Sylveco Oliwka do ciała z Betuliną



Wiele recenzji  Sylveco pojawiło się na tym blogu. Działanie tych kosmetyków zwykle było korzystne. Składy naturalne i "bez chemii". I chociaż kompozycje zapachowe zwykle były nie naturalne, to nie zdarzyły się po nich podrażnienia.
Cała seria dla dzieci ze sówkami nie koniecznie przypadła mi do gustu. Jeden produkt, który kupiłam całkiem nie dawno okazał się jednak fajny w działaniu, ale czy mogę go nazwać hitem to nie wiem?

Sylveco dla dzieci Oliwka do ciała z Betuliną


Opakowanie plastikowa butelka pojemności 200 ml.
Plastik PET
Cena produktu jest różna, w zależności od sklepu

Oliwkę Sylveco kupiłam w sklepie z kosmetykami naturalnymi, w którym zwykle często robię zakupy. Jest to jeden z moich ulubionych sklepów.


Opis na opakowaniu Oliwki Sylveco wygląda następująco (widoczne na zdjęciu opakowanie)




Oliwka Sylveco zawiera same naturalnych oleje:

  • Sojowy
  • Migdałowy
  •  z oliwek
  • Słonecznikowy

Ponadto w składzie  Oliwki jest też:
  • Wosk pszczeli
  • Ekstrakt z kory brzozy (Betulina)

Oliwka Sylveco nie zawiera kompozycji zapachowej i jest hipoalergiczna.


Skład oliwki można zobaczyć na opakowaniu:






Producent deklaruje następujące działanie na opakowaniu:

  • lekka żelowa formuła
  • łagodzi podrażnienia
  • uszczelnia barierę ochronną skóry


Recenzja Oliwki do ciała z Betuliną marki Sylveco


Zacznę od tego, że mój syn nie używał tej oliwki, kiedy był niemowlęciem, ponieważ nie miał wtedy problemów ze skórą. Stosowałam u niego delikatne środki do mycia ciała, lub myłam go samą wodą. Takie działanie w zupełności wystarczało aby zachować zdrowie skóry ciała. Oliwka Sylveco jest polecana już dla małych dzieci, po pierwszym miesiącu życia.

Od małego syn większe problemy miał ze skórą na buzi i tam używaliśmy zwykle kremów Martina Gebhardt, które sprawdzały się najlepiej. Problemy ze skórą ciała zaczęły się w starszym wieku, kiedy skończył dwa latka. Natomiast Oliwki Sylveco używamy od tego sezonu zimowego. Syn miał parę podrażnień i zadrapań na skórze. Jest on dzieckiem wrażliwym i czasem nawet nie może spać kiedy ma jakieś podrażnienia.

Od kiedy stosujemy u synka Oliwkę do ciała Sylveco problem skóry na ciele uległ znacznemu złagodzeniu. Już po paru dniach stosowania skóra się zregenerowała, została dobrze nawilżona,  a drobne ranki poznikały. Od tego czasu stosuje  Oliwkę co parę dni. Zmieniłam też  dotychczasowy żel do mycia na Krem myjący z Babydream, który ma również działanie lekko nawilżające.
Myślę, że Oliwka Sylveco faktycznie jest dobrym kosmetykiem dla dzieci ze skórą atopową.




Oliwka do ciała Sylveco jest bardzo dobrym produktem do stosowania u dziecka. Nie sprawdza się jednak na skórze twarzy, na co trochę liczyłam. W tej kwestii skóra mojego dziecka jest bardzo wymagająca.



Nivea Q10 Power Przeciwzmarszczkowy Multifunkcyjny Olejek



Od kiedy zacząć używać kosmetyków przeciwzmarszczkowych?


Kosmetyki przeciwzmarszczkowe w pewnym wieku powinny być już standardem. Jednak nie warto przejmować się tylko samą metryką. Lepiej jest  zwracać uwagę na aktualny wygląd skóry. Wiadomo przecież, że na to mają wpływ i  różne czynniki. Od diety zaczynając, na nawykach pielęgnacyjnych kończąc. A do tego jeszcze dochodzą czynniki genetyczne, stres, wpływ środowiska.  Czy więc możemy wygrać z upływem czasu? Nie jesteśmy w tych problemach osamotnione.

Z pomocą na pewno przychodzą nam dobre kosmetyki. Dobieramy pielęgnację indywidualnie, według potrzeb.  Warto zwrócić uwagę na różne opcje dostępne także w ofercie popularnych drogerii.
W Rossmann do 31 stycznia 2020 można  kupić ten olejek Nivea Q10 Power w cenie 42,99 zł za 30 ml produktu.


Nivea Q10 Power Przeciwzmarszczkowy Multifunkcyjny Olejek Pielęgnujący



  • Jest to intensywna Kuracja - Maska
  • Zapewnienia Odżywczej pielęgnacji
  • Booster Blasku


Kto z nas nie ma o tej porze roku problemów z szarą, ziemistą i suchą cerą?  Od razu wyglądamy gorzej i brak nam tego młodzieńczego blasku i wigoru. Okres zimowy wyjątkowo sprzyja problemom z suchością skóry. Olejki pielęgnacyjne do twarzy to z pewnością ciekawa opcja to rozważenia.

Co obiecują na opakowaniu Nivea Q10 Power Olejek pielęgnacyjny




Koenzym Q10 zalety


Q10 jest obecny w komórkach skóry. Ma działanie odżywcze i ochronne. W sposób naturalny pomaga w walce ze starzeniem się skóry. Jednak z upływem lat możemy mieć go coraz mniej. Jest to jeden z wielu czynników, które sprzyjają procesowi starzenia się.

Koenzym Q10 zawarty w produkcie Nivea dlaczego jest wyjątkowy?


Niewątpliwą zaletą tego składnika jest w 100% identyczna forma jak ten naturalny występujący w naszej skórze. Producent uzyskuje go w procesie fermentacji naturalnych drożdży. Dzięki temu mamy zapewnione harmonijne współdziałanie z naszą skórą.


Co nam jeszcze oferuje Olejek Nivea Q10?


W składzie producent deklaruje zawartość Organicznego Olejku Arganowego. Jest on bogaty w Kwasy Omega 6 i 9 o cechach odżywczych i kojących. Naturalne oleje charakteryzują się skutecznością działania w wielu problemach skórnych.


Jak stosować Olejek Q10 Power?


  • Samodzielnie, bezpośrednio na skórę.
  • Jako dodatek do ulubionego kremu do twarzy.
  • Aplikacja olejku na skórę uprzednio nawilżoną kremem.
  • Na dzień i na noc.


Skład Olejku Q10 Power:




Skład INCI:

Octyldodecanol, Ethylhexyl Stearate, Dicaprylyl Carbonate, Cetearyl Isononanoate, Silybum Marianum Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Ubiquinone, Tocopherol, Benzyl Alcohol, Limonene, Parfum.


Opakowanie Olejku Q10 Power:


Olejek Nivea Q10 jest zamknięty w szklanym opakowaniu. Smukła buteleczka z białego szkła zaopatrzona w pipetę do praktycznego dozowania produktu. Łatwe dozowanie odpowiedniej ilości produktu.




