Oriflame podkład The One EverLasting Sync



Makijaż z Oriflame dla każdego?


Nie jestem maniakiem makijażu, zwłaszcza gdy wiosna robi się coraz bardziej ciepła. Lubię dać mojej skórze oddychać i na co dzień nie stosuje pełnego makijażu. Zawsze miałam wrażenie, że drogeryjne podkłady duszą moją skórę przez zawartość silikonów. Ostatnio te mity zostają obalone, więc może warto dać przepustkę nie tylko naturalnym kosmetykom?

Klub Konsultantek dał mi możliwość testowania Podkładu Oriflame The ONE Everlasting Sync. Co z tego wynikło, poczytacie w dalszej części wpisu.


Pierwsze wrażenia:


Produkt w szklanym opakowaniu z pompką. Dostępny w bogatej gamie kolorystycznej. Do wyboru aż 15 odcieni, więc każdy znajdzie swój. Otrzymałam do testów dwa odcienie jaśniejsze i jeden średni. Przy pierwszym testowaniu podkładu urzekł mnie jego mocny zapach. Był on sztuczny, ale co dziwne zupełnie mi na twarzy nie przeszkadzał. W testowaniu pomogła mi osoba z bliskiego otoczenia, tak więc zebrałam tu opinie moją i jej.

Jakie kolory testujemy?


Olive Beige Neutral
Light Beige Neutral
Light Ivory Neutral


Poniżej zobaczycie jak te kolory prezentują się na skórze. Muszę dodać, że ja mam karnację średnią w kierunku ciemniejszej latem. Osoba, która testowała ze mną jaśniejsze kolory ma karnacje jasną z lekko różowymi tonami.





Co o nim piszą na stronie Oriflame:


Inteligentny podkład z unikalną technologią Skin Response, dzięki której podkład nieustannie dostosowuje się do warunków zewnętrznych, zapewniając skórze równowagę nawilżenia i świeży wygląd. Udowodniona klinicznie trwałość do 30 godzin. Półmatowe wykończenie. SPF 30, ochrona UVA. Odporny na pot, zmiany odcienia i ścieranie. Wodoodporny.



Skład:

AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, BUTYLENE GLYCOL, DIISOPROPYL ADIPATE, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, TITANIUM DIOXIDE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, LAURYL PEG-10 TRIS(TRIMETHYLSILOXY)SILYLETHYL DIMETHICONE, DIETHYLAMINO HYDROXYBENZOYL HEXYL BENZOATE, SODIUM CHLORIDE, TRIMETHYLSILOXYSILICATE, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, POLYHYDROXYSTEARIC ACID, PHENOXYETHANOL, IMIDAZOLIDINYL UREA, SILICA, ALUMINA, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM, STEARIC ACID, DISODIUM EDTA, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, POLYQUATERNIUM-51, BHT, +/-: CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499



Dopracowane opakowanie 


Buteleczka w której umieszczono podkład Oriflame The One prezentuje się  bardzo elegancko. Pasuje do amatorki kolekcji perfum na toaletce. Mając taki podkład o wiele przyjemniej jest wykonywać codzienny makijaż. Oczywiście jeśli ktoś preferuje tradycyjne podkłady.

Decyduje nie tylko opakowanie The One Everlasting, ale i jego właściwości. Byłam do niego uprzedzona, przyznaje. Ale bardzo miło mnie zaskoczył. Mnie i moją pomocną testerkę, która w kosmetykach Oriflame siedzi o wiele dłużej ode mnie.

Co wyróżnia podkład Oriflame The One Everlasting Sync?


  • Szeroka gama kolorystyczna
  • Naturalne wykończenie, bez efektu maski
  • Lekkość na skórze
  • Dostępne neutralne tonacje
  • Wydajność
  • Wysoka ochrona przeciwsłoneczna
  • Efekt lekko matowej skóry
  • Nie powoduje wyprysków
  • Nie podrażnia, nie szczypie w okolicach oczu
  • Trwały, nie ściera się
Powyższe punkty ustaliłam razem z moją testerką, obie zgadzamy się z nimi.

Podkład Oriflame The One Everlasting Sync zaskakuje jakością. Bardzo przyjemnie się go testowało. Makijaż z nim jest łatwy i przyjemny.
Po raz kolejny przekonałam się, że czasem warto wyłamać się ze swoich schematów i próbować nowych kosmetyków.




Podsumowanie kwietnia, nie tylko kosmetycznie



Optymistycznym wierszem ten wpis zaczynam:



Kiedy ziemia majem pachnie
Księżyc Wenus całus skradnie

Ptaków świergot uszy pieści
Jeżyk w trawie gdzieś szeleści

Za pasem maj zielony, pełen radości
Niech uśmiech na twarzy zagości

Majówka na łonie natury spędzona
Zła wieść nas nie pokona

Od ciężaru doświadczeń odgrodzeni
Czujemy się dziś jak nowo narodzeni


Kwiecień okazał się trudny


Zapewne nie tylko dla mnie, ale i dla Was. Ten wpis: Miesiąc w izolacji, jak żyje się w nowej rzeczywistości spotkał się z dużym zrozumieniem czytelników. Widzę, że i Wam nie żyje się łatwo z ograniczeniami. A czy te wyrzeczenia przynoszą tak naprawdę pozytywny skutek, to trudno jest obecnie powiedzieć.


Myślę, że wszystko zostanie wyjaśnione dopiero w perspektywie dłuższego czasu. Na obecną sytuację znalazłam dla siebie ratunek: książka oraz wykłady Ajahn Brahm. Polecam więc wpis na blogu: Medytacja na trudne czasy.





We wszystkim można odnaleźć dobre strony


Z pewnością na moje myślenie wpływ mają książki. Ale jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Cieszę się, że jesteśmy zdrowi, chociaż jakby szukać to zawsze jakieś dolegliwości się znajdzie. Nie można się tylko skupiać na chorobach, bo nie na tym polega życie.

Duży wpływ na zdrowie i samopoczucie ma  żywność jaką spożywamy. Własny ogródek to niewątpliwie spełnienie marzeń. Potrzeba włożyć wiele pracy nie tylko w przygotowanie posiłków. Do tego dochodzą też prace w ogrodzie.

Kiedy jestem zmęczona pozwalam sobie na łyk dobrej kawy. Kolejny wpis, który chce Wam polecić: Jaką kawę pić, aby była zdrowa.




Nie bez znaczenia jest też forma, w jakiej kawę podajemy. Kiedy piję ją w ogrodzie, chce aby była w ładnym kubku. Filiżanki zostawiam na niedzielne poranki, kiedy zwykle mam więcej czasu na samotne delektowanie się napojem.


Strój wpływa na dobry nastrój


Wiele się mówi o tym, że nawet gdy przebywamy tylko w domu, to należy ubierać się ładnie. Dla mnie strój ma być przede wszystkim wygodny, ale nie chce chodzić w dresach cały dzień. Kiedy zrobi się cieplej to z pewnością wyjmę z szafy szorty.  Zadbałam już wcześniej o zdrowie i ładny wygląd moich stóp i nóg. A jak to robię, polecam wpis: Zadbaj o stopy i nogi na wiosnę.

Muszę wspomnieć też o mojej czerwonej sukience, którą zamówiłam sobie w kwietniu. Pokazywałam ją we wpisie: Czerwona sukienka z Talya.pl



Jest to nagroda za moją półroczną walkę o zdrowie i sprawność fizyczną. Oczywiście nie spoczywam na laurach i poświęcam codziennie pół godziny na ćwiczenia specjalistyczne. Kiedy tego nie robię, to zaraz dopada mnie ból. Tak naprawdę to mogą zrozumieć tylko inne kobiety. Na ile dolegliwości możemy cierpieć tylko dlatego, że taka jest nasza natura.



Plany na maj?


Miałam napisać, że planów na maj nie robię. Zwłaszcza tych na blogu. Wpisów zaplanowanych coraz mniej. Chociaż statystyki bloga zdecydowanie poszły w górę,  dla wielu firm to nadal bardzo mało. Mimo wszystko ja moje pisanie lubię i doceniam samą siebie za ogrom pracy w to włożony.

Wpisy zawsze przygotowuje starannie, sprawdzam pisownie, dbam o kreatywne zdjęcia. Po pierwsze jestem jednak tylko mamą, poświęcam wiele swojej energii na wychowanie dziecka. Bo niestety, ale my rodzice zostaliśmy z tym pozostawieni samymi sobie.

Dlaczego brak mi sukcesu w blogowaniu: Może po prostu jeszcze nie odnalazłam tego, w czym naprawdę jestem dobra. Bo to byłaby droga do postępu.


