Dr Duda Kosmetyki Uzdrowiskowe: Maska Siarczkowa do pielęgnacji ciała



Kosmetyki Uzdrowiskowe kiedyś na stałe gościły w mojej pielęgnacji. To taki typ produktów, który budzi zaufanie. Wiadomo, że nie każdy może sobie pozwolić na wyjazd do Sanatorium. Obecnie  jest możliwość korzystać z leczniczych właściwości np. Wód mineralnych w zaciszu domowym.

Maska Siarczkowa Dr Duda jest pierwszym produktem z tej marki jaki mam okazję poznać. Otrzymałam duże 500 gram opakowanie Maski, która naprawdę posiada wielofunkcyjne zastosowanie. W tym wpisie przybliżę Wam moje spostrzeżenia, jak działa na skórę oraz jakie są jej zalety i wady.

Opis na opakowaniu Maski Siarczkowej Dr Duda



Jak widzimy jest to kosmetyk przeznaczony do skóry suchej, zrogowaciałej, nadmiernie łuszczącej się. Maska przeznaczona jest zarówno do pielęgnacji, jak i do masażu ciała. Można ją stosować w przypadku cellulitu, utraty elastyczności skóry.

Producent zapewnia nas m.in. o działaniu odżywiającym, dotleniającym, detoksykującym, neutralizującym nieprzyjemne zapachy.

Maska wchodzi w skład programu czterech kroków pielęgnacji skóry łuszczycowej Dra Dudy (krok nr 3)

Skład Maski Siarczkowej Dr Duda



Skład Maski siarczkowej jest krótki, nieskomplikowany. Nie jest natomiast ani naturalny, ani wegański. Piszę to dlatego, że obecnie panuje moda na "czyste składy". Jeśli za taką podążacie, bądź cenicie składy wegańskie, to ten nie jest dla Was.

Warto wspomnieć, że substancją aktywną w tym produkcie jest buska mineralna woda siarczkowa. Bazą Maski jest Wazelina, popularny, nie drogi składnik wielu kosmetyków do pielęgnacji. Wazelina ma działanie nawilżające, zatrzymuje wodę  w naskórku, jeśli oczywiście nałożyć produkt tuż po kąpieli.

Maska siarczkowa zawiera również Lanolinę oraz kompozycje zapachową.


Jak wygląda Maska Siarczkowa do pielęgnacji ciała?



Maska posiada zbitą konsystencje, ale łatwo nabiera się nawet za pomocą szpatułki. W kontakcie ze skórą szybko się topi i ładnie rozciera oraz wchłania. Przez chwilę na skórze widoczna jest tłusta warstwa, która jednak po krótkim czasie znika i nie jest uciążliwa. Ja nakładam ją po wieczornej kąpieli.

Daje się też zauważyć działanie ochronne produktu. Myślę, że ta Maska byłaby niezłym kremem ochronnym na zimę do rąk.

Zapach Maski jest intensywny, sztuczny, utrzymujący się na skórze do godziny czasu.




Kosmetyki Uzdrowiskowe, do którym zaliczam tą Maskę siarczkową to alternatywny sposób na pielęgnację skóry. Dają szybki efekt w przypadku problematycznej skóry. Jednak trzeba pamiętać, że mają nieco odmienne standardy i nie każdemu może odpowiadać ich skład.

Na mojej skórze, która jest skłonna do przesuszenia ta Maska się sprawdziła. Lubię ją zwłaszcza na nogi. Nieco gorzej wypadła w przypadku stóp, gdzie mam skłonność do zrogowaceń i muszę stosować produkt z zawartością mocznika.

Maska sprawdza się również jako produkt ochronny do dłoni. Stosowany zwłaszcza w ciągu dnia, kiedy wielokrotnie muszę myć ręce i z tego powodu ich stan nie bywał idealny.



Podsumowanie maja, nie tylko kosmetyczne...



Maj do dla mnie miesiąc w którym wiosna triumfuje. Przyroda obudzona, w pełni ukazuje swoje piękno. Jako romantyczka doceniam każdy spokojny dzień, w którym mogę mieć kontakt z naturą. Niedawno na blogu troszkę ponarzekałam na własne niedoskonałości. A dziś zaproszę do bardziej optymistycznego podsumowania majowego.


Maj - dietetycznie


Wielki sukces majowy to domowe koktajle z owoców, które pomogły mi przetrwać najgorsze chwile zaraz po odstawieniu słodyczy. Najbardziej zależało mi na eliminacji cukru białego rafinowanego (trzcinowy też mocno ograniczyłam). Ale nie tylko to, ponieważ "sklepowe" słodycze to tak naprawdę masa chemii, która rujnuje zdrowie.

Zrobiłam eksperyment i zaczęłam robić też koktajl z majowej pokrzywy, świeżo zbieranej w naszym sadzie. Ktoś zadał mi pytanie, czy mieszkam na terenie czystym ekologicznie, skoro zbieram pokrzywy i wiem, że są one w 100% czyste. Tak naprawdę nigdy tej pewności nie mam, ale korzystam z tego co mi Matka Natura podsuwa pod sam nos prawie. Oczywiście, że zanieczyszczeń z powietrza nie da się uniknąć. Musiałby chyba mieć ogródek na Marsie.

Polecam Wam wpis:  Koktajl z majowej pokrzywy






W maju robiłam o wiele więcej wypieków domowych, niż bywało wcześniej. Zmobilizowałam się, ponieważ zależy mi na zadbaniu o własne zdrowie. A zawsze byłam wielbicielką słodyczy. Nie mam więc wyjścia i muszę sobie coś przyrządzić po domowemu.

A że bardzo lubię wymyślać receptury na słodkości, bo to takie moje małe hobby. Nieskromnie przyznam, że wpis w którym dodałam informacje o tym cieście na Instagramie spotkał się z wyjątkowym zainteresowaniem.

Cały przepis znajdziecie w poście na blogu: Fit ciasto czekoladowe z daktyli i kokosa





Maj - kosmetycznie 


Maseczki 7th Heaven zrobiły furorę nie tylko na moim Instagramie, ale też pomogły mi się zrelaksować i zadbać o siebie lepiej. Bo Maseczka tak naprawdę u mnie ma też podtekst psychologiczny. Daje informacje, oto chwila tylko dla mnie, teraz dbam o swoją cerę.

Wpisy majowe z recenzjami maseczek 7th Heaven znajdziecie Tutaj: Maseczki do twarzy Kotek, Głębokie oczyszczanie i Bąbelkowa ; oraz TU: Maseczki Panda, CBD, Peel-off 


W czerwcu spodziewać się możecie pozostałych recenzji Masek 7th Heaven z serii Superfood, jestem obecnie w trakcie ich testowania.






Drugi aspekt pielęgnacji to pewnością makijaż w wersji podstawowej, na który mogę sobie pozwolić nie codziennie. Jednak niektóre kosmetyki bywają tak komfortowe, że mogę stosować je częściej. Z pewnością do takiej grupy zaliczam Oriflame A-Z Cream Hydra Matte z SPF 30  ; W tym wpisie znajdziecie również moją opinie odnośnie Mascary Giordani Gold.




W tym miesiącu zaproszę Was na wpis z moimi ulubionymi produktami do ust, którym nazbierało się kilka sztuk. Jestem zaskoczona, że można znaleźć obecnie tyle dobrych balsamów i pomadek w korzystnej cenie. A może mi po prostu łatwiej nie trafiać na buble?


Co będzie w czerwcu na blogu?


W czerwcu na blogu będę na pewno pisać opinię odnośnie kosmetyków Biobaza, które otrzymałam od marki. A te produkty zapowiadają się bardzo obiecująco, czekam tylko na cieplejsze dni, aby w końcu je wypróbować: 
  • Biobaza Sun Jogurt do ciała po opalaniu
  • Biobaza Sun and Sea Forever Konfitura w płynnej formule przyśpieszająca opalanie
  • Balsam do ust Bee Balm
  • Marmolada do intensywnego opalania Ryal Gold 
  • Supertanning Marmelade, Marmolada Przyśpieszająca Opalanie




Vianek kuracja do rąk


Dla kogo kuracja do rąk?


Na kosmetykach do rąk nie powinna oszczędzać żadna Pani (ani Pan) domu. Nasze ręce wykonują codziennie tyle prac, że zasługują na solidną dawkę nawilżenia. Zwykły krem do rąk przeznaczony jest dla doraźnego stosowania w ciągu dnia. Natomiast wieczorem lepiej postawić na kosmetyki o intensywnym działaniu. Idealnie sprawdzi się kosmetyk z Vianek : Intensywnie regenerująca kuracja do rąk , z masłem shea, awokado i mocznikiem.


Maska do dłoni o pojemności 75 ml. Tubka plastikowa, zapakowana jeszcze w kartonik z informacjami. Dołączone w zestawie bawełniane rękawiczki stanowią nieodłączny element kuracji. 

Maska Vianek ma postać kremu o treściwej konsystencji. Wyróżnia się przyjemnym, intensywnym wiśniowym zapachem, który znacznie uprzyjemnia stosowanie. 

Opis kuracji do rąk na opakowaniu:



Czytając obietnice na opakowaniu nie sposób zauważyć, że są one naprawdę szczodre. Również koncentracja składników aktywnych jest spora. Produkt więc ma duże szanse na zyskanie miana kosmetycznego bestselera.

Jak wygląda skład kuracji ?



Nie ukrywam, że w składzie wiele moich ulubionych substancji, które u mnie wiele razy już się sprawdziły.

Jak działa kuracja do rąk Vianek?


Początkowo stosowałam tylko na noc w formie kuracji. Jednak nie zakładałam za każdym razem rękawiczek, bowiem produkt po pewnym czasie (do 10 minut) bardzo ładnie się wchłania i nie pozostawia uciążliwej, śliskiej czy mokrej warstewki. Oczywiści jest taka odżywcza, ochronna, która nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu (np. w pisaniu na klawiaturze). 

Trzeba wspomnieć, że załączone w zestawie rękawiczki są bardzo przyjemne w noszeniu. Miałam kiedyś specjalne rękawiczki zakupione w drogerii, które nie były tak wygodne i dobrze uszyte. Według mnie powinny pasować i na większy rozmiar dłoni. Materiał jest w miarę elastyczny i dobrze się dopasowuje.

Jakie efekty po miesiącu? Muszę stwierdzić, że ta kuracja znacznie poprawiła stan skóry moich rąk.
Ponieważ miałam wiele pracy w ogrodzie, to skóra była w złym stanie. Aplikując Maskę także w ciągu dnia udało mi się doprowadzić dłonie do naprawdę dobrego stanu. Widzę jednak, że moja skóra potrzebuje takich odżywczych i bogatych kremów. Polecam, to naprawdę działa.


Wracam na rehabilitację ?




Czasem naprawdę jest ciężko;


Dziś o tym jak ciężko jest zebrać się w sobie, aby dalej walczyć. Z pewnością każda kobieta, która ma jakieś dolegliwości po-ciążowe (ale nie tylko takie), wie o co chodzi. Na zewnątrz jesteś uśmiechnięta i zadowolona. W środku wszystko pomału się sypie. Musisz podołać wszystkim codziennym obowiązkom i zapominasz powoli o sobie. Codzienna rutyna czasami tak bardzo nużąca...

 A ciało nie daje zapomnieć, ono w końcu się upomni o swoje. Kiedy czujesz się coraz gorzej sama ze sobą. I nie chodzi wcale tylko o wygląd zewnętrzny. To zawsze jest na drugim miejscu. Priorytetem zawsze powinno być zdrowie i sprawność. Moje dziecko na to zasługuję, aby miało zdrową matkę.


