Cremobaza 30% Mocznika


Miałam nie zamieszczać tej recenzji, ze względu na "słabe" zdjęcie.  Taka ze mnie właśnie "blogerka", co zdjęcia robi po zużyciu. Jednak myślę, że może się ta opinia przydać, zwłaszcza że wiele osób ma problemy skórne obecnie. Wpływ diety, środowiska, choroby... Mocznik w kosmetykach budzi duże zainteresowanie. Zazwyczaj jego wysoka zawartość gwarantuje pozytywne efekty kosmetyczne. A jak jest z Cremobaza 30% Mocznika?

Stolik kawowy, praktyczny, mały i lekki

stolik

Moda na stoliki kawowe opanowała i mnie. Są to bardzo przydatne gadżety, które uprzyjemniają i upraszczają wiele rzeczy. Można sobie taki stolik kawowy postawić gdzie się tylko chce i pić kawę, ale nie tylko. Bardzo funkcjonalny mebel, który posłuży też za szafkę nocną, stoliczek do robienia zdjęć na bloga i instagrama. Czy po prostu mebel balkonowy, jeśli mamy mały balkon.

Mój stolik kawowy zamówiłam w sklepie internetowym: www.edinos.pl. Ten sklep naprawdę zaskoczył mnie mnogością asortymentu. Wszystko jest dokładnie opisane na stronie. Rozpiętość cenowa jest różna. W dodatku  można zamówić kurierem prosto do  domu. Koszt wysyłki jest dostosowany do wagi, wymiarów mebla i nie jest zbyt wysoki. To bardzo wygodna opcja,  tak zamówić towar. Zwłaszcza, gdy ma się wszelkie salony meblowe bardzo daleko. Mi po prostu szkoda na benzynę, by po takich jeździć.  Druga sprawa to strata czasu, bo ile razy się jedzie i wychodzi z pustymi rękami. Tak, zdecydowanie zakupy internetowe to ułatwienie.

Szukając mojego stolika weszłam w kategorię  Stoliki kawowe , która to zaskoczyła mnie bardzo. Nie wiedziałam, że jest tyle pięknych i fantazyjnych stolików. Aż ciężko było się zdecydować.
Mój stolik to konkretnie model: MIKIT - BEŻOWY. Obecnie jest on w cenie promocyjnej 98 zł. Pomimo tego, że stolik przychodzi do skręcania, to montaż był bardzo prosty. Blat jest z tworzywa, a nóżki są metalowe, przykręcane do blatu. Montaż był szybki, wystarczyło przykręcić, nie było żadnych śrubek, więc nie potrzebny był nawet klucz. Mój stolik ma małe zarysowanie na krawędzi, ale nie reklamowałam tego, bo sama to zamaluje farbą. To dla mnie nie problem, bo ostatnio wzięłam się za przeróbki mebli.

Jeśli macie ochotę coś zamówić ze sklepu edinos.pl to udostępniam kod rabatowy na 15 zł:

73ccaedi

Kod jest dla pierwszych 20 osób.

stolik kawowy


Weleda MEN Dezodorant Roll-On 24h dla panów

dezodorant

Z pielęgnacją Weleda jestem już zaprzyjaźniona od dawna. Lubię ich kosmetyki, bo wiele z nich się u mnie sprawdziło. Dezodorant męski kupiłam ze świadomością, że będzie to produkt dla mnie. Nie czuję się mężczyzną, ale wiem, że dużo się pocę. Więcej od mojego męża, chociaż nie pracuje tak fizycznie jak on. Jeśli jesteście ciekawi, co wyszło z mojego eksperymentu zapraszam do dalszej części wpisu:

Moje wakacje z Tantum Natura


Wakacje to wbrew pozorom trudny okres jeśli chodzi o choroby. Wysokie temperatury wcale nie gwarantują zdrowia. Co mogę zrobić, to jeść dużo warzyw i owoców. Dieta ma kwestię nadrzędną jeśli chodzi o stan zdrowia. Ale przed upałem uciekam w klimatyzację, bo chce jakoś żyć. Również sezonowe smakołyki, jak lody mocno potrafią nadwyrężyć moje gardło. A co zrobić, nie odmówię sobie drobnych przyjemności, zwłaszcza na letnich wyprawach.