A jakie są Wasze plany na maj?
Odpuszczacie bloga, czy piszecie nadal?


Zadbaj o stopy i nogi na wiosnę



Piękne nogi i stopy to niewątpliwie atrybut kobiecości. Zgrabne, zwykle są dziedziczone po przodkach. Na co mamy wpływ, to ich zdrowie i wygląd zewnętrzny. Nie bez znaczenia jest tryb życia, dieta i ruch. Kosmetyki mogą nas jedynie wspomóc.

Kiedyś, gdy dużo jeździłam na rowerze i dorobiłam się bardzo umięśnionych łydek, co mocno mnie trapiło. Teraz wiem, że liczy się przede wszystkim zdrowie. Kiedy nogi bolą, to myślę o odpoczynku i szybko ten plan realizuje. Na rynku kosmetycznym, jak i w aptekach jest cały arsenał różnych preparatów do pielęgnacji nóg i stóp.

Zanim jednak sięgniemy po nowe kosmetyki, to może warto zastanowić się nad jakością obuwia jakie nosimy. Czy te buty nie powodują problemów? Czy nie uciskają, nie odparzają? Czasem o tym że nosimy złe obuwie dowiemy się wtedy, gdy zacznie nas boleć kręgosłup.

A najlepsze lekarstwo dla zdrowia stóp to chodzenie boso po trawie. Praktykuje to od kiedy tylko robi się wiosna, a kończę jesienią. Chodzenie boso po trawie wpływa doskonale na nasze samopoczucie. Pomaga trenować mięśnie dna miednicy oraz wspaniale relaksuje.

Poniżej znajdziecie moje trzy propozycje kosmetyków, które być może pomogą Wam w dbaniu o zdrowe i piękne nogi.



Biszofit Połtawski Żel do pięt

Zalecany jako środek wspomagający przy pękających piętach, odciskach, modzelach, haluksach i ostrogach piętowych.
Zawiera m.in. biszofit i wodorosty morskie o działaniu zmiękczającym, regenerującym i nawilżającym. Zwiększa elastyczność.
Wcierać w czystą skórę stóp przez okres 3-5 dni. Nałożyć skarpetki po użyciu.


Skład:
Bishofit, Glycerin, Camphor, Allantoin, Cocamidopropyl Betaine, Laminaria Extract, Carbamid, Guar Gum, Acidum Lacticum, Menthol, Eucalyptus Essential Oil, Peppermint Esssential Oil, Lemon Essential Oil.

Tubka plastikowa
75 ml/ około 12 zł


Moja opinia o Biszofit

Żel ma szybko wchłaniającą się konsystencję i świeży zapach pochodzący od olejków eterycznych. Może szczypać, jeżeli na stopach są jakieś otarcia, ranki.  Jest lekki i nie czuć go na skórze, więc na ciepłe miesiące akurat.

Faktycznie zmiękcza, nawilża oraz daje wrażenie zdrowych i odświeżonych stóp. Oczywiście nie zastąpi pumeksu. Nie mniej to jeden z lepszych produktów które ostatnio wypróbowałam.


Luvos Intensywnie pielęgnujący Balsam do stóp

Balsam z ziemią mineralną o właściwościach wygładzających, orzeźwiających i zmiękczających.
Zawiera także wyciąg z paprotki zwyczajnej, mirrę i werbenę cytrynową. Posiada działanie odświeżające. Szybko się wchłania. Zapobiega pękaniu skóry na piętach.


Skład:
woda, gliceryna, alkohol, cytrynian trietylowy, alkohol cetearylowy, propanediol, olej słonecznikowy*, estry gliceryny z kwasami cytrynowym i stearynowym, olej jojoba*, ziemia lessowa, triglicerydy kwasu kaprylowego/kaprynowego, skrobia z tapioki, masło z pestek mango, rycynooleinian cynku, stearynian glicerolu, oliwa z oliwek*, guma ksantanowa, wyciąg z kłącza paprotki zwyczajnej, wyciąg z żywicy mirry, wyciąg z plechy płucnicy islandzkiej, wyciąg z torfowca magellańskiego, glukozyd cetearylowy, tokoferol, wyciąg z liści werbeny cytrynowej, frakcja niezmydlalna oleju sojowego, frakcja niezmydlalna oleju słonecznikowego, wodorotlenek sodu, kwas cytrynowy, kwas lewulinowy, anyżan sodu, lewulinian sodu, zapach (naturalne olejki eteryczne), limonen**, linalol**, cytral**, geraniol**, cytronelol**, wodorotlenek sodu.


Tubka plastikowa
75 ml / 34 zł  na  greenline-sklep.pl


Moja opinia o Balsamie Luvos

Produkt po wydobyciu z opakowania ma niby-treściwą konsystencję, ale bardzo łatwo się rozciera oraz stosunkowo szybko wchłania. Zapach Balsamu jest naturalny, przyjemny. Taki trochę kwiatowy i charakterystyczny dla kosmetyków z tej marki.

Balsam ten skutecznie zapobiega potliwości stóp. Zastosowany wieczorem sprawia, że nawet na drugi dzień stopy się nie pocą. Niestety u mnie nie nawilża dostatecznie. Po kilku dniach czuję, że moje stopy wymagają czegoś bardziej odżywczego. Dobry do stosowania na dzień, a na noc coś bardziej odżywczego.


Esceven Żel  wyciąg z kasztanowca

Lek dostępny bez recepty

Zawiera wyciąg z kasztanowca czyli heparynę. Działanie ochronne na naczynia krwionośne.
Tradycyjnie stosowany w niewydolności żylnej.
Wyłącznie do stosowania zewnętrznego.
Należy zapoznać się z ulotką: działaniem, dawkowaniem, wskazaniami,  przeciwskazaniami do stosowania leku. Stosować przez okres 2 tygodni.

Substancje czynne:
Wyciąg gęsty z nasion  kasztanowca - 83,5 mg/g, heparyna sodowa - 50 j.m./g

Tubka aluminiowa
30 g/ około 12 zł


Ten żel stosuje czasem wieczorem,  gdy mam uczucie zmęczonych i ciężkich nóg. Nie zdarza się to zbyt często, nigdy nie stosowałam go nieprzerwanie przez okres 2 tygodni.

Z pewnością jest skuteczny, gdyż jest to lek i ma deklarowaną zawartość wyciągu z nasion kasztanowca. Zawsze po jego zastosowaniu odczuwam ulgę w bólu.



A jakie są Wasze sposoby dbania o zdrowie stóp i nóg? 
Lubicie naturalne metody, czy musi być do tego arsenał kosmetyków, łącznie z pedicure w gabinecie?


Miesiąc w izolacji, jak się żyje w nowej rzeczywistości




Powoli oswajamy się z nową rzeczywistością.


Czy jednak wcześniej było normalnie? Rutyna, codzienność, powtarzalne czynności. Wyjdź, odpal auto, zrób zakupy, ugotuj obiad. Kup sobie coś na poprawę humoru. Bez najnowszego ajfona nie da się już żyć. Bo stary sprzęt się psuje, więc trzeba wymieniać na nowy. Ciuchy nabywane zgodnie z modą sezonową. Buty zmieniane zby szybko, bo stare już nie ładne.

Przyzwyczailiśmy się do wygodnego życia i nadmiernego konsumowania. Tak naprawdę byliśmy zaślepieni. Dopiero gdy odebrano nam możliwość wyjścia do lasu, to zaczęliśmy doceniać jakie to ważne. Nie tylko te ograniczenia doskonale pokazują naszą drugą twarz. Twarz człowieka współczesnego, ogarniętego chęcią posiadania. Wszystko na wyciągnięcie ręki, na już. Zdobywamy, korzystamy, wyczerpujemy dary Matki Ziemi.

Praca ludzka, nie żadko w ogóle niedoceniana. Marne pieniądze, które zarabiają często nieletni pracownicy w krajach trzeciego świata. Czy ktoś zastanawia się, dlaczego nasze polskie produkty są droższe? Dotyczy to zarówno żywności jak i produktów przemysłowych.


Ograniczenia stają się normalne


Zaakceptowaliśmy to, że do sklepu można wychodzić raz, dwa razy na tydzień i nikt z głodu nie umiera. Zapewne większość odkryło już w sobie mistrza/mistrzynię planowania posiłków. Uczymy się wykorzystywać wszystko do końca, nie marnować.

Przestajemy robić zapasy jak na wojnę. Okazuje się, że ograniczenia mogą potrwać jeszcze długo. I w końcu kiedyś trzeba zużyć te zapasy mąki. Drożdże w końcu są normalnie dostępne w sklepie. A może wiele z Was wypróbowało nareszcie przepis na chleb na zakwasie?

