Ulubieńcy lipca: coś dla zdrowia

 

Postanowiłam wprowadzić nową serię wpisów z ulubieńcami miesiąca. Widzę, że posty z podsumowaniem cieszą się dużą popularnością, myślę więc że i ten temat Was zaciekawi. Nie będę jednak pisać tylko o samych kosmetycznych ulubieńcach. Będą to przedmioty z różnej kategorii, w zależności co ciekawego mi się spodoba w danym miesiącu. Zapraszam:


Co mnie zachwyciło w lipcu ?


Lipiec mimo upalnych i trudnych dni przyniósł też wiele pozytywne rzeczy. Nasza praca w ogrodzie powoli zaczyna przynosić rezultaty. Zbieram coraz więcej warzyw, zaczęła się akcja "domowe przetwory". Do słoików trafiły już ogórki i wiśnie, a teraz pora na cukinie, kabaczki, patisony i pomidory. Spokojnie sobie robię zapasy na zimę, ale też wiele idzie na bieżąco. Ostatnio to leczo jest hitem obiadów. 

Kawa czy Herbata 


Tak sobie ten czas prac domowych umilam różnymi napojami. W upale  najwięcej wody idzie, ale co dziwne w moim przypadku też mnóstwo ciepłej herbaty. Upatrzyłam sobie ciekawą herbatkę w drogerii: Sir Adalbert's Imbir z Czarną Herbatą. Azjatycka herbatka ziołowa, która wspomaga odporność i aktywizuje wewnętrzną równowagę ciała. Zawiera 51% imbiru. Saszetki w opakowaniu są luzem poukładane. Żadnych foliowych torebek, to dobra wiadomość dla fanów zero waste. 

Odrobinę mi tej harmonii wewnętrznej zabrakło w lipcu. Nie wiem czy to układ planet był niekorzystny, czy po prostu jestem przemęczona? Zbyt wiele obowiązków, za mało czasu dla siebie i oto rozstrój żołądka gotowy. Ktoś kiedyś napisał, że można jeść najgorsze śmieciowe jedzenie, ale jak żyjemy w spokoju, to i tak będziemy zdrowi. Sama zbyt często to widzę:  jak mam stres to mój żołądek "nie trawi" wiele rzeczy. Ta herbata spadła mi chyba z nieba, bo imbir sama parzyłam z wodą. A tu mam gotową herbatkę, która nie dość że dodaje mi energii, to jeszcze przywraca spokój i zdrowie żołądka. I wcale mnie nie rozgrzewa, wbrew temu co mogłoby się wydawać. Kilka herbat dziennie idzie mi jak nic, to już chyba małe uzależnienie, ale za to zdrowe. 



Suplementy diety 


Ostatnio napotkałam się z "dziwną" opinią, że suplementów nie powinno się brać na własną rękę, co trochę mnie zmartwiło. Sięgam po pewne produkty, aby lepiej się czuć, ale jak komuś to przeszkadza jego sprawa. Mam kilka suplementów, które wydają mi  się niezbędne, a może skutki ich przyjmowania to tylko efekt placebo? Jednak mam szczere postanowienie zrobić badania w sierpniu i z powrotem wrócić do mojego dawnego lekarza. 

Oprócz tego co zwykle biorę też: Moller's Omega 3 Forte z tranem suplement diety. Sprawdza mi się latem ta forma kapsułki, bo mogą one być przechowywane do 25 stopni i są łatwe do połknięcia (przyjmuje 2 x dziennie). Czasami w ogóle nie jadam mięsa ani ryb, tylko warzywa, kasze, ryż, makaron  ( i oliwę).  Brakuje mi zdrowych tłuszczy i gubię się przy komponowaniu posiłków. Widzę, że warto jest uzupełniać to Omega 3 w diecie, bo to też ma znaczenie na pracę mózgu, ale też działa przeciwzapalnie (przy Hashimoto to konieczność).  Zawartość witaminy D to dodatkowy atut, choć przyjmuję ją też w innym suplemencie. 

Moller's Omega-3 ,  to ulubione żelki mojego syna. Stosowanie u dzieci Omega 3, tranu i Witaminy D jeszcze bardziej jest ważne niż u dorosłych. Wiadomo, młody organizm rośnie i nieustannie potrzebuje składników budulcowych. 

Jeżeli chodzi o ulubieńców kosmetycznych, niestety nie zdążę takich zrobić dziś. Postaram się jednak w sierpniu ująć temat bardzo dokładnie. 


Dajcie znać, co myślicie o Omega 3 i jaką herbatę lubicie najbardziej? 


Podsumowanie lipca (nie tylko kosmetyczne) Wyprawa do mini zoo

 



Pierwszy miesiąc wakacji powoli dobiega końca. Spędziliśmy go przede wszystkim w domu, organizując krótkie wycieczki. Jeżeli chodzi o wpisy blogowe, to nie było ich dużo. Wakacje w dużej mierze poświęcam dziecku, staram się ciekawie zorganizować mu czas, aby minął mu przyjemnie.  Moje podsumowanie w dużej mierze wypełni foto-relacja z wycieczki do mini zoo, zapraszam więc wielbicieli zwierzaków. 

Urodzinowa niespodzianka



Zaczynając od końca miesiąca, ta wyprawa do mini zoo z pewnością należy do udanych urodzinowych niespodzianek. Prezenty w postaci wrażeń, doświadczeń należą do mojej ulubionej kategorii. To też staram się przekazać dziecku, aby doceniał wspólny czas, a nie tylko przedmioty...






Mini zoo znalazłam w nie dalekiej okolicy, więc podróż nie była męcząca. W tamtym roku byliśmy w Zoo Kraków, a jednak nie chciało mi się teraz tam jechać ze względu na upały. Cieszę się, że znalazłam taką perełkę blisko, a wrażenia i zdjęcia z tej wyprawy pozostaną z nami dłużej. 




