Dom na wsi, o czym trzeba pamiętać?

 


Wiele osób marzy o własnym domu. 

W dzisiejszych czasach mieszkanie w bloku, pomimo że wygodne, staje się coraz bardziej uciążliwe. Ludzie znów zaczynają marzyć o domkach na wsi. Sama nie wyobrażam sobie zamknięcia w klatce, bo tak kojarzy mi się blok. Dom na wsi to nie tylko swoboda, wiejskie tereny wokół i brak trosk.

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że dom taki wymaga stałych nakładów. Niezależnie od tego, czy dom dopiero budujesz, czy mieszkasz w gotowym. Wszystko wymaga nieustannej pracy.


Własny dom to odpowiedzialność

Mieszkając w bloku, w czynszu masz już bieżące remonty. Własny dom wymaga nieustannej troski. Kiedy coś się zepsuje, Ty jesteś Panem na włościach i musisz sobie radzić. Wzywasz fachowców, kupujesz materiały budowlane, jak np. rury stalowe. Im starszy dom, tym więcej potrzeba do niego dokładać. Ale ten wysiłek się opłaca, bo mieszkamy wtedy komfortowo. 

Pracy wymaga nie tylko sam budynek mieszkalny. Zazwyczaj wokół domu chcemy mieć też ogród, który cieszy oko. Aby zabezpieczyć nasz teren, wynajmujemy ekipę, która postawi nam wysokie ogrodzenie z paneli, albo uroczy biały płotek wokół naszej posesji. Mamy naprawdę duży wybór ogrodzeń, ale moim zdaniem to metalowe jest najbardziej solidne. 


Ogród warzywny na wsi

Mając własny dom na wsi, od razu przychodzi na myśl także własny ogród warzywny. Sama taki zakładałam tej wiosny i muszę przyznać, że ogrom z tym pracy. Przede wszystkim trzeba było kupić tunel i odpowiednio go zamontować. I tu przydała się pomocna męska ręka, inaczej bym sobie nie poradziła. 

Sam montaż zabrał parę godzin, a jeszcze potrzebna była ziemia do tunelu. Później zaczęło się kopanie, sadzenie i tak do maja. Pierwszy zbiór był na początku wiosny. Dzięki posiadaniu tunelu mogliśmy się cieszyć nowalijkami już w maju. Bez tunelu taka uprawa nie byłaby możliwa. 


Nie zapomnij o dachu

Ostatnią rzeczą o jakiej trzeba pamiętać to dach. Dobry dach można wykonać z dachówki, jak i z blachodachówki. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że blacha może przeciekać w starym zabudowaniu, co grozi powstawaniem wilgoci i dalszą dewastacją budynku. 

Nie można tylko zdać się na ekipę remontową, ale samemu troszkę rozeznać się jakiej jakości materiał chcemy położyć na dach, aby posłużył  on długie lata. Blacha na pewno jest szybsza do położenia, ale też zbyt cienka może szybko ulegać korozji. Z kolei dachówka bywa droższa, za to posłuży dłużej i pięknie się prezentuje. 


Dlaczego lubię kupować w ciucholandach?

 


Second hand nie taki zły?

Zakupy w second hand to bardzo popularna forma nabywania potrzebnych nam rzeczy. W tych sklepach kupić można wszystko. Od ubrań, zabawek, poprzez artykuły gospodarstwa domowego, pościel,  firanki, aż po tak kontrowersyjne rzeczy jak buty i bielizna.

W tych sklepach każdy znajdzie coś dla siebie, pod jednym warunkiem. Nie obrzydza Was noszenie czegoś po kimś.

Osobiście dla mnie to nie problem użyć rzeczy po kimś. Warunek jest jeden, ta rzecz musi się nadawać do prania, czyszczenia, dezynfekcji. Bez problemu kupuje w second hand nawet bieliznę. Czasami można znaleźć świetnej marki biustonosze i to z metkami.

Potrzebne mi rzeczy same wpadają w ręce. Po prostu idę do SH z zamiarem, że dziś to znajdę i co? Oto ukazuje mi się moja wymarzona firanka za 1 zł, albo rękawiczki z wełny za taką samą cenę. 


Wyjątkowe ubrania za grosze


To prawda, że second hand to skarbnica prawdziwych perełek za nie wielkie pieniądze. Przewagą tych sklepów jest też możliwość nabycia rzeczy wyjątkowych, niepowtarzalnych. Ubierając się w second hand o wiele trudniej o powtarzalność. Jednym słowem nie znajdziemy na mieście drugiej tak samo ubranej osoby. Może to jednak stanowić ryzyko totalnego chaosu w szafie i nadmiaru ubrań. 


Super jakość w niskiej cenie

Sweterki z wełny za 10 zł? Takie cuda tylko w second hand. Od dawna kupuje ubrania na zimę z drugiej ręki, ponieważ szkoda mi wydać np. 300 zł na sweter z wełny. Niestety tanie ubrania z sieciówek najczęściej są wykonane ze sztucznych tkanin. 

Sweter z akrylu, poliestru to najgorsza rzecz jaką mogłabym wybrać na zimę. Zwykle takie ubranie w ogóle nie utrzymuje ciepła i człowiek się w tym poci. Szybko się niszczą, zanim człowiek się nimi nacieszy, nadają się już do wyrzucenia. 


Nie marnuje, rzeczy mają drugie życie

Ostatnio coraz popularne są ruchy eko, które propagują ograniczenie odpadów. W końcu jest większa świadomość tego, że przedmioty mają zbyt krótkie życie. Jest celowy zabieg, który zmusza nas do ciągłego nabywania nowości. 

Nie wszystkie rzeczy psują  się i zużywają  tak samo szybko. Z reguły tanie sklepy oferują towar słabej jakości. Lepiej jest więc postawić na jakość, a gdy nas na nią nie stać? Wtedy kłania się second hand. Otwiera przed nami nie przebraną skarbnicę.

Całe szczęście ostatnio większa higiena tam panuje i o wiele mniejszy ruch, więc korzystam. A jak jest u Was z Second Hand? 


Zdjęcie do wpisu nie jest z ciucholandu, ale co rzuca się na nim w oczy? Powtarzalność.

Metamorfoza sypialni z Poster Store na Black Friday

 


Black Friday to dla mnie okazja do zakupów i zmian. Z tej okazji mała metamorfoza mojego kącika sypialnianego. A skoro wpis tego dnia to i będzie KOD Rabatowy dla czytelników, ale o tym dalej.


Nowe plakaty z Poster Store


W mojej sypialni zmieniłabym wiele, ale na remont już za późno. Postanowiłam więc zmienić to wnętrze dodając tylko nowe obrazki. Taka metamorfoza nie wymaga dużo pracy, a mimo wszystko cieszy. 

Plakaty i Ramkami Poster Store zamawiam nie po raz pierwszy. Mogliście już poczytać o nich na moim blogu.  Wiedziałam, że mogę liczyć na jakość i niepowtarzalne wzornictwo robiąc kolejne zamówienie.

W domu miałam już kilka średniej wielkości ramek o wymiarach 30x40, więc zamówiłam do nich tylko nowe plakaty. Niewielkim nakładem pracy zmieniłam sobie wystrój ścian w sypialni. 


Co zamówiłam kolejny raz?


Zdecydowałam się na kupno dwóch większych ramek o wymiarach 50x70, które ładnie komponują się z pozostałymi.  

Większe ramki świetnie nadają się też na obrazy do salonu, ale można je też komponować z mniejszymi rozmiarami ramek, tworząc przyjemną dla oka galerię zdjęć na ścianie. 

Dwie Małe ramki 13x18 są dla syna, na jego zdjęcia, ale chwilowo włożyłam do nich jesienne liście, zanim wydrukuje zdjęcia z komputera. 

Podobają mi się też plakaty dla dzieci i być może jak będę remontować pokój dla syna, to takie mu zamówię. Te obrazy z Poster store są naprawdę urocze. 


Moja galeria na ścianie wciąż się powiększa:


Nie wiem, czy tym razem nie przesadziłam z ilością? 