Przerywnik w życiorysie


Nie chciałabym absolutnie szukać wymówek.  Czy przestałam ćwiczyć z powodu czynników zewnętrznych? Z braku czasu, z niemożności skupienia się na sobie?

Po rozmowie z moją fizjoterapeutką jednak czuję się  usprawiedliwiona. Wiele kobiet z powodu panującej sytuacji było zmuszona przerwać terapie. PO prostu za dużo tego wszystkiego się złożyło na raz. Brak regularnych wizyt w gabinecie nie sprzyjał bieżącemu monitorowaniu sytuacji. Zabrakło więc  i motywacji, bo nie można było się przebadać.


Psychika rządzi


Oczywiście nastawienie do ćwiczeń to sprawa bardzo ważna. Łatwo jest ćwiczyć, kiedy widzi się efekty, kiedy ktoś stale Cię zmotywuje, zrobi pomiary itp.  A niestety własne lustro nie zawsze prawdę powie. Nie jest obiektywne, często zniekształca.

Do tego własna wyobraźnia, która lubi płatać figle. Kiedy już wierzę, że wszystko jest dobrze, że przecież jestem taka silna. A tu nagle spadam na sam dół,  znajduje się  na początku drogi. Ile razy jeszcze będę zaczynać walkę o własne zdrowie? Tyle, ile będzie trzeba. Powstanę na nowo, by znowu zawalczyć o siebie.


Co dalej?


Oczywiście zaczynam na nowo terapię. Nie mogę stwierdzić, że wszystko przepadło. Nie warto już  się starać? Tak mogłabym powiedzieć osoba, której nie zależy już na niczym. Spocząć na laurach, których nie ma tak naprawdę.

Zastanawiam się tylko, ile jeszcze będę kręcić się  tak w kółko? Dlaczego nie jestem bardziej konsekwentna w swoich postanowieniach? Czy nie mogę codziennie zorganizować sobie tych 30 minut tylko dla mnie? Oczywiście, że mogę, tylko trzeba to wpisać w plan dnia.


Postarać się jeszcze raz 


Ciągle sobie uświadamiam, jak w moim życiu rządzi ego. To wygodnickie, fałszywe, zmuszające do drogi na skróty. Trudno jest go pokonać, lepiej zaakceptować i przechytrzyć. Decydować o sobie, być świadomym człowiekiem. Skupić się na faktach, nad tym czego mi brak i w jaki sposób naprawić błędy.

Bo jestem tylko człowiekiem, nie Super-woman. Choć czasem chciałabym móc wykonać  te wszystkie zadania. A muszę zaakceptować moje słabości. Nauczyć się prosić innych o pomoc, zgubić gdzieś po drodze tą dumę. Jestem tylko słabą kobietą, która chce walczyć o siebie.


(autor zdjęcia: Pexels - na portalu Pixabay)

Fit ciasto czekoladowe, z daktyli i kokosa, z rodzynkami



Fit słodycze na topie


Zdrowsze wersje słodkości zdobywają nasze serca i kubki smakowe. Obecna wiedza o tym co zdrowe, a co nie,  jest już dostępna dla każdego. Staram się eliminować cukier rafinowany z diety. Tym sposobem zdrowe ciasta częściej goszczą na naszym stole.

Mój przepis na ciasto


Podzielę się z Wami przepisem na ciasto, które ostatnio wymyśliłam. W sumie piekłam go już 2 razy i za każdym razem wyszło inaczej, co nie znaczy że gorzej. Zawsze jest pyszne, nawet jak lekko zmodyfikuje proporcje, czegoś dam więcej, a czegoś mniej. Nawet mąż chwalił i nie domyślił się, że w tym nie ma cukru.


Składniki na foremkę o średnicy 25 cm


  • 6-7 sztuk średniej wielkości daktyli suszonych (Ener Bio)
  • 2 łyżki stołowe kakao
  • 50 gram wiórki kokosowe (Bakalland)
  • 1 jajko
  • Pół szklanki mleka roślinnego (można zamienić na mleko zwykłe)
  • 50 gram rodzynek (Ener bio)
  • 4- 5 łyżek stołowych Oleju kokosowego virgin (można użyć innego tłuszczu)
  • 2-3 łyżki stołowe płatków owsianych zwykłych 
  • Szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej (Soligrano)
  • Mała łyżeczka proszku do pieczenia


Wykonanie ciasta 


Ciasto można wykonać na różne sposoby. Z wykorzystaniem blendera jest o wiele łatwiej. Ja robię tak, że daktyle i wiórki zalewam ciepłym mlekiem lub wodą i zostawiam na pół godziny. Po tym czasie wszystko razem wrzucam do blendera. Mielę kilka chwil i wylewa do miski.

Dalej dodaje kolejne składniki: jajko, roztopiony i przestudzony olej, mąkę, płatki owsiane, kakao,  proszek do pieczenia. Mieszam na pomocą rózgi, a jak już jest za gęste, to można łyżką. Ostatnio do ciasta użyłam wiórek, które zostały mi z produkcji domowego mleka roślinnego i też wyszło super. Na koniec dodaje rodzynki i mieszam.

Wykładam na formę wysmarowaną tłuszczem i hop do piekarnika na 40 minut w 160 stopniach. 
Ciasto wychodzi lekko wilgotne, o czekoladowym aromacie. Szybkie, proste i smaczne. 





Lavera Balance Szampon Rewitalizujący do włosów przetłuszczających się



Naturalny Szampon Lavera Balance


Pisałam wiele razy na blogu, że lubię naturalne szampony do włosów i wiele z nich się u mnie sprawdziło. Miewam epizody podrażnienia. Skóra głowy czasem się przetłuszcza bardziej niż zwykle. Całe szczęście ostatnimi czasy mam spokój. Z pewnością jest to też zasługa eliminacji niektórych produktów z diety, ale nie tylko.

Szampon Lavera Balance kupiłam na notino.pl wykorzystując kupon wygrany na Instagramie. Mam sentyment do tej marki, chociaż ostatnio bardziej preferuje polskie marki. Lepiej jest wspierać naszą rodzimą produkcje, która bądź co bądź zaczyna wyprzedzać konkurencje z zachodu.


Co nam obiecują?


Producent pisze, że  jest to szampon skutecznie oczyszczający. Ma dokładnie myć i przywracać naturalne piękno. Ponadto zapewnia regenerację, odżywienie, blask i objętość włosów.

Bez silikonów. Produkt wegański.


Dla mnie Szampon powinien spełniać funkcję myjącą. Nie mam jednak nic przeciwko temu, aby odżywiał moje włosy.



Skład Szamponu Lavera widoczny jest poniżej:






Recenzja Szamponu Lavera Balance do włosów przetłuszczających 


Szampon Lavera faktycznie zawiera substancje myjące pochodzenia roślinnego.  SCS jest dość mocnym detergentem.  A jak już pisałam wiele razy na blogu, substancje myjące nawet te pochodzenia naturalnego mogą wysuszać i podrażniać. Najlepiej więc wszystko sprawdzić na sobie.

Podobały mi się te ekstrakty roślinne m.in. z  ryżu, melisy, mięty i soi.  Sok z aloesu oraz probiotyk naprawdę powinny działać łagodząca. Dodam, że nie miałam nigdy uczulenia na aloes.

Spodziewałam się po Szamponie Lavera naprawdę dobrego działania. A jak było w praktyce?



Opakowanie szamponu jest smukłe i poręczne. Wykonane jest z plastiku PET.  Zamyka się sprawnie i szczelnie.

Zapach Szamponu Lavera jest przyjemny, świeży, ale nie utrzymuje się na włosach po umyciu i wysuszeniu.


Szampon Lavera Balance wg. mnie jest do włosów mocno przetłuszczających się.


To fakt, on naprawdę bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy. Nie używałam go jednak zbyt długo, bo niestety podrażnił moją skórę głowy. W nocy, po wieczornym umyciu głowy tym szamponem zaczęła mnie bardzo swędzieć skóra. Ta przypadłość nie zdarza mi się już od jakiegoś czasu. Tym bardziej więc byłam zdziwiona, jak szampon z naturalnym składem mógł mi coś takiego zrobić?

Drugi mankament tego produktu, to bardzo mocne działanie oczyszczające. Ciężko jest mi po nim doprowadzić włosy do normalnego stanu. Aby nie były napuszone i suche. Z pewnością nie jest odpowiedni dla moim kręconych włosów.  Z drugiej strony kupowałam go z myślą tylko o tym, aby dobrze mył. Po umyciu tym szamponem żadna z odżywek i masek, jakie posiadam w domu (m.in. Garnier, rosyjskie maski Agafii, odżywka Bioturm), nie jest w stanie przywrócić nawilżenia moim włosom.


Szczegółowo wyjaśniałam Wam powody, dlaczego nie jest to szampon dla mnie. Jednak radzę go wypróbować osobom, które zmagają się z mocnym przetłuszczaniem skóry głowy. W moim przypadku, po umyciu włosów tym szamponem mogłabym ich nie myć przez następne dwa dni.



Czy kosmetyki naturalne są lepsze od zwykłych?



Zwykłe kosmetyki


Jeśli bym miała patrzeć na staż mojego bloga, to kosmetyków naturalnych używałam z 5-6 lat. Czy to zmieniło moją cerę na lepsze? Z perspektywy czasu nie mogę tego stwierdzić na 100%. Biorę pod uwagę inne czynniki, które wpłynęły destrukcyjnie na moją skórę.

Przede wszystkim macierzyństwo. Nie przespane noce przysporzyły mi nie tylko zmarszczek, ale i siwych włosów. Jakiś czas temu zmieniłam moje poglądy co do stosowania produktów wyłącznie naturalnych. I wiecie co, żyje, nie utopiłam się w tej całej chemii.


Dlaczego zmieniam poglądy


Bo tylko krowa ich nie zmienia. Przyglądałam się temu co się dzieje już dłuższy czas. Ile potrafiłam wydać pieniędzy na kosmetyki? Tylko dlatego, że miały one certyfikat? Co mi to miało zapewnić? Poczucie lepszego życia, czy tylko pustki w portfelu?
Bo nie ukrywam, że od kiedy jestem matką to patrzę już inaczej na finanse. I widzę, że kosmetyki drogeryjne są teraz coraz lepsze, z naprawdę wartościowymi składami. Inna sprawa to zakupoholizm, bez ilu rzeczy tak naprawdę można by się obyć? Temat na inny wpis...


Patrzymy na składy


Obecnie producenci kosmetyków dają nam to, czego oczekujemy. Składy produktów robią się lepsze. 95 % składników naturalnych bardziej nas przekonuje? Za tym też idzie wyższa cena, nie oszukujmy się. A często cena produktu bez certyfikatu eko jest o wiele bardziej atrakcyjna. Certyfikat eko też kosztuje, a kto za to tak naprawdę płaci?

Kosmetyk bez certyfikatu automatycznie robi się dla nas niebezpieczny? Niekoniecznie, zwykłe kosmetyki też muszą spełniać pewne normy. Nie mogą być szkodliwe, trujące. Alergie spotykane są i po produktach naturalnych i po drogeryjnych. Sami musimy rozważyć na co chcemy wydać. Co jest dla nas dobre, jakie składy lubimy. Decydujemy według własnych upodobań, nie jak nam sugerują inni.



