Listopad

 




"Dziwnym" trafem nadszedł listopad. Październikowe dni minęły bezpowrotnie, pozostawiając wrażenie nieuniknionego - przemijania. Tak się ten listopad zaczyna, od refleksji: wszystko przemija, także MY. Jaki więc sens toczyć z góry przegrane bitwy, skoro Świat urządzony na ten sposób nadal postanawia trwać?


Wszystkich Świętych

Trudno jest pisać na taki temat, aby kogoś nie urazić. Każdy z nas ma w głowie inne wyobrażenie śmierci. Niektórym jawi się tylko jaka straszna, nieunikniona rzecz. Niesprawiedliwość tego świata, trzeba kiedyś zostawić materialne sprawy. Skrzętnie gromadzone dobra pozostawimy potomnym.  Wszyscy umrzemy, w jakimś sensie stajemy się  więc równi, bo zdążamy ku temu samemu. Co będzie dalej, to zależy tylko od nas samych...


Egoizm 

Nie wszyscy dzisiaj staną nad grobami bliskich, z różnych powodów. Z własnego wyboru, albo los tak zadecyduje. Pamiętajmy, że pośród nas są wyznawcy różnej wiary, nie każdy obchodzi 1 listopada. Dało się też zauważyć, z okazji nadchodzącego święta różnice w poglądach: co świętować, kiedy i jak. Niektórzy chcieliby wtłoczyć innym swoje postrzeganie świata, a tak się niestety nie da.

Pewne "amerykańskie święto" (które tak naprawdę nim nie jest) zostało już zniżone do rangi niedorzecznego. Czy mamy jednak prawo umniejszać cudze święto kosztem własnego? Ocenianie dziwnym trafem przypisane do tej jednej słusznej wiary, ślepo nastawionej tylko na czubek własnego nosa. Racja jest jedna i mam Ją tylko Ja. Najbardziej egoistyczne i śmieszne podejście. Co można z tym zrobić? Nic, bo walka z wiatrakami zawsze jest przegraną...


Bez oceny

Co więc możesz zrobić? Patrzeć ze stoickim spokojem i współczuć. Nie oceniać, choć czasem jest trudno. Nie przekonywać, obserwować, bo każdy ma swoją drogę, swoje wybory. Jeśli teraz nie dostrzega oczywistego, może nie pora jeszcze na to by otworzył oczy? Niektórym nie będzie to dane jeszcze w tym życiu. 

Staniesz więc nad grobem bliskich Ci sercu ludzi, których już z tobą nie ma. Przyjdzie chwila na refleksję, może poleci łza, żal smutek wypełni Cię na ten dzień, masz do tego prawo. Lecz tak naprawdę czy warto żałować nieuniknionego? Chcielibyśmy być niepokonani, rządzić tym światem, ustalić nowy porządek, lecz nie będzie to możliwe, przynajmniej teraz. Co możemy zrobić, wypełnić serce spokojem i przyjaźnią dla tych co jeszcze z nami, doceniając każdą wspólną chwilę razem. 



To był ostatni wpis z naszego blogowego wyzwania, zapraszam też do:

Dlaczego wolę być blogerką lifestyle?

 


Kiedyś bałam się pisać swobodnie. Tego, że odkryje tu więcej siebie, że stracę prywatność. Blog tak naprawdę służy wymianie opinii, poglądów, ale nie każdy musi się ze mną zgadzać. Temu służą komentarze, do prowadzenia dyskusji. Choć tak naprawdę brakuje mi tych interakcji, które lepsze są na innych portalach społecznościowych. Z drugiej strony tu na blogu panuje większa stabilizacja, jestem bardziej pewna, że nikt mi tekstu nie usunie, co zdarza się często "gdzieś indziej". Piszę więc, szlifuje styl, dzielę się tym co wiem i dobrze mi z tym. 


Blog lifestyle o czy tak naprawdę jest? 


W sieci można znaleźć takie hasła: blog life style to blog o stylu życia. O tym jak żyją inni ludzie, jaki jest ich sposób na życie. Nie tylko o tym co jedzą, jaki mają dom, ubrania, poglądy. Piszą o tym co im w duszy gra, jakie mają troski i radości dnia codziennego. To bardzo szeroko pojęty sposób patrzenia na życie. Pisać więc można o wszystkim.  Nie wiem czy pod to podchodzi np. macierzyństwo?  Nigdy nie chciałabym siebie nazwać tylko blogerką parentingową, bo zbyt dużo niezgodności panuje w tym środowisku, różne afery, sami wiecie. Lepiej pisać ogólnie, zresztą moje życie nie sprowadza się tylko do "bycia matką". 

Dlaczego lubię pisać lifestyle?

Piszę o tym co mnie interesuję naprawdę, teraz. Lubię obserwować, czytać, wyciągać wnioski, rozmawiać z ludźmi. To ostatnie bardzo mnie dziwi, ponieważ uważam się za introwertyczną osobę.  Jednak pisanie rozwija mnie i daje poczucie "przydatności w społeczeństwie", jakkolwiek by to rozumieć.  Blog lifestyle daje mi też możliwość dorobienia sobie przez pisanie (czasami tylko na waciki, ale dobre i to).  Nie raz mam temat z góry narzucony- sponsorowany, jednak nie zdarzył mi się nigdy taki,  z którym nie byłabym w stanie sobie poradzić. To chyba świadczy o tym, że nie jestem w tyle, pomimo mieszkania "na zadupiu". 


No stres i wszystko na luzie...

Na muszę już robić czegoś na potrzeby bloga, na przykład testować jakiś produkt, co bywa stresujące. Oczywiście na blogu pojawiają się  recenzje  i będą pojawiać, ale jest tego zdecydowanie mniej jak kiedyś.  Kosmetyki to osobny dział tego bloga, który wymaga ponownego uporządkowania. Wiele tych opinii nie jest już nikomu przydatna, bo nawet nie ma już tych produktów w sprzedaży. Poza tym nigdy bym nie chciała już dojść do tego etapu, kiedy mam za wiele produktów do zużycia i nie mam co z nimi zrobić. A bywało i tak że szampony szły do mycia podłogi, marnotrawstwo...

Pisząc lifestyle mam poczucie, że dany temat przyda się komuś nawet za jakiś czas. Same produkty, rzeczy szybko się nam nudzą, ciągle wychodzą nowości, pisanie tylko o kosmetykach z perspektywy czasu jest mało-rozwojowe, ale być może tylko ja mam takie wrażenia, dajcie znać co o tym myślicie?

Ps. na zdjęciu u góry moje książki na listopad (nie wszystkie), także zapowiada się interesująco. 



Podsumowanie października

 


Kolejny miesiąc dobiega ku końcowi, pora więc na małe podsumowanie. Końcówka października troszkę ściągnęła mnie na ziemię. Miałam nadzieję, że mimo wszystko kolejny rok w przedszkolu będzie z lepszą frekwencją. Niestety połowę miesiąca przesiedzieliśmy w domu  i wiele planów trzeba było przesunąć na listopad. 


Jaki był dla mnie październik?


Porcję przemyśleń na temat minionych dni urozmaicę Wam zdjęciami jesieni. "Golden Autumn" to zdecydowanie mój klimat, choć ze względów chorobowych wiele widoków z tego miesiąca mi uciekło. Jak to mówią, nie ma tego złego...



Badam się !

Nareszcie doczekałam się wyników badań, które robiłam we wrześniu. Troszkę zeszło,  pięć tygodni czekania na jeden opis  zdjęcia to jednak sporo, ale nie narzekam. Gdyby jednak ktoś naprawdę źle się czuł i potrzebował natychmiastowej interwencji, to nie byłoby wcale wesoło. Całe szczęście organizm ludzki posiada umiejętność regeneracji, choć czterdziestka to już nie przelewki. Dlaczego to piszę, bo wiem że ludziom trzeba przypominać, stan zdrowia zależy  nie od lekarza, ale od nas samych. Od naszego nastawienia, chęci wyleczenia się, a bez samej świadomości co nam dolega to nic nie można zrobić. Naprawdę są poważne choroby, które nie dają dolegliwości. Mnie bolało, to poszłam, badanie nie było przyjemne, ale przynajmniej wiem na czym stoję. 



Na badania trzeba chodzić, zrobić raz bezpłatnie, innym razem trzeba wyjąć z własnej kieszeni. Na zdrowiu się  nie da oszczędzić i lepiej odmówić sobie innych przyjemności. Piszę to dlatego, że niektórzy lubią sobie lekceważyć takie sprawy. Nie mam na myśli kogoś konkretnego, ale są osoby które np. potrafią wydać 3 stówki na fryzjera, a szkoda im na podstawowe badania. Dla wielu kobiet ważny jest wygląd zewnętrzny, to jak widzą ich inni ludzie. A co się dzieje w środku, to lepiej nie wiedzieć. 

Jakie badania, w jakim wieku trzeba zrobić, to z łatwością znajdziecie w internetach. Warto o siebie dbać, nawet jak czujemy się dobrze, kontrolować stan zdrowia. 


Powrót owsianki


Skoro jesteśmy przy zdrowiu, to u mnie w tym miesiącu wielki powrót śniadań na ciepło. Zrobiłam sporo musu z dyni, w różnych kombinacjach: z jabłkiem, z imbirem, pomarańczą, cynamonem. Mam więc zapewnione urozmaicenie tych moich jesiennych owsianek. Co prawda śniadania na trawie to już raczej nie będzie. Mrożone jagody za to grzecznie czekają w zamrażalniku. Do owsianki dodaje też mascarpone, tahini z kakao, orzechy z własnej uprawy. I to jest życie...


Nasze zwierzaki

Nie może i zabraknąć naszych kózek, które cały październik jeszcze korzystały ze świeżej trawy. Fajne jesienne kadry udało się złapać w popołudniowym słońcu. Naprawdę uwielbiam to miejsce, choć czasami nie jest łatwo opanować te panny. Niestety chodzi mi po głowie oddać jedną z nich, nie jest to do końca zależne ode mnie. 

Poznajemy świat na nowo, po kociemu i jest to fascynujące. Udało się przyłapać naszego kotka, który wiernie towarzyszy nam na spacerach. Zastanawiam się tylko jak wysoko on jeszcze potrafi wejść. Nie mieliśmy kota długi czas, wiec obserwowanie jego zwyczajów to kolejne ciekawe zajęcie. Takie nasze małe tu i teraz, wspaniała rzecz. 

Dyniowe love


Na koniec mała dostawa dyni ozdobnych, których szukałam cały miesiąc i dopiero pod koniec udało się znaleźć i to zupełnie przypadkiem. Niby mieszkam na wsi, a czasami niektóre oczywiste rzeczy są nie do złapania. Marzyło mi się dyniowe zdobienie ogrodu, ale teraz już zbyt późno na to, dynia prawdopodobnie by przemarzła. Z małych dyni zrobię dekorację w domu. 

Zajrzyjcie też na blogowe wpisy w październiku:

Jak znajdę czas to wkleję więcej ciekawych...

W tym optymistycznym nastroju żegnam się z Wami i do zobaczenie wkrótce. 


Weleda kosmetyki z opuncją

 


Kosmetyki Weleda z Opuncją otrzymałam dwa tygodnie temu, od razu zabrałam się za ich testowanie. Dziś postanowiłam napisać o nich nieco więcej. Na początku jednak musze przyznać, że nie jest to seria dokładnie skierowana na mój przedział wiekowy. Mimo wszystko mam nadzieję, że z chęcią poczytacie moją recenzję.


Weleda Nawilżająca Mgiełka do twarzy z opuncją, Nawilżająca Emulsja do twarzy, Nawilżający żel pod oczy z opuncją 


Producent nie pisze dokładnie, do  jakiego przedziału wiekowego są skierowane te kosmetyki.  Sama wiem, że pielęgnację powinno się dobierać raczej pod stan cery niż do wieku, ale każdy robi jak mu pasuje. Mgiełka jest do każdego rodzaju cery, działa odświeżająco, tonizująco i chłodząco. Emulsja do twarzy przeznaczona jest do cery normalnej i mieszanej, ma działanie nawilżające i matujące. Żel pod oczy to produkt bezzapachowy, o działaniu nawilżającym, zalecany do skóry wrażliwej. Kosmetyki są testowane dermatologicznie, żel pod oczy ma też dodatkowy test oftalmologiczny. 




Weleda promuje eko i naturalność 

Weleda  to marka która nie jest tylko nastawiona na własny zysk. Podoba mi się ich zasada aby produkując kosmetyki nie tylko zarabiać na nich, ale też oddać coś dla natury. Ich działania skupiają się na tym by wspierać bioróżnorodność. Cel ten przyświeca marce od samego początku działalności. Posiadają na całym świecie 8 ogrodów uprawianych w zgodzie z zasadami rolnictwa biodynamicznego. W sumie ich powierzchnia odpowiada 35  tysiącom boisk do piłki nożnej, są to więc ogromne obszary, które mają duże znaczenie dla całego ekosystemu ziemi.  Promują uprawę roślin dziko rosnących, prowadzą liczne badania na rzecz poprawy jakości gleby oraz wspierają ochronę pszczół i ptaków. 

Jakość produktów Weleda potwierdzona certyfikatami

Wytyczne przy produkcji kosmetyków Weleda to te które są stosowane także dla żywności i farmaceutyków, są to więc wysokie standardy. Pełne bezpieczeństwo gwarantują Certyfikat NaTrue oraz Certyfikat Unii na rzecz Etycznego Bio handlu. 


Recenzja kosmetyków Weleda Opuncja 


Weleda Nawilżająca Mgiełka do twarzy z opuncją przeznaczona jest do każdego rodzaju cery. Producent obiecuje nam działanie nawilżające i odświeżające. Produkt ma formę spray-u i umieszczono go w plastikowej butelce pojemności 150 ml. Atomizer działa bez zarzutu i rozpyla na twarz drobniutką rosę, raczej nie mgiełkę. Jest to jednak bardzo przyjemny zabieg o poranku, stosowany po oczyszczeniu twarzy wodą i żelem myjącym.  Cera zmęczona i ziemista powinna uzyskać po Mgiełce uczucie pobudzenia oraz sprężystość. Czy tak jest naprawdę? Jak wiadomo takie kosmetyki idealnie nadają się do pewnych etapów pielęgnacji, których celem jest odświeżenie skóry. Mgiełki do twarzy chętnie stosuję latem, ale ta mgiełka obecnie też fajnie mi służy. Nie wywołała żadnych podrażnień, pomimo że mam cerę bardziej suchą. 

Weleda Nawilżająca Emulsja do twarzy z opuncją zapobiega utracie wody, długotrwale nawilża. Posiada lekką konsystencję i słodkawo-kwiatowy zapach.  Nie napiszę wiele na temat tego kosmetyku, ponieważ moja cera jest sucha. Według producenta Emulsja jest dla cery normalnej i mieszanej. Emulsję zastosowałam dwa razy, aby tylko sprawdzić jej właściwości i faktycznie delikatnie matuje.  Nie jest to jednak intensywne działanie, raczej na zasadzie regulacji naturalnych funkcji skóry. Byłabym z niej zadowolona latem, kiedy moja skóra faktycznie potrzebuję takiego efektu, bo gruczoły łojowe pracują intensywniej. Produkt znajduje się w plastikowej tubce o pojemności 30 ml. 

Weleda Nawilżający żel pod oczy z opuncją. Produkt bezzapachowy do wrażliwej skóry pod oczami. Stosuje od samego początku codziennie, zwykle na dzień, ale zdarzyło się też na noc. Jest to kosmetyk o lekkiej konsystencji, nie klejącej, który szybko się wchłania, prawie nie ma zapachu. Bardzo podoba mi się metalowa kuleczka, którą zakończona jest tubka, dzięki czemu aplikacja żelu jest przyjemna i chłodzi skórę o poranku. Myślałam, że okaże się zbyt lekki dla mojej cery, ale na dzień w zupełności mi wystarcza. Chciałabym też podkreślić, że mam naprawdę bardzo wrażliwe oczy, a żel ich nie podrażnia, nie migruje też do spojówek, co u mnie jest nagminne w przypadku innych produktów. Opakowanie jest małe, bo tylko 10 ml, akurat w przypadku produktów na okolice oczu wystarczające. 


Kosmetyki Weleda testuje dzięki uprzejmości blog-media.pl


Jak umieramy. Co powinniśmy wiedzieć o śmierci?

 


Mówić i pisać o śmierci nie jest łatwo. Lubimy temat wypierać, ale każdy z nas musi się z nim kiedyś zmierzyć. Wcześniej czy później odchodzi ktoś z naszych bliskich, nigdy nie jesteśmy na to gotowi...


Książka "Jak umieramy" daje odpowiedź


Roland Schulz w książce "Jak umieramy Co powinniśmy wiedzieć o śmierci" podejmuje się trudnego tematu. Nie tylko osoby w żałobie potrzebują takich książek, w naszym społeczeństwie śmierć jest tematem tabu. 