Jednak w Internecie można odnaleźć tyle wspaniałych inspiracji, że nie mogłam się oprzeć.  A co w tym jest najlepsze, to te obrazy można sobie zmieniać do woli. Ramki są naprawdę solidne i posłużą na długi czas. Mają też akrylowe szybki, więc są bezpieczne dla dzieci, które lubią poznawać świat.  Wystarczy tylko do ramek powkładać inne plakaty i cieszyć się super zmianą. 




Poniżej te małe ramki 13x18 cm, o których już pisałam. Mają one odpowiednie zawieszki, aby można je było powiesić na ścianie. Mają też podpórki, dzięki którym mogą stać na półce. Znajdziecie je na Poster Store pod hasłem Dębowe Ramki. Te ramki również są bez szklanych szybek. 


Podsumowując, moje zamówienie uważam za całkiem udane:

Co wybrałam?  Mniejsze Plakaty 30x40 cm:  Dzika Łąka,  Jeleń Szlachetny, W Lesie, Niedźwiedź, Odbicie, Protea.
Duże Plakaty  50x70 cm: Kwiaty na Łące, Jesień oraz Ramki  Dębowe o takich samych wymiarach. Małe ramki 13x18 cm.




Jak widać Plakaty dopasowują się do pory roku. Bardzo lubię zmieniać wystrój zgodnie z porą roku, ale nie wyobrażam sobie zmieniać mebli co sezon. Wymiana tylko samych plakatów do ramek jest mało kosztowna, a mimo wszystko cieszy oko. Do tego można zmienić np. poszewki na jaśki, narzutę i sypialnia zupełnie inna. 

Macie ochotę na Kod rabatowy?


Z okazji Black Friday mam dla Was kod rabatowy na zakupy w Poster Store  (ważny od 27 do 30 listopada do północy)  retromama45


Rabat obejmuje 45% zniżki na plakaty  (z wyjątkiem kategorii Selection i ramek)


Nocna pielęgnacja i regeneracja cery, ulubione kosmetyki



 O tym jak ważny jest sen można się przekonać dopiero wtedy, gdy go zabraknie. 

Jako mama czterolatka powinnam już Dobrze spać. W końcu karmienie piersią już dawno za nami.
Niestety nie jest tak kolorowo i czasami po nocy czuje się jak przejechana pociągiem. Odbija się to niekorzystnie na moim wyglądzie. 

Jeżeli chodzi o regeneracja cery to mam dwa już sprawdzone kosmetyki. Lubię je stosować na noc, jak i o poranku, kiedy moja cera potrzebuje energii. Sprawdzają się i mogę je Wam polecić. 


Przedstawiam moich ulubieńców, których używam już od paru tygodni. Kosmetyki te kupiłam na www.goldderma.pl
Sklep ten oferuje nam m.in. marki Alkemie i Purles. Dla mnie trochę górno-półkowe. Jestem zdania, że  warto dbać o siebie i czasami wydać więcej, aby cieszyć się poprawą kondycji cery. Wpływa to i na moje samopoczucie i ogólny wzrost pewności siebie. 

Alkemie Calming Sleeping Mask. Wyciszająca Nocna Maska-krem

  • Łagodzi podrażnienia, wygładza i regeneruje skórę



Według producenta: 

Alkemie DREAM OF BEAUTY to wyciszająca maska w kremie, która wyróżnia się prawdziwym bogactwem składników pochodzenia naturalnego. Unikalne połączenie wielu ekstraktów, olejów, witamin, mikro i makroelementów sprawia, że kosmetyk jest najlepszym ukojeniem cery problemowej. Dzięki systematycznemu stosowaniu można bardzo szybko zauważyć poprawę kondycji skóry. Alkemie DREAM OF BEAUTY – Wyciszająca nocna maska-krem to kosmetyk, który działa wtedy, gdy Ty odpoczywasz. Receptura produktu została stworzona w ten sposób, by wspierał on naturalne procesy regeneracyjne, które mają miejsce nocą.

Maska w Szklanym słoiczku pojemności 60 ml. Bardzo wydajna. Tekturowe opakowanie z informacjami. Produkt nie testowany na zwierzętach. Odpowiedni dla Vegan. 

Zapach Maski Dream of Beauty przyjemnie relaksujący. Pochodzi z ziół, maseł naturalnych oraz olejków eterycznych. Nie jest  intensywny . 


Producent obiecuje nam cały szereg korzyści, które wynikają ze stosowania Maski Alkemie Dream of Beauty. Są to m.in. nawilżenie, wzmocnienie, regeneracja, działanie przeciwzapalne. Poprawa kondycji i wyglądu skóry. 

Maskę Alkemie Dream of Beauty zaleca się dla cery suchej, szorstkiej, podatnej na czynniki zewnętrzne. Jednym słowem jest ona idealna na obecny czas. Również skłonność do pękania naczynek oraz tendencja do czerwienienia się skóry jest wskazaniem do stosowanie tego produktu.

Przyznaje, że choć marka Alkemie robi furorę w Internecie oraz ma wiele pozytywnych recenzji, to na testowanie jej zdecydowałam się dopiero teraz. 


Jak stosuje Maskę Alkemie Dream of Beauty?

Maskę nakładam po prostu jak wieczorny krem. Na skórę po jej dokładnym oczyszczeniu i po aplikacji toniku.  Produkt ma formę skoncentrowaną, więc nie trzeb używać jego bardzo dużej ilości. Delikatnie wmasowuje Maskę, która wchłania się po paru minutach, nie dając jakiejś grubej warstwy. Nie natłuszcza, nie pozostaje wyraźny film na skórze, ale odczuwam na twarzy gładkość i komfort.

Maska Dream of Beauty nadaje się do codziennego stosowania, jeżeli zależy mi na dobrym wyglądzie skóry każdego ranka. Zwłaszcza obecnie kiedy przyszły mrozy, moja skóra potrzebuje tej dawki regeneracji i wzmocnienia.

Co zawiera Maska Alkemie Dream of Beauty?

Cudowne składniki, które dają wyraźne efekty na skórze to: Jedwab z Owsa, Olej Babassu, Witamina E, Pieprz tasmański, Złota Alga, Polisacharyd w Owsa, Bioaktywny Kompleks z 7 ziół, Bio-lipidy z Masła Shea. 

Maska nie wymaga zmywania, rano cera jest zregenerowana, lepiej wygląda. Wystarczy nałożyć krem BB i można śmiało pokazać się ludziom, nie strasząc ich wyglądem po nie przespanej nocy. 



Purles 126 HyalurOxy Creme, Bogaty krem HyalurOxy

  • Odżywczy, intensywnie nawilżający krem do skóry suchej i dojrzałej.




Informacje Producenta:

Purles 126 HyalurOxy Rich Cream Bogaty Krem HyalurOxy to wyjątkowy produkt stworzony z myślą o kobietach takich jak Ty! Kosmetyk zawiera całą gamę dobroczynnych składników aktywnych sprawia, że dzięki regularnemu stosowaniu poprawia się kondycja skóry, a obecność kwasu hialuronowego pomaga zachować na dłużej jędrność, elastyczność i sprężystość naskórka. Krem dedykowany jest kobietom, które zauważają u siebie liczne rezultaty starzenia się skóry.
Krem w smukłym opakowaniu z pompką air-less. Pojemność 50 ml. Dozuje się wygodnie i higienicznie. Moim zdaniem dobry na noc i na dzień, z wykluczeniem okolic oczu, ale pod oczy mam inny krem. Dodatkowy kartonik z informacjami. 

Zapach kremu Purles jest dość intensywny, słodkawy (kwiatowo-owocowy), przez jakiś czas utrzymuje się na skórze. Z tego powodu wolę go raczej na dolne partie twarzy, na szyję itp. Raz dałam bliżej oczu i trochę mi łzawiły. 

W konsystencji jest wygodny, w miarę szybko się wchłania. Nie daje uciążliwej warstwy na skórze, można go stosować pod makijaż. Cera się po nim nie błyszczy i ogólnie wygląda dobrze przez cały dzień. 

Producent obiecuje m.in. poprawę nawodnienia, kondycji, jędrność i elastyczność skóry. Zaleca cerom skłonnym do nadmiernego napięcia naskórka, z objawami starzenia, odwodnienia. Teoretycznie Krem fajny na sezon grzewczy, ale nie tylko. Będzie z niego zadowolona każda kobieta, która walczy ze zmarszczkami i oczekuje, że krem poprawi wygląd skóry. 

Moim zdaniem krem świetny do cer ze zmarszczkami. Pozwala wygładzić, nawilżyć i odżywić skórę, bez uczucia jej obciążenia. Faktycznie widać różnice po zastosowaniu tego kremu. Wart swojej ceny. 



Najlepsze pomysły na prezenty

 



Końcówka listopada, najwyższa pora rozejrzeć się za prezentami...

W tym roku wszystko wygląda inaczej, co nie znaczy że mają to być gorsze święta. Wiele osób popada w jakby depresję, no bo jak to Świąt ma nie być w tym roku? 

To jest przykład poddawaniu się medialnej nagonce. Bo jak tylko włączyć wiadomości, to informacje nie są pozytywne. Trzeba wiedzieć, że to zabieg celowy. 

Święta to nie tylko komercja, otoczka, bibeloty, stroje, dekoracje, obżarstwo przy stole...Chociaż to starają się nam wmówić od paru lat. 

Święta to przede wszystkim stan ducha, spokój w sercu, poczucie bliskości, chęć niesienia pomocy i sprawienia radości innym ludziom. 


Jakie prezenty są najlepsze?


Jeśli chodzi o prezenty, to zawsze twierdzę, że powinny być one od serca. Kupione z myślą o osobie obdarowywanej.  Może lepiej postawić na jakość podarunków, aby były one naprawdę przydatne i sprawiały radość.

Poniżej kilka moich propozycji z zaprzyjaźnionego sklepu: PREZENTY - sklep Cuda Natury :



  1. Subtle Beauty Zestaw Prezentowy Kosmetyków Mango. W zestawie: Balsam do ciała, Peeling solny, Masło do ciała. 
  2. Subtle Beauty Zestaw Prezentowy Kosmetyków Naturalnych Zielona Hetbata. W zestawie: Balsam, Peeling i Masło do ciała. 
  3. Naturalna Świeca Sojowa Klareko,  Cynamon i Goździki. 
  4. Rytuał świąteczny Pielęgnacja Shy Deer . W zestawie kosmetyki do każdego rodzaju skóry: Żel do mycia twarzy, tronik, maseczka  oraz  Świeca sojowa, aby jeszcze bardziej uprzyjemnić pielęgnację i relaks. 
  5. Rytuał Świąteczny dla mężczyzn. Zestaw kosmetyków Shy Deer: Balsam 2w1 po goleniu i nawilżający, żel do mycia twarzy, Kompres-krem, Płatek kosmetyczny wielokrotnego użytku. 
  6. Świeca sojowa Klareko Lawenda z Ekskluzywnej kolekcji Klareko. 

Namawiam do zakupów w mniejszym firmach, bo to one najbardziej potrzebują obecnie wsparcia.

Zakupy nawet w  lokalnym sklepie zawsze będą lepszym pomysłem w tych trudnych czasach. Bo wielkie sieciowe sklepy zawsze sobie poradzą. 


Być może wiele z nas nie spotka się w tym samym gronie przy wigilijnym stole, co rok temu. Jednak podarunki można doręczyć za pomocą poczty, czy firmy kurierskiej. 


Tylko od nas zależy atmosfera tych Świąt


Od naszego nastawienia, a czy to wszystko będzie miało taką otoczkę jak zwykle, to nie jest ważne. Cieszmy się przede wszystkim z małych rzeczy. Dla mnie największą wartość mają podarki kupione od serca. 

Można też spróbować samemu zrobić prezenty

Przykładem są kosmetyki: kule do kąpieli, sole, mydełka, mgiełki zapachowe.

Z niekosmetycznych rzeczy to na pewno ozdoby choinkowe z papieru, z masy solnej, wianki bożonarodzeniowe wykonane z gałązek sosny, z dodatkiem szyszek i wstążek. 

Samodzielnie upieczone i dekorowane pierniczki, zapakowane w ekologiczne torebki z  bawełnianą wstążką.


Bądź Świętym Mikołajem

Warto też pomyśleć o naszym najmniejszych braciach, jak zwierzęta. Zamiast kupować kolejne wypasione prezenty RTV i AGD, to przelać kwotę na schronisko dla zwierząt. Ja w tym roku chce podarować coś dla (18) Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "Emir" | Facebook


A jak u Was z prezentami  na Boże Narodzenie w tym roku?

Czy wszystko już gotowe, czy czekacie raczej na ostatnią chwilę?


Biovax Botanic Oczyszczający Szampon Octowy i Maska Intensywnie regenerująca

 


Nowa Seria Biovax Botanic Ocet Jabłkowy i Tatarak


Marka Biovax kojarzy mi się z dawnymi czasami mojego włoso-maniactwa. Maski Biovax nie raz uratowały moje włosy. 

Pamiętam jak na głowie miałam kilka kolorów, pasemka i jeszcze rozjaśniacz. Pomimo tego nie zostałam łysa, bo Maska Biovax zregenerowała czuprynę idealnie.

Z tamtych czasów już tylko pozostała mi moja troska o doskonałej jakości kosmetyki do włosów. 

Biovax przypomina o sobie ponownie, tym razem za pomocą linii Botanic, zgodnie z aktualnym nurtem na bio, eko i naturalne...


Biovax Botanic Oczyszczający Szampon Octowy




Wzmocnienie i blask. Ocet Jabłkowy, Rozmaryn , Tatarak.


Skład Szamponu Biovax Oczyszczający Octowy

Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Betaine, Glyceryl Caprylate/Caprate, Parfum, Acetum, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract, Mentha Piperita Leaf Extract,Pisum Sativum Peptide, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyl Trimonium Chloride, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Propanediol, Acorus Calamus Root Extract, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Tetrasodium EDTA, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Limonene, Linalool.

Moja opinia:


Opakowanie 200 ml z pompką ułatwiającą dozowanie. 

Przy pierwszej aplikacji szampon ciężko jest spienić. Potrzeba użyć większej ilości produktu, który jest dość rzadkiej konsystencji. Przy drugim myciu piana jest już o wiele lepsza, puszysta. Pod palcami czuć bardzo miękkie włosy. 

Spieniony produkt łatwo się wypłukuje. Włosy po umyciu trzeba nawilżyć odżywką lub maseczką, aby nie były splątane. 

Zapach, który wyczuwam podczas mycia szamponem jest przyjemny, ale delikatny. Nie utrzymujący się po spłukaniu piany. 

Skóra głowy po umyciu Szamponem Biovax Botanic jest dobrze oczyszczona, ale nie podrażniona. Nawet mam wrażenie, że ten szampon ma lekkie działanie kojące. To działanie zapewne jest spowodowane dużą ilością ekstraktów roślinnych w składzie. 

Biovax Botanic Hair Mask Maska Intensywnie Regenerująca




Ocet jabłkowy, Rozmaryn, Tatarak.


Skład Maski Biovax Botanic Ocet Jabłkowy:
Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-91, Acetum, Stearamidopropyl Dimethylamine, Tripelargonin, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Hydrogenated Castor Oil/Sebacic Acid Copolymer, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Acorus Calamus Root Extract, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Cetrimonium Methosulfate, Propanediol, Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower/ Leaf Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Parfum, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Citronellol, Hexyl Cinnamal.

Moja opinia:


Maska w jednorazowej saszetce, pojemności 20 ml. Na moje średniej długości włosy wystarczy do dwukrotnego, a nawet trzykrotnego zastosowania. 

Konsystencja maski jest przyjemnie gęsta, przez to produkt staje się bardziej wydajny. Zapach nieco bardziej intensywny niż Szamponu. Nie ma jednak działania drażniącego na moją skórę, która bywa bardzo wrażliwa.

Maskę przytrzymałam krótki czas na włosach po ich umyciu,  zrobiła bardzo dobre efekty. Przede wszystkim wygładza, nawilża, odżywia włosy.  Nie obciąża ich nadmiernie, a mam do tego skłonność. Nie zauważyłam, aby włosy bardziej się przetłuszczały. 

Po wysuszeniu fryzura zyskuje lepszy kształt, loki są zdefiniowane, a połysk robi wrażenie. 

