Podsumowanie października, nie tylko kosmetyczne. Plany na listopad?




Zakończyć ten październik, nareszcie...


Sama nawet nie wiem, kiedy minął mi następny miesiąc? Jakaś magia się dzieję, że dni lecą zdecydowanie zbyt szybko. Łapiemy te chwile drogocenne, jak kamienie szlachetne.

Ten miesiąc na pewno  obfitował w skrajne emocje. Druga połowa miesiąca zrobiła się nawet przykra, a informacje które do nas napływały były coraz gorsze. Jestem z tych osób, co starają się zachować optymizm, mimo wszystko.

Myślę więc,  ile można odwracać głowę i udawać że nic się nie dzieje? 
A dzieje się wiele w naszym kraju. 

Zupełnie nie wiem dlaczego, nie możemy być narodem szczęśliwym. Mającym sprawnie działający i wspierający nas Rząd?

Nie wiem, czy to zakłamanie od lat, błędne poglądy wielu osób. Chociaż każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Co jak co, ale szanować cudzego zdania nasz naród nie potrafi...

Dlaczego Polak nie wspiera Polaka, nie szanuje poglądów drugiego. Nie lubię się bawić w politykę, ale że jestem po stronie kobiet było dla mnie jasne od zawsze. 


Jesienne spacery


Przechodząc do przyjemnej strony października, kiedy pogoda była dla nas łaskawsza. Korzystaliśmy ile się tylko dało z wypadów do lasu, do parku, na wiejskie dróżki. 

To jest ten urok wsi, gdzie by nie spojrzeć, tereny do spacerów. Od zawsze lubię wybierać odludne miejsca, które sprzyjają zadumie i zagłębianiu się w sobie. Taka już ze mnie filozoficzna natura, co lubi odosobnienie i spokój. 




Oczywiście syn też sporo korzystał z uroków ładnej pogody. Kiedy tylko mogę, to zabieram go na powietrze. Od tego też zależy odporność. Podoba mi się podejście skandynawskie, gdzie dzieci w przedszkolu przebywają prawie cały czas na zewnątrz. 


Wzmocnienie odporności


Odporność, słowo teraz na topie, nie tylko ze względu na pandemię. Wiadomo, że nie zbuduję się jej w tydzień, ani w miesiąc. Jednak każdy krok, który przybliża nas ku zdrowiu jest ważny. 

Tran Mollers, jak i same kwasy Omega 3 przyjmujemy w naszej rodzinie od lata. Synowi podaję tran już dłuższy czas. Wcześniej w postaci żelowych misiów, a obecnie tran w płynie. Jak już pisałam wcześniej, syn bez problemu przyjmuje ten tran i lubi jego smak. 




Warto też dodać, że tran Mollers zawiera  Witaminę D, która w naszej strefie geograficznej jest po prostu niezbędna. Nie tylko w szare jesienne dni jesteśmy narażeni na niedobory. 

Jak widać na zdjęciu poniżej mam nowy zapas tranu dla siebie i syna. Fantastyczną torbę wygrałam wraz z tranem na IG.


Dieta stanowi poważny filar w budowaniu odporności. Nie oznacza to też, że liczą się tylko same wyszukane, drogie produkty i superfoods.

Dieta powinna być sezonowa. Mam to szczęście, że na wsi, z własnych upraw mam jeszcze sporo warzyw, owoców. Część plonów schowana już w piwnicy. Na polu jeszcze zbieram dynie, która jest naszym przysmakiem. I ciągle coś kiszę, a to paprykę, a to kapustę. Buraki też na pewno zakiszę. 

Co roku odkrywam na nowo, jak wiele potraw można przyrządzić z udziałem dyni. I tak ostatnio zrobiłam: dżem z dyni, ciasto z dyni, placuszki z dyni. Jeszcze zupę muszę zrobić i danie z ryżem słodko-ostre z dynią. To musi smakować. 




Październik Good Bay


Żegnam już ten październik. Chociaż nie był to łatwy miesiąc, to na polu osobistym mogę go zaliczyć do udanych. Z pewnością przyczyniła się do tego również większa ilość czasu, którą mogłam poświęcić dla siebie. Nieodłącznym elementem dnia stały się medytacje oraz spacery. To bardzo znaczące w osobistym self love.  

Jesienna pielęgnacja


W październiku w końcu przedstawiłam Wam moich jesiennych ulubieńców w pielęgnacji. Znalazły się tam produkty z pielęgnacji ciała, twarzy, jak i fajne produkty do mycia. Zapraszam Was na Wpis o ulubieńcach:


Jesienna nostalgia


Jesień to dla mnie zawsze czas zadumy, wyciszenia. Pewnego październikowego poranka zebrało mnie na oglądanie starych zdjęć. Moja mama posiada zdjęcia z powojennej rzeczywistości. 
Fotografie były dla mnie natchnieniem do napisania wiersza:


Plany na listopad?


Planowanie w moim przypadku ma to do siebie, że dodaje mi otuchy i optymizmu. Tak więc staram się nie myśleć w negatywnych schematach. Ciesząc się swoim małym zakątkiem na wsi. Kiedy zbiory już w piwnicy pozostaje jeszcze grabienie liści i chodzenie na spacery z psem i z kozą. A i jeszcze stos książek na jesienne wieczory.




A jaki był dla Was ten miesiąc? Zalicza się do udanych?

Sieć, Badanie ukrytej infrastruktury rzeczywistości


 

"Sieć" Marie D. Jones i Larry Flaxmann

Są takie książki, po które pewna grupa ludzi nigdy nie sięgnie. Za to inni, zwłaszcza poszukujący prawdy, z chęcią przeczytają. 

Są takie książki, które już na zawsze zmienią Twoje postrzeganie świata. Ta z pewnością do takich należy.

Wiem też, że nikogo nie można zmusić do wiary w zjawiska nadprzyrodzone, do wiary w to co niezbadane, a może to tylko kwestia czasu. Nawet sceptyk zmienia poglądy, kiedy spotykają go pewne zdarzenia. 