Jakie efekty daje stosowanie Olejku Nivea Q10?


Zacznę od tego, że olejek ma charakterystyczny i nieco mocny jak dla mnie zapach. Utrzymuje się on przez pewien czas na skórze. Warto podkreślić, że odczucia zapachowe są kwestią indywidualną. Zwolennicy kosmetyków Nivea nie będą chyba zawiedzeni, bo marka ta ma swoje ulubione nuty zapachowe. Daleko im jednak do naturalności. 

Przechodząc do pierwszych wrażeń, jakie wywołał u mnie ten produkt, to jest to z pewnością jego lekkość i szybkość wchłaniania się w skórę. Nie daje on odczuwalnie ciężkiej, tłustej warstwy. Pozostaje jednak cienka, ochronna powłoczka. Dlatego zgodzę się z opisem producenta, że może on mieć działanie ochronne.  Wieczorem warto jest go zaaplikować na jeszcze lekko wilgotną skórę, dzięki temu łatwiej jest zachować uczucie nawilżenia.

Jeśli chodzi o właściwości przeciwzmarszczkowe Olejku Q10 Power to nie mogę stwierdzić jednoznacznie czy takowe są. Na kondycję mojej cery bowiem składa się tyle różnorodnych czynników, że nie mogę tego zobaczyć tylko po włączeniu jednego produktu do pielęgnacji. Warto jednak o cerę dbać regularnie z pomocą dobrej jakości kosmetyków. A czy takim dla Was okaże się Olejek Nivea musicie przekonać się sami.






Podsumowanie stycznia






Mija styczeń, pierwszy miesiąc roku 2020. Pora więc na kilka moich refleksji, jakie naszły mnie w ciągu minionych dni. Od razu ostrzegam, że będzie to zbiór luźnych przemyśleń i spraw mi bliskich. Nie musi się nikomu ten wpis spodobać, nie piszę go na pewno "pod popularność". Chociaż ma nadzieję, że dam komuś do myślenia. Spada popularność słowa pisanego, ale póki mogę pisać choć dla jednej osoby, to warto to robić.


Złuda internetu


Zbyt duża ilość czasu spędzona w internecie nie służy nikomu. Za to można czasem okryć ciekawe zjawiska jak np. to, że wszyscy chcą być ekspertami. W zasadzie, aby zyskać popularność w sieci wcale nie potrzeba sobą reprezentować nie wiadomo czego. Wystarczy ładna aparycja, ciuchy, tło dorobione, odpowiednia poza do zdjęcia i jesteś kimś lepszym.

Jak wiele osób daje się nabrać na złudę internetu? Chyba nigdy wcześniej nie było takiego dostępu do wiedzy jak obecnie. Potrzeba nam zachować zdrowy rozsądek do tego i ufać raczej własnej intuicji. Sama dałam się nabrać na wpisy pewnego eksperta, przez  co wpadłam w zły humor, na szczęście na krótko. Skonsultowałam moje wątpliwości z fizjo i od razu poczułam się lepiej.



Motywacja dla każdego


Na Instagram coraz więcej profili tzw. motywacyjnych. Powszechny ruch: walka o akceptację, matki wspierają inne matki. Osoby otyłe chcą podbudować inne osoby z nadwagą. W zasadzie to wszystko już jest normalne. Nie trzeba być ekspertem, aby dzielić się wiedzą. To jest wspaniałe, jak łatwo można spotkać kogoś, kto udzieli Ci pomocy za darmo.

Nie wiem, czy to nie jest pewnego rodzaju pułapka. Z drugiej strony osoby, które mają prawdziwe problemy nie pójdą do specjalisty, bo liczą na pomoc fachowca z internetu. Bo szkoda wychodzić z domu, czy nawet umówić się na wizytę przez telefon, bo to już byłby jakiś krok. Znam w realu kobiety zadbane, które dbają tylko o stronę wizualną, a swoje zdrowie mają gdzieś. Jak mówię komuś, że rozejście mięśni brzucha daje się leczyć ćwiczeniami, to widzę tylko wielkie oczy wpatrzone we mnie:  "A to nie trzeba robić operacji?".


Internet na pewno ułatwia nam kontakty z innymi. Odbywa się to kosztem prawdziwego życia. Coraz więcej ludzi ma poczucie zagubienia i osamotnienia. Co się stanie, kiedy osoba po drugiej stronie telefonu czy laptopa nie odpiszę na czas? Kiedy dopadną nas prawdziwe problemy, czy znajdziemy siłę w sobie, aby pójść do specjalisty. Przeraża mnie ilość mądrych porad, zwłaszcza w dziedzinie chorób dziecięcych, ale nie tylko takich. A jeśli coś dotyczy zdrowia dzieci, to już się robi nie wesoło, kiedy matki szukają porady w internecie, zamiast zapisać dziecko do lekarza.



Dieta, ruch, sport


Pod tym względem mogę przyznać, że osiągnęłam zamierzony cel. Udało się zrealizować plan ćwiczeń na brzuch w 100%. Kolejna wizyta u fizjoterapeutki dopiero w lutym, to już czuję, że będzie coraz lepiej. Cieszę się niezmiernie, gdy widzę moje postępy. Chociaż w grudniu było znacznie gorzej, to w styczniu nadrobiłam stracony czas.


Do tego moje codzienne ćwiczenia na kręgosłup, bez których już nie wyobrażam sobie życia. Zresztą nie mam wyjścia, albo ćwiczenia, albo tabletki. Wybór więc jest oczywisty. To poczucie, że panuję nad swoim ciałem i wiem, jak sama sobie pomóc jest nieocenione. Gdyby nie moja droga przez gabinety lekarzy różnych specjalności, to zapewne dalej błądziłabym po omacku. Wliczam to też i naturopatów. Trapie naturalne, ziołowe to też leczenie, tylko trzeba wybierać mądrze.


Powrót na basen


Dodatkowo styczeń minął prawie bez chorób, dzięki temu z synem chodziliśmy na spacery. Korzystaliśmy z uroków ciepłej zimy i podziwialiśmy naturę. Wybrałam się też dwa razy na basen, by na nowo pokochać tą formę ruchu. Myślę, że być może znów pójdę na lekcję pływania, gdyż chodziłam w latach 2014-2015. Pływanie to dla mnie z jednej strony ciężki temat, z uwagi na strach przed utonięciem. Z drugiej strony zaś wyzwanie do pokonania własnych ograniczeń. Poza tym uwielbiam przebywać w wodzie, więc nic tylko korzystać.


Nowe akcesoria


Ostatni punkt programu, który wyniknął zupełnie niespodziewanie to taśmy do ćwiczeń Mini Band, o których pisałam TUTAJ. Te gumy do ćwiczeń to u mnie strzał w dziesiątkę, gdyż czułam się już trochę znudzona niektórymi ćwiczeniami. Z jednej strony szukam urozmaicenia, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Taśmy są w miarę bezpiecznym gadżetem. Jednak aby z nimi ćwiczyć trzeba troszkę poszperać w internecie aby poszukać pomysłów na ćwiczenia. Ważne, że do ćwiczeń z nimi w zasadzie nie trzeba już nic innego. To znaczy, że nie muszę kupować butów, bo ćwiczę boso i w zasadzie wystarczy tylko mata.