Będę tą Maseczkę na pewno kupować, kiedy pokończę inne pootwierane produkty do włosów. 
Jest też dostępna duże opakowanie Maski o pojemności 250 ml i myślę, że na takie się zdecyduje przy kolejnym podejściu. 


Kosmetyki Biovax Botanic zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Pomimo tego, że szampon nie jest zbyt wydajny, jednak bardzo dobrze wpływa na moją skórę i włosy. Maska stanowi niezłe uzupełnienie do Szamponu. Duet wart polecenia. 

Jak sobie radzę z jesiennym smutkiem





Listopad...

 
Na świąteczne przygotowania jeszcze nie czas, chociaż sklepy pełne już świątecznego asortymentu. Nie wyobrażam sobie jeszcze wyciągać choinki, bo to byłaby profanacja. A jak jest u Was?

Nie bardzo wiem, co zrobić z tym niefortunnym miesiącem, chociaż nie pozostało go już wiele. A czy warto oczekiwać na to, że w grudniu spadnie śnieg i zrobi się od razu przyjemniej? Trudno to przewidzieć. Ostatnie zimy wyglądały raczej jak Jesień.

Pogoda jakaś przykra, wiatr przewiewa moje ubrania.  Najchętniej poszedłby już spać o 15. A niestety się nie da, jak się jest mamą... W ogóle, kiedy chce się funkcjonować jakoś normalnie. Co oznacza, nie  jak Miś co zapada w zimowy sen.





Tyle się piszę o tych długich, romantycznych wieczorach z książką i domowym SPA. Ja tu nie widzę romantyzmu w tym, że chce mi się tylko spać i odczuwam przygnębienie.  Każdy musi wymyślić swoje sposoby, jak to zwalczyć. 

Kawa czy Herbata?

Każdego popołudnia wymyślam więc dla siebie małe przyjemności, które pozwolą mi poczuć się lepiej. 

Z pewnością kawa byłaby dobrym rozwiązaniem, lecz wypita po południu niechybnie gwarantuje mi noc bez snu. Ratuję się więc herbatą, ostatnio ulubiona z Konopi. Zawiera herbatę czarną i konopie. 

Herbata Adalbert 's  jest bardzo łagodna, przyjemna w smaku. Nie pobudza jakoś wyraźnie, ale czuję się lepiej, kiedy napije się jej po południu, czy też wieczorem. 



Staram się, aby to picie herbaty, czy nawet Kawy Inki było takim przyjemnym rytuałem. Stąd też i jakieś dodatki, słodkości,  zapalona świeczka. Wszystko co robi atmosferę, dodaje mi otuchy i poprawia nastrój. 


Moje Sposoby na listopadowe smutki : 

Spacery, rano, wieczorem, kiedy tylko jest możliwość. Czasami nawet niezależnie od pogody, chociaż te listopadowe wiatry nieco mnie zniechęcają.

Ćwiczenia, ruch, sport, to wszystko podnosi mój nastrój. Chętnie poszłabym też na basen, na razie jednak muszę poczekać na otwarcie. 

Medytacja, Joga, wyciszenie wewnętrznych dialogów. To zawsze robię przed snem, bez krótkiej medytacji nie jestem już w stanie funkcjonować normalnie. Kto praktykuje, ten zrozumie. 

Coś słodkiego. Nie cisnę sobie na dietę, kiedy jest mi smutno, albo mam nerwy. Od zawsze tak mam, że zajadam smutki. Ale jeśli spotka mnie coś naprawdę przykrego, to tracę apetyt. Ostatnio utrzymuje stałą wagę i w ogóle moja sylwetka się poprawiła, bo staram się codziennie ćwiczyć. Mogę więc sobie nieco dać luzu z dietą. 

Daj sobie MIŁOŚĆ. Od zawsze mi tego brakowało. Zrozumienia dla samej siebie, akceptacji moich słabości. Trudno oczekiwać aby otoczenie nas akceptowało i szanowało, kiedy nie zrobimy tego sami/same. 


Jestem ciekawa jak radzicie sobie z tym trudnym miesiącem?
 A może jest tu Ktoś taki, co lubi listopad?


The One Oriflame, Nowa Pomadka Giordani Gold



Matka się upiększa...


Jakiś czas temu postanowiłam uzupełnić kosmetyki do makijażu. Wiele rzeczy mi się pokończyło lub przeterminowało. Wiem też, że jak sobie czegoś nowego nie kupię, to nie zacznę się malować. 

Chociaż czasu nieraz mi brak, to lubię nieco się upiększyć. Taka już natura kobieca.

Pierwsza rzeczą, która mi się marzyła od dawna była paleta cieni do powiek Oriflame. Nie można znaleźć zbyt wiele recenzji tej palety The One. A zrobiła na mnie dobre wrażenie.

Kasetka w której umieszczono wkłady (nie wymienne z tego co wiem), jest solidna, ale nie na tyle duża aby nie chciało się jej nosić w torbie podręcznej. Myślę, że gdybym musiała się malować w podróży, to chętnie bym tą paletę ze sobą zabrała. 

Paleta do makijażu The One to produkt multi-funkcyjny, czyli za jej pomocą można wykonać cały makijaż. Zabrakło tylko pomadki, którą kupiłam osobno. Wiadomo jednak, że w obecnych czasach nie każdy pomadki używa. 


Co zawiera Paleta do makijażu The One?


W paletce znajduje się 20 cieni do powiek, 3 kolory różu do policzków, Bronzer i rozświetlacz, 3 kolory pudru, w tym ten największy jest prawie transparenty.

Kolory różów są dość jasne, chłodne i będą uniwersalne dla wielu typów karnacji. Dobór kolorów cieni jest bardzo trafiony. Są odcienie jasne i ciemne, takie które bardzo dobrze się ze sobą komponują i rozcierają. 

Paleta ma dołączone pędzelki do makijażu. Są dwa pędzle z włosiem, do aplikacji pudru, róży, bronzera. Nie odpowiadają mi one jakościowo. Będę je używać raczej do wyczesywania brwi. 

Natomiast tradycyjne pacynki do cieni, których w sumie jest 4 sztuki okazały się bardzo przydatne i dobrze się nimi nakłada cienie z paletki. 



Cienie do powiek z paletki The One mają dobrą pigmentację, są nasycone. Nawet matowe kolory nie blakną, chociaż odrobinę zbierają się w załamaniu powieki. 

Z prawej strony palety są matowe brązy i czerń, które spokojnie można wykorzystać do podkreślenia brwi. Przetestowałam je pod tym kątem i okazały się naprawdę trwałe. 

Trzeba jednak uważać przy aplikacji cieni, bo zwłaszcza te matowe bardziej się osypują, jeśli nakładać je zwykłym pędzelkiem z włosia. Z pacynką jest o wiele łatwiej. 






Nowa pomadka Giordani Gold Iconic Matte


Zabrakło mi nowej pomadki do ust, wiec sprawiłam sobie taką z Giordani Gold Iconic Metallic Matte Lipstick w kolorze Pearly Rose. Jest to fajny, zgaszony chłodny róż z odrobinę metalicznym połyskiem.

Moją uwagę przyciągnęło także piękne, metalowe złote opakowanie pomadki, które sprawia że wygląda ona naprawdę luksusowo. Pomadka posiada subtelny perfumeryjny zapach. Nie wysusza ust i jest komfortowa na ustach, prawie nie wyczuwalna. 


Cień do powiek  w sztyfcie The One Colour Unlimited


W moim zamówieniu znalazł się także jeden z kolorów kultowych cieni do powiek  Oriflame The One Eye Shadow w kolorze Charcoal Black. Produkt w formie wysuwanego kremowego sztyftu. 

Lubię go nakładać, tak komfortowo sunie po powiekach i jest przyjemnie kremowy. 

Z uwagi na to, że wybrałam odcień grafitowy z błyszczących wykończeniem, to służy mi do podkreślenia górnej powieki (zamiast czarnej kreski).

Cień do powiek The One nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Okazał się zadziwiająco trwały, chociaż nie jest z tych co zasychają na skórze. 