Okazuje się, że prostota może być ekstra. Zamiast piec skomplikowane ciasto na weekend, można zjeść po prostu więcej owoców. Albo wymyślić szybkie desery, jak kisiel, budyń, czy naleśniki. Zdecydowanie siedzenie w domu wzmaga naszą kreatywność.


Maski na twarz


Okazuje się, że nakaz zasłaniania ust i nosa jest interpretowany różnie. W zależności od tego na ile ktoś się nasłuchał, naoglądał propagandy w mediach, to stosuje się wręcz obsesyjnie do tych zasad. A przepisy są przecież jasne, że wcale nie musicie stosować maski. Można chustkę, apaszkę i co nam wygodnie.

Zwłaszcza starsze osoby, które podróżują w aucie samotnie i w maseczce, która utrudnia swobodne oddychanie. Niby wszystko w imię dobra, czyli walki z niewidzialnym wrogiem. Bo przecież za brak maski grozi mandat. Skąd ten biedny emeryt, żyjący z dnia na dzień weźmie na ten mandat? Przecież w tv codzienne statystyki nie kłamią. Czy aby na pewno? Dobrze by było zacząć myśleć samodzielnie. Chociaż dla niektórych już jest za późno.

Problem mniejszy to maski wielorazowe, szyte z bawełny. Wiele ludzi ma dosłownie obsesję do stosowania jednorazowych masek i rękawiczek. Jak się można domyślić generuje to mnóstwo odpadów do środowiska naturalnego. Z przykrością oglądam trawniki na których pośród stokrotek jednorazowe foliowe rękawiczki.  Nagle wszyscy muszą się zabezpieczać z uporem maniaka wręcz.

Czy pewne zachowania nie okażą się bardziej szkodliwe od wirusa, tego dowiemy się w dłuższej perspektywie czasu.




Oriflame Eclat Femme Woda toaletowa



Wiosna w pełni, rozpieszcza nas całą paletą barw. Ja powoli zmieniam kosmetyki na lżejsze i to samo tyczy się zapachów. Na co dzień lubię otaczać naturalnymi aromatami. Perumy, które dziś pokazuje dla mnie są typowo wieczorowe, wyraziste i trwałe. Mowa o zapachu: Oriflame Eclat Femme.

Chętnie użyłabym go w jesienny i zimowy czas, kiedy lubię otulać się mocniejszymi zapachami. Czarny kartonik, którym zapakowano flakonik Eclatt Femme daje mi jednoznaczny przekaz. To jest zapach dla elegnackiej kobiety, ubranej w klasycznym stylu.

Po otwarciu opakowania ukazuje mi się skromna butelka ze złotą zakrętką. Atomizer działa lekko i sprawnie. Butelka, która pewnie leży w dłoni i nie zajmuje wiele miejsca na półce. U mnie poczeka na wyjątkowe okazje.




Co piszą o nim w katalogu Oriflame?


Kwiaty Jaśminu są sercem i duszą tego wspaniałego zapachu. Zostały wybrane ze względu na ich niesamowity blask i szlachetną esencję.
Zapach orientalno-cytrusowo-drzewny.
Płatki jaśminu-mandarynka-drzewo sandałowe. 

Zapach w katalogu nr 7-2020 ważnym od 28/04 do 18/05 w cenie 64,99 zł .


Moja opinia odnośnie Eclatt Femme:


Na początku pisałam, że dla mnie ten zapach jest elegnacki i pasuje na wyjątkowe wyjścia. Niestety takich na razie nie uświadczy.

Zapach wypróbowałam więc w zwykłe dni i niestety był dla mnie trochę uciążliwy. Bardzo długo utrzymuje się np. na apaszce. Na skórze u nasady włosów cały dzień, ale stopniowo słabnie.

Bardzo lubię drzewo sandałowe w perfumach, tu według mnie gra ono rolę główną.
Kiedy jednak wiosna robi się  coraz bardziej ciepła zapach ten robi się dla mnie zbyt ciężki. Nie chce Was jednak do niego zniechęcać. Jeśli szukacie trwałego zapachu o nutach orientalnych ten będzie super.



Na koniec gratka dla wiernych czytelniczek:


Blogerki, które zdecydują się na nawiązanie współpracy z Oriflame mogą zyskać dodatkowe bonusy w postaci zestawów kosmetyków do testowania.

Jak otrzymać taki zestaw?
Wystarczy tylko mieć bloga i zarejestrować się w Klubie Oriflame: TUTAJ

Będąc w Klubie można kupować ze stałym rabatem, ale nie ma limitu zamówień. Można zamawiać tylko dla siebie. Ja tak robię, zakupy z katalogu to niesamowita wygoda. 


Medytacja na trudne czasy: Ajahn Brahm "Buddyjska sztuka znikania"



Medytacja jest dla każdego?


Oczywiście tylko jeśli ktoś ma ochotę się w nią zagłębić. Pomaga dokonać samouleczenia i uzyskać wsparcie psychiczne. Zmienić życie na lepsze, pomimo problemów jakich nie da się przecież uniknąć. Korzyści z medytacji są nieskończone i nie sposób wszystkie je tu wymieniać. Warto za to przjrzeć się jej bliżej.

Myślę, że potrzeba ten temat szerzyć obecnie, kiedy  tak wielu osobom nie jest łatwo. Dlatego właśnie powstaje ten wpis. Być może uda się Wam odnaleźć spokój po przeczytaniu tej książki: "Buddyjska sztuka znikania" autorstwa Ajahn Brahm.


Jak się zatrzymać ?


Uważność to jeden z kroków, który pozwala osiągnąć pełnię w medytacji. Na czym polega?
Na skupianiu się na chwili obecnej. Ta praktyka doskonale ułatwia codzienne funkcjonowanie. Skupianie się na Tu i Teraz jest niesamowicie pomocne w osiągnięciu spokoju ducha.

Rzecz podstawowa, jaką musimy zrobić w obecnych czasach, to oderwać się od złych wiadomości. Nie analizować, nie myśleć o tym, co się dzieje gdzieś na drugim końcu kraju, czy też po drugiej stronie świata. My jesteśmy tu i teraz i liczy się tylko ten moment.

Jedziesz autem, rowerem idziesz drogą? To patrz przed siebie, ale i rozglądaj się na boki. Niezależnie od tego co robisz, skupiaj się na tej chwili. Celebruj przyjemności. Miej świadomość bólu, który czujesz. To nie jest złe, to wszystko przeminie. Akcpetacja i obserwacja swoich myśli jest lekiem na zło.


Sasana.pl


Tak naprawdę sasana.pl znalazłam zupełnie przypadkiem na youtube i tam też ich znajdziecie po wpisaniu tej nazwy. Myślę, że jakieś dobre duchy skierowały mnie tam akurat wtedy, gdy miałam bardzo ciężkie dni. W końcu każdy ma swojego anioła, a nawet kilku...

Słowa Ajahn Brahm wlewają w serce człowieka taki spokój, jakiego nie odczuwałam od dawna. Wystarczy odpalić internet, nałożyć słuchawki i można odpłynąć w inny świat. Oczywiście jako mama często słucham i robię coś innego jednocześnie. Na Sasana.pl znajdziecie też inne wykłady, nie tylko tego mnicha.

Z tego co piszą na stronie słowo Sasana ma tu znaczenie "nauka Buddy". Oczywiście odwołują się do nauk buddyjskich.  Najważniejsza jest bowiem wartość tych nauk, słów, medytacji, które pokazują.
Sasana.pl to prywatny,  niekomercyjny portal internetowy, który nie jest powiązany z żadną organizacją religijną. Tak naprawdę jest dla każdego, nie tylko dla tych co wyznają religię buddyjską. Nie da się jednak ukryć, że buddyzm wydaje się niezwykle korzystnym rozwiązaniem na wiele problemów tego świata.


Ajahn Brahm


Mnich buddyjski który porywa swoim spokojem, ale i poczuciem humoru. Świetnie mi się słucha jego wykładów i nawet z lektorem są one przydatne.  Bardzo pomocna okazała się dla mnie także jego medytacja prowadzona, ale nie tylko.  Dzięki wykładaom na Sasana.pl kupiłam też tą książkę: "Buddyjska sztuka znikania" i polecam ją każdemu, kto chce doskonalić się w medytacji. Każde słowo w tej książce chłonę jak oczarowana i przemawia do mnie jak żywe. Czytam i widzę, jakie problemy pochłaniają moją energię. Dostaje rozwiązanie na wiele złych chwil i porażek życia.





