5 sposobów na nudę w domu



Codzienna rutyna:

Wsiadasz w auto, jedziesz na zakupy, chociaż nie brakuje Ci niczego. Ruszasz w miasto, pooglądać tylko wystawy. Pędzisz na spotkanie ze znajomą. Dziś w kawiarni, przy ciastku omówicie swoje wrażenia z ostatniej imprezy na mieście...

Czy dla Was taki scenariusz obecnie wydaje się mało realny?
Niby zwykłe spotkania, których nam obecnie brakuje. Nigdy nie przypuszczałam, kiedy rozpoczynał się ten rok, że znajdę się w aż tak dziwnej rzeczywistości. Kiedy pozornie zwykłe sprawy staną się niemożliwe. Dla tych, którzy czują się teraz mocno ograniczani mam 5 sposobów na nudę w domu.

Właście w dobie obecnego rozwoju techniki możemy mieć dostęp do wszystkiego bez wychodzenia z domu. Wiem jednak, że wirtualnie jednak jest inaczej. To nie to samo, co spotkać się z kimś w cztery oczy. Najłatwiej jest chyba domatorom, bo dla nich siedzenie w domu zawsze było i będzie atrakcyjne...



Podróże palcem do mapie


Nie musisz mieć w domu globusa. Wystarczy włączyć internet i zacząć wirtualne podróże. Na stronach biur podroży jest mnóstwo takich atrakcji. Można pooglądać ciekawe miejsca i to bez wychodzenia z domu. A co szkodzi nam pomarzyć i zaplanować sobie przyszłe wakacje.

Chciałabym jednak zwrócić uwagę na jedną z opcji podróżowania: Mikrowyprawy.
Zbyt wiele osób nie docenia tego, co ma blisko. Warto wcześniej zobaczyć co oferuje nam nasza okolica. Podróże bliskie mają też w sobie tą zaletę, że nie potrzeba na to dużych nