Szampon przeciwłupieżowy do włosów Konopia i Brzoza Verdesativa


Szampon przeciwłupieżowy do włosów Konopia i Brzoza Verdesativa zdobył moje uznanie praktycznie od pierwszego użycia. Stosuje go od trzech tygodni i przyszła pora na moją opinie:

Skuteczny sposób na ciemieniuchę


Dziś będzie wpis dla Was - kochane mamy obecne, lub przyszłe. Trochę więcej tych wpisów na blogu ostatnio. Musicie zrozumieć, że lubię pisać o tym, co mnie dotyczy i dzielić się doświadczeniami. Tylko takie pisanie ma dla mnie sens. 

Kiedy pojawia się ciemieniucha?


Ciemieniuchę dostrzegłam u synka pod koniec drugiego miesiąca życia i trochę mnie ta przypadłość poirytowała. Chyba żadna mama nie chce aby jej dziecko chodziło ze skorupą na głowie. Problem wygląda nie estetycznie, choć tak naprawdę nie jest szkodliwy dla dziecka. 

Jak poradziłam sobie z ciemieniuchą?


Odpowiedź na pytanie znajduje się na zdjęciu powyżej. Szampon Mustela kupiłam na allegro za około 30 zł, szczoteczkę z grzebykiem w Rossmann, za parę zł.



Najpierw popatrzmy na Szampon Mustela, co piszą na opakowaniu:



Skład Szamponu Mustela na opakowaniu:



Przyznam, że byłam sceptycznie nastawiona do Szamponu Mustela. Jego skład wydaje się bardzo delikatny, bo zawiera łagodne substancje myjące. Jednak to tylko pozory. Za działanie złuszczające odpowiadają: kwas cytrynowy, salicylowy i sorbowy.

Szampon stosowałam początkowo często, nawet codziennie i po kilku dniach zauważyłam, że łuska się odrywa, jednak nie było łatwo ją usunąć.  Z jednej strony trzeba działać delikatnie, z drugiej skóra dziecka nie znosi ostrych  narzędzi. Mieliśmy w domu szczoteczkę dla niemowląt, wcześniej zakupioną z innej marki, ale była zbyt delikatna.

Poszłam więc do Rossmann po nową szczotkę dla dzieci w zestawie z grzybkiem. Ten grzebyk to jest hit. Jest trochę ostrzejszy, więc na noworodku bym go nie użyła, ale moje dziecko miało już 3 miesiące. Grzebyk pomógł pozbyć się łuski, szczoteczka wszystko ładnie wygładziła.

Obecnie szamponu i grzebyka używam co parę dni, bo ciemieniucha już tak bardzo się nie odnawia.
Warto też wspomnieć, że szampon ma wygodną formę pianki, jest łatwy do spłukiwania i nie podrażnił skóry mojego dziecka.


Weleda Balsam z nagietkiem na wiatr i niepogodę



Jak zabezpieczyć skórę dziecka przed chłodem?


Co prawda na spacery chodzimy jeszcze w gondoli, lecz już za miesiąc przeniesiemy się do spacerówki. Wtedy buzia dziecka jeszcze bardziej będzie narażona na zmienne warunki atmosferyczne. Spacer jednak codziennie musi być, bo to gwarancja odporności i zdrowia.
Dbam o odpowiednie ubranie synka: ciepła czapka szalik, kombinezon, ubranie na cebulkę. Buzi niestety niczym nie zakryje.


Weleda Balsam z nagietkiem na wiatr i niepogodę gdzie kupić?

Balsam wypatrzyłam na greenline-sklep.pl, gdzie często robię zakupy. Również markę Weleda darzę ogromnym zaufaniem. Krem wybrałam ze względu na bezwodną formułę i dużą zawartość olejów naturalnych: sezamowy i migdałowy. W składzie znajdziemy też wosk pszczeli i lanolinę, a także wyciąg z nagietka o właściwościach łagodzących. Krem jest odpowiedni dla najmłodszych dzieci, już od pierwszych dni życia, rekomendowany dla skóry atopowej.



Skład bezpieczny i wartościowy dla skóry


Skład INCI: Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Lanolin, Beeswax (Cera Flava), Calendula Officinalis Flower Extract, Fragrance (Parfum)*, Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Citral*.



Krem jest tłustej konsystencji i dobrze zabezpiecza skórę. Nakładam go tuż przed spacerem, wystarcza nie wielka ilość. Po przyjściu do domu, na buzi krem nadal jest obecny, dlatego przecieram twarz synka chusteczką Tami Natural Care z bawełny (to nasze ulubione chusteczki).

Widzę, że ten krem nie przeciąża nadmiernie skóry, jest łatwy do zmycia, a przy tym dobrze chroni gdy jesteśmy na zewnątrz. Będziemy go stosować całą zimę.