Coraz więcej ludzi się budzi, przestaje wierzyć w zakodowane od dzieciństwa prawdy. Bo czego tak naprawdę nas w szkole nauczyli? 

Co jest prawdą? Czy to co nam mówią inni? Czy też to, co sami za prawdę uznajemy...

Ja z pewnością należę do osób, które mają umysł otwarty i chętnie sięgam po książki, które poszerzają moje horyzonty. 

Pierwsze Wydanie "Sieci" w 2013 roku, więc już sporo czasu upłynęło. Ostatnie lata chyba obfitują w fascynujące odkrycia naukowe. Mam wrażenie jednak, że sam internet przyczynia się do tego, że ludziom oczy się otwierają na inne aspekty życia. Coraz więcej ludzi interesuje się rozwojem duchowym, medytacją, a nauka otwiera się na nieznane dotąd dziedziny.


Książka składa się z trzech części:

  • Część 1 Infrastruktura Sieci
  • Część 2 Łączniki, Przyczyny i Mechanizmy Sieci
  • Część 3 Poruszanie się po sieci

Rzeczywistość jak Internet?


Słusznie się może wydawać, że w tej pozycji dużo porównań do Internetu. Bo jak się okazuje nasza rzeczywistość funkcjonuje na podobnej zasadzie. 

Wszyscy jesteśmy połączeni. Zarówno ze sobą, jak ze światem przyrody..

Czy nasza rzeczywistość jest taka, jak się nam wydaje? Ile wspólnego ma z Matrixem? Czy istnieje tylko to, co widzą nasze oczy? A może tak naprawdę istnieje wiele innych wymiarów, do których tylko niewielu ma dostęp? Jaki wymiar czeka nas po śmierci i czy zmarli powracają?


Pytania są dla szukających prawdy


Sam autorzy zadają je jako prowokację dla czytelnika. Zmuszają do myślenia, do wyciągania wniosków. Może to być odrobinę denerwujące. Jednak druga cześć książki przynosi również mnóstwo odpowiedzi. Także wyniki badań, doświadczeń, analiz.

Z pewnością nie poznaliśmy nawet 10% prawdy o życiu. A to co nam się za prawdę wydawało, w rzeczywistości nią nie jest.


Wspaniałe cytaty atutem książki


Każdy rozdział rozpoczyna się także od inspirujących cytatów. Strona 151, rozdział 8: Kanały sieci informacyjnej:

"Mózg stanowi tylko odbiornik, a we wszechświecie istnieje jądro bytu, z którego otrzymujemy wiedzę, siłę i inspiracje. Nie przeniknąłem tajemnic tego źródła, ale wiem że ono jest realne". Nikola Tesla




Ciężko opisać tą książkę prostymi słowami


Nie jest ona łatwa w odbiorze, mam wrażenie, że napisana jest trudniejszym językiem, do którego trzeba przywyknąć. Jednak, kiedy zaczęłam czytać "Sieć" wiedziałam, że się nie oderwę. Dobrze jest ją czytać powoli, dawkować sobie tą wiedzę. Każdy rozdział to jak odkrywanie drzwi do komnaty tajemnic.

Jeszcze jedna gratka?


Na końcu książki niespodzianka dla zaznajomionych z tematem  OBE. Krótka instrukcja jak wejść w stan OBE i co nam to może dać? Dla mnie miła niespodzianka, bo tego się tu nie spodziewałam, a jak widać kolejni autorzy są zwolennikami teorii podróży astralnych. 


Polecam, po przeczytaniu tej książki już nic nigdy nie będzie Wam się wydawało takie samo.
Książka bazuje również na osobistych doświadczeniach autorów. Ludzi, którzy wierzyli w to co zbadane naukowo, a mimo to dopuszczają istnienie również innej rzeczywistości. Myślę, że to tylko kwestia czasu, gdy świat nauki uzna to co nie znane.  


Wydawnictwo illuminatio
Rok wydania 2015 
Ilość stron 214 

Kosmetyczni ulubieńcy października. Hity jesieni

Zawsze gdy nadchodzi druga połowa miesiąca, mam ochotę opisywać ulubione produkty i kosmetyki. Tak naprawdę po 20-tym każdego miesiąca, to dla mnie już ku końcowi biegnie, więc pora chyba na ulubieńców kosmetycznych. To są produkty, które naprawdę stosuje się z przyjemnością, wydajne, skuteczne.




Zobaczcie więc co znalazło się w ulubieńcach miesiąca października. Są to kosmetyki z pielęgnacji twarzy oraz ciała,  coś dla dzieci, a także jedno akcesorium. 

Arganove Mydło naturalne z glinką Rhassoul Peelingujące


Fajna kostka znaleziona przypadkiem w Rossmannie. Skuszona dobrą ceną przygarnęłam i nie żałuję. 
Tak naprawdę od mydła nie oczekuje nie wiadomo jakich wielkich właściwości, bo ma po prostu myć. Od bardzo dawna już wolę mydełka od żeli. Plusem jest też brak plastikowego opakowania, choć to mydełko było w środku jeszcze zapakowane w dodatkową folię, co dla mnie jest zbędne. 

Akurat potrzebowałam kostki z peelingiem, więc pomyślałam że to mydełko będzie odpowiednie. Nieco zdziwiłam się gdy mydło odpakowałam, bo nie ma ono żadnych drapiących drobinek. Jednak zawiera w składzie glinkę oraz olej arganowy i glicerynę. To jest mydło bardziej pielęgnacyjne, niż peelingujące, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.

Mydełko Arganove sprawdza się do mycia całego ciała, a także do twarzy. Nie wysusza skóry, która po myciu jest w dobrej kondycji, 

Skład mydła Arganove Peelingujące z Glinką Rhassoul:
Aqua, Sodium Olivate, Helianthus Annuus Seed Oil, Moroccan Lava Clay, Cocos Nuceifera Oil, Sodium Hydroxide, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Citral.


Kostka Myjąca dla dzieci BooBoo, do mycia ciała i włosków


Wszelkie kostki do mycia robią obecnie dużą furorę. Pozwalają zaoszczędzić plastikowe opakowania, a właściwości myjące są dobre. Kostka myjąca BooBoo dla dzieci wpadła mi do koszyka już jakiś czas temu. Kupiłam ją z przeznaczeniem dla syna i tak też ją stosuje. Produkt jest zapakowany tylko w kartonik. 

Kostka ma nieco mniejszą wagę (60gram)  niż zwykle mydła po 100 gram. Jest też mniejsza ,przez co bardziej wygodna do trzymania przez dziecko. 

Skład kostki do mycia BooBoo jest bardzo dobry:
Sodium Cocoyl Isethionate*, Cetearyl Alcohol*, Sodium Coco-Sulfate*, Stearic Acid*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Aqua, Glycerin*, Cocoyl Methyl Glucamide*, Gluconolactone*, Moringa Oleifera Seed Oil*, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride*, Citric Acid*, Sorbic Acid, Sodium Benzoate, Parfum.

*składniki pochodzenia naturalnego.

Kostka do mycia BooBoo okazała się hitem do mycia włosów mojego syna. Bardzo ładnie można ją spienić na głowie, a przy tym jest też łatwa do spłukania. Włosy dziecka są wyjątkowo miękkie, błyszczące. Syn ma nieco dłuższe już włosy i nie widzę, aby były splątane po myciu. To naprawdę duże ułatwienie przy zbuntowanym czterolatku.  






Orientana Olejek do ciała Drzewo Sandałowe i kurkuma


Olejki do ciała stosuje zamiast balsamów. Czasami obawiałam się tego, że będą się długo wchłaniały, a ten olejek z Orientany wyjątkowo szybko i skutecznie wnika. Fajnie jest go zastosować od razu po myciu i osuszeniu skóry. Dzięki temu skóra zachowuje naturalne nawilżenie. Olejek w ogóle nie jest uciążliwy, nie brudzi ubrań, nie daje uczucia ciężkości na skórze. 

Olejek do ciała Drzewo Sandałowe i Kurkuma wyróżnia się nie tylko lekką konsystencją, ale też ma doskonałe walory zapachowe. Jest to produkt nie tylko na romantyczny wieczór. Warto go stosować również wtedy, gdy chcemy się zrelaksować i zredukować stres. 

Bambusowa Szczotka do ciała Oriflame z długą rączką


Na temat szczotkowania ciała wiele się czyta dobrego. Z pewnością systematyczność jest tu ważna, ale też dobrej jakości szczotka, która nas nie zniechęci. To ma być zabieg przyjemny. Nikt chyba nie lubi mocnego szorowania. I ta szczotka będzie dobra nawet dla osób wrażliwych. Ja ją stosuje nawet na dekolcie. W ogóle nie jest drapiąca i bardzo łagodnie masuje ciało. 

Ogromną zaletą szczotki z Oriflame jest rączka, która pozwala swobodnie docierać do nóg, a nawet do pleców. Szczotkę mam już dłuższy czas. Regularnie ją myje i nie wypadł żaden włosek. 





Argital Celandine Cream Krem przeciw brodawkom z glistnikiem i olejkiem z czosnku.


Tak naprawdę to jest kosmetyk specjalistyczny, skierowany na konkretny problem jakim są właśnie kurzajki. W ogóle to bardzo lubię tą markę kosmetyczną, bo ich produkty są bardzo skuteczne. Jak maści z apteki,  z fajnymi, naturalnymi składami.

Z opisu producenta: 

Krem-maść z wyciągiem z glistnika jaskółcze ziele, który usuwa brodawki, kurzajki, papillomawirusy i stwardniały naskórek.

Czyste olejki eteryczne z niauli, drzewa herbacianego, tuji, czosnku, tymianku i cząbru przeciwdziałają i czynnie usuwają brodawki. (źródło )

Z moich doświadczeń z tym kremem, to jest on świetny do pielęgnacji stóp, kolan, łokci, więc nie tylko sprawdzi się na kurzajki. Działa łagodnie, moja kurzajka uległa znacznemu zmniejszeniu, a mam ją już o kilku lat. Żadne metody apteczne, inwazyjne złuszczanie nie pomogły, bo kurzajka ciągle odrastała, a odrywanie jej bywało nawet bolesne.  

Krem Argital działa łagodnie. Delikatnie złuszcza i potrzeba go stosować systematycznie. Jest również przydatny, kiedy mamy stwardniały naskórek na piętach, kolanach, łokciach. Łagodnie zmiękcza i przynosi ulgę dla skóry swędzącej, podrażnionej.

Intensywny zapach czosnku w ogóle mi nie przeszkadza, ale niestety mąż nie jest zbyt zadowolony kiedy go używam wieczorem. Można wybrnąć, zakładając od razu grube skarpetki, wtedy zapach nie jest tak intensywny. 

 

Shy Deer Naturalny Krem do skóry suchej i normalnej

Chciałam wskazać jeden, ulubiony kosmetyk do twarzy i z pewnością jest to krem z Shy Deer. Jest on przeznaczony do stosowania na dzień i na noc, sprawdza się u mnie w obu przypadkach. 

Zastosowany na dzień wystarczająco chroni cerę np. od wiatru  i wieczorem nie jest ona podrażniona. 

Nałożony pod makijaż sprawia, że podkład mineralny lepiej przylega, a buzia nie świeci się w ciągu dnia.

Ogólnie to z tym kremem czuć komfort na skórze przez cały dzień. Sprawdza mi się jesienią, ale z uwagi że nie daje zbyt tłustej warstwy, to zapewne na mrozy może być za słaby. Wszystko jednak zależy od tego, jak bardzo sucha jest cera. 

Przy wieczornym zastosowaniu kremu Shy Deer widać działanie kojące i odżywcze. Bardzo dobrze regeneruję on skórę nocą. Rano jest ona gładsza, ale nie ma na niej świecącej powłoki, jak po niektórych cięższych kremach. Na pewno nie jest to krem mocno tłusty, nie mogę mu odmówić właściwości skuteczności. 

Skład kremu Shy Deer do skóry suchej i normalnej:


Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water, Propanediol,Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate,
Glycerin,Butyrospermum Parkii (Shea) Butter,Aqua,
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate,Cetyl Alcohol,Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil,Stearic Acid,Squalane,Morinda Citrifolia Fruit Powder Extract,Acai Fruit Powder Extract,Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Powder Extract,Saccharide Isomerate (and) Aqua (and) Citric Acid (and) Sodium Citrate,Tocopherol,Sodium Lactate,Sodium Hyaluronate,Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid, Xanthan Gum, Parfum, Limonene ,Citral 

Spodobał mi się zapach kremu, wyczuwam to Geranium oraz Lawendę. Nie jest on w żadnym razie drażniący, nie utrzymuje się długo na skórze. 

Kosmetyki Shy Deer można kupić np na cudanatury.eu

 



Żyje pełnią życia!


Postaw na siebie!

Słowa, które mówię sama sobie od paru miesięcy. Powtarzam, by dobrze zapamiętać. Jak to robię, jak staram się żyć pełnią życia? O tym dziś napiszę Wam więcej.

Zapewne jak wiele z Was, ja też wpadłam w tą pułapkę: kobiety która się stale poświęca. Wiecznie udręczona matka-polka, bez złych skojarzeń. Odmawiająca sobie wszystkiego. Przedkładająca dobro rodziny ponad swoje.

To ja sprzed dwóch lat wstecz, ale zmieniam się i wychodzę z tego, każdego dnia. Dziś już jest inaczej, walczę o swoje. 

Zaczyna się tak naprawdę od rzeczy banalnych, jak zakupy...


A jeszcze nie tak dawno temu, jeśli miałam coś kupować, to zazwyczaj to były rzeczy dla syna. Wiadomo, dziecko rośnie, ciągle potrzebuje nowe ciuchy, buty, kurtki itp. Właściwie ten proces nie ma końca póki nie ukończy 18 lat. 

Jaka nastąpiła zmiana? 

Na ten sezon jesienny i zimowy kupuje w pierwszej kolejności rzeczy dla siebie.

I co się okazało, że moje dziecko nie chodzi nagie. Dochodzę do wniosku, że te moje poświęcenia wcale nie były potrzebne. Bo po pierwsze, to dzieci i tak szybko z wszystkiego wyrastają i nie ma sensu kupować wielu ubrań.  A po drugie syn nie jest dziecięcym modelem i nie musi wyglądać super idealnie. 

Koszulka ® HONDA VINTAGE ELISNORE i jedno z marzeń zrealizowane. Zaczyna się od spraw mniejszych, a później to wiecie, samo pójdzie. 
Jestem zachwycona jakością materiału, dotykam go w zachwycie, bo chyba pierwszy raz w życiu mam tak dobrej jakości T Shirt. 

T Shirt jest u mnie ciuchem całorocznym. Sprawdza się do stylizacji na cebulkę, bo jestem zmarzluchem. Lubię wygodę na co dzień, tak czuje się naprawdę sobą. 



Nie jestem ideałem, ale jestem sobą!

Ta sesja zdjęciowa, chociaż nie idealna, jest wyrazem tego jak zmieniam się, jak walczę o swoje marzenia. Nie ukrywam, że dzięki pisaniu tego bloga po części realizuje swoje wizje. Ten wpis miał powstać już dawno i dokładnie w głowie nosiłam jego zarys. 

Jeśli chodzi o inne marzenia do realizacji to z pewnością są one motoryzacyjne. Nie chce pisać szczegółowo o co chodzi,  można się domyślić. 

Enduro7 - Części Honda


Jak Wam się podoba mój strój?

Czy pasuje kobiecie prawie 40-letniej?


Zręczna Zielenina & Warzywa/ Sprytny sposób na warzywa i owoce w diecie




Warzywa i owoce w prostej formie

Warzyw i owoców w diecie nigdy dosyć. Zwłaszcza kiedy przychodzą chłodne i szare dni jesieni, chcemy wzmacniać odporność i czuć się po prostu dobrze. Oprócz solidnej porcji tranu, Witaminy D i C do naszej diety dołączyłam niedawno suplement Zręczna Zielenina&Warzywa marki Terranova Zdrowie. 

Mój synek nie ma problemów ze spożywaniem warzyw i owoców. Najchętniej obecnie jada  gruszki, winogrona, jabłka. Mam to szczęście, że owoce są z naszego sadu, więc pewne źródło dobrym witamin i składników odżywczych. Nawet pomidory mam jeszcze z własnej uprawy, co niesamowicie mnie cieszy.  A co zrobić, kiedy ta dostępność jest ograniczona, albo gdy dziecko unika warzyw?

Odpowiedzią są suplementy, które mogą wspomóc mamy w walce o zdrową dietę pociech. Dla niejadka, dla wybrednego dziecka, dla kombinatora. Taki Super Shake jest prosty do podania, szybki w przyrządzeniu, smaczny i dziecko z pewnością skusi się na nową formę żywności. 




Suplement nie tylko dla dzieci


Suplement Zręczna Zielenina trafił  do mnie w dobrym momencie.  Niestety sama też miewam problem z ilością  zjadanych warzyw i owoców. Bywały i takie dni, że nie miałam czasu spokojnie usiąść i zrobić sobie coś dobrego do jedzenia. W sensie wartościowego, nie na szybko i nie fast food (tu nie myślę o hamburgerach, ale mamy wiedzą o co chodzi). 

Jak się okazuje można w prostszy sposób przemycić te wartościowe zdrowe składniki do naszej diety. Dobrze przemyślany suplement znacznie ułatwia zadbanie o siebie i naszych bliskich. Wcale nie jest powiedziane, że muszę robić ten koktajl, obierać owoce, kroić itd. Wystarczy wrzucić łyżeczkę suplementu do jogurtu, dodać płatki i gotowe!



Zręczna Zielenina&Warzywa z jagodami, co na opakowaniu?


Z tego co piszą na opakowaniu suplement przeznaczony dla dzieci. Według producenta dzieci w wieku 4-12 lat przyjmują miarkę 4 gram preparatu, dodanego do soku, jogurtu, mleka, napoju roślinnego. 

Opakowanie zawiera 45 porcji, więc jest bardzo wydajne. 


Zręczna Zielenina&Warzywa z jagodami i nie tylko Super Shake ,co w  składzie?


  • Jarmuż, Brokuły i Marchewka.
  •  Owoc Lucerny.
  •  Sok i części zielone buraka.
  •  Szpinak i Rukiew Wodna. 
  • Młody Jęczmień i Spirulina.
  •  Jeżyna i Aronia. Czarna Malina i Acai.
  •  Żurawina i Czarna Jagoda.
  •  Sok z liści pszenicy. 
  • Przyjazna mikroflora. 


Jak stosuje suplement Terranova Zdrowie Zręczna Zielenina?


Suplement ten dodaje do jogurtów, które bardzo lubimy. Teraz bez problemu można nabyć różne napoje roślinne, jak i mleczko kokosowe. Tradycyjne jogurty najlepiej wybierać w formie naturalnej, bo z owocami bywają często dosładzane. Najlepszy jogurt to ten zrobiony w domu, ale nie zawsze jest na to czas.

Zręczna Zielenina jest to dla mnie prostym, smacznym posiłkiem. Wiosną lubiłam miksować owoce, warzywa a nawet zioła z dodatkiem jogurtów i mleka roślinnego. 

Super Shake Terranova Zdrowie świetnie nadaje się jako dodatek do koktajlu z warzyw, owoców. Wzbogacimy wtedy swój posiłek w coś naprawdę ekstra. Nie zmienia on znaczącą smaku posiłku, więc nawet wybredne dzieci będą zadowolone. 





Piękna skóra jesienią? Vita Liberata

 



Opalenizna poza sezonem ?

Zakończyliśmy sezon odsłoniętych nóg, ramion, dekoltu. Powoli coraz bardziej otulamy się w kolejne warstwy ubrań. Warto jednak przypomnieć, że piękne ciało liczy się także jesienią i zimą. 

Pomimo złej pogody, noszenia grubszych, szerszych ubrań,  o swoje ciało dbamy tak samo. Zdrowo się odżywiamy, dbamy o relaks i dobre samopoczucie.


Piękna na basenie

Od kliku lat regularnie chodzę na basen. Ostatnio tylko w roli rodzica pilnującego, lecz kostium zakładam. Chce się czuć na basenie pewnie. A letnia opalenizna niestety blednie. Nie jestem chyba uzależniona od brązu na skórze. Z drugiej strony, dlaczego nie pozwolić sobie na taki look?

Jakoś tak mam, że piękne ciało, zwłaszcza nogi mają być w lekkim odcieniu brązu. Z tego powodu sięgam po samoopalacz. Staram się, aby był to produkt dobrej jakości, z przemyślanym i skutecznym składem. Prosty w stosowaniu, który nie pozostawi smug i plam.



Na temat Vita Liberata Fabulous Mist pisałam już na blogu: https://www.retromama.blog/2020/08/vita-liberata-fabulous-mist.html




Piękna na Sylwestra

Do końca roku ponad dwa miesiące, a ja już szukam dla siebie idealnej kreacji. Nie zależnie, czy spędzę ten czas w domu, czy na imprezie, chce się czuć zadbaną i atrakcyjną kobietą. Choćbym miała pójść spać przed północą. 

Moją kreacją jest też moja skóra. W domu w zimie też bywa ciepło, czasami chodzę w rybaczkach. Lubię moje nogi za to, że są takie zgrabne. Jeśli będę miała na to ochotę i czas to na pewno użyję tego Body Blura z Vita Liberata. 


Tym razem zamówiłam odcień Latte Light, nieco jaśniejszy od Latte, który stosowałam na wiosnę:

https://www.retromama.blog/2020/04/samoopalacz-czy-bronzer-na-wiosne-co.html

Są to bardzo zbliżone produkty, różnią się jedynie trochę odcieniem. Latte Light ma bardziej cielisty kolor, mało w nim brązu, ale opalizuje tak samo imponująco jak jego brat. 

Wiem, że pora nie służy pokazywaniu samoopalaczy i bronzerów, ale ja mimo wszystko lubię te produkty mieć w łazience. Czasami po kąpieli i osuszeniu ciała używam ich zamiast zwykłego balsamu. Naprawdę dają wrażenie nawilżenia skóry, a efekt delikatnej opalenizny jaki zapewniają tylko poprawia mi humor. 


Siła nawyku i przyzwyczajenia, jak pokonać swoje słabości ?



Czym dla mnie jest nawyk?


Nawyk w terminologii ma różne tłumaczenia. Według mnie, nawyk jest czynnością wyuczoną, która przychodzi nam w łatwy sposób. 

Najwięcej nawyków nabywamy w młodych wieku? Ale też w starszym można nauczyć się rzeczy, czynności, które wciągną nas na tyle, że z chęcią je powtarzamy. 

Tak jak w moim przypadku, nawyk jedzenia słodkiego, albo nawyk ćwiczeń rehabilitacyjnych, czy też nawyk jazdy na rowerze. 


Nawyki dobre i złe


Słodycze mogą być czymś złym, ale sprawiają też dużo przyjemności. Warto więc  trochę poświęcić czasu na gotowanie w domu, aby nie odmawiać sobie przyjemności, jednocześnie dbając o zdrowie. 