Ograniczenie cukru


Jeśli chodzi o dietę, to nie czułam się nigdy w tym temacie mocna. Nie bawiłam się w liczenie kalorii, bo mega mnie to stresowało i było zwykłą stratą czasu. Jak dla mnie  wyjścia są tylko dwa: Dbam o wartościowe posiłki, lub całkowicie ignoruje zasady zdrowego odżywiania.
Pewnym rzeczy i tak nigdy nie lubiłam spożywać, jest to m.in. mięso i tłuszcze zwierzęce. Mam za sobą 2 miesięczny wegetarianizm. Czułam się lekką z taką dietą, ale  nie schudłam. Wręcz nadrabiałam kalorię słodyczami. Źródło moich problemów zlokalizowałam w niskiej podaży białka.

Uwielbienie do słodkiego smaku mam od zawsze, łatwo więc było wpaść w szpony nałogu.
Sukcesem na pewno jest to, że od niedawna znowu rozsmakowuje się w bardziej naturalnych potrawach. Poświęcam więcej czasu na samodzielne przygotowanie posiłków. Staram się raz w tygodniu zrobić domowe ciasto, bo zawsze to lepsza alternatywa. Poza tym owoce są na porządku dziennym i dzięki nim jakoś się jeszcze trzymam. Choć nie przeczę, do ideału to mi daleko.


Jestem ciekawa tego, jak Wam mija styczeń?
Czy Wasze postanowienia straciły już moc działania, a może walczycie z innymi problemami niż ja?


Nasze patenty na wzmocnienie odporności

vitamins



Przedszkolak po raz pierwszy



Okres przedszkolny to niewątpliwie próba odporności dla dziecka, jak i dla jego rodziców. Mam nadzieję, że najgorsza faza zachorowań już za nami. Chciałabym też, aby po napisaniu tego tekstu znowu wszystko nie legło w gruzach. Wiecie jak to jest, człowiek już ma nadzieję, że sytuację opanował, a tu trach, znowu katar i sytuacja ciągnie się od nowa. W okresie przedszkolnym tak naprawdę dopiero buduje się odporność u dziecka i nie należy się zrażać częstymi chorobami.

Syn najbardziej zaczął chorować w październiku, kiedy zderzył się po raz pierwszy z wirusami przedszkolnymi. Choroba za chorobą, aż w końcu szpital. Na szczęście po najgorszym przyszedł czas na stabilizację i odpukać, od dwóch miesięcy mamy spokój z chorobami, chociaż z tego co słyszę dzieci w przedszkolu nadal chorują.

Jak sobie to wszystko usystematyzowałam, to jednak myślę, że pewne moje działania przynoszą jakieś korzyści i dlatego chciałabym je polecić innym mamom. Nie tylko im zresztą, bo te metody na wzmacnianie odporności działają też u dorosłych. Kiedy tylko coś mnie bierze, to szybko sięgam po moje metody i jakimś cudem to naprawdę działa.


A więc jakie są te nasze metody na wzmocnienie odporności?




Witamina C


Nie chce tutaj promować suplementów jako podstawy uzyskania odporności. Jednak od kiedy podaje dziecku Witaminę C w formie łatwo przyswajalnej sproszkowanej aceroli z dodatkiem naturalnych wosków roślinnych to zdecydowanie jest poprawa jeśli chodzi o odporność.  Sama przyjmuje Witaminę C w postaci L-askorbinianiu z dodatkiem bio-flawonoidów cytrusowych i u mnie także to działa. Widzę, że na temat witaminy C dużo się mówi i wcale nie są to puste słowa.

Witamina C w dobrze dobranej dawce działa cuda. Dla dziecka warto jest poszukać dawkę dostosowaną do jego wieku. A więc jeśli dziecko ma ponad 3 lata, to nie podaje się mu witaminy dla niemowląt, ani też dla dorosłych. Dobrze, że obecnie mamy taki wybór suplementacji. Chciałabym też zwrócić uwagę na to,  aby nie koniecznie kierować się poleceniem farmaceuty, tylko poszukać samemu. Farmaceuta nie koniecznie musi nam sprzedać produkt najlepszy. Trzeba się liczyć z koniecznością zamawiania produktu, gdyż w aptekach stacjonarnie nie wszystko jest dostępne.


Czarnuszka


Kolejny super produkt, który można bez trudu kupić nawet w sklepie spożywczym. Przyprawa dość popularna i stosunkowo nie droga. Chociaż wiele ekspertów poleca olej z czarnuszki, ponieważ zawiera on koncentrację składników aktywnych zawartych w tych cudownych ziarenkach.
Jednak olej z czarnuszki ma dość charakterystyczny smak, więc nie każde dziecko będzie chciało go przyjmować. Natomiast ziarenka czarnuszki łatwo jest przemycić w wielu potrawach. Można dodać go do samodzielnie pieczonych bułek czy chleba. Dosypać do zupy pod koniec gotowania. Sałatka jarzynowa z dodatkiem czarnuszki zyska  na atrakcyjności. I tym sposobem czarnuszka może być obecna w naszej codziennej diecie.

Dlaczego czarnuszka: Nasiona czarnuszki mają działanie silniejsze od antybiotyków.  Nie niosą ze sobą skutków ubocznych takich jak syntetyczne leki. Czarnuszka zabija wirusy i bakterie oraz podnosi naszą odporność. Działa przeciwko grzybom i pleśniom. Warto więc wprowadzić ją do codziennej diety na stałe.



Chrzan


O  dobroczynnych właściwościach chrzanu wiem od bardzo dawna. Mieszkając na wsi mam okazję widzieć jak wygląda korzeń chrzanu, bo używam go do kiszenia ogórków w lecie. Chrzan tarty spożywany jest też jako tradycyjna potrawa Wielkanocna.
O chrzanie jednak nie zapominamy w okresie jesienno-zimowym. Nie polecam go podawać małym dzieciom, które mają bardzo wyczulone kubki smakowe i nie są w stanie chrzanu zjeść. Chrzan jednak może być dodatkiem do innej potrawy (np. do sałatki) i wtedy jego smak jest lepiej akceptowany.

Chrzan obecnie można bez trudu kupić w praktycznie każdym sklepie spożywczym. Jednak w tym wypadku i jakość też ma znaczenie. Nie warto nabierać się na chrzan tani, który zawiera konserwanty i wypełniacze. Chrzan o zawartości 60% z dodatkiem mleka w proszku jest moim zdaniem gorszy od tego ekologicznego. Różnica jest też w smaku. Chrzan ma palić w język, jak nie pali to i działa o wiele słabiej. Najlepiej więc byłoby sobie utrzeć chrzan wprost z korzenia. Sama kupuje taki o zawartości powyżej 82 %. Taki chrzan szybko przegoni katar i oczyści drogi oddechowe. Wirusy uciekają od niego gdzie pieprz rośnie i szybko odzyskamy zdrowie.