Krem jest odpowiedni również dla dorosłych, więc myślę że też będę go używać gdy zrobi się jeszcze mroźniej.


GC Tooth Mousse płynne szkliwo bez fluoru


Dbam o zdrowy uśmiech 


Białe zęby to nie tylko kwestia estetyki, dobrego samopoczucia, ale i gwarancja zdrowia. Kłopoty ze szkliwem i ubytki wystąpiły u mnie po ciąży.

Rozwijający się w łonie organizm wymaga mnóstwa składników odżywczych. Minerały, w tym wapń uciekają w zastraszającym tempie. Nie wiem, czy popełniłam błędy żywieniowe, czy zabrakło dobrej suplementacji?  Obecnie bardzo przykładam się do zdrowego odżywiania, jednak myślę, że to za mało.

Jak znalazłam GC Tooth Mousse


Kiedyś do odbudowy szkliwa stosowałam żel z fluorem Elmex. Obecnie unikam preparatów z fluorem. Jednak w sklepach stacjonarnych ciężko jest znaleźć coś profesjonalnego do odbudowy zębów. GC Tooth Mousse poleciła mi konsultantka sklepu happydental.pl, również mój dentysta twierdził, że jest bardzo skuteczny.

Jak stosuje GC Tooth Mousse


Preparat ten stosuje po wieczornym umyciu zębów pastą Biorepair, która sama w sobie jest bardzo skuteczna i również ma pozytywny wpływ na szkliwo. Jednak po zastosowaniu GC Tooth Mousse czuję, że moje zęby są jeszcze bardziej gładkie i białe.  Jestem pod stałą opieką dentysty, niektóre odwapnienia okazały się powierzchowne, więc nie jest aż tak źle, jak się obawiałam.  Myślę, że ten preparat naprawdę działa i będę go stosować dłuższy czas.

GC Tooth Mousse nie jest pastą do zębów, choć tak wygląda. Nie służy do mycia, ale do odbudowy, dlatego stosuje go na zęby już umyte. Aplikuje na zęby czyste i pozostawiam na 3 minuty. Po tym czasie rozprowadzam językiem po jamie ustnej, resztki wypluwam. Przez pół godziny nic nie jem i nie piję.  Preparat ma przyjemny, lekko miętowy smak.

Dlaczego jest skuteczny


Działanie odbudowujące zęby jest możliwe bez udziału fluoru, bowiem za właściwości lecznicze odpowiada RECALDENT - pochodna kazeiny (białka mleka). Nie może być stosowana przez osoby uczulone na to białko. Jak wykazują badania składnik ten dostarcza jony wapnia i fosforu a także wpływa na ph śliny, wbudowuje się w ubytki i uzupełnia je.

GC Tooth Mousse - płynne szkliwo bez fluoru przydaje się m.in. :
- po wybielaniu zębów
- w przypadku nadwrażliwości
- przy ubytkach szkliwa
- do ochrony odsłoniętych szyjek zębowych
- przy dużej skłonności do próchnicy


Cena GC Tooth Mousse


Za tubkę 35 ml trzeba zapłacić ok 48 zł w sklepach internetowych lub w gabinetach dentystycznych.

Fitomed Odżywczy Krem pod oczy Aksamitka wyniosła



Kosmetyki Fitomed po raz kolejny zdobywają moją sympatię. W ostatnim miesiącu z przyjemnością stosuje krem pod oczy tej marki - kosmetyk według mnie niezbędny, i to niezależnie od wieku.


Krem pod oczy Aksamitka wyniosła zainteresował mnie, ponieważ jest to nowość. Zachęciło mnie higieniczne opakowanie z pompką oraz przyjazny skórze skład.


Co o nim piszę producent 


Najważniejsze składniki: macerat z aksamitki (źródło luteiny) w nierafinowanym oleju z awokado, nierafinowany olej z nasion aronii, ekstrakt z borówki bogaty w antocyjany oraz witaminy A, E, C i Zn. Składniki kremu mają wysoką wartość odżywczą oraz są przyjazne dla oczu.

Działanie: badania aplikacyjne i aparaturowe potwierdziły, iż krem odżywia, wygładza drobne zmarszczki, nawilża, redukuje oznaki zmęczenia pod oczami, poprawia elastyczność – według 90%probantów.

Właściwości: krem dobrze się wchłania, jest bardzo wydajny. Zapach i kolor kremu są pochodzenia naturalnego.

Badania aplikacyjne potwierdziły wysoki komfort użytkowy kosmetyku. 100% probantów, uznało, iż krem ma odpowiednią konsystencję i dobrze się rozprowadza, zaś 86% procent uznało, iż jest wydajny. Podczas aplikacji testowych nie zanotowano przypadku podrażnienia oraz zaczerwienienia skóry.

Sposób użycia: 2 razy dziennie. Po umyciu twarzy delikatnie wmasować cienką warstwę kremu w okolice oczu.


Informacje na opakowaniu i skład:




Wiecie, jaki czasem miałam problem z kremami pod oczy?  Zazwyczaj albo były za bardzo odżywcze, tłuste i migrowały mi w oczy (o rozmazywaniu makijażu nie wspomnę). To znów były za lekkie (takie lubię, ale tylko latem), nie odczuwałam żadnej różnicy po aplikacji kremu. Najgorsza rzecz, jaką może zrobić mi krem, to podrażnić spojówki.

Jednak pośród kosmetyków naturalnych znalazłam sobie już kilka perełek. Hitem był krem pod oczy z Femi. W kosmetykach ciężko jest robić porównania, bo każda firma ma swoje wady i zalety. Często cena okazuje się zaporowa, aby kupić kosmetyk ponownie.W przypadku kremu pod oczy Aksamitka wyniosła z Fitomed, cena okazała się naprawdę dobra, także z przyjemnością sięgnę po ten krem ponownie.

A dlaczego? bo bardzo mi służy i widzę efekty. Jestem teraz ciągle zmęczona, nie wyspana, jak to mamusia 3,5 miesięcznego brzdąca. Nawet jak padam na nos wieczorem krem pod oczy i na buzię muszę dać, bo rano moja twarz nie będzie aż tak bardzo wymięta od zmęczenia.  Krem z Fitomed jest moim absolutnym niezbędnikiem.

Producent fajnie ten krem opisał, bo ma on bardzo przyjemne właściwości aplikacyjne. Przy tym jest bez sztucznych dodatków zapachowych, aby ograniczyć ryzyko alergii. Konsystencji jest idealnej. Nic nie migruje do oczu, a jednocześnie jednak jest na tyle treściwy, że radzi sobie z suchą skórą pod oczami. Stosuje go na noc, wtedy nakładam grubszą warstwą, krem pokrywa skórę tłustszą pierzynką. Nawilża cudnie, skóra jest zregenerowana. Rano stosować muszę oszczędniej, choć teraz nie maluje się wcale.

Po tym okresie użytkowania kremu pod oczy Aksamitka wyniosła mogę stwierdzić, że on naprawdę działa. Producent nie robi żadnej ściemy i nie karmi nas pustymi hasłami reklamowymi. Kosmetyki Fitomed robią fajne rzeczy na mojej twarzy i z przyjemnością jeszcze do nich wrócę. Tymczasem marka zaskakuje nas kolejnymi nowościami, z coraz lepszym składem.


Odżywcza regeneracja cery z Dr Hauschka : Kremowa Maseczka Nawilżająca



Moja Skóra jest zmęczona po lecie, wysuszona przez ekspozycje na promieniowanie słoneczne. Źle reaguje na gwałtowne zmiany temperatury, robi się szorstka i ściągnięta. Szukam ratunku w dobrych, naturalnych kosmetykach.

Z marką Dr Hauschka mam do czynienia nie po raz pierwszy. Z bogatej oferty kosmetyków naturalnych tym razem zdecydowałam się na maseczkę, aby szybko przywrócić cerze zdrowy wygląd i pozbyć się zmęczenia odbitego na twarzy przez nie przespane noce. Czy maseczka spełniła swoje zadanie?


Informacje na opakowaniu:


Skład:


Jak widzimy Maseczkę cechuje bogactwo składników naturalnych. Przede wszystkim mamy tu dużo olejów: Awokado, Migdałowy i Jojoba oraz wyciągi roślinne: z Róży i Nasion Pigwy. Patrząc na skład nie mam mu nic absolutnie do zarzucenia.

Produkt znajduje się w metalowej tubce o pojemności 30 ml. Maseczkę stosuje 2-3 razy w tygodniu, nakładając wieczorem na czystą skórę twarzy, w ilości takiej jak krem, czyli dość cienko.
Zapach maseczki jest specyficzny i przypomina aromat ekskluzywnych perfum. Jest taki otulający i zmysłowy. Jednak na skórze nie utrzymuje się prawie wcale.

Maseczka Dr Hauschka jest bardzo tłustej konsystencji, jak masełko. W kontakcie ze skórą ładnie się rozprowadza, nie wnika całkiem w skórę, pozostaje tłusta warstwa. Jednak buzia się nie klei, czuję się z nią komfortowo. Dużą zaletą maseczki jest to, że nie trzeba jej zmywać, pozostaje na twarzy całą noc, a rano nie ma śladu po tłustej warstwie, za to skóra jest jak nowa.  Wygładzona, ale i rozpulchniona.  Wystarczy tylko przetrzeć tonikiem, nawet nie trzeba kremu, bo nawilżenie utrzymuje się naprawdę długo.

