnio bardzo modny. Coraz więcej ekspertów w internecie, niektórzy całkiem nieszkodliwi. Innych powinno się wysłać do psychiatry. Nie będę potępiać tego zjawiska, bo uważam że niektórzy naprawdę mają w sobie tę moc. Bez trudu możemy też sami sięgnąć po fachową literaturę.

Uważam jednak, że sama psychologia nie do końca radzi sobie z naszym obecnym życiem. Tak naprawdę, jeśli by się chciało porządnie dojść do ładu ze swoim zdrowiem psychicznym to ciągle jakieś psychoterapie trzeba robić. A to nie jest rzecz tania, nie łudźmy się. W niektórych mniejszych miejscowościach na próżno szukać dobrego psychoterapeuty i to jeszcze w ramach NFZ. Sama będąc na spotkaniach u psychologa odniosłam jak najgorsze wrażenie odnośnie kompetencji tych wielce szanowanych i wykształconych Pań psycholożek.


Co więc robię sama? Liczę na samo uzdrowienie


Bo człowiek właściwie poprowadzony wiele może zrobić dobrego sam dla siebie. Czytając choćby książki. Warto znaleźć swoich ulubionych autorów, których słowo pisane trafi do nas nie gorzej od psychoterapii. Nie powinnam może tak się wypowiadać, bo opieram się tylko na własnych doświadczeniu. Każdy jest inny, a niektórym osobom może pomóc faktycznie tylko farmakologia. 

"Być człowiekiem - to stanąć przed pytaniem. Żyć - to dać odpowiedź." 

Cytat jaki przeczytacie na odwrocie książki Alfrieda Langle , czy nie zachęca Was do tego, aby sięgnąć po tą książkę?

Nie jest to wbrew pozorom jakiś poradnik psychologiczny. Książkę tą bowiem czyta się jak pamiętnik, zbiór luźnych zapisków, przemyśleń autora. Jak to czytam, to myślę, że sama mogłabym takie coś napisać. Każdy z nas może tworzyć takie zbiory przemyśleń. Jest to dobra forma własnej terapii. 





Kim jest Alfried Langle? Psycholog kliniczny, psychoterapeuta, lekarz medycyny. Autor licznych publikacji z dziedziny logoterapii i psychoterapii egzystencjonalnej. Jego książki podobno są czytane na różnych spotkaniach motywacyjnych itp. Nie wiem czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, ale autor ten jest raczej niezbyt popularny. Nie spotkamy jego książek tak często w księgarniach. Sięgają po nie raczej fachowcy, osoby zajmujące się zawodowo tematyką psychologii. 


Ogólnie to również ta książka  mnie nie uwiodła jakoś szczególnie, tak abym miała do niej wracać. Przeczytałam tak dla rozrywki i raczej nie wniosła ona do mojego życia zbyt wiele. Sama interesuje się też rozwojem duchowym, ale ta książka na pewno mnie nie rozwinęła w żaden sposób. Już samo słowo psychoterapia źle na mnie działa. Być może to przez moje doświadczenia z psychologią marnej jakości. Każdy odbiera rzeczywistość przepuszczając ją przez własny filtr, dlatego nie musicie brać mojej opinii dosłownie.

Poniżej przedstawiam jedną z przypadkowo otwartych stron książki:




Tak to wygląda, takie luźne przemyślenia. Czasami dla mnie zupełnie bezsensowne, a szkoda, bo liczyłam że ta książka trochę podniesie mnie na duchu. Być może nie ten autor i nie ta tematyka...


5 dobrych nawyków na przedwiośnie





Zbliżająca się wiosna wcale nie gwarantuje dobrego samopoczucia


Wręcz przeciwnie, wiele osób narzeka na ogólne osłabienie i gorszą kondycję. Pogoda zwykle wietrzna dodatkowo potęguje niektóre dolegliwości. I jeszcze z dietą po zimie nie jest dobrze. Zbyt często pozwalaliście sobie na słodkie przekąski? No to witam w grupie. Pora więc zrzucić parę centymetrów tu i tam. Bierzemy się za siebie z optymizmem i zapałem.

 Byle do wiosny...


Napisałam, w sumie dla siebie parę punktów, które są dla mnie istotne na nadchodzący czas. Motywuje siebie i Was przy okazji. Kto się przyłączy?

Parę minut dla zdrowia kręgosłupa


Wystarczy parę minut poświęcić na  codzienne ćwiczenia rozciągające. Takie, które zadbają o mobilność kręgosłupa oraz pozwolą pozbyć się dolegliwości bólowych. To mój sposób na życie bez tabletek i chemii. Ćwiczenia na kręgosłup bez trudu znajdziemy w internecie. Wiele z nich jest bardzo bezpieczna, więc nawet osoba bez zacięcia sportowego jest w stanie takie wykonać. I nie ma wymówek z powodu braku czasu. Ćwiczenia można wykonać nawet w trakcie oglądania filmu, w trakcie słuchania muzyki, czy pisania na komputerze. Ruszamy się kiedy jest tylko sposobność ku temu. Trening można rozłożyć w ciągu dnia na kilka mniejszych części. Nasz kręgosłup będzie nam wdzięczny i samopoczucie na pewno się poprawi, kiedy nic nie będzie uwierać w plecach.


Spacer na świeżym powietrzu


Pogoda na przedwiośniu bywa kapryśna, ale jest też wiele cieplejszych i pogodnych dni. Codzienne spacery na świeżym powietrzu powinny znaleźć się obowiązkowym punktem dnia. Co za radość, kiedy można podziwiać budzącą się do życia przyrodę. Ruch na świeżym powietrzu to jest to, czego nam potrzeba po tych paru miesiącach zimy. Można się dotlenić i złapać trochę promieni słońca. Nie polecam natomiast spacerów, czy nawet biegania wzdłuż ruchliwej drogi. Często obserwuje biegaczy,  którzy korzystają z takich ruchliwych tras i nie rozumiem gdzie tu logika? Wdychać spaliny, nie dziękuje. Wolę wybrać się do parku, do lasu i podziwiać przyrodę, co i Wam polecam.


Woda z cytryną, nie koniecznie na czczo


Ten nawyk wraca do mnie jak bumerang, raz pije wodę z cytryną , a raz nie. W internecie można spotkać sprzeczne opinie co do tego nawyku. Zawsze jednak kiedy nadchodzi wiosna, czuję że moja wątroba woła o pomoc. A woda z cytryną to mimo wszystko jest dla wątroby wsparcie. Niech sobie piszą co chcą, że kwasy, że niszczy szkliwo. Tak naprawdę naukowcy są w stanie udowodnić wszystko w zależności kto płaci za ich badania. Myślę więc, że najlepiej kierować się własnym rozumiem i samemu wybierać co dla nas jest zdrowe. I nie jest wcale powiedziane, że wodę z cytryną piję się na czczo. Takie postępowanie może być dla niektórych faktycznie nie korzystne. Z rana lepiej jest się napić ciepłej wody, a wodę z cytryną zostawić sobie na później. Na przykład zabrać do bidonu wodę owocową.