Kosmetyki z apteki


Dzięki czytaniu znajomych blogów mogłam trafić na perełki. Przekonać się, że produkt apteczny też ma swoje standardy, wysoką jakość i skutecznie działa. Przykład - apteczne kremy z filtrami chemicznymi, które dla mnie są po prostu wygodniejsze w stosowaniu. Dzięki temu pierwszy raz od lat codziennie używam kremu z filtrem SPF. Twarz mi się nie świeci, nie klei, jest chroniona. Tym samym pielęgnacja cery w końcu ma większy sens. Bo nie wystarczy nawilżać, odżywiać, trzeba też chronić. A nie ukrywam, naturalne, eko filtry kosztują czasami sporo.


Tolerancja


Chciałabym w tym miejscu poruszyć jeszcze jeden temat. A mianowicie tego, że osoby stosujące tylko i wyłącznie produkty eko odnoszą się z jakąś dziwną pogardą do tych, co używają drogeryjnych, zwykłych. Bo niby te zwykłe kosmetyki nie mają prawa zadziałać? Wykazują dziwną troskę o naszą skórę, że coś na pewno nam zaszkodzi. Piszą, że jakiś krem np. zawiera konserwanty o działaniu rakotwórczym, hormonalnym. Sama kiedyś dałam się nabrać na takie wpisy.

Do tego dochodzi klasyfikacja produktu pod kątem jego ceny. Bo jak się nie wyda stówy na krem to na pewno jest on szkodliwy,  zły, nie ma prawa działać.  Czy jesteś lepszym człowiekiem, bo stać Cię na drogie kosmetyki?  Już dawno wiem, że nie takie są kryteria, zresztą nawet samo ocenianie jest czymś złym, dlatego lepiej go unikać.


Eko sekta 


Występuje osobliwe zjawisko, pewnego rodzaju sekta naturalna, która nawzajem się nakręca. Świadomie lub mniej wspiera też eko biznes. Bo nie ukrywajmy, to jest teraz na topie. A kto na tym zarabia najwięcej, odpowiedzcie sobie sami.

Oczywiście, że zdrowy styl życia jest korzystny, ale czy same kosmetyki mają o tym decydować?. Czy osoby z eko-sfery tak naprawdę zachowują się eko we wszystkich aspektach swojego życia? Tego nie wiemy, to jest tylko ułamek życia, który chcą nam pokazać. Nie można zaszufladkować kogoś tylko ze względu na to, jakich kosmetyków używa.  Vegańskich, organicznych, z certyfikatem...Czy użycie produktu testowanego na zwierzętach oznacza, że jesteśmy zbrodniarzami?


Lepiej spróbować wszystkiego


Kochani, patrząc na starsze wpisy zauważycie, że uwielbiałam pielęgnację naturalną. Bez SLS, bez aluminium, bez konserwantów itp. Nie kasuje tych wpisów, bo w tamtych chwilach te produkty się u mnie sprawdzały. Jednak daje sobie teraz furtkę na inne rodzaje kosmetyków.

Przekonałam się o tym,  kiedy miałam okazję przetestować również mniej "Naturalne" Produkty, że wcale mi to nie szkodzi. Dlaczego więc nie próbować nowych rzeczy? Życie jest zbyt krótkie, aby przywiązywać się do jednego rodzaju pielęgnacji. A najlepsza rzecz, to po prostu ograniczyć ilość stosowanych produktów. Mniejsze ryzyko alergii dla nas  i oddech dla Matki Ziemi.



Olimp Labs B12 Forte i Chela-Mag B6 + D3, czy warto?



Suplementy diety na czasie.


Nie rzadko rekomendowane jako lepsze od leków, co oczywiście jest błędem. Suplement diety możecie kupić nawet w drogerii, a lek dostępny jest w aptece. Suplement zalecany jest dla ludzi zdrowych i nie ma udowodnionego działania.


Jakie suplementy wzbudziły moje zaufanie?



Ogólnie lubię suplementy z Olimp labs, bo są łatwo dostępne w większości aptek, a  jak nie ma to zamawiam.  Firma działa na rynku parę lat, mają podobno własne laboratoria.  Na opakowaniach wszystko jest jasno opisane. Brałam powyższe suplementy dłuższy czas, więc wiem że działają na mnie pozytywnie.

Jak wiadomo, zdrowej diety nic nie zastąpi. W takich czasach żyjemy, że trzeba ratować się czym się tylko da.  Bo łatwiej czasem brać kapsułki, niż dłubać orzechy, moczyć  i zagryzać do każdego posiłku. Co też może okazać wcale nie takie pożyteczne.


Olimp Labs Chela-Mag B6+D3 ,  100 mg magnezu + 2000j.m. D3.


30 kapsułek . Zalecana dawka 1- 2 kapsułki dziennie. Cena 16 - 20 zł.

Dawki rekomendowane według powszechnych zaleceń. Wit. D3 biorę przez większość roku, wyłączając może wakacje, ale to nie zawsze. Po prostu biorąc Wit. D lepiej się czuję psychicznie.  Powszechnie wiadome jest, że w tym klimacie suplementacja Witaminy D jest konieczna.

Magnez zazwyczaj brałam osobno, więc to dla mnie duże ułatwienie, że jest w tym suplemencie. Magnez pomaga we wchłanianiu wit. D i jest też łatwiej przyswajalny z wit. D. Często zdarza się, że jak nie biorę magnezu (albo nie jadam orzechów), to mam nerwowy tik na powiekach.

Godna uwagi jest też forma magnezu: Diglicynian Magnezu jest opisany w książce "Plan Ratunkowy dla tarczycy i nadnerczy" (Recenzja). Zdajecie sobie sprawę, że nie wszystkie formy witamin i minerałów nasz organizm może przyswoić. Są różne niedyspozycje, a słaba wchłanialność to problem głębszy.