W moim ostatnim zamówieniu z Katalogu Oriflame nie mogło zabraknąć także kultowych już maseczek do twarzy Love Nature Clay Mask i Love Nature Creamy Mask. Te Maseczki zawsze dorzucam do zamówienia, bo sprawdzają się u mnie w ramach domowego SPA. Nie są drogie, a efekty daje się zauważyć na skórze. 


Myślałam, że to zamówienie będzie moim ostatnim, ale jakość kosmetyków naprawdę przyjemnie mnie zaskoczyła. Warto wiedzieć, że na stronie http://orioffice.pl/ można założyć konto w sklepie Oriflame i tym samym otrzymać rabat 20% od cen katalogowych + dostęp do wielu ofert pozakatalogowych.


Sposób na biznes w trudnych czasach


Nie popełniaj tego błędu


Zawsze chciałam być własnym szefem, a praca na etacie była dla mnie męcząca. Być może to kwestia mojego charakteru. Jestem introwertykiem, zbyt długi kontakt z ludźmi okrutnie mnie męczy. 

Mało kto z czytelników wie, że własną firmę już kiedyś miałam. Niestety byłam zbyt słabo przygotowana do jej prowadzenia. Zabrakło wsparcia technicznego i zaplecza finansowego. Nie miał mi kto pomóc w rozeznaniu się w przepisach. A prawo w naszym kraju wciąż nie ułatwia startu początkującemu przedsiębiorcy. 

Dziś wiem, że nie ogarniałam tych wszystkich przepisów. Błędem było nie skorzystanie z usług profesjonalnej księgowej. Stąd też moja firma działała tylko rok. Kiedy skończyło się zobowiązanie wynikające z zaciągniętej dotacji, firmę zamknęłam. 

Nie ukrywam, że nadal marzę o własnej przestrzeni, która umożliwiałaby mi zarabianie bez wychodzenia z domu. Ciągle jednak brakuje mi pewności, co mogłabym zaoferować innym. 

Obecne czasy również ograniczają nam kontakt z potencjalnym klientem. Wynajmowanie lokalu nie jest dobrym pomysłem, bo generuje dodatkowe koszty.  Nigdy nie wiadomo, kiedy zostanie zamknięty. 

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że firmę bez trudu można prowadzić we własnym domu, a biuro i magazyn mieć nawet w jednym pomieszczeniu.


Własny pomysł na biznes


Każdy może spróbować swoich sił w dziedzinie, w której czuję się dobry. Wystarczy tylko obmyślić jaki produkt chcemy zaoferować klientom. Obecnie modne są E-booki , treningi,  warsztaty on-line. Wiele osób próbuje sił wytwarzając produkty Hand Made. Na pewno media społecznościowe też ułatwiają nam znaleźć potencjalnych odbiorców na nasze produkty i usługi. 

Klient musi nas gdzieś odnaleźć,  ale też chce mieć namacalny dowód, że nasze produkty i  usługi naprawdę istnieją i tu kłania się sklep internetowy.  I nie ma co się martwić, bo tworzenie sklepów internetowych  nigdy nie było tak proste jak obecnie. 

Duża część usług, handel, kontakty międzyludzkie odbywają się za pomocą Internetu. Jeśli miałabym dziś uruchamiać swój własny biznes, to z pewnością przydałoby się skorzystać z usług firmy, która pomogłaby mi ogarnąć kwestię techniczną. Jest to absolutnie niezbędne, bo to decyduje o sukcesie mojej  działalności. 


Sklep internetowy to szansa

Dobrze zaprojektowany sklep internetowy nie tylko będzie łatwy w obsłudze, ale też stanowi szansę na sukces naszej firmy. Jest miły w odbiorze dla klienta, ułatwia szybką sprzedaż oraz daje szansę na dalszy rozwój. 

Profesjonaliści, którzy tworzą nasz sklep zadbają o wszelkie szczegóły. Wszystko zostanie zaprojektowane w zgodzie z pomysłem klienta. Warto też zdecydować się na dobrą promocję sklepu, który będzie widoczny w wyszukiwarkach. Strona powinna działać sprawnie i dopasowywać się do rozdzielczości wszystkich urządzeń. 

Dodanie produktów do sklepu to już tylko czysta formalność, którą również można powierzyć firmie. A opiekun sklepu ułatwi nam ogarnięcie kwestii technicznych. To co ruszamy ze sklepem?


Jak bardzo wierzysz ...?

 



Niedawno miałam pewien przypadek...

Zaginął mi pewien przedmiot, który dosłownie rozpłynął się na moich oczach. Nie była to igła w stogu siana, a przedmiotu szukałam kilka dni w miejscu, w którym powinien się znajdować.

 Do dnia dzisiejszego się nie odnalazł. Nie była to rzecz cenna, więc nie rozpaczam. Być może, zupełnie przypadkiem znajdę go w innym miejscu. Być może całkiem jeszcze nie przepadł?


Gdzie mógł zniknąć ?

Złośliwość rzeczy martwych nie od dziś mi towarzyszy i przyprawia czasami o ból głowy. I tak mi przyszło na myśl, że przedmiot ten po prostu trafił w inny wymiar. W inną, czasoprzestrzeń, w niewidzialną, chwilowo otwartą bramę. 

Nie mam kłopotów z pamięcią, pomimo że bywam rozkojarzona. Zniknięcie tego przedmiotu na moich oczach świadczy tylko o dziwnej naturze rzeczy. Jak przedmioty mogą być tak złośliwe i robić nam takie psikusy?


Bywam emocjonalna, ale ...

Wiele lat wcześniej zapewne zrzuciłabym to na moje rozkojarzenie. Jednak obecnie wiele czytam i wiem, że takie przypadki naprawdę trafiają się dużej grupie osób. Nie chcemy też o tym mówić, by nie uznano nas za wariatów. 

Zjawiska nadprzyrodzone otaczają nas zewsząd, a czy każdy je dostrzega? Z pewnością wiele z nas nie zwraca na to uwagi, lub po prostu myśli "nie mam czasu na głupoty", albo "to tylko moja wyobraźnia". Bywamy zbyt mocno skupieni na sprawach materialnych, nie dostrzegając złożonej natury świata. 


Deja vu spotyka mnie znów?

Efekt odczucia Deja Vu,  czy jest tylko wspomnieniem tego co już było, zbiegiem okoliczności,  czy wynikiem bujnej wyobraźni obserwatora? Z pewnością nie da się zaprzeczyć,  Deja Vu istnieje, zbyt wiele relacji na jego temat. 

Nauka już od dawna próbuje wyjaśnić to zjawisko, jak i inne mu podobne. Znane są wytłumaczenia, że zjawisko to spowodowane jest czytaniem książek, oglądaniem filmów, aktywnością niektórych obszarów mózgu, czy fal mózgowych. 


Żyjemy nie tylko na raz ?

A gdyby tak ktoś Wam powiedział, że pewne wydarzenia przerabiamy wiele razy?  Uczymy się nie tylko w tym życiu, ale odrabiamy lekcje nam zadane przez kolejne wcielenia. Doskonalimy się, aby w końcu stać się kimś większym, mądrzejszym...

Z pewnością temat istnienia innej rzeczywistości nie jest do końca jeszcze zbadany. Zagubione przedmioty potrafią do mnie wracać czasami po długim czasie nieobecności i tak sobie myślę, co za dobry duch mi je podrzuca? Też tak macie, że coś odnajduje się niespodziewanie?


Kosmetyki Uzdrovisco: Tonik, Wieczorny Krem, Ampułka-booster




Kosmetyki do twarzy, na które postawiłam w listopadzie są z Uzdrovisco.  Otrzymałam je pewien czas po konferencji Meet Beauty, na której przedstawicielka marki wygłosiła bardzo przekonujący wykład.

Co się okazuje, że mają bardzo dopracowane składy i udowodnione działanie. Producent oferuje nam kosmetyki, które mają naprawdę szansę zadziałać głębiej, bez pozornych efektów. 

Na pewno składy mają przemyślne, dopracowane. Widać, że zależy im na jakości oraz dobrej cenie produktu. Myślę, że wiele kobiet da się przekonać i kupi, a czy warto? O tym piszę w dalszej części ...

