Co decyduje o elegancji: złota biżuteria

 


Mając na myśli elegancje zawsze przychodzą mi na myśl specjalne okazje, kiedy to ubieramy strój odświętny. Spotykamy się w restauracji z rodziną i znajomymi, celebrujemy doniosłe chwile. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, zakładamy więc piękne ubrania oraz biżuterię. 


Złota biżuteria stanowi o stylu?


Elegancka złota biżuteria stanowi nieodłączny element wyszukanego stylu. Nosząc wysokiej jakości Złote bransoletki możemy poczuć się luksusowo, nie tylko na specjalne okazje, ale i na co dzień. Biżuteria zdobi, dodaje poczucia pewności siebie i też podwyższa naszą energię. Noszą ją zarówno kobiety, jak i mężczyźni. 



Wyjątkowe właściwości złota


Noszenie złotych ozdób poprawia nasze samopoczucie poprzez doznania estetyczne, ale nie tylko.  Pozwala też zachować młodość i radość życia . To nie tylko energia męska solarna, ale i symbol bogactwa i młodości.  Chroni nasze siły witalne i przyciąga dobrobyt.

Nosząc złotą biżuterię nie tylko więc mamy poczucie bogactwa, ale też przyciągamy je do siebie. Zamiast dużej ilości taniej biżuterii lepiej postawić na wysoką jakość i mieć np. jedną ozdobę, ale za to z prawdziwego złota, które jest ponadczasowe. 





Złota bransoletka na co dzień?


Minęły już czasy, kiedy złoto zakładało się tylko na przyjęcia. Obecnie można dobrać sobie delikatniejszą i wygodną biżuterię także na co dzień. Nosimy ją aby dodać sobie pewności siebie i poczuć się wyjątkową. Biżuteria złota to nadal ponadczasowy pomysł na prezent. Wzbogacona o grawer z imieniem z pewnością sprawi radość i będzie podarkiem nie tylko na jeden sezon, ale na parę lat. 

Niektóre ozdoby i przedmioty nigdy się nie starzeją i do takich z pewnością należy złoto. Mówią, że kiedy nadchodzą niepewne czasy, to warto inwestować w biżuterię która zawsze będzie dawać nam poczucie stabilizacji. 


źródło zdjęć: Pixabay, https://www.murrano.pl/zloto/bizuteria-zlota/zlote-bransoletki/

Wyprawka dla maluszka

 



Dziś temat dziecięcej wyprawki. Co tak naprawdę jest niezbędne, a z czym można poczekać? Przyszłe mamy potrafią naprawdę być zakręcone jeśli chodzi kupowanie. Potrzeby zdają się nie mieć końca i tylko topniejący budżet jest w stanie je powstrzymać.


 Akcesoria niezbędne w wieku 0 - 3 lat 


Warto jest zrobić listę niezbędnych rzeczy. Spisać tylko to czego potrzebujemy i nie sugerować się poradami babci, mamy, kuzynki itp. Każda mama i dziecko mogą potrzebować innych przedmiotów. Również porady na niektórych forach internetowych więcej robią szkody niż pożytku. 

Planując zakupy internetowo, bardziej opłacalne są takie w jednym sklepie, bo odpada  nam wiele kosztów przesyłki. Czasami przyszła mama też nie czuję się na tyle dobrze, aby biegać po sklepach stacjonarnych i dobrze że Internet nam te zakupy ułatwia. 

Robimy więc listę niezbędnych nam rzeczy i zamawiamy: Od większych gabarytów jak wózek, fotelik, łóżeczko, wanienka; po takie drobiazgi jak: pieluszki, butelki, smoczki, laktator itp. Tak naprawdę te drobne zakupy zajmują najwięcej czasu i warto je zrobić dużo wcześniej. 


 Fotelik 3w1, a może 2w1 co wybrać?


Fotelik 0-13 kg uważam za absolutny niezbędnik jeśli dużo poruszamy się autem lub planujemy rodzinne wyjazdy. Temat zupełnie odpada w przypadku braku samochodu. Mieszkając w mieście, gdzie wszystko jest na wyciągnięci ręki wystarczy nam wózek. Jednak obecnie mamy zwykle są mobilne i Fotelik może okazać się absolutnie niezbędny. 3kiwi.pl oferuje różne rodzaje fotelików do samochodu, także te RWF czyli tyłem do kierunku jazdy. 

Ostatnio zrobił się prawdziwy boom na foteliki RWF. Uważane są one za bardziej bezpieczne, jednak ich ceny również bywają wyższe. Nie każdy sobie może pozwolić na taki zakup. Pamiętajmy jednak że na początku dziecko i tak jest przewożone tyłem do kierunku jazdy. Można wybrać bardziej zgrabny fotelik, który będzie lekki i bezpieczny.

Dziecko szybko rośnie i kilkumiesięczny malec nierzadko potrzebuję już większego fotelika, w którym będzie mógł podziwiać świat podczas jazdy samochodem. Bardziej oszczędni i przewidujący rodzice kupują od razu fotelik 0-25 kg co nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Po pierwsze dzieci rosną w różnym tempie, czasami są wyższe, pulchniejsze, a foteliki i tak wymagają zmiany co kilkanaście miesięcy. 

Jaki wybrać wózek dla dziecka?

W tej kwestii firmy prześcigają  się w wymyślaniu różnego rodzaju rozwiązań ułatwiających codzienne spacery z maluchem. Prawdziwie wypasione modele kosztują nawet powyżej pięciu tysięcy, lecz warto się zastanowić, czy taki wózek faktycznie nam jest potrzebny. Z wózka spacerowego głębokiego korzystamy kilkanaście miesięcy. Zdarza się też, że dziecko półroczne już za bardzo jest ciekawe świata i trzeba się przesiąść do spacerówki.

Idealnym może być więc model 2w1 czyli wózek głęboko-spacerowy. Z gondoli korzystany tylko parę miesięcy, a kiedy zajdzie potrzeba od razu mamy spacerówkę do przełożenia. Warto też brać pod uwagę jak i gdzie z tego wózka będziemy korzystać. Czy nasze spacery będą odbywać w terenie miejskim, a może często będziemy podróżować po wertepach i wybojach. Wózki z amortyzacją kół to prawdziwe wybawienie, maluszek w takim na pewno będzie miał komfort. 

Częste przemieszczanie się  samochodem wymusza też lekkość wózka, gdyż wyjmowanie go z bagażnika może okazać się sprawą dość trudną dla mamy jeśli podróżuje sama. Te aspekty wydają się być najważniejsze w przypadku wyboru wózka. Zanim więc kupimy pierwszy pojazd naszemu maluszkowi weźmy pod uwagę wszystkie za i przeciw, przemyślmy sprawę dokładnie. 


Happiness



Lato, pełnia szczęścia dla wszystkich. Wysokie temperatury, słońce, zieleń, szum morza. Pełna swoboda - to wszystko przeganiać powinno złe myśli. W mediach społecznościowych relacje z wakacyjnych podróży. Wszyscy wokół kipią radością życia..  Ty nie koniecznie, bo szczęście swoje warunkujesz...


Byłabym szczęśliwa gdybym


Miała lepszą figurę i kondycję. Zmieściła się w rozmiar sprzed ciąży. Nosiła kostium kąpielowy S.  Gdybym miała więcej pieniędzy i przyjaciół... Jakby to lato nie było tak gorące. Sąsiad nie hałasował przez cały dzień. I tak w kółko...

Zawsze się znajdzie powód do pesymizmu? Bycie ciągłym marudą zaburza postrzeganie świata, ale na tym nie koniec problemów...




Od czego zależy Twoje poczucie szczęścia?


Od warunków pogody, nastrojów innych ludzi. Od tego czy w portfelu pusto czy pełno. Jaka obecnie panuje sytuacja polityczna? W radiu same złe wieści, zapowiedź restrykcji i na pewno niedługo nas pozamykają.. 

Przyczyny nieszczęść rodzą się bez końca. Właściwie to nie ma już powodów do radości, bo z czego się cieszyć? Śmiać się jak głupi do sera, kiedy wszystko wokół się wali?

To jest właśnie przyciąganie zła, branie na siebie odpowiedzialności za wszystko i wszystkich. 
Chłonąc złe emocje nie można być szczęśliwym. Trzeba nauczyć się stawiać granicę, odgrodzić się od tego na co nie mamy wpływu. A z drugiej strony uwierzyć, że tak naprawdę mamy wpływ na więcej niżby się nam wydawać mogło...


Magiczna Pigułka ?


Recepta na szczęście jest prosta: odciąć się od warunków zewnętrznych. Nie słuchać, nie oglądać, nie czytać wiadomości. Wyłączyć te upierdliwe powiadomienia...

Być taką samotną wyspą na Spokojnym Oceanie. Unosić się na falach szczęścia, które można odnaleźć tylko w sobie. 


Szczęście jest Tu i Teraz


Tylko teraz możesz tworzyć chwilę obecną. Mieć realny wpływ na to jak się czujesz.  Jesteś odpowiedzialny za swój nastrój, za poczucie szczęścia, które tworzysz dzień pod dniu, minuta po minucie. Budując własny niepowtarzalny obraz rzeczywistości. 