Dlatego, kiedy była możliwość wzięcia udziału w akcji #LATO BEZ CHRYPY, zgłosiłam się bez wahania. Tantum Natura to niby tylko suplement diety, lecz wyróżnia się na tle innych dostępnych na rynku. Przede wszystkim formą,  pierwszy raz mam takie miękkie pastylki. A do wyboru są jeszcze dwa przyjemne smaki: pomarańczowo-miodowy i  cytrynowo-miodowy. 
  

informacje

W opakowaniu jest 15 sztuk pastylek, które są miękkie. Nie jak żelki, a przyjemnie rozpuszczają się w ustach, nie podrażniają swoją twardością.  Pastylki zawierają Miód, Propolis, Witaminę C, Cynk. Oprócz tego wersja cytrynowo-miodowa ma jeszcze wyciąg z korzenia kurkumy, a wersja pomarańczowo-miodowa wyciąg z korzenia prawoślazu.

Na opakowaniu można też zobaczyć jaka jest deklarowana zawartość substancji aktywnej w jednej pastylce (nie ma niestety standaryzacji).
Substancje zawarte w Tantum Natura wzmacniają odporność, działają łagodząco i ochronnie na chore, podrażnione gardło i struny głosowe. Co ważne w składzie nie ma cukru, to duży plus zwłaszcza gdy ktoś dba o zęby.
Warto wiedzieć, że niektóre substancje mogą powodować alergie. U mnie produkty z propolisem zawsze dobrze się sprawdzały, więc nie miałam wątpliwości.


Pomimo tego, że to tylko suplement to wzbudził moje zaufanie. Miałam okazję sprawdzić go przy drobnych niedyspozycjach gardła, które latem zdarzają mi się często. Zdaję sobie też sprawę, że nie jest to lek i gdyby problem był poważny, to musiałabym pójść do  lekarza.

Pastylki Tantum Natura są przyjemnie miękkie, a lekko cytrusowy smak daje natychmiastowy efekt ukojenia.

Czego nauczyło mnie moje dziecko

park

Pisanie bloga jest wspaniałą formą terapii, pozwala się "wygadać" na łamach bloga. 

Czego nauczyło mnie 3 letnie macierzyństwo? Jak dziecko potrafi wszystko zmienić? 

To zapewne każda mama wie najlepiej. Gdy sobie przypomnę, jak siedziałam w szkole rodzenia na wygodnym fotelu i było mi źle, gorąco i niekomfortowo, to śmiech mnie ogarnia.  Co ja wtedy wiedziałam o macierzyństwie, tyle co nic.


Niedawno w mojej głowie pojawiły się takie 4 punkty, które mogłabym wyróżnić i opisać:


1. Odwaga. 

Tego uczy się kobieta będąc już w ciąży i idąc świadomie na poród naturalny. Bo chce przekazać dziecku zdrowy mikrobiom. Dużo się teraz o tym mówi. Z jednej strony jakaś fobia, że kobiety nie chcą rodzić naturalnie. Bo ból, bo stres i nie wiadomo co będzie. A z drugiej strony naciska się do porodów naturalnych. Nawet wtedy, gdy kobieta ma nikłe szanse urodzić. Dziś cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze. Nie wiem, czy była to odwaga, czy głupota, że poszłam rodzić naturalnie. Ale zrobiłam to dla mojego dziecka. Dałam z siebie tyle, ile potrafiłam. Nie warto wracać do tego, co było złe. Nadal uczę się tej odwagi w życiu codziennym. Dziecko wszystko zmienia, to banalny frazes, ale prawdziwy. Poród to jest dopiero początek trudnej drogi. Będąc matką trzeba się wykazać odwagą codziennie. Ciągle jakieś nowe trudności, a trzeba iść do przodu.


2. Odpowiedzialność, łączy się z odwagą.

Nie można już myśleć tylko o sobie. Jest się rodzicem, dokonuje się wyborów dla dobra dziecka.  Odpowiedzialność za jego zdrowie, przyszłość, wybór przedszkola, potem szkoły. Szukanie u dziecka talentów, poznawanie jego zainteresowań. Tak, aby było mu w życiu łatwiej. By on też mógł kiedyś wybierać mądrze.
Odpowiedzialność za sprawy pozornie banalne, jak wybór produktów żywnościowych. Mam mądrego pediatrę, który powiedział mi, że nawyki żywieniowe u dziecka wyrabia się do max 5 roku życia. To co teraz będzie jadł, ukształtuje jego smak, preferencje na całe życie. Zadecyduje o jego zdrowiu, lub chorobie. Mam wpływ na tak wiele, że aż się boję.