Fitoaktywny tonik esencja bezwacikowy nawilżający, 100% napar z nagietka i dziewanny, rutyna.



Według producenta:

Skutecznie przywraca naturalne PH, będąc jednocześnie dla skóry źródłem składników łagodzących, nawilżających i wygładzających. Nie wymaga używania wacika! 

 Moim zdaniem:

Tonik wyróżnia wyjątkowa jak dla mnie i bardzo przyjemna żelowa konsystencja. Faktycznie pozwala na bezwacikową aplikację

Używam toniku dwa razy dziennie. Ta 150  ml butelka okaże się chyba najbardziej wydajnym tonikiem w całej mojej dotychczasowej pielęgnacji. 

Podoba mi się skład toniku, chociaż niektórzy mają mu do zarzucenia wysoko w składzie glicerynę. Nagietek jednak zawsze u mnie dobrze działał i tonik bardzo fajnie łagodzi cerę. 

Ogólnie to widzę, że używając go już ponad miesiąc czasu, cera jest w lepszej kondycji. Tonik momentalnie łagodzi spięta po myciu skórę. Przygotowuje do dalszej pielęgnacji. Jak dla mnie jeden z lepszych toników.

Zaletą na pewno jest też zapach, kwiatowo-ziołowy

Fitodozująca Ampułka-booster Wzmacniająca i odbudowująca. Fitonośniki Bl max, wit. B3, kwas hialuronowy 4D.




Według producenta:

Aktywna formuła naprawcza, nawilżająca, odbudowująca i ujędrniająca. Naturalne remedium dla skóry suchej i problemowej.

Ta ampułka-booster: stworzona, aby wykazywać aktywność do 14 warstwy komórek naskórka i głębiej! Działa silnie naprawczo, zapewnia długo utrzymujący się efekt nawilżenia, poprawia jędrność i elastyczność skóry, poprawia regenerację zaczerwienień, wygładza, nawilża i wpływa na ujednolicenie kolorytu. 

Moim zdaniem:

Ampułka-booster dla mnie jest po prostu jak Serum. Nie używa serum zbyt często. Mało które spełniało moje oczekiwania. Po prostu brakuje też czasu na bardziej rozbudowaną pielęgnacje. 

Przetestowałam jednak trochę na potrzeby recenzji. Wrażenie całościowo jest dobre. Być może gdybym stosowała regularnie, to efekt byłby lepszy?

Na mojej skórze ampułka nie likwiduje skłonności do zaczerwienienia skóry, a na to liczyłam.  Działa jakby napinająco, wygładzająco, trochę nawilżająco. Jest dobra pod krem pielęgnacyjny, aby nieco podkręcić jego działanie. 

Na uwagę zasługuje szklane opakowanie z pipeta, które ułatwia dozowanie serum. Brak zapachu może być dodatkową zaletą. 


Fitodozujacy Wieczorny krem redukujący zmarszczki. Fitonośniki Al, fito+retinol, biolipidy z owsa.



Według producenta:

Redukuje zmarszczki, ujędrnia, naprawia i odbudowuje. Stworzony, aby działać silnie i głęboko w skórze.

Ten krem: stworzony, aby wykazywać aktywność do 14 warstwy komórek naskórka i głębiej! Wpływa na redukcję zmarszczek, regeneruje i wzmacnia naskórek, ujędrnia, poprawia funkcjonowanie, wygląd i kondycję skóry, odżywia, nawilża i wygładza.


Moim zdaniem:

Wieczorny krem idealny u mnie jako maska stosowana na noc. Wyróżnia go przyjemna, bogata konsystencja oraz wyszukany, kwiatowo-perfumeryjny zapach. 

Warstwa jaką daje ten krem na skórze jest jak puchowa pierzynka i naprawdę widzę tą nocną regenerację skóry.

U mnie krem nadaje się tylko na noc, ale też nie codziennie. Zaważyłam, że czasami jakby trochę zapychał mi pory.  Trzeba jednak podkreślić, że przeznaczony jest to wyjątkowo suchej skóry, ze zmarszczkami, a taka potrzebuję naprawdę mocnej pielęgnacji. 

Fitodozujący Krem Wieczorny będę stosować nadal, w formie kuracji, kiedy moja skóra będzie potrzebować naprawdę dobrego kosmetyku na noc. 

Bardzo wydajny produkt, cena adekwatna do jakości. Piękne, szklane opakowanie. 



Jestem ciekawa, czy znacie te kosmetyki i jaka jest Wasza opinia?



Płyn do prania 3w1 Perwoll Renew & Blossom



W kwestii prania lubię tradycyjne metody

Piorę w proszku już parę lat, aż oto przyszła pora na zmianę. Nie byłam zwolenniczką płynów dlatego, że opakowania po takowych stanowią dodatkowy odpad. 

Zwykle kupuje proszki w kartonowych, tekturowych pudełkach. Miałam okazję poznać  Perwoll Renew& Blossom, którego producent zachęca opakowaniem z recyklingu. Poszłam na kompromis i wypróbowałam, czy jestem zadowolona? o tym dalej.


Dlaczego Perwoll Renew & Blossom


Perwoll Renew & Blossom to płyn do prania 3w1. Posiada elegancki, kwiatowy zapach kojarzący się z perfumami. Przeznaczony do wszystkich typów prania: tkanin jasnych, kolorowych, ciemnych. Pomaga zachować kształt ubrań już po pierwszym praniu. 

 

Opis producenta

Nadaje się do prania w temperaturze od 20 °C do 60 °C.
Wydajność 900 ml = 15 prań 1,8L = 30 prań 2,7L = 45 prań 3,6L = 60 prań 4,05L = 67 prań

Nadaje się do wszystkich rodzajów tkanin.
To idealny płyn do prania o eleganckim, kwiatowym zapachu, który jednocześnie dba o jakość Twoich ubrań. 

Dzięki formule Color & Fibre Care ubrania zachowują swój kształt i kolor. 

Opakowanie przyjazne środowisku – butelka pochodzi w 50% z plastiku z recyklingu.
Butelka w 100% przeznaczona do recyklingu, zaleca się oddzielić butelkę od zakrętki przed włożeniem do kosza




#PerwollBlossom #poczujsiękwitnąco #projekttrnd


Perwoll Renew & Blosson recenzja


Jak już wiecie jestem zwolenniczką proszku do prania. Wyznaje zasadę, im mniej tym lepiej i nawet przestałam stosować płyny do płukania tkanin. Nie przeszkadza mi brak zapachu prania, ani też jego charakterystyczna szorstkość. Nie mamy twardej wody, więc i odpada problem z kamieniem. Ogólnie najlepsze pranie to takie, które schnie naturalnie na powietrzu.

Opakowanie płynu jakie testuje ma pojemność 1,8 litra, ale wygląda na duże i myślę, że starczy na dłuższy czas. Ubrania, które piorę nie są też zbyt brudne. Syn ma swój osobny proszek do prania, więc odpada ewentualny problem alergii.

Pierwsze co przychodzi na myśl po wyjęciu ubrań z pralki, to intensywny kwiatowy zapach. Utrzymuje się on po wysuszeniu tkanin, ale stopniowo traci na intensywności. Ogólnie nie jest męczący i wiele osób może go polubić.

Ubrania wyprane w Perwoll Renew & Blossom zyskują na miękkości. Zdecydowanie nie potrzebny jest już dodatkowy płyn do płukania. Swetry nie tracą kształtu i koloru. Mam ten płyn właśnie z myślą o ubraniach, które oszczędzam i chce, aby nie straciły swoich pierwotnych właściwości. 



Jak wygląda mój dzień?


Hej. Bardzo lubię pisać na luźne tematy i taki oto dzisiaj mi przyszedł do głowy temat: Dzień ze mną? Co robię przez pewną część mojego życia. To na pewno zobaczyć można na moim Instagramie. Nie mogę jednak żyć bez bloga, więc i tu nieco odkrywam. 

 Pewnie stali czytelnicy wiedzą o mnie niektóre rzeczy np. że jestem mamą, osobą pozytywną, dbającą o własną psychikę i rozwój. Dobrze jest mieć stały rytm dnia, wykonywanie pewnych czynności dobrze na mnie działa. 