Garść orzechów, bakalie codziennie na przekąskę


Kolejny, zdrowy nawyk który warto wprowadzić tuż przed wiosną. Orzechy, rodzynki, daktyle i inne bakalie z powodzeniem mogą zastąpić inne mniej zdrowe przekąski. Zwłaszcza jeśli ktoś ma skłonność do podjadania między posiłkami. Orzechy są pełne dobroci i nawet jeśli troszkę z nimi poszaleć, to nie przytyjemy od razu. Za to zapewnimy sobie porcje nienasyconych kwasów tłuszczowych.  Zdrowych tłuszczy, które wspomogą pracę naszego serca. A także sporo minerałów, których często nam brakuje po zimie. Orzechy warto jeść jeśli wypadają nam włosy, czy rozdwajają się  paznokcie. Orzechy to przekąska idealna dla osób nerwowych, szybko zaopatrzą nas w cenny dla zdrowia magnez.


Rezygnacja z cukrów prostych na rzecz złożonych


Ostatni punkt, ale chyba najważniejszy. Sama wpadłam znowu w pułapkę nie zdrowego podjadania słodyczy. Wiecie jak to jest, tu jednej cukierek, tam jeden wafelek. Niby niewinnie się zacznie, a człowiek nawet nie wie, kiedy już jest po pachy w tym nałogu. Każda wizyta w sklepie spożywczym kończy się na dziale ze słodyczami. Bo humor był zły, bo pogoda kiepska i dlaczego ja mam sobie żałować? A to wcale tak nie wygląda, bo człowiek  w nałogu zawsze znajdzie wymówkę. Tylko potrzeba sobie później ustalić priorytety. Co chce osiągnąć, czy jedzenie słodyczy coś mi daje? Czy tak naprawdę jest dla mnie tylko niekorzystne i źle się czuję po ich spożyciu. Słodycze, zazwyczaj te kupne i gotowe mają znikomą wartość odżywczą. Dlatego zamiast słodyczy kupujemy owoce, które też są słodkie, ale nie szkodzą jak cukier i zapewniają wartości odżywcze.



I co dajcie radę razem ze mną?
Wspierajmy się nawzajem w dobrych nawykach i dbajmy o zdrowie.






Szybkie ciasto ucierane z jabłkami i kokosem



Dlaczego piekę w domu?



Macie ochotę poznać przepis na proste ciasto ucierane, które zrobicie w 15 minut, nie licząc czasu pieczenia. Szybkie potrawy wcale nie muszą być złe, a przynajmniej można się zmobilizować do ich wykonania. Ciasto na niedzielę dobrze mieć zawsze, bo nigdy nie wiadomo, kiedy wpadną goście. A i dzieciaki lubią zjeść coś słodkiego po obiedzie. Nie wiem, czy to nie ostatnie tego typu ciasto na blogu, ponieważ planuje przejść na zdrowsze wersje ciast. W tym celu muszę się zaopatrzyć znów w innego typu słodziki niż popularny cukier. Chociaż z drugiej strony piekąc w domu zawsze kontroluje ilość użytego cukru i takie ciasto na pewno nie jest tak słodkie jak jego wersja ze sklepu. Staram się też używać do wypieku mąki pełnoziarnistej, która ma większe wartości odżywcze niż mąka biała. Tak więc piekąc w domu zawsze jest duże prawdopodobieństwo, że jest to wypiek zdrowszy niż gotowiec ze sklepu.


Jak więc wygląda przepis na szybkie i proste ciasto domowe ucierane?


Do ciast ostatnio często używam mąki orkiszowej ze względy na jej zdrowotne właściwości. Mąka ta ma nieporównywalnie większe właściwości odżywcze co pszenna. W zasadzie przepis nie jest inny niż bym używała pszennej, więc dlaczego nie jeść zdrowiej skoro można. Wpadłam też na pomysł zastąpienia masła olejem z pestek winogron i ciasto wcale nie wychodzi gorsze. W ogóle to lubię robić eksperymenty w kuchni z samej ciekawości co mi to wyjdzie. Oczywiście rezultaty czasem nie są udane, ale mimo wszystko się nie zniechęcam.


Składniki na proste ciasto ucierane z owocami



  • 300 gram mąki orkiszowej 
  • pół szklanki oleju z pestek winogron
  • 3 łyżki jogurtu
  • pół szklanki cukru
  • 3 jajka
  • łyżeczka sody
  • 100 gram wiórek kokosa
  • 2 duże jabłka


Wykonanie ciasta ucieranego 


Cały proces rozpoczyna wybicie całych jaj do miski i roztrzepanie ich z cukrem. Jest to czynność dziecinnie prosta więc syn pomagał aktywnie, co zresztą widać na zdjęciu. 



Kiedy cukier połączy się z jajkami dolewamy powoli olej oraz dosypujemy mąkę oraz dodajemy po łyżce jogurtu. Nie zapomnijcie o dodaniu sody lup proszku do pieczenia. Jak widzicie jest to naprawdę proste ciasto. Do jego wykonania wcale nie potrzebujemy miksera, rózga wystarczy w zupełności. Warto jednak sprawdzać, aby nie powstały grudki z mąki. Dobrze jest też przesiać mąkę przez sitko, dzięki temu ciasto będzie bardziej puszyste. 




Kiedy ciasto przybierze już gładką masę i wszystkie składnik się połączą dodajemy wiórki kokosowe i dobrze mieszamy za pomocą łyżki. 





Ciasto gotowe, a więc możemy przystąpić do wyłożenia go na formę. Robimy to łyżką i rozcieramy na blaszce. Użyłam formy o wymiarach 31x 24 czyli jest to średni rozmiar. Na wyłożone ciasto dajemy pokrojone w kwadraciki kawałki jabłek.




Ciasto piekę w temperaturze 160 stopni przez 35 minut. Po upieczeniu warto sprawdzić za pomocą wykałaczki, czy jest już gotowe, gdyż różne piekarniki mają różny czas pieczenia dla podobnych ciast.


I tak oto wygląda  nasze ciasto ucierane. Kroje go zwykle po przestudzeniu, bo jednak jest trochę kruche przez dodatek wiórek. Ciasto to smakuje wszystkim, a przepis jest łatwy w modyfikacji. Jeśli chcemy zdrowiej to wystarczy zastąpić cukier ksylitolem. Smacznego




Kochani poszukuje dobrej formy do ciast, gdyż ta obecna niestety przywiera. A nie bardzo lubię stosować papier do pieczenia. Może doradzicie jakiś sklep?
Widzę, że w sklepach jest dużo tanich, ale słabej jakości foremek, a chciałabym coś solidnego. Co nie porysuje się po kilkukrotnym upieczeniu ciasta.




Jaki wybrać olej kokosowy? Rafinowany czy Nierafinowany



Olej kokosowy pochodzenie



Olej kokosowy to jeden z najbardziej znanych i rozpowszechnionych na świecie olejów. Najwięcej surowca dostarczają kraje takie jak Filipiny, Meksyk, Indonezja, Malezja czy Sri Lanka.