Czosnek/ Cebula



Znane i powszechnie promowane, nie drogie, naturalne:  czosnek oraz cebula to królowie nie tylko w polskiej kuchni. Warto jest spożywać je nie tylko jako dodatek do zup, ale i w formie surowej, do sałatek i kanapek. Powinny być na stałe wprowadzone do naszej diety. Utrzymują nasze jelita w zdrowiu, dostarczając cennych prebiotyków, które są pożywką dla bakterii jelitowych. Czosnek i cebula dostarczają naturalnych substancji, m.in. witaminy C oraz związków siarki i żelaza.

Czosnek i cebula to skuteczne półprodukty to wykonania syropu, który wspomoże kiedy przeziębienia nas dopiero co zaatakuje. Odgania wirusy, działa jak naturalny antybiotyki, a co najważniejsze nie daje skutków ubocznych. Dzieci chętnie spożywają syrop z cebuli i czosnku wykonany z dodatkiem naturalnego miodu. Syrop taki przygotowuje się na bieżąco, więc nie ma w nim konserwantów i stanowi on niezłą alternatywę dla syropów aptecznych.


Probiotyki


Wiedza o probiotykach jest już mocno upowszechniana, tak więc myślę, że nie trzeba tu kogoś specjalnie namawiać. Probiotyki możemy dostarczać naturalnie z dietą, bądź za pomocą suplementacji. W aptekach bez trudu znajdziemy duży wybór preparatów z probiotykami. Nasz pediatra polecał nam jednak takie, które są przeznaczone do przechowywania w lodówce. Nie wszystkie probiotyki kupione w aptece będą odpowiednie dla każdego. Inne kupimy dziecku, a inne osobie starszej. Warto swoją wiedzę na temat probiotyków poszerzać. Dla mnie takim kompendium wiedzy była książka Jelita Mózg i spółka (recenzja), chociaż nadal czuję niedosyt jeśli chodzi o temat.

Probiotyki są obecne na stałe w naszej diecie. Jednak częściej wybieram takie naturalne. Spożywamy jogurty, kefiry, ostatnio też zsiadłe mleko z domowej produkcji. W naszej spiżarni zawsze są obecne słoiki z kiszonymi ogórkami. Kupując kapustę kiszoną zwracam uwagę, aby nie była ona pasteryzowana i nie zawierała konserwantów. Myślę że naturalne probiotyki pomagają w dużej mierze wzmocnić odporność zarówno u dorosłych, jak u dzieci.


To dopiero początek


Przedstawiłam metody, które moim zdaniem działają, ale nie są to wszystkie jakie stosujemy.
Tak naprawdę odporność jest sprawą złożoną, nie czuję się nawet ekspertem w tej dziedzinie, lecz jako matka ciągle poszukuje wiedzy. Staram się, aby moje dziecko miało kontakt z naturą, dlatego wychodzimy na spacery nawet wtedy, gdy pogoda nie jest korzystna. Dbam o dietę całej rodziny i oczywiście staram się eliminować stres.



Jak odnaleźć motywację do ćwiczeń? Taśmy Mini Band pilates

taśmy do ćwiczeń


Motywacja Noworoczna



Hasło: Nowy Rok - Nowa Ja powoli odchodzi w zapomnienie. Wiele z nas traci motywację do ćwiczeń ponieważ dopada nas codzienność. Brakuje czasu, chęci, a może i sił na codzienny trening. Dopada nas szara rzeczywistość. I o ile nie zmusi nas do tego zdrowie, to czasem naprawdę ciężko się zmotywować.

Druga połowa stycznia to zdecydowanie trudny czas dla wielu z Was. Bo chociaż pierwszego stycznia byliśmy wszyscy mega zmotywowani, to wraz z upływem miesiąca chęć do realizacji planów spada. Nudzą nas ciągle te same rzeczy. Z ruchem na świeżym powietrzu też może być problem, bo pogoda raczej szara i upiorna. Gdzie tu odnaleźć motywację do walki o siebie, o lepsze JA?



Akcesoria do ćwiczeń



Jedną z rzeczy, które zawsze działają na mnie motywująco to nowe akcesoria do ćwiczeń.
Od kiedy dostałam pozwolenie od mojej fizjoterapeutki na wykonanie większej ilości ćwiczeń cieszę się jak nie wiem co. Wiadomo, że ćwiczenia wykonywane ciągle tak samo nie tylko nudzą, ale sprawiają, że postęp jest wolny lub nie ma go wcale. A przeróżne akcesoria mogą nam ten czas umilić i codzienna rutyna nie będzie już tak uciążliwa. Warto sobie sprawiać nagrody.
Dla mnie tą nagrodą są Mini bandy taśmy do pilatesu. Chociaż tak naprawdę to jeszcze mi daleko do osiągnięcia jakiegoś sukcesu w tej dziedzinie. Przed ciążą jednak o wiele więcej ćwiczyłam, a teraz na razie walczę o powrót do formy. Niektórym ten powrót zajmuje mało czasu, u mnie niestety bardzo się wydłuża.



Mini Pilates Band



Mam świadomość swojego ciała, swoich niedoskonałości i tak jest OK. Nie idę już na oślep w niektóre ćwiczenia. Krytycznym okiem spoglądam na niektóre ćwiczenia polecane na YouTube. Wiem, na co mnie stać i co jest dla mnie dobre. Niestety, kiedy ciało nie funkcjonuje poprawnie, to łatwo zrobić sobie krzywdę. Dlatego też na razie nie wybieram się na siłownię i stawiam na proste ćwiczenia.

Gumy do ćwiczeń to bardzo proste akcesoria do samodzielnego wykonywania aktywności ruchowej w domu. Za ich pomocą można wykonać wiele nieskomplikowanych ruchów, które za sprawą Mini band zyskują na wartości. Zwykłe machanie nogą, a jednak daje się odczuć na drugi dzień, że wykonało się dobrą pracę. Taśmy są wytrzymałe, wykonane z naturalnego kauczuku. Nie mają brzydkiego zapachu gumy. Stosowanie ich jest komfortowe  i z chęcią sięgam po nie każdego dnia. Mam nadzieję, że posłużą mi długi czas. Warto wybierać akcesoria dobrej jakości, a te Gumy właśnie takie są.



Spraw sobie prezent 



Zachęcam i Was do zakupu takich akcesoriów do ćwiczeń. Pozwala to dać sobie nową szansę, nowy początek. Obecnie w internecie można bez trudu zamówić te Mini Band, a jeśli brak wam pomysłów na ćwiczenia to również znajdziecie mnóstwo przykładów na filmach. Warto dostosować stopień trudności do własnych możliwości. Dokładnie przemyśleć każdy ruch i na początku dobrze przyjrzeć się instrukcjom, gdyż o kontuzję łatwo. Ja zabieram moje mini Band na spotkanie z fizjoterapeutką i liczę na to, że pokaże mi jakieś kreatywne ruchy do wykonania.



Osho "Zdrowie Emocjonalne" recenzja

książki psychologiczne


Osho "Zdrowie emocjonalne: Przemień lęk, złość i zazdrość w twórczą energię"

recepta na obecne, trudne czasy?