Vademecum wiedzy o śmierci


Kiedy sięgnęłam po tą pozycje myślałam, że to kolejny poradnik o sprawach duchowych, jednak się pomyliłam. Książka liczy 300 stron, zawiera 3 rozdziały główne: Umieranie, Śmierć, Żałoba, oraz Posłowie i Podziękowania. Narracja prowadzona w formie drugoosobowej to dość ciekawy wybieg autora, pozwala lepiej czuć się w sytuację, ale nie do końca mi się podoba. 

Rozdział "Umieranie" opisuje m.in. schemat odchodzenia ze świata żywych. Widzimy kolejne etapy pożegnania się z życiem, z różnej perspektywy. Możemy dowiedzieć się jak wygląda cały proces bezpośrednio widziany oczami umierającego, jak też jego rodziny oraz osób, które towarzyszą umierającemu. Rozdział "Śmierć" mówi o tym co się dzieje już PO naszej śmierci. Autor zbadał jak wyglądają kolejne procedury związane z samym aktem zgonu, formalności których dokonuje rodzina lub szpital oraz dalsze kroki po śmierci. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że przepisy , procedury tu opisane to te panujące w Niemczech. Ostatni rozdział "Żałoba" pozwala wiele ułożyć we własnej głowie, ale czy można sobie wyrobić jakieś zdanie na te temat, nie sądzę. Jak wyglądać powinna żałoba, czy da się ją wcisnąć w jakieś ramy, czy każdy ma prawo przeżywać ją na własny sposób, tego dowiecie się z tego rozdziału. 


Fragment książki "Jak umieramy"

"Kilka dni przed śmiercią, kiedy nikt jeszcze nie zna godziny twojego zgonu, serce przestaje pompować ci krew do koniuszków palców dłoni. Potrzebna jest bowiem gdzie indziej: w głowie i w centrum ciała, tam gdzie znajdują się płuca, serce, wątroba. Krew przestaje dopływać również do palców nóg. Stopy robią się zimna, a oddech płytki. Zmysły przestają działać. Twoje ciało zaczyna żegnać się z życiem"


Wywiad z przedsiębiorcą pogrzebowym...


Książkę odbieram trochę jak wywiad, nie tylko dlatego że autor jest reporterem, ale przez formę w jakiej jest ona napisana.  "Jak umieramy" Roland Schulz napisał po przeprowadzeniu rozmów z pracownikami hospicjów, przedsiębiorcami pogrzebowymi, lekarzami. W moim odczuciu temat ujęty bardziej przedmiotowo, niż duchowo, niektórzy mogą być zawiedzeni. Z drugiej strony dobrze jest poznać "techniczne szczegóły" procesu umierania. 
Czcionka książki jest duża, a odstępy pomiędzy wierszami sprawiają że wzrok się nie męczy. Myślałam, że będzie to depresyjna lektura taka nie jest. Pozwala spojrzeć na śmierć bardziej obiektywnie, bez emocji, na tyle na ile jest to możliwe. Sama jednak szukam czegoś innego... 



Weekendowe wpisy u dziewczyn:


Jesień w stylu Boho

 


Często mam wrażenie, że obecna moda z jednej strony jest bardzo swobodna,  z drugiej ludzie nadal ubierają się podobnie? Zwłaszcza w małych miasteczkach ludzie boją się wyróżnić z tłumu, dlatego zakładają szare, maskujące ubrania. W dużym mieście jest o wiele większa swoboda, ludzie pozwalają sobie wyrażać siebie za pomocą ubioru. 


Jaki jest ten Styl Boho?

Jednym ze stylów, który nie tylko bardzo mi się podoba, ale i stanowi wyraz własnej kreatywności to styl boho. Idealny nie tylko jesienią, jednak super pasuje do tej pory roku, jest tak kolorowy i radosny. Bogactwo kolorystyki i wzorów sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nie bójmy się być kolorowi, tego brakuje na naszych ulicach. Dla mniej zdecydowanych jeszcze jeden argument, ten styl poprawia nastrój.

Płaszcze w stylu boho


Płaszcze w stylu Boho często wyglądają jak uszyte z kolorowego koca, ale nie tylko. W tej kategorii spotkać można też barwne narzutki, żakiety i poncha. Takie okrycia wierzchnie pasują zarówno do sportowego outfitu jak i na elegancko: ethnic coat . Wystarczy założyć dżinsy, wygodne buty i można ruszać ku przygodzie. 

Sukienki we wzory





Kolorowe wzory tych floral maxi flowy dress z pewnością przywodzą na myśl porę letnią, jednak nic bardziej mylnego. Kto powiedział, że z nastaniem jesieni mamy się ubierać jednostajnie. Jeśli zrobi się chłodniej na sukienkę wystarczy nałożyć wełniany kardigan i płaszcz, do tego wysokie kozaki i na pewno nikt nie zmarznie. Ubrania na cebulkę to zdecydowanie mój hit. Wzorzyste sukienki uszyte są z różnych rodzajów tkaniny i każdy znajdzie coś dla siebie. 

Buty Kowbojki



Jesienny styl Boho idealnie dopełniają  cowboy boots . Ponadczasowe kozaki w stylu kowbojskim występują w wielu kolorach. Barwne naszycia i aplikacje sprawiają, że będziemy się wyróżniać. Wybierzmy buty skórzane, co zagwarantuję wygodę naszym stopom. Buty z ocieleniem lub bez dostosujemy do panującej temperatury. 

Torebki






Kobieta ceniąca sobie swobodny styl nie może obejść się bez brown leather handbags. Skórzane brązowe torebki są z nami od paru sezonów, zmienia się tylko ich kształt i wielkość. Na co dzień wybierzmy wygodną nie dużą torebkę lub plecak. Na wyjazd może przydać się nam większa torba typu shoperka.