Zaznaczę również, że tu mamy w jednej kapsułce magnezu 27 % dawki dziennej. Kluczowa jest też zawartość wit. K 2, która również ułatwia wchłanianie samej wit. D. Kolejny wartościowy składnik to  Wit. B6 , aż 150 % zapotrzebowania dziennego w jednej kapsułce. Wit. B6 pozytywnie wpływa na układ nerwowy.

Kapsułka zawiera tylko niezbędne składniki, nie ma zbędnych wypełniaczy, a otoczka jest z żelatyny. Czasem miałam kłopot z połknięciem, trzeba popić dużą ilością wody.
Moim zdaniem suplement naprawdę godny uwagi.  W tej cenie  (nie cale 20 zł) znaleźć coś tak dobrego to może być ciężko.  W moim przypadku jednak muszę brać 2, 3 x dziennie.



Olimp Labs B12 Forte, bio-complex. Witamina B12 , Kwas foliowy, Witamina E, Wapń.


30 kapsułek . Dawkowanie 1 kapsułka dziennie.  Cena około 15 - 20 zł.

Suplement rekomendowany dla osób dbających o prawidłowy poziom homocysteiny. Kto interesuje się nowinkami zdrowotnymi zapewne wie, co to jest ta homocysteina i że wysoki jej poziom sprzyja chorobom układu sercowo-naczyniowego. To plaga dzisiejszych czasów.

Uważam jednak, że sama tabletka nie pomoże jeśli nie ma prawdziwej zmiany trybu życia. U mnie w rodzinie powszechne były zawały serca, a krewni nie dbali ani o dietę, ani o redukcję stresu. Nie wiem, czy ta kapsułka pomogła by mojej mamie, jeśli w jej życiu nastąpiła taka kumulacja negatywnej energii z zewnątrz. Druga sprawa, to starsze osoby często źle tolerują wszelkie zmiany w życiu, także diety. Są też doniesienia, że wiele osób ma jakiś gen, który zwiększa skłonność do niektórych chorób. Czy więc suplement jest w stanie coś zmienić, nie wiadomo?

Na co powinniśmy zwrócić uwagę, to bardzo wysokie dawki składników w 1 kapsułce:
Wit. B12 20 000%, Wit. B6 214%, Kwas foliowy 200%, Wapń 83%, Żelazo i Wit. jest w mniejszej dawce.  Może się wydawać, że to jakieś kosmiczne dawki, lecz pamiętajmy, że jeśli są już skłonności do podwyższonej homocysteiny, to są też zaburzenia wchłaniania w przewodzie pokarmowym, więc nie wszystko się wchłania. A z drugiej strony można dopasować dawkowanie indywidualnie i przyjmować np. raz na kilka dni, ja tak robię.

Na początku, kiedy zaczęłam brać suplement wydawało mi się, że dawka dla mnie faktyczni jest zbyt duża. Poza tym pamiętajcie, że jeśli spożywacie mięso i lubicie zielone na talerzu, to może wcale nie potrzeba Wam takiej suplementacji.

Suplement ten znajduje się w żelatynowych kapsułkach.

Nie wiem, czy kupię jeszcze B12 Forte bio-complex? Mam mieszane odczucia co do niego.



Powyżej przedstawiłam moje osobiste odczucia co do suplementacji tymi kapsułkami z Olimp Labs. Każdy musi zdecydować sam, jakie witaminy i minerały przyjmować.



Recenzje Oriflame: Mascara Giordani Gold i A-Z Cream Hydra Matte SPF 30



Kosmetyki Oriflame mają różne oceny. Wiele osób bardzo tępi tą markę, zupełnie nie wiem dlaczego. Marka jak każda inna, ma swoje hity i kity, słabe i mocne strony. Jej zdecydowaną zaletą jest łatwość zamawiania, bez konieczności niepotrzebnych wizyt w sklepach. Nie piszę tego ze względu na pandemię, mi zawsze było łatwiej zamówić coś z dostawą do domu, niż wychodzić na zakupy. 

Ostatnio stosowałam dwa produkty do makijażu: Tusz do rzęs i Krem koloryzujący z tej marki. Jeden wzbudził mieszane uczucia, drugi okazał się całkiem w porządku. Ciekawi? Zapraszam do recenzji:

Oriflame Giordani Gold Iconic All-in-One Masara

Wielofunkcyjny tusz do rzęs


8 ml/ cena około 34 zł 





Mascarę Giordani Gold Iconic otrzymałam w kwietniu od Klubu Oriflame. Na co dzień prawie się nie maluje, poza kremem CC z filtrami nie używam nic więcej. Tusz przetestowałam parę razy z ciekawości. Wrażenie, jakie na mnie wywarł nie jest zbyt dobre.

Sama aplikacja tuszu jest w porządku. Również szczoteczka wygląda na wygodną. Dobrze rozdziela rzęsy i nie tworzy grudek. Tusz ładnie unosi rzęsy i trochę je pogrubia.

Schody zaczynają się wraz z dłuższym noszeniem tuszu. Na rzęsach wytrzymuje tylko parę godzin. Moim zdaniem tych 8h w pracy by nie przetrwał.

Dodatkowo, jak jest cieplej, czy wilgoć w powietrzu, to tusz robi mi pandę, albo zaczyna się kruszyć i  wpada do oka, co kończy się uczuciem piasku pod powiekami.

Plusem Mascary Giordani Gold jest  łatwy demakijaż, zarówno za pomocą płynu micelarnego, jak i żelu do mycia twarzy.


Jak zarejestrować się do Klubu Oriflame - Tutaj.


