Mój pierwszy lakier po roku przerwy: Lily Lolo Soft Coral


Uwierzycie, że rok czasu nie malowałam paznokci? W ubiegłe wakacje miałam pomalowane paznokcie na wesele lakierem tradycyjnym. Od tego czasu trzymałam się z daleka od szaf z lakierami w drogerii. Byłam zadowolona z naturalnego odcienia moich paznokci, które rosły sobie zdrowe i mocne, od czasu do czasu przypiłowane pilniczkiem. Miałam wrażenie, że każdy kontakt z lakierem kończy się dla moich paznokci źle, stają się one suche i rozdwajają się.

Kosmetyki dla dzieci z dobrym składem: Seria MIKKOLO od Nova Kosmetyki



Nova Kosmetyki: seria MIKKOLO. Kosmetyki przeznaczone dla dzieci już od pierwszego dnia życia, o bezpiecznych, naturalnych składach oraz dla dorosłych o wrażliwej skórze. Bez wahania zgodziłam się je przetestować. Zachwyciła mnie pięknie zapakowana przesyłka, design opakowań jest uroczy. A co kryją w środku opakowania, to jest bajka. Nasze polskie kosmetyki są coraz lepsze!

Co mówi producent:
"Seria MIKKOLO przeznaczona jest do pielęgnacji całej rodziny, zarówno dla dzieci od pierwszego dnia życia, jak i dla dorosłych ze skórą przesuszoną, podrażnioną lub wrażliwą. Wszystkie produkty zaprojektowane są w taki sposób, aby minimalizować ryzyko wystąpienia alergii lub podrażnień. Produkty nie zawierają kompozycji zapachowych, konserwantów oraz sztucznych barwników. Cała seria spełnia oczekiwania wegetarian i wegan (certyfikat VIVA! DLA WEGETARIAN I WEGAN).".

Będziemy testować:

Delikatna pianka do mycia włosów


INGREDIENTS (INCI): Aqua, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Pentylene Glycol*, Glycerin, Urea, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate*, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate*, Cocamidopropyl Betaine, Cocos Nucifera Oil*, Avena Sativa Sprout Oil, Citrullus Vulgaris Seed Oil, Lactic Acid, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum.

*składniki z certyfikatem ekologicznym


Olejek do ciała i masażu


INGREDIENTS (INCI): Caprylic/Capric Triglyceride, Helianthus Annuus Seed Oil, Citrullus Vulgaris Seed Oil, Cocos Nucifera Oil*, Oenothera Biennis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil*, Tocopheryl Acetate.

*składniki z certyfikatem ekologicznym


Krem ochronno- pielęgnacyjny


INGREDIENTS (INCI): Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Tribehenin*, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil*, Hydrogenated Vegetable Oil*, Cocos Nucifera Oil*, Panthenol, Aqua, Pentylene Glycol*, Sorbitan Isostearate*, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate , Citrullus Vulgaris Seed Oil, Tocopheryl Acetate.

*składniki z certyfikatem ekologicznym


Balsam do ciała:


INGREDIENTS (INCI): Aqua, Cetearyl Olivate*, Sorbitan Olivate*, Vitis Vinifera Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Cocos Nucifera Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Pentylene Glycol*, Glycerin, Citrullus Vulgaris Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum.

*składniki z certyfikatem ekologicznym

Moja opinię napiszę za jakiś czas, jak już poużywam trochę tych kosmetyków, jednak już dziś mogę Wam je polecić.




Balsam do ciała:


Mega szybka wysyłka, cudownie zapakowana:


Serdecznie dziękuję, takich kosmetyków szukałam !

Pielęgnacja w ciąży - co warto zmienić ?


Pielęgnacja w ciąży to indywidualna sprawa.


 Nie każda przyszła mama ma ochotę rezygnować z dotychczas ulubionych kosmetyków, czy zabiegów. Zmiana upodobań często wynika z troski o zdrowie rozwijającego się w łonie maluszka. 

To, na co warto postawić to pielęgnacja naturalna i ograniczenie kosmetyków do minimum. 


Nie miałam z tym problemu, bowiem u mnie taka pielęgnacja jest od dawna, ale może dla niektórych kobiet okres ciąży stanie się dobrym pretekstem do pozytywnych zmian. Wcale nie trzeba od razu wydawać majątku na kosmetyki specjalnie dla kobiet w ciąży i z certyfikatami. Przykładowo marka Sylveco poleca swoje produkty, jako odpowiednie dla ciężarnych. Dobre są również kosmetyki z Babydream, Hipp - niektóre linie dla dzieci.


Wiele kobiet musi zrezygnować z ulubionych kosmetyków ze względu na zapach.

Jeśli chodzi o te kwestie, to przez całą ciążę przeszłam rewolucję. Podstawiałam mężowi kosmetyki pod nos, czy ze mną coś nie tak, czy też kosmetyk potrafił się zepsuć za parę dni? Tak samo było ze smakiem. Pisząc recenzję pewnego płynu do płukania ust, nie byłam do końca pewna jaki on ma smak ;) Musiałam odstawić ulubioną wodę toaletową. Byłam przyzwyczajona do naturalnych dezodorantów i takie zdecydowanie polecam w ciąży. Trzeba tylko dobrać swój ulubiony zapach i najlepiej mieć ich kilka, bo nos szybko się buntuje. U mnie wersje bez zapachu nie sprawdziły się, chociaż takie najbardziej polecam.


Bardzo  uważałam też na olejki eteryczne.

Polecam wpis na blogu Srokao, tam wszystko jest super wytłumaczone, wiele razy korzystałam z tego wpisu, jak tylko miałam jakieś wątpliwości. Zrezygnowałam z ulubionych olejków: tymiankowego i rozmarynowego, na rzecz cytrynowego i lawendy. Używałam ich tylko podczas przeziębienia lub do masażu.


Z tym idzie w parze wrażliwość skóry


To, co dotychczas nam służyło przestaje. Pół biedy, jeśli cera się poprawi. Ja na początku bardzo ograniczyłam pielęgnacje twarzy: do sprawdzonych mydeł naturalnych i kremu o jak najbardziej prostym składzie. Po 3-4 miesiącach zaczęłam wprowadzać nowe kosmetyki i  bardzo przyglądałam się ich składom.  Moja cera szybko przeszła z trądzikowej w normalną i prawie gładką, bez problemową. Nigdy nie miałam wcześniej tak dobrej cery jak w ciąży. Oczywiście hormony też się unormowały. W ciąży po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, jak ważną rolę odgrywają hormony. Kierują całym tym mechanizmem, wpływają na wiele aspektów. Istna fabryka pracująca pełną parą.


Kiedy cera  się  zbuntuje i wystąpi trądzik.

Niestety przyszła mama nie może sobie już pozwolić na inwazyjne zabiegi w gabinecie kosmetycznym, kuracje dermatologiczne, choćby mocniejsze kremy z kwasami, wyciągami roślinnymi. Znam jednak takie osoby, co korzystają w pełni z tych dobrodziejstw i wcale się nie przejmują. Nie jest powiedziane, że to zaszkodzi dziecku, bo tak naprawdę nie ma badań na kobietach w ciąży.

Gdy idziemy do salonu, mądra kosmetyczna w gabinecie przeprowadza wywiad i ciąża jest często przeciwwskazaniem do naprawdę wielu zabiegów. Do kosmetyczki można sobie pójść na relaksującą maseczkę,  czy masaż stóp, ale już trzeba bardziej uważać na niektóre zioła, olejki eteryczne, czy nawet depilację woskiem,  bo  może się to skończyć ze szkodzą dla naszej urody. Moim zdaniem równie niebezpieczne bywają zabiegi manicure, czy pedicure, zwłaszcza, gdy salon nie dba o higienę, po co komu grzybica w ciąży?


Skóra kobiet w ciąży narażona na uczulenia i przebarwienia.

Przyczyną są dynamiczne zmiany w organizmie. Lepiej darować sobie mocno perfumowane kremy, balsamy. Nawet te dla kobiet w ciąży, dostępne w drogerii potrafią zawodzić składem. Pamiętajmy, że jeżeli coś jest dla kobiet w ciąży, wcale nie oznacza, że będzie dla nas bezpieczne. Czytajmy składy. 

Trzeba nam uważać na rośliny powodujące przebarwienia po-słoneczne, niestety wiele kremów naturalnych takie zawiera. Dłuższe opalania w ogóle nie wchodzi w rachubę, również ze względu na to, że organizm szybciej ulega przegrzaniu. Wiele kobiet źle znosi upały,  co może szybko skończyć się odwodnieniem, ale są i takie co lubią się "smażyć".  Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że w grę wchodzą tylko wysokie i to najlepiej mineralne filtry ochronne.


Równie ważny temat rozstępów, cellulitu.


Nie zawsze uda się wygrać z tymi przypadłościami. Po raz kolejny winę ponoszą zmiany hormonalne, indywidualne skłonności, podatność skóry na rozciąganie, dieta (zachcianki). Moja mama nie miała rozstępów, a siostra już tak. Tycie ciążowe to sprawa bardzo indywidualna, a nie zawsze winna jest dieta.  Ja do dziś nie kupiłam żadnego balsamu na rozstępy, ale za to regularnie używam olejów naturalnych.

Masaże brzucha nie bardzo są wskazane, a niestety masaż innych partii ciała też nie zawsze już jest możliwy. Pod koniec ciąży ledwo daje radę się wykąpać pod prysznicem i zwyczajnie nic mi  się już nie chce.


Farbowanie włosów i malowaniu paznokci?


 Chemiczne farby do włosów, lakiery do paznokci, hybrydy, żele - to jest bomba z opóźnionym zapłonem. Co chwilę są publikowane nowe badania, na temat ich szkodliwości, nawet dla zwykłych kobiet. Po co kusić los? Lepiej cieszyć się tym stanem ciąży, a na farbę przyjdzie czas po urodzeniu dziecka, a taki okres odpoczynku od chemii również przyczyni się do odbudowy włosów. Jeśli nie jesteśmy w stanie wytrzymać z odrostami, to polecam łagodniejsze farby roślinne.


Nivea Jedwabiste Musy do mycia ciała pod prysznic


Niespodzianka od Nivea. 


Ja zazwyczaj nie lubię takiego kota w worku.  Nie mniej, ciekawa jestem co też nowego na rynku kosmetycznym ? Nivea znana jest z dużej ilości kosmetyków jakie wprowadza do drogerii. Niektóre wcale nie okazują się takie złe. O Musach do mycia pod prysznic słyszę po raz pierwszy, a były już olejki, kremy i inne cuda. Kosmetyki przyszły do mnie zapakowane w solidne i urocze pudełko w kolorze kojarzącym się z marką Nivea.


Opis na opakowaniu oraz skład wersji Creme Soft z olejkiem migdałowym.
Pozostałe wersje różnią się minimalnie składem, dlatego nie widzę sensu ich wklejać.



Skład ze strony Rossmann: Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Hydrolyzed Silk, Xanthan Gum, PEG-14 M, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Sodium Benzoate, Limonene, Benzyl Alcohol, Citronellol, Linalool, Geraniol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Parfum.

Skład jest nie naturalny, więc i nie spodziewam się, że będzie idealny.  Mocne substancje myjące: Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate. Dodatki pielęgnacyjne, m.in. Gliceryna, Olej migdałowy, Pantenol, Lanolina, Jedwab - to oczywiście na plus.

Plusem składu jest brak parabenów,  pochodnych formaliny i innych dziwnie brzmiących chemikaliów, których czasem jest naprawdę sporo w żelach drogeryjnych.


Cena około 13 zł / 200 ml

Metalowe opakowanie pod ciśnieniem, np. jak pianki do golenia.


Mus posiada ciekawą formę dozowania,


 Opakowania są trwałe i estetyczne.  Zapachy przyjemne dla lubiących takie, dość intensywne lecz nie przyprawiają o ból głowy. Linie zapachowe Nivea są specyficzne, kto używał, wie o co chodzi. Wersja, którą wąchałam czyli z olejkiem migdałowym pachnie mi ciut po męsku, więc ten Mus trafił do męża. Ogólnie zapach na skórze po myciu nie utrzymuje się, co dla mnie jest zaletą.

Sama konsystencja pianki jest lekka, trwała, ale nie zbyt kremowa. Piany po wyciśnięciu jest naprawdę sporo. Fajnie rozprowadza się na ciele pod prysznicem, pozwala zaoszczędzić czas.

Wydajność, ze względu na "rosnącą" pianę powinna być duża.
Z mojej strony nie wzbudziły może zbyt dużego entuzjazmu,  ale z ciekawością obejrzałam składy i cechy techniczne. Mąż jest bardziej zachwycony, bo nie przywiązuje takiej uwagi do kwestii składu.

Musy nie wysuszają skóry, ale też nie nawilżają jakoś wyraźnie. Nie mniej ciało po myciu zyskuje gładkość.

Działanie Jedwabistych Musów Nivea jest poprawne. Nie spowodowały u nas reakcji alergicznych.
Myślę, że wiele osób skusi się na tą innowację od Nivea. A Wy skusicie się?