Mama dba o formę



Kontynuując moją serię postów z cyklu "mama wraca do formy" moje wrażenia po ostatniej wizycie:  Fizjoterapia uroginekologiczna - fakty i mity.  Serdecznie zapraszam Was na ten wpis, który z pewnością nie jest ostatni z tej serii. Chciałabym więcej o tym pisać, bo wiem że wiele kobiet nadal nie jest świadomych swego ciała, nie tylko po porodzie. Niestety tej wiedzy nie zdobędą w gabinecie u ginekologicznym. 


Wpisy kosmetyczne na blogu



Brakuje mi tematów kosmetycznych na moim blogu, a z drugiej strony czas eksperymentów chyba mam już za sobą. Szanuję moją skórę i  wiem czego jej potrzeba. W lipcu napisałam tylko trzy wpisy kosmetyczne: Ajurwedyjska pielęgnacja włosów, Kosmetyczne nowości czerwca, Liftingująca Maseczka pod oczy z zieloną glinką. Planuje nadrobić w sierpniu kosmetyczne wpisy, bo pojawiło parę ciekawych pomysłów. 


Ogrodowe cuda 



W lipcu wiele było tych zachwytów. Należę z pewnością do tego grona wielbicieli botaniki, za to do kwiatów ogrodowych nie koniecznie mam rękę. Skupiam swoją uwagę na ogrodzie warzywnym. Kwiaty zachwycają na spacerach, nie mogę przejść obojętnie i robię zdjęcia. To taki mój sposób na bycie Tu i Teraz. 


Co decyduje o elegancji: złota biżuteria

 


Mając na myśli elegancje zawsze przypominają mi się te wszystkie okazje, kiedy to ubieram strój odświętny. Spotykamy się w restauracji z rodziną i znajomymi, celebrujemy doniosłe chwile. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, zakładamy więc piękne ubrania, buty oraz biżuterię. 


Złota biżuteria stanowi o stylu?


Elegancka złota biżuteria stanowi nieodłączny element wyszukanego stylu. Nosząc wysokiej jakości Złote bransoletki możemy poczuć się luksusowo, nie tylko na specjalne okazje, ale i na co dzień. Biżuteria zdobi, dodaje poczucia pewności siebie i też podwyższa naszą energię. Obecnie biżuteria nie należy już tylko do kobiecego stylu, mężczyźni również lubią się nią przystroić. 



Wyjątkowe właściwości złota


Noszenie złotych ozdób poprawia nasze samopoczucie poprzez doznania estetyczne, ale nie tylko. W złocie kryje się jakaś magia. Pozwala nam ono zachować młodość i radość życia . To nie tylko energia męska solarna, ale i symbol bogactwa, młodości.  Chroni nasze siły witalne i przyciąga dobrobyt.

Nosząc złotą biżuterię nie tylko więc mamy poczucie bogactwa, ale też przyciągamy je do siebie. Zamiast dużej ilości taniej plastikowej biżuterii lepiej postawić na wysoką jakość i mieć np. jedną ozdobę, ale za to z prawdziwego złota, które jest ponadczasowe. 




Złota bransoletka na co dzień?


Minęły już czasy, kiedy złoto zakładało się tylko na wystawne przyjęcia. Obecnie można dobrać sobie delikatniejszą i wygodną biżuterię także na co dzień. Nosimy ją aby dodać sobie pewności siebie i poczuć się wyjątkowo. Biżuteria złota to nadal ponadczasowy pomysł na prezent. Wzbogacona o grawer z imieniem z pewnością sprawi radość i będzie podarkiem nie tylko na jeden sezon, ale na parę lat. 

Niektóre ozdoby i przedmioty nigdy się nie starzeją i do takich z pewnością należy złoto. Mówią, że kiedy nadchodzą niepewne czasy, to warto inwestować w biżuterię która zawsze będzie dawać nam poczucie stabilizacji. 


źródło zdjęć: Pixabay, https://www.murrano.pl/zloto/bizuteria-zlota/zlote-bransoletki/

Wyprawka dla maluszka

 



Dziś temat dziecięcej wyprawki. Co tak naprawdę jest niezbędne, a z czym można poczekać? Przyszłe mamy potrafią naprawdę być zakręcone jeśli chodzi kupowanie. Potrzeby zdają się nie mieć końca i tylko topniejący budżet jest w stanie je powstrzymać.


 Akcesoria niezbędne w wieku 0 - 3 lat 


Warto jest zrobić listę niezbędnych rzeczy. Spisać tylko to czego potrzebujemy i nie sugerować się poradami babci, mamy, kuzynki itp. Każda mama i dziecko mogą potrzebować innych przedmiotów. Również porady na niektórych forach internetowych więcej robią szkody niż pożytku. 

Planując zakupy internetowo, bardziej opłacalne są takie w jednym sklepie, bo odpada  nam wiele kosztów przesyłki. Czasami przyszła mama też nie czuję się na tyle dobrze, aby biegać po sklepach stacjonarnych i dobrze że Internet nam te zakupy ułatwia. 

Robimy więc listę niezbędnych nam rzeczy i zamawiamy: Od większych gabarytów jak wózek, fotelik, łóżeczko, wanienka; po takie drobiazgi jak: pieluszki, butelki, smoczki, laktator itp. Tak naprawdę te drobne zakupy zajmują najwięcej czasu i warto je zrobić dużo wcześniej. 


 Fotelik 3w1, a może 2w1 co wybrać?


Fotelik 0-13 kg uważam za absolutny niezbędnik jeśli dużo poruszamy się autem lub planujemy rodzinne wyjazdy. Temat zupełnie odpada w przypadku braku samochodu. Mieszkając w mieście, gdzie wszystko jest na wyciągnięci ręki wystarczy nam wózek. Jednak obecnie mamy zwykle są mobilne i Fotelik może okazać się absolutnie niezbędny. 3kiwi.pl oferuje różne rodzaje fotelików do samochodu, także te RWF czyli tyłem do kierunku jazdy. 

Ostatnio zrobił się prawdziwy boom na foteliki RWF. Uważane są one za bardziej bezpieczne, jednak ich ceny również bywają wyższe. Nie każdy sobie może pozwolić na taki zakup. Pamiętajmy jednak że na początku dziecko i tak jest przewożone tyłem do kierunku jazdy. Można wybrać bardziej zgrabny fotelik, który będzie lekki i bezpieczny.