Nie ważne co wybierzemy, co się nam podoba w ubiorze. Najważniejsze, to czuć się sobą. 

artykuł promocyjny

Poradnik przetrwania w trudnych warunkach

 

Znane powiedzenie mówi: nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania. Jakże mi bliskie, podczas moich wiejskich wędrówek z psem różnie  bywało. Będąc mamą dbam o odpowiednie ubranie syna na spacery. Staramy się wychodzić nawet podczas złej pogody. Niestety im syn starszy, tym gorzej z wychodzeniem. Nie chciałabym aby stał się typem kanapowca, ze smartfonem w ręku. Sama wiem jak ważny jest ruch, kontakt z naturą, to jest bezcenne. 

Kilka praktycznych rzeczy, nie tylko do Outdoor 

Co najbardziej zniechęca do aktywności na zewnątrz w te chłodniejsze miesiące roku, to że człowiek przemarznie, przemoknie. Czy więc będziemy tylko siedzieć w domu: Nie. Odpowiedź jest prosta; odpowiednie buty, kurtka, na pewno sprawią, że spacery będą przyjemne: polo winter coats for men .

Zwykłam szukać ubrań z drugiej ręki, ale ostatnio sklepy te są zaopatrzone coraz gorzej. Nie ma towaru, kolejki o 8 na otwarciu, o 9 nie ma już nic ciekawego. Pozostają zakupy On line, może i drożej, ale zaoszczędzam czas na dojazd, paliwo. 

Buty to podstawa 

Podstawa na piesze wędrówki to oczywiście solidne buty. Nie powinny one przemakać i utrzymywać optymalną temperaturę w środku. Podeszwa butów powinna mieć przyczepność do podłoża, nie ślizgać się ani na lodzie, ani na błocie. Takie buty zwykle mają solidny bieżnik. 



Ubrania na każdą pogodę 

Przechodzą do kolejnego elementu garderoby na piesze wędrówki, to z pewnością jest to solidna kurtka. Na pewno Panowie mają w tej kwestii lepsze doświadczenie: mens tactical clothing , bowiem my kobiety zwykle najpierw patrzymy na kolor ubrania , a dopiero zastanawiamy się nad funkcjonalnością. Często więc zostajemy z szafą niepraktycznych kurtek, w których da się tylko jeździć samochodem podczas deszczu. 





Dodatki nie bez znaczenia


Dopełnienie praktycznej stylizacji na każdą pogodę to ciepła czapka z oddychających materiałów oraz rękawiczki, które nie przemakają, ale też nie ograniczają ruchów rąk. Zwykle wybieramy takie z funkcją dotykową do obsługi smartfonów. Inne rękawiczki kupimy na mroźną zimę, a inne np. do jazdy na rowerze. Myślę, że jednak warto zainwestować w firmowe akcesoria. Zyskamy nie tylko jakość na lata ale i nasze wędrówki będą przyjemne. 




Lubicie piesze wędrówki jesienią i zimą?

artykuł promocyjny

Black&white style z femme luxe

 

Przyszła pora na kolejną stylizację, w sportowym stylu, który lubię najbardziej. Ubrania które są praktyczne, wygodne, w niskiej cenie znajduje na Femme Luxe.  Sklep znany nie tylko blogerkom,  ale też  z różnymi  opiniami. Wszystko zależy od szczęścia, czy trafimy z rozmiarem, jakość materiałów też bywa różnorodna. 

Czy tym razem jestem zadowolona z zakupów?

Wybrałam dwie rzeczy, które postanowiłam zestawić w całość. Spodnie dresowe o luźnym, wygodnym kroju oraz biała bluza. Wyszła mi  z tego taka taka Black&White stylizacja, na sportowo, na co dzień. 


Biała Bluza Oversized Cropped Long Sleeve Zip Up - Jane / Rozmiar M (10)


Biała bluza to uniwersalny element stroju. Krótki krój sprawia, że będzie pasowała do spodni z wysokim stanem lub do spódnicy o sportowym kroju. Z pewnością jednak nie nagrzeje Was zbytnio, obecnie jest to bardzo popularny krój, zwłaszcza wśród młodych osób. 


Materiał  Bluzy to 70 procent poliester, 30 procent bawełna. W dotyku przyjemny, gładki, nie za gruby, ale i nie cienki.  Lekko "ocieplony" meszkiem od spodu, miły dla ciała. Grubość tkaniny nie jest imponująca, raczej na jesień pod spód, lub na lato jako odzież wierzchnia. Zamek pod szyją bluzy jest metalowy, trzeba uważać przy zakładaniu, można się podrapać. Szukając innego typu stroju warto zajrzeć na  White dresses .

Czarne oversize acid Wash High Waisted Drawstring Cuffed Joggers Eileen/ Rozmiar M (10)


Spodnie były na dość dużej przecenie w sklepie femmeluxe . Obecnie jednak już ich nie widzę, a szkoda bo jakość naprawdę dobra. Możliwe, że powrócą, chciałabym jeszcze wypróbować rozmiar mniejsze czyli S - 8. Nie pierwszy raz napisze, trafienie tam w rozmiar jest kwestią przypadku. Zazwyczaj z moim 1,59 m wzrostu brałam 8, czasami w pasie spodnie były ciut za małe, lubię czuć się komfortowo.  

Materiał to 52 procent poliester i 48 procent bawełna, nie potliwy, od spodu ciepły, ale nie z tych najgrubszych na zimę. Kolor i efekt wybielania dżinsu jak w  Denim shorts , szkoda więc że spodnie nie są na mnie bardziej dopasowane. 

W pasie  spodni jest gumka, od środka sznurek, którym można jeszcze regulować pas. Gumka szeroka, wygodna, nie uciska. Spodnie na pewno nie będą mi spadać, ale sama nie wiem czy lubię chodzić w tak luźnym kroju?  Skusicie się może na Black dresses ?


Szybka, spontaniczna sesja powstała w jesiennej scenerii, takich chciałabym więcej na blogu. Jak Wam się podoba moja interpretacja tematu Black&White? Ciuszki przesłał mi sklep w ramach współpracy.

