Pewniaki w mojej garderobie?



W ostatnich miesiącach moja szafa nie wiele się zmienia. Nie wiem, czy robi się nudno, ale stawiam  na wygodę. To chyba kwestia wieku, im jestem starsza tym mniej chce się przebierać. Nawet do zdjęć nie chce mi się robić stylizacji. Stąd właśnie kolejne wygodne ubrania z Femme Luxe

Nie zdziwi Was pewnie fakt, że znów te dresy. Tym razem miła odmiana w postaci bielizny, body w elektryzującym kolorze. 

1. Lungewear Set w kolorze wina - Sansa 

2. Bodysuit w kolorze eletric blue - Nixie

3. Loungwear set - czarny komplet - Zuri  



Welurowy komplecik - Sansa prezentuje się uroczo.

Chociaż materiał dla niektórych może być dyskusyjny,  jest to 95% poliester, reszta elastan. Dobrze się układa na figurze,  nie gniecie, nie krępuje ruchów.  Mój rozmiar to S/M , spodnie są akurat, góra mogłaby być dłuższa.

Nic nie poradzę, nie mam tej figury co ta pani ze zdjęć sklepu. W ogóle to jak przeglądam Bodycon Midi Dress  myślę, że ten mój styl jest strasznie zachowawczy. Brakuje mi odwagi i swobody w ubieraniu się. Dzięki prowadzeniu bloga jednak mam szansę nieco wyjść z tych ograniczeń. 

Odważny wybór do Body z koronki - Nixie. 

Na razie mierzyłam i wygląda dobrze. Chociaż w biuście nie ma fiszbin, to dla mnie tylko zaleta.  Będzie wygodnie, tak jak lubię. Troszkę szkoda, że to nie jest sama koszulka, bo ten siatkowy dół majtek jest ... hm, na pewne okazję tylko. 

Ten strój jest mega elastyczny, a koronka wcale nie drapiąca. Wiele dziewczyn pisało, że bielizna ta jest solidna i zgodzę się z tym. Jeżeli lubicie eksponować dekolt, to warto też obejrzeć Milkmaid Top



Klasyka na luzie - Zuri  - zaskakuje?

Ostatnia rzecz z zamówienia, która zaskoczyła mnie fajnym materiałem. Na metce widnieje 70% bawełny, 25 % poliester, 5% lycra. Jest to cieńszy materiał, ale nie prześwitujący. Nazwałabym go solidnym, ale jak będzie z czasem nie wiadomo. Świetnie nada się na chłodniejsze dni wiosny i lata.

 Dobrze się w nim czuję, bo nie krępuje ruchów. Bluza tym razem nie za krótka, ale jest to rozmiar 10/12 i spodnie idą do krawcowej. Takie ciemne ubrania polecam prać osobno i w środku przeznaczonym do czarnych. Piszę to dlatego, że wszystkie te ciemne ubrania najpierw piorę ręcznie i bardzo puszczają kolor. Jeśli nie chcecie mieć takich problemów to może lepiej  brać z Grey Loungwear 



Różnorodne zestawy ubrań znajdziecie też w kategorii Co Ord Sets. Wybranie gotowego zestawu  ułatwia codzienne dylematy przed szafą. Mnie zauroczyły zwłaszcza te letnie kompleciki w delikatnych pastelowych kolorach. Dajcie znać, czy coś Wam się spodobało? 


Perfekcyjna Pani domu?

 

Kontynuując serię moim pogadanek (pisanek?) z codziennych obserwacji, dziś na temat Perfekcjonizmu. Nie koniecznie tylko Pań Domu,  taki trend też mocno zauważa się w social mediach, ale nie tylko...

Są dwie grupy kobiet, Pań domu, Matek. Jedna z nich żyje prawie na luzie. Ubiera się na co dzień w dres, chodzi bez makijażu, dzieci też nie są odpicowane, a dom to nie muzeum. 

Istnieje druga jakby nadprzyrodzona grupa Kobiet Idealnych. Perfekcyjnych Pań Domu, jak z obrazka, które (przynajmniej na potrzeby zdjęcia) pokazują się z jak najlepszej strony. Takie Super Woman istnieją też w realu, bo spotykam je czasami na zakupach (w miasteczku, jak i na mojej wsi).


Do sprzątania, na zakupy, w sukni i pełnym makijażu?

Taka idealna Pani wstaje rano wcześnie, by zdążyć z makijażem, fryzurą i odprasowaniem spódniczki. Jeszcze zanim pociechy wstaną z łóżek, ona już wygląda jak z okładki kobiecego magazynu. 

Niezależenie czy posiada dzieci, psa, a może jest "tylko żoną",  niezmiennie prezentuje światu nienaganne swe oblicze. Przyprawiając przy tym inne niewiasty o zazdrosne ukłucie w sercu. Ta idealna Istota potrafi też gotować codziennie super zdrowe obiady, a jej dom po prostu lśni czystością. 


Perfekcyjna Pani domu to na pewno nie JA!

Czasami czuję się gorsza, chociaż niczego mi nie brakuje. Jak widzę taką Matką z trójką dzieci, która ma zawsze włosy jak od fryzjera, potrafi malować się codziennie i jeszcze chodzić w sukienkach i butach na obcasie. Zastanawiam się wtedy, czy jej doba jest może dłuższa? A może to Ja nie jestem zorganizowana i czas szybko mi ucieka na głupotach?

W czym sekret idealnych Kobiet i Pań domu?

Jedne z nich mają matki do pomocy, inne mężów którzy są na każde zawołanie.  Jeszcze inne opłacają nianię, panią do sprzątania, ogrodnika i nie wiadomo jeszcze kogo. Niektóre dzieci potrafią bawić się same. Obiad jest zamawiany z restauracji... Tak naprawdę to wszystko  wygląda zupełnie inaczej niż myślimy. 

Niektóre kobiety żyją w dobrze zorganizowanych rodzinach, mają babcie, dziadków, ciocie, albo po prostu są to samotne osoby. Innego wyjaśnienia nie widzę. A co Wy o tym myślicie?

Konsumpcjonizm



Z punktu widzenia Obserwatora;

Mieszkam na wsi, więc nie mam takiej styczności z dużymi skupiskami ludzi. Sklep wiejski może nie oferuje dużego wyboru towaru, ale można w nim zrobić zakupy na spokojnie i w przyjaznej atmosferze.

Teraz jeszcze bardziej doceniam urok zapadłej wioski. Nie wiem po co w ogóle jeżdżę dalej? Może raz na jakiś czas chce obejrzeć, co też się w tym wielkim mieście znajduje? Dlaczego lud ze wsi tłumnie wyjeżdża na zakupy do miasta? 


Introwertyk wybiera się na zakupy.  Z tego nie może być nic dobrego...

Miałam ochotę uciec stamtąd szybciej, niż się zjawiłam. Jednak możliwość zakupów internetowych jest wspaniałym wynalazkiem. Stacjonarnie  można obejrzeć, ale czy kupić korzystnie i bez nerwów? Niekoniecznie. 