Dziecko szybko rośnie i kilkumiesięczny malec nierzadko potrzebuję już większego fotelika, w którym będzie mógł podziwiać świat podczas jazdy samochodem. Bardziej oszczędni i przewidujący rodzice kupują od razu fotelik 0-25 kg co nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Po pierwsze dzieci rosną w różnym tempie, czasami są wyższe, pulchniejsze, a foteliki i tak wymagają zmiany co kilkanaście miesięcy. 

Jaki wybrać wózek dla dziecka?

W tej kwestii firmy prześcigają  się w wymyślaniu różnego rodzaju rozwiązań ułatwiających codzienne spacery z maluchem. Prawdziwie wypasione modele kosztują nawet powyżej pięciu tysięcy, lecz warto się zastanowić, czy taki wózek faktycznie nam jest potrzebny. Z wózka spacerowego głębokiego korzystamy kilkanaście miesięcy. Zdarza się też, że dziecko półroczne już za bardzo jest ciekawe świata i trzeba się przesiąść do spacerówki.

Idealnym może być więc model 2w1 czyli wózek głęboko-spacerowy. Z gondoli korzystany tylko parę miesięcy, a kiedy zajdzie potrzeba od razu mamy spacerówkę do przełożenia. Warto też brać pod uwagę jak i gdzie z tego wózka będziemy korzystać. Czy nasze spacery będą odbywać w terenie miejskim, a może często będziemy podróżować po wertepach i wybojach. Wózki z amortyzacją kół to prawdziwe wybawienie, maluszek w takim na pewno będzie miał komfort. 

Częste przemieszczanie się  samochodem wymusza też lekkość wózka, gdyż wyjmowanie go z bagażnika może okazać się sprawą dość trudną dla mamy jeśli podróżuje sama. Te aspekty wydają się być najważniejsze w przypadku wyboru wózka. Zanim więc kupimy pierwszy pojazd naszemu maluszkowi weźmy pod uwagę wszystkie za i przeciw, przemyślmy sprawę dokładnie. 


Happiness



Lato, pełnia szczęścia dla wszystkich. Wysokie temperatury, słońce, zieleń, szum morza. Pełna swoboda - to wszystko przeganiać powinno złe myśli. W mediach społecznościowych relacje z wakacyjnych podróży. Wszyscy wokół kipią radością życia..  Ty nie koniecznie, bo szczęście swoje warunkujesz...


Byłabym szczęśliwa gdybym


Miała lepszą figurę i kondycję. Zmieściła się w rozmiar sprzed ciąży. Nosiła kostium kąpielowy S.  Gdybym miała więcej pieniędzy i przyjaciół... Jakby to lato nie było tak gorące. Sąsiad nie hałasował przez cały dzień. I tak w kółko...

Zawsze się znajdzie powód do pesymizmu? Bycie ciągłym marudą zaburza postrzeganie świata, ale na tym nie koniec problemów...




Od czego zależy Twoje poczucie szczęścia?


Od warunków pogody, nastrojów innych ludzi. Od tego czy w portfelu pusto czy pełno. Jaka obecnie panuje sytuacja polityczna? W radiu same złe wieści, zapowiedź restrykcji i na pewno niedługo nas pozamykają.. 

Przyczyny nieszczęść rodzą się bez końca. Właściwie to nie ma już powodów do radości, bo z czego się cieszyć? Śmiać się jak głupi do sera, kiedy wszystko wokół się wali?

To jest właśnie przyciąganie zła, branie na siebie odpowiedzialności za wszystko i wszystkich. 
Chłonąc złe emocje nie można być szczęśliwym. Trzeba nauczyć się stawiać granicę, odgrodzić się od tego na co nie mamy wpływu. A z drugiej strony uwierzyć, że tak naprawdę mamy wpływ na więcej niżby się nam wydawać mogło...


Magiczna Pigułka ?


Recepta na szczęście jest prosta: odciąć się od warunków zewnętrznych. Nie słuchać, nie oglądać, nie czytać wiadomości. Wyłączyć te upierdliwe powiadomienia...

Być taką samotną wyspą na Spokojnym Oceanie. Unosić się na falach szczęścia, które można odnaleźć tylko w sobie. 


Szczęście jest Tu i Teraz


Tylko teraz możesz tworzyć chwilę obecną. Mieć realny wpływ na to jak się czujesz.  Jesteś odpowiedzialny za swój nastrój, za poczucie szczęścia, które tworzysz dzień pod dniu, minuta po minucie. Budując własny niepowtarzalny obraz rzeczywistości. 

Mówią, że optymistom żyje się lepiej, to takie banalne stwierdzenie, a tyle w nim prawdy. 


Liftingująca Maseczka pod oczy z zieloną glinką i świetlikiem

 
Moja czterdziestoletnia cera potrzebuję coraz lepszych kosmetyków. Nie ukrywam, że duże problemy mam z okolicą oczu.  Ostatnio drogeryjne kremy pod oczy zaczęły mnie zawodzić, więc postanowiłam poszukać czegoś w sklepie internetowym. Nie twierdzę wcale, ze stacjonarnie nic nie można kupić wartościowego, ja chyba wolę wracać do sprawdzonych marek, a taką z pewnością jest Argital. 


Argital marka z tradycjami


Argital to firma Włoska, która działa od 1979 roku, czyli jest starsza ode mnie o rok!. Ich kosmetyki w dużej mierze bazują na zielonej glince, opierają się na składach naturalnych i organicznych. Znam zarówno pasty do zębów, szampony, jak i specjalistyczne kremy na różne przypadłości (trądzik, egzema, grzybica i inne). Od 2005 roku firma swoją siedzibę ma na słonecznej Sycylii, skąd bezpośrednio pozyskuje czystą zieloną glinkę. 

Argital Liftingująca Maseczka z Zieloną Glinką i Świetlikiem




50 ml maseczki w tubce metalowej kosztuje około 50- 60 zł. Maseczka cechuje duża wydajność, gdy stosuje się ją tylko na okolice oczu. Produkt należy zużyć w ciągu 10 miesięcy od otwarcia. 