W końcu to zrobiłam


Zrobiłam coś, co powinnam zrobić jakieś pół roku temu. Zabrałam się za najbardziej odkładaną rzecz od paru miesięcy. W końcu czuję się lepiej, lżej, zaczynam ogarniać przestrzeń wokół. To przyniosło mi wiele satysfakcji, o czym mowa? Nie, wbrew pozorom nie były to zakupy...


Zrobiłam porządki w szafie!

Nareszcie, co za ulga. A to dopiero początek, w końcu mam konto na Vinted, za trzecim podejściem. Nie wierzyłam, że się uda, a jednak. Pierwsze sztuki poszły  w świat, a za uzbierane pieniążki kupię wymarzone kozaki, o których marzę od lat.

Od zawsze chciałam mieć szafę minimalistyczną, a ciągle jakieś nieprzemyślane zakupy robiłam. Miewam też problem ze zdefiniowaniem swojego stylu, jednak na co dzień ubieram się tylko na sportowo. Nie wiem więc, po co w mojej szafie pewne ubrania, które czekają na okazję, która nie nadejdzie nigdy.

W pewnym wieku pewne rzeczy robią się trudne


Jak choćby nauka nowej aplikacji, która na początku sprawiała  wiele trudności.  Coś co z pozoru wydaje się proste, a jednak człowiek czuje się już  "staro"i nie kuma takich rzeczy. Jak już załapałam to poszło szybko. 

Jakie to proste, w dodatku w październiku wysyłka jest gratis. I tak sobie przeglądam, patrzę, ile tam ludzie tego wystawiają. Niestety rzuca się w oczy działalność "handlarzy". Cóż tego nie przeskoczę, ludzie próbują sobie radzić, każdy jak może. Lepsze to chyba od tych kontenerów na odzież, których właściciele jeszcze bardziej "kantują", czego nie każdy ma świadomość. 

 Nie jest to post sponsorowany


Nie, w  żadnym razie, jeśli to Wam przychodzi na myśl (a wiele ostatnio szumu o tym co jest sponsorowane a co nie). O tej aplikacji tak trąbili kiedyś, że sama się zniechęciłam tym wałkowaniem tematu, bo każdy teraz to musi mieć, a ja nie mam. 

Nie znoszę takiej uporczywej reklamy i wciskania mi czegoś na siłę. Dlatego musiałam to spokojnie przetrawić, dojrzeć do wyzbycia się tych zalegających mi w szafie ubrań. Wiele z nich nie noszone od paru lat, a sprzedać szkoda, bo jeszcze się może przydać, znacie to?


Zanim coś zrobi się łatwe, wcześniej jest trudne. To takie meritum, o tym że nigdy nie jesteś za stara aby zacząć coś nowego. Nawet uporządkowanie szafy może przynieść wiele frajdy.


Jesienne przesilenie

 


Nikt tego nie lubi, kiedy życie zbacza z obranej trasy. Nie da się  wszystkiego tak zaplanować...

Nawet mistrz planowania napotyka na swojej drodze przeszkody, które skutecznie niweczą obrany kurs.

Żyjemy w świecie, gdzie wszystko musi być idealnie ułożone, a dzień wypełniony obowiązkami...

Czasem jednak nawet najlepiej ułożony Plan traci znaczenie...Zaczynamy doceniać drobnostki, chwytając się malutkich szczegółów. 


Październikowe Babie Lato

Miało być ciepło, słonecznie, tymczasem zimno nieprzyjemne. Nie takiej jesieni się spodziewaliśmy. Jak tak dalej pójdzie znowu przyjdzie ubierać się na cebulkę, choć to takie złe nie jest. 
Słońce walczy o pierwszeństwo, coraz bardziej przegrywając z mrokiem. Najlepszy czas dla domatorów. Powoli oswajamy się z kocykiem i książką, to stały punkt wieczoru.

Dni zdecydowanie krótsze, dostrzegamy wartość tego co odchodzi, mając jeszcze nadzieję na dobre dni. Taki kolej rzeczy, Natura szykuje się już do zimowego snu, zwalniając tempo...

Zmiana planów, co teraz zrobisz ?

Pora na plan awaryjny? Życie wali kłody pod nogi, naucz się podskakiwać. Nie da się wszystkiego przewidzieć, nawet mistrz planowanie kiedyś polega. I co zrobić, płakać na rozlanym mlekiem? Lepiej przeczekać w spokoju, napić się herbaty. 

Grunt to zebrać się szybko, nawet jak leżysz w błocie, powstań. Bo ubranie zbyt szybko nasiąka i robi się zimno. Walcz do końca, nigdy nie rezygnuj z marzeń. Dostosuj Plan do zmieniających się warunków. Zaczynaj od nowa, tyle razy ile tylko zajdzie potrzeba.


Taki motywacyjny "niedzielnik". Zbiór przemyśleń z ostatnich dni. 

Październikowe kadry z paru lat wstecz. Z roku na rok jednak coraz mniej tej przyjaznej Jesieni. A może u Was jednak jest Słońce, dajcie troszkę ciepła w komentarzu. 

Zapraszam na wpisy blogowe:
 

Świąteczne stylizacje

 


Czas tak szybko biegnie i do Świąt Bożego Narodzenia pozostało mniej niż 70 dni, dacie wiarę? Co dopiero były wakacje, a już odliczamy do Świąt. Ten piękny, rodzinny czas warto celebrować także za pomocą odświętnych strojów. Sama nie wyobrażam sobie przyjmować gości w piżamie, zwykle to sukienka gra główną rolę na rodzinnych spotkaniach.