"Buddyjska sztuka znikania" książka dla każdego?


Tak naprawdę ciężko jest przekazać treść książki w recenzji, ale chyba nie o to chodzi. Jestem dopiero w trakcie czytania i delektuje się każdym słowem. Nieśpiesznie, tak aby zapamiętać jak  najwięcej. Chociaż wiem, że będę do niej wracać. Książka dobra dla każdego, kogo intertesuje rozwój duchowy. Kto lubi zadawać pytania, szukać prawdy i odnaleźć samego siebie.

Stanowi unikatowy kurs medytowania. Autor krok po kroku przytacza przykłady i techniki pomocne w tym, jak doskonalić swoje umiejętności. A wszystko przekazane jest w łatwy sposób. To prawdziwa skarbica wiedzy, przy której nie sposób się nudzić. Warto dawkować sobie tą wiedzę, aby na bieżąco wcielać ją w życie. Jak się okazuje wcale nie trzeba wyjechać do Tybetu, aby osiągnąć oświecenie i wejść na wyższy poziom w medytacji.


Corine de Farme Baby, eko kosmetyki dla dzieci



W lutym na Instagram na profilu bloga www.mamalla.pl udało mi się wygrać kosmetyki Corine de Farme. Czym prędzej więc zaczęliśmy ich używać i dziś, po dwóch miesiącach mogę napisać o nich coś więcej. Kosmetyki te widziałam wcześniej także w Rossmann i chyba dalej są tam dostępne.
Ceny trochę wyższe, ale czy warto byłoby tyle za nie zapłacić? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie.



Corine de Farme Baby Krem Ochronny do twarzy i ciała




Krem pojemności 100 ml w tubce z miękkiego plastiku.

Hipoalergiczny, Bezzapachowy

Cena w drogerii to 25,99 bez promocji


Obietnice producenta, które by mnie zachęciły do zakupu kremu:

Deklaruje się, że Krem jest odpowiedni już od pierwszych dni dziecka. Ma za zadanie chronić, odżywiać delikatną skórę dziecka.

Kluczowe składniki: organiczny ekstrakt z liści oliwnych i organiczna oliwa z oliwek.


Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Helianthus Annuus Seed Oil, Bentonite, Glycerin, Citrus Aurantium Amara Flower Water*, Xanthan Gum, Citric Acid, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Benzoate, Olea Europaea Fruit Oil* Aloe Barbadensis Extract*, Olea Europaea Leaf Extract*, Tocopnerol, Potassium Sorbate.
*Składniki z rolnictwa organicznego

Moja opinia o Kremie Ochronnym Corine de Farme Baby


Pierwsze, co przyszło mi do głowy kiedy pisałam tą recenzję, to bardzo rzadka konsystencja kremu. Nie jest to moim zdaniem żaden krem ochronny, gdyż wchłania się błyskawicznie i nie pozostaje prawie żadna warstwa na skórze.

Stosowałam go u syna, który ma skłonność do suchej skóry na twarzy. Aby jednak lepiej go poznać,  wypróbowałam także u siebie. Już pół godziny od aplikacji kremu miałam wrażenie, jak bym nic na twarz nie nałożyła. Nie wiem czy my mamy takie cery w rodzinie, czy ten krem zawiera zbyt dużo wody i zamiast nawilżać daje efekt co najmniej mizerny?

Czy więc jest to bubel? Moim zdaniem to opis tego kremu jest błędny. Krem Corine de Farme Baby może się sprawdzić jako balsam do ciała do skóry normalnej, nie potrzebującej mocnego odżywienia i natłuszczenia.

Plusem jest brak zapachu oraz czysty skład. Ale dla mnie to i tak stanowczo zbyt mało. Cena nie adekwatna do jakości.


Corine de Farme Baby Micelarny Żel oczyszczający do włosów i ciała




Opakowanie 500 ml z pompką. Plastik nr 2 HDPE

Hipoalergiczny, Bezzapachowy.

Cena w drogerii 26,99 bez promocji


Co obiecuje producent na opakowaniu:

Na opakowaniu mamy informacje w kilku językach. Po odklejeniu naklejki jest też w języku polskim.

Produkt deklarowany do oczyszczania ciała i włosów dzieci i niemowląt.
Z organicznym ekstraktem z liści oliwnych. Oczyszcza oraz chroni przed wysuszeniem. 


Skład:
Aqua, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Cocoamphoacelate, Citric A(id, Kanthan Gum, Sooium Chloride, Sodium lauiyl Giucose Carboxylate, Lauryl Glucoside, Sodium Benzoate, Hydrolyzed Wlieat Protein, Carrageeoan, Potasiium Sorbate, Sodium Citrate, Aloe Barbadensis Extract*, Sorbic Acid, Olea Europaea Leaf Ertract*. 
*Składniki z rolnictwa ekologicznego.

Moja opinia odnośnie Corine de Farme Baby Micelarny Żel


Zacznę od opakowania, które jest dużej pojemności i starcza na około miesiąc stosowania. Patrząc na cenę, to jest ona nawet w porządku. Natomiast okazało się, że są też minusy, jak pompka, która  czasem się zacinała i pod koniec trzeba było ją odkręcać aby wydobyć żel z opakowania.

Żel jest średniej konsystencji i nie trzeba dużych jego ilości, aby umyć dziecko pod prysznicem. Pieni się średnio, tak jak żele ze składami eko. Odpowiedni do ciała i do włosów, lecz my używaliśmy go tylko do ciała, bo syn miał osobny szampon w kostce. 

Czy sam żel do mycia wystarczy w przypadku skóry suchej, nie sądzę. Ja często muszę używać u syna oliwki po myciu lub kremu. Ten żel na pewno nie nawilża tak jakbym tego oczekiwała.

Plusem natomiast jest to, że nie wysusza, nie podrażnia. Nadaje się też dla dorosłych, dla każdego, kto lubi naturalne kosmetyki do mycia. 



Corine de Farme Baby Szampon Micelarny




Jeśli chodzi o opakowanie, pojemność, cenę to mam wrażenie Deja vu. Wszystko jest identyczne jak w przypadku żelu do mycia tej samej marki. Kładąc oba produkty obok siebie ciężko je odróżnić na pierwszy rzut oka. Również działanie mają bardzo zbliżone. 


Obietnice producenta na opakowaniu:

Delikatny dla włosów i skóry dziecka. Bez zapachu, hipoalergiczny. Pozostawia włosy czyste, miękkie i gładkie. Nie szczypie w oczy.
Z ekstraktem z liści oliwnych


Skład:
Aqua, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Cocoamphoacetate, Citric Acid, Xanthan Gum, Sodium Chloride, Sodium Lauryl Glucose Carboxylate, Lauryl Glucoside, Sodium Benzoate, Hydrolyzed Wheat Protein, Carrageenan, Potassium Sorbate, Sodium Citrate, Aloe Barbadensis Extract*,Sorbic Acid, Olea Europaea Leaf Extract*.
*Składniki z rolnictwa organicznego.


Opinia odnośnie Szamponu Corine de Farme Baby


Szampon ma bardzo podobne właściwości jak żel do mycia ciała z tej marki. Zapach wynika tylko z naturalnych substancji w nim zawartych. Pieni się średnio i w przypadku dłuższych włosów potrzeba użyć większej ilości produktu. Faktycznie nie szczypie w oczy.

Szampon Corine de Farme Baby stosowałam u syna i u siebie. Sprawdzi się do oczyszczania wrażliwej skóry głowy i włosów. Nie wysusza i nie plącze. Jednak włosy dłuższe, kręcone, czy suche mogą wymagać dodatkowej porcji odżywki po myciu.
W przypadku chęci mocniejszego oczyszczania może okazać się zbyt słaby (czytaj: brudne dziecko z piaskownicy itp.).

Szampon Micelarny sprawdza się też w roli łagodnego żelu do mycia ciała. Działanie ma bardzo podobne do swojego brata Żelu micelarnego. 




Samoopalacz czy bronzer Vita Liberata ?



Cieplejsza wiosna nadchodzi dużymi krokami, zanim się obejrzymy wyjdziemy na mocne słońce. Zwłaszcza Ci, co zmuszeni siedzieć w domu. To może być szok, z czterech ścian od razu w ostre promienie słońca. Dlatego nie zapominajcie o filtrach.

Blada skóra może przyprawić o skojarzenia do córki młynarza. Jeśli i Wy źle czujecie się nieopaleni, to mam dla Was propozycje, jak dodać skórze nieco zdrowej opalenizny. I to bez żmudnego przebywania na plaży, czego osobiście nie znoszę.