W składzie znajdziemy same świetne rzeczy: 

Zielona glinka Multani Mitti, woda, gliceryna, wyciąg ze świetlika łąkowego*, wyciąg z kwiatów kocanki włoskiej*, wyciąg z kwiatów rumianku*, alkohol*, guma ksantanowa, wyciąg z żywicy benzoesowej, wyciąg z kory berberysu zwyczajnego, olej z ogórecznika lekarskiego*, olejek z lawendy wielkiej*/*, olejek z kwiatów róży damasceńskiej.

* z certyfikowanych upraw ekologicznych
**zawiera naturalne olejki eteryczne: linalol, cytronelol, geraniol.



Konsystencja Maseczki jest kremowa, gładka, kolor ciemno zielony- brunatny. Pod oczami może nie wygląda to zbyt estetycznie, ale kocham ją za działanie. No cóż w tej maseczce się nie wychodzi do ludzi ;)

Pochodzący od naturalnych składników zapach nie jest zbyt intensywny i nie drażni okolic oczu.

Po aplikacji Maseczki natychmiast odczuwam ulgę. Jeśli oczy były zmęczone i podrażnione dodatkowo wspomagam się kroplami. 

Maseczkę pod oczy Argital zwykle stosuje rano. Zmywam po 10 minutach i okolice oczu od razu wyglądają lepiej. Produkt ma działanie kojące, chłodzące (nawet jak nie jest przechowywany w lodówce), zmniejsza opuchnięcia,  rozjaśnia cienie. Przy regularnym stosowaniu zauważam również lekkie wygładzenie zmarszczek (choć jak wiadomo upływu czasu nie powstrzymam). 


Skład INCI: Solum Follonum, Aqua, Glycerin, Euphrasia Officinalis Extract*, Helichrysum Italicum Flower Extract*, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Alcohol*, Xanthan Gum, Styrax Benzoin Resin Extract, Berberis Vulgaris Bark Extract, Borago Officinalis Seed Oil*, Lavandula Hybrida Oil*/**, Rosa Damascena Flower Oil.

Maseczka pod oczy Argital okazała się dla mnie lepszą alternatywą niż płatki pod oczy. Cechuje ją duża wydajność, a naturalny skład dobrze mi służy. 


Olej z Pestek Dyni Skarby Polesia

 

Cześć. Na moim blogu lubię polecać dobre i sprawdzone przeze mnie produkty.  Olej z Pestek Dyni Skarby Polesia mam pierwszy raz, dziś napiszę Wam czy okazał się lepszy od tych, które stosowałam wcześniej i co go wyróżnia na tle innych olejów. 

Olej z Pestek Dyni Skarby Polesia pozyskiwany jest metodą tłoczenia na zimno, zachowuje najcenniejsze witaminy, minerały oraz naturalny smak. W sklepach spożywczych można spotkać tańsze oleje roślinne, ale ważne są warunki w jakich są one przechowywane. Zwykle półka sklepowa nie jest dla nich miejscem odpowiednim. Wyjątkiem są oleje rafinowane czyli poddane procesowi oczyszczania, dzięki czemu nie psują się tak, ale też tracą na wartości. Od dawna nie kupuje olejów w plastikowych butelkach. 
 

Właściwości Pro zdrowotne Oleju z pestek dyni


Naturalny Olej z Pestek dyni zasługuje na wyjątkowe miejsce w naszej kuchni.  Z pewnością wzbogaca on dietę w cenne  składniki mineralne i witaminy: selen, cynk, fitosterole, oraz witaminy m.in. A, C, D, E.

Na temat oleju z pestek dyni można poczytać wiele ciekawostek. Zwolennicy naturalnych metod leczenia zalecają go do odrobaczania. Zawiera składnik kukurbitacyne, który ma potwierdzone badaniami działanie przeciw robakom.

Olej z pestek dyni spożywany regularnie może obniżyć poziom cholesterolu. Korzystnie wpływa na pracę serca dzięki zawartości potasu. Wspomaga utrzymanie prawidłowego ciśnienia tętniczego. 

Istotne jest działanie przeciwzapalnie, które może okazać się korzystne przy wielu schorzeniach np. przy hashimoto. Obecnie nasze życie nabiera takiego tempa, a zanieczyszczone środowisko naturalne wcale nam nie służy. Powinniśmy więc spożywać Oleje naturalne jak np. ten z Pestek Dyni. Jest to doskonały suplement diety, który wpływa korzystni na nasz organizm. 



Jak stosować Oleje z Pestek Dyni


Skarby Polesia Olej z pestek dyni polecam ze względu na jego wyjątkowe zalety smakowe. Dynia to jedno z moich ulubionych warzyw. Pestki Dyni stale są obecne w naszej diecie. Olej wydaje się dobrym rozwiązaniem na wzbogacenie diety w witaminy i pierwiastki  mineralne zawarte w pestkach. W końcu ziarna i pestki to same serca owoców i warzyw. Jeżeli ktoś nie ma ochoty chrupać pestek  (w zasadzie powinno się kupować takie nie łuskane), to Olej wydaje się najprostszym rozwiązaniem. 

Olej z pestek dyni ma przyjemny, lekko orzechowy smak i ciemno zielony kolor. Jego cechy dają nam  pełną dowolność jeśli chodzi o jego wykorzystanie w kuchni. Moim zdaniem nadaje się do każdej sałatki, czy do warzyw gotowanych, czy świeżych. Można nim zastąpić sos sałatkowy, wystarczy tylko dodać ziół. Olej spożywać też można po prostu na łyżeczkę, do posiłku, tak podaje go zazwyczaj dziecku. Jeżeli Wasze dzieci nie lubią olejów, to ten z Pestek dyni mają szansę pokochać. 




Olej z pestek dyni najlepiej przechowywać w lodówce. Po otwarciu zachowuje swoje właściwości przez 40 dni. 

A Jaki jest Wasz ulubiony Olej w kuchni?