Walka o miejsce parkingowe na starcie osłabiła moje poczucie stabilności. Pięć razy dookoła i nareszcie się udało. Egzamin zaliczony, wyruszam na łowy, a cóż takiego mam kupić? W sumie nie wiele, w pierwszym lepszym sklepie kolejka na wejściu, rezygnuję. Cóż bez tego mogę przeżyć. Idę dalej, a tam co?


Kupuj więcej, kupuj taniej?

Coś w tym stylu, kiedyś było to hasłem reklamowym pewnej sieci handlowej. Bo niby Oni dbają o nasze portfele, guzik prawda. Im większy sklep, tym bardziej pazerny marketing. Nastawiony tylko na zysk. Nie łudźmy się nawet, że z tego przybytku wyjdziemy z wyższym stanem konta. 

Po coś są te karty lojalnościowe, kupony, naklejki itp. Aby nas lepiej kontrolować, trzymać niemalże "w okowach". Współczesne niewolnictwo, tylko że niewolnik czuje się Happy, bo sobie coś kupił. 


Matrix wcale nie był fikcją?

Tłum zdąża nie wiadomo po co i za czym, bezmyślne owieczki. Ach! Przecież weekend, trzeba zrobić Grilla, zabezpieczyć stan lodówki, bo niedziela nie handlowa nadchodzi. Przed weekendem duże promocje, szkoda stracić taką okazję. Jeszcze ktoś kupi za nas. 

Nie zależnie od motywu, prawie nikt nie zatrzyma się, nie zastanowi, po co to wszystko? Czy naprawdę tyle nam potrzeba? Musimy konsumować, napędzać tą machinę?

Pogoń... Wieczna pogoń, zarabiać, wydawać. Wszystko na wyciągnięcie ręki, po co się wysilać? Jest łatwo, szybko, ale czy przyjemnie? Nie dla każdego...A po weekendzie nowe wyprawy na zakupy. Po jednym dniu bez handlu lud spragniony, wygłodzony...wrażeń, poczucia dobrobytu, sytości  brzucha. 


Lirene Natura Eco / AA Wings Podkład Wygładzający



Lirene Natura Eco Podkład Rozświetlający 

340 Golden Beige 

30 ml/ W promocji za około 18 zł 

Tubka w 90% z trzciny cukrowej. W pełni przydatna do recyklingu. Lekka i poręczna, nie stwarza problemów przy aplikacji podkładu. Lepiej jednak trzymać tubkę w pozycji odwróconej, nie na zakrętce. 

Do wyboru jest 5 odcieni. Nie znam kolorystyki pozostałych, ale na blogach z pewnością takie odnajdziecie. 

Skład: Aqua (Water), CI 77891 (Titanium Dioxide), C15-19 Alkane, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Coco-Caprylate, Caprylic/Capric Triglyceride, Mica, Glycerin, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Silica, CI 77492 (Iron Oxides), Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters, Glyceryl Behenate, Magnesium Sulfate, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Glycine Soja (Soybean) Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sodium Chloride, Disteardimonium Hectorite, Sodium Myristoyl Glutamate, Ethylhexylglycerin, Aluminum Hydroxide, Tocopherol, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Jasminum Officinale (Jasmine) Flower Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract, Paeonia Officinalis Flower Extract, Prunus Serrulata Flower Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Linalool, Citronellol, CI 77491 (Iron Oxides), CI 77499 (Iron Oxides)


 Zdjęcie do którego miałam podkład Lirene na twarzy:


Nie wiem na ile to zasługa aparatu? Nie da się przeoczyć wrażenia gładkiej i promiennej cery. Ten podkład sprawdza się na mojej nieco suchej i nie młodej już skórze. W ogóle nie podkreśla zmarszczek,  porów, a nawet wyrównuje fakturę skóry. 

Podoba mi się, to że wcale nie trzeba mieć idealnej cery, bo w końcu kto ją ma? Dobry podkład ma podkreślić atuty, a zakryć niedoskonałości. Jeśli chodzi o większe zmiany, typu po-trądzikowe, to do tego potrzebny jeszcze korektor. Ważne, że Lirene można położyć też pod oczy, jak korektor, bo nie migruje i nie szczypie. Podkład nie zmienia koloru w ciągu dnia. Utrzymuje się długi czas. 




AA Wings Sensitive Extreme Pielęgnujący Podkład Wygładzający

503 Honey

35ml/ W promocji około 25 zł 

Opakowanie ze szkła, dla mnie jest odrobinę ciężkie i nie poręczne, (mając dziecko w domu trzeba uważać). Plastikowa pompka ułatwia higieniczne dozowanie. Niestety moja nie działa tak sprawnie jakbym sobie życzyła. Czasami dozuje zbyt dużo podkładu, z którym nie ma co zrobić, przez co się on marnuje.  Nie wiem jak będzie w ciągu dalszego używania z tym dozowaniem? Ten dozownik sprawdziłby się bardziej przy zastosowaniu beauty blendera. Wtedy i tak trzeba zużyć więcej kosmetyku, bo gąbka go pije.


Skład: Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Isodecyl Neopentanoate, Polyglyceryl- 4 Isostearate, Mica, Glycerin, Cetyl PEG/PPG- 10/1 Dimethicone, Boron Nitride, Magnesium Sulfate, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Allantoin, Camellia Sinensis Leaf Extract, Tocopherol, Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Sorbitol, Silica, Centella Asiatica Leaf Extract, Triethoxycaprylylsilane, Cannabis Sativa Seed Oil, Hydroxyacetophenone, Stearalkonium Hectorite, Propylene Carbonate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Sodium Citrate, Citric Acid, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Tin Oxide, Synthetic Fluorphlogopite, +/- CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499.

Podkład AA Wings Sensitive nie zachwyca efektami na skórze. Niestety po nałożeniu makijażu widzę, że moja skóra wygląda gorzej. Podkreśla w niej nawet takie niedoskonałości, o których nie miałam pojęcia. Faktura skóry nie robi się lepsza, a tego chyba oczekujemy od makijażu. Wychodzą wszystkie suche skórki, nawet jak dzień wcześniej zrobiłam peeling. Poprzeczne linie na czole zostają wyeksponowane jeszcze bardziej i mogłabym policzyć wszystkie rozszerzone pory na mojej twarzy. 

Poniżej zdjęcie z tym podkładem na twarzy:





Czytając moje spostrzeżenia odnośnie podkładu AA Wings widzę, że obietnice producenta z opakowania w ogóle nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Możliwe jednak, że tylko moja cera tak nie chce z nim współpracować. Pomóc mogłoby też użycie bazy pod makijaż, ale nie chce mi się w to już bawić. Pamiętajmy, że każda z nas jest inna. Nie wszystko sprawdza się tak samo u każdego. 


Obydwa podkłady mają podobną tonację, z której jestem zadowolona. Jestem właścicielką ciemniejszej karnacji, która wpada w lekko żółte tony i łatwo opala się na brąz. Myślę, że podkład Lirene jest ciut jaśniejszy, ale za to ten z AA Wings z biegiem dnia oksyduje na pomarańcz. 
 

Nie spełniam oczekiwań!

 

Z oczekiwaniami jest tak, że każdy ma swoje...

Nie mamy takich samych historii i doświadczeń. 

Spojrzenie na świat też może być różne. Jeśli tylko nie mieszkamy na bezludnej wyspie, prędzej czy później zderzymy się z odmiennością cudzych poglądów. Pytanie tylko, czy mamy ochotę spełniać cudze oczekiwania? Ja na pewno NIE. 


Partner oczekuje, abyś ubierała się bardziej kobieco...

A może twierdzi, że wyglądasz zbyt wyzywająco? Nie daj się wodzić za nos, twój styl ubioru zależy tylko od Ciebie.  Twoje ciało, twoja decyzja. 

Facet, który chce Ciebie zmieniać już jest pod kreską. 

Rodzina oczekuje od nas określonej reakcji na problem? Niezależnie czy dotyczy on Ciebie, czy wszystkich, masz prawo mieć swoje zdanie. Nie każdy musi się z nim zgadzać. 


Dziecko oczekuje, że kupisz mu zabawkę? 

Z tym małymi szantażystami jest chyba najgorzej. Niedawno spotkałam w sklepie małą terrorystkę, która chciała wymusić lody.  Tak mi było szkoda tej matki...Trzeba jednak przyznać, że poradziła sobie doskonale. Była stanowcza i konsekwentna. Z doświadczenia wiem, że jak raz ulegniesz, to następnym razem może być tylko gorzej. 


Zdarzają się szantaże mniejsze i większe

Taka natura ludzka, że lubimy dostawać to co chcemy. Och gdyby dało się żyć w świecie, na którym istnieją dobre Wróżki, Złote rybki i Jednorożce. Do takich nadludzkich stworzeń odesłać można przynajmniej połowę społeczeństwa. 

Niektórzy argumentują, że coś trzeba zrobić dla dobra innych. Jak nie chcesz się dostosować, to szkodzisz innym. Najgorsza na świecie jest fałszywa ludzka solidarność, działanie dla dobra ogółu. Coś mi to przypomina. Czy czasem już tego nie przerabialiśmy?


Moja ochrona UV na ten sezon

Z kosmetykami do ochrony UV jest tak, że jedni stosują sumiennie, a inni ignorują. Nie raz widziałam dyskusję na temat przeciwników i zwolenników SPF. Niektórzy uznają taką ochronę tylko na plaży...

Mój wniosek jest taki, że stosować trzeba. Co prawda jako nastolatka zupełnie się tym nie przejmowałam, a nawet chodziłam do solarium. Obecnie, będąc Panią w wieku dojrzałym staram się nadrobić te straty. Nigdy nie jest za późno, aby zacząć o siebie dbać... 

Na ten sezon wiosenny,  mam 3 produkty z serii słonecznych marki Eco Cosmetics. Jak pewne można zauważyć, tą markę bardzo lubię i sięgam po nią z zaufaniem. Tym razem też się nie zawiodłam. Całą trójkę upolowałam w korzystnych cenach.

 Poniżej nazwę produktu macie podlinkowaną, ale uprzedzam, że jest to kosmetyk z krótszą datą. Sama mam jeszcze jeden krem z poprzedniego sezonu, który nawet nie był otwarty. Jednak nie każdy stosuje takie, więc nie namawiam. Bez trudu znajdziecie kosmetyki z dłuższą datą przydatności. (na stronie producenta).


Eco Cosmetics Tonowany Spray na słońce SPF 50 

To twarzy i ciała. Zawiera Q10, pielęgnacyjny kompleks olejów z pestek maliny i granatu, roślinną Witaminę E. 100% Mineralna ochrona. Przyjazny dla raf koralowych. Bez syntetycznych barwników, zapachów, konserwantów. 

Skład INCI: Dicaprylyl Carbonate, Glycine Soja Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Isoamyl Laurate, Alumina (Corundum), Olea Europaea Fruit Oil*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Canola Oil, Stearic Acid, Rubus Idaeus Seed Oil*, Ubiquinone, Oryzanol, Punica Granatum Seed Oil*, Tocopherol, Parfum, Limonene, Linalool, CI 77491, CI 77492, CI 77499.

 

EY! Balsam do ust na słońce SPF 20

Pielęgnacyjny balsam z mineralnym filtrem przeciwsłonecznym. Zawiera Dwutlenek tytanu i korund. Masła oraz oleje roślinne pozwalają na ochronę i jednoczesną pielęgnację. 

Skład INCI: Pongamia Glabra Seed Oil*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Butyrospermum Parkii Butter*, Helianthus Annuus Seed Cera*, Ricinus Communis Seed Oil*, Titanium Dioxide, Copernicia Cerifera Cera, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Hippophae Rhamnoides Oil*, Punica Granatum Seed Oil*, Camelia Sinensis Leaf Extract*, Olea Europaea Fruit Oil*, Squalane, Stearic Acid, Prunus Persica Fruit Extract, Aroma, Alumina (Corundum), Tocopherol.

 


EY! Rozświetlający Spray po opalaniu SPF 10

Porcja nawilżenia, ochrony i relaksu po dniu spędzonym na słońcu. Łatwa aplikacja bez smug i natychmiastowa ulga. Bogaty w witaminy i minerały. Kojący ekstrakt z granatu neutralizuje wolne rodniki i zapobiega powstawianiu zmarszczek. Naturalny filtr mineralny SPF 10. Zawarta Mika w formie połyskujących drobinek nadaje blasku. 

Skład INCI: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycine Soja Oil*, Punica Granatum Fruit Extract*, Glycerin, Zinc Oxide, Glyceryl Stearate Citrate, Sorbitol, Butyrospermum Parkii Butter*, Squalane, Xanthan Gum, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Hydrogenated Coco-Glycerides, Tocopherol, Mica, Parfum, Linalool, Citronellol, Geraniol.





Na temat tych kosmetyków napiszę jeszcze na blogu... Jak się u mnie sprawdzają i czy jestem zadowolona po dłuższym czasie. 


Wersje rzeczywistości


 


Lubię rozmawiać z ludźmi. Zazwyczaj są to internetowe czaty, ale zdarzy się też rozmowa na żywo.

Chociaż jestem introwertyczką, to potrzebuję kontaktu z ludźmi. Interakcje dają możliwość poznawania różnych punktów widzenia.


Oderwanie od rzeczywistości?  


Mogłabym być psychologiem. Ciekawi mnie ludzka psychika. Z drugiej strony różne skrajne zachowania męczą. Znikam wtedy w moim małym świecie. Łąka, kozy, śpiew ptaków. Czasami za dużo Internetu. Znak czasów, od tego nie da się uciec.



Piszę blog, to i chcę być TU obecna. Wiedzieć, co teraz jest na czasie. Czego ludzie szukają, za czym tęsknią. Problemy, wbrew pozorom mogą być zbliżone. Może to i kwestia obracania się w pewnym środowisku. A może po prostu swój do swego ciągnie?


Mnogość internetowych ekspertów.


Aktualna dostępność do wiedzy aż razi. Kto tego nie widzi, chyba jest ślepy, ale to moje zdanie. Zawsze szanuję zdanie cudze, bo wiem, że każdy może dostrzegać inaczej to co go otacza. Niestety pewne grupy ludzi zupełnie nie akceptują odmiennego zdania. Od takich z daleka...

Obecnie ekspertem  - może być każdy. Napisać książkę -  może każdy. Dzielić się wiedzą - może każdy. I to jest wspaniałe. Wolność słowa, możliwości, warto to wykorzystać. 