Najbardziej ceniony, ze względu na swoje właściwości jest Olej Virgin czyli Nierafinowany. Czysty, dziewiczy i przynoszący wspaniałe korzyści zarówno przy wewnętrznym jak i zewnętrznym stosowaniu.  Olej ten uzyskuje się w procesie tłoczenia na zimo miąższu orzecha palmy kokosowej. Proces ten gwarantuje zachowanie najwyższych właściwości produktu, praktycznie bez straty najcenniejszych wartości odżywczych.

Proces rafinacji tłuszczy roślinnych niestety mocno obniża ich wartości odżywcze, dlatego warto wybierać produkt nierafinowany. Chociaż cena jest wyższa, to kupujemy produkt wysokiej jakości.



Olej kokosowy źródło zdrowia i urody



Olej kokosowy nierafinowany zawiera 90% tłuszczów nasyconych, które w przeciwieństwie do tłuszczów zwierzęcych nie wykazują działania szkodliwego na organizm. Stanowi bezcenne źródło energii dla komórek człowieka. Wykorzystywany jest w całości i nie odkłada się w postaci zbędnej tkanki tłuszczowej. Dobra wiadomość dla dbających o sylwetkę. 

Potrawy przygotowane z dodatkiem oleju kokosowego zyskają ciekawy, orientalny zapach i smak. Wystarczy odrobina umiejętności kulinarnych aby wyczarować smaczne dania z udziałem tego oleju. Warto użyć go jako zdrowszego tłuszczu do przygotowania ciast, deserów, czy nawet do smażenia popularnych potraw z kuchni polskiej.


Olej kokosowy w kosmetyce ma działanie


  • nawilżające
  • ochronne
  • przeciwgrzybicze
  • przeciwzapalne


Surowiec ten ma postać stałą, lecz bez trudu topi się pod wpływem ciepła dłoni i łatwo rozciera na skórze. Warto stosować go tuż po kąpieli na jeszcze lekko wilgotną skórę, aby zamknąć wilgoć i zyskać efekt nawilżający. Nie ma w zasadzie przeciwwskazań do stosowania go na całe ciało, ani też ograniczeń wiekowych. Skóra potraktowana olejem zyskuje zdrowy i młody wygląd.  Samo używanie produkt jest przyjemne i proste. Olej ten nie jest ciężki, szybko się wchłania i nie tłuści odzieży.

Znając cenne właściwości oleju można zastąpić nim wiele innych, droższych kosmetyków, czy nawet maści leczniczych. Ze względu na działanie lecznicze olej ten coraz częściej wykorzystuje się jako lek na choroby skóry o podłożu grzybiczym jak np. łupież owłosionej skóry głowy. Szybko likwiduje przykre objawy łupieżu, a także nawilża i koi.



Rafinowany czy Nierafinowany?


Tłuszcz kokosowy nierafinowany posiada wyjątkowo delikatny smak i charakterystyczny zapach. Łatwo jest go odróżnić od gorszych, rafinowanych odmian, które nie posiadają tego zapachu. Dostępne są też wersje nierafinowane bez zapachu. Ale zwykle cena jest tym, co decyduje o wartości odżywczej produktu. Olej podejrzanie tani, bez zapachu zwykle będzie produktem rafinowanym.

Olej kokosowy wykazuje bardzo wysoką tolerancję przy podgrzewaniu go, nie pali się i nie dymi. Jednak warto zachować granice rozsądku. Potrawy przypalone nigdy nie będą zdrowe. Dodając olej kokosowy do naszych posiłków zapewnimy sobie nie tylko  smak, ale i zdrowie. Tłuszcze roślinne takie  jak olej kokosowy są świetną alternatywą dla tłuszczy zwierzęcych, które są bardziej ciężko strawne i nie koniecznie służą  naszemu zdrowiu.



I Love Vegan Food Odżywczy Balsam do ciała Eveline Cosmetics




Odżywczy Balsam do ciała czy jest niezbędny?


Balsam do ciała jest produktem bez którego nie wyobrażam sobie już  codziennej pielęgnacji. Zwłaszcza w zimne miesiące skóra ciała lubi się przesuszać. Pomimo starannego dobierania produktów myjących występują suche miejsca na ciele, jak choćby kolana, łokcie i łydki. O obszary te dbam szczególnie. Troska o nawilżenie ciała jest dla mnie kwestią komfortu i dobrego samopoczucia.  Zimą wybieram bardziej odżywcze formuły balsamów, aby zapewnić skórze właściwą ochronę. Niewątpliwie skład jest tu czynnikiem decydującym. Wybrałam więc Balsam do ciała z Eveline Cosmetics z nowej linii I Love Vegan Food. Czy do był dobry wybór, przekonacie się czytając dalszą część posta...


Co nam obiecuje producent Balsamu Eveline Cosmetics ?


Obietnice można poczytać na opakowaniu, a poniżej przytoczę mój komentarz.
Czytając opis z pewnością wiele osób może poczuć zaskoczenie, jeśli dobrze zna się z  marką Eveline. Tym razem mamy bowiem obietnice realne i żadnych wyimaginowanych stwierdzeń z kosmosu. 


I Love Vegan Food Silnie Odżywczy Balsam do ciała 


Mango i Awokado

Skóra bardzo sucha




Opis na opakowaniu Balsamu I Love Vegan Food jest jak najbardziej dla mnie zachęcający.  Dotychczas nie miałam zbyt wiele do czynienia z kosmetykami marki Eveline.  Producent oferował zwykle popularne drogeryjne kosmetyki, które po prostu omijałam ze względu na ich składy.

Tym razem poczułam się skuszona, także przez znaczek na opakowaniu Cruelty Free.
Jest to gwarancja, że kosmetyk został wyprodukowany z poszanowaniem dla środowiska i zwierząt. Nie znajdziemy w nim składników pochodzenia zwierzęcego. A podczas jego wytwarzania nie  testowana go na zwierzętach.

Warto również zwrócić uwagę, że Balsam jest z "lepszego" typu plastiku, oznakowanego jako HDPE, czyli jest to tworzywo pożądane w recyklingu.



Efekty, które mają nas skusić do zakupu Balsamu I Love Vegan Food to:

  • Głębokie odżywienie
  • Poprawa elastyczności
  • Długotrwałe nawilżenie

Wyróżnione składniki aktywne:

  • Masło Mango
  • Awokado 
  • Masło Pomarańczowe



Skład Balsamu I Love Vegan Food Mango Awokado


Skład:

Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Glyceryl Stearates, Glyceryl Stearate Citrate, Isopropyl Palmitate, Triisostearin, Butyrospermum Parkii Butter, Mangifera Indica Seed Butter, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Persea Gratissima Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Alpha Glucan-Oligosaccharide, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Glycine Soja Oil, Lactobacillus, Inulin, Parfum (Fragrance), Glyceryl Caprylate, Hydroxyacetophenone, Myristyl Myristate, Sodium Polyacrylate, Maltodextrin, Citral, Limonene, Geraniol, Linalool.