Śniadanie na szybko



Należę do tej grupy osób, co z rana średnio kreatywne. Wymyślić coś dobrego na śniadanie jest mi czasami trudno. Ostatnio często jadłam po prostu ciasto dyniowe. I nie jest to zła rzecz, bowiem ciasto robiłam bez cukru dodanego. W składzie tylko daktyle, dynia, mąka pełnoziarnista orkiszowa, jajko, olej kokosowy. 

Na pewno to lepsze niż drożdżówka ze sklepu. Choć niestety muszę przyznać, że z tą dietą nie bywa idealnie. Nie ma co się jednak poddawać, pojedyncze odstępstwa od diety nie zrobią mi krzywdy. A co do odstępstw, to w biedronce wypatrzyłam przepyszne rogale Marcińskie. Dobrze, że nie jeżdżę tam zbyt często.

Staram się nie wychodzić bez śniadania z domu, zwłaszcza jak poranki są już chłodne. Jednak kończy się to i tak, że zabieram kanapkę i owoc na wynos. Nie lubię jeść w pośpiechu, a z porami wstawania mojego syna bywa różnie. Ostatnio syn zaskoczył mnie zdaniem: "mamo weź kanapki na wynos". 

Z dzieckiem do przedszkola


Przedszkole jest stałym elementem dnia od września i póki co dobrze się trzyma.
Ponieważ przedszkole znajduje się 7 km od naszego miejsca zamieszkania, a jestem kierowcą, to odwożę i przywożę syna. 

Ma to swoje plusy i minusy. Syn ma stałe godziny, w których jest w przedszkolu. A z drugiej strony, kiedy  jest poza domem, to staram się w tym czasie załatwić wszystkie sprawy. 

Do tych sprawa zalicza się gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów,  prowadzeniem bloga, Instagram itd. Niby te parę godzin wydawać się może dużo, a z drugiej strony ten czas potrafi tak szybko minąć. Niestety, ale kiedy po południu jadę po syna, to bywam i tak zmęczona, że poszłabym spać. Zwłaszcza teraz, kiedy zrobiło się jesiennie. 


Z kozą i z psem na spacer




Niektórzy się dziwią po co nam koza, skoro nie daje mleka. Spotkałam się nawet z pytaniem, czy tą kozę mam na mięso. Na wsi różne jest podejście do zwierząt. Jeszcze z dawnych czasów panują "dziwne" przekonania.
 
A prawda jest taka, że mąż tą kozę przywiózł po prostu, bo ktoś jej nie chciał. Ta koza była z dzieckiem, ale ludzie są mało odpowiedzialni. Bo koza, jak każde zwierzę może zrobić krzywdę, więc nie wygląda to tak, że dziecko cudownie bawi się z kozą i jest wszystko super. 

Po prostu trzeba się nauczyć obsługi kozy, czego można się po niej spodziewać, na ile można zaufać własnemu dziecku. Jest to obowiązek, ale też dużo przyjemności i zabawy. I kosiarka do trawy za darmo. A ponieważ mamy kawałek własnej łąki, to już wiadomo po co nam koza?

Oczywiście pies też jest wiernym towarzyszem zabaw, zabieram go na spacer 3 razy dziennie i korzysta z uroków naszej cudownej łąki. 

Spacery bez końca



Po odebraniu syna z przedszkola czas szybko nam płynie. Wcześniej, kiedy było jeszcze długo jasno, to syn przebywał na zewnątrz do wieczora. Niestety należy do tego typu dzieci, że mama zawsze musi być blisko, więc nie mogę go zostawić na podwórku. Z drugiej strony sama nie lubię siedzieć w domu, więc nie przeszkadza mi to. 

Latem i wczesną jesienią często chodziliśmy na spacery naszymi wiejskimi dróżkami. W październiku było trochę prac w ogrodzie i syn aktywnie w nich uczestniczył. Czasami więcej przeszkadzał, niż pomagał, ale wiem że to taki etap, który po prostu minie. 

Cieszę, że kiedy moje dziecko woli iść na spacer, niż oglądać tv. Kiedy bawi się ze zwierzakami. Takie życie blisko natury jest niezwykle ważne i wpływa nie tylko na jego rozwój, jak  i na odporność.


Wieczorem to wiadomo, jak w każdej rodzinie. Teraz kiedy czasu więcej w domu, niż na zewnątrz, to wchodzą różne puzzle, gry, albo syn bawi się samochodzikami itp. Mam też więcej swobody dla siebie, to i zdarzy się jeszcze książkę poczytać. 


Opisałam Wam jak to wygląd nasz przeciętny dzień na wsi. Jestem ciekawa, czy lubicie tego typu tematy, czy to dla Was raczej nuda i mam więcej nie pisać takich? Dajcie znać w komentarzu.


Mój prezent na czterdzieste urodziny, bielizna

 


Kobieta czterdziestoletnia, dojrzała, świadoma...

Prezent... Nie jedyny, ale pierwszy, który w tym tygodniu odebrałam.  Nowa bielizna zawsze cieszy i jest przede wszystkim rzeczą przydatną na co dzień. Z przykrością widzę, jak szybko niszczą mi się biustonosze. Druga sprawa, to że rozmiar mojego biustu zmienił się w ciągu ostatnich czterech lat parokrotnie.

Bielizna jest dla mnie tak samo ważna jak strój wierzchni. Decyduje o moim dobrym samopoczuciu. Stanowi dopełnienie całości stroju. Bo inne staniki zakładam na ciuchów sportowych, a inne do eleganckich. 

Nie obawiałam się zamawiać w ciemno, bez przymiarki. Od dawna kupuje staniki przez internet, gdyż w mojej mieścinie nie uświadczy nic dobrego poza biustonoszami z Wietnamu. Bieliznę wolę przymierzyć w domu, w razie czego wymienić, zwrócić. 




Seksowna bielizna damska

Nie lubię tego określenia, bo dla mnie bielizna ma być przede wszystkim praktyczna, wygodna, dobrze dopasowana. Inne wymagania mają Panowie. Chyba większość lubi koronki, czerwień, zmysłowe kroje.  Jak powiedziałam mężowi, że zamówiłam sobie bieliznę z okazji czterdziestych urodzin, to zgadnijcie co przyszło mu na myśl?

Oczywiście, że zamówiłam tą bieliznę także myśląc troszkę o nim. Zapewne 12 letni staż małżeński też zobowiązuje. Bo nawet po tylu latach płomień namiętności nadal się tli.  Bielizna dla faceta oznacza tylko jedno,  komplety erotyczne. Oni zawsze myślą, że my zamawiamy bieliznę dla nich, a nie dla siebie. Bawi mnie to nawet, bo nieraz są w błędzie Ci nasi Panowie. 

Nie mam nic przeciwko zamawianiu ładnej bielizny, ale komplet bielizny erotycznej nie kojarzył mi się dobrze. Może jednak powinna zmienić zdanie i w końcu wprowadzić do małżeńskiej nudy nieco fantazji?


Bielizna fantazyjna dla każdego?

Bielizna erotyczna wcale nie musi być dla nas kobiet jakąś karą. Pozwala na odskok od codziennej rutyny. Wymaga też dobrej świadomości własnego ciała. Samoakceptacji i Selflove, ubieramy się przede wszystkim dla siebie. Nie można udawać kogoś innego niż jest się w rzeczywistości. Chyba, że przebieranki na wieczór we dwoje, to co innego. 

Nie koniecznie też trzeba od razu kupować stroju pielęgniarki, bo są też seksowne koszulki nocne, które mogą okazać się nawet wygodne do spania. Chociaż znając siebie, to ja w zimowe wieczory pewnie postawię na wygodną koszulę nocną. Tak już mam, że wygoda liczy się bardziej od mężowskich fantazji. 


Każda kobieta powinna czuć się piękna. Bielizna jest takim elementem garderoby, który stanowi podstawę zadbanego wyglądu. Od niej zaczyna się nasza elegancja, pewność siebie, Self Love...

Zakupy w dobie kryzysu?

ozdoby domowe


Temat zakupów zawsze na czasie?