Mówią, że optymistom żyje się lepiej, to takie banalne stwierdzenie, a tyle w nim prawdy. 


Liftingująca Maseczka pod oczy z zieloną glinką i świetlikiem

 
Moja czterdziestoletnia cera potrzebuję coraz lepszych kosmetyków. Nie ukrywam, że duże problemy mam z okolicą oczu.  Ostatnio drogeryjne kremy pod oczy zaczęły mnie zawodzić, więc postanowiłam poszukać czegoś w sklepie internetowym. Nie twierdzę wcale, ze stacjonarnie nic nie można kupić wartościowego, ja chyba wolę wracać do sprawdzonych marek, a taką z pewnością jest Argital. 


Argital marka z tradycjami


Argital to firma Włoska, która działa od 1979 roku, czyli jest starsza ode mnie o rok!. Ich kosmetyki w dużej mierze bazują na zielonej glince, opierają się na składach naturalnych i organicznych. Znam zarówno pasty do zębów, szampony, jak i specjalistyczne kremy na różne przypadłości (trądzik, egzema, grzybica i inne). Od 2005 roku firma swoją siedzibę ma na słonecznej Sycylii, skąd bezpośrednio pozyskuje czystą zieloną glinkę. 

Argital Liftingująca Maseczka z Zieloną Glinką i Świetlikiem




50 ml maseczki w tubce metalowej kosztuje około 50- 60 zł. Maseczka cechuje duża wydajność, gdy stosuje się ją tylko na okolice oczu. Produkt należy zużyć w ciągu 10 miesięcy od otwarcia. 

W składzie znajdziemy same świetne rzeczy: 

Zielona glinka Multani Mitti, woda, gliceryna, wyciąg ze świetlika łąkowego*, wyciąg z kwiatów kocanki włoskiej*, wyciąg z kwiatów rumianku*, alkohol*, guma ksantanowa, wyciąg z żywicy benzoesowej, wyciąg z kory berberysu zwyczajnego, olej z ogórecznika lekarskiego*, olejek z lawendy wielkiej*/*, olejek z kwiatów róży damasceńskiej.

* z certyfikowanych upraw ekologicznych
**zawiera naturalne olejki eteryczne: linalol, cytronelol, geraniol.



Konsystencja Maseczki jest kremowa, gładka, kolor ciemno zielony- brunatny. Pod oczami może nie wygląda to zbyt estetycznie, ale kocham ją za działanie. No cóż w tej maseczce się nie wychodzi do ludzi ;)

Pochodzący od naturalnych składników zapach nie jest zbyt intensywny i nie drażni okolic oczu.

Po aplikacji Maseczki natychmiast odczuwam ulgę. Jeśli oczy były zmęczone i podrażnione dodatkowo wspomagam się kroplami. 

Maseczkę pod oczy Argital zwykle stosuje rano. Zmywam po 10 minutach i okolice oczu od razu wyglądają lepiej. Produkt ma działanie kojące, chłodzące (nawet jak nie jest przechowywany w lodówce), zmniejsza opuchnięcia,  rozjaśnia cienie. Przy regularnym stosowaniu zauważam również lekkie wygładzenie zmarszczek (choć jak wiadomo upływu czasu nie powstrzymam). 


Skład INCI: Solum Follonum, Aqua, Glycerin, Euphrasia Officinalis Extract*, Helichrysum Italicum Flower Extract*, Chamomilla Recutita Flower Extract*, Alcohol*, Xanthan Gum, Styrax Benzoin Resin Extract, Berberis Vulgaris Bark Extract, Borago Officinalis Seed Oil*, Lavandula Hybrida Oil*/**, Rosa Damascena Flower Oil.

Maseczka pod oczy Argital okazała się dla mnie lepszą alternatywą niż płatki pod oczy. Cechuje ją duża wydajność, a naturalny skład dobrze mi służy. 


Olej z Pestek Dyni Skarby Polesia

 

Cześć. Na moim blogu lubię polecać dobre i sprawdzone przeze mnie produkty.  Olej z Pestek Dyni Skarby Polesia mam pierwszy raz, dziś napiszę Wam czy okazał się lepszy od tych, które stosowałam wcześniej i co go wyróżnia na tle innych olejów. 

Olej z Pestek Dyni Skarby Polesia pozyskiwany jest metodą tłoczenia na zimno, zachowuje najcenniejsze witaminy, minerały oraz naturalny smak. W sklepach spożywczych można spotkać tańsze oleje roślinne, ale ważne są warunki w jakich są one przechowywane. Zwykle półka sklepowa nie jest dla nich miejscem odpowiednim. Wyjątkiem są oleje rafinowane czyli poddane procesowi oczyszczania, dzięki czemu nie psują się tak, ale też tracą na wartości. Od dawna nie kupuje olejów w plastikowych butelkach. 
 

Właściwości Pro zdrowotne Oleju z pestek dyni


Naturalny Olej z Pestek dyni zasługuje na wyjątkowe miejsce w naszej kuchni.  Z pewnością wzbogaca on dietę w cenne  składniki mineralne i witaminy: selen, cynk, fitosterole, oraz witaminy m.in. A, C, D, E.

Na temat oleju z pestek dyni można poczytać wiele ciekawostek. Zwolennicy naturalnych metod leczenia zalecają go do odrobaczania. Zawiera składnik kukurbitacyne, który ma potwierdzone badaniami działanie przeciw robakom.

Olej z pestek dyni spożywany regularnie może obniżyć poziom cholesterolu. Korzystnie wpływa na pracę serca dzięki zawartości potasu. Wspomaga utrzymanie prawidłowego ciśnienia tętniczego. 

Istotne jest działanie przeciwzapalnie, które może okazać się korzystne przy wielu schorzeniach np. przy hashimoto. Obecnie nasze życie nabiera takiego tempa, a zanieczyszczone środowisko naturalne wcale nam nie służy. Powinniśmy więc spożywać Oleje naturalne jak np. ten z Pestek Dyni. Jest to doskonały suplement diety, który wpływa korzystni na nasz organizm. 



Jak stosować Oleje z Pestek Dyni


Skarby Polesia Olej z pestek dyni polecam ze względu na jego wyjątkowe zalety smakowe. Dynia to jedno z moich ulubionych warzyw. Pestki Dyni stale są obecne w naszej diecie. Olej wydaje się dobrym rozwiązaniem na wzbogacenie diety w witaminy i pierwiastki  mineralne zawarte w pestkach. W końcu ziarna i pestki to same serca owoców i warzyw. Jeżeli ktoś nie ma ochoty chrupać pestek  (w zasadzie powinno się kupować takie nie łuskane), to Olej wydaje się najprostszym rozwiązaniem. 

Olej z pestek dyni ma przyjemny, lekko orzechowy smak i ciemno zielony kolor. Jego cechy dają nam  pełną dowolność jeśli chodzi o jego wykorzystanie w kuchni. Moim zdaniem nadaje się do każdej sałatki, czy do warzyw gotowanych, czy świeżych. Można nim zastąpić sos sałatkowy, wystarczy tylko dodać ziół. Olej spożywać też można po prostu na łyżeczkę, do posiłku, tak podaje go zazwyczaj dziecku. Jeżeli Wasze dzieci nie lubią olejów, to ten z Pestek dyni mają szansę pokochać. 




Olej z pestek dyni najlepiej przechowywać w lodówce. Po otwarciu zachowuje swoje właściwości przez 40 dni. 

A Jaki jest Wasz ulubiony Olej w kuchni?


Fizjoterapia uroginekologiczna - Fakty i Mity

 

Do fizjoterapeuty uroginekologicznego chodzę od 2019 roku. Zdecydowałam się na wizytę kiedy moje dziecko miało skończone trzy latka. Nie było to zbyt późno,  choć tak myślałam na początku. Z perspektywy czasu uważam, że nigdy nie jest za późno aby o siebie zadbać. 

Obecnie, po prawie dwóch latach ćwiczeń, wzlotach, upadkach, uważam że nie był to czas stracony. Jest lepiej, a różnica jest ogromna, przede wszystkim lepie się czuję z własnym ciałem. Dziś przybliżę Wam parę faktów i mitów  z jakimi się spotkałam, a które skonsultowałam z moją fizjoterapeutką. 


Fakty i Mity na temat Ćwiczeń dna miednicy/ Mięśni głębokich brzucha


Pasy wyszczuplające/ Elektrostymulacja czy pomagają?


Do zakupu pasa zbierałam się długo. Jakiś rok po porodzie kupiłam pas wyszczuplający znanej firmy bieliźniarskiej.  Pas wyglądał ładnie, ale tylko na modelce, na zdjęciu aukcji z której go zamówiłam. Byłam w stanie wytrzymać w tym cudzie 15 minut, zabrakło mi tchu. Pas mogłam odesłać, bo metka była nie odcięta i tylko go mierzyłam. 