Zmęczeni codziennością 



Współczesny świat dostarcza nam wielu bodźców, niekoniecznie pozytywnych. Szukamy odrobiny wytchnienia:  w muzyce, w ciszy, w kontakcie z naturą, w czytaniu. Czasem biegając, uprawiając sporty. Byle tylko się nie zatrzymać, nie pozwolić sobie na "nic nie robienie". Bo kiedy już położymy się do snu natłok myśli nie pozwala zmrużyć oka. Najgorsze co może spotkać zmęczony po całym dniu umysł, to brak wyłączenia go i galopujące, natrętne myśli. Tylko medytacja jest w stanie ten proces zatrzymać. Coś, co dla niektórych jest złem, w rzeczywistości innym przynosi ulgę. Bo chyba lepiej jest sobie samemu poradzić z takim problemem, niż sięgać po środki farmakologiczne. Zdecydowanie ta książka może przynieść pozytywną zmianę dla każdego.


Recepta na smutek



Problemy emocjonalne to z pewnością znak obecnych czasów. Pomimo tego, że gabinety psychologiczne rosną jak grzyby po deszczu w miastach, to na ulicy ciężko czasem znaleźć uśmiechniętą osobę. Może to tylko taka nasza mentalność Polska? Wychowanie w wierze katolickiej nie koniecznie jest gwarancją szczęścia. Świadomość tego, że Chrystus umarł za moje grzechy wcale nie pomaga...Nie chce tu jednak wchodzić w religię, gdyż Osho trzymał się z dala od wszelkich religii, a nawet ostro je krytykował, wszystkie, bez wyjątku...Pisał dla wszystkich, czytają go rozmaite narodowości i wyznawcy odmiennych religii.  Osho bez wątpienia szokuje, ale i zachwyca swoimi poglądami. Dlatego rozwiązania, czy techniki medytacji które proponuje, dla niektórych mogą być nie do przejścia.


Czy jedna książka może coś zmienić?



Po książkę "Zdrowie emocjonalne" sięgnęłam akurat wtedy, gdy w moim życiu nie działo się zbyt dobrze. Mogę powiedzieć z pełną świadomością, że wtedy pomogła mi udźwignąć ten ciężar. A nawet zmieniła moje życie w dłuższej perspektywie. Książki Osho to jeden z tych filarów, który stanowi podstawę zmiany kierunku w którym obecnie patrzę. Bo kiedy biorę książkę do ręki, otwieram kolejne strony, a tam wszystko o moim życiu. Dokładnie pokazane co jest złe i odpowiedź na każdy problem. Wtedy czuję się tak, jakby usiadł obok mnie anioł i podał mi rękę. Powiedział: "Nie martw się wszystko będzie dobrze. Bo czasem potrzebna jest zaskakująca zmiana, wybór innej drogi i wszystko staje się o wiele łatwiejsze".


Zmiana toku myślenia


Jest wiele poradników psychologicznych, które są skomplikowane. Porady wielce uczonych, wykształconych psychologów na nic się zdają, kiedy są po prostu mało życiowe. Kiedy ktoś radzi ci, by nie okazywać emocji i stłumić je w sobie, bo tak po prostu trzeba, gdyż jesteśmy ludźmi cywilizowanymi. Panujemy nad sobą, nie zachowujemy się nie racjonalnie.
Nawet wtedy, gdy chodzisz do psychologa,  a być może wydajesz na leki uspokajające nie małe sumy. A rozwiązanie nadal nie przychodzi, bo życie jest czasem brutalne, a ludzie którzy nas otaczają nie pomagają wcale.
Zawsze jest możliwość wybrania innej drogi, tylko trzeba w siebie uwierzyć. Osho jak nikt inny pozwala mi uwierzyć w moją własną, wewnętrzną moc. Jestem kimś więcej niż tylko zalęknionym człowiekiem, a problemy codzienności tak naprawdę są błahe i tylko ode mnie zależy czy mnie pokonają.
Wszyscy mówili Ci: Nie wypada tańczyć nago, kiedy ktoś może Cię zobaczyć, nie wypada krzyczeć, bo mogą brać Cię za wariata, nie wypada śpiewać głośno, nie wypada medytować w kolejce do kasy i wiele innych nie racjonalnych rzeczy. To wszystko nie prawda, tylko ode mnie zależy czy się poddam.


Osho "Zdrowie emocjonalne"  Opis na okładce: 



opis




Czy  książka może zastąpić terapię?


Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż moja jedyna wizyta w poradni psychologicznej nie wniosła nic dobrego do mojego życia.  Nie jestem skłonna absolutnie odradzić komuś: odstaw tabletki i weź książkę do ręki. Każdy z nas jest inny, źródło problemów jest inne. Jednak z mojej perspektywy cieszę się, że nie poszłam do psychiatry i sama zajęłam się swoim zdrowiem emocjonalnym. Z pewnością do tej książki będę często wracać. Obecnie stanowi ona dla mnie remedium na całe zło, które mnie otacza. A być może pomoże też i Tobie...
Z pewnością dla niektórych osób Osho, jak i głoszone przez niego prawdy będą kontrowersyjne i nie akceptowalne. Moim zdaniem jednak warto porzucić wyuczone schematy i zakodowane nam od dziecka dogmaty, aby poczuć się człowiekiem wolnym i szczęśliwym.




Jak skompletować wyprawkę dla dziecka

dziecko wyprawka



Na moim blogu powstało wiele tematów związanych z dzieckiem, bo od kiedy jestem mamą lubię o tym pisać. Opieram się na własnym doświadczeniu, jak i dzielę swoimi troskami i kłopotami. Opieka nad dzieckiem nie jest prostą sprawą i każda mama doskonale o tym wie. Jest taki wpis, który nigdy jeszcze nie pojawił się na tym blogu, ciekawi jesteście ?

Temat wyprawki dla noworodka jest niezwykle ważny dla każdej mamy 


Już będą w ciąży przyszła mama planuje co będzie potrzebne dla dziecka, kiedy przyjdzie ono na świat. Zakupy zazwyczaj planuje się o wiele, wiele wcześniej. Ten 9 miesięczny czas oczekiwania zwykle jest wystarczający, aby zaopatrzyć się we wszystkie potrzebne rzeczy. Jest tego naprawdę sporo, bo ten mały człowiek, gdy zawita do naszego domu potrzebuje nie tylko czułej troski i opieki.

Pielęgnacja noworodka, ubranka, akcesoria, mebelki, wszystko to układa się w długą i nie kończącą się listę. Nadmiar może okazać się kłopotliwy, tak samo jak i braki określonych przedmiotów.
Szkoda, że sama nie zrobiłam sobie takiej listy odpowiednio wcześniej, przez co mnóstwo zakupów było robionych w pośpiechu, kiedy syn był już z nami.