Wadą maseczki może być to, że pory wydają się ciut większe, ale jest to produkt wybitnie do cery suchej. Moja czasem bywa tłusta, czasem sucha, winą są zmiany hormonalne. Dlatego obserwuje stan cery i dobieram kosmetyki w zależności od potrzeby. Obecnie właśnie bardziej potrzebuje nawilżenia.


Mogę Wam z czystym sumieniem polecić ten produkt z Dr Hauschka. Maseczki w krótkim czasie przyczyniła się do poprawy stanu mojej cery. Przede wszystkim zniknęły objawy odwodnienia, suchość cery.

Dużą zaletą jest wygoda stosowania, to że nie potrzeba jej zmywać. Dla mnie czas jest bardzo cenny, liczy się każda minuta. Jednocześnie nie chciałabym rezygnować z dobrej, skutecznej pielęgnacji. Wybieram sprawdzone marki. Ta Maseczka spełniła moje oczekiwania.

Patrząc na cenę i wydajność myślę, że warto będzie kupić ponownie. Jeżeli popatrzymy na ceny zabiegów i profesjonalnych masek w salonie. A taką maseczkę z powodzeniem stosuje w zaciszu domowym i nie zabiera mi to zbyt wiele czasu.


Jak działa filtr prysznicowy Fitaqua?


Filtr prysznicowy mogłam poznać dzięki uprzejmości Pani Marysi z fitaqua.pl. Przyznam, że nigdy by mi do głowy nie przyszło, aby takiego filtra poszukać. Znałam dotychczas filtry dzbankowe do wody pitnej. Nie wiedziałam, że można sobie ułatwić pielęgnację stosując tylko lepszej jakości wodę. Jakie były efekty po miesiącu stosowania filtra prysznicowego?

Serum Arnika Górska do cery naczynkowej


Obecne warunki pogodowe nie sprzyjają cerom suchym i wrażliwym. Mamy ratunek w kosmetykach. Fitomed ostatnio wypuściło fajne Serum nawilżające, z wartościowym składem, które mam okazję testować i mogę  jeWam polecić.

Kosmetyki Fitomed  sprawdzały się u mnie wcześniej, dlatego dałam szansę nowości, jaką jest Serum Arnika Górska do cery naczynkowej.  Bardzo lubiłam też kremy Fitomed z serii Mój Krem - naprawdę polecam, hitem była też Maseczka Peeling, do której z pewnością jeszcze wrócę.


Jeśli chodzi  o typ mojej cery, to jest ona teraz wrażliwa, sucha. Lubi treściwe, nawet tłuste kremy, często używam olejów do jej pielęgnacji.  Serum jednak jest trochę wodnistej konsystencji. Z pewnością jest ono lekkie i może świetnie naddać się pod inny krem,  czy bezpośrednio pod makijaż jeśli mamy cerę tłustą.

Zapachu nie wyczułam żadnego konkretnego, kosmetyk chyba nie ma w składzie perfum.

Ogólnie to zgodzę się z obietnicami producenta, które są poniżej. Serum jest lekkie, szybko się wchłania i nie podrażnia cery. Widzę, że moja cera dobrze na niego reaguje. Zrobiła się bardziej odporna na warunki panujące na zewnątrz. Choć do mrozów jeszcze daleko, to takie serum jest idealne jesienią, aby wzmocnić cerę zawczasu, zanim nastąpią chłody i wichry. 

Serum nie stosuje samodzielnie, gdyż moja cera, jak już wspomniałam wcześniej, lubi coś treściwego. Dodaje do kropli serum krople oleju arganowego.  Oba składniki stanowią bazę mojej wieczornej pielęgnacji twarzy. Idealnie się łączą  i wspierają moją cerę. Dzięki takiej pielęgnacji ustąpiło uczucie suchości i ściągnięcia cery. Rano twarz wygląda zdecydowanie lepiej, niż gdybym nie zastosowała nic. 





Informacje na opakowaniu, skład:


Warto spojrzeć na informacje producenta:

Skład: kompleks ziołowy (kwiat kasztanowca, liść oczaru wirginijskiego, koszyczek arniki), woda oczarowa (Ecocert), witamina E, C, rutyna, witamina K.

Działanie: łagodzi objawy naczynkowe, zmniejsza rumień i zaczerwienienie twarzy. Nawilża i wygładza naskórek, dając uczucie gładkiej, satynowej skóry.

Właściwości: serum dobrze się rozprowadza, szybko się wchłania i jest wydajne. Od razu po wchłonięciu pozostawia na skórze uczucie świeżości i uczucie gładkiej, satynowej i zdrowo napiętej skóry. Serum doskonale sprawdza się pod makijaż, który staje się świeży i promienny.

Serum nie zawiera silikonów, barwników, parabenów, sztucznych substancji zapachowych. Podczas badań testowych nie zanotowano żadnych ubocznych efektów działania serum.

Sposób użycia: rozprowadzić cienką warstwę serum na czystą skórę. Nie ma przeciwwskazań do stosowania serum pod oczy, ważne, by omijać górną powiekę. Serum można stosować wieczorem pod krem. Jeden bądź dwa naciski na pompkę (0, 3 - 0,6 ml) wystarczają na całą aplikację. Opakowanie klasy farmaceutycznej zawiera 50 aplikacji.

Przeznaczenie: głównie do cery naczynkowej i mieszanej. Jeżeli po serum nastąpi uczucie ściągania, zaleca się stosowanie odpowiedniego kremu. Na noc, po aplikacji serum polecamy stosować "Mój krem" nr 2 do suchej i wrażliwej cery naczynkowej (badania dermatologiczne na 40 probantach nie wykazały działania alergizującego).

Skład INCI: Aqua, Hamamelis Virginiana Water, Herbs Extracts: (Aesculus Hippocastanum, Hamamelis Virginiana, Arnica Montana), Glycerin, Lecithin, Ascorbic Acid, Rutin, Phenoxyethanol, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolimer, Sorbitol, Tocoferol, Trilaureth-4-Phosphat, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Hialuronate, Peg-7-Glyceryl Cocoate, Lactic acid, Ethylhexylglycerin, Phytonadiane Epoxide

Z czystym sumieniem mogę Wam polecić to serum. Jeśli chcecie przygotować cerę przed zimą, w przypadku skłonności do podrażnień jest rozwiązaniem idealnym.  Można je kupić w sklepie Fitoteka.pl. 15 ml kosztuje 28 zł. 


Jaki kupić laktator manualny czy elektryczny?


 Jaki wybrać laktator 


 W szkole rodzenia wcale mi nie pomogli. Panie położne radziły kupić najtańszy odciągacz, co niestety zrobiłam i był to błąd. Tani odciągacz kupiony na allegro za 25 zł okazał się dobry tylko do praktyk sado-maso. Nie dało się go używać w żaden sposób, aby nie sprawić sobie bólu.


Czy Laktator jest niezbędny?


Komplikacji z karmieniem dziecka nie jest w stanie nikt przewidzieć. Nie jest powiedziane, że wystąpią kłopoty z laktacją, dlatego myślę, że kupowanie drogiego, elektrycznego laktatora może się okazać wydatkiem nie potrzebnym. Z drugiej strony, kiedy laktator okaże się pilnym zakupem, niestety trzeba się liczyć, że przepłacimy, bo trzeba będzie brać co jest i nie patrzeć, gdzie taniej. Przepełnione piersi nie poczekają na promocję, czy zakup w internecie. Laktator więc trzeba kupić w sklepie stacjonarnym, gdzie często jest drożej.


Trafiony zakup: laktator Mini Elektric Medela








W szpitalu korzystałam z  laktatora tej marki - dużego, profesjonalnego kombajnu na stojaku i kółkach.  Pani od laktacji poleciła mi kupić elektryczny laktator, gdyż tylko taki jest w stanie rozbujać i podtrzymać laktację. Pokarm odciągałam do 10 razy na dobę i trwało to do 30 minut, jak więc można się domyślić, w takim wypadku ręczne odciąganie nie miałoby sensu. Laktator spełnił swoje zadanie. Przetrwaliśmy najgorszy czas, aż dziecko mogło ssać pierś, mogłam całkowicie zrezygnować z karmienia butelką. Z ulgą odłożyłam laktator do pudełka.


Wady i zalety laktatora Medela



-/+ silniczek pracuje głośno, przy częstym odciąganiu jest to uciążliwe, choć nie przeszkadza spać dziecku
+ jest łatwy do złożenia, co jest ważne bo urządzenie trzeba często myć i sterylizować
- cena jest dość wysoka jeśli trzeba kupić na szybko, na aukcjach jest dużo używanych modeli i wtedy można kupić taniej
-/+ trzeba siedzieć z laktatorem w jednym miejscu, przy gniazdku z prądem, jest możliwość założenia baterii , ale laktator wtedy kiepsko pracuje
- końcówka ssącą jest twarda i trzeba ją dobrze przykładać, aby pokarm dobrze spływał do butelki
+laktator ten jest przeznaczony do odciągania od czasu do czasu, ja używałam go przez 10 dni,  kilkanaście razy dziennie i dał radę
- kupując go w sklepie usłyszałam od ekspedientki , że na ten model jest dużo reklamacji
+ do laktatora można dokupić pasujące smoczki i butelki
+/- siłę ssania można regulować pokrętłem, co jest ważne zwłaszcza na początku, gdy piersi są wrażliwe, jednak miałam wrażenie, że laktator sam się przestawia






Laktator ręczny Basic  Canpol Babies








Ten laktator służy mi obecnie. Przyznam, że nie kupiłabym go, bo byłam zrażona do ręcznych laktatorów, po moim pierwszym, nie udanym zakupie. Jednak postanowiłam go przetestować i zostałam mile zaskoczona.
Laktatora używam kilka razy w tygodniu, kiedy chce odciągnąć nadwyżkę pokarmu. Jak się okazało ręczne odciąganie wcale nie jest męczące. Pomimo, że laktator nie ma regulacji ssania, to jest bardzo łagodny.  Pokarm udaje się odciągnąć szybko, pompka pracuje lekko i cicho.