Być może są osoby, które mogą w czymś takim chodzić, ja do takich nie należę.  Nawet nie jest w stanie mnie przekonać ładniejszy wygląd talii. Pytałam mojej fizjoterapeutki wielokrotnie o pas brzuszny. Zdaniem specjalisty wyszczuplający na pewno odpada, bo tylko rozleniwia mięśnie brzucha, które same powinny stabilizować tułów. Mięśnie trzeba ćwiczyć, a nie spinać je pasami. Można się z pomocą takich pasów nabawić jeszcze większych problemów. 

Inna sprawa to pasy rehabilitacyjne, ale zakładane tylko z konieczności, np. kiedy chcemy coś ciężkiego podnieść. Jednak mając takie problemy z brzuchem i dnem miednicy dźwiganie raczej odpada. 

Druga kategoria wspomagaczy to pasy do elektrostymulacji mieści brzucha. Ten wynalazek również chodził mi po głowie, bo chciałam sobie ułatwić życie. Mogłabym wykonywać inne czynności, a jednocześnie ćwiczyć mięśnie brzucha. Jak to w życiu bywa, pójście na łatwiznę nie popłaca. Niestety, ale według specjalisty te pasy tylko potrafią liznąć mięśnie powierzchowne brzucha, do głębokich nie mają szans dotrzeć. Po co mi więc pas, który nie dociera do sedna problemu? Dałam sobie spokój z takimi pasami, pieniądze zaoszczędzone i samopoczucie lepsze. 


Ćwiczenia podczas okresu kolejny mit?


W Internecie można znaleźć mnóstwo takich złotych porad: nie ćwicz podczas okresu dna miednicy, bo to szkodzi. W te dni absolutnie nie wolno pływać, ani jeździć rowerem. Najlepiej to odpoczywać na leżąco i w ogóle się nie przemęczać. Musicie wiedzieć, że to kompletne bzdury, co gorsza powtarzane przez znane osoby w Internetach. 

Jazda na rowerze moim skromnym zdaniem nie stanowi zagrożenia. Jeśli nasze okresy nie są obfite, nie mdlejemy ani nie męczymy się nadmiernie, ruch może stanowić niezłe lekarstwo. Sama widzę, że ruch sprawia, że okres przebiega łagodniej, a ćwiczenia pozwalają się rozluźnić i odstresować. 

Trening mięśni głębokich brzucha podczas okresu również nie zaszkodzi. Potwierdzają to specjaliści, ruch tak naprawdę jest lekarstwem.  Uczęszczając na fizjoterapię uroginekologiczną nauczyłam się kontrolować mięśnie głębokie, dno miednicy, wiem jak i kiedy rozluźnić kiedy boli. Nie bez powodu takie ćwiczenia są zalecane kobietom w ciąży. Sprawne dno miednicy to szybszy i łatwiejszy poród. 


Pływanie a mięśnie głębokie brzucha


Miałam okazję przekonać się jak mój brzuch wyglądał kiedy regularnie chodziłam na basen. Robiłam to także w trakcie okresu. Woda wspaniale rozluźnia, nie jest powiedziane wcale że w te dni muszę pływać wyczynowo. Spokojne ćwiczenia w wodzie również przynoszą korzyści przy bólach kręgosłupa jakie występują w te trudne dni, ale nie tylko. 

W sezonie przeziębień basen został zamknięty i niestety od razu zauważyłam pogorszenie. Brzuch wyglądał gorzej, plecy wolały o pomoc.  Nie wiem, czy tylko ja jestem takim przypadkiem, jednak podejrzewam że wiele osób traci kondycję przez zamykanie obiektów sportowych. To z pewnością nie służy naszemu zdrowiu. 


Wpływ mięśni głębokich na postawę ciała


Wiele osób nie łączy tego, ale tak naprawdę mięśnie głębokie również decydują o naszej postawie. Wszelkie deformacje w obrębie kręgosłupa wymagają stałej rehabilitacji, ćwiczeń, korygowania postawy na bieżąco. Jednym słowem trzeba się poruszać w sposób świadomy. Fizjoterapia uroginekologiczna uczy prawidłowej postawy, dzięki czemu brzuch przestaje być takim problemem.

Kiedy wzmocnimy nasze mięśnie głębokie brzucha, automatycznie chodzimy bardziej wyprostowani. Mocny tułów podtrzymuje też plecy, warto więc w przypadku dolegliwości bólowych nie tylko skupiać się na ćwiczeniach kręgosłupa. W końcu jesteśmy całością, jedna niedyspozycja potrafi wpływać na funkcje całego ciała. 


Ile czasu poświęcam na blog i dlaczego jest tak trudno?



Przyszła pora na moje przemyślenia, które chodzą za mną od kilku dni. Wpis ten piszę na kolanie, przy oknie, bo tylko tak można złapać odrobinę tlenu o tej porze. Piszę, kiedy cisza zapada w domu, czyli bardzo późno. Trudno wygospodarować chwilę dla siebie w ciągu dnia...Matczyna rzeczywistość. 

Piszę, bo lubię, bo daje mi to jakieś wyciszenie. Pozwala ćwiczyć umysł, rozwijać się, poszerzać wiedzę. Po tylu latach jednak coraz częściej nasuwa się pytanie: czy nie jest to czas stracony? Czy coś z tego mam? Może lepiej pomedytować, czy poczytać książkę...albo pójść spać?

Dziś przypadkiem weszłam na wpis innej blogerki, która podkreśla ile wysiłku włożyła w promocje swojego bloga (dodam, że chodzi o promocje płatną). I tak się zastanawiam, gdzie popełniłam mój błąd? Czy nie lepiej było skupić się bardziej na reklamie? Samo pisanie, dla pisania traci już sens? Wszystko idzie do przodu. Na czasie są wideo-recenzje, Stories, Youtuby. A ja dalej z tym blogiem...


Ile czasu potrzebuję na bloga?


Wielu osobom wydaje się, że blogowanie to jest łatwy i szybki zarobek. Tak sobie siedzieć w domku i pisać. Sama przyjemność i zapewne w pół godzinki mam mój wpis sponsorowany, na którym zarabiam krocie. Nawet niektórzy się dziwią, że bloger może pisać coś za darmo, lub za barter.

Przybliżę Wam to na przykładzie jednego wpisu: Zwykle do każdego wpisu potrzebne jest zdjęcie, które można zrobić byle jak i szybko... Zazwyczaj jednak potrzebna jest jakaś aranżacja. Dobre zdjęcie może przyciągać lub zniechęcać, nie może więc to być kiepskie foto.  Wiele blogerów pobiera darmowe zdjęcia z pewnych stron, ja tego nie robię, bo nie lubię pożyczać, nawet jeśli to legalne. 

Czasami zrobienie zdjęcia zajmuje nawet godzinę! Nie wliczając w to dojazdu w plener.  Nawet jak jest ono zrobione telefonem, to musi mieć jakiś zamysł. Mistrzem fotografii nie jestem, ale staram się aby zdjęcia były estetyczne. Zazwyczaj obrabiam fotki na komputerze lub online, na to też potrzeba czasu ( średnio od 5 do 15 minut). Często dobre zdjęcia powstają spontanicznie, nie zawsze jednak można tak być. Nie raz darzyło się, że zdjęcia robiłam parę razy, zanim w ogóle nadawały się do publikacji. 

Jak mam zdjęcie to mogę pisać, no właśnie tylko co pisać? W przypadku recenzji produktu, trzeba ten produkt jakoś poznać, przetestować, a tego się nie zrobi w pół godziny. Czasami trzeba parę dni.  Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o recenzję książki. Oczywiście książkę można też szybko przekartkować i zrobić recenzję "po łebkach", tylko czy wydawnictwo będzie zadowolone?

Samo utworzenie posta to już Pikuś? Różnie to bywa, czasami jest natchnienie i wpis tworzy się szybko, a czasami piszę i dwa dni. Z przerwami oczywiście, bo jestem tylko człowiekiem, tylko mamą. Mam inne obowiązki oprócz tego...Sami widzicie, że nie jest to pstryknięcie palcami i  już mam wpis. Być może są tu takie blogerki, którym udaje szybko tworzyć posty, chętnie więc poznam Wasze patenty na bycie bardziej produktywnym. 

Praca z blogiem to też dodawanie komentarzy na innych blogach. Publikacja wpisu na Facebook, Instagram, na grupach facebookowych w celu promocji.  Tego się nie zrobi w minutę, to tak naprawdę też zajmuje czas. Często jest to praca bez końca...cały dzień. 


Od kiedy prowadzę bloga?


Stali czytelnicy wiedzą, że blog mój działa dłuży czas. Wystarczy wejść w archiwum, aby zobaczyć, że piszę od 2012 roku. Tak więc wskoczy mi 10 lat pisania. Nigdy nie miałam przerwy dłuższej niż tydzień. Nawet po narodzinach syna robiłam zdjęcia i sklejałam recenzję. 

Kiedyś dostałam odpowiedź odmowną w sprawie współpracy, gdzie jako powód było podane: zbyt krótki czas działania bloga lub zbyt mało wpisów miesięcznie. Jak się można domyślić kompletnie mnie to zamurowało. What? To ile trzeba prowadzić, aby z nimi współpracować - 20 lat? Niestety jeśli chodzi o współprace, to często zasady są krzywdzące i niesprawiedliwe dla blogera. Zbyt wiele jest blogów, a firmy mogą przebierać, nie licząc się z nami zupełnie. Często i tak najbardziej liczą się statystyki, nie ważne co piszesz i jak, ważne że masz wyświetlenia (które nawiasem można sobie i tak wykupić za kasę).

Wszystko się zmienia, z biegiem czasu zaczęłam pisać bardziej lifestylowo, bo już mnie znudziło tylko o kosmetykach. Bardzo mnie też cieszy fakt, że czytelnicy nie zniknęli. Wiele starszych wpisów skasowałam po pewnym czasie. Niektóre stają się już nie aktualne, a nawet problematyczne (wyskakują jakieś błędy).

Bardzo bym chciała powiedzieć, że po 10 latach mam blogowy sukces. Tymczasem nadal częściej piszę tylko dla przyjemności, niż zarobkowo. Wiele osób chwali moje pisanie, a ja nadal czuję się niedowartościowana. I być może ten dzisiejszy wpis nie będzie zbyt merytoryczny, bo pisany po nocy. Nie mniej przelałam moje przemyślenia na klawiaturę i dobrze mi z tym. 


Ostatnio popularne pośród blogerów jest BuyCoffee, czyli platforma do wsparcia. 
Mam założony profil już jakiś czas temu, jednak z marnym rezultatem. Być może jednak dziś to Ty zechcesz mnie docenić i postawić mi kawę?






Ajurwedyjska pielęgnacja włosów

 

Obecnie rynek kosmetyczny ma nam do zaoferowania bogactwo kosmetyków do włosów, a mimo to nadal nie możemy sobie poradzić z ich pielęgnacją. Nadmiar środków do stylizacji, chemiczne farbowanie, zła dieta, stres, to z pewnością nie sprzyja zachowaniu pięknej fryzury. 

Pamiętam  czasy, kiedy do pielęgnacji włosów służyło tylko szare mydło i ocet. Kobiety częściej sięgały po naturalne sposoby. Popularny był olej rycynowy i płukanki ziołowe. W dobie panującego przesytu  przychodzi na myśl powrót do bardziej naturalnych metod, takich jak Ajurweda. 


Ajurweda czym jest ?


W dosłownym znaczeniu wiedza o życiu. Nauka medyczna wywodząca się z Indii, powstała pięć tysięcy lat temu. Sedno Ajurwedy to harmonia pomiędzy ciałem a duchem.  Ciało i psychika oddziałują na siebie nawzajem. Każdy kto kiedyś próbował chodzić od specjalisty do specjalisty rozumie o co chodzi. Nie można skupiać się tylko na jednym organie, bo wszystko jest powiązane. Ajurweda promuje nie tylko leczenie samej choroby, co podtrzymanie zdrowia i witalności.

Według Ajurwedy dla zdrowia istotne jest dbanie o zdrowy styl życia (w tym o dietę). Pomocne są też prawidłowe techniki relaksacyjne: oddychanie, Joga, Medytacja. Ciało, Umysł i Dusza są Jednym - Całością. 

Ajurweda w 1979 roku oficjalnie została uznana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) jako jeden z najstarszych systemów leczniczych. 


Ajurwedyjska pielęgnacja włosów


W Ajurwedyjskiej pielęgnacji również obowiązuje zasada: lepiej zapobiegać niż leczyć. Kosmetyki Ajurwedyjskie bazują wyłącznie na naturalnych składnikach. 

Podstawą zawsze będzie szampon ajurwedyjski , którego skład oparty jest na bazie roślin indyjskich i naturalnych składnikach myjących. Bez SLS/SLES, silikonów, parabenów, sztucznych konserwantów, barwników i zapachu. 

Pielęgnacja włosów według Ajurwedy: piękno zaczyna się od środka.  Odpowiednio chronimy włosy przed słońcem zakładając nakrycie głowy.  Częsta aplikacja olejów zapobiega suchości i podrażnieniom. Można stosować maski z mieszanek ziołowych.  Przykładowe zioła stosowane w Ajurwedyjskiej pielęgnacji włosów: Brahmi, Bhringaraj, Neem, Shikakai. 

Otaczamy włosy i skórę głowy odpowiednią troską i uwagą. Oczyszczanie to rytuał, który ma nam sprawiać przyjemność. Poświęcamy na to odpowiednia ilość czasu, traktując włosy, skórę delikatnie, wspomagając się odpowiednio dobranym olejem.  Wszystko to owocuje pięknymi, zdrowymi włosami. 



Nie tylko Henna 


Bardzo popularne w ostatnich latach stały się ziołowe Farby do włosów. Występujące pod nazwami: Henna, Cassia, Indygo, Amla. Paleta kolorów tych farb jest zróżnicowana i każdy znajdzie odpowiedni. 

Farby roślinne do włosów działają zupełnie na innej zasadzie niż farby chemiczne. Nie wysuszają, nie niszczą, nie osłabiają. Za to pogrubiają, odżywiają, oddziałując pozytywnie na skórę głowy.

Farby te występują w formie sproszkowanej i potrzeba nieco więcej czasu na cały proces przygotowania i farbowania. Pomimo tych trudności wiele osób decyduję się na taką zdrowszą formę koloryzacji, gdyż zapewnia ona nie tylko pokrycie siwych włosów, ale niepowtarzalne i nasycone odcienie z zachowaniem naturalnego piękna włosów. 


Warto zadbać o dietę 


Pielęgnacja włosów według Ajurwedy to nie tylko kosmetyki. Skoro jesteśmy całością, o urodę dbamy też od wewnątrz skupiając się na zdrowych odżywianiu. Nasza dieta powinna być bogata w białko, minerały i witaminy, zwłaszcza żelazo, siarkę, cynk, witaminy z grupy B oraz witaminę C, a także kwasy tłuszczowe. Odpowiednie suplementy diety również sprzyjają kondycji włosów...


Po napisaniu tego tekstu doszłam do wniosku, że Ajurweda jest mi bardzo bliska. 

Dajcie znać czy stosujecie Ajurwedę w życiu, a może tylko w pielęgnacji? 



Kosmetyczne nowości czerwca


Przyszła pora na podsumowanie kosmetycznych nowości czerwca. Upalne lato rządzi się swoimi prawami i trzeba było dostosować pielęgnację do warunków. Wiele kosmetyków obecnie mam na wykończeniu i staram się na bieżąco uzupełniać braki. Oto co wpadło do czerwcowego koszyka zakupowego, drogerie, apteka i sklep zielarski:


Zmieniam pielęgnację na letnią 


Latem potrzebuję innych kosmetyków, choć moja cera robi się sucha, to w trakcie upałów potrafi nieźle spłynąć potem. Zdecydowałam się więc na zmianę kremu z filtrem na apteczny i matujący. Na noc chciałam coś lekkiego, ale kojącego różne niedoskonałości. Latem niezbędny jest też skuteczny dezodorant, mnie udało się znaleźć taki mega skuteczny i naturalny. 


Martina Gebhardt Summer Time Krem do skóry zmęczonej słońcem, LSF 6. Kolejne opakowanie tego kremu, który okazuje się niezawodny nie tylko porą letnią. Krem z kategorii treściwych, olejowa, tłusta formuła odżywia, nawilża głęboko (recenzja). Latem stosuję go raczej w chłodniejsze dni,  bo jest cięższy. Lubię jednak mieć taki krem, który działa jak maseczka. 

Duetus Krem na noc, pełnowymiarowe opakowanie kupiłam po przetestowaniu próbki. Kosmetyki Duetus gościły już w mojej pielęgnacji twarzy: na temat Toniku i Serum pisałam na blogu (recenzja). Obecnie potrzebuję lżejszego kremu na noc, który jednak ma właściwości normalizujące i przeciwzapalne. 

Bonimed Dermobon Krem łagodzący, do pielęgnacji skóry, także w podrażnieniach i stanach zapalnych w wyprysku alergicznym i niealergicznym, trądziku pospolitym, grzybicy oraz po ukąszeniu przez owady. U mnie sprawdza się przede wszystkim na podrażnienia skórne po ukąszeniach owadów, najlepszy. W składzie ekstrakty roślinne, z rumianku, nagietka, krwawnika, fiołka, liścia babki. Zakupiony w sklepie zielarskim. 

Pharmaceris S Medi Acne Protect Krem ochronny dla skóry trądzikowej mieszanej i tłustej SPF 50+, próbka która była wraz z kremem Pharmaceris T. Pojemności 15 ml ,  pozwoliła mi się z kremem zapoznać dobrze i uratowała mnie podczas minionych upałów.  Dobry krem ochronny, o wysokich właściwościach matujących, nie wysuszył mojej skóry. Sprawdza się zwłaszcza na gorąc, skóra jest matowa cały dzień i dobrze chroniona przed UV. 

Schmidt's Fragrance Free Dezodorant Sztyft bazujący na naturalnych składnikach pochodzenia roślinnego i mineralnego. Skutecznie neutralizuje przykre zapachy i chroni przed dyskomfortem. Najbardziej zaskoczyła mnie jego cena w drogerii Jasmin: 9, 90 zł, ale sprawdziłam na paragonie i faktycznie cena się zgadza.

Pielęgnacja okolic oczu

W czerwcu miałam przykre dolegliwości w okolicach oczu. Niestety wizyta prywatna u okulisty dopiero w sierpniu, a chciałabym też zbadać wzrok, bo okulary nie zmieniane od paru lat. Marzą mi się nowe oprawki, bardziej na czasie. Czas szybko biegnie i człowiek powoli nie nadąża ze zmianami. W sumie to podrażnienie oczu wyszyło mi na dobre, bo inaczej to bym się nie zapisała do specjalisty. 


Fluff Puszysty Krem pod oczy skusił mnie pastelowym opakowaniem, niestety obietnice producenta nie sprawdziły się w moim przypadku: "Jesteśmy pewni, że ten krem pod oczy będzie hitem! Wygodne opakowanie sprawia, że aplikacja jest łatwa i przyjemna!" Niestety aplikacja to męka, bo krem jest jakby suchy, w ogóle trudno go nałożyć, można wklepać. Stosowałam wieczorem, ale rano budziłam się z podpuchniętymi oczami! Krem ma różne opinie na KWC i widzę, że nie jestem odosobniona z moją oceną. Dobrze, że był w promocji, ale dla mnie to i tak zakupowy niewypał. 

Argital Liftingująca Maseczka pod oczy z zieloną glinką, wyciągiem ze świetlika: Maseczka wykazuje działanie liftingujące, zwiększając napięcie skóry i redukując worki i zmarszczki pod oczami. Zmniejsza obrzęki, pozostawiając skórę napiętą, wygładzoną, odświeżoną i zrelaksowaną. Z całą pewnością ta Maseczka działa tak jak obiecują, po raz kolejny udany zakup (maseczkę znajdziesz na greenline-sklep.pl)

Ektin Krople do oczu zakupione w aptece aby się ratować, bo niestety ten krem z Fluff nieźle namieszał. Krople się sprawdziły i naprawdę działają tak jak powinny, czyli łagodzą, nawilżają, przeciwdziałają podrażnieniom. W ogóle to myślę, że pielęgnacja okolic oczu powinna się zaczynać od pielęgnacji samych oczu. 


Latem dbam o stopy i dłonie 

Te części ciała o wiele bardziej eksponuje się o tej porze. Do stóp potrzebuje dwóch kosmetyków, jeden na noc, drugi na dzień. Za to o dłonie dbam często nawet w ciągu dnia, z dobrym kremem pielęgnacja to przyjemność. 

Receptury Babuszki Agafii Rokitnikowy Zmiękczający Krem do rąk i paznokci. Nie wiem jak to się stało, ale na kremie były polskie napisy, że jest on do stóp. Coś mi jednak nie pasowało, więc sprawdziłam to w sieci i faktycznie krem jest do rąk. Lubię go stosować, bo szybko poprawia stan skóry dłoni. Krem upiększa też odcień skóry, bo ma lekko pomarańczowy kolor, zapewne przez zawarty w nim ekstrakt z rokitnika. Zapach specyficzny, typowy dla tej marki, nie do końca go lubię. 

Eubiona Krem do stóp z szałwią. Działanie odświeżające, zmiękczające, reguluje wydzielanie potu, stymuluje krążenie krwi. Świetny krem do stosowania na upały, na lato, jeśli lubimy mieć stopy suche, nie klejące, po prostu czuć się komfortowo.  Krem jak dezodorant, ale dba też o kondycję naskórka. Naprawdę polecam, kiedyś miałam w innym opakowaniu. Pompka z pewnością jest wygodniejsza w tego typu kremie. 

Bielenda Comfort+ Krem Kompres Zmiękczający do szorstkiej skóry stóp. Wysoka zawartość mocznika 10% to niewątpliwie duża zaleta tego kremu. Konsystencja jednak nie jest zbyt tłusta, produkt dobrze się wchłania jeśli nałożyć nie duże jego ilości. Najlepiej się sprawdza stosowany na noc, w formie maski, pod skarpetki, rano stopy trzeba umyć aby się nie kleiły w butach. 


Nowości jak widać sporo, ale nie wszystkie spełniły moje oczekiwania. Czasami wydaje mi się, że producenci kosmetyków mocno naciągają ich opisy, a może po prostu ja jestem zbyt wymagająca? Ciekawa jestem co Was zainteresowało z tej gromadki?


Najlepszy pomysł na prezent na ślub



Lato sprzyja organizacji ślubów i wesel, ciepłe miesiące nastrajają nas romantycznie. W tym roku wybieramy się na Wesele kuzyna i zaczynam już myśleć o wyborze prezentu.  Co kupić, aby było przydatne i jednocześnie sprawiło radość młodej parze? Niektórzy nie chcą prezentów jedynie  gotówkę, do czego mają pełne prawo. Inne pary za to chcą symboliczny prezent, bo tak naprawdę Miłość jest dla nich najważniejsza. 


Praktyczny prezent na ślub


Prezent na Ślub to niewątpliwie temat trudny i warto zastanowić dużo wcześniej co chcemy kupić. Gust obdarowywanych gra tutaj rolę nadrzędną, ale jeśli nie znamy dobrze ich upodobań, to można się zdecydować na coś uniwersalnego i praktycznego.

Lata temu prym wiodły zestawy pościeli, garnki, ręczniki, czajniki, jednym słowem wszystko co może okazać się przydatnym na nowej drodze życia. Myślę, że nie były to złe prezenty, bo takie rzeczy naprawdę są wykorzystywane, a nie tylko leżą i zdobią.

Love Story - Zestaw dwóch ręczników z haftem 


Komplet dwóch ręczników kąpielowych to prezent  nie tylko praktyczny. Personalizacja sprawia, że jest też wyjątkowy, a obdarowani poczują się wyróżnieni. Ręczniki w kolorze ecru, wymiary 70x140 cm,  100% wysokogatunkowa bawełna egipska.

Polski producent Zwoltex od lat kojarzy mi się z wysoką jakością. Materiał z którego wykonano ręczniki jest miękki, puszysty oraz bardzo chłonny. Haftowany ręcznik z pewnością nie tylko jest użyteczny, co też stanowi ozdobę łazienki. Dodatek personalizacji - Imienia właściciela sprawi, że tego ręcznika nikt nie pomyli ze swoim.


Ręczniki produkowane w nowoczesnej technologii antybakteryjnej, zastosowane nano srebro zapewnia odporność przeciw wirusom i bakteriom. Gwarancja utrzymania tych cech powyżej 50 cykli prania.  Właściwości potwierdzone badaniami. Certyfikat OEKO-TEX 100 to kolejna zaleta. 

Niepowtarzalny i precyzyjny Haft na ręcznikach powstaje z pomocą wysokiej klasy hafciarki komputerowej. Napis jest trwały, gustowny, a możliwość jego personalizacji stanowi dodatkowy atut. 

Poniżej zdjęcie poglądowe ze sklepu, jak wyglądają ręczniki kiedy wyhaftowane jest też imię:


Wybrałam ręcznik bez haftowanych imion ponieważ są to ręczniki dla mnie. Chciałam przekonać się o ich jakości zanim kupię komuś na prezent. Z pewnością kiedy będę wybierać się na ślub zdecyduję się na taki zestaw ręczników z personalizowanym grawerem.

Co jeszcze można podarować na prezent ślubny?

Przeglądając propozycje sklepu mygiftdna.pl nie mogę ulec wrażeniu, że panuje tam przepych. Wchodząc na tą stronę trzeba poświęcić troszkę czasu, na spokojnie przeglądnąć ofertę, bo jest naprawdę bogata. Znajdziemy tam zarówno typowe ozdoby na ściany: obrazki, plakaty, mapy, jak też albumy na zdjęcia. Przydatne w każdej kuchni komplety ze szkła, deski do krojenia, kubki, fartuszki, tace. Do sypialni koce, poduszki, ramki na zdjęcia. Nawet koszulki z imieniem można zamówić. Jednym słowem warto tam zajrzeć jeśli chcemy komuś podarować prezent wyjątkowy, na ślub, na różne okazje. 

Bruce Moen "Podróż do Ojca Ciekawości" recenzja

 


Nie byłabym sobą gdybym znów nie sięgnęła po temat podróży astralnych. Poznawanie nieznanego w moim przypadku chyba już jest nieuniknione. Książka z jednej strony pełna paradoksów, momentami czyta się jak fantastyka, by za chwilę totalnie zadziwić prawdziwością swych treści: "Podróż do Ojca Ciekawości" - czwarta powieść która wyszła spod pióra Bruce'a Moena. Myślę, że obowiązkowa jeśli kogoś interesuje rozwój duchowy.


Wizja szalonego naukowca?

Bruce Moen w latach siedemdziesiątych doznał wizji, która sprawiła, że trafił na książkę Roberta Monroe „Podróże poza ciałem” (recenzja). Był to swego rodzaju zwrot w postrzeganiu otaczającej rzeczywistości, który zapoczątkował kursy w The Monroe Institue.