Fizjoterapia uroginekologiczna - Fakty i Mity




Do fizjoterapeuty uroginekologicznego chodzę od 2019 roku. Zdecydowałam się na wizytę kiedy moje dziecko miało skończone trzy latka. Nie było to zbyt późno,  choć tak myślałam na początku. Z perspektywy czasu uważam, że nigdy nie jest za późno aby o siebie zadbać. 

Obecnie, po prawie dwóch latach ćwiczeń, wzlotach, upadkach, uważam że nie był to czas stracony. Jest lepiej, a różnica jest ogromna, przede wszystkim lepie się czuję z własnym ciałem. Dziś przybliżę Wam parę faktów i mitów  z jakimi się spotkałam, a które skonsultowałam z moją fizjoterapeutką. 


Fakty i Mity na temat Ćwiczeń dna miednicy/ Mięśni głębokich brzucha


Pasy wyszczuplające/ Elektrostymulacja czy pomagają?


Do zakupu pasa zbierałam się długo. Jakiś rok po porodzie kupiłam pas wyszczuplający znanej firmy bieliźniarskiej.  Pas wyglądał ładnie, ale tylko na modelce, na zdjęciu aukcji z której go zamówiłam. Byłam w stanie wytrzymać w tym cudzie 15 minut, zabrakło mi tchu. Pas mogłam odesłać, bo metka była nie odcięta i tylko go mierzyłam. 

Być może są osoby, które mogą w czymś takim chodzić, ja do takich nie należę.  Nawet nie jest w stanie mnie przekonać ładniejszy wygląd talii. Pytałam mojej fizjoterapeutki wielokrotnie o pas brzuszny. Zdaniem specjalisty wyszczuplający na pewno odpada, bo tylko rozleniwia mięśnie brzucha, które same powinny stabilizować tułów. Mięśnie trzeba ćwiczyć, a nie spinać je pasami. Można się z pomocą takich pasów nabawić jeszcze większych problemów. 

Inna sprawa to pasy rehabilitacyjne, ale zakładane tylko z konieczności, np. kiedy chcemy coś ciężkiego podnieść. Jednak mając takie problemy z brzuchem i dnem miednicy dźwiganie raczej odpada. 

Druga kategoria wspomagaczy to pasy do elektrostymulacji brzucha. Ten wynalazek również chodził mi po głowie, bo chciałam sobie ułatwić życie. Mogłabym wykonywać inne czynności, a jednocześnie ćwiczyć mięśnie brzucha. Jak to w życiu bywa, pójście na łatwiznę nie popłaca. Niestety, ale według specjalisty te pasy tylko potrafią liznąć mięśnie powierzchowne brzucha, do głębokich nie mają szans dotrzeć. Po co mi więc pas, który nie dociera do sedna problemu? Dałam sobie spokój z takimi pasami, pieniądze zaoszczędzone i samopoczucie lepsze. 


Ćwiczenia podczas okresu kolejny mit?


W Internecie można znaleźć mnóstwo takich złotych porad: nie ćwicz podczas okresu dna miednicy, bo to szkodzi. W te dni absolutnie nie wolno pływać, ani jeździć rowerem. Najlepiej to odpoczywać na leżąco i w ogóle się nie przemęczać. Musicie wiedzieć, że to kompletne bzdury, co gorsza powtarzane przez znane osoby w Internetach. 

Jazda na rowerze moim skromnym zdaniem nie stanowi zagrożenia. Jeśli nasze okresy nie są obfite, nie mdlejemy ani nie męczymy się nadmiernie, ruch może stanowić niezłe lekarstwo. Sama widzę, że ruch sprawia, że okres przebiega łagodniej, a ćwiczenia pozwalają się rozluźnić i odstresować. 

Trening mięśni głębokich brzucha podczas okresu również nie zaszkodzi. Potwierdzają to specjaliści, ruch tak naprawdę jest lekarstwem.  Uczęszczając na fizjoterapię uroginekologiczną nauczyłam się kontrolować mięśnie głębokie, dno miednicy, wiem jak i kiedy rozluźnić kiedy boli. Nie bez powodu takie ćwiczenia są zalecane kobietom w ciąży. Sprawne dno miednicy to szybszy i łatwiejszy poród. 


Pływanie a mięśnie głębokie brzucha


Miałam okazję przekonać się jak mój brzuch wyglądał kiedy regularnie chodziłam na basen. Robiłam to także w trakcie okresu. Woda wspaniale rozluźnia, nie jest powiedziane wcale że w te dni muszę pływać wyczynowo. Spokojne ćwiczenia w wodzie również przynoszą korzyści przy bólach kręgosłupa jakie występują w te trudne dni, ale nie tylko. 

W sezonie przeziębień basen został zamknięty i niestety od razu zauważyłam pogorszenie. Brzuch wyglądał gorzej, plecy wolały o pomoc.  Nie wiem, czy tylko ja jestem takim przypadkiem, jednak podejrzewam że wiele osób traci kondycję przez zamykanie obiektów sportowych. To z pewnością nie służy naszemu zdrowiu. 


Wpływ mięśni głębokich na postawę ciała


Wiele osób nie łączy tego, ale tak naprawdę mięśnie głębokie również decydują o naszej postawie. Wszelkie deformacje w obrębie kręgosłupa wymagają stałej rehabilitacji, ćwiczeń, korygowania postawy na bieżąco. Jednym słowem trzeba się poruszać w sposób świadomy. Fizjoterapia uroginekologiczna uczy prawidłowej postawy, dzięki czemu brzuch przestaje być takim problemem.

Kiedy wzmocnimy nasze mięśnie głębokie brzucha, automatycznie chodzimy bardziej wyprostowani. Mocny tułów podtrzymuje też plecy, warto więc w przypadku dolegliwości bólowych nie tylko skupiać się na ćwiczeniach kręgosłupa. W końcu jesteśmy całością, jedna niedyspozycja potrafi wpływać na funkcje całego ciała. 


Ile czasu poświęcam na blog i dlaczego jest tak trudno?



Przyszła pora na moje przemyślenia, które chodzą za mną od kilku dni. Wpis ten piszę na kolanie, przy oknie, bo tylko tak można złapać odrobinę tlenu o tej porze. Piszę, kiedy cisza zapada w domu, czyli bardzo późno. Trudno wygospodarować chwilę dla siebie w ciągu dnia...Matczyna rzeczywistość. 

Piszę, bo lubię, bo daje mi to jakieś wyciszenie. Pozwala ćwiczyć umysł, rozwijać się, poszerzać wiedzę. Po tylu latach jednak coraz częściej nasuwa się pytanie: czy nie jest to czas stracony? Czy coś z tego mam? Może lepiej pomedytować, czy poczytać książkę...albo pójść spać?

Dziś przypadkiem weszłam na wpis innej blogerki, która podkreśla ile wysiłku włożyła w promocje swojego bloga (dodam, że chodzi o promocje płatną). I tak się zastanawiam, gdzie popełniłam mój błąd? Czy nie lepiej było skupić się bardziej na reklamie? Samo pisanie, dla pisania traci już sens? Wszystko idzie do przodu. Na czasie są wideo-recenzje, Stories, Youtuby. A ja dalej z tym blogiem...


Ile czasu potrzebuję na bloga?


Wielu osobom wydaje się, że blogowanie to jest łatwy i szybki zarobek. Tak sobie siedzieć w domku i pisać. Sama przyjemność i zapewne w pół godzinki mam mój wpis sponsorowany, na którym zarabiam krocie. Nawet niektórzy się dziwią, że bloger może pisać coś za darmo, lub za barter.

Przybliżę Wam to na przykładzie jednego wpisu: Zwykle do każdego wpisu potrzebne jest zdjęcie, które można zrobić byle jak i szybko... Zazwyczaj jednak potrzebna jest jakaś aranżacja. Dobre zdjęcie może przyciągać lub zniechęcać, nie może więc to być kiepskie foto.  Wiele blogerów pobiera darmowe zdjęcia z pewnych stron, ja tego nie robię, bo nie lubię pożyczać, nawet jeśli to legalne. 

Czasami zrobienie zdjęcia zajmuje nawet godzinę! Nie wliczając w to dojazdu w plener.  Nawet jak jest ono zrobione telefonem, to musi mieć jakiś zamysł. Mistrzem fotografii nie jestem, ale staram się aby zdjęcia były estetyczne. Zazwyczaj obrabiam fotki na komputerze lub online, na to też potrzeba czasu ( średnio od 5 do 15 minut). Często dobre zdjęcia powstają spontanicznie, nie zawsze jednak można tak być. Nie raz darzyło się, że zdjęcia robiłam parę razy, zanim w ogóle nadawały się do publikacji. 

Jak mam zdjęcie to mogę pisać, no właśnie tylko co pisać? W przypadku recenzji produktu, trzeba ten produkt jakoś poznać, przetestować, a tego się nie zrobi w pół godziny. Czasami trzeba parę dni.  Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o recenzję książki. Oczywiście książkę można też szybko przekartkować i zrobić recenzję "po łebkach", tylko czy wydawnictwo będzie zadowolone?

Samo utworzenie posta to już Pikuś? Różnie to bywa, czasami jest natchnienie i wpis tworzy się szybko, a czasami piszę i dwa dni. Z przerwami oczywiście, bo jestem tylko człowiekiem, tylko mamą. Mam inne obowiązki oprócz tego...Sami widzicie, że nie jest to pstryknięcie palcami i  już mam wpis. Być może są tu takie blogerki, którym udaje szybko tworzyć posty, chętnie więc poznam Wasze patenty na bycie bardziej produktywnym. 

Praca z blogiem to też dodawanie komentarzy na innych blogach. Publikacja wpisu na Facebook, Instagram, na grupach facebookowych w celu promocji.  Tego się nie zrobi w minutę, to tak naprawdę też zajmuje czas. Często jest to praca bez końca...cały dzień. 


Od kiedy prowadzę bloga?


Stali czytelnicy wiedzą, że blog mój działa dłuży czas. Wystarczy wejść w archiwum, aby zobaczyć, że piszę od 2012 roku. Tak więc wskoczy mi 10 lat pisania. Nigdy nie miałam przerwy dłuższej niż tydzień. Nawet po narodzinach syna robiłam zdjęcia i sklejałam recenzję. 

Kiedyś dostałam odpowiedź odmowną w sprawie współpracy, gdzie jako powód było podane: zbyt krótki czas działania bloga lub zbyt mało wpisów miesięcznie. Jak się można domyślić kompletnie mnie to zamurowało. What? To ile trzeba prowadzić, aby z nimi współpracować - 20 lat? Niestety jeśli chodzi o współprace, to często zasady są krzywdzące i niesprawiedliwe dla blogera. Zbyt wiele jest blogów, a firmy mogą przebierać, nie licząc się z nami zupełnie. Często i tak najbardziej liczą się statystyki, nie ważne co piszesz i jak, ważne że masz wyświetlenia (które nawiasem można sobie i tak wykupić za kasę).

Wszystko się zmienia, z biegiem czasu zaczęłam pisać bardziej lifestylowo, bo już mnie znudziło tylko o kosmetykach. Bardzo mnie też cieszy fakt, że czytelnicy nie zniknęli. Wiele starszych wpisów skasowałam po pewnym czasie. Niektóre stają się już nie aktualne, a nawet problematyczne (wyskakują jakieś błędy).

Bardzo bym chciała powiedzieć, że po 10 latach mam blogowy sukces. Tymczasem nadal częściej piszę tylko dla przyjemności, niż zarobkowo. Wiele osób chwali moje pisanie, a ja nadal czuję się niedowartościowana. I być może ten dzisiejszy wpis nie będzie zbyt merytoryczny, bo pisany po nocy. Nie mniej przelałam moje przemyślenia na klawiaturę i dobrze mi z tym. 


Ostatnio popularne pośród blogerów jest BuyCoffee, czyli platforma do wsparcia. 
Mam założony profil już jakiś czas temu, jednak z marnym rezultatem. Być może jednak dziś to Ty zechcesz mnie docenić i postawić mi kawę?