 Moja ocena laktatora Canpol


+ miękka nakładka masująca dobrze przylega do piersi i jest komfortowa
+ urządzenie pracuje cicho i wydajnie
+ laktator pasuje do butelek z tej samej marki
+  jest bardzo łatwy do montażu, mycia i dezynfekcji
+ jest nie drogi, w porównaniu do laktatorów elektrycznych
+ można z nim chodzić po całym domu, bo nie wymaga zasilania
+ jest małych rozmiarów i można go zabrać wszędzie
+/- nie wiem, jak spisałby się do całodobowego odciągania ? pewnie byłoby to męczące.

Butelki z Canpol Babies antykolkowe w różnych pojemnościach (mam ale nie korzystamy obecnie).



Podsumowując:

 Polecam na początek kupić laktator manualny Canpol Babies. A jeśli sytuacja będzie tego wymagać, warto też mieć laktator elektryczny Medela.


Vianek seria Normalizująca Szampon i Tonik-wcierka do skóry głowy



Seria Normalizująca Vianek wpadła mi w oko i wiedziałam, że po toniku do twarzy sięgnę po następne produkty. Jako że skupiam się bardziej na pielęgnacji moich włosów po porodzie, Szampon i Wcierka miały pierwszeństwo w koszyku zakupowym.


Szamponu i wcierki używam regularnie od 2 tygodni i myślę, że jak na tego typu produkty nie potrzeba więcej czasu do wystawienia szczerej opinii. Tym bardziej, że szybko nastąpiła poprawa stanu skóry głowy.

Warto też przybliżyć, jaki obecnie jest stan moich włosów: bardziej im teraz do suchego typu, skóra głowy natomiast często bywa podrażniona, przesuszona i występuje na niej łupież suchy z odchodzącymi łuskami. Nie jest to zbyt miły widok, kto miał ten wie.

Szampon Biolaven,  o którym pisałam niedawno nie poradził sobie z problemem. Włosy były ładne, lecz skóra głowy cierpiała nadal. Jak więc poradził sobie z tymi problemami duet od Vianka?

Opis Szamponu Vianek




Skład Szamponu na opakowaniu:




Opinia odnośnie Szamponu Vianek


Szampon jest przezroczystego koloru,  średnio-gęstej konsystencji i pieni się dobrze. Zmywa oleje. Opakowanie  aż 300 ml, wygodnie dozuje. Produkt ważny 3 miesiące od otwarcia.

Zapach jest bardzo delikatny, wyczuwam w nim zioła, przede wszystkim pokrzywę i eukaliptus. Zapach nie utrzymuje się na włosach.

Działanie szamponu oceniam pozytywnie. Spisuje się lepiej do tego z Biolaven. Przede wszystkim dlatego, że wykazuje działanie przeciwłupieżowe i normalizuje. Suche łuski na głowie stopniowo znikają, głowa już nie swędzi.

 Włosy po tym szamponie nie są suche, a dobrze nawilżone i błyszczące. Po myciu stosuje jeszcze odżywkę, ale z innej marki. Na razie jednak włosy wypadają mi nadal.



Opis Toniku-wcierki do włosów Vianek





Skład toniku Vianek




Opinia odnośnie Toniku Vianek;


Tonik znajduje się w wygodnej butelce z dozownikiem w spray-u, który się nie zacina. Opakowanie zawiera 150 ml.

Zapach toniku jest intensywny, pachnie mocno ziołami i utrzymuje się długo na skórze głowy. Ja czuję tu głownie szałwię i rozmaryn.

Działanie toniku uzupełnia pielęgnację szamponem. Produkt stosowany na skórę głowy nie podrażnia jej, ani nie wysusza. Przeciwnie, nawet znakomicie łagodzi świąd i podrażnienia. Myślę, że spiszę się dobrze u osób z problemem łupieżu i suchości.

 Jednak jest mały minusik,  u mnie tonik pobudza skórę do większej produkcji łoju i włosy wydają się szybciej przetłuszczać, niż było to zwykle. Jednak nadal mogę myć głowę co dwa dni, więc nie jest to  dla mnie duży mankament. Nie wiem, jak tonik podziała u osób z poważnym problemem przetłuszczania?