Za dużo na raz ***


Takie mam odczucia, kiedy piszę moje blogi. Prowadzę Instagram-y. Chociaż ten Drugi Blog jest w miarę spójny, w sensie dotyczy jednej tematyki. Miewam za dużo pomysłów, by za chwilę mieć pustkę w głowie. 

Obecny blog trochę prowadzi mnie na manowce. Oczywiście jako twórca chce mieć dobre statystyki. Czasami jednak podejmuje się wyzwań, które nie są w 100% zgodne z moimi przekonaniami. 


Kiedyś napisałam taki tekst: Czy blogger jest pisarzem? 

Różne były komentarze. Niektórzy wręcz się oburzali, że blogerki to absolutnie nie mogą się nazywać pisarkami. A ja Wam powiem, niech każdy czuję się KIM Chce. Wtedy świat choć troszkę będzie prostszy. 



Stylizacje na majowy weekend


 

W końcu robi się cieplej, maj rządzi się swoimi prawami. Będzie można zrzucić te wszystkie warstwy i odsłonić nieco więcej ciała. Wczoraj przyszło moje zamówienie ze sklepu internetowego, więc od razu pokaże Wam moje ciuszki na majowy weekend i nie tylko. 


Czarno-białe stylizacje z Femme Luxe


Czasami mam chęć na nieco spokojniejszą kolorystykę i czarno-białe zestawy są wtedy jak znalazł. Z tego zamówienia wybrałam:

1. Czarny dres Loungwear Set - Cailleigh
2. Spodnie o wąskim kroju - Marie
3. Sukienkę Midi - Naomi

Wszystko rozmiar 8. Przypominam, że mam 1,60 m wzrostu, budowa ciała średnia. 

Czwartej rzeczy z tego zamówienia niestety nie otrzymałam (i ani słowa wyjaśnienia).

Jak wyglądały te rzeczy na stronie sklepu:


Zobaczmy jak to zamówienie wypadło w realu:


Czarny dres to kwintesencja stylu domowego. Strój wygląda tak samo jak na prezentacji w sklepie. Bardzo fajna, trochę cieplejsza tkanina, raczej na chłodniejsze dni. W 60℅ bawełna, reszta poliestrowe, trochę elastyczne. W pasie gumka i sznureczek. Bluza zakończona lamówką, w której również jest sznurek, więc nie powinno podjeżdżać do góry. Kaptur to również dobre rozwiązanie w tego typu ubiorach. 




Sukienka Naomi w dalmatyńskie wzory, krój Midi. Przy moim wzroście wypada trochę jak Maxi. Podoba mi się jej swobodny styl, gumeczka pod biustem pozwala na ładne dopasowanie. Tkanina wygląda jak żorżeta, na metce widnieje 100℅ poliester. Z pewnością zagości w niejednej wiosennej stylizacji. 



Spodnie Marie, o wąskim kroju, niestety wymagają przeróbki. Są dość szczupłe w talii, z którą niestety mam problem. Myślę, że sprawę uda się załatwić przy pomocy krawcowej. Miałam je odsyłać, ale nogawki oraz biodra dobrze leżą. Skład materiału to 95% wiskoza, 5 % elastan.




Inspiracje z Femme Luxe, co jeszcze można kupić?

Skoro robi się cieplej, pragniemy więcej luzu na świeżym powietrzu.  Świetne ubrania znajdziesz w kategorii Festival outfits .

Dla wielbicieli spokojnego stylu idealny będzie dział Grey LoungwearZestawy z kategorii Co Ord Sets są bardzo wygodne, bo mamy już kompletny strój i nie trzeba się martwić czy jedna rzecz pasuje do drugiej. Jak dla mnie jest to kwintesencja wygody i luzu. 

Bodycon Midi Dress polubicie jeśli zależy Wam na eksponowaniu swoich atutów. Nie ważne czy to w domu, czy na wyjścia. Tak samo polecam Milkmaid Top, wprost idealne na wiosenne dni.



Coś Wam się spodobało? Czy w waszej szafie wszystko już wiosenne, a może jeszcze swetry?


Podsumowanie kwietnia, nie tylko kosmetyczne

Kwietniowe dni powoli zmierzają ku końcowi, przynosząc nadzieję na ciepły maj. 

Oj dała nam ta wiosna popalić. Mroźne poranki i wietrzne dni wcale nie nastrajały optymistycznie. Pomimo tego udało się odnaleźć odrobinę radości w zwykłych sprawach. Na pewno widok budzącej się do życia wiosny nieco ocieplał ten chłodny klimat. 

A co się działo u mnie, o tym poczytacie w tym poście. Zapraszam.


Pierwsze spacery czarnej kozy



Pora na trochę wieści ze wsi, czyli coś pod styl mojego drugiego bloga: pamietnikizewsi
Pozwolę sobie na małą reklamę, bo kto mi zabroni? Lubię pisać ten drugi blog, bo na nim nie ma żadnego upiększania życia.

Niestety na obecnym blogu jest sporo tego ubarwiania, ale nie jest to tylko moją winą. Jako blogger beauty, lifestyle chce pokazać coś lepszego, a staje się to potem dla mnie jakby pułapką. Wiecie o co chodzi, są standardy, człowiek stara się dostosować, a potem sam się łapie, że tak życie nie wygląda...

Zaczynając od końca miesiąca, kiedy to nasze kozy wyszły w końcu na świeżą trawę. Cudownie jest tak siedzieć z nimi na tej łące, podziwiać błękit nieba, zieleń trawy. Czyste Mindfulness, za darmo i na miejscu. To jest właśnie kawałek prywatnego raju, po ciężkich miesiącach może pora na odrobinę wytchnienia?

#ŚwięujZBraun 100 lat marki



Bez sprzętów domowych nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Ułatwiają niesamowicie codzienne czynności. Także dbanie o urodę jest łatwiejsze dzięki Braun. Dla mnie ta marka jest synonimem trwałości i jakości. Co prawda mam obecnie tylko suszarkę, ale 10 lat żywotności chyba o czymś świadczy. Mam nadzieję, że dzięki konkursom organizowanym z okazji 100 lat marki Braun uda mi się jeszcze poznać inne sprzęty. 

Więcej informacji w poście: Co oznacza dla mnie design?. A także na stronie trnd.com


Powrót do przedszkola 



Po połowie miesiąca dzieciaki w końcu mogły wrócić do przedszkoli. Ten fakt z pewnością ucieszył też matki, które mogły nieco odpocząć od stałej opieki na maluchami. Niestety nawet ta 3-tygodniowa przerwa przyniosła więcej szkód niż korzyści.

Moje dziecko znowu wypadło z rytmu. Zrobił się marudny, rozkojarzony, nie chce rano wstawać. Raz chce chodzić do przedszkola, raz ciężko go do tego namówić. Robi się taki "przyklejony do matki". Z pewnością mamy wiedzą o co chodzi. 

Uważam, że z punktu psychologicznego (a mogę się na tym nie znać, ale takie mam spostrzeżenia), takie przerwy nie są dobre dla dzieci, które tracą ustalony rytm. Jednak powtarzalność, stały plan dnia mają duże znaczenie dla dzieci. Czy Wy też macie takie odczucia, dajcie znać. 