Ajurwedyjska pielęgnacja włosów

 

Obecnie rynek kosmetyczny ma nam do zaoferowania bogactwo kosmetyków do włosów, a mimo to nadal nie możemy sobie poradzić z ich pielęgnacją. Nadmiar środków do stylizacji, chemiczne farbowanie, zła dieta, stres, to z pewnością nie sprzyja zachowaniu pięknej fryzury. 

Pamiętam  czasy, kiedy do pielęgnacji włosów służyło tylko szare mydło i ocet. Kobiety częściej sięgały po naturalne sposoby. Popularny był olej rycynowy i płukanki ziołowe. W dobie panującego przesytu  przychodzi na myśl powrót do bardziej naturalnych metod, takich jak Ajurweda. 


Ajurweda czym jest ?


W dosłownym znaczeniu wiedza o życiu. Nauka medyczna wywodząca się z Indii, powstała pięć tysięcy lat temu. Sedno Ajurwedy to harmonia pomiędzy ciałem a duchem.  Ciało i psychika oddziałują na siebie nawzajem. Każdy kto kiedyś próbował chodzić od specjalisty do specjalisty rozumie o co chodzi. Nie można skupiać się tylko na jednym organie, bo wszystko jest powiązane. Ajurweda promuje nie tylko leczenie samej choroby, co podtrzymanie zdrowia i witalności.

Według Ajurwedy dla zdrowia istotne jest dbanie o zdrowy styl życia (w tym o dietę). Pomocne są też prawidłowe techniki relaksacyjne: oddychanie, Joga, Medytacja. Ciało, Umysł i Dusza są Jednym - Całością. 

Ajurweda w 1979 roku oficjalnie została uznana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) jako jeden z najstarszych systemów leczniczych. 


Ajurwedyjska pielęgnacja włosów


W Ajurwedyjskiej pielęgnacji również obowiązuje zasada: lepiej zapobiegać niż leczyć. Kosmetyki Ajurwedyjskie bazują wyłącznie na naturalnych składnikach. 

Podstawą zawsze będzie szampon ajurwedyjski , którego skład oparty jest na bazie roślin indyjskich i naturalnych składnikach myjących. Bez SLS/SLES, silikonów, parabenów, sztucznych konserwantów, barwników i zapachu. 

Pielęgnacja włosów według Ajurwedy: piękno zaczyna się od środka.  Odpowiednio chronimy włosy przed słońcem zakładając nakrycie głowy.  Częsta aplikacja olejów zapobiega suchości i podrażnieniom. Można stosować maski z mieszanek ziołowych.  Przykładowe zioła stosowane w Ajurwedyjskiej pielęgnacji włosów: Brahmi, Bhringaraj, Neem, Shikakai. 

Otaczamy włosy i skórę głowy odpowiednią troską i uwagą. Oczyszczanie to rytuał, który ma nam sprawiać przyjemność. Poświęcamy na to odpowiednia ilość czasu, traktując włosy, skórę delikatnie, wspomagając się odpowiednio dobranym olejem.  Wszystko to owocuje pięknymi, zdrowymi włosami. 



Nie tylko Henna 


Bardzo popularne w ostatnich latach stały się ziołowe Farby do włosów. Występujące pod nazwami: Henna, Cassia, Indygo, Amla. Paleta kolorów tych farb jest zróżnicowana i każdy znajdzie odpowiedni. 

Farby roślinne do włosów działają zupełnie na innej zasadzie niż farby chemiczne. Nie wysuszają, nie niszczą, nie osłabiają. Za to pogrubiają, odżywiają, oddziałując pozytywnie na skórę głowy.

Farby te występują w formie sproszkowanej i potrzeba nieco więcej czasu na cały proces przygotowania i farbowania. Pomimo tych trudności wiele osób decyduję się na taką zdrowszą formę koloryzacji, gdyż zapewnia ona nie tylko pokrycie siwych włosów, ale niepowtarzalne i nasycone odcienie z zachowaniem naturalnego piękna włosów. 


Warto zadbać o dietę 


Pielęgnacja włosów według Ajurwedy to nie tylko kosmetyki. Skoro jesteśmy całością, o urodę dbamy też od wewnątrz skupiając się na zdrowych odżywianiu. Nasza dieta powinna być bogata w białko, minerały i witaminy, zwłaszcza żelazo, siarkę, cynk, witaminy z grupy B oraz witaminę C, a także kwasy tłuszczowe. Odpowiednie suplementy diety również sprzyjają kondycji włosów...


Po napisaniu tego tekstu doszłam do wniosku, że Ajurweda jest mi bardzo bliska. 

Dajcie znać czy stosujecie Ajurwedę w życiu, a może tylko w pielęgnacji? 



Kosmetyczne nowości czerwca


Przyszła pora na podsumowanie kosmetycznych nowości czerwca. Upalne lato rządzi się swoimi prawami i trzeba było dostosować pielęgnację do warunków. Wiele kosmetyków obecnie mam na wykończeniu i staram się na bieżąco uzupełniać braki. Oto co wpadło do czerwcowego koszyka zakupowego, drogerie, apteka i sklep zielarski:


Zmieniam pielęgnację na letnią 


Latem potrzebuję innych kosmetyków, choć moja cera robi się sucha, to w trakcie upałów potrafi nieźle spłynąć potem. Zdecydowałam się więc na zmianę kremu z filtrem na apteczny i matujący. Na noc chciałam coś lekkiego, ale kojącego różne niedoskonałości. Latem niezbędny jest też skuteczny dezodorant, mnie udało się znaleźć taki mega skuteczny i naturalny. 


Martina Gebhardt Summer Time Krem do skóry zmęczonej słońcem, LSF 6. Kolejne opakowanie tego kremu, który okazuje się niezawodny nie tylko porą letnią. Krem z kategorii treściwych, olejowa, tłusta formuła odżywia, nawilża głęboko (recenzja). Latem stosuję go raczej w chłodniejsze dni,  bo jest cięższy. Lubię jednak mieć taki krem, który działa jak maseczka. 