Samoopalacze i bronzery niech idą w ruch.
Dzisiaj opiszę dwa produkty, które przetestowałam w ostatnim czasie:

Vita Liberata Invisi Foaming Tan Water , kolor Light Medium


Vita Liberata Body Blur , kolor Latte Medium Dark 


Zapraszam do przeczytania moich wrażeń ze stosowania tych kosmetyków.
Czy u mnie się sprawdziły i dla kogo je polecam.


Organiczny Samoopalacz Invisi Foaming



Skład Samoopalacza poniżej:



Jak wygląda Samoopalacz Vita Liberata:



Invisi Foaming Tan Water ma formę pianki. Aplikuje go bezpośrednio na rękawice do rozprowadzania produktów samoopalających z Vita Liberata. Ta rękawica to naprawdę niezłe ułatwienie, gdyż zapewne po aplikacji ręką nie zdołałabym jej domyć.

Produkt, zanim się go spieni w opakowaniu na postać płynną. Nakładając na skórę widzę, że jest całkiem przezroczysta. Dlatego dla pewności potrzeba ją rozsmarować bardzo dokładnie, aby nie powstały plany na skórze. A o to w przypadku tego samoopalacza niestety łatwo. Po pierwsze, że nie widzę czy dobrze nałożyłam produkt, bo jest on przezroczysty. Po drugie postać bardzo płynna i szybko wchłaniająca się.

Jeżeli chodzi o zapach to nie jest on ani brzydki, ale też niezbyt piękny. Wynika to z naturalnych właściwości substancji aktywnej Dihydroxyacetone. Zapach utrzymuje się na skórze długo, do dwóch dni.

Na pochwałę zasługuje fakt, że skład jest w 90 % organiczny.

Na liście składników widnieją m.in. aloes, gliceryna, ekstrakty roślinne z malin , gingo biloba , granatu.

Niestety w moim przypadku nie odczułam prawie żadnych właściwości nawilżających, ale może dlatego, że moja skóra ostatnio zrobiła się sucha. Produkt mnie nie podrażnił.

Radziłabym jednak zadbać o skórę wcześniej, aby po użyciu samoopalacza nie uwidoczniły się brzydkie, ciemne plamy w miejscach gdzie skóra była bardziej sucha. Peeling i solidne nawilżenie na kilka dni przed użyciem są jak najbardziej wskazane.

Po zastosowaniu pianki samoopalającej Vita Liberata efekt opalenizny pojawia się po paru godzinach. Odcień Light Medium okazał się dla mnie zbyt jasny. Opalenizna kojarzyła mi się nie naturalnie i pomarańczowo. Następnym razem sięgnę po odcień Dark, gdyż zwykle opalam się na brąz. Warto więc odpowiednio dobrać odcień produktu do swojej karnacji.



Wygładzający Bronzer Body Blur HD Skin Finish



Jak wygląda skład bronzera Body Blur:



Jak wygląda Body Blur na skórze, odcień Latte:



Według opisu producenta jest to zmywalny make-up do ciała, który daje efekt gładkiej, rozświetlonej, naturalnej opalenizny. Pozwala tuszować drobne niedoskonałości skóry, dając satynowej wykończenie. Odpowiedni do ciała i do twarzy. Aplikować kolistymi ruchami nie wielkie porcje produktu. Może barwić tkaniny.

Dostępne są kolory: Latte, Latte Light, Latte Dark.

Skład Body Blur Vita Liberata jest dość krótki, ale nie w 100% naturalny. Co prawda zawiera wartościowe składniki jak aloes, pantenol, masło shea, kwas hialuronowy i wit. E.

Ogólnie ten bronzer sprawdził się na skórze moich nóg. Daje bardzo ładny odcień i z przyjemnością będą go używać w roli tzw. rajstop. Na inne partie ciała jednak sobie podaruje z uwagi, że jednak troszkę brudzi ubrania. Wskazane jest noszenie  ciemniejszej odzieży podczas jego używania. Daje się go łatwo zmyć  wodą i żelem lub mydłem. W ciągu dnia jednak nie ściera się mocno.

Raczej jest to trwały produkt, chociaż w deszczu bym z nim nie tańczyła. Fajny na imprezę w plenerze lub po prostu po domowemu, kiedy chce sobie poprawić nastrój. Skóra z nim wygląda naprawdę pięknie. Warto było go wypróbować, jednak regularna cena przyprawia mnie o zawrót głowy. Tym bardziej cieszę się, że miałam możliwość otrzymania go do testów.


Odpowiadając na pytanie, który produkt Vita Liberata do ciała bardziej się sprawdził:

Bardziej zadowolona jestem z bronzera, ze względu na odcień oraz łatwość aplikacji, do której nie potrzeba rękawicy. Pomimo tego, że nie barwi on skóry trwale, ale też efekt jest bardziej przewidywalny i przede wszystkim łatwy do zmycia.

Samoopalacz w piance mogę natomiast polecić osobom, które nie mają problemów z suchą skórą oraz umieją dobrać sobie kolor samoopalacza do odcienia karnacji.


Nowości po-zajączkowe: Oriflame, Notino i KWC




Parodniowa kwarantanna zaowocowała zakupami on-line. Po świętach odebrałam także kilka przesyłek ze współpracy. Jednak najbardziej mnie cieszy, że zostaliśmy już uwolnieni z przymusowej izolacji, bo na szczęście jesteśmy zdrowi.

Znowu możemy się cieszyć spacerami na naszej prywatnej łące. Natomiast sposób kupowania przez internet na nowo wszedł mi w krew i czuję, że pozostanie tak dłużej. Gdy sobie pomyślę, ile ja czasu traciłam dojeżdżając na zakupy do miasta. Mimo wszystko przez internet jest łatwiej. Zapraszam więc na przegląd moich nowości:


Na profilu Instagram bloga naturalniepiekna.info udało mi się wygrać bon na zakupy w sklepie internetowym notino.pl. Jeszcze przed świętami zrobiłam zamówienie i dzisiaj dostarczył mi je kurier. Pierwszy raz zrobiłam zakupy w tym sklepie i co mnie zdziwiło, to że tam można kupić również kosmetyki naturalne.

Oczywiście jedna z moich ulubionych marek Lavera i odżywka, którą już kiedyś miałam (recenzja na blogu). Wybrałam również Szampon  do włosów przetłuszczających się jeszcze w starej szacie graficznej. Obecnie opakowania mają nową szatę i gdzieś mi się obiło o uszy, że plastik pochodzi z recyklingu.
Oprócz tego przygotowania do sezonu w ogrodzie czyli filtry Dermedic z dość fajnymi składami. A także balsamy do ust: Body Club i Burt's Bees.



  • Dermedic SunBrella Krem ochronny SPF 50 dla dzieci i niemowląt od 1. miesiąca życia
  • Dermedic SunBrella Mleczko ochronne SPF 50 dla dzieci i niemowląt. W sumie to krem i balsam wyglądają podobnie, różnią się jedynie wielkością opakowania. Spełniają swoje zadanie, chronią skórę dziecka przed słońcem i nie są uciążliwe na skórze. W sensie, że nie kleją się i nie świecą. 
  • Lavera balance Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się 
  • Lavera Basis Sensitiv odżywka do suchych włosów i wrażliwej skóry głowy
  • Body Club Balsam do ust. Ma bardzo ciekawe opakowanie, ale niestety nie jest higieniczne, więc stosuje tylko w domu. A samo działanie jest jak najbardziej na plus. Przyjemny, pomarańczowy zapach. 
  • Burt’s Bees Lip Carebalsam do ust z wanilią. Świetny, naturalny balsam do ust. Podobno już kultowy. Minusem może być opakowanie, które ciężko mi się otwiera, zwłaszcza kiedy mam np. lekko mokre czy spocone ręce. 



Na wizaz.pl często zgłaszam się jako recenzentka KWC i tym razem miałam możliwość testowania past do zębów Aquafresh. Są to pasty z fluorem, co jak wiemy jest sprawą dość dyskusyjną. W mojej rodzinie używamy past z fluorem i bez fluoru - na zmianę. Ciężko jest tak naprawdę dojść do wiarygodnych informacji co do tego, jaka pasta do zębów jest lepsza. Przez większość życia stosowałam pasty z fluorem i zęby mam w złym stanie.

Z pewnością na zdrowie zębów kolosalny wpływ ma nasza dieta oraz sumienność w higienie jamy ustnej. Sama pasta to tylko dodatek, ale też należy zwracać uwagę czy dziecko pasty nie połyka. Z pastami smakowymi może być większy problem. Wszystko jest jednak kwestią rozmowy z dzieckiem i przypilnowania go.


  • Aquafresh Pasta do zębów z fluorkiem Senses refreshing Watermelon Cucumber Mint. Tej pasty używam ja i co zaważyłam, że bardzo dobrze czyści ona moje zęby. Nawet podziałała trochę wybielająco. Nie podrażnia dziąseł, nie wywołuje wrażliwości zębów. Jej smak jest faktycznie bardzo przyjemny i w moim odczuciu nie sztuczny. Staram się jednak nie stosować jej cały czas. 
  • Aquafresh Little Teeth 3-5 years Pasta do zębów z fluorkiem
  • Aquafresh Splash Strawberr mint 3-8 years Pasta do zębów z fluorkiem. Obie pasty stosuje mój 4-latek. Bardzo chętnie idzie myć zęby, przyciągają go też kolorowe opakowania past.  Stwierdzam, że faktycznie smak mają zachęcający. O działaniu trudno się wypowiedzieć. 


Kobiecy zestaw na trudne czasy czyli Woda toaletowa, tusz do rzęs i gąbeczka do twarzy. To wszystko z Oriflame w ramach prostej współpracy. Było jeszcze do wyboru parę wersji zestawów i  możecie takie otrzymać za darmo. Jak, wystarczy tylko mieć bloga i zarejestrować się w Klubie Oriflame: TUTAJ

Będąc w Klubie można kupować ze stałym rabatem, ale nie ma limitu zamówień. Można zamawiać tylko dla siebie. Myślę, że w obecnej sytuacji zakupy z katalogu robią się bardzo wygodne i przede wszystkim bezpieczne.

Posiadanie bloga to przywilej, który daje możliwość dodatkowych bonusów,  jak otrzymanie produktów do testów. Natomiast z Katalogu można zamawiać dla własnych potrzeb. Oriflame to nie tylko perfumy i makijaż, ale i przydatne gadżety, żele do mycia, płyny do kąpieli i wiele innych.


  • Woda Toaletowa Eclat Femme
  • Mascara Giordani Gold 
  • Gąbeczka Konjac 
O tych produktach zrobię jeszcze osobne recenzje. 


Klub konsultantek przesłał mi trzy odcienie podkładu The One Ever Lasting Sync Foundation SPF 30. Jest to podkład nie naturalny,  z silikonami i kompozycją zapachową. Dawno nie miałam tego typu podkładu, ale nie uprzedzam się do niego.

Natomiast na pochwałę zasługuje szklane opakowanie z pompką oraz wysoki filtr UV, to może być dużą zaletą na lato. Produkt wygląda naprawdę na ekskluzywny i tym bardziej cieszy mnie możliwość jego wypróbowania.




Będziemy testować dwa kolory jasne i jeden średni:

  • Light Ivory Neutral
  • Light Beige Neutral
  • Olive Beige Neutral


Na razie tyle z moich nowości, chociaż czekam jeszcze na jedno zamówienie.

Koniecznie dajcie znać co nowego u Was.

Jaką kawę pić, aby była zdrowa ?



Filiżanka kawy to rytuał


Kiedyś pisałam Wam na blogu, że kawy nie piję, choć ją bardzo lubię. Kubek kawy był moim codziennym małym rytuałem i zarazem przyjemnością. Kawa działała na mnie pobudzająco, dodając mi energii. A przestałam ją pić na pewien czas dlatego, że po prostu zaczęła mi szkodzić.

Obecnie kawę znów pije, ale nieco zmieniłam sposób jej przygotowywania. Zwracam też uwagę na jakość kawy, która jak się okazuje jest bardzo ważnym aspektem. Nie wszystkie kawy dostępne w sklepach są dla nas odpowiednie. Jaką kawę więc pić?


Jakość kawy ma znaczenie


Nie wszyscy wiedzą, że tylko kawa świeżo zmielona ma wszystkie swoje cenne właściwości. Trzeba o tym pamiętać jeśli korzystamy z kawy już gotowej, zmielonej. Paczka kawy jest dobra do spożycia do tygodnia po jej otwarciu. Powinno się ją przechowywać w lodówce. Jeśli chcemy mieć zawsze świeżą kawę, to najlepsze rozwiązanie kupować ziarnistą i mielić jej małe porcje na bieżąco. Przydatne więc będzie urządzenie takie jak młynek do kawy.

Kawa zmielona i długo przechowywana stopniowo traci smak, zaczyna się psuć i znikną jej cenne właściwości. Będzie dawać kopa, bo kofeina nie ucieknie, za to inne związki zaczną się utleniać. Chyba nikt nie chce pić kawy zepsutej? Stąd wiele osób narzeka na dolegliwości żołądkowe po jej wypiciu. Jasne, że osobnicza wrażliwość to sprawa zupełnie inna.

Bardzo ważny aspekt,  to jakość kawy. Koneserzy z pewnością znają wszystkie odmiany kawy: Arabica, Robusta, Liberika, Kopi Luwak, Kawa Zielona. Warto zaopatrywać się w kawę od sprawdzonych źródeł jak palarnia kawy. Wiadomo, że nie mamy możliwości polecieć na plantację kawy i wybrać sobie najlepsze ziarna. Zrobią to za nas prawdziwi specjaliści, którzy w tym biznesie siedzą od lat.


Jak przygotować dobrą kawę


Pisałam Wam, że kawę na pewien czas odstawiłam. Robiłam od tego małe wyjątki i takim była kawa z ekspresu. Niestety w domu nie mam tego sprytnego urządzenia, nad czym przez pewien czas bardzo ubolewałam. Kiedy tylko była okazja chodziłam więc na kawę do kawiarni lub cukierni. To nie była tania sprawa, ale jak jest ochota, to co zrobić?

Ekspresu nie kupię, ale poszukuje nowych rozwiązań i tak oto dowiedziałam się na temat urządzenia taniego i prostego jakim jest kawiarka. Małe, niezbyt skomplikowane urządzenie. Niektórzy zapewne nawet nie mają pojęcia, że dobrą kawę można przygotować w prosty sposób. I wcale nie trzeba drogiego urządzenia za miliony monet. Kawiarkę bowiem można kupić nawet za 50 PLN. Oczywiście lepiej jest postawić na urządzenie dobrej jakości, ale nie koniecznie od razu potrzebować będziemy kawiarki elektrycznej.




Aby cieszyć się aromatem prawdziwej, dobrej kawy potrzeba spełnić parę warunków. Nie musi to być wcale sprawa kosztowna,  tak naprawdę najważniejsza jest jakość ziaren oraz ich świeżość. Dysponując nawet nie wielkim budżetem możemy zaopatrzyć się w sprytne urządzenia, jak młynek i kawiarka. I może się okazać, że kawa wcale nam nie szkodzi.  Warto też wypróbować różne jej odmiany, aby odnaleźć swoją ulubioną.




Czerwona sukienka z Talya.pl



Parę dni temu otrzymałam moją wymarzoną czerwoną sukienkę. Od razu pokazałam ją na Instagram, ale z pewnością wiele osób chciałoby zobaczyć jak sukienka prezentuje się na osobie.

Sukienkę zawsze można obejrzeć w sklepie, ale i na modelkach o różnych wymiarach wszystko może wyglądać nieco inaczej.

Warunki obecnie do zdjęć są nieco utrudnione. Również moja figura nie należy do idealnych. Ale w końcu która z nas czuję się idealną?  Nie znaczy to, że nie chcemy poczuć się kobieco. Pora przestać ukrywać siebie i zacząć wierzyć we własne możliwości. Nowa sukienka to świetna okazja na dodanie sobie pewności.

Czerwień zawsze dodawała mi odwagi i w tej sukience poczułam się naprawdę kobieco. Potrzebowałam tego od bardzo dawna...



Sukienka idealna jaka powinna być?


To bardzo trudne pytanie i trudno jest uzyskać odpowiedź jednoznaczną. 
Sukienka idealna z pewnością musi pasować do naszego charakteru. Na nic zdadzą się porady stylistów, kiedy ubiór jest na przekór naszym gustom. To ubranie ma być dla nas, a nie my dla niego. Zawsze więc wybieram rzeczywisty rozmiar, nie łudząc się nawet że schudnę do sukienki. 

Od zawsze lubiłam sukienki rozkloszowane, bo czuje się w nich trochę jak królewna. Ubierając taką suknię wkraczam w inną rzeczywistość. Bo chociaż na co dzień stawiam na wygodę, to czasem chce poczuć się inaczej. 