Włosy w lipcu, po cieniowaniu metodą 3 kucyków + nowości


Jak zwykle stchórzyłam...Jednak wspominając moje poprzednie wizyty w tym salonie, stwierdzam, że szkoda mi nawet tego czasu na dojazd i włosy obetnę sama. Bez strachu, robiłam to już wcześniej. Wiem, że to nie profesjonalnie i ominie mnie ta cała otoczka związana z wizytą. Jak widać nie wyszło źle, a nawet jestem zadowolona.

Moje ulubione Oleje w pielęgnacji



W mojej pielęgnacji cenię sobie gotowe balsamy, kremy jak i oleje. Obecnie na półce kosmetycznej znajdują się cztery różne oleje, które stosuje do ciała, włosów, a także do twarzy. Myślę, że oleje mogą świetnie zastąpić inne kosmetyki do pielęgnacji. Są to naturalne produkty, które nie mają konserwantów, a więc ich skład ogranicza ryzyko alergii.

Jeśli jesteście ciekawi, jak ich używam olejów to zapraszam do dalszej części wpisu.



Alverde Olejek do włosów Mandel Argan

Olejek w zgrabnej, plastikowej butelce 50 ml. 
Dostępny w sklepach DM i przez internet. 
Bardzo wydajny, choć używam go często, to ubytek jest znikomy. 
Na moje długie, gęste włosy wystarczają 2-3 krople.
Jest prawie bezzapachowy. 
Służy mi jako serum do zabezpieczenia końcówek. Nie toleruje silikonowych, oblepiających włosy kosmetyków. Zwłaszcza latem włosy kręcone lubią się przesuszać, puszyć, aplikację trzeba powtarzać codziennie. Jednak produkt nie obciążył i nie spowodował przetłuszczania. 

Początkowo nie byłam z niego zadowolona, bo wydawało mi się, że używanie go nic nie daje. Jednak przy dłuższym stosowaniu zdecydowanie zyskał więcej plusów niż minusów. Olejek Alverde jest prawie bez zapachu.


Fitomed Olej z kiełków pszenicy


Kolejne, olejkowe odkrycie z tego półrocza.
Lekki, nawilżający, szybko się wchłania, nie plami ubrań.
Stosuje go zwłaszcza do pielęgnacji brzuszka.

Nie używam go codziennie. Lubię na zmianę inny olej m.in. Kokos opisany niżej. Jak na razie rozstępów brak. Olej z kiełków znany jest z dużej zawartości witaminy E. Działa antyoksydacyjnie i dobrze uelastycznia skórę . W końcu nie bez powodu dodawany jest do tylu kosmetyków dla kobiet w ciąży. Cieszy mnie prawie nie wyczuwalny zapach olejku oraz praktyczne opakowanie, dzięki któremu olej się nie rozlewa po całej butelce. Z tego co mi wiadomo, jest on nierafinowany/zimnotłoczony. 


Nacomi Olej z pestek winogron


Z tego oleju jestem mniej zadowolona, ale chce go zużyć do końca.

Kupiony był z myślą o brzuszku, jednak zaczął mnie zapychać, co bardzo mnie dziwi. Zaczęły pojawiać mi się krostki na brzuchu.

Jest on polecany do cer tłustych i uznawany jako ten lżejszy. Wiemy jednak, że każda cera jest inna. Przez jakiś czas olej ten służył mi jako jeden z etapów demakijażu - do zmywania maskary z oczu. Dobrze radził sobie z tuszem, nie powodował podrażnienia. Jednak obecnie się nie maluje, więc przestałam go używać.

Na butelce widnieje informacja, że olej z pestek winogron polecany jest do cery naczyniowej oraz przy skłonności do żylaków. Zaczęłam więc używać go do masażu zmęczonych nóg wieczorem. Dodałam do niego kilka kropel oleju eterycznego z lawendy, dzięki czemu masaż staje się jeszcze większym relaksem. Ważna informacja: Olej ten niestety jest rafinowany. Nacomi ma w ofercie olej nierafinowany z pestek winogron i taki bardziej polecam. Kosztuje chyba 5 zł drożej niż ten.


Cocomi Olej kokosowy Virgin bio


Nierafinowany. 
Mój pochodzi ze sklepu spożywczego, używam go także w kuchni do gotowania. 

Król olejów, bardzo popularny. Ma wiele zastosowań. 

Jest wprost genialny przy łagodzeniu objawów łupieżu. Nakładam na skórę na ok pół godziny przed myciem głowy. Pozwala ją dokładniej oczyścić z nagromadzonego naskórka. Skóra po myciu jest idealnie oczyszczona, nawilżona, ukojona. Staram się zastosować taki zabieg chociaż raz w tygodniu. 