Rehabilitacja może być koniecznością, przykrym obowiązkiem, sprawiać ból. Z drugiej strony daje mi radość i lubię te moje ćwiczenia. Kiedy sobie odpuszczam, to ciało zaraz upomina się o swoje. To jest właśnie nawyk, rutyna, przyzwyczajenie. Ciało jest mi wdzięczne, że o niego dbam.

Przez dużą część mojego życia dużo jeździłam na rowerze. Było to spowodowane koniecznością, bo nie miałam samochodu. A kiedy go kupiłam,  jazda rowerem nadal mnie kręciła. Pozwalała mi się zrelaksować, wyrzucić z siebie nadmiar stresu. Wspaniały przykład dobrego nawyku, który pozostaje ze mną na dłużej.


Czy można zmienić nawyki?


Przykładem złego nawyku jest garbienie się, zła pozycja podczas siedzenia. Wpływa to fatalnie nie tylko na postawę ciała, ale i wywołuje dolegliwości bólowe.  Ciężko z nim walczyć i nie dostosowane krzesła też tego nie ułatwiają, jednak sensoryczna poduszka wymusza dobrą postawę automatycznie.

Jak widać nawet tak prosty przedmiot może ułatwić zmianę złego nawyku. I nie potrzeba wcale wyrzucać wszystkich krzeseł, czy też chodzić w specjalnym pajączku na plecach. Ja twierdzę, że dobrej postawy można się nauczyć. Dlatego mówimy dzieciom "nie garb się", albo kupujemy uczniowi lekki plecak. 


Nawyk kształtuje się w dzieciństwie?


Wiele teorii twierdzi, że czym skorupka za młodu nasiąknie... a ja się z tym nie zgodzę. Człowiek uczy się przez całe swoje życie, chociaż nasze potrzeby ulegają zmianie. Życie wymusza pewne zachowania, dostosowanie się wcale nie jest czymś złym. 

Nawyk może być dobry, jak i zły. Ze złymi nawykami należy walczyć i zmieniać je w dobre. To jest właśnie część pracy nad sobą. Wszystko można zmienić, nawet uzdrowić swoje ciało i zmienić sposób myślenia. 



Nostalgia/ Stare zdjęcia

 


Październikowe wspomnienia?


Dopiero październik, a mnie już naszło na listopadową nostalgię. To jesień tak na mnie działa, że lubię zagłębiać się w sobie? Chyba po prostu jestem wrażliwą osobą. 

Dziś rano przyśniła mi się moja ciocia, która nie żyje od dobrych dwudziestu lat. Zupełnie nie wiem, dlaczego przyszła do mnie we śnie? Widziałam ją w latach jej młodości...

W roku 1958 była powódź, wszyscy stali na podwórku i uśmiechali się do zdjęcia. Po kolana stojąc w wodzie.  Sytuacja nie była zabawna, a mimo wszystko udało się zachować pozytywne nastawienie.

To były inne czasy, powojenne, ludzie cieszyli się z wszystkiego. Z wolności, z rodziny, z pracy na roli. Tych osób już nie ma, ale żyją we wspomnieniach innych. Widzę ich na fotografiach, a moja mama snuje swoje opowieści z lat młodości. 


Nostalgia, Stare zdjęcia


Zbyt szybko mijają nasze dni.
Przez palce przelatują, nie dogonię ich.
Jak te stare, pożółkłe fotografie,
Od tylu lat już zamknięte w szafie.

Ulotne momenty cennego życia.
Co jeszcze zostało nam do odkrycia?
Czemuż się zła chwilo nie zatrzymasz
Od losu coś dobrego jeszcze otrzymasz. 

Wskazówki zegara idą tak bezlitośnie.
Zabiorą wszystkie chwile radosne.
Przeminie całe życie szybko, wspaniale.
Tak bardzo bym chciał, żadnego momentu nie ocalę. 


Taki wiersz na piątek, na weekend, na jesień... Powiało nostalgią wiem. Dziś właśnie taki mam nastrój. A nie jest to Smutek, raczej docenianie chwili, świadomość przemijania. 
Jak kruche jest nasze życie, pozostaną po nas tylko zdjęcia i pamięć w sercach następnych pokoleń. 



Meet Beauty Conference upominki



Meet Beauty Conference 2020 

Ta edycja odbyła się On Line, to nie znaczy że była gorsza. Spotkanie pozostawiło bardzo miłe wspomnienia, o których co dopiero pisałam w Podsumowaniu września. 

Dziś odebrałam moją przesyłkę z upominkami z konferencji. Po otwarciu paczuszki zachwyciłam się, bo markę Uzdrovisko chciałam poznać już od dawna. A suplementy diety to mój mały konik. Zresztą obejrzyjcie sami.


Nowy Suplement

Terra Nova Zręczna Zielenina & Warzywa z jagodami i nie tylko, Super Shake, Suplement Diety. Opakowanie 180 gram, zawiera 45 porcji. 



Kosmetyki Uzdrovisko





Fitodozujący Wieczorny Krem redukujący zmarszczki
, Fitonośniki AL, fito-retinol, biolipidy z owsa. 50 ml w słoiczku z mlecznego szkła. Plus kartonik z informacjami. 

Fitodozująca Ampułka- booster , Wzmacniająca i Odbudowująca . 30 ml buteleczka z pipetą.

Fitoaktywny Tonik-Esencja, Bezwacikowy, Nawilżający, 100 % napar z nagietka i dziewanny, rutyna. Opakowanie pojemności 150 ml. 


Coś dla włosów


Biovax Botanic Szampon Oczyszczający Octowy, Ocet jabłkowy,  Rozmaryn, Tatarak, Butelka 100% Recykling. 200 ml opakowanie z plastiku, z pompką dozującą. 

Biovax Botanic Hair Mask, Maska Intensywnie Regenerująca. Saszetka 20 ml. 


Jest to tylko post informacyjny, bo zapewne niektórzy mogą być ciekawi, jakie upominki otrzymałam. Z miłą chęcią zabiorę się za używanie i zapewne po jakimś czasie dodam moje opinie. Nie ukrywam, że bardzo się cieszę z kosmetyków, bowiem moja pielęgnacja na jesień już wymagała uzupełnienia. 