Wcale nie jest powiedziane, że tylko nastolatki mogą tak się ubierać. Ten krój pasuje naprawdę na wiele okazji, chociaż dla mnie ta sukienka jest idealna raczej na sezon jesień-zima, lub chłodna wiosna. To chyba przez te rękawki za łokieć. Jest to też sukienka dobra dla zmarzluchów, chociaż materiał nie jest zbyt ciężki i na pewno nie będzie potliwy. 


Jaką sukienkę wybrać przy problemach z talią?


Kiedy talii nie ma wcale, to trzeba zrobić wrażenie, że ona tam jest. I do tego właśnie idealnie nadaje się sukienka rozkloszowana Nuna z sklepu talya.pl
Ten sklep urzeka nie tylko przez to, że modelki prezentują na sobie ubrania z uśmiechem. Możemy zobaczyć sukienki także na zwykłych dziewczynach, takich jak my.


Zresztą sami zobaczycie na moich fotkach, jak ta sukienka pięknie talię podkreśla.



Przy problemach z brzuszkiem dobrze jest aby materiał był solidny, ale i jednolity. W innym przypadku pod sukienkę konieczny jest gorset wyszczuplający lub bielizna modelująca sylwetkę.
Sukienka Nuna nie potrzebuje takiego wsparcia, gdyż sama leży bardzo dobrze, a dodatkowym atutem jest bardzo miły materiał.

Kiedy tylko ją założyłam poczułam, że mam na sobie naprawdę doskonałej jakości ubranie. A chyba każda kobieta chce nosić ciuchy dobrze skrojone, miłe dla ciała i przede wszystkim wysokiej jakości.


Postaw na polską jakość 


W moim życiu kupowałam wiele sukienek. Były one na rożne okazje. Często sukienki nabywałam tradycyjnie czyli w sklepie stacjonarnym. Mierzenie paru modeli i porady sprzedawcy czasem bywały torturą. Teraz już  nie wyobrażałam sobie kupić bez uprzedniego przymierzenia sukienki w domu, na spokojnie, we własnym pokoju.  Ale czy zakupy w internecie to nie znak obecnych dziejów? To nie tylko wygoda, ale i oszczędność naszego czasu. 


Co z rozmiarem, czy jesteśmy skazane na ślepy traf? 


Wcale tak nie musi być,  gdyż sklepy podają rzeczywiste wymiary sprzedawanych ubrań. W przeciwieństwie do wyrobów made in china, polskie rozmiary są zgodne z rzeczywistością. Wystarczy więc poczytać tabele rozmiarów i wybrać odpowiedni dla siebie rozmiar. Możemy na spokojnie w domu pomierzyć centymetrem i porównać wymiary z tabelą rozmiarów w sklepie. A kiedy coś nie pasuje można odesłać, wymienić lub zwrócić. 





Zakup sukienki to ważna sprawa dla każdej kobiety.
Warto wiedzieć, że ubrania szyte w Polsce zazwyczaj są z dobrej jakości materiałów.
Kupując polskie produkty dajemy pracę i zapewniany rozwój gospodarczy.

Ps, zdjęcia w warunkach domowych, niestety lepsze na razie nie będą.
 

Eco Cosmetics idealny krem CC z SPF 30 na wiosnę



W ciągu całej mojej blogowej historii zdążyłam przetestować wiele kosmetyków marki Eco Cosmetics. Chętnie sięgam po ich kremy przeciwsłoneczne, gdyż mam do nich zaufanie. Uważam, że dobrze chronią skórę przez nadmiernym działaniem UV. Przy tym mają też działanie pielęgnujące, co nie jest aż tak powszechne w przypadku kosmetyków z ochroną UV.

Eco Cosmetics Krem CC SPF 30 z OPC, z Koenzymem Q10 i Kwasem Hialuronowym, w kolorze jasny 


Potrzebowałam produktu ochronnego, ale takiego który lekko poprawi koloryt mojej cery,  po zimie niestety  szarej i nie wyglądającej zbyt idealnie. Chciałam, aby ten kosmetyk zastępował mi też lekki makijaż oraz był bezpieczny dla skóry.

Czy wszystkie te cechy można odnaleźć tylko w jednym kremie?
Czy Krem CC Eco Cosmetics spełnił moje oczekiwania, o tym poczytacie w dalszej części wpisu.


Informacje odnośnie Kremu CC Eco Cosmetics:





Skład Kremu CC Eco Cosmetics:







Krem CC Eco Cosmetics jaką ma konsystencję, kolor i zapach?


Po wydobyciu kremu z opakowania ukazuje się nam produkt w formie zwartej. Jednak przy rozcieraniu daje się wyczuć jego nawilżającą i lekką konsystencję. Produkt nie zastyga momentalnie,l więc można ładnie go rozprowadzić na skórze przy pomocy palców. 

Zapach Kremu CC Eco Cosmetics jest charakterystyczny, tak jak w wielu produktach z tej marki. Trudno mi jednak porównać go do czegoś mi znanego. Na pewno nie jest on uciążliwy i nie czuje go na skórze kiedy produkt już się wchłonie. 

Kolor kremu według producenta jest jasny. Jednak moja cera, o średnim kolorycie i tonach neutralnych, żółtych,  także łatwo opalająca się na brąz wygląda w nim bardzo dobrze. Widzę też, że ten odcień łatwo dopasowuje się do koloru mojej cery.

Miałam próbki drugiego ciemniejszego odcienia tego kremu i był on naprawdę bardzo ciemny. W sklepie internetowym uprzednio zakupiłam próbki, dlatego wiedziałam jaki kolor będzie dla mnie dobry. 


Krem CC Eco Cosmetics czy dobrze chroni i nawilża ?


Moim zdaniem ten krem CC jest nawilżający i na pewno nie przetłuszcza cery tak jak niektóre kremy naturalne z filtrami UV. Pełni funkcję upiększającą i ochronną, dokładnie tak jak obiecuje nam producent. Jest bardzo komfortowy w aplikacji, ładnie prezentuje się na skórze.

Krem CC niweluje drobne niedoskonałości, nie podkreśla zmarszczek, ani porów skóry. Jednak nie zastąpi całej pielęgnacji twarzy. Lubię pod niego z rana nałożyć dodatkowe serum olejkowe, aby nie czuć przesuszenia cery. Ogólnie moja cera ma skłonności do przesuszenia. Produkt nie migruje do oczu i nie podrażnia. Mogę go nakładać na okolice oczu po wcześniejszym wklepaniu kremu pod oczy.

Myślę, że ten krem CC sprawdzi się również na cerach młodszych niż moja. Daje pewnego rodzaju efekt matujący, nie przetłuszcza i nie powoduje błyszczenia. Ogólnie jest lekki na skórze, nie wyczuwalny.  Powinien też sprawdzić się w cieplejsze dni.

Jeden minusik, spływa i wyciera się z twarzy, bo nie jest wodoodporny (nie jest to aż tak widoczne przy niezbyt dużej aktywności codziennej). Dlatego chyba producent ostrzega też, że może robić plamy na ubraniach.

Jeżeli chodzi o stopień ochrony SPF 30, to każdy musi zdecydować sam, czy taka mu odpowiada. Do wyboru jest jeszcze krem CC z SPF 50 i ten powinien być lepszy na słoneczne lato, z tym że konsystencję może mieć już cięższa od SPF 30. Z drugiej strony ten o wyższym faktorze powinien też dłużej i lepiej utrzymywać się na skórze. 


Krem CC Eco Cosmetics kupicie w sklepie internetowym  greenline-sklep.pl


Podsumowanie marca i plany na kwiecień



Kiedy pisałam moje podsumowanie lutego oraz plany na marzec, to nawet nie przypuszczałam, że życie tak bardzo się zmieni. Przynajmniej większość z nas znalazła się w rzeczywistości, która przypomina Matrix. Wszystko jest inaczej, a każdy dzień staje się trudniejszy.

Mamy kolejne ograniczenia. Życie towarzyskie praktycznie zamarło. Okazuje się, że nawet Święta Wielkanocne mogą być odwołane. Nie wiem tylko kto ponosi odpowiedzialność za taki rozwój sytuacji? Z pewnością odpowiedź na to pytanie jest zupełnie inna niż mogłoby się nam wydawać.

Jest to naprawdę ciężki temat, dlatego moje podsumowanie marca będzie dotyczyć raczej spraw przyjemnych. Całę szczęście jesteśmy zdrowi i mieszkając na wsi nie odczuwamy aż tak bardzo skutków odosobnienia. 

Pisząc o tym, jaki był dla mnie ten miniony miesiąc nie mogę wspomnieć o bardzo zmiennej pogodzie. Niby to oczywiste, ale w marcu mieliśmy wiosnę , ale też nie zabrakło zimowych dni.
Spadł śnieg i pewnego poranka lepiliśmy z synem bałwana.