Pierwsze kwiaty





Kwiecień z pewnością był tym miesiącem, kiedy mogłam podziwiać cuda natury. Pierwsze śliwki zakwitły, chociaż zielonych listków jeszcze nie było zbyt wiele. Martwię się trochę o te zbiory owoców w naszym sadzie, bo ciągle mróz. Z drugiej strony nie mam wpływu na pogodę.

Oczywiście nie zdążyłam zrobić sobie "kreatywnej sesji zdjęciowej". Takie spontaniczne zdjęcia też są fajne, a nie wszystko musi być robione pod oczekiwania innych. Zdecydowanie wolę robić zdjęcia przy okazji, niż aranżować wymyślne tła i sesje. Na szczęście wiosna sprzyjać będzie powstawaniu wielu miłych dla oka zdjęć, więc wszystko przed nami. 

Na drugim zdjęciu kwiat domowy, kaktus. Zakwitł po raz pierwszy w swoim życiu. 

Nowy przyjaciel



W naszym domu zawitał nowy zwierzak. Chomik Feluś zwany przez syna Tuliś. Jeszcze nie wiadomo, które imię  zostanie? A może po prostu będzie "Chomiczkiem", tak jak jego poprzednik. Te zwierzaczki są przesłodkie i mam je w domu chyba już z 10 lat. 

Cieszę się, że mogę przekazać synowi pasję i miłość do zwierząt. Taki gryzoń zawsze będzie lepszym od bajek z tabletu i pozwala utrzymać dziecko w realnym świecie. Trzeba go oswoić, karmić, samo patrzenie jak się bawi jest relaksujące. 

Polecam  każdej mamie, która ma jeszcze wątpliwości czy podarować dziecku chomika. On jest naprawdę nie kłopotliwym stworzonkiem, a daje mnóstwo radości. 


Najważniejsze, być razem!



Wygrzebałam z czeluści zdjęć jeszcze takie foto, które robiliśmy sobie sami, korzystając z ułatwień technologii. To było gdzieś na początku miesiąca, kiedy nie byłam w zbyt dobrej formie psychicznej. Czego oczywiście nie widać na zdjęciu. Nie znaczy to, że to zdjęcie kłamie. Po prostu uświadomiłam sobie jak bardzo lubię być mamą. Nawet jak miewam ciężki chwile, to warto wrócić właśnie do takich momentów. To nie jest idealne zdjęcie, ale prawdziwe. 

Po co mi doskonałe życie?

 

Pisząc tego bloga od 10 lat nadal nie mogę uwierzyć w tą ułudę Internetu. Tak moim drodzy, to jest kolejny wpis odnośnie zakłamania. Ja wiem, że temat znów ten sam. Co zrobię, jak po prostu muszę to z siebie wyrzucić. 


To nie jest tylko wina Instagrama


Niedawno ktoś pisał na IG, że denerwują nas idealne profile, które nie pokazują prawdy. Przepraszam, że nie zamieszczę kto konkretnie to pisał, bo zwyczajnie nie pamiętam. Ta osoba pisała też, że tylko od nas zależy kogo obserwujemy i na co patrzymy. Są przecież też inne profile, na których jest Prawda.

Matki pokazujące bałagan i brudne dzieci.

Narażając się na Un-follow tylko przez to, że pokazują życie takim jakie jest na co dzień. Nie na rodzinnej wycieczce, kiedy wszyscy są szczęśliwi. Nie rzadko zapłakana twarz kobiety, która już nie daje rady potrafi  tak szokować? A przecież takie jest prawdziwe życie.  Rzadkością jest codzienność jak z bajki...


Robiąc zdjęcie stroju dnia,  w tle bałagan...

Te Panie nie usuwają nawet obraźliwych komentarzy pod takim zdjęciem.  Czy więc mają żelazną psychikę, skoro się tym nie przejmują? Pomimo pokazania życia prawdziwym, nie tracą  swoich Obserwatorów.  W czym tkwi sekret zwyczajnego życia? Ono po prostu jest, nie można go zmienić poprzez poukładanie wszystkiego wokół. 


Każdy ma swoją Prawdę w życiu. 

Swoją wersję rzeczywistości i  niemożliwym jest, aby ktoś miał zawsze wszystko idealnie wokół.

 Spotykają nas w życiu różne sytuacje, czasami nawet przykre, jak śmierć bliskiej osoby. Czy w takim wypadku ważne jest to, jak czysto jest wokół? Dla osoby która odeszła już nic nie ma znaczenia na tym Świecie. 


Zdjęcie do tego wpisu zrobiłam przypadkiem, lecz oddaje znaczenie tych słów. Mogłabym wrzucić super fotkę z makijażem i fryzurą, a jest opcja out of bed. Z pierwszą próbą delikatnego uśmiechu...


Znowu mi przybyło...


Dopiero co pokazywałam Wam nowości z drogerii internetowej Douglas. A dziś przyszła pora na moje zakupy stacjonarne. Ostatnio pewien sklep kusi mnóstwem naturalnych kosmetyków. 

Gdzie zrobiłam zakupy? Co tym razem wpadło do mojego koszyka zakupowego? Przekonajcie się czytając dalej. 


Bielenda Eco Nature w Rossmann

Z tej serii dwie nowości u mnie:  Balsam do ust regenerujący Mleczko Waniliowe i Figa. Spodobał się już synowi ze względu na jego słodki smak, zapach i przyjemną konsystencję. Chyba rośnie mi mały amator pielęgnacji. Balsam za nie całe 10 zł.

Drugi produkt z tej serii, który kupiłam to Kostka Peelingująca oczyszczająco-odżywcza do ciała Wanilia i Olejek kokosowy jest za około 8,50 zł. Jeszcze nie otwarta, ale może napiszę o niej więcej. 


Lubię wracać do sprawdzonych marek, taką z pewnością jest Vianek. Nawilżające Mleczko do demakijażu z ekstraktem z podbiału oraz Nawilżająca Emulsja Myjąca z ekstraktem z lipy z pewnością sprawią, że demakijaż stanie się przyjemnością. 

Uzupełniam braki z kolorówki 

Zrobiłam porządki w moich pojemniku na kosmetyki do makijażu. Wiele z tych kosmetyków miałam od paru lat i dalsze ich używanie groziło po prostu jakąś alergią, czy wysypem nieprzyjaciół. Także trzeba było odłożyć naturę skąpca na bok i kupić coś nowego. A co wybrałam?

AA Wings of Color Sensitive Extreme Pielęgnujący Podkład Wygładzający. W Rossmannie w dobrej cenie za ok 24 zł (na stronie producenta za około 46 zł).
Ten podkład jest w szklanej butelce z pompką, wygląda luksusowo,  a jego skład i opis mocno zachęca. Producent pisze m.in. 
Pielęgnujący podkład z dodatkiem łagodzącej alantoiny widocznie wygładzi cerę, stapiając się z jej kolorytem. Zmniejszy widoczność zmarszczek i porów, skoryguje przebarwienia, zaczerwienienia oraz inne niedoskonałości. Wzbogacony o ekstrakt z roślin zielonych: konopi, bambusa i zielonej herbaty, nawilży skórę i pozostawi satynowy efekt wykończenia makijażu.

 

Lirene Natura Eco Podkład Rozświetlający nr 340 Golden Beige upatrzyłam w aplikacji Rossmann. Jego cena była akurat dobra bo 17,99 zł. Tu mamy opakowanie w 90% z trzciny cukrowej, odpowiednie do recyklingu. Producent zapewnia nas o takich efektach: 

Cera staje się idealnie rozświetlona i wygładzona. Podkład pielęgnuję i wyrównuje koloryt skóry.

 

AA Wings of Color Puder transparentny, Silky Smooth Compact Powder za około 23 zł. Wcześniej miałam odcień nr 94 ( recenzje AA Wings)

Podobał mi się jeszcze puder brązujący-rozświetlający z tej serii, ale cena chwilowo  dla mnie za wysoka. 


Szczoteczki do zębów: Jordan Green Clean oraz Humble Brush. Nie wiem, czy jest sens pokazywać, ale skoro już zdjęcie zrobione to wrzucam. Staram się kupować szczoteczki tego typu właśnie, choć nie ukrywam, że marzę o szczoteczce elektrycznej. 



Zakupy z lokalnego sklepu zielarskiego 





Tea Tree Płyn do płukania jamy ustnej z Melaleuca Poland. Zawiera naturalne olejki eteryczne m.in. mięty, szałwii, rozmarynu, drzewa herbacianego. Jest to moje drugie opakowanie tego płynu, które zresztą nie jest zbyt duże, więc szybko mi idzie.  Bardzo go jednak polubiłam i jak była okazja kupiłam znowu. 

Cena stacjonarnie wynosi około 17 zł, w Internecie oczywiście można kupić taniej. Czasami lepiej kupić coś od razu niż czekać na wysyłkę. 

Przy okazji nabyłam też ulubiony Balsam Jerozolimski na gardło czyli moje najlepsze pastylki na problemy z gardłem.

Zwykła Maść nagietkowa na podrażnienia, ma tylko dwa składniki: Petrolatum i Calendula Officinalis Oil. Zobaczymy jak się sprawdzi?


Znacie te kosmetyki? Kupujecie w sklepach stacjonarnych czy internetowych?


Co oznacza dla mnie design i dlaczego? #świętujZBraun


Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do projektu, w którym biorę sama udział: Świętuj z nami 100 lat marki Braun. O zasadach możecie poczytać na www.trnd.com/pl w zakładce Projekty. 

Mój post na Instagramie poniżej:

 




Zachęcam do odwiedzin mojego profilu na Instagramie  i dawania serduszek: TUTAJ LINK

 
Nagroda jest bardzo zacna, bo mój wymarzony Depilator Silk-épil 9 Flex Wet&Dry, Design Edition z 4 dodatkami, w tym głowicą golącą. O nim więcej na stronie producenta.

Trzymajcie kciuki. 

Łazienki z marzeń

 

Woda niewątpliwie jest dobrodziejstwem. 

Nie każdy człowiek na świecie może z niej korzystać bez ograniczeń. W Polsce obecnie chyba każdy w domu ma łazienkę.  Lepszą lub gorszą, nowoczesną lub tradycyjną. Czasami do remontu, ale jest. 

Nie doceniamy w pełni tego co mamy. Wiele narodów żyje na granicy ubóstwa, nie mając dostępu nawet do bieżącej wody. Po wodę nierzadko trzeba chodzić parę kilometrów dziennie. 


Nowoczesne rozwiązania do łazienki.


W rozwiniętych krajach ludzie posiadają  luksusowe pokoje kąpielowe. W takich pomieszczeniach  kąpiel może stać się rytuałem. Toaleta zwykle jest w innym pomieszczeniu, bo służy innym celom. Projektowanie wymarzonej łazienki z pewnością ułatwiają też urządzenia toaletowe .

Zażywanie kąpieli w wannie ma duże znaczenie nie tylko dla higieny ciała, ale i dla zdrowia. Przewaga wanny nad prysznicem jest niepodważalna. Pomimo tego wiele osób i tak wybiera szybkie rozwiązanie jakim jest Prysznic. Zapewnia on szybką kąpiel, która również może nas zrelaksować.

Posiadając nie wielkie mieszkania nie możemy sobie pozwolić na duże łazienki, w których zmieściłby wannę. Kąpiąc się pod prysznicem zużywamy też mniejszą ilość wody. W jednym nie dużym pomieszczeniu  też wszystko się zmieści, jeśli wybierzemy sprytne rozwiązania. 


Przyszły mi  na myśl dawne czasy.

Przed oczyma obraz jak z filmu: szlachcianka zażywa kąpieli w ogromnej wannie na środku komnaty. Służba donosi ciepłą wodę, którą ktoś grzeje w wielkim garze nad ogniem w kuchni. Jedna ze służących pomaga Pani umyć plecy, druga myje włosy. Aż chciałoby się nieraz przenieść w przeszłość.

Wszystko wygląda tak romantycznie, lecz w  rzeczywistości to była ciężka praca wielu osób. Mniej zamożni musieli radzić sobie sami. Nierzadko kąpiąc się latem tylko w rzece. 

Doceniajmy więc to co mamy obecnie, ale też nie marnujmy wody niepotrzebnie. Zaopatrując się w  technologiczne rozwiązania również możemy oszczędzać wodę, jak też zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. 


Lecę na autopilocie



Nie lubię pisać zbyt wiele o sobie...

Z drugiej strony ten blog bywa dla mnie formą autoterapii. Przelanie myśli na klawiaturę zawsze miało na mnie dobry wpływ. Niektórzy po prostu muszą pisać i ja należę do tego typu ludzi. Zawsze byłam bardziej skierowana do wewnątrz, niż na zewnątrz. Taki urok introwertyka, że ceni sobie własne towarzystwo najbardziej. Męczy mnie tłum, nie wiem czy mogłabym występować publicznie?


Mam wiele do powiedzenia, lubię wyrażać swoje myśli.

Po wielu próbach przełamałam się do nagrywania filmów. Co z tego, skoro nie ma na to teraz czasu. Publikowanie, nawet na InstaStory wymaga odrobiny skupienia, dobrego Internetu i przede wszystkim czasu. Znów wszystkie obowiązki rodzicielskie spadają na mnie. Nie żalę się, bo matka zawsze musi sobie poradzić. Kiedy nie masz wyjścia, po prostu robisz co do Ciebie należy. 


Automatyczne czynności czyli codzienne obowiązki...

Jako matka niestety nie mogę sobie pozwolić na lenistwo. Dziecko ma swoje potrzeby, które wymagają zaspokojenia. Pięciolatek sam jeszcze nie zrobi sobie posiłku. Poza tym potrzeba pomagać przy zwykłych czynnościach, jak choćby założyć buty itp.

Takie czynności w ciągu dnia w zasadzie nie mają końca.  Od tych obowiązków nie ma wolnego, a zrozumieć to mogą tylko inne matki. Poza tym nawet nie będąc mamą każdy człowiek ma jakieś obowiązki. Mało kto może sobie zrobić "wolne od życia". Wyjątek to wakacje, do których jak na razie daleko. 



W życiu bywa różnie, zdarzają się rzeczy straszne i dobre.