Recenzja Balsamu do ciała I Love Vegan Food Silnie odżywczy Mango Awokado


Balsam znajduje się w wygodnym opakowaniu z pompką o pojemności 350 ml.
Cena Balsamu około 20 zł. Produkt ważny 12 miesięcy od otwarcia. 

Po wydobyciu produktu z opakowania czuje świeży zapach, pochodzący od olejków eterycznych zawartych w składzie. Tutaj moja uwaga, że olejki eteryczne też mogą uczulać, pomimo tego, że są to substancje naturalne. Wiele osób nadal ma z tym problem i myśli, że to co naturalne to nie uczula. Mnie po dwóch tygodniach stosowania Balsamu nie spotkało żadne uczulenie. Jest to produkt bezpieczny, ale indywidualną wrażliwość określić musi każdy sobie sam. 

Konsystencja Balsamy wydaje się być gęsta, bogata i zwarta. Bardzo ładnie się rozciera, wtapia w skórę, pozostawia delikatny odżywczy film. Dość szybko można założyć ubranie i nic na skórze się nie klei. Moim zdaniem Balsam odżywia skórę na 24 godziny. 

Stosując Balsam do ciała Eveline z linii I LOve Vegan Food odczułam poprawę kondycji mojej skóry. Została ona dobrze nawilżona, ukojona. Balsam ma działanie ochronne, zapewnia również ulgę dla skóry po depilacji. 
Jest to kosmetyk wielofunkcyjny, gdyż sprawdza się również na dłoniach i stopach. Zapewnia przyjemną regenerację oraz chroni przed wysuszeniem. 



Podsumowując: 
Jestem zadowolona z efektów, jakie uzyskałam stosując codziennie Balsam do ciała I Love Vegan Food. Ważne jest dla mnie to, że nie był testowany na zwierzętach. Jego skład jest dla mnie przyjemnie odżywczy. Cena kosmetyku nie przyprawiła mnie o ból głowy, a dostępność okazuje się być również zaletą. 






Sekret pizzy idealnej, jaki ser i dodatki?





Pizza to danie pochodzące z kuchni włoskiej, ale uwielbiane w wielu krajach. Pozornie szybkie i proste w wykonaniu, nie raz potrafi zaskoczyć efektem. O sukcesie kulinarnym w przypadku pizzy decyduje ciasto, jak i dodatki. Jest tyle różnych wersji pizzy, ale sama lubię taką najprostszą. Często przygotowuję ją w domu. Dziś podzielę się z Wami moim przepisem



Składniki na pizze idealną, która zawsze mi wychodzi





Ciasto drożdżowe


2 i 1/2 szklanki mąki pszennej lub orkiszowej
4 dkg świeżych drożdży
pół szklanki mleka
1 jajko wiejskie
łyżeczka cukru trzcinowego
sól wg. uznania
2 łyżki oliwy extra vergine


Dodatki podstawowe:


5 łyżek sosu pomidorowego (np.przetarte pomidory)
5-6 sztuk pieczarek średniej wielkości
1 duża cebula czerwona
10 dkg sera żółtego Gouda MSM Mońki 
połowa małej puszki kukurydzy Bonduelle



Przygotowanie ciasta do pizzy






Ciasto drożdżowe zawsze rozpoczyna się od przygotowania drożdży. W tym celu należy bardzo lekko podgrzać pół szklanki mleka i dodać do niego cukier oraz drobno pokruszone drożdże. Odstawiamy na jakieś 15 minut, aby drożdże zaczęły pracować. Mąkę przesiewamy do dużej miski, dodajemy sól oraz drożdże rozrobione z mlekiem. Ja zawsze wylewam to na wierzch i lekko mieszam z mąką i odstawiam, aby to jeszcze trochę pracowało. Jak utworzą się bąbelki tzn. że drożdże są gotowe do dalszej pracy.




Kiedy zaczyn już pracuje możemy dodać kolejne składniki tj. jajko, oliwę. Ciasto zawsze zagniatam ręcznie, bo nie mam do tego celu żadnego robota. Początkowo wyrabiam łyżką, aby wszystko się połączyło, następnie wyrabiam ciasto ręką. Kiedy jest już gładkie odstawiam do wyrośnięcia na około pół godziny. Ciasto musi powiększyć swoją objętość, wtedy jest gotowe do wałkowania go na spód pizzy. Dopasowując wymiary do formy lekko rozwałkujemy ciasto i wkładamy do formy. Odstawiamy na koleje chwile do wyrośnięcia. Zwykle trwa to do pół godziny, ale jest to też zależne od temperatury otoczenia. Dlatego ciasto warto jest postawić w pobliżu ciepła. Kiedy rośnie można przystąpić do przyrządzania dodatków. Podsmażyć lekko cebulę, dodać do niej pieczarki, sól i lekko poddusić pod przykryciem.






Dodatki do pizzy stanowią o jej smaku



Najprostsza wersja to gotowy przecier pomidorowy ze słoika. A jeśli chcemy popisać się fantazją to przygotujemy sos z krojonych pomidorów z dodatkiem prasowanego czosnku i bazylii. Należy pamiętać, że sos nie może zawierać zbyt dużo wody, dlatego trzeba go dobrze odparować na patelni. Na sos wykładamy wcześniej przyrządzoną cebulkę i  pieczarki  oraz pozostałe dodatki (u mnie kukurydza). Wyrośnięte ciasto idzie do piekarnika nagrzanego góra-dół w temperaturze 160 stopni. Nie zapomniałam o dodatku sera na wierzch, ale  jest on ostatnim składnikiem pizzy, który wykładam na pizze na sam prawie koniec.





Mój sposób na idealny ser do pizzy



Przez wiele lat dawałam ser tuż przed włożeniem pizzy do piekarnika i siedział on sobie na niej przez cały czas pieczenia czyli około 35 minut. Efekt był różnoraki, w zależności od rodzaju sera. Czasem ser był zbyt twardy, czasem gumowaty w smaku. Obecnie dodaje świeżo starty ser na 5-8 minut przed końcem czasu pieczenia pizzy. Warto jest ucierać ser wyjęty dopiero z lodówki, wtedy jest to proces przyjemny a ser nie zakleja nam tarki.

Wiadomo, że są róże sery, jedne mniej zdatne do tego dania, a inne bardziej. Pytając o radę sprzedawcy w sklepie nie wiele dało mi się uzyskać wiedzy.
Bazując na kuchni polskiej i gotując z takich składników sięgam po ser dobrze dostępny w moim lokalnym sklepie i jest to zazwyczaj Ser Gouda z MSM Mońki. Używam go w kuchni  od lat i mam zaufanie do tej marki. Sery te nie są drogie, a jakość jest naprawdę dobra.





Ser Gouda MSM Mońki świetnie nadaje się do dań na ciepło, w tym do pizzy. Ładnie się topi, nie przypala, zapewniając sukces kulinarny. Dodatek tego sera do pizzy stanowi kropkę nad I. Decyduje o ostatecznym smaku i wyglądzie pizzy. Ser, który ładnie się rozpływa na dodatkach, nadając wyrazisty śmietankowy aromat. Smakuje wszystkim domownikom.