 

W Świątecznym (na) stroju

Ostatnio, nie tylko na Insta panuje ciekawy trend: cała rodzina w jednym stylu. Ubrania szyte jak u jednego krawca, taka sama kolorystyka, materiały. Ciekawie to wygląda później na zdjęciach, mama i córka w podobnych sukienkach, tata i syn takie same marynarki, spodnie, koszule. Do rodzinnego albumu trafią później śliczne fotografie. Jeśli chcemy się tak wystylizować na Święta, to o zakupach trzeba pomyśleć już teraz. Dziś pokażę Wam propozycje świątecznych stylizacji, ubrania można kupić w niskich cenach On line.

Świąteczne stylizacje to z pewnością domena czysto kobieca. Panowie jakoś mają mniej z tym problemów, im wystarczy garnitur, krawat, koszula. Nie zmieniają garnituru co sezon, ale jeśli w rodzinie pojawi się nowy członek, to może i tata zdecyduję się świąteczną stylizację?


Pastelowe sukienki dla mamy i córki 

Jasne kolory będą idealne nie tylko dla blondynek. Koronkowy dół i rękawki dodają lekkości, długość do okolicy kolan okazuje się nie tylko praktyczna. Taką stylizację można wykorzystać nie tylko w święta, ale też na wspólny obiad w restauracji, czy na urodzinowe przyjęcie. Mama i córka będą mieć wiele frajdy ze strojenia się.
 


Wygodny styl piżamowy

Piżamy których się nie chowa, a pokazuje, bo w Święta chcemy przede wszystkim odpocząć. Czerwone akcenty piżam pasują idealnie na wieczór z Mikołajem, a kratka dodaje im tylko swojskiego charakteru. W takiej stylizacji można nawet pokusić się o sesję rodzinną pod choinką, z pewnością jednak wszyscy będą czuli się tak wygodnie. Kto powiedział, że Święta mają być na poważnie? Więcej szukajcie w kategorii: family matching outfits


 
Kolory Bożego Narodzenia

Czerwień od zawsze kojarzy się z Bożym Narodzeniem, to nie tylko strój Mikołaja. Czerwone sukienki dla mamy córki okazują się idealne na rodzinną sesję zdjęciową. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykonać taką samodzielnie, przy obecnym rozwoju technologii nie potrzeba już wynajmować fotografa, może nim być każdy członek rodziny. Sukienki o prostym fasonie, zdobione koronkami świetnie podkreślą świąteczny nastrój.


Zielona jak drzewko Bożonarodzeniowe, to przeciwieństwo do czerwieni. Tiule koronki, to chyba pasuje każdej Mamie i córce.  Spójrzcie na ten dół sukienki, czy przypomina Wam coś szczególnego? 
Tak drogie Panie, możecie poczuć się jak Choinka, tak samo dostojna i piękna w ten szczególny dzień.


Coś z jesieni na deser


Komu jeszcze nie w głowie zima, bo jak na razie nie widać jej na horyzoncie. Przed nami sesje zdjęciowe na halloween.  Do jesiennych stylizacji dobrze pasuje kratka, miękkie tkaniny, wygodne kroje sukienek. Piękne stroje akurat do jesiennej sesji plenerowej, na naszą złotą polską jesień. Sukienka dla mamy i córki pochodzą z działu: mommy and me outfits


Fanom stylu sportowego mogę polecić wygodne, miękkie bluzy, które wykorzystamy też na co dzień. Typowy pastelowy róż podkreśla romantyczny nastrój, uzupełniające stylizację dżinsy nieco przełamują ten słodkawy klimat zdjęć.

 
Zdjęcia pochodzą ze sklepu: popopieshop.com. Materiał partnera. 
 
Lubicie takie specjalne stroje do sesji zdjęciowych? 
 



Idealna Mama...

 


Jako matki często jesteśmy narażone na krytykę. Panuje względna wolność w kwestii wzorców wychowawczych, ale nadal można komuś się narazić. Jak to mówią, jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim...Najbardziej jednak spotyka się krytykę jednych mam względem drugich. Powinnyśmy się wspierać, tymczasem walczymy ze sobą, bo każdy by zrobił coś inaczej. Żył inaczej, wychowywał inaczej, rozmawiał inaczej. 

Jaka jest ta idealna Matka Polka?

Z pewnością musi posiadać nadludzkie cechy, bo samo macierzyństwo niesie ze sobą tyle wyzwań, że zwykły człowiek nie jest w stanie temu podołać. Dokopywanie sobie nawzajem jeszcze nikomu nie pomogło, dlaczego więc ciągle to robimy?

Codziennie gotuje domowy obiad

Idealna mama dba o zdrowe posiłki całej rodziny. Jadłospis powinien być urozmaicony, pełen witamin i minerałów. Każdy ma inne pojęcie tego, co jest zdrowe a co nie. Jedne mamy dopuszczają słodycze w diecie, inne próbują zastąpić cukier zdrowszymi zamiennikami. Każda z tym mam robi co może, co uważa za słuszne. Nie powinno się krytykować drugiej mamy np. za podanie dziecku lizaka, to jej wybór. Można za to nakierować jej uwagę, że jednak są inne zdrowsze rzeczy, które nie tylko będą smaczne, ale też służą zdrowiu, ale jak chce dawać słodycze, niech daje, to jej decyzja.

Pracuje, albo i NIE

Daje się zauważyć taki podział, na matki pracujące i nie pracujące. Czy któreś z nich są gorsze od innych? Nie powinno się oceniać kogoś ze względu na to co robi na co dzień. Nie znasz tej drugiej rodziny na tyle by oceniać. Nie wiesz, czy ta matka ma możliwość pracy, dojazdu do miejsca pracy, czy czuję się na siłach to wszystko ogarnąć. To samo dotyczy odwrotnej sytuacji, nie warto wyciągać pochopnych wniosków. Dziecko matki pracującej wcale nie musi być zaniedbane, bo w tej rodzinie panuje doskonały podział obowiązków. 