Jednak nic nie zwalnia mnie od tych codziennych obowiązków. I tak oto wpadłam ostatnio w tzw. automatyczne czynności, czyli robię coś tylko dlatego że muszę. Moja głowa w tym czasie znajduje się w innym świecie. 

Gotuję to co muszę. Sprzątam, kiedy już nie mogę znieść brudu. Robię zakupy, aby nie być głodnym i mieć coś w lodówce. Poza tym to wszystko wykonuje automatycznie, nie przywiązując do tego większej uwagi. Jedynie pisanie daje mi jakieś poczucie zakorzenia w rzeczywistości. Będę więc to robić nadal. Zrobiłam w końcu zdjęcia tego kompletu Jorydan.


Zestaw dresowy Jorydan z Femme Luxe opisywany Tutaj


Polskie marki w Douglas? Mini-recenzje pielęgnacja i kolorówka



Lubicie polskie kosmetyki? 

Z biegiem czasu obserwuję, jak nasze rodzime marki kosmetyczne oferują coraz lepsze produkty. Wcale nie trzeba wydać majątku aby zadbać o siebie skutecznie. Druga sprawa to wygoda zakupów internetowych, do których już chyba nikogo nie trzeba przekonywać. 

Ostatnio przeglądając ofertę sklepu internetowego Douglas.pl byłam zaskoczona dużym wyborem polskich marek. Wiecie, ten sklep kiedyś kojarzył mi się tylko z ekskluzywnym asortymentem. Na zakupach nigdy tam nie wchodziłam, bo myślałam że nie mają nic na moją kieszeń. 

Postanowiłam jednak uzupełnić trochę moje wiosenne braki w pielęgnacji i kolorówce. Co wybrałam i jakie wrażenie na mnie zrobiło to zamówienie, zapraszam do dalszej części:


Floslek Skin Care Ekspert All-Day BB Krem 5w1 SPF 15



Perfekcyjny Wygląd nawet w 12 godzin. Do każdego odcienia i rodzaju skóry. Przedział wiekowy 20-60 lat. Każdy dzień zacznij od Selfie. Pokaż jak piękna jest twoja skóra.

Krem BB z Floslek dla mnie jest nowością, chociaż jego recenzje widziałam już 3 lata temu. Seria Skin Care Ekspert składa się z 4 produktów. Jak dla mnie stosowanie wszystkim razem mija się z celem.  Nie wiem też czy przekonam się do tak niskiej ochrony UV na co dzień? Nie mniej po ten krem sięgnęłam z czystej ciekawości. 

Producent zaleca stosowanie kremu BB na Serum Rozświetlające PEARLS. Oczywiście pomijam ten krok, chciałabym aby wystarczył mi tylko ten krem BB. Niestety z moją 40-letnią cerą jest to złe rozwiązanie, więc pod ten BB daje inny krem nawilżający. 

Nie zgodzę się z tym przedziałem wiekowym, jaki widnieje na opakowaniu. W moim odczuciu Floslek BB Krem jest odpowiedni dla młodych osób, z cerą normalną, bez problemową, lub z małymi niedoskonałościami. Myślę więc, że młode osoby będą z niego zadowolone. A przypomnę, że mam 40 lat, więc cera zupełnie się zmienia w kierunku suchej. 

Jak wiemy, nie można oczekiwać po kremie BB dużego krycia, czy niwelowania większych niedoskonałości. Podoba mi się jednak faktura mojej cery po tym kremie.  Myślę, że sprawdzi się u mnie również porą letnią, kiedy moja cera aż tak się nie przesusza, a efekt matujący jest bardziej pożądany. 


Eveline Cosmetics ReveLashes False Lash Effect Mascara 



Tusz do rzęs pogrubiający. Efekt sztucznych rzęs. 
Rewolucyjna konstrukcja silikonowej szczoteczki. Kremowa konsystencja wzbogacona Prowitaminą B5 i woskami Carnauba. Długotrwała formuła. Polecana do wrażliwych oczu. 

Tym razem postawiłam na tusz z silikonową szczoteczką średniej wielkości, która ładnie dopasowuje się do moich rzęs. Opakowanie Mascary przywodzi na myśl droższe marki, cena tuszu to 11- 20 zł. Warto polować na promocję. 

Tusz ReveLashes posiada wygodną szczoteczkę, która idealnie dopasowuje się do kształtu oka i rzęs.  Aplikacja jest przyjemna i komfortowa, nie ma grudek, ani efektu owadzich nóżek. Podobają mi się  moje rzęsy, które są zalotne i naturalne. Wystarcza jedna warstwa w codziennym makijażu. Jeśli chce mocniejszy makijaż, wystarczy powtórzyć aplikacje tuszu.

 



Trwałość tuszu po całym dniu oceniam bardzo dobrze, nie zdarzyło się żadne osypywanie, czy kruszenie i  nie migrował do oczu, a z tym miewam problemy. Przy wrażliwych oczach to bardzo istotna kwestia, Zmywanie makijażu w tym wypadku to też czysta przyjemność. Przekonałam się, że tusz z Eveline nie odbiega jakością od droższych marek. 


AA Go Green Kojący Krem pod oczy i do twarzy z dynią



99% składników pochodzenia naturalnego. Kosmetyk certyfikowany EcoCert, Cosmos Natural i Vegan. Nie zawiera mikro plastiku. Hipoalergiczny. Opakowanie bez celofanu, odpowiednie do recyklingu. 

Efekty: Nawilżenie, regeneracja, elastyczność. gładkość. Składniki aktywne (wybrane): Dynia, Masłosz, Ryż basmati, Mango, Sezam, Nasiona czarnuszki, Oliwka. Skład na opakowaniu jest bardzo przejrzysty i czytelny. Bezzapachowy. 

50 ml/ cena od 18 do 35 zł. 

Skład:

Aqua*, Betaine*, Pentylene Glycol*, Lactobacillus Ferment*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Coco-Caprylate/Caprate*, Cetearyl Alcohol*, Dicaprylyl Carbonate*, Glycerin*, Arachidyl Alcohol*, Butyrospermum Parkii Butter**, Behenyl Alcohol*, Squalane*, Oryza Sativa Powder**, Xanthan Gum*, Arachidyl Glucoside*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Mangifera Indica Seed Butter**, Xylitylglucoside*, Nigella Sativa Seed Oil**, Sesamum Indicum Oil Unsaponifiables**, Borago Officinalis Seed Oil**, Anhydroxylitol*, Xylitol*, Olea Europaea Fruit Oil**, Bisabolol**, Cucurbita Pepo Seed Oil**, Tocopherol*, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder**, Alpha-Glucan, Oligosaccharide*, Citric Acid*, * składniki pochodzenia naturalnego, ** składniki pochodzące z upraw

Krem posiada lekką konsystencję.  Wydawać się mogło, że nie będzie nawilżał dostatecznie mojej suchej cery. Nakładam wieczorem na twarz i pod oczy solidną porcję kremu wyciśniętą za pomocą air-less. Na skórze pozostaje przyjemne, ochronna, lecz nie klejąca warstwa. Nic nie szczypie, nawet jak nakładam na bliskie okolice oczu. 