Taka jest właśnie tajemnica mojej pizzy idealnej. Myślę, że każda pani domu ma takie swoje sprawdzone przepisy na dania, które zawsze wychodzą. Warto jest używać dobrej jakości składników, aby danie zawsze było udane. Moja pizza dzięki dodatkom jest wyjątkowa i smaczna, a ser  Gouda stanowi dopełnienie całości.





Afirmacje sposób na sukces?



Czym są Afirmacje?


Afirmacja to pojęcie z dziedziny psychologii. Oznacza powtarzanie pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby, które ma doprowadzić do ich urzeczywistnienia.  Działanie poprzez korzystne autosugestie, ma wpłynąć odpowiednio na nasze życie. Odpędzając złe wydarzenia,  przywołać te korzystne dla nas. Z pewnością jest pomocna dla osób z niskim poczuciem wartości. Jednak afirmacja to nie jest okłamywanie siebie samego, bowiem trzeba wierzyć w to co się pisze czy mówi. Afirmacje jednak nie są dla każdego. Totalny maruda, który w to nie wierzy powinien dać sobie spokój (i być może wybrać się na terapię do profesjonalisty).


Czy to tylko puste słowa?


Afirmacje to wbrew pozorom nie tylko powtarzanie ciągle tych samych pozytywnych regułek. Bo gdy komuś wali się cały świat, to ciężko okłamywać siebie samego, że jest dobrze. Trzeba jednak zawsze dostrzegać światełko w tunelu, bo sytuacja nigdy nie będzie taka sama. Życie składa się z różnych chwil, tych lepszych i tych gorszych. Wszystko przemija, płynie, jest zmienne. Jak noc i dzień. Po nocy jest dzień . Po dniu noc. Noc nie zawsze jest tak samo czarna, a dzień może być pochmurny lub słoneczny. Nie ma tylko czerni i bieli, są różne pośrednie kolory. Odpędzenie złego pozwala światłu wyjść na prowadzenie.


Moc twoich myśli


A gdyby ktoś Ci powiedział, że sam tworzysz swoje życie, jesteś jego Panem i nic nie jest kwestią przypadku. Czy uwierzyłbyś mu, czy wierzysz raczej w plan twojego życia który jest założony z góry i nic nie można już zmienić? Świadomość tego, że nic już nie można zrobić szybko doprowadza do tego, że ten czarny scenariusz w końcu się ziści. Dlatego wierz z całych sił, że to Ty kreujesz swoje życie. Kiedy przychodzą gorsze chwile pozwól sobie na płacz, który jest oczyszczający. A potem spojrzyj inaczej na siebie, pomyśl że to tyko moment, drobnostka. Następny dzień może być lepszy, bo tworzysz go sam od początku. Pewnie, że nie wszystkim złym wypadkom da się zapobiegnąć. Ale póki jest siła w sobie, wiara w moc własnego umysłu to trzeba to wykorzystać.



Spisuj to co ważne


Prowadzenie różnego rodzaju dzienników, zapisków, notatników bardzo ułatwia wejście w tok dobrego myślenia. Zwłaszcza na początku, gdy jest ciężko o wyrobienie nawyku. Dlatego warto założyć nawet specjalny zeszyt przeznaczony tylko do spisywania afirmacji. Podzielony na dni tygodnia, lub z przeznaczeniem pisania tylko co parę dni. Ważne, to regularne pisanie i nie odpuszczanie sobie tego na początku. Sięganie po zeszyt w chwili kryzysowej, aby odpędzić złe myśli jest jak swego rodzaju terapia. Pozwala zmienić coś złego w coś dla nas bardziej korzystnego.


Wyrzucaj złe myśli z głowy 


Prowadzenie zeszytu afirmacji bardzo ułatwia przejście przez gorsze chwile. Bo przecież każdy kiedy takie miewa. Życie nie składa się tylko z kolorowych barw. Bywają dni szare, smutne. Różne zdarzenia oddziałują na naszą psychikę. Nie jesteśmy niestety wykuci z kamienia i posiadamy uczucia, a przynajmniej większość ludzi tak ma.


Systematyczność drogą do sukcesu


Regularne pisanie dziennika  jest pomocne z perspektywy dłuższego czasu. Wypełniamy go stopniowo z biegiem dni, później do niego wracamy. Kiedy przychodzą gorsze czasy warto go sobie otworzyć i czytać, to co sami sobie napisaliśmy. To utwierdzi nas w przekonaniu, że były chwilę lepsze w naszym życiu. Bo kiedy niezłomna wiara w to co sam piszę buduje moje życie, wszystko robi się łatwiejsze.


MyVita 100% Naturalna D 3 Forte



Po Witaminę D sięgam prawie przez cały rok. Czasem podczas letnich miesięcy mam przerwy w dostarczaniu witaminy D,  jednak zimą nie mogłabym już bez niej żyć. Witaminę D nasz organizm potrafi sam wytwarzać, potrzebujemy jednak do tego słońca. A sezon na opalanie w naszym kraju trwa zbyt krótko, aby w pełni czerpać tylko z tego źródła Witaminę D.


Witamina D niezbędna?


O tym, że Witamina D jest konieczna dla  utrzymania zdrowia słyszymy tak wiele. Myślę, że nie ma już osoby, która nie byłaby świadoma jakie są skutki jej niedoborów. U mnie zawsze objawia się to obniżonym nastrojem. Jesienią, zimą i wczesną wiosną przyjmuje dawkę 4000 j.m. dziennie. To dla mnie optymalna dawka, przy której czuję się dobrze.  Przypomnę, że kiedyś chorowała na hashimoto i niestety moją tarczyca już nie jest taka jak kiedyś. Idą za tym różne zaburzenia funkcji ciała. 
Nie robiłam badań poziomu Witaminy D, przyjmuje ją na wyczucie. Chociaż producenci suplementów zalecają oznaczać poziom witaminy D. Oczywiście, że można by było to zrobić, ale cena wykonania takiej diagnostyki nie jest dla mnie przystępna na chwilę obecną. Jednak w przyszłości pomyślę, aby w końcu zrobić takie badanie.

Warto przypomnieć o zaletach witaminy D


Witamina ta wspiera funkcjonowanie układu kostnego, mięśniowego oraz zapewnia zdrowie naszym zębom. Osoby mające problemy z wchłanianiem wapnia we krwi powinny na stałe wprowadzić jej suplementację. Obowiązkowo Witaminę D powinny przyjmować dzieci oraz seniorzy, gdyż grupa ta szczególnie jest narażona na niedobry.


Witamina D3 MyVita forte dlaczego warto?


Wybierając taką formę Witaminy D otrzymujemy wysoko dawkę skoncentrowaną w minimalnej ilości. Witamina pochodzi z naturalnej lanoliny, rozpuszczona jest w ekologicznej oliwie z oliwek. Jako konserwant użyto naturalnej witaminy E. Otrzymujemy więc suplement o prostym składzie, bez dodatkowych substancji wypełniających, które mogłyby zaburzać wchłanialność.

Suplement ma postać kropel, które dozuje się precyzyjnie i wygodnie ze szklanej buteleczki.  Mam nadzieję, że pompka będzie działać bez zarzutów do końca. Pojemność wynosi aż 30 ml, przedkłada się to na 600 dawek, czyli starcza na bardzo długi czas. Dozownik jest na tyle wygodny, że można przyjmować witaminę bezpośrednio do ust bez konieczności skraplania  na łyżeczkę. 


Składniki: ekologiczna oliwa z oliwek extra virgin BIO, cholekalcyferol z lanoliny (Quali-D), przeciwutleniacz: D-alfa tokoferol (naturalna witamina E).

Sposób użycia: 1 kropla dziennie




Jak się sprawdziła u mnie Witamina D 3 Forte z MyVita ?


Paczkę z Witaminą D 3  Forte MyVita otrzymałam, gdy skończyły się moje kapsułki  z Wit. D. Nie miałam witaminy D przez kilka dni i od razu wpadłam w zły nastrój. Jestem zależna od światła słonecznego, a ostatnio tych jasnych dni było bardzo mało. Pogoda w styczniu bywała raczej jak w listopadzie.
Ktoś może powiedzieć, że to jest uzależnienie psychiczne. Nie zgodzę się z tym, gdyby tak było to podczas miesięcy letnich, kiedy nie suplementuje Witaminy D czułabym się źle. Nawet mój lekarz rodzinny twierdzi, że w tym kraju o naturalną witaminę D ze słońca bardzo ciężko i w zasadzie każdy powinien ją przyjmować przez cały rok. Oczywiście dawkę dobierając indywidualnie na podstawie badań.
Witamina D 3 Forte z MyVita sprawdza się u mnie na co dzień. Jest przyjmowanie jest proste i nie zajmuje wiele czasu. Nie ma konieczności popijania, tak jak w przypadku kapsułki. Smak kropel jest neutralny, olejowy, wyczuwam głównie oliwę z oliwek. Jednym słowem dla mnie bardzo komfortowa i naprawdę czuję, że działa.





Podsumowując: 

Witamina D 3 Forte z MyVita sprawdza się u mnie. Przyjmuje dawkę w ilości dwóch kropel dziennie. Nigdy o niej nie zapominam, gdyż decyduje ona o moim dobrym samopoczuciu.


Luty miesiąc miłości



Ostatni wpis na temat Walentynek pojawił się chyba parę lat temu, trudno uwierzyć? Czy nie po drodze mi z tym świętem miłości. Ależ skąd, w tym roku chce świętować hucznie Walentynki. W końcu raz się żyje i trzeba korzystać, czerpać dla siebie nawet i z tak błahego święta. Jestem przekonana, że wiele par przywiązuje do tego święta dużą wagę i nie mam zamiaru nikomu tego umniejszać.


 Każdy wybiera co dla niego ważne


Jednak moje refleksje może dadzą komuś do myślenia? Być może w tym roku wybierzecie dla siebie inną opcję, niż tylko prezenty materialne. Choć nie przeczę, dostać coś fajnego zawsze jest przyjemnie. I nie koniecznie to muszą być kwiaty, czy słodycze. Właściwie dla zakochanych święto miłości jest przez cały rok, czyż nie. 


Zyski z Walentynek 


Walentynki mają już swoje symbole, widoczne zwłaszcza jeśli pójdziemy na zakupy do pierwszego lepszego marketu. To, że nie do końca  podoba mi się  cała  otoczka tego święta to oczywiście moje odczucia.  Czekoladki, koronkowe komplety bielizny, urocze kubki w serduszka, kosmetyczki w róże, czerwone pomadki do ust, rajstopy kabaretki (mało praktyczne jak dla mnie). Te przedmioty robią tylko za karykaturę miłości. Bo czy miłość można wyrazić poliestrowym kompletem bielizny czy innym plastikowym gadżetem? Zdecydowanie kwiaty są o wiele lepszą opcją i to żywe, nie w plastikowej doniczce i nie owinięte folią. 


Znaczenie miłości


Z pewnością  miłość jest sprawą o wiele głębszą, niż mogłoby się nam wydawać. Bo czy świętowanie ma polegać tylko na kupowaniu, nie sądzę. Niestety żyjemy w czasach nadmiernej konsumpcji, a w handlu wykorzystuje się każdą okazję aby tylko nakręcić zyski. Nie zgadzajmy się  na to. Może to i są chwile przyjemności, kiedy dostajemy w prezencie coś uroczego. Jednak nie łudzę się już,  te gadżety miłosne są naprawdę słabiej jakości. Nie mówię, że wszystkie, mam na myśli raczej to co jest dostępne w powszechnym handlu. Warto zwracać uwagę na jakość towaru i nie ulegać emocjom i kupować tylko dlatego,  że coś ładnie wygląda na pierwszy rzut oka. 


Kochaj przede wszystkim siebie


Niezależnie czy jesteś w związku, czy jesteś singlem to miłość własna zawsze jest na topie. Nie jest to absolutnie wyraz egoizmu. Zresztą czy my kobiety nie potrzebujemy tego dla siebie. Odrobiny zdrowego egoizmu. Matki,  żony,  siostry, wnuczki... robią tyle dla swoich bliskich na co dzień. Nie rzadko poświęcają własne cele i marzenia  dla dobra innych. Niech więc to nadchodzące święto miłości będzie pretekstem do okazania sobie uczucia miłości, wdzięczności i akceptacji. Jaki więc sprawić sobie samej prezent z okazji Walentynek? Może coś, co chciałyśmy zrobić już do dawna? Na pewno macie taki marzenia to zrealizowania. Ja czekam na spełnienie mojego...






Zimowa pielęgnacja włosów



Dlaczego piszę o pielęgnacji  włosów


Nie czuję się  wielkim ekspertem jeśli chodzi o pielęgnację włosów. Nie jestem ani fryzjerem, ani nie mam do tego talentów.  Dodam więcej, zimą czasem zupełnie nie ogarniam moich włosów. Problemy, jakie u mnie występują to: łupież, przetłuszczanie, suche włosy, brak skrętu i puch.

Jako posiadaczka typowych włosów falowanych (kręconych?), z tendencją do przesuszenia zwyczajnie czasem sobie nie radzę. Zapewne  i noszenie czapki nie przyczynia się do poprawy jakości moich włosów, za to chroni mnie skutecznie od przeziębienia. Trzeba wybrać mniejsze zło. W tym roku po raz pierwszy od dawna mam czapkę z wełny kaszmirowej i muszę stwierdzić, że to jest wybór rewelacyjny. Te wszystkie plastikowe czapki mogą się głęboko schować, kiedy na scenę wychodzi czapka z kaszmiru.