Po prawej rzęsy z tuszem, po lewej bez (zdjęcie z telefonu):



Skład:
 Aqua, Hydrogenated Olive Oil Cetyl Esters, Oryza Sativa Cera, Stearic Acid, Palmitic Acid,Glucamine, Butylene Glycol, Copernicia Cerifera Cera, Helianthus Annuus Seed Cera, AcaciaSenegal Gum, PVP, Cyclopentasiloxane, VP/Eicosene Copolymer, Silica, Cyclohexasiloxane, Cera Alba, Synthetic Wax, Shorea Robusta Resin, Caprylyl Glycol, Imidazolidinyl Urea,Dimethicone, Rhus Verniciflua Peel Cera, Hydroxyethylcellulose, Methylparaben, Disodium EDTA, Hydrogenated Olive Oil Myristyl Esters, Lecithin, Ceteareth-20, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Arachidic Acid, Lauric Acid, Myristic Acid, Propylparaben, Phenoxyethanol, BHT,Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Ethylparaben, CI 77499




Oriflame The One A-Z Cream Hydra Matte SPF 30
Koloryzyjący Krem do twarzy SPF 30


30ml/ obecnie w katalogu za 44,90 zł 





Lekki, udoskonalający wygląd skóry krem matujący, przeznaczony do cery mieszanej i tłustej. Zapobiega nieestetycznemu połyskowi skóry oraz zmniejsza pory, nadając cerze gładkość i wyrównując jej koloryt. Jeden krem a-z zapewnia aż 10 korzyści!

Odcień jaki testuje:   Beige




The One A-Z Cream bardzo ładnie rozprowadza się na skórze. Wyrównuje koloryt i ożywia cerę oraz wygładza. Nie podkreśla porów i zmarszczek. Lekko kryje drobne niedoskonałości.

W ofercie Oriflame dostępne są w sumie 4 odcienie do wyboru. Ja wzięłam najciemniejszy - beige. Muszę przyznać, że trafiłam z kolorem na 100%.

Ogólnie, jak czytam obietnice producenta, to trudno się z nimi nie zgodzić. Krem robi wszystko to co obiecują. Co do jego składu, to  uważam że każdy ma prawo wybrać co mu pasuje i jakie składy mu odpowiadają. Uważam, że jeden kosmetyk z gorszym składem mnie nie zabije.

Od  kremu A-Z oczekiwałam, aby chronił przed UV i faktycznie to robi. Cera się od niego nie błyszczy cały dzień, ale nie jest też super matowa. Krem nie jest wyczuwalny na skórze, nosi się go bardzo komfortowo. Nie wysusza i nie podrażnia. Nie wypowiem się co do zapychania, bo nie mam z tym problemów.


Skład:
AQUA, DIMETHICONE, ISODODECANE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, TITANIUM DIOXIDE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, PEG-10 DIMETHICONE, SODIUM CHLORIDE, TRIMETHYLSILOXYSILICATE, POLYHYDROXYSTEARIC ACID, STEARYL DIMETHICONE, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, PHENOXYETHANOL, SILICA, ALUMINA, IMIDAZOLIDINYL UREA, STEARIC ACID, CAPRYLYL GLYCOL, OCTADECENE, PARFUM, DISODIUM EDTA, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, BIOSACCHARIDE GUM-4, BISABOLOL, BHT, +/-: CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499


7th Heaven Maseczki : Panda, CBD, Peel-off



Dziś kolejna porcja nowości maseczkowych od 7th Heaven, jakie otrzymałam do testowania. Tym razem bez zbędnych wstępów zapraszam do mini-recenzji. 


Numer 1

Panda Face Mask Coconut and Banana

Maska Tkaninowa PANDA Kokos i Banan





Opis i skład Maseczki na opakowaniu:




Maska tkaninowa Panda to kolejna z tej serii, jakie testuje. Według producenta: nawilża i wygładza skórę.  Przepis  idealny na szybki relaks w 5-10 minut. Te maski tkaninowe są świetne i naprawdę spełniają obietnice. Robię je zwykle do śniadania, bo wtedy mam trochę czasu na pielęgnację.

Podoba mi się niekłopotliwe aplikowanie i noszenie maski. Można też ją szybko zdjąć i resztki wmasować w skórę. Od razu przystąpić do wykonania makijażu. W moim przypadku jest zwykle tylko krem CC z spf 30. 

Maska 7th Heaven Panda wykonana jest solidnie, z grubej tkaniny. Dobrze dopasowuje się do twarzy, podobnie jak poprzednio przeze mnie testowana Maska Kotek. Posiada wystarczającą ilość płynu, który nie spływa ze skóry. 

Zapach Maseczki Panda jest naturalny, lekko kokosowy. Bardzo przyjemnie mi się ją testowało i byłam zadowolona z nawilżenia jakie zapewniła cerze. 


Numer 2


CBD Infused Cannabis Clay Face Mask


CBD Maseczka Glinkowa z dodatkiem konopii siewnych





Niestety napisy mi się troszkę starły z opakowania zanim zrobiłam zdjęcie. Napiszę więc odręcznie to co udało mi się odczytać.


CBD- Maseczka Glinkowa z dodatkiem Konopii siewnych.

Musiałeś już słyszeć o oleju CBD - to najgorętszy składnik na rynku kosmetycznym. Łączymy tę cenną esencję z oczyszczającą solą morską i dwoma rodzajami wodorostów, aby nadać skórze zdrowy naturalnie niesamowity wygląd.

Skład :

Aqua, Kaolin, Glycerin, Bentonite, Magnesium aluminum silicate, Glucose,  Parfum, Helianthus annuus sunflawer seed oil, Xantan gum, Citric acid, Maris sal, Sodium Ascorbyl (Vitamin C) phosphate, Cannabis sattiva (Hemp) seed oil, Witamin E, Limonene, Linalool, Sorbitol, Potasium iodide, Chondrus crispus (Carragennan) extract (...)


Glinkowe maski zawsze się u mnie sprawdzają. Lubię to wygodne rozwiązanie, kiedy nie potrzeba już nic mieszać i od razu można przystąpić do aplikacji maski na skórę. Maska ma kremową konsystencję i łatwo się nakłada za pomocą palców. Zasycha stopniowo, sugerowałabym aby lekko spryskiwać ją wodą w trakcie jak schnie. 