Oczywiście większość to były zakupy internetowe. Jest to niesamowita wygoda i ułatwienie życia. Pomimo tego, że mój syn już chodzi do przedszkola, to czasem z sentymentem oglądam te wszystkie cudeńka, jakie można kupić teraz dzieciom. Z biegiem czasu widać, że wszystkiego jest więcej, a przedmioty nie tylko są funkcjonalne, co niesamowicie urocze. Moją uwagę zwrócił sklep internetowy: https://ancymon.com.pl/wyprawka . Chciałabym zachęcić przyszłe mamy do obejrzenia jego oferty, ponieważ mają produkty wyjątkowe i dobrej jakości.


Skąd mam wiedzieć co kupić dla noworodka ?


Zazwyczaj przyszłe mamy czują się zagubione w tym temacie. Nie zawsze można polegać na zdaniu i opinii mamy czy teściowej. Te osoby zazwyczaj już nie pamiętają tego co może być przydatne, albo podadzą nam listę rzeczy, która wcale nie jest na czasie. Z pewnością dobrym źródłem wiedzy jest szkoła rodzenia, przynajmniej u mnie tak było. W sieci jest też mnóstwo stron internetowych, gdzie mamy dzielą się swoim doświadczeniem. Warto też popytać pośród znajomych, które nie dawno urodziły. Nie bez znaczenia jest też pora roku w której przyjdzie na świat nasze dziecko. Wiadomo, że na lato będziemy potrzebować trochę mniej rzeczy, niż na zimę.


Co powinno się znaleźć w wyprawce dla noworodka?


Podstawowy zestaw wygląda mniej więcej tak:
  • Pościel do łóżeczka i do wózka
  • Kocyk bawełniany lub bambusowy, na zimę wełniany
  • Butelki i smoczki do karmienia oraz smoczek do uspokajania
  • Pampersy i chusteczki dla dzieci
  • Pieluchy tetrowe/ bambusowe
  • Podkłady na przewijak jednorazowe lub wielorazowe
  • Przewijak, wanienka do kąpieli
  • Miękka szczoteczka do główki 
  • Bezpieczne nożyczki do paznokci
  • Aspirator do noska
  • Patyczki higieniczne dla dzieci
  • Sól fizjologiczna
  • Płyn antyseptyczny do pielęgnacji okolic pępuszka
  • Termometr do wanienki
  • Kokon, otulacz lub rożek 
  • Maskotka, miś do usypiania 


Oczywiście ja tych wszystkich przedmiotów nie miałam,  bo to było prawie 4 lata temu. A z biegiem czasu widzę, że wszystko idzie do przodu. Młode mamy mają coraz więcej udogodnień. Jednak stwierdzam, że bycie matką może wcale nie okazać się łatwiejsze.
Ważni są ludzie, którzy nas otaczają, dobra dusza, która wyręczy zmęczoną mamę.  A dziecko tak naprawdę bardzo szybko z tych rzeczy wyrasta i potrzebuję ciągle czegoś nowego.
Warto jednak celebrować ten czas, bo jest on do przeżycia tylko jeden raz. No chyba, że planujecie następne dziecko, wtedy wszystko przyda się znowu.



Jakie kosmetyki warto kupić w 2020 roku?



Co warto zmienić w swoich nawykach zakupowych?


Zmiana nawyków dotyczy wszystkich dziedzin, nie tylko dbania o urodę. Warto jest dbać o siebie, ale też mieć świadomość tego co się dzieje. Nadmierny konsumpcjonizm dotyczy każdej dziedziny. Myślę, że każdemu potrzebna jest zmiana nastawienia. Spojrzenie trochę dalej niż własny czubek nosa i moje potrzeby.

Niezmiernie cieszy mnie też to, że producenci zaczynają  w końcu podążać za nurtem pro-Eko.
Na rynku kosmetycznym znajdziemy coraz więcej produktów w ekologicznych opakowaniach. W każdej drogerii bez trudu kupimy mydła i szampony w kostce, a także dezodoranty w szkle. Wystarczy tylko odrobina uwagi, aby kupować bardziej świadomie. Papierowe opakowanie produktu stanowi zdecydowanie mniejsze obciążenie dla planety niż plastik. Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku, skoro można już kupić akcesoria ze słomy pszenicznej.


Jakie kosmetyki warto kupować w tym roku?


Kosmetyki z naturalnym składem


Z pewnością skład jest pierwszym elementem, którym należy się kierować przy wyborze kosmetyku. Każda kobieta chyba wie, że kosmetyk w którym jest sama woda i mało wyciągów roślinnych będzie miał tylko pozorne działanie. Silikony co prawda wygładzają i daję swego rodzaju powłokę, mogą jednak powodować zaskórniki. Dla mnie wartościowy skład opiera się na wyciągach roślinnych i olejach, masłach. Wbrew temu co niektórzy chcą nam wmówić oleje nie działają tylko powierzchniowo. Często niepowodzenia w naturalnej pielęgnacji wiążą się z tym, że nie dobraliśmy sobie odpowiednich składników dla naszej skóry. Dla tego warto szukać dla siebie nowych rozwiązań.


Kosmetyki w szklanych, papierowych i metalowych opakowaniach


Jest kilka marek niedrogich, które sprzedają kosmetyki w metalowych opakowaniach.  Kremy do ciała, twarzy, czy masełka do ust kupimy w aluminiowych puszkach, a niektóre są z całkiem spoko składem (zwłaszcza te dla dzieci). Warto poszukać pasty do zębów czy maści w aluminiowych tubkach, gdyż nie psują się tak szybko, więc i nie muszą posiadać w składzie takiej ilości konserwantów. Zamiast żelu pod prysznic wybierz mydło, jeśli ma ono w składzie dużo olejów, będzie lepiej myć i natłuszczać skórę niż zapachowy żel w plastiku. Wystarczy się troszkę rozejrzeć, by znaleźć dla siebie lepsze alternatywy niż tylko plastik.


Mydła i szampony w kostce


Coraz więcej tego typu kosmetyków znajdziemy nawet w drogerii. Warto jednak wspierać mniejsze wytwórnie i manufaktury. Oczywiście giganci też idą w nurt eko, bo widzą w tym pieniądz. Jednak kiedy firma jest nieetyczna od lat, testuje na zwierzętach kosmetyki przeznaczone na rynek chiński, to dla mnie jest z góry przegrana. Warto zmienić swoje dotychczasowe nawyki zakupowe i poszukać np. mniejszych sklepów, niż te sieciowe. W sklepach zielarskich jest duży wybór mydeł w kostce polskich producentów. Jeśli zaś chodzi o szampony w kostce to na ten rok przewiduje ich wysyp. Jednak klienci są już bardziej świadomi. Tak samo blogerki, kiedyś pokazanie na blogu dużej ilości butelek plastikowych było normalne. Obecnie można już narazić się na krytykę.


Hydrolaty, olejki, masła naturalne


Znajdziemy je bez trudu w małych lokalnych sklepach, czy przez internet. Masło Shea, Kakaowe, Kawowe. Oleje naturalne, jak Migdałowy, Arganowy, Konopny mogą zastąpić odżywki do włosów, balsamy do ciała. Dobrze jest  nakładać je na skórę uprzednio spryskaną hydrolatem. Wtedy skóra przyjmie więcej wilgoci oraz naturalnych substancji zawartych w roślinach. Ogólnie korzystniej jest stosować hydrolat z pojedynczych składników, niż tonik ze skomplikowanych składem. Oczywiście wiele hydrolatów nadaje się jeszcze do rozcieńczenia wodą, więc starcza na dłuższy czas. Można spryskiwać skórę bezpośrednio atomizerem, przez to nie potrzeba już kupować płatków kosmetycznych.