Również moje włosy nie marudzą na olej kokosowy. Zyskują nawilżenie, wygładzenie, połysk i sprężystość. Mniej się puszą i elektryzują. Olej kokosowy lubię też zastosować po depilacji - zapobiega podrażnieniom i przyspiesza gojenie tych istniejących. Ale to nie wszystko, olej ten jest dobrym balsamem do codziennego stosowania. Nie jest ciężki, szybko się wchłania. A zapach jest po prostu cudowny.

Niedawno wyczytałam, że mamy używają go do pielęgnacji skóry dziecka, podobno łagodzi odparzenia? Ciekawe, być może sprawdzę ten patent.



A jakie są Wasze ulubione oleje w pielęgnacji?

Lubicie je stosować, czy Waszym zdaniem to zbyt męcząca metoda na pielęgnację?

Vianek Odżywcza Maseczka Peeling do twarzy z mielonym lnem


Odżywcza Maseczka Peeling Vianek, udany produkt Sylveco.


 Zachwyciła mnie swoim działaniem nawet bardziej niż Peeling Oczyszczający . Bardziej odpowiada mi opakowanie w tubce, oraz zawartość cennych olejów, dzięki czemu cera nie jest tak podrażniona, jak po tradycyjnym peelingu, a zyskuje na gładkości. Ale to nie wszystkie cechy tej maseczki.


"Wyjątkowe połączenie delikatnego peelingu w postaci drobno zmielonego siemienia lnianego i maseczki. Dzięki niezwykle delikatnej formule może być stosowana w przypadku każdego rodzaju cery, nawet bardzo cienkiej i wrażliwej. Bogactwo składników odżywczych (olej sojowy, olej z pestek moreli, olej rokitnikowy,masło kakaowe, masło shea, masło avocado) oraz miód wspaniale odżywia, wygładza, nawilża i uelastycznia skórę. Po zastosowaniu pozostawia skórę aksamitnie gładką, promienną i pełną blasku."


Informacje na opakowaniu, skład:


INCI: Glycine Soja Oil, Linum Usitatissimum Seed Extract, Glyceryl Stearate, Mel Extraxt, Prunus Armeniaca, Kernel Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Persea Gratissima Butter, Butyrospermum Parkii Butter, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid.


Konsystencja, kolor, zapach Maseczki 



Maseczka jest dość zwartej, olejkowej konsystencji z zatopionymi drobinkami lnu, które lubią odpadać ze skóry w trakcie jej masowania, dlatego dobrze jest wykonać zabieg np. pod prysznicem, lub nad miską. Drobinki są odpowiedniej ostrości, nie podrażniają i nie wywołują zaczerwienienia na mojej skórze.

Zapach maseczki jest taki jak w serii odżywczej: słodki, miodowo-olejkowy. Może dla niektórych być uciążliwy, dla mnie nie jest.

Maseczka jest łatwa do zmycia pod bieżącą wodą, ale trzeba uważać na nasadę włosów, gdyż drobinki lnu lubią się tam schować (zalecałabym opaskę na włosy). Pozostawia lekką, odżywczą (ale nie tłustą) warstewkę na skórze, nie potrzeba już nakładać nic po zabiegu peelingowania. Stopień ostrości peelingu dla mnie jest wystarczający.

Ważna informacja: maseczka pogłębia koloryt cery, jest to bardzo widoczne i utrzymuje się także na drugi dzień po zabiegu. Moja cera jest raczej ciemna, więc staje się bardziej brązowa. Nie wiem czy na jasnych cerach nie pozostawi żółtawej warstwy? To zapewne zasługa oleju Rokitnikowego. Poza tym piegi stają się bardziej widoczne, osobiście mnie to nie przeszkadza. Jednak jak wam zależy na jasnej, jednolitej cerze, radziłabym się zastanowić.



Maseczka Peeling Vianek jest genialnym produktem, o nie wygórowanej cenie i bardzo cennym składzie. Stosuje ją raz w tygodniu do oczyszczenia buzi, jej zapach mnie relaksuje i przywołuje miłe skojarzenia.

Maseczkę Peeling lubię też zastosować na dłonie i na stopy, nic nie stoi na przeszkodzie.
Rewelacyjny produkt naszej polskiej marki, z pewnością nie raz zagości w mojej pielęgnacji.

Cena maseczki ok 20 zł/ 75 ml

Ważność 3 m-ce od otwarcia

Copyright © Retromama.blog