Poświęca dziecku każdą chwilę

I najgorzej jeśli robi to kosztem czasu dla siebie. Taka mama nie może  poczuć się  w pełni szczęśliwa, co przedkłada się na relacje panujące w rodzinie. Dlatego warto mądrze gospodarować czasem i rozdzielać go sprawiedliwie pomiędzy wszystkich członków rodziny. Niektóre dzieci umieją się bawić same, innym trzeba pomagać. Czy to jest złe, kiedy sześciolatki same robią sobie śniadanie? Nie, to jest wspaniałe, że tak sobie radzą. 

Kieruje się Intuicją 

Doskonała matka słucha porad lekarza, skrupulatnie podaje zalecone leki, chodzi na wizyty nawet z lekkim katarem. Ma do tego prawo, jeśli coś ją martwi w stanie zdrowia dziecka nie zadowoli się teleporadą i to jest Okej. Inna doskonała matka stosuje domowe sposoby na kaszel i świetnie jej to wychodzi, ma zaufanie do własnej intuicji, albo po prostu czuję się dobra w naturalnych metodach leczenia, ma do tego prawo. 


Zwykliśmy oceniać książkę po okładce, lecz rzeczywistość tej drugiej strony może wyglądać zupełnie inaczej, niżby się nam mogło wydawać... Warto więc mieć zrozumienie dla innych. Krytykowanie, ośmieszanie nigdy nie przynosiło nic dobrego. 


CeraVe kosmetyki dla skóry suchej

 


Kosmetyki CeraVe są ze mną już ponad miesiąc, pora więc na moją opinię na blogu. Olejek pieniący do mycia oraz Balsam nawilżający do skóry suchej można było otrzymać do testowania w ramach Klubu Recenzentki KWC. Myślę, że warto zaglądać na wizaz oraz dodawać tam recenzje. Stanowi to też pomoc dla innych osób poszukujących szczerych opinii o kosmetykach. 


CeraVe Nawilżający pieniący się olejek do mycia do twarzy i ciała




CeraVe Nawilżający Olejek do mycia wyróżnia się na tle innych tego typu. 

Producent zapewnia:

3 kluczowe dla zdrowia skóry Ceramidy
- Trójglicerydy i Skwalan dla nawilżenia i odżywienia skóry
- Łagodne środki myjące  na bazie aminokwasów 

Odpowiedni dla delikatnej skóry niemowląt, dzieci i dorosłych. Nie zawiera substancji zapachowych.
Nie pozostawia tłustej warstwy.

Efekty działania Olejku do mycia CeraVe

Opakowanie zawiera około 500 ml produktu, który jest wydajny i wbrew pozorom pieni się dobrze. Często spotykałam  się z tym, że takie olejki myjące nie myły, a tu tego nie ma. Samo dozowanie jest proste i szybkie, nawet dla pięcioletniego dziecka nie stanowi problemu. 

Największą zaletą jest brak dyskomfortu po myciu, co w przypadku suchej skóry nie jest tak oczywiste. 
Po wytarciu rąk nie ma tego uczucia ściągnięcia, jak po tradycyjnych żelach. Pozostaje jakby nawilżająca warstewka, ale nie jest ona wyczuwalna. Po myciu rąk i tak często nakładam krem, więc nie wiem jakby było tylko po samym olejku myjącym. 

Olejek CeraVe świetnie nadaje się dla całej rodziny. Można nim umyć całe ciało, jak też twarz. W żądnej z tych stref nie odczułam dyskomfortu po myciu i nie trzeba od razu biec po krem czy balsam, naskórek faktycznie jest zadbany. Myślę, że ten Olejek myjący pozostanie z nami na dłużej, bez trudu można go nabyć w aptece. Cena jest wyższa niż drogeryjne, ale też skuteczność działania nam to wynagradza. 

CeraVe Nawilżający balsam do skóry suchej i bardzo suchej



Według producenta:


Opracowane we współpracy z dermatologami Balsam o bogatej formule, zawiera 3 kluczowe ceramidy oraz kwas hialuronowy. Wspiera odbudowę naturalnej bariery ochronnej skóry. Zachowuje naturalny poziom nawilżenia. Bezzapachowy, hypoalergiczny i niekomedogenny. Długotrwałe dzialanie. 

Efekty działanie Balsamu CeraVe 


Balsam CeraVe  zaczęłam stosować, bo niestety mnogość prac domowych odbiła się nie korzystnie na moich dłoniach. Miałam nawet popękany naskórek na opuszkach palców. Zapewne jest to też wina złej diety, ale o tym innym razem. Skóra na twarzy po lecie też nie była w dobrej kondycji, tak reaguje na jesienne przesilenie. 

Na opakowaniu Balsamu piszą, że przeznaczony jest on do skóry twarzy i ciała, zgadzam się z tym. Sama aplikacja jest przyjemna, a produkt działa jak opatrunek, zabezpiecza, ale nie natłuszcza nadmiernie. Zapach ma prawie nie wyczuwalny. Mam bardzo wrażliwe oczy i niektóre kremy do twarzy powodują dyskomfort,  ten balsam nie szczypie w oczy, ani nie powoduje migracji. 



Uważam, że Balsam CeraVe znacznie poprawił kondycję mojej skóry. Jest do widoczne zarówno na twarzy, dłoniach, jak i nogach.  A co ważne, nawilżenie to utrzymuje się przez cały dzień, w przypadku dłoni do następnego mycia. 

Produkt nie pozostawia uciążliwej, tłustej powłoki, szybko można wrócić do swoich zajęć, czy też założyć ubranie po balsamowaniu. Nie zapycha, ale mam cerę 40-letnią ze zmarszczkami, nie wiem jakby było w przypadku cery młodej? 


Zarówno Olejek jak i Balsam polecam czytelnikom. Produkty te sprawdziły się na mojej wrażliwej, suchej skórze i z przyjemnością do nich jeszcze wrócę. 


Copyright © Retromama.blog