Dziś temat zakupów. Z racji grożącego nam Lockdown powoli wszystko przenosi się na sferę domową. Także listopadowa, jesienna pogoda nie zachęca to wycieczek po sklepach. Ja czasami coś przyniosę do domu przy okazji zakupów spożywczych, po które przecież chodzić trzeba. 

W domu zawsze jakiś zapas jedzenia jest, na wypadek kwarantanny. Na szczęście odcięci od świata zupełnie nigdy nie będziemy, bo jest internet. Obecnie wszystko można zamówić w ten sposób, zarówno ubrania, kwiaty, jak i spożywcze artykuły.

A skoro więcej czasu spędzamy w domu, to warto zadbać, aby było w nim przytulnie i miło. Świece i różne ozdoby Led idą w ruch. Średnio mi się chce reklamować sieciówki, ale czasem człowiek musi. Wiecie o co chodzi, oszczędzanie.  Jest tanio, chociaż człowiek odstać swoje musi, przynajmniej w biedronce. Jestem z gatunku tych wygodnickich ludzi i jak stać nie muszę, to nie stoję.


Zamawianie w sieci  wygodne i proste?


Generalnie to lubię zamawiać podgrzewacze z wosku pszczelego, te zwykłe niestety zdrowe nie są. Z wosku pszczelego dostępne tylko w sklepach internetowych. Zakupy przez internet też są wygodne, czasami lepiej dołożyć i kupić coś lepszej jakości. 

Od dawna korzystam ze sposobu na oszczędzanie, jakim jest sprzedaż nie potrzebnych rzeczy. Można też skorzystać z różnych serwisów sprzedaży.  Tym sposobem odzyskać choć część pieniążków. Ja zawsze wysyłkę robię przez  https://allekurier.pl/

Zamawianie kurierem przez internet stało się już nawykiem. Nie mam zamiaru narażać się na niepotrzebne kolejki np. na poczcie, aby coś wysłać. Jako mama sprzedaje wiele rzeczy, z których mój syn wyrósł. Tak samo nietrafione moje zakupy, zawsze znajdzie się ktoś, kto chce kupić taniej i tym sposobem "biznes się kręci" i nic w szafie nie zalega. 


Jak widać  na zdjęciu mój wrzos ma się jeszcze dobrze. Kupiłam go w lokalnej kwiaciarni z miesiąc temu. Kiedy szukałam wrzosa w marketach, wszystko było już pousychane. Myślę, że warto jest szukać dla siebie różnych opcji zakupów i sprzedaży, tak aby było to dla nas korzystne. 

Magiczny listopad




Przyszedł listopad, miesiąc zadumy, nostalgii i magii?

Przyroda powoli szykuje się do snu zimowego. A jak jest z nami? Czy my też potrzebujemy odpoczynku i zwolnienia tempa?

Z pewnością tak jest, bo wiele osób narzeka na jesienny spadek energii. Nie warto jednak  całkiem  poddać się lenistwu i spocząć na kanapie, w oczekiwaniu na wiosnę.


Z myślą o listopadzie odwiedziłam bibliotekę i wybrałam kilka książek na jesienne długie wieczory.


Książki na listopad


Seria Katarzyny Michalak "Sklepik z niespodzianką"


"Sklepik z niespodzianką" w przepięknym wydaniu Znak.com.pl trzy tomy akurat na jesienne wieczory. Serię już kiedyś czytałam, ale z radością sobie odświeżę. Wiecie, po paru latach jednak się zapomina te książki.

O czym jest  seria "Sklepik z niespodzianką"? Bogusia, Adela, Lidka -  trzy przyjaciółki , których losy zostaną połączone przez uroczą kawiarenkę w Pogodnej. Spokojne miasteczko jak z bajki, tajemnice skrywane przez ich mieszkańców. Każda z bohaterek ma tak poplątane i ciekawe życie, że zasłużyła na osobny tom powieści. 

Uwielbiam powieści Katarzyny Michalak, zwłaszcza te typowo kobiece, z zaskakującą fabułą. Od zawsze czyta mi się prawie jednym tchem, także coś czuję że znów wsiąknę na dłużej. 


Agnieszka Janiszewska "Podróż do Carcassonne" Tom 1 i 2


Tom pierwszy osadzony w realiach Warszawy roku 1921. Środowisko arystokracji, romans , mezalians, trudna sytuacja, dziecko w drodze. Tak zapowiada się tom 1, który już zaczęłam czytać. Jest to książka napisana prostym językiem, z mało zaskakującą fabułą. Aranżowane małżeństwa, temat często wałkowany w powieściach kobiecych. 

Nie piszę recenzji, bo dopiero zaczęłam czytać tom 1, ale z przyjemnością poczytam. Książkę czyta się na luzie, nie trzyma ona w napięciu, jest taka spokojna. Akurat aby zająć czymś głowę na chwilę, niezbyt się stresując czy przeczytam dziś, czy za tydzień

Tom 2 , fabuła osadzona w roku 1944, Warszawa pod Niemiecką okupacją. W tej części można śledzić losy córki Natalii, która była bohaterką tomu 1. Z tego co widzę, w tomie drugim losy bohaterów zostaną wplecione w wydarzenia historyczne związane z Powstaniem Warszawskim. Także coś dla wielbicieli historycznego tła w powieściach. Mojej mamie by się na pewno spodobało. 


Hanna Cygler "Za cudze grzechy" i "W cudzym domu"

"W cudzym domu" to kombinacja romansu, powieści historycznej, sensacyjnej i obyczajowej. Akcja  toczy się w latach osiemdziesiątych XIX wieku. 

"Za cudze grzechy" to kontynuacja pierwszego tomu. Książki zbierają pozytywne oceny na empic.com więc jestem do nich dobrze nastawiona. Możliwe, że zrobię ich recenzję na blogu. 


Wyzwania na listopad


Wyzwanie w zdrowym ciele 


Jak co roku jesienią jesteśmy narażeni na różne wirusy, a i ten paskudnik, co obecnie grasuje nie napawa optymizmem. Pewnego popołudnia jednak usłyszałam w radiu, że jacyś sportowcy zachęcali do aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu.

O ile nie jesteśmy na kwarantannie, to powinniśmy wychodzić. Wcale nie musimy się tłoczyć w zaludnionych miejscach, bo nasz kraj ma jeszcze sporo leśnych, dzikich niemal terenów. 

Zachęcam  do łapania odporności na leśnych ścieżkach, w zaułkach parków, na polanach, łąkach za miastem. Mam nadzieję, że ten tekst nie stanie się bezwartościowy, bo  znów wychodzenie będzie zakazane. A gdyby nawet tak się stało, to myślę że przetrwamy wszystko. 


Gry i zabawy dla najmłodszych


Nie jestem dobra w wymyślaniu zabaw dla mojego syna. Z łatwością przychodzi mi natomiast organizowanie mu czasu na świeżym powietrzu. Z racji posiadania własnej działki obok domu, oraz dużego ogrodu i sadu, zabawy na świeżym powietrzu nie mają końca.

Z pewną dozą niepewności myślę jednak o tym, jak ten wolny czas będzie wyglądał kiedy zacznie się robić ciemno już o 15, wtedy odbieram syna z przedszkola. Jestem przeciwna spędzaniu czasu przed TV, czy oglądaniu dużej ilości bajek na tablecie. 

Kombinuję więc jakie kreatywne zabawy wymyślać. Wiecie, takie skłaniające do myślenia, w których może brać udział cała rodzina. Syn dopiero zaczyna liczyć do 10, więc nie jest to takie proste, co wymyślić. Próbowaliśmy grać w grę z kostką i pionkami, ale oczywiście skończyło się kłótnią, bo syn nie rozumie jeszcze ile to są trzy kroki do przodu itp. 

Dajcie znać, jakie zabawy kreatywne dla czterolatka będą dobre?


Magiczny listopad? 

Dlaczego taki tytuł, nie wiem, może to przez zdjęcia, które ostatnio robiłam. A może spodziewam się, że ten miesiąc będzie fajny, spokojny. 

Długie wieczory, deszcz stukający o szybę. To wszystko może przyprawiać o depresyjne myśli, z drugiej strony może mieć w sobie trochę magii. Wszystko zależy od nastawienia. 

Zapraszam na drugiego bloga

Copyright © Retromama.blog