Nieważne co pomyślą...Jak trudno znieść krytyke


Chciałabym mieć lepsze zdjęcia na bloga, lecz cieszę się takimi jakie są. 

Chciałabym mieć wspaniałą figurę lecz zadowalam się tym, że zdrowie dopisuje. 




Doceniam każdy dzień, choćby nie był on doskonały. Pomalutku do przodu, realizuje swoje cele.
Nie patrzę na opinię innych...lub chociaż staram się tego nie robić. Jednak żyjąc w pewnej społeczności:

Tak trudno czasem to zrobić...


Nie przejmować się cudzą opinią.
Jesteśmy na to zaprogramowani od dzieciństwa. Od szkoły podstawowej uczy się nas ocen, przyjmowania (lub nie) krytyki. 

Dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. 

Ten za gruby, ten za chudy. Ten ma krzywy nos, tamten ma rude włosy. Tamten ledwo przechodzi z klasy do klasy...

Dzieci bywają okrutne, wyrastają z nich skrzywieni emocjonalnie dorośli. Nie piszę tego, bo czuję się jakimś ekspertem. Piszę, bo mam do tego prawo, wyrazić swoją opinie. Podzielić się spostrzeżeniem, wyrzucić z siebie to poirytowanie.

Nie raz już obserwuje siebie i widzę, że przelewam na blog emocje. Czy to źle, nie sądzę, pisanie może być terapią. Pisanie może też pomagać innym. 

Siadam wygodnie i oddycham..


Próbując zmienić moje postrzeganie świata. A punkt widzenia mocno zależny jest od punktu siedzenia. 




Przeorganizowanie głowy, myśli, osądów, to bardzo pomaga inaczej oceniać, lub nie oceniać wcale...

Nie wszystko jest tak czarno-białe, jak nam się wydaje.  Ludzie mają gorsze dni, różne problemy. 

Czasami ktoś przelewa swoje własne frustracje na innych. Nie radzi sobie z problemami, więc musi komuś dokopać. Jak poczuję się dzięki temu lepiej, to jego sprawa. 


A ja sobie siadam i oddycham.
Obserwuje swoje ciało jako Oazę spokoju. Doskonałą konstrukcję Stwórcy. 

Chcecie mnie oceniać? Proszę bardzo, lecz wcale nie muszę się zgadzać z Waszą opinią.


Podsumowanie września, nie tylko kosmetyczne


Nie wiem nawet, jak to się stało, ale wrzesień 2020 należy już do przeszłości. Obecnie mamy kapryśny październik, ze zmienną i wietrzną pogodą. Ani się obejrzę pewnie spadnie śnieg i trzeba będzie się ciepło ubierać. 

Wrzesień był dla mnie trudnym miesiącem, nie tylko ze względu na choroby, które zupełnie osłabiły moje zdolności twórcze. Więcej przebywałam na Instagram, niż na blogu. Nie zamierzam jednak przenieść się całkowicie na tego pierwszego. 


Przedszkolak

Jak każda dumna mama z dużą radością odprowadziłam syna na zajęcia w przedszkolu 2 września. U nas zaczęło się  później, ale z bardzo dobrym rezultatem.

Po pierwszym katarze na początku miesiąca nadal zdrowo się trzymamy. W przedszkolu dzieci obecnie jeszcze dużo chodzą na spacery, a więc łapią świeże powietrze, które również sprzyja zdrowiu. 

 Myślę, że skoro to nasz drugi rok w przedszkolu to i chorób będzie mniej. 




Tran Mollers na odporność


A skoro o chorobach mowa, to cały czas wierzę w to, że na stan zdrowia można wpływać. Nie jesteśmy zdani na to, że te okropne wirusy nas zaatakują i powalą. Można o siebie zadbać w prosty sposób. Przede wszystkim redukując stres i zdrowo się odżywiając. Sama jestem dobrym przykładem na to, jak ogarniający stres zabija wszelką odporność. 

U dzieci jest podobnie, nowe wyzwania, młody rozwijający się dopiero organizm, który też musi się uodpornić. Nie unikniemy może i tych drobnych zachorowań. Jednak dbając o wartościowe składniki diety jesteśmy w stanie ograniczyć przynajmniej niektóre choroby. 

Synowi podaje Omega 3 już od jakiegoś czasu. Wszyscy wiemy, że obecna żywność dostępna w sklepach jest już nieco zubożona w wartościowe składniki. Uważam, że suplementacji nie da się już ignorować. A w przypadku młodego, rozwijającego się organizmu jeszcze łatwiej  o niedobory. 

Mam nadzieję, że z Tranem Mollers pomyślnie przeżyjemy ten kolejny rok przedszkolny. 




Meet Beauty Conference 12 września 2020


Z dumą piszę te słowa: 12 września miałam okazję uczestniczyć w V edycji największej w Polsce konferencji dla Influencerów urodowych Meet Beauty. Nie czuję, aby była to gorsza wersja, dlatego że On Line. Dla mnie to było niesamowite ułatwienie. Wystarczyło po prostu mieć telefon przy sobie i połączyć się przez specjalną platformę. 

Konferencja On Line odbyła się w godzinach 10-15 i specjalnie tego dnia obiad ugotowałam wcześniej. Niestety internet miał u mnie awarię, więc musiałam posiłkować się takim z sieci komórkowej. 

Mimo trudności udało mi się choć po części obejrzeć wykłady: 
- Anny Pytkowskiej odnośnie Social Media, statystyk, blogowania, współprac; Wiele tych informacji znałam już wcześniej, gdyż sama interesuje się tematem od paru lat. Nie mniej cenniki liczących się na rynku blogerów nieco mnie przybiły. Z drugiej strony wiem, że jest o co walczyć, aby stawać się lepszym. 
- Anny Bukowskiej z Uzdrovisko na temat tego, co sprawia że kosmetyki działają i co decyduje o ich skuteczności; Ten wykład z pewnością zmienił moje spojrzenie na sferę beauty i cały przemysł kosmetyczny.
- Agnieszki Niedziałek o budowaniu własnej marki, blaskach i cieniach prowadzenia firmy. Agnieszka jak zwykle pełna energii, z dużym zaangażowanie podzieliła się swoimi doświadczeniami. 

Liczę, że te cudowne wykłady będę mogła jeszcze obejrzeć ponownie w Internecie.  Prawdziwa skarbnica wiedzy, a czatowanie było dodatkowym atutem konferencji. Chociaż nie mogłam się spotkać osobiście z tyloma wspaniałymi osobami, to pisząc z nimi na czacie poczułam tą więź i radość z uczestnictwa w tym wydarzeniu. 

Kiedy czytam, że 300 największych blogerów brało udział w tej konferencji, to czuję dumę, radość, satysfakcję. A przyznam, że wysyłając zgłoszenie pod koniec sierpnia po cichutku na to liczyłam. Taka mała nagroda po kilku latach prowadzenia bloga. W końcu wiem, że jestem w tej ogromnej społeczności. 




Na luzie...


Jak każda kobieta mam wiele twarzy, zainteresowań i nie są to tylko kobiece tematy. Zlot starych, zabytkowych pojazdów był fajnym akcentem na zakończenie lata w naszym powiecie. Przyznam się, że chętnie bym się nie raz przejechała wielkim motocyklem, a może ktoś mnie zabierze na przejażdżkę?


Na koniec jeszcze krótkie podsumowanie wrześniowych tematów na blogu:


Dziękuje za każde odwiedziny na blogu i komentarze. 

Czy bloger jest pisarzem? Czym dla mnie jest pisanie

 



Dziś spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy obecnie blogerzy liczą się na rynku twórców? Jak traktują nas czytelnicy?

Czy warto jeszcze pisać bloga? A może YouTube i Instagram to przyszłość? Szybkie treści, podane w łatwy dla odbiorcy sposób. I najważniejsze pytanie, czy bloger może czuć się pisarzem?


Bloger to na pewno twórca


Nie ulega wątpliwości, że na pewno nim jest. Sama czuję się czarodziejką, kiedy tworzę nowy tekst. Nie ważne, czy jest on wysokiej jakości, czy to tylko zlepek moich myśli. 

Za każdym razem w pisaniu odkrywam niesamowitą radość. Powstające słowa, zdania cieszą mnie tak samo. Pisząc wpadam w jakby mini-trans. 

Czasami pisanie przychodzi z trudem. Ciężko znaleźć odpowiednie słowa, kiedy głowa jest zajęta przetwarzaniem innych rzeczy. Jednak pisanie zawsze też przynosi ulgę, daje relaks, pozwala odpocząć. I w tym też jest magia, że dla czytelnika mój tekst również może być ucieczką od problemów. 

Pewien starszy Pan w pociągu zapytał mnie czym się zajmuje. Kiedy nie miał bladego pojęcia czym jest blogowanie, po prostu powiedziałam do niego, że jestem pisarką. Od razu wzrosło moje mniemanie o sobie. 

Niestety, ale słowo bloger nie bywa dziś zbytnio szanowane. Niepotrzebnie niektórzy kojarzą nas z marnymi twórcami. Jesteśmy naprawdę wartościową grupą, tworzymy treści. Ktoś to czyta, komuś jest to potrzebne. 


Blogowanie rozwija kreatywność


Nie ulega wątpliwości, że pisanie jest dla mnie spełnieniem marzeń. Nie skłamię, kiedy Wam wyznam, że marzyłam o tym od dzieciństwa. Jako dziecko tworzyłam mini książeczki, dużo rysowałam, wyobrażałam sobie, że jestem redaktorem gazety. 

Z biegiem lat, kiedy nowe technologie pozwoliły na łatwy dostęp do social media, wszystko stało się możliwe. Mogę przelewać moje myśli na klawiaturę, publikować kiedy chcę. Ktoś to czyta, komentuje, docenia. Nie ważna jest liczba obserwujących. Sama możliwość pisania jest wspaniała. 

Aby pisać dla Was ciekawsze rzeczy, staram się też dużo czytać. Zdobywanie informacji, poznawanie nowych produktów, dzielenie się opiniami. To wszystko rozwija także moją kreatywność, poszerza moje horyzonty. 

Przez te wszystkie lata, kiedy pisałam, z pewnością poprawił się mój styl. Robię mniej błędów stylistycznych, gramatycznych. Chociaż nadal nie umiem pisać wszystkimi palcami na klawiaturze, to już tak się tym nie przejmuję. 


Jak być dobrym blogerem?

Odpowiadając na to pytanie od razu przyszło mi do głowy słowo: zdrada. Z pewnością współprace są czymś ważnym dla blogera. Pozwalają cieszyć się z dodatkowych profitów blogowania. Czasami pomagają stanąć finansowo na nogi.

Wiele blogerów żyje z pisania i dobrze się im powodzi. To nie jest złe zjawisko. Zawód blogera, jak każdy inny jest potrzebny. Ważne, aby w blogowaniu nie zatracić siebie. Swojego stylu, zainteresowań, trzymać się wartości. 

Nie robią dobrego wrażenia blogi, na których tylko współprace i przechwałki, co się "kupiło". Ja wiem, że to nie mój interes i każdy robi co mu się podoba. 

Sama jednak omijam blogi, gdzie reklama goni reklamę, a  to wszystko tak niespójne, że aż razi w oczy. Chyba nikt nie lubi czytać słupa reklamowego, gdzie mało jest treści własnej, a tylko polecajki. 


Na koniec mały apel do Was koledzy i koleżanki ze środowiska blogowego:

Rób to co kochasz!

Wspierajmy się, szanujmy, jesteśmy dobrzy w tym co robimy. 


Copyright © Retromama.blog