Bruce badał kwestie nie tylko życia po życiu, jak też odkrył techniki kontaktowania się z zagubionymi duszami. Ta swego rodzaju przemiana świadomości zaowocowała odkryciem prostego sposobu na podróże w zaświaty i opanowanie sztuki odzyskiwania.

Podróże do światów nie fizycznych

Eksploracje partnerskie, coś więcej niż OBE , podróże astralne,  badanie nie fizycznych obszarów świata. Zwykliśmy wierzyć tylko w to, co można dotknąć, zobaczyć, poczuć. Tymczasem świat składa się z wielu wymiarów, a my nie jesteśmy tylko ciałem. Posiadamy duszę, dysponujemy nie wiarygodną wewnętrzną siłą, której mocy nie jesteśmy czasami w stanie objąć rozumem. 


Fragment książki, który stanowi jej kwintesencję (strona 265):


Nie ma początku, nie ma końca, 
Jest tylko zmiana.
Nie ma nauczyciela, nie ma ucznia, 
Jest tylko pamiętanie.
Nie ma dobra, nie ma zła, 
Jest tylko ekspresja.
Nie ma połącznia, nie ma podziału,
Jest tylko jedność.
Nie ma radości, nie ma smutku, 
Jest tylko miłość.
Nie ma większego, nie ma mniejszego,
Jest tylko równowaga.
Nie ma zastoju, nie ma entropii,
Jest tylko ruch.
Nie ma czuwania, nie ma snu,
Jest tylko istnienie.
Nie ma ograniczenia, nie ma przypadków,
Jest tylko plan.


Opis książki "Podróż do Ojca Ciekawości"


Moen odkrywa przed nami nie tylko wygląd Piekieł i Pustego Nieba, lecz także pozwala przysłuchiwać się rozmowom z Istotami, które wyjaśniają, czym te obszary są, jak funkcjonują oraz kto do nich trafia. Wszystko to dzieje się w asyście jego przyjaciół, z którymi odbywa Podróże Partnerskie. Jest to dla nas wskazówka, że takie doświadczenie może być współdzielone i weryfikowane przez innych. W ten sposób staje się ono bardziej wiarygodne i obiektywne. Na dodatek, korzystając z przedstawionych opisów podróży, każdy z nas może wszystko samodzielnie sprawdzić i nie potrzebne są do tego jakieś szczególne uzdolnienia.


Podążając za Autorem mamy także możliwość przyjrzenia się tkaniu Gobelinu Czasu, spotkania Inteligencji Planującej oraz udania się na wycieczkę do tytułowego Ojca Ciekawości. A wszystko to opowiedziane jest ze swadą i humorem. Nawiasem mówiąc, odwiedzamy z Moenem również Centrum Humoru, gdzie śledzimy całkiem poważną rozmowę o roli śmiechu w naszym życiu.
Całość układa się w obraz, który pozwala nam lepiej zrozumieć tajemnicę Wielkiego Planu i sens zmian na Ziemi, których jesteśmy świadkami. (więcej tu: Podróż do Ojca Ciekawości (galaktyka.com.pl)

Jakie mam odczucia po przeczytaniu (prawie) całości? 

Książka z pewnością niesie pozytywny przekaz, pomimo że wyrażony dość specyficznie. Jest to jakby pamiętnik z eksploracji (podróży) w niezbadane obszary rzeczywistości. Inne wymiary, warstwy, gdzie rządzi świat duchowy i niczego nie można dotknąć, a jedynie poczuć. Podróże o tyle wiarygodne, że odbywane z innymi osobami, które spisywały swoje relacje, a duża część doświadczeń miała wspólny mianownik. 

Nie przeczytałam pozostałych trzech książek tego autora, jednak to w niczym nie przeszkadza. W książce są odniesienia do poprzednich części,  wytłumaczone są pewne kwestie dzięki czemu dobrze się to czyta. Z pewności jednak nabrałam ochoty na przeczytanie pozostałych trzech, bo temat naprawdę  wart zgłębienia, np. kwestia odzyskiwania czyli sprowadzania zagubionych dusz za pomocą prostej techniki. Po tej książce już nigdy tak samo nie spojrzycie na otaczającą Was rzeczywistość.


Podsumowanie czerwca (nie tylko kosmetyczne)

 


Czerwiec biegnie ku końcowi, rozpoczęły się wakacje, a co do dopiero pisałam "podsumowanie maja". Nie wiem gdzie i jak ten czas mi minął, ale w tym wpisie postaram sobie ten miesiąc podsumować, aby nie mieć poczucia straconego czasu. 

No to lecimy z tym czerwcem...

Dopiero co było rozpoczęcie roku w przedszkolu, a tu już pora na zakończenie. To był dobry rok, syn wiele się nauczył, a jego postępy aż mnie zadziwiają. Z pewnością przedszkole to jest najlepsza rzecz dla pięciolatka. Na drugi rok w przedszkolu już starszak. 



Jak widać sezon basenowy już rozpoczęliśmy, bardzo jednak ta przerwa była niekorzystna. W październiku syn  nabrał dużej swobody w wodzie. Niestety za długo ten basen był zamknięty i musimy rozpoczynać wszystko na nowo. Nikomu nie służą te lock-dawny. Nie poddajemy się i chodzimy dalej. Może i ja w końcu kiedyś wrócę na naukę pływania, którą przerwało macierzyństwo. 

Nowy pojazd ...

Nie wiem czym się chwalić, bo to żadna wypasiona fura, nie mniej funkcję użytkową ma i pozwoli trochę odpocząć od czterech kółek.  Fotelik zamontowany możemy jechać. 

Na początku miesiąca udało mi się spełnić to moje marzenie rowerowe. Jednoślad z drugiej ręki, ale o solidnej konstrukcji, spełnia potrzeby mamy z dzieckiem. Jeszcze sobie troszkę pojeździmy z synkiem na nasze wakacyjne mikro-wyprawy. 


A na jednej z wypraw takie oto okazy:

Z nostalgią oglądam ten tradycyjny obraz polskiej wsi, coraz bardziej zdominowany przez nowoczesność. Więcej piszę na drugim blogu: pamietnikizewsi.pl . Bardzo mało ten blog ma wyświetleń, po pół roku zastanawiam się co dalej. Czy moje pisanie ma jeszcze jakiś sens? Ciągłe pisanie o kosmetykach męczy, niszowy blog za to nie ma popularności. Nie chce mi się inwestować w reklamę, chyba pozostanie to taką odskocznią. 

Miłe chwile jak motyle

Tak to w życiu bywa, że składa się ono z dobrych i złych momentów. A tych przyjemnych chwil czasami jest za mało i ulatują one szybko jak motyle. Zostawiam jeszcze parę takich obrazków, które cieszą moje oczy. 





Dziś piszę krótko, bo jestem w nostalgicznym nastroju. Nie wiem czy to przez zakończenie roku w przedszkolu? Zawsze odczuwałam smutek, kiedy kończył się mój rok szkolny. Zakończenie jakiegoś etapu... Czas na zmiany. Co przyniesie przyszłość, tego nikt nie wie? Na razie cieszymy się wytchnieniem po upałach, oby jakoś przetrwać to lato. 

Jak zwykle na bieżąco jestem tutaj:  INSTAGRAM: retromama.blog


Czerwcowe wpisy godne polecenia:







Pierwszy dzień lata



Akcja 100 dni do lata 100% dla siebie dobiega końca? Nie koniecznie, bo dbać o siebie trzeba zawsze. Nie liczy się pora roku, okoliczności. Czasami może być trudniej, coś nie sprzyja, wzloty i upadki są nieodłącznym elementem życia. Grunt to nigdy się nie poddawać. 


Bikini Body w natarciu


Czy jesteś na to gotowa? Kostium, kapelusz, sandały wyjęte z szafy. Bikini Body jak z obrazka? Litry potu wylane przy codziennym treningu mają sens. Jak nie boli, to znaczy że nie działa?

Czy ciało musi być super idealne, aby zasłużyło sobie na odsłonięcie go na plaży i nie tylko. A co z tymi mniej idealnymi, przecież nie schowają się w czarny, zgrzebny worek latem. Brak 90/60/90 do niczego nie zobowiązuje, tym bardziej do pokuty.

Ciała są różne, nie ma idealnych ludzi i katowanie siebie samego swoimi wadami to autodestrukcja. Czuć się dobrze samym ze sobą jest o wiele ważniejsze, niż opinia innych ludzi na nasz temat. Kogo to obchodzi, jak wyglądamy.

Ja i tak ciągle to powtarzam, a w życiu różnie bywa. Nadal się przejmuję, ale z pewnością ten  blog ułatwia mi  nabranie większego luzu...


Robię dla siebie tyle ile chce i mogę...


Kupiłam suplement Ashwagandha, po raz kolejny. Biorę też inne suplementy, które mi służą. Nie wstydzę się tego, że potrzebuję się wspomóc. Mam ochotę na kawę, to piję kawę, innym razem znów Yerba Mate. Wszystko jest dla ludzi. Narzucanie sobie ograniczeń dla mnie jest bezcelowe. Można o siebie dobrze zadbać, jednocześnie nie odmawiając sobie wszystkiego, bo życie jest za krótkie. Przychodzi mi na myśl jedna Pani Doktor (lekarz) która udzielała rad co do diety mojej mamy po zawale. Piękna, młodo wyglądająca Pani Doktor, która odeszła z tego świata Już. Na ile wcielała w życie swoje rady, tego nie wiem. Dążę do tego, że życiem trzeba się cieszyć póki ono jest. A wiecie, takie stanie w sklepie i oglądanie składów, doszukiwanie się trucizny we wszystkim jest bezcelowe. 