Kosmetyki jadalne, wprost z kuchni


Kiedy zabraknie nam kremu do rąk, balsamu,  czy odżywki do włosów to może zamiast odpalać internet i szukać  ciągle nowych kosmetyków, to po prostu udać się do własnej kuchni. Nie jest wcale powiedziane, że olej kokosowy czy oliwa z oliwek nie okażą się gorsze od drogiego produktu kosmetycznego. Zyskamy więcej pieniążków, nie wytworzymy więcej odpadów i ogólnie zmniejszymy konsumpcję. Dajmy czasem szansę naturze...



Jestem ciekawa, czy przekonuje Was ten nurt na ekologię.  Czy zmiana w działaniu pojedynczej jednostki może coś zmienić w globalnym pojęciu. A może ważna jest własna wygoda i nie macie zamiaru przejmować się tą całą ekologią?


Nowy rok - nowe postanowienia: zdrowie i sprawność



Wszyscy wkoło robią postanowienia noworoczne. A ja nawet nie kupiłam jeszcze kalendarza na 2020 rok. Nie martwię się tym wcale, że jestem w tyle. Każdy realizuje cele w swoim tempie, a najważniejsze to jednak mieć dobrą motywacje. Trzymać się planu, który nadaje się do zrealizowania. Nie sztuka nawymyślać nie wiadomo czego, a później mieć problem z realizacją. Dziś przestawiam moją listę na styczeń, którą zrobiłam w notatniku. Spontanicznie postanowiłam napisać też na blogu


Jak wygląda moja lista celów na styczeń?


Pić więcej wody


Ostatnia wizyta u fizjoterapeutki pokazała, że moje ciało jest lekko odwodnione. Zdziwiłam się, że nawet w trakcie masażu można stwierdzić, że w organizmie brakuje wody. Faktycznie, ostatnio mniej piłam w ciągu doby. Nie była to może skrajnie mała ilość wody, jednak moje ciało musi być dobrze nawodnione, aby dobrze funkcjonowało. Czułam się gorzej, występowała sztywność w stawach i kłopoty z koncentracją. Teraz wiem, że dla własnego samopoczucia muszę się zmobilizować. Bo pora zimowa wcale nie zwalnia nas od obowiązku picia wody. Zachęcam i Was do regularnego nawadniania.


Zadbać o wyprostowaną sylwetkę


To kolejny punkt, który wynika z rozmowy z fizjoterapeutką. W codziennym czynnościach niestety często zapomina się o prawidłowej postawie ciała. Wpływa to nie tylko na  kręgosłup, ale i sprawia, że całe ciało gorzej funkcjonuje. Trzeba jednak stale mieć świadomość tego, jak się chodzi i siedzi. Dobrze jest przeglądać się w lustrze, czy nawet w wystawach sklepowych. Korygować na bieżąco sylwetkę. A z pewnością jedna rzecz najbardziej mi ułatwiła to zadanie: rozmowa ze specjalistką.


Ograniczać produkty z mąki pszennej


Przez świąteczno-noworoczne obżarstwo poczułam się bardzo źle ze sobą. A zawsze lubiłam zdrowo się odżywiać. Nie podoba mi się polska tradycja serwowania nadmiaru potraw w trakcie świąt. A z drugiej strony nikt mnie przecież nie zmusza do konsumpcji. Sama mogę wybrać to, co mi smakuje i służy. Po degustacji pierogów wigilijnych doszłam do wniosku, że mąka pszenna to jest zło. Przepisy bez mąki pszennej są łatwo dostępne, tak jak i różne rodzaje mąki w sklepie. Mam wybór, wybieram więc lepiej i zdrowiej.


Ograniczać cukier rafinowany


Kolejny produkt po mące białej rafinowanej, który chce ograniczyć to cukier. W handlu obecnie są dostępne różne formy cukru: buraczany, trzcinowy, kokosowy, brzozowy, daktylowy, z agawy itd. Niektóre bardziej egzotyczne, inne mniej. Oczywiście są postacie rafinowane i nierafinowane, co ma znaczenie dla naszego organizmu. Niektóre z tych produktów kosztują sporo, ale nie znaczy to wcale, że są one zdrowe. Przykładowo cukier z agawy jest podobno o wiele gorszy od cukru buraczanego, bo wpływa na otłuszczenie wątroby. Trzeba znać umiar we wszystkim, certyfikat eko wcale nie gwarantuje, że produkt jest dla nas zdrowy. Oczywiście przy nadmiernym spożyciu wszystko może okazać się trucizną. Nie prościej więc ograniczać sam cukier, niż wymyślać nie wiadomo jakie odmiany do spożycia? (ksylitol ostatecznie u nas się nie sprawdził).



Więcej ruchu na świeżym powietrzu


Zima ostatnio nas rozpieszcza, bo praktycznie jej nie ma. Bardzo przyjemnie jest wychodzić na spacery, oczywiście gdy nie wieje wiatr. Ostatnio też zrobiłam pewne przemyślenia co do mojej wagi. Chwilowo nawet mocno się zmartwiłam przyrostem kg. Z drugiej strony organizm musi sobie poradzić ze zmianą trybu żywienia w dni świąteczne. A później wszystko wraca do normy.
 Zamiast przesiadywać przy stole, lepiej jest po prostu wyjść na spacer. Tak naprawdę liczy się ruch całościowy w ciągu dnia. Zimą ruszamy się mniej, jemy więcej, bo gromadzimy zapasy na ciężkie czasy. Tak jesteśmy zaprogramowani od pokoleń. Niestety obecny tryb życia nijak się ma do naszych genów. Ruszamy więc cztery litery z kanapy i krzesła i idziemy na spacer.



Jestem ciekawa czy już zrobiliście swoje postanowienia na styczeń, a może na cały rok?
Czy Waszym zdaniem to ma sens?



Martina Gebhardt Kremy: Tassilo Linde i Propolis

Martina Gebhardt Cream


Martina Gebhardt to marka lubiana nie tylko przez amatorów naturalnej pielęgnacji


Nie zliczę tych recenzji, jakie napisałam na blogu na temat tej marki: Martina Gebhardt. Cieszę się, że pod koniec ubiegłego roku znów do niej wróciłam. Niestety pewne problemy z cerą moją i syna sprawiły, że chciałam sięgnąć po kosmetyki sprawdzone i skuteczne. Dość miałam już miernoty i środków dających pozorny efekt.

Martina Gebhardt  to dla mnie absolutnie kultowa i naturalna marka kosmetyczna z tradycją. Kosmetyki te produkowane są z pasją, dbając o środowisko,  bo są  w szklanych opakowaniach.
Przy tym ceny są w granicach rozsądku. Patrząc na stosunek jakość-cena nawet nie ma o czym dyskutować. Znam marki, które kreują się na ekskluzywne, a niestety nie mogą nam zaoferować tak dobrych składów. Czasem płacimy bardziej za prestiż niż za rzeczywiste cechy produktu.