Czy tonik wpłynie na zahamowanie wypadania, będę w stanie ocenić po zużyciu całego opakowania. Jednak problem jest o wiele bardziej złożony. Chętnie kupie następną butelkę, bo toniku szybko ubywa.

Jak widać jestem raczej zadowolona z obu kosmetyków Vianek i chętnie kupię ponownie.


O'Herbal Balsam do ciała Nawilżający Aloes


Recenzji  miało nie być...


Fakt przesłania mi go do testów przez firmę wcale mnie nie zobowiązuje do testowania na sobie, pisania o nim pochwał - jak to robi wiele dziewczyn. Jednak balsam przetestowałam. Jestem kosmetyczną marudą i jak mi coś nie pasuje, to napisze szczerze.


Zawartość naturalnych składników?


Te kosmetyki  nie są w 100 % naturalne. To raczej sprytna zmyłka, bo to co naturalne i eko, obecnie lepiej się sprzedaje. Na opakowaniu odnalazłam informację, że produkt zawiera 96% naturalnych składników.

Aby nas zachęcić do zakupu mamy też ekonomiczne, duże opakowanie. Jednak ten balsam dla mnie jest stanowczo za duży, opakowanie ma 500 ml.  Podejrzewam, że wcześniej znudziłby mi się, zanim bym go zużyła.

Plusy Balsamu O'Herbal?


Z pewnością zastosowanie  pompki, która się nie zacina i dozuje odpowiednią ilość produktu.

Nawilżający balsam, którego atutem jest zawartość ekstraktu z  aloesu.
Producent obiecuje ochronę przed wysuszeniem, miękkość i elastyczność skóry na ciele.

Receptura związana z natura,  o certyfikatach eko nie ma nic.

18 lat badań -  trudno mi uwierzyć, że tyle czasu potrzeba na wymyślenie receptury roślinnego balsamu. Albo ja coś nie zrozumiałam, albo to tylko chwyt reklamowy?

Tak naprawdę natura tworzy sama gotowe kosmetyki,  a przykładem są naturalne oleje, które można wykorzystać do pielęgnacji.




Skład:


Skład nie jest czysto naturalny, ale znajdziemy tu kilka wartościowych substancji. Przede wszystkim aloes (sok z aloesu) i Masło shea. Wysoko jest gliceryna. Trochę niżej znajdują się oleje macadamia, allantoina, wyciąg z aloesu, a także pochodna mocznika.


W balsamie nie ma faktycznie Sls, parabenów. Ma nie być oleju mineralnego, a Vp copolymer to niestety jest pochodzenia z ropy naftowej.

Balsam pachnie przyjemnie, tak ziołowo i zapach nie utrzymuje się  na skórze prawie wcale, co dla niektórych może być jednocześnie zaletą lub wadą.


Konsystencja Balsamu jest lekka


Czuć, że kosmetyk ten zawiera dużo wody. Raczej jest to balsam na letnie miesiące, bo bardzo mało natłuszcza. O dziwo nie wchłania się zbyt szybko, co dla mnie jest minusem, bo wolę już oliwkę do ciała, która skórę natłuści. Jednak ja ubieram się szybko i nie chce mieć mokrego ubrania, bo to jesienią i zimą oznacza nie przyjemne zimno i klejenie się odzieży do skóry. 


Lily Lolo Lekki lakier do paznokci Miss Scarlet - klasyczna czerwień


Klasyczna czerwień - Lakier do paznokci Lily Lolo Miss Scarlet.
"Miss Scarlet
Lekki, delikatny dla płytki paznokciowej lakier Lily Lolo z formułą 8-free nie zawierają toluenu, DBP, formaldehydu, żywic fenolowo-formaldehydowych, kamfory, parabenów, ftalanów, ksylenów oraz ethyl tosylamide resin. To doskonały wybór dla Pań, które szukają zdrowszej wersji lakieru, aby móc cieszyć się kolorem na paznokciach"
"Miss Scarlet - lekki lakier do paznokci w odcieniu intensywnej jaskrawej czerwieni"


Lily Lolo Lakier do paznokci Temptress


Za oknem szaro, buro i ponuro. Szukam kolorów na poprawę humoru. Fantastyczne neony lata pora schować w kąt. Na paznokciach królują barwy fioletu, brązu, czerwieni. Takie kolory kojarzą mi się z jesienią. Lakier Lily Lolo w kolorze Temptress idealnie nadaje się na tą porę roku.

Aktualna, jesienna pielęgnacja twarzy


Od ostatniego wpisu z pielęgnacją twarzy minęło trochę czasu. Skoro zmieniła się pora roku na jesień, trochę zmian w pielęgnacji, opiszę wam pokrótce czego obecnie używam:

Szampon do włosów Biolaven + efekty na włosach


Uwielbiam kosmetyki Sylveco, więc oczywistym było sięgnięcie po Biolaven. Byłam zadowolona z Płynu micelarnego z tej marki, teraz pora na Szampon.  Ogólnie to sprawdziły się u mnie Szampony Sylveco, choć ten z Vianek dopiero robił efekty. Czy Biolaven mu dorówna?