3. Cierpliwość. 

Dzieci mają różne charaktery, tak jak i dorośli. Ujawnia się to praktycznie od urodzenia. Kiedyś o  tym nie wiedziałam (i tak mało jeszcze wiem, bo nie czytam poradników dla rodziców, jedynie oglądam nieraz filmy). Myślałam, że u dziecka charakter można wyrabiać, kształtować. Teraz już wiem, jakie to było głupie myślenie. Dziecko trzeba poznać i zaakceptować. Można (a nawet trzeba) odpowiednio go kierować, aby się rozwijał zgodnie ze swoimi predyspozycjami. Tak się złożyło, że jestem rodzicem dziecka wrażliwego, o wyrazistym temperamencie. Wymaga dużo uwagi, trzeba organizować mu czas. Mój syn często testuje moją cierpliwość. Jeszcze niedawno myślałam, że jak będzie coraz starszy, to będzie łatwiej. Ależ byłam w błędzie.

4. Radość. 

Tego punktu miało nie być, ale jakże mogłabym go pominąć. Dziecko, nawet takie trudne, daje mnóstwo radości. Jego rozwój, codzienne małe zwycięstwa, nowe rzeczy których się uczy. To wszystko przysparza mnóstwo radości. Cieszę się, że udało się porzucić pieluchę przed trzecimi urodzinami. Że uczy się coraz więcej słów, nabywa nowe umiejętności. To zdumiewające, że dziecko w ciągu trzech lat życia robi takie postępy. Z leżącego noworodka robi się mały, świadomy człowiek. Coraz bardziej inteligenty (i cwany też).
Trzeba odnajdywać radość w macierzyństwie. To daje wiele siły. Motywuje do działania. Bez radości nie można wychować dziecka.



Jestem ciekawa co o tym myślicie?

Zdjęcie do wpisu zrobione w starym parku, do którego często jeździmy.



Effaclar Duo + Żel do mycia, efekty miesięcznej kuracji

kosmetyki do twarzy


Kosmetyki Efflaclar stosuje od ponad miesiąca. Zgłosiłam się, kiedy była możliwość testowania mini zestawu La Roche Posay:
Effaclar Żel Oczyszczający do skóry tłustej i wrażliwej oraz

Effaclar Duo(+) Krem zwalczający niedoskonałości, zatkane pory, przebarwienia potrądzikowe. Przeciw nawrotom.

Katarzyna Michalak "Nadzieja"


"Nadzieja" Katarzyny Michalak ma obecnie wznowione, piękne wydanie. Mam wydanie z 2012 roku. Wypożyczanie książek to sprawa fajna, korzystam i każdemu polecam.

Love Me Green Firming Green Tea Body Cream

Balsam

Z kosmetykami Love Me Green zapoznałam się już w początkach mojego blogowania, 6 lat temu. Miło jest wiedzieć, że nadal są dostępne w sprzedaży, świadczy to zapewne o ich skuteczności. 
W czerwcu miałam możliwość wyboru dwóch kosmetyków do testowania. Pierwszym z nich jest Balsam Ujędrniający do ciała Zielona Herbata
Uwielbiam zapach zielonej herbaty i wiem, że posiada ona wiele cennych właściwości. Nie liczyłam jednak na efekty wyszczuplające. Wiem, że moja dieta obecnie nie jest idealna. 

5 czynników które zapewnia mi równowagę


Jestem na takim etapie życia, że potrzebuję równowagi. Zbyt wiele było negatywnych emocji, sytuacji. Pomimo tego,  że okres lata zwykle bywa dla mnie korzystny, to często czułam się pozbawiona energii. Każdy ma swoje źródła, z których czerpie siłę.  Gdy się nad tym zastanowić, znalazłam takie rzeczy, o które muszę zadbać by czuć się naprawdę dobrze.



1.Sen jest produktem dla mnie deficytowym. Nieustannie mi mało. Złoszczę się kiedy jestem niewyspana. Nie mam wtedy siły żyć. Mózg mój nie działa najlepiej kiedy jest nie wyspany. Pochłaniam dużo cukru, za tym idą kilogramy. To jest właśnie cena macierzyństwa, ale nie powinnam się skarżyć, bo to nie przystoi matce. Powinnam stale być "happy", bo przecież jestem mamą? Nie wierzę osobom, które mówią, że bez snu można żyć, że trzeba to jakoś przeczekać. Chodziłam z synem do wielu specjalistów i w końcu wyszło, że ona tak po prostu ma. Nie sypia snem ciągłym, może z wiekiem mu to minie? Dlatego trzeba dbać o komfort snu na tyle, na ile jest to możliwe.
 