Zrobiłam porządki w szafie (ale to naprawdę nigdy się nie kończy). Stare ubrania idą w świat, a ja zamawiam po raz kolejny na Femme luxe. Różne są opinie o tym sklepie, ale trzeba przyznać że niektóre rzeczy przychodzą naprawdę fajne. Jak pewien czarny dres, który nadal zadziwia swą jakością. Troszkę poszperałam w second hand, bo też uwielbiam takie zakupy. W ciucholandzie znajduję fajne ubrania na lato, z dobrej jakości materiału. Tak naprawdę moda nigdy się nie kończy, ciągle człowiek potrzebuję czegoś nowego. Niby jest moda na minimalizm, ale kiedy otwierasz szafę i nie masz czego na siebie ubrać, to nie jest komfortowe uczucie...





Regularnie używam Balsamu do ciała. W końcu trafiłam na mojego ulubieńca i jest nim ten Kojący Balsam do ciała z Vianek kupiony z gazetą Zwierciadło. Był to dodatek-gratis, ale pełnowymiarowe opakowanie.  Balsam świetnie nawilża, koi, ma przyjemny lawendowy zapach. Sprawdza się po depilacji i szybko poradził sobie z moją suchą skórą na nogach. Ostatnio mąż sobie spiekł plecy na słońcu i ten balsam okazał się zbawieniem. Czasami proste rozwiązanie sprawdza się najlepiej, można kupić kosmetyk w atrakcyjnej cenie, ale też być z niego zadowolonym. 



Piję dużo wody, znowu kupuje filtry do wody Dafi.  Latem chce się dużo pić, a bieganie do sklepu po plastikowe butelki do głupota jak woda jest w kranie "za darmo". Jednak z dzbankiem  filtrującym jest prościej i szybciej. Mam wodę stale pod ręką, dopełniam dzbanek, filtruję i piję. Nie wiem ile to już udało mi się zaoszczędzić dzięki temu dzbankowi, który ze mną jest od lat. Wymieniam filtr średnio raz na 3 tygodnie.  Wodę zabieram też do butelki gdy wychodzę na dłużej, nie muszę kupować napojów w sklepie. Niektóre są kuszące, ale ostatecznie woda wygrywa. 




Codziennie poświęcam czas na aktywności które mi służą i jakie lubię. Czasami jest to jazda na rowerze. Innym razem ćwiczenia na mięśnie głębokie brzucha, czy też joga. Wszystko dostosowane do rytmu dnia i zmiennych potrzeb jakie ma moje ciało.

Do niczego nie można się zmuszać, bo to jest bez sensu, w rygorze nikt długo nie wytrzyma. Przyjemne aktywności, spokojny tryb życia, to  cieszy i daje korzyść w dłuższej perspektywie czasu. Dobra forma jest nam potrzebna nie tylko latem...100 dni do lata szybko minęło, to teraz odliczam do jesieni. Może jakieś nowe wyzwanie? Czekam na propozycje...



Wiecznie zbuntowany?




Dzieci są takie słodkie... kiedy śpią i jest cisza. 

Bajeczne kadry na Insta, kolorowe ubranka, uśmiechy. A w domu mały tyran, często tak  właśnie wygląda prawda o macierzyństwie. Nieustanna walka z emocjami, wszyscy są nieszczęśliwi i nie wiedzą jak sobie pomóc. 

W obecnych czasach dzieci mogą być mocno prze-stymulowane. O co chodzi?


O dostęp do technologii. Zabawki nie koniecznie edukacyjne,  nie-wyciszające, głośne. Rodzice żyjący w ciągłym biegu. Nie mają nawet czasu usiąść, porozmawiać. Ciągle gdzieś trzeba się śpieszyć, a dzieci to naśladują.

Widzą, że rodzic nie odpoczywa biernie, tylko patrzy w ekrany,  pracuje. Wszystko można załatwić technologią, tylko gdzie czas na prawdziwe życie? Gdzie ten moment, aby się zastanowić, zatrzymać?

Weekendy spędzane aktywnie, bo musi być dużo wrażeń. Jest okazja zrobić zdjęcia, pochwalić się znajomym. Co z tego, skoro będąc razem, tak naprawdę nie jesteśmy ze sobą?

Dzieci nie bawią się jak dawniej.


Nie ma okazji wybiegać się na podwórku, ubrudzić błotem. Wszystko musi być czyste, ubrania schludne, wszędzie te bakterie. Nawet w bajkach straszy się dzieci bakteriami.

Gdzieś zatracił się ten czas na beztroskie dzieciństwo. Ciągła presja, by posiadać, by nie być gorszym. To przechodzi na młodsze pokolenia. Wieczna pogoń za niczym, za czasem który już jest stracony. 

Rośnie mały buntownik...


Jedna matka żali się drugiej:  "nie daje rady już z tym dzieckiem". Ciągle awantury, a nie wszedł jeszcze w bunt nastoletni, co będzie dalej? 

Ciągle czegoś oczekuje, nowych zabawek, gier, ubrań z bohaterami bajek. Nic już nie może być zwyczajne, wszystko musi być modne, na czasie, bo inni tak mają. A gdzie miejsce na bycie wyjątkowym? Czy nie możesz być inny, być sobą , nikogo nie naśladować?

Rozmowa to jedyne lekarstwo


Usiądź, porozmawiaj, wyjdź na spacer, podziwiaj przyrodę z dzieckiem. Znajdź czas by naprawdę być razem. Odłóż technologię, spędzaj czas spontanicznie. Razem poczytajcie książki, układajcie puzzle, wygłupiajcie się. Bo śmiech rozpuszcza wszelkie napięcia. 



Historie z życia: Dobra dusza ?



Czy spotkałeś kiedy dobrą duszę? Osobę, która wniosła do twojego życia dobro? Wbrew temu co się mówi (i pisze), nadal istnieją jednostki nadzwyczajne. Ludzie, którzy niosą pomoc, są wrażliwi na krzywdę drugiej istoty. Pracują w organizacjach charytatywnych, albo po prostu pomagają innym na co dzień. Nie przechodzą obojętnie, kiedy ktoś potrzebuję pomocy. 


Zwierzęta to nie ludzie?


Czy widziałeś zbłąkanego psa, który biega poboczem drogi, tam i z powrotem? Widać, że jest zdezorientowany, czeka aż właściciel po niego wróci, lecz  on nie wraca nigdy. Wyjechał z rodziną na wakacje, nie miał z kim psa zostawić. Po co komu pies na wakacjach, jeszcze by kłopotu narobił. Psów jest dużo, po powrocie można wziąć innego, bo szybko się przywiązują i są takie zabawne...

Ile ludzi przejedzie obojętnie obok tego zwierzęcia? Może ktoś rzuci mu suchą bułkę, postawi miskę wody. Lecz to na nic, bo on dalej będzie czekał. Jeśli  będzie zbyt wystraszony, może wpadnie pod samochód i zakończy się jego udręka. A może ktoś będzie potrzebował psa i zabierze go ze sobą. Przywiąże łańcuchem do budy, żeby pilnował obejścia. W optymistycznym scenariuszu pies trafi na Dobrą duszę, która zapewni mu przyjazny Dom. 

Ta Osoba otworzy swoje Serce przed tym wystraszonym zwierzakiem. Zdobędzie jego zaufanie, będzie dawać mu smakołyki, może nauczy nowych sztuczek. Będą razem chodzić na spacery, cieszyć się swoją obecnością. A pies nie zapomni nigdy dawnej rodziny. Zapewne już ich nigdy nie spotka, bo zwykle psy są wywożone specjalnie w odległe miejsce, aby nie wróciły. 


Czy osoba która porzuca zwierzę jest Złym człowiekiem? Trudno oceniać tylko po jednym czynie.  Być może jest to przykładny Ojciec rodziny, solidny pracownik w Firmie, który cały rok odkłada na wakacje. W przypadku opieki nad psem po prostu zawalił sprawę. Niektórzy nie są po prostu gotowi na bycie właścicielem czworonoga. Czasami dostają drugą, trzecią i kolejną szansę na bycie lepszym, lecz nigdy jej nie wykorzystają...Może nie w tym wcieleniu?






Nie oceniaj po wyglądzie


Na parkingu przy aucie stoi kobieta. Ktoś jej zablokował wyjazd drugim pojazdem, nie ma możliwości się z tego wydostać. Nie wie co zrobi, czy zadzwoni po policję, czy  poczeka nie wiadomo ile. Może pół dnia, a może tylko chwilę. Trudno powiedzieć, kiedy wróci właściciel drugiego pojazdu. Głupia sytuacja, która w mieście zdarzy się nie raz. 