Z mojej perspektywy, najlepszym rozwiązaniem jest po prostu wizyta u dobrego fryzjera. Ostatni raz byłam w sierpniu. Po dobrym strzyżeniu włosy były zupełnie inne. Dobrze się układały i nie miałam z nimi praktycznie żadnych problemów. Dlaczego więc tak długo zwlekam z następnym strzyżeniem? Bo o dobry salon fryzjerski w mojej okolicy bardzo trudno. A jeśli mam wybór - popsuć sobie włosy czy czekać? To jednak wolę poczekać aż moja sprawdzona fryzjerka powróci  w końcu z urlopu.

W pielęgnacji moich włosów w styczniu zapanowała różnorodność. Praktycznie całą jesień leciałam tylko na szamponie w kostce. Jeden kosmetyk do całej pielęgnacji to nie koniecznie dobry wybór dla każdego. Ale moje włosy są obecnie półdługie, zdrowe, bez zabiegów chemicznych. Jedyne problemy jakie powracają to właśnie ten łupież i przetłuszczanie. Postanowiłam więc tą pielęgnację troszkę urozmaicić:


Mycie włosów, moje aktualne szampony

Obecnie w pielęgnacji mam dwa szampony. Pierwszy to sławny już szampon w kostce cztery szpaki, stosowany na co dzień, a drugi produkt stosowany doraźnie:


Cztery Szpaki Uniwersalny Szampon w kostce 

Do wszystkich rodzajów włosów.

Wydajny produkt z ideą zero-waste. Bazuje na roślinnych składnikach. Przeznaczony do częstego stosowania, do wszystkich typów włosów. Doskonale oczyszcza i szybko się zmywa. Według producenta starcza na 1,5 miesiąca stosowania.

Na temat Szamponu Cztery Szpaki pisałam już na blogu. Obecnie kończę pierwszą kostkę, a kupiłam już następną i będę używać. Szampon naprawdę się u mnie sprawdza, jednak przy dłuższym stosowaniu (około 3 miesiące) zaczynam odczuwać, że lekko nie domywa mi skóry głowy. Wskazane więc byłoby przy nim użyć od czasu do czasu peelingu. 



Jantar Szampon Peelingujący z wyciągiem z bursztynu i enzymami

Każdy rodzaj włosów. Oczyszcza skórę głowy i włosy.

Oparty na skutecznej, unikalnej recepturze. Wykorzystuje niezwykłe właściwości bursztynu. Oczyszczająca siła peelingu enzymatycznego. Ułatwia usuwanie zrogowaciałego naskórka, odblokowuje ujścia mieszków włosowych. Nawilża i regeneruje skórę głowy i włosy.

Butelka z plastiku PET 330 ml/ Cena około 12 zł w drogeriach

Szampon enzymatyczny kupiłam dawno temu, ponad pół roku już. Leżał sobie spokojnie w szafce. Wcześniej miałam wersje apteczną tego produktu, który nie wiele różnił się od tej drogeryjnej, poza ceną. Ostatnio lubię szampony w kostce, które dobrze się u mnie sprawdzają. Jednak zatęskniłam do formy płynnej.

Szampon ma bogaty skład oraz mocne substancje myjące. Za działanie złuszczające odpowiadają m.in.: zawarte kwasy i enzymy, które występują w połowie składu. Nie ma długiej listy konserwantów, jednak substancje zapachowe nie są naturalne, jak to w drogeryjnych.

Produkt stosowany raz na tydzień lub rzadziej. Dobrze myje, nie przesusza, nie podrażnia. Jednak peelingu głowy nie zastąpi niestety, a szkoda bo na to liczyłam.


Odżywki do spłukiwania, naturalna i drogeryjna

Jeśli chodzi o odżywki to osobiście wolę te z naturalnym składem, gdyż nie podrażniają mi skóry głowy. Jednak nie raz dam się skusić na drogeryjną i co z tego wynika?




Bioturm Odżywka do włosów normalnych


Odżywka z proteinami pszenicy, ma zapewnić włosom nawilżenie, ułatwić rozczesywanie i nadać jedwabisty połysk. Zawiera naturalne olejki eteryczne o działaniu odświeżającym skórę głowy. Odpowiednia dla każdego rodzaju włosów. Stosowanie 2-3 razy w tygodniu.

Czysty, piękny i naturalny skład. Bez obaw można stosować na skórę głowy, bez ryzyka podrażnień.

Plastikowa tubka 150 ml/ Cena 15-30 zł ?(cena średnia).

Kosmetyki do włosów z Bioturm sprawdziły się u mnie już wcześniej, dlatego wybrałam tą odżywkę. Jest ona produktem o gęstej konsystencji i zachwyca naturalny zapachem.
Ze względu na zawarte w składzie proteiny, glicerynę, ekstrakty roślinne odżywka bardziej nadaje się u mnie do skóry głowy. Nie koniecznie do włosów, gdyż unikam częstego stosowania protein, zwłaszcza zimą. Poczeka do wiosny.


Garnier Botanic Therapy Odżywka Wzmacnia włosy łamliwe, Olejek rycynowy i Migdał


Unikalna odżywcza receptura dla włosów osłabionych i łamliwych. Wydobywa i podkreśla naturalne piękno włosów. Tylko składniki najwyższej jakości. Fabryka, która stosuje program zrównoważonego rozwoju.

Opakowanie plastikowe 200ml/ Nie całe 10 zł w promocji

Odżywkę kupiłam, ponieważ potrzebowałam czegoś na szybko, a moje włosy były bardzo suche i źle wyglądały. Akurat była w promocji, co prawda chciałam kupić odżywkę z Only bio ze względu na opakowanie, ale w moim Rossmann już ich nie było.

Odżywka Garnier faktycznie sprawdza się jako produkt ratunkowy. Na moje włosy działa jak maska, jest dość ciężka do spłukiwania i pozostawia na włosach sztuczny zapach. Wydaje  mi się nawet, że przyśpiesza przetłuszczanie. Muszę więc używać jej w mniejszej ilości i stosować nie częściej niż raz na tydzień.


Olejowanie na Problemy ze skórą głowy

Zabieg odżywiania włosów i skóry głowy za pomocą naturalnych olejów wykonuje już parę lat. Chociaż czasem go zaniedbuje z braku czasu, to zawsze z przyjemnością do niego wracam. Nic tak nie wzmacnia jak naturalna pielęgnacja.



Olej Lniany Olvita 

Olej stosowany u mnie przede wszystkim w celach zdrowotnych. Niezastąpione źródło cennych kwasów Omega 3  i Witaminy E. Skutecznie zastępuje mi ryby w diecie, a dodatkowo nie zawiera szkodliwych substancji. W 100% naturalny, nieoczyszczony, zimnotłoczony.

W pielęgnacji ma działanie antyoksydacyjne, przeciwzmarszczkowe, nawilżające. Dla cer wrażliwych, suchych, trądzikowych.

Butelka szklana 500 ml/ koszt około 25 zł

W pielęgnacji moim włosów przede wszystkim to olej awaryjny, kiedy nie mam na stanie żadnego oleju przeznaczonego do pielęgnacji. A oleje o działaniu pro-zdrowotnym zawsze jakieś na stanie mam. Wiadomo, że dobór oleju do stanu włosów to kwestia indywidualna. U mnie bardziej sprawdza się masło shea, czy oliwa z oliwek (którą nawiasem też często używam).