Maseczka ma piękny świeży zapach. Przypomina mi on jakiś świeży płyn do kąpieli, wyczuwam jakby sosnę, ale chyba to nie jest to? Być może zapach pochodzi też od zawartego w składzie ekstraktu z rozmarynu. 

Po zmyciu maseczki skóra od razu wygląda na dobrze oczyszczoną, wygładzoną i zrelaksowaną. Jednak ja potrzebuję po niej jeszcze nałożyć krem pielęgnacyjny, aby nie czuć ściągnięcia cery. Typowe działanie glinki na moją skórę. 



 Numer 3

Hydration Stardust Heavenly Aqua Marine Peel-off Coconut and Clay Mask

Nawilżająca Maska do twarzy 




Opis i skład maseczki na opakowaniu:



Maseczka dla cery normalnej, mieszanej i suchej. Rodzaj maski Peel-off stanowi dla mnie miłą odmianę. W konsystencji kremowo-żelowa. Zawiera dużo drobinek jakby brokatu, ale są to raczej małe cekiny? Absolutnie nie ostre, nie wyczuwalne, dają tylko efekt wizualny na skórze. 

Maska stopniowo zastyga na skórze, tworząc cienką powłokę. Nie ściąga cery, ładnie się dostosowuje. Po około 20 minutach łatwo ją usunąć, odrywając małymi płatami. Pewnie udałoby się to zrobić także w całości. 

Maska Aqua Marine Peel-off posiada przyjemny zapach kokosa. W działaniu przede wszystkim nawilżająca i odrobinę odświeżająca. 


Maseczki 7th Heaven nie są testowana na zwierzętach. Odpowiednie dla Vegan. Bez parabenow.

Jak wyglądają te maseczki na twarzy pokazywałam na Instagram, mój profil: retromama.blog


Koktajl z majowej pokrzywy - kuracja, detox, bomba witaminowa



Koktajl dla zdrowia i urody


Wszelkie smoothie stały się bardzo popularne. Nie jest to tylko moda, co styl życia.  Z pewnością  urządzenie typu blender znacznie ułatwia dbanie o zdrowie. Od kiedy robię sobie koktajle, to przestałam sięgać po nie zdrowe przekąski ze sklepu. Jednym z przepisów, jaki chciałam od dawna sprawdzić, był ten na koktajl z pokrzywy. Wykonanie takiego napoju, aby był on zdatny do wypicia nie było łatwe. Pokrzywa posiada specyficzny smak, więc musiałam odrobinę pokombinować, aby była smaczniejsza.


Majowa pokrzywa


Pokrzywa majowa zawsze była mi bardzo bliska. Co roku, na wiosnę piję duże ilości herbaty ziołowej z pokrzywy. Daje to mojemu ciału poczucie wzmocnienia i regeneracji po długiej i ciężkiej zimie.

Z pewnością wiele osób czuje się gorzej, gdy nie spożywa zielonych roślin. Nie łudźmy się nawet, że mrożony szpinak z marketu zdoła nadrobić te straty. Oczywiście, jeśli ktoś nie ma możliwości zbierać świeżych pokrzyw i ma tylko dostęp do żywności z marketu, to moim zdaniem i tak lepiej jest kupić te warzywa bio.


Jakie właściwości posiada młoda pokrzywa?


Najbardziej jestem przekonana do działania odtruwającego pokrzywy. Działa cudowanie na organizm, który po zimie zdołał zmagazynować jakieś paskudztwa. Skutki złego odżywiania, osłabienie przez toksyny, których nie brak w żywności przetworzonej. Taka kuracja to prawdziwa terapia odmładzająca.

Znane są też właściwości krwiotwórcze pokrzywy. W zielonych  liściach gromadzi bardzo dużo chlorofilu.  Wykazuje on powinowactwo do naszej krwi. Jesteśmy częścią natury, dlatego powinniśmy korzystać z jej dobrodziejstw. Pokrzywa polecana jest osobom cierpiącym na anemię.

Pokrzywa skutecznie uzupełnia niedobory minerałów takich jak potas, krzem, żelazo, siarka, jod, magnez; oraz witaminy A, C, B2, K1.  Kuracje z pokrzywy przynoszą pozytywne efekty przy otyłości,  problemach z wątrobą oraz przy cukrzycy. Znane są też dobre rezultaty kuracji pokrzywą w przypadku wypadania włosów.




Przepis podstawowy na smaczny koktajl z majowej pokrzywy:

(na 600 ml napoju)

  • duża garść pokrzyw (wierzchołki, boczne górne liście)
  • 1 cytryna bio 
  • 1-2 łyżki miodu 
  • woda około 1,5 szklanki lub więcej

Wersje wzbogacone:

  • pokrzywa ilość dowolna
  • jabłko i/lub banan lub inny owoc
  • cytryna/ limonka
  • 5 daktyli suszonych
  • woda 

Miksujemy parę chwil, w zależności od mocy blendera. Odstawić na co najmniej pół godziny. Jak postoi nawet 3 godziny, to dla mnie jest o wiele lepszy. Cytryna likwiduje ten przykry smak pokrzywy, a miód dodaje słodyczy.  Pewnie jak blender ma większą moc i lepiej zmiele to nawet nie czuć tych drobin ziół. Dla mnie jednak ten koktajl jest wystarczający i mam już za sobą tygodniową kurację zielem pokrzywy. 




Jestem fanką takich zdrowych napojów. Wcześniej kupowałam  smoothie z owoców w sklepie, ale nie było to tanie. A widzę, że wykonanie jest bardzo proste i zajmuje tylko parę chwil. Korzystam z tego, że mam dobry dostęp do ziół z czystego terenu. Polecam Wam własne eksperymenty z wykonaniem zdrowych koktajli. Zapewne wypróbuję też koktajl z liści mniszka. 




Copyright © Retromama.blog