Nagłe na parkingu pojawia się wielki facet. Nie żaden kulturysta, a raczej Misio. Po prostu otyły, sapiący, bez urody zewnętrznej. Ma jednak dobre serce, bo od razu zwraca się do kobiety "Da Pani radę wyjechać". Na co ona rozkłada bezradnie ręce, mówi że nie jest zbyt dobra w parkowaniu. Facet bez namysłu decyduje się pomóc kobiecie, bierze kluczyki i wyprowadza samochód z pułapki. Uradowana kobieta dziękuje, a mężczyzna odpowiada po prostu: " Nie ma za co, trzeba sobie pomagać" i już go nie ma.

Spłyną na ten parking jak ten Anioł?  Niekoniecznie, bo to tylko zwykły człowiek,  wrażliwy i skłonny do pomocy. Może nie jest idealnej urody, ale ma dobre Serce. Czy można nazwać go Dobrą duszą? Z pewnością TAK. Choć nie wiadomo jakie życie prowadzi, czy jest dobrym mężem, ojcem, bratem? Trudno ocenić człowieka tylko po jednym czynie, w końcu mamy całe życie na to, by stać się lepszymi. 


Poranna pielęgnacja, letnia pora



Bez czego nie mogę się obejść o poranku? 

Mój wymarzony poranek to z pewnością ten spokojny i leniwy, kiedy nigdzie nie muszę się śpieszyć. Niestety jako mama nie zawsze mogę sobie pozwolić na jakieś poranne rytuały i wszystko musi
przebiegać szybko i sprawnie.

Krem pod oczy, do twarzy, z filtrem, pomadka?


Kosmetyki, które zapewniają komfort, żadnej wieloetapowej pielęgnacji, bo na to nie ma czasu. Dzięki nim czuję się zadbaną  i piękną, ale też nie tracę czasu, który o poranku biegnie szybko. Wolę sobie dłużej pospać, bo sen to też kosmetyk, lepszy nawet od innych. 


Krok pierwszy: oczyszczanie i  pielęgnacja


Vianek Nawilżająca Emulsja do mycia twarzy służy mi  od jakiegoś czasu. Jest to kosmetyk do którego wróciłam po latach. Recenzję tej Emulsji napisałam w 2016 roku. Obecnie moja cera przechodzi etapy suchości, więc sięgam raczej po produkty o działaniu ochronnym, lekko natłuszczającym.

Sprawdza mi się o poranku, kiedy w zasadzie mogłabym umyć twarz nawet samą wodą, ale emulsja wiadomo dodatkowo trochę pielęgnuję. Z czystym sumieniem mogę polecić cerom suchym i wrażliwym. Podoba mi się jej lekka konsystencja, brak piany nie stanowi problemu. 


Lirene 50% Hydrolat- tonik z Chabru. Tonizująca Woda kwiatowa, która nie ma zbyt intensywnego zapachu co dla mnie jest zaletą. Podoba mi się atomizer, który rozpyla tonik delikatną mgiełką, nie ma potrzeby stosowania wacika. Buzia faktycznie zyskuje po nim zdrowszy wygląd. 

Polecany jest cerom suchym wrażliwym, z drugiej strony ma też zapobiegać błyszczeniu skóry w ciągu dnia. Ja zauważyłam jeszcze jedną zaletę, super nadaje się na zmęczony oczy.  Wystarczy spryskać powieki (zamknięte oczy) i natychmiastowe uczucie ulgi. 


Biotaniqe Krem pod oczy przeciw cieniom i obrzękom CBD Oil Anti Aging. Następca Kremu Korean Beauty, z którego również byłam zadowolona. Tak jak i poprzednik, ten ma lekką konsystencję, delikatny zapach i przyjemne dozowanie. Jak na tą cenę to jest spoko na dzień, pod makijaż, pod filtr i nie migruje mi do spojówek, nie podrażnia oczu.

Obietnice z opakowania kremu znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości: faktycznie redukuje oznaki porannego zmęczenia, rozświetla i wygładza. Nie jest to na pewno krem na większe przypadłości: jakieś opuchnięcia, spore cienie pod oczami. 
 

Krok drugi: ochrona przeciwsłoneczna i na zmarszczki 


Eco Cosmetics Tonowany Krem na słońce SPF 30.  Od lat stosuje ochronę UV z tej marki i sprawdza się u mnie większość ich kosmetyków. Dziwi fakt, że tylko ten krem z SPF na słońce, nie daje pod niego Serum, kremu itp.? Zapewniam,  gdyby to było za mało, to zastosowałabym jeszcze coś POD, ale nie ma takiej potrzeby, bo ten krem Sam w sobie jest Jak dobra pielęgnacja przeciw-zmarszczkowa. 

Uważam go za kosmetyk bezpieczny, o wybitnym wręcz działaniu. Odpowiada mi jego beżowy odcień, który super się dopasowuje do mojej śniadej karnacji, zastępując mi nawet makijaż. Cięższa, tłusta konsystencja, chroni, odżywia, regeneruję. Jednak w ciągu dnia nie błyszczę się po nim, a skóra jest tylko rozświetlona.

Podczas wieczornej pielęgnacji widzę, że skóra była dobrze chroniona. Brak uczucia napięcia,  zaczerwienienia, komfort świadczy o tym, że kosmetyk naprawdę działa.  Polecam naprawdę świetny krem. Ja go traktuję nawet jako krem przeciw-zmarszczkowy.


Eco Cosmetics Sun Spray UVB 50 tonowany to kolejny, mineralny kosmetyk w mojej pielęgnacji. Kupiony troszkę w okazyjnej cenie, chciałam mieć coś jeszcze w zapasie na lato. Zaczęłam go jednak używać na dekolt i ramiona, kiedy zrobiło się cieplej. Tak jak i poprzednik ma odcień tonowany w kolorze beżu, wydaje mi się pasujący bardziej do średnich i ciemniejszym karnacji, ale dostosowuje się.
 
Według producenta wodoodporny, zawiera olej z pestek malin i granatu. Polecany dla skóry wrażliwej. W porównaniu z poprzednikiem konsystencja wypada na lżejszą i łatwiej się rozprowadza na skórze, nie dając uczucia tłustości. Jednak mam wrażenie, że bardziej się wyciera w ciągu dnia, trzeba dokładać jeśli przebywamy na słońcu. 


EY! Summer Lips Balsam do ust SPF 20.  Ten kosmetyk troszkę mnie zawiódł, gdyż cechuje go dziwna, jakby sucha konsystencja, przez co nawet trudno mi go nałożyć na usta. A jak już się to udaje, to mam ciągle wrażenie, że coś na ustach mam. Pewnie to przez dużą zawartość tlenku cynku.  

Z tym balsamem nie zostanę dłużej, za bardzo bieli, wolałabym coś mocniej nawilżającego, natłuszczającego. Aktualnie szukam dobrej pomadki, w drogeriach stacjonarnych ciężko mi znaleźć coś do ochrony ust przed UV. 


Nature On Carbon White Wybielająca pasta do zębów. Esencja naturalnych ekstraktów. Przyjemna pasta do zębów z drogerii, z prostym składem. Ma czarny kolor, ale też warto wiedzieć, że zawiera fluor.  Dobrze się pieni i jest wydajna. Nie podrażnia śluzówek. Wybielające pasty z węglem, regularnie stosowane u mnie przynoszą dobry efekt. 


Bambusowa Szczoteczka do zębów Humble Brush. Miłe zaskoczenie, tym razem wzięłam średnią twardość i co się okazało, że moje zęby są lepiej oczyszczone. Szczoteczka nie podrażnia dziąseł. Jest poręczna, oczywiście jak ktoś nie lubi posmaku, uczucia drewna w buzi, to go nie przekonam.

Dla mnie to rozwiązanie nie tyle praktyczne, co ekologiczne. Szczoteczki bambusowe stosuje już od jakiegoś czasu.  Raczej mnie nie ciągnie do plastiku, choć wiadomo że producenci się prześcigają w oferowaniu bardziej ekologicznych rozwiązań. 


We Love The Planet Dezodorant Sweet&Soft. Produkt ma formę przypominającą Masło shea. Zimą jest twardszy, ale topi się pod wpływem ciepła dłoni, latem trochę mięknie, ale nie staje się płynny. Dobrze się aplikuję za pomocą samych palców, nie dając pod pachami uczucia tłustości, nie plami też ubrań. Skóra pod pachami w zasadzie jest sucha przez cały dzień.

Moja wersja nie ma sody, nie podrażnia skóry, nawet po depilacji. Zapach pochodzi od naturalnych składników w nim zawartych. Sprawdza się niezależenie od pory roku, z tym że w ciepłe dni trzeba go nałożyć trochę więcej. Zdarzyło się, że późnym popołudniem przestaje działać. Jak na naturalny dezodorant to działa bardzo dobrze. Znam takie, co tylko maskują brzydki zapach, a ten jednak też ogranicza pocenie. 


Ten post piszę drugi raz, mam nadzieję, że tym razem lepiej mi poszło. Dajcie znać czy znacie te kosmetyki, a może polecicie coś co u Was się sprawdza?

Zapraszam na drugiego bloga

Copyright © Retromama.blog