Duetus Krem na noc, pełnowymiarowe opakowanie kupiłam po przetestowaniu próbki. Kosmetyki Duetus gościły już w mojej pielęgnacji twarzy: na temat Toniku i Serum pisałam na blogu (recenzja). Obecnie potrzebuję lżejszego kremu na noc, który jednak ma właściwości normalizujące i przeciwzapalne. 

Bonimed Dermobon Krem łagodzący, do pielęgnacji skóry, także w podrażnieniach i stanach zapalnych w wyprysku alergicznym i niealergicznym, trądziku pospolitym, grzybicy oraz po ukąszeniu przez owady. U mnie sprawdza się przede wszystkim na podrażnienia skórne po ukąszeniach owadów, najlepszy. W składzie ekstrakty roślinne, z rumianku, nagietka, krwawnika, fiołka, liścia babki. Zakupiony w sklepie zielarskim. 

Pharmaceris S Medi Acne Protect Krem ochronny dla skóry trądzikowej mieszanej i tłustej SPF 50+, próbka która była wraz z kremem Pharmaceris T. Pojemności 15 ml ,  pozwoliła mi się z kremem zapoznać dobrze i uratowała mnie podczas minionych upałów.  Dobry krem ochronny, o wysokich właściwościach matujących, nie wysuszył mojej skóry. Sprawdza się zwłaszcza na gorąc, skóra jest matowa cały dzień i dobrze chroniona przed UV. 

Schmidt's Fragrance Free Dezodorant Sztyft bazujący na naturalnych składnikach pochodzenia roślinnego i mineralnego. Skutecznie neutralizuje przykre zapachy i chroni przed dyskomfortem. Najbardziej zaskoczyła mnie jego cena w drogerii Jasmin: 9, 90 zł, ale sprawdziłam na paragonie i faktycznie cena się zgadza.

Pielęgnacja okolic oczu

W czerwcu miałam przykre dolegliwości w okolicach oczu. Niestety wizyta prywatna u okulisty dopiero w sierpniu, a chciałabym też zbadać wzrok, bo okulary nie zmieniane od paru lat. Marzą mi się nowe oprawki, bardziej na czasie. Czas szybko biegnie i człowiek powoli nie nadąża ze zmianami. W sumie to podrażnienie oczu wyszyło mi na dobre, bo inaczej to bym się nie zapisała do specjalisty. 


Fluff Puszysty Krem pod oczy skusił mnie pastelowym opakowaniem, niestety obietnice producenta nie sprawdziły się w moim przypadku: "Jesteśmy pewni, że ten krem pod oczy będzie hitem! Wygodne opakowanie sprawia, że aplikacja jest łatwa i przyjemna!" Niestety aplikacja to męka, bo krem jest jakby suchy, w ogóle trudno go nałożyć, można wklepać. Stosowałam wieczorem, ale rano budziłam się z podpuchniętymi oczami! Krem ma różne opinie na KWC i widzę, że nie jestem odosobniona z moją oceną. Dobrze, że był w promocji, ale dla mnie to i tak zakupowy niewypał. 

Argital Liftingująca Maseczka pod oczy z zieloną glinką, wyciągiem ze świetlika: Maseczka wykazuje działanie liftingujące, zwiększając napięcie skóry i redukując worki i zmarszczki pod oczami. Zmniejsza obrzęki, pozostawiając skórę napiętą, wygładzoną, odświeżoną i zrelaksowaną. Z całą pewnością ta Maseczka działa tak jak obiecują, po raz kolejny udany zakup (maseczkę znajdziesz na greenline-sklep.pl)

Ektin Krople do oczu zakupione w aptece aby się ratować, bo niestety ten krem z Fluff nieźle namieszał. Krople się sprawdziły i naprawdę działają tak jak powinny, czyli łagodzą, nawilżają, przeciwdziałają podrażnieniom. W ogóle to myślę, że pielęgnacja okolic oczu powinna się zaczynać od pielęgnacji samych oczu. 


Latem dbam o stopy i dłonie 

Te części ciała o wiele bardziej eksponuje się o tej porze. Do stóp potrzebuje dwóch kosmetyków, jeden na noc, drugi na dzień. Za to o dłonie dbam często nawet w ciągu dnia, z dobrym kremem pielęgnacja to przyjemność. 

Receptury Babuszki Agafii Rokitnikowy Zmiękczający Krem do rąk i paznokci. Nie wiem jak to się stało, ale na kremie były polskie napisy, że jest on do stóp. Coś mi jednak nie pasowało, więc sprawdziłam to w sieci i faktycznie krem jest do rąk. Lubię go stosować, bo szybko poprawia stan skóry dłoni. Krem upiększa też odcień skóry, bo ma lekko pomarańczowy kolor, zapewne przez zawarty w nim ekstrakt z rokitnika. Zapach specyficzny, typowy dla tej marki, nie do końca go lubię. 

Eubiona Krem do stóp z szałwią. Działanie odświeżające, zmiękczające, reguluje wydzielanie potu, stymuluje krążenie krwi. Świetny krem do stosowania na upały, na lato, jeśli lubimy mieć stopy suche, nie klejące, po prostu czuć się komfortowo.  Krem jak dezodorant, ale dba też o kondycję naskórka. Naprawdę polecam, kiedyś miałam w innym opakowaniu. Pompka z pewnością jest wygodniejsza w tego typu kremie. 

Bielenda Comfort+ Krem Kompres Zmiękczający do szorstkiej skóry stóp. Wysoka zawartość mocznika 10% to niewątpliwie duża zaleta tego kremu. Konsystencja jednak nie jest zbyt tłusta, produkt dobrze się wchłania jeśli nałożyć nie duże jego ilości. Najlepiej się sprawdza stosowany na noc, w formie maski, pod skarpetki, rano stopy trzeba umyć aby się nie kleiły w butach. 


Nowości jak widać sporo, ale nie wszystkie spełniły moje oczekiwania. Czasami wydaje mi się, że producenci kosmetyków mocno naciągają ich opisy, a może po prostu ja jestem zbyt wymagająca? Ciekawa jestem co Was zainteresowało z tej gromadki?


Copyright © Retromama.blog