Vis Plantis Krem do rąk i paznokci odmładzający


Recenzja kremu do rąk z Elfa Pharm



Firma ostatnio wypuściła kilka nowych linii produktów z zawartością naturalnych składników. Odmładzający Krem do rąk Helix Hand Care ze śluzem ślimaka zapowiada się bardzo ciekawie. Chętnie zabrałam się za jego testowanie, a jakie są wnioski, o tym napiszę dalej.



 Informacje na opakowaniu, skład Kremu do rąk Vis Plantis




Krem ma dawać trwały efekt odżywienia dłoni, koić podrażnienia i chronić od działania szkodliwych czynników zewnętrznych. Ma również zadziałać na paznokcie, które mają się stać twardsze i mocniejsze. Za dobroczynne właściwości odpowiadać ma m.in. filtrat ze śluzu ślimaka, wit. A i E , Oliwa z oliwek, mocznik, masło karite.





Jakie jest działanie kremu Vis Plantis?


 Na obecną porę roku, kiedy jeszcze nie zrobiło się bardzo chłodno krem mi wystarcza, skóra moich dłoni obecnie jest normalna. Nie mam problemów z paznokciami, więc nie wiem jakby podział na takie słabe, ale szczerze wątpię aby kremem coś zdziałać w tym kierunku.

Z kosmetyku tego będą zadowolone osoby lubiące mocno perfumowane kremy, bo i składników kompozycji zapachowej tu nie mało, ale alergicy muszą uważać.

Szkoda, że wartościowe składniki znalazły się w dalszej części składu: Masło shea, mocznik, wyciągi roślinne, a pantenol i oliwa to już prawie na szarym końcu. W składzie jest też silikon i to daje się odczuć stosując krem, który daje śliską powłoczkę, a użyty w większej ilości długo się wchłania.

Jednak jak się wchłonie, to już się nie klei na skórze. Zapach za to utrzymuje się dosyć długo, jest sztuczny, lecz niezbyt uciążliwy dla nosa.

Tubka kremu o pojemności 75 ml kosztuje ok 6,50 zł w sklepie internetowym. Ja krem dostałam z Klubu Elfa Pharm.


Pomadka Lancome Shine Lover Effortless Pink


Ostatnio nie maluję się zbyt często, ale jak każdą kobietę cieszy mnie nowość w mojej kosmetyczce. Pomadkę Lancome wygrałam w rozdaniu na cosmeticvariations.blogspot.com.  To moja pierwsza tak ekskluzywna pomadka. Powiem szczerze, że nie dałabym tyle za pomadkę, a do Sephory to nawet nie zaglądam.


Jak wygląda Opis pomadki  Lancome Shine Lover



Pomadka do ust Shine Lover to radosny akcent wykończenia makijażu!
Daje blask, świeżość i lekkość.
Do jakiego rodzaju makijażu ?
Ponieważ tekstura i kolor ust wpływają na harmonijny wyraz twarzy, Lancôme proponuje pierwszą pomadkę do ust, która rozświetla uśmiech, daje twarzy wibrujący i zniewalający blask.
15 promiennych, lśniących i pulsujących kolorów Shine Lover to idealni sojusznicy Twojego uśmiechu.
Jak używać ?
Formuła aksamitnego balsamu, nasyconego aktywnymi składnikami, pysznie wtapia się w usta sprawiając, że uśmiech jest pełen życia.



Skład pomadki nie jest naturalny. Typowa chemia, którą ciężko rozszyfrować z uwagi na drobny druczek i świecące opakowanie kartoniku. Daruję sobie analizę, bo pomadki używam rzadko.




Cena pomadki na stronie sephora.pl to 129 zł. Na iperfumy.pl od 84 zł.

Pomadka Lancome trochę przypomina mi balsam z efektem koloru i połysku, ale nie skleja ust jak błyszczyk.  Nie zaprzeczam, że komfortowo się ją nosi, nie przeszkadza na ustach, jest bardzo lekka.

Ładnie nawilża, rozświetla usta, słowem czuję się w niej luksusowo.  Jednak taką pomadkę, o zbliżonym składzie można kupić np. z Maybelline. Tutaj mam nieodparte wrażenie, że cena podyktowana jest marką.





Kolor na ustach jest lekko transparenty, dlatego nie pokaże zdjęć ust, bo wyszedł na nich bardziej mój naturalny kolor , niż odcień pomadki. W rzeczywistości pomadka na ustach wygląda ładnie. Nie zaprzeczam, że kolor pomadki Effortless Pink  jest naprawdę uroczy.


Jak Wam się podoba?

Copyright © Retromama.blog