2.Woda, wydaje się niezbędna do życia. Ale przyznać się, kto o tym zapomina na codzień? Pije naprawdę dużo wody kranowej, bo odczuwam taką potrzebę kiedy jest upał. Taka prosto ze źródła, zimna smakuje najlepiej. Żadna z plastiku woda jej nie dorównuje. Wlewam wodę do szklanki, kiedy jestem w domu. Na wynos zabieram wodę do termo-butelki ze sklepu Mojabutelka.pl.
Niestety, kiedy robi się chłodniej zapominam o wodzie, przypominam sobie wieczorem, kiedy nie daje się już wypić takiej ilości. No cóż, muszę się bardziej przyłożyć do tego.
 
3.Spacery, bo lato z pewnością takim sprzyja. Lubię stabilną, niezbyt upalną temperaturę. Typowe polskie lato jakie jest w tych dniach. Afrykańskie upały bardzo mnie zmęczyły. Nigdy nie lubię przebywać zbyt długo w pełnym słońcu. Szukam cienia w upalne dni. Spacer zapewnia mi dawkę tlenu i ruchu. Odpręża, wzmacnia, działa pozytywnie na umysł i ciało. Obserwacja przyrody, kontemplacja zieleni, odkrywanie nowych miejsc na starym szlaku. Spaceruje po ogrodzie, po parku, ulicami miasta. Rano, wieczorem,  kiedy tylko jest okazja i czas.

4.Pisanie. Bez tego nie wyobrażam sobie życia. Dlatego nawet jak mój blog umiera śmiercią (naturalną), to walczę o niego. Dlatego podjęłam kroki, by wprowadzić zmiany. Z pewnością niedługo je zobaczycie.  Pisać chciałam zawsze. Już od dziecka bawiłam się w "redaktora gazety". Tworzyłam mini książki, to rozwijało moją wyobraźnię.  Z polskiego zawsze byłam dobra. Do tego stopnia, że nauczyciel często zaniżał mi ocenę, bo twierdził, że ja tego nie napisałam.
Opisuje osobiste przemyślenia w dzienniku, to ma działanie terapeutyczne. Przynosi mi  radość, ukojenie, ożywia mój umysł. 
 
5.Zwierzęta, małe i duże. Bo są ludzie, którzy muszą mieć kontakt z naturą. Bez tego nie żyją w pełni. Cieszę się, że mieszkam na wsi.  Psy, koty, chomiki, nawet rybki budzą mój zachwyt.
Mam tak od dziecka. Rozumie to pewnie tylko osoba, która ma podobne odczucia. Wychowałam się z psami, zawsze były obok, były przyjaciółmi.

Kosmetyki naturalne - moda czy uzależnienie?



Jeśli bym miała patrzeć na staż mojego bloga, to kosmetyków naturalnych używałam z 5-6 lat. Czy to zmieniło moją cerę na lepsze? Z perspektywy czasu nie mogę tego stwierdzić na 100%. Biorę pod uwagę inne czynniki, które wpłynęły destrukcyjnie na moją skórę. Przede wszystkim macierzyństwo. Nie przespane noce przysporzyły mi nie tylko zmarszczek, ale i siwych włosów. Jakiś czas temu zmieniłam moje poglądy co do stosowania produktów wyłącznie naturalnych. I wiecie co, żyje, nie utopiłam się w tej chemii.

Dlaczego zmieniłam poglądy? Bo tylko krowa ich nie zmienia. Przyglądałam się temu co się dzieje już dłuższy czas. Ile wydać potrafiłam na kosmetyki? Tylko dlatego, że miały one certyfikat? Co mi to miało zapewnić? Poczucie lepszego życia, czy tylko pustki w portfelu. Bo nie ukrywam, że od kiedy jestem matką to patrzę już inaczej na finanse. I widzę, że kosmetyki drogeryjne są teraz coraz lepsze, z wartościowymi składami.

Producenci wiedzą już, że my zwracamy uwagę na skład. Dają nam to czego oczekujemy, więcej procentów składnika naturalnego w produkcie. 95 % składników naturalnych bardziej nas przekonuje? Za tym też idzie wyższa cena, nie oszukujmy się. A często cena produktu bez certyfikatu eko jest o wiele bardziej atrakcyjna. A czy taki kosmetyk automatycznie robi się dla nas niebezpieczny? Niekoniecznie, zwykłe kosmetyki też muszą spełniać pewne normy. Nie mogą być szkodliwe, trujące. Alergie spotykane są i po produktach naturalnych i po drogeryjnych. Sami musimy rozważyć na co chcemy wydać, co jest dla nas dobre, jakie składy lubimy.