Olej lniany  bardziej sprawdza mi się do skóry głowy ze względu na jego działanie łagodzące i nawilżające. Ponieważ moje włosy zazwyczaj  są średnio lub wysoko-porowate, to czasem ciężko mi dobrać odpowiedni olej do zabiegu. Olej lniany służy mi jako olej bazowy z olejkiem eterycznym.


Shamasa Cedarwood Atlas Oil Olejek eteryczny Drzewo cedrowe 


Produkt przeznaczony do aromaterapii, masażu i kąpieli. Działanie: antyseptyczne, uspokajające, rozkurczowe. Zewnętrznie przy leczeniu wyprysków i łupieżu. Nie stosować w stanie nierozcieńczonym.

Szklana buteleczka 15 ml z kroplomierzem/ Cena 19 zł TUTAJ

Olejek stosowany na skórę i włosy w stanie rozcieńczonym z Olejem lnianym. 4-5 kropli na około 25 ml oleju bazowego.  Ma działanie kojące, ogranicza łupież i przetłuszczanie. Trochę podsusza włosy, które mniej się przetłuszczają. Zapach dla niektórych może być męczący, można się jednak przyzwyczaić. Określiłabym go jako  drzewny, lekko zmysłowy.

Olejek cedrowy lubię palić w kominku do aromaterapii. Działa u mnie pobudzająco, w stanach umysłowej ociężałości. Nie pije kawy, więc czasem trzeba się jakoś poratować. Pomimo wyrazistego zapachu nie wywołuje u mnie bólu głowy.


Stylizacja włosów pod czapkę?

Ostatni punkt, stanowiący kropkę nad i. Zwłaszcza jeśli jesteście posiadaczkami włosów niesfornych, warto wspomóc się odpowiednim stylizatorem. Sama broniłam się przed tym, bo uważałam to za punkt zbędny.




Joanna Styling Effect Żel do włosów nabłyszczający


Filtr UV, utrwalenie i super połysk, nadaje naturalny efekt, z woskiem nabłyszczającym.

Żel w tubie plastikowej 150 ml. Cena poniżej 10 zł.


Celowo wybrałam nie drogi żel, ponieważ miałam długą przerwę ze stylizowaniem moich włosów. Nie byłam pewna, czy będę miała na to czas i ochotę, więc szkoda kupować drogi produkt, a później go nie używać. Co tu dużo pisać, żel jak na tą cenę jest w porządku. Nie wysusza, jeśli prawidłowo zadbać  o pielęgnację. Nie skleja, nie usztywnia, nie ma intensywnego zapachu i jest bardzo wydajny. Myślę, że przy moich potrzebach, to starczy spokojnie na rok czasu użytkowania. Nie wiem, czy kupię go ponownie, bowiem chciałabym wypróbować w  końcu krem do loków.


Tak oto wygląda moja obecna pielęgnacja włosów. 

Mam wrażenie, że mimo wszystko potrzebne są jakieś zmiany. Z pewnością przyda się wcierka do skóry głowy oraz solidny peeling raz na jakiś czas. Myślę, że zdrowie włosów zaczyna się od ich podstawy, czyli od skóry głowy.



Gotowanie z dzieckiem to frajda

food


Gotowanie to zabawa serio?


Każda rodzina jest inna, dzieci mają różne charaktery, a rodzice wyobrażenia o macierzyństwie. Wiele spraw może łączyć i dzielić pokolenia. Jednak wspólne gotowanie z pewnością jest tym, co powinno cieszyć  małych i dużych. Pozwala poznać się nam wzajemnie, wypełnić czas w sposób kreatywny i przyjemny  dla dziecka i rodzica. Każdy mały odkrywca wyniesie z tego same korzyści. A rodzice będą mieć niebywałą satysfakcję, kiedy maluch zrobi się bardziej  samodzielny.


Wspólnego gotowania z dzieckiem, kiedy zacząć?


Nie ma w zasadzie dolnej granicy wieku w której dziecko może zacząć brać czynny udział w przygotowywaniu posiłków. Co prawda wiele osób kupuje dzieciom do ich pokoików kuchnie-zabawki, aby naśladowały rodziców w pewnych czynnościach. Nie jest to może i złe, ale na pewno nie rodzi takiej więzi, co wspólne gotowanie.

Niektóre dzieci chcą być  bardziej samodzielne, ale większość z pewnością woli być razem z rodzicem niż siedzieć i bawić się w swoim pokoiku, kiedy w kuchni dzieją się takie cuda. A dziecku można też ułatwić zabawę i nabyć specjalnego pomocnika kuchennego czyli podest z barierką, który zapewni mu bezpieczeństwo, a nam odejmie stresów. Taki podest można zrobić na zamówienie u stolarza, lub kupić gotowy w sklepie. Z czasem, kiedy dziecko będzie już starsze pomocnik nie będzie już potrzebny.


Jeśli dziecko jest już w miarę samodzielne tzn. chodzi, trzyma równowagę, to warto zaprosić go do naszej kuchni. Zaczynamy od najprostszych czynności, jak choćby wyrabianie ciasta. Sama radość dla dziecka, a dla nas poczucie, że robimy coś fajnego razem. Poprzez poznawanie formy i kształtu małe rączki uczą się sprawności, a mózg rozwija intensywniej. Im więcej zapewnimy dziecku pozytywnych bodźców, tym lepiej będzie się ono rozwijało.

Co prawda te pierwsze próby wspólnego gotowania mogą u  rodzica wywołać nerwowość, lecz pamiętajmy, że każdy jakoś musiał zacząć.  W przypadku przyrządzania posiłków, im wcześniej tym lepiej.

Z pewnością wspólne gotowanie to nauka przez zabawę i wyrabianie w dziecku zdrowych nawyków od lat najmłodszych.


Szacunek dla żywności i sposób na małego niejadka


Gotowanie z dzieckiem uczy go od najmłodszych lat szacunku dla produktów. Dziecko widzi, że aby coś otrzymać, trzeba włożyć w to jakąś pracę. A praca to nie koniecznie obowiązek, ale też i przyjemność. Coś, co jest samodzielnie przygotowane smakuje znacznie lepiej. Jest możliwość poznania nie tylko samego procesu, ale i poszczególnych składników potrawy. Na pewno bardziej posmakuje mu sałatka, kiedy weźmie udział w jej przygotowaniu. Nie musi od razu przecież kroić warzyw, bo wystarczy, że pomiesza łyżką. 

Wspólne gotowanie to nie tylko dobra zabawa, nauka, ale też pretekst to zaostrzenia sobie apetytu. Poznawanie barw, smaków, faktury produktów to najlepszy sposób wyrobienia w dziecku zalążka nowej pasji, jaką będzie gotowanie.


Warto więc zaprosić dziecko do wspólnej przygody w kuchni. Może początki nie będą zbyt zachęcające, lecz z czasem zyskamy same korzyści.



Copyright © Retromama.blog