 Po całej nocy z tym kremem rano budzę się z super zregenerowaną, odżywioną i gładką cerą. Myślę więc, że obietnice producenta w pełni mają pokrycie w rzeczywistości. Ten Krem faktycznie działa, łagodzi podrażnienia, cera wygląda lepiej, zdrowiej.   Krem może okazać się moim wielkim ulubieńcem. Z chęcią sięgnę jeszcze po inne kosmetyki z tej serii. Jak widać nie drogie polskie marki też są godne uwagi. 


PolishBeauty PeelLove Aloe Gommage Peeling do twarzy z kwasami AHA (Floslek)



Oczyszczanie przez gumkowanie. Pięknie pachnący peeling do twarzy. Producent obiecuje efekty już po pierwszy użyciu. Produkt Wegański. Nie testowany na zwierzętach. 

Skład:

Aqua*, Glycerin*, Pentylene Glycol*, Acrylates/C10-30 Alkyl AcrylateCrosspolymer, Behentrimonium Chloride, Mandelic Acid, Parfum, Biosaccharide Gum-1*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Malpighia Glabra Fruit Extract*, Tartaric Acid, Malic Acid, Ascorbic Acid*, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract*, Rosa Canina Fruit Extract*, Viola Tricolor Extract*, Salicylic Acid,Citric Acid, Dipropylene Glycol, Sodium Levulinate*, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate*,Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 47005, CI 14720,Sodium Sulfate.
*składniki pochodzenia naturalnego / ingredients of natural origin

75 ml/ cena około 15 zł

Peeling Gommage miałam w mojej pielęgnacji chyba z 15 lat temu. Z chęcią więc chciałam sprawdzić jego działanie. Ciekawa też byłam, czy tani peeling sprawdzi się na mojej wymagającej skórze. 

Po wyciśnięciu z tubki widzę żelową konsystencję i zielony, transparenty kolor. Zapach Peelingu jest  przyjemnie świeży, ogórkowo-owocowy. Nie ma żadnych drobinek ściernych. Żelowa konsystencja nie zasycha na skórze, nie ma uczucia dyskomfortu. W trakcie aplikacji należy delikatnie masować skórę i wtedy peeling rozpuszcza się na niej i ją jakby złuszcza. Nie jest to działanie spektakularne, ale wyczuwalne. 

Po zmyciu peelingu widzę, że buzia faktycznie jest wygładzona i wygląda zdrowiej. Nie ma zaczerwienienia, ani podrażnień. Jednak przy skórze wrażliwej nie powinno się przesadzać z częstotliwością takich zabiegów. Myślę, że ten peeling zużyję z przyjemnością, ciesząc się zdrowym wyglądem cery.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z moich pierwszych zakupów w drogerii internetowej Douglas. Mam nadzieje, że to nie ostatni raz. 


Mój styl na co dzień? Femme Luxe style

 

Wybierając ubrania na co dzień kieruje się ich wygodą i jakością tkaniny. 
Femmeluxe to dla mnie przede wszystkim ubrania codzienne. Czasami jednak pozwalam sobie na małe szaleństwo. Lubię mieć w szafie ciuchy na różne okazje. Z drugiej strony im jestem starsza tym bardziej cenię sobie niebanalny look domowy. 




Wybierając na stronie White Knitted Bardot Skirt Co-ord - Britanny  chyba nieco upadłam na głowę, bo tak naprawdę chyba nie mam tego gdzie nosić. Pomyślałam, że może się nadać na wakacyjny wyjazd? I co z tego, że nie mam super figury i ani też nastoletniego ciała. Grunt to pewność siebie i swobodne podejście.


W każdym wieku można sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. Ten strój jest dokładnie taki jakim go sobie wyobrażałam. Materiał w dotyku doskonałej jakości, pomimo tego że na metce 100% poliester. Trochę przypomina elastyczną dzianinę, a faktura prążkowana to hit ostatnich sezonów. Mój rozmiar to 8. Przy moich 1,60 cm zrostu i średniej budowie ciała jest całkiem dobry. Jest rozciągliwy więc ładnie się dopasuje do różnych krągłości, jeśli ktoś takowe posiada. Warto jednak brać pod uwagę swój rozmiar biustu, wybierając rozmiar tego stroju.  Z pewnością kiedyś zaprezentuje go na mojej figurze. 




Wygodny strój na co dzień Blue "Buffalo" Slogan Print Oversized Leggins Loungewear Set - Zuzanna to kolejny zachwyt z tego sklepu. Składa się ze spodni o dopasowanym kroju, z lampasem na po środku oraz bluzy o kroju oversize. Piękny pastelowy kolor to jego duży plus. 

Ten komplet można nosić w domu, jak też wyskoczyć w nim "po bułki". Materiał to: 95% poliester, 5% elastan. W dotyku podobny do innych kompletów dresowych z tego sklepu czyli "wygląda jak bawełna". A czy będzie przewiewny, tego jeszcze nie wiem?

Na razie jest chłodno i wydaje się być fajny.  Od spodu nie ma już tego ocieplenia co inne,  więc będzie akurat na sezon wiosenny. Spodnie nie są tak rozciągliwe i elastyczne jak z innych modeli więc trzeba uważać z rozmiarem. Bluza za to luźniejsza. Nie pytajcie jaki to rozmiar bo nie wiem, chyba wzięłam 8 tak jak zwykle. 




Luźne koszule to jest zdecydowanie to czego w mojej szafie dotychczas brakowało. Pamiętam tą modę na koszule kraciaste z lat 90-tych. Teraz widzę, że to powraca. Wybrałam dwie podobne koszule w rozmiarze S: Check Print Oversized Button Up Pocket Shacket - Isabella w kolorze Pink i w korze Sage.

Kiedy już zamówiłam, to stwierdziłam że co druga osoba "na mieście" takie nosi.  Nie lubię ubierać się jak inni. Koszule jednak okazały się na żywo wyglądać tak pięknie, że się przekonałam. Materiał w obu to: 50% poliester, 50% cotton. Będą idealnie pasowały do spodni dresowych z tego sklepu, legginsów, jak też do jeans. Jak dla mnie uzupełnienie wygodnego stylu na co dzień. 






Festival Outfits to synonim nadchodzących letnich dni, swobody i wakacyjnego luzu. Ja już myślę, o tym że będziemy mieć jednak tą większą swobodę i te stroje na pewno się przydadzą. 
Grey Loungewear to stonowana kolorystyka i domowa wygoda. Nie tylko dla szarych myszek, z takimi zestawami będziecie ubrane stylowo i modnie. 
Co Ord Sets  czyli kolejna porcja wygody i stylu na co dzień. Niezależnie od pory roku, zawsze warto mieć wygodne ubrania w szafie, aby czuć się komfortowo. 
Bodycon Midi Dress nareszcie coś dla kobiet świadomych swoich atutów. Do Klubu, na przyjęcie, na specjalne okazje. To sukienki dopasowane, seksy, podkreślające figurę. Dla odważnych i świadomych.
Milkmaid Top czyli eksponujemy dekolt. Kwintesencja kobiecości: bufiaste rękawy, gorsety, topy, sukienki podkreślające talie. 


Jaki jest Wasz styl na co dzień?
Wybieracie ciuchy na luzie czy coś eleganckiego? 

Copyright © Retromama.blog