Również kosmetyki apteczne zwróciły na nowo moją uwagę. Dzięki czytaniu znajomych blogów mogłam trafić na perełki. Przekonać się, że produkt apteczny też ma swoje standardy, wysoką jakość i skutecznie działa. Przykład - apteczne kremy z filtrami chemicznymi, które dla mnie są po prostu wygodniejsze w stosowaniu. Dzięki temu pierwszy raz od lat  codziennie używam kremu z filtrem SPF. Twarz mi się nie świeci, nie klei, jest chroniona. Tym samym pielęgnacja cery w końcu ma większy sens. Bo nie wystarczy nawilżać, odżywiać, trzeba też chronić. 

Chciałabym w tym miejscu poruszyć jeszcze jeden temat. A mianowicie tego, że osoby stosujące tylko i wyłącznie produkty eko odnoszą się z jakąś dziwną pogardą do tych, co używają drogeryjnych, zwykłych. Bo niby te zwykłe kosmetyki nie mają prawa działać? Jak się nie wyda stówy na krem to na pewno jest on szkodliwy i zły?  Stworzyła się swego rodzaju "sekta naturalna", która nawzajem się wspiera i nakręca. Świadomie lub mniej świadomie nakręca też eko biznes. Bo nie ukrywajmy, to jest teraz na topie. A kto na tym zarabia najwięcej, odpowiedzcie sobie sami. 

Kochani, patrząc na starsze wpisy zauważycie, że uwielbiałam pielęgnację naturalną. Bez SLS, bez aluminium, bez konserwantów itp. Nie kasuje tych wpisów, bo w tamtych chwilach te produkty się u mnie sprawdzały. Jednak daje sobie teraz furtkę na inne rodzaje kosmetyków. Na  zdjęciu głównym moja obecna pielęgnacja twarzy, którą opiszę niebawem szczegółowo. Wybaczcie, dziś już nie mam na to ochoty. Moje życie nie składa się z samych kosmetyków. 


Czy psy idą do raju?



Dziś taki tekst napisany z serca. Może będzie mało popularny, ale nie patrzę już na popularność.

Wyszłam na spacer, słyszę klakson, potem huk. Nie widziałam samochodu, więc nie znam nawet rejestracji, bo to było po drugiej stronie domu. Poszłam z synem popatrzeć, a tam pies sąsiada leży w rowie. Tak go walnął, że poleciał  3 metry.  A kierowca nawet się nie zatrzymał. Znałam tego kundelka, był nieszkodliwy. Wiekowy, siwy, jak dziadek. Nawet głos miał taki zachrypnięty.  Pamiętam go, jak biegał z takim drugim psem często. Ten jego kompan już w tamtym roku odszedł (z tego co wiem nie tragicznie).

Cały dzień mam popsuty bo myślę, o tym że to bezduszny człowiek. Raz, że jechał szybko, a teren zabudowany. A dwa, że nie zatrzymał się, tylko jeszcze jechał szybciej, aby nikt go nie przyłapał. Ten człowiek pewnie chodzi do kościoła, jak wiele ludzi z tej okolicy. To jest jednak nieistotne. Sam przed sobą powinien odpowiedzieć. Ludzie myślą, że jak nie szanują zwierząt, to są bez winy, bo zwierzę nie czuje? Istota żywa, czy to pies, kot, czy papuga tak samo cierpi.  Poszłam powiedzieć sąsiadowi, że jego piesek leży w rowie, prawdopodobnie martwy. Przykro zanosić takie nowiny.

Kiedy wracałam zobaczyłam tego psa oczyma wyobraźni, jak biegnie ze swoim kumplem. Tak, jak to było rok temu, kiedy oba pieski jeszcze żyły. Razem są teraz w psim raju, łza się kręci w oku. Jestem głupia, że wierzę w takie cuda? Ludzie, którzy mają wrażliwość, są w pewien sposób przeklęci, że widzą, czują takie rzeczy. A to tylko pies, nawet nie mój. Ten pies już nie cierpi, wierzę w to, że jest w psim raju. To miejsce na pewno istnieje. Bo gdzie poszłyby te wszystkie istoty które potrafią nas tak bardzo kochać? Bezwarunkowo, czasem pomimo tego,  że ludzie zadają im tyle bólu. Przywiązane, wierne do końca... Do dziś pamiętam mojego ukochanego psa z dzieciństwa, wierzę, że kiedyś go jeszcze spotkam.

A Wy co myślicie o psim raju?



Copyright © Retromama.blog