A dla mnie  znaczy,  że  mogę sobie pozwolić na ich krem i zawsze jestem zadowolona z  ich działania. Po prostu współpracują z moją skórą, wspierają ją i regenerują jak żadne inne.
Najlepsza rekomendacja  dla marki to  certyfikat ekologiczny Demeter oraz wysokie noty nadawane kosmetykom przez magazyn konsumencki "Öko-Test".


Martina Gebhardt  Krem z propolisem 



Według producenta:


Produkt uniwersalny, rekomendowany dla całej rodziny, również dla dzieci. Właściwości ochronne i odżywcze sprawiają, że jest to kosmetyk idealny na sezon jesień-zima. Przynosi ulgę w przypadku stanów zapalnych skóry.

Skład:

woda, oliwa z oliwek°, olej migdałowy°, lanolina, wosk pszczeli°, masło shea*, masło kakaowe°, miód°, wyciąg z korzenia marchwi°, wyciąg z propolisu°, hydrolat z kwiatów oczaru wirginijskiego°, wyciąg z liści skrzypu polnego°, tokoferol, wyciąg z czarnego bzu°, zapach* (olejek z liści melisy lekarskiej°, cytral**, geraniol**, limonen**, linalol**), złoto, srebro.


° składniki pochodzące z upraw Demeter
* składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego
**komponenty naturalnych olejków eterycznych

100% składników pochodzi z surowców naturalnych. 66-90% składników roślinnych pochodzi z upraw biodynamicznych certyfikowanych przez Demeter; pozostały udział składników roślinnych stanowią surowce pochodzące z rolnictwa ekologicznego.



Martina Gebhardt Tassilo Linde Krem do cery mieszanej 



Według producenta:


Odpowiedni dla cery potrzebującej odżywczej pielęgnacji. Wygładza pierwsze zmarszczki i przywraca zdrowy, promienny wygląd, niweluje przesuszenie. Zawiera naturalny wyciąg z kwiatu lipy, który zapewnia relaksujący i naturalny aromat.

Skład:

woda, oliwa z oliwek°, lanolina, masło shea*, wosk pszczeli°, masło kakaowe*, wyciąg z kwiatów/liści/korzenia i kory lipy, hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej°, wyciąg z korzenia czarnego bzu°, wyciąg z kory magnolii*, wyciąg z liści herbaty chińskiej°, esencja spagiryczna z kwiatów/liści/korzenia i kory lipy, złoto, srebro, siarka, zapach* (olejki eteryczne z kwiatów lipy*, drzewa sandałowego*, geraniol**, linalol**, eugenol**, alkohol benzylowy**).


° składniki pochodzące z upraw Demeter
* składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego
** komponenty naturalnych olejków eterycznych

100% składników pochodzi z surowców naturalnych. 66-90% składników roślinnych pochodzi z upraw biodynamicznych certyfikowanych przez Demeter; pozostały udział składników roślinnych stanowią surowce pochodzące z rolnictwa ekologicznego.


Kremy Martina Gebhardt


Moja opinia odnośnie Kremów Martina Gebhardt:


Pierwszy z kremów, który znam od dawna to Propolis. Pisałam już kiedyś  o nim na blogu, kiedy pomógł mojej mamie na trądzik różowaty. Uważam, że ten krem działa jak maść lecznicza. A jak się okazuje to jest i  kremem uniwersalnym, gdyż mogą go stosować wszyscy, nawet dzieci. Nie jest to produkt przeznaczony tylko do twarzy.
Na krem Propolisowy zdecydowałam się, gdyż wraz z synem mamy dużą skłonność do podrażnień skóry w okresie zimowym. Akurat miałam stale popękane palce u rąk, a u syna ciągle czerwone policzki. 

Propolis to produkt pszczeli więc powinny na niego uważać osoby z uczuleniem. Jednak u nas uczulenie nie występuje więc stosujemy go bez obaw. Korzystamy ze wspaniałych właściwości propolisu. Przypomnę, że są to  m.in. zdolności do regeneracji uszkodzonych tkanek. A także  działanie bakteriostatyczne, bakteriobójcze i przeciwgrzybiczne.

Krem Propolisowy Martina Gebhardt ma gęstą olejową i maślaną konsystencję. Pozostawia na skórze wyraźny, tłusty film. Bardzo skutecznie łagodzi wszelkie podrażnienia, nawilża, regeneruje skórę. 
Bez obaw można go stosować na wszystkie partie ciała, także na suche kolana i łokcie. Sprawdza się w okolicach oczu, nie podrażnia i jest bezpieczny. Według moich spostrzeżeń odmładza. Z pewnością jest wart ponownego zakupu. 


Po kremie z propolisem przyszła kolej na krem z serii limitowanej Tassilo Linde.  Nie mogłam go sobie odmówić jako wielbicielka marki.
Tassilo Linde rekomendowany jest dla cery mieszanej.  Wybrałam go ze względu na skład w którym znajdziemy m.in. wyciąg z lipy. W okresie jesienno-zimowym mój ulubiony napar ziołowy to właśnie ten z lipy.  Kupując krem do twarzy nie zawsze kieruje się przeznaczeniem, a częściej zwracam uwagę na skład.

Wyciąg z lipy zawarty w kremie  posiada właściwości powlekające i łagodzi podrażnienia.  Wyciąg z kwiatów lipy na skórę ma działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne i zmniejsza łojotok. Krem Tassilo Linde jest więc idealny do cery młodej, skłonnej do zanieczyszczenia i przetłuszczania. 

Krem z limitowanej serii Tassilo jest nieco mniej treściwy od jego poprzednika, jednak nadal pozostawia lekko tłustawą warstewkę na skórze. Zimą taki ochronny film jest u mnie jak najbardziej pożądany. Sprawia, że aplikacja podkładu mineralnego jest o wiele bardziej przyjemna.
Produkt stosowany nawet w pomieszczeniu nie zwiększa przetłuszczania cery, a nawet mam wrażenie, że go zmniejsza. Nie zapobiega jednak zaczerwienieniom cery tak jak Krem z propolisem. Ogólnie jednak daje się odczuć jego działanie przeciwzapalne. 


Podsumowując


Kremy Martina Gebhardt Propolis i Tassilo Linde spełniają moje oczekiwania. Pomimo tego, że przeznaczone są do różnych typów cery, to ich składy dobrze współgrają z moją skórą (40-letnią prawie).
Sprawdzają się do stosowania w okresie jesienno-zimowym.  Są to produkty o treściwej konsystencji, jednak nie przeciążają cery jeśli stosować je z rozwagą. Warto zwracać uwagę na wieczorne oczyszczanie skóry. Na noc jednak wolę produkt nawilżający i lżejszy.
Składy kremów Martina Gebhardt cechuje wyjątkowa koncentracja dobroczynnych substancji naturalnych. Szklany słoiczek kremu to dla mnie obecnie najlepsza opcja.


Copyright © Retromama.blog