To dopiero są anomalie pogodowe i świadczy to o niekorzystnych zmianach klimatu. Jednak był jeden plus przymusowej izolacji, natura sobie nieco odpoczęła od zanieczyszczeń i spalin. Nie wiem naprawdę, czego jeszcze potrzeba, abyśmy w końcu przejrzeli na oczy?



Przechodzę więc do tematu głównego, czyli do podsumowania marca na blogu:

Rozwój osobisty


W marcu udało mi się zrobić kolejny krok w moim rozwoju osobistym. Obecnie jest to bardzo ważny element mojego życia. Wiele matek skupia się tylko na macierzyństwie i na wychowaniu dziecka, co moim zdaniem jest  bardzo ważne. Ale szczęśliwa mama to też szczęśliwa rodzina, dlatego warto też postawić na siebie i swój rozwój.  Po latach prób i zgadywania wiem nareszcie jaka jest moja osobowość. Poznałam swoje zalety i wady. A to wszystko dzięki wykonaniu prostego testu osobowości Perso.in. 


Tam znajdziecie opis moich spostrzeżeń odnośnie testu i czy warto go zrobić. 




Pielęgnacja twarzy


Zima zdecydowanie minęła mi pod znakiem regularnej pielęgnacji cery. I może nie była to jakaś mocno rozbudowana pielęgnacja, ale wszystkie kosmetyki świetnie mi służyły. Skupiłam się na skutecznym oczyszczaniu twarzy oraz na stosowanie kosmetyków odżywczych i o bogatych formułach. Kto mnie zna, ten wie, że ja lubię zimą maślane konsystencje. 


Jak zauważyć można ciągle przerabiam te same marki, ale w końcu  po latach moja pielęgnacja jest w pełni dopasowana. Czytając mój wpis dowiecie się też, że nie tylko kosmetyki decydują o wyglądzie cery. Co jeszcze? Zapraszam do linku.




Wzmacnianie odporności z Witaminą C


Chciałabym wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy, która była dla mnie bardzo ważna w marcu. Co prawda wpis o Mag Witaminie C pojawił się pod koniec lutego, ale Witamina C była ze mną i jest nadal. Codziennie przyjmuje wysokie dawki tej i innych witamin, ponieważ na wiosnę zwykle jestem osłabiona i potrzebuje wzmocnienia. 

Zalety Witaminy C pisałam już w moim poprzednim wpisie tutaj: https://www.retromama.blog/2020/02/mag-witamina-c-moj-eliksir-piekna-i.html

Dla przypomnienia, jakie są korzyści  przyjmowania Witaminy C:
- Wspiera naszą odporność, pozwala szybciej wrócić do zdrowia jeśli już zachorujemy.
- Uszczelnia naczynia krwionośne, zapobiega krwawieniom dziąseł, siniakom na ciele.
- Działa antyoksydacyjnie czyli wymiata wolne rodniki, ma działanie odmładzające.
- Usprawnia odtruwanie organizmu oraz wspomaga pracę wątroby.
- Zapobiega zakrzepom czyli stanowi profilaktykę udaru mózgu.
- Ma działanie wspierające nasz wzrok oraz zapobiega starczym zmianom w oku.

Warto o tym pamiętać, szczególnie w obecnych trudnych czasach.




Uzupełnienie szafy przedszkolaka 


W związku z tym, że zbliża się wiosna i za tym też cieplejsze dni to trzeba powoli uzupełniać szafę syna. Pierwsza rzecz jakiej mu brak to były koszulki, gdyż stare zrobiły się już za ciasne. W sklepie internetowym moocha.pl znalazłam świetne ubranka dla dzieci. Nie tylko body niemowlęce, które nie są już potrzebne synowi, ale świetne koszulki z napisami, także dla dorosłych.

Wpis znajdziecie tutaj: https://www.retromama.blog/2020/03/wiosenne-nowosci-do-szafymama-i-syn.html

Jeżeli akurat szukacie koszulek dla dzieci, body , spodenek, skarpetek , kompletów i innych, to mogę Wam polecić ten sklep. Jakość koszulek jest super, a ubrania szyte są w Polsce.




Posadziłam rzeżuchę 


Co roczne sadzenie rzeżuchy to mój rytuał. Zanim wiosna zrobi się na tyle ciepła aby mieć dostęp do szczypiorku z ogródka sadzę rzeżuchę. W tym roku wybrałam kiełkownice szklaną. W pełni ekologiczne rozwiązanie i kiełki o wiele bardziej higieniczne.

Wpis na temat kiełkownicy znajdziecie tutaj: https://www.retromama.blog/2020/03/sposob-prosty-na-witaminy-kieki.html

Na sadzenie kiełków nigdy nie jest za późno. Być może rzeżucha urośnie Wam jeszcze na święta Wielkanocne.




Jakie mam plany na kwiecień?


W kwestii planów na kwiecień jestem raczej bardzo ostrożna. Nie chce znowu poczuć się zawiedziona, tak jak było w marcu. Kiedy chciałam wrócić na basen - nie mogłam, bo basen zamknięty. Chciałam jechać do fizjoterapeuty - nie mogłam, bo wizyta odwołana.  I jeszcze wiele innych spraw musi poczekać na lepsze czasy...

Cieszę się jednak, że mam możliwość spacerów i przebywania na świeżym powietrzu. Będę więc promować #zostańwogrodzie. Ogród jest moim azylem spokoju i ucieczką od problemów. Mam nadzieję, że w kwietniu akcja ogród ruszy w pełni i pogoda będzie korzystna. Prace ogrodowe to świetny sposób na zachowanie nie tylko dobrego samopoczucia psychicznego, ale przede wszystkim dbanie o kondycje fizyczną. 


Zadbaj o gardło z GeloVox



Problemy z gardłem zdarzają się często;


Miewają je ludzie w różnym wieku i nie zależnie od pory roku. Są grupy zawodowe szczególnie narażone na problemy z gardłem. Osoby, które często muszą używać swojego głosu np. nauczyciele, śpiewaczki operowe. A z bardziej przyziemnych zawodów to... Mama. Bo mama czasem musi robić za nauczyciela, czytać książki, wychodzić z dzieckiem na spacery. Ogólnie przez cały dzień trzeba odpowiedzieć na tyle pytań czterolatka, że wieczorem już brakuje głosu.


Jak zadbać o gardło? 


Metody oczywiste jak dbanie o siebie. Noszenie czapki, szalika czy też apaszki, gdyż problemy z gardłem często zaczynają się kiedy się przeziębimy. Tak samo zdradliwe może okazać się przegrzanie. A więc ubieramy się stosownie do pogody. Obecnie wskazany jest sposób ubierania na cebulkę. Popularny u dzieci, również sprawdzi się u dorosłych. Pogoda wiosenna bywa nie do przewidzenia. Rano mróz, po południu plus dwadzieścia.


Wyrób medyczny GeloVox


Z pomocą przychodzą też tabletki do ssania na gardło GeloVox. Nie jest to suplement diety, a wyrób medyczny. Jest więc produkowany w oparciu o wyższe standardy, a jego jakość jest kontrolowana. Takie tabletki zawsze budzą moje większe zaufanie. Nie bez znaczenia jest też producent. Z ulotki dowiedziałam się, że są produkowane w Niemczech. Tabletki przeznaczone są dla dorosłych oraz dla dzieci powyżej 6 roku życia.


GeloVox Tabletki do ssania na gardło występują w dwóch wariantach smakowych: Cytrusowo-mentolowe i Wiśniowo-mentolowe.
Kluczowym składnikiem, który decyduje o skuteczności jest kwas hialuronowy o właściwościach nawilżających i regenerujących błonę śluzową gardła.
Tabletki posiadają delikatne musujące właściwości, dzięki czemu ich użycie jest jeszcze bardziej przyjemne. Nawilżają gardło szybko i na długi czas.




Przeznaczenie GeloVox 

Według ulotki GeloVox stosuje się w przypadku:
  • nadmiernego użycia głosu
  • utrudnionym oddychaniu przez nos w przypadku przeziębienia
  • jeśli jest suche powietrze i podrażnia nam gardło
  • jeśli mamy alergię na pyłki
  • przy paleniu papierosów 
  • aby złagodzić skutki przebywania w klimatyzowanych pomieszczeniach

Jak więc widać tabletki GeloVox mogą być przydatne w wielu sytuacjach, a także o wszystkich porach roku, nie tylko jesienią i zimą. Myślę, że warto jest mieć GeloVox w zasięgu ręki w domowej apteczce.




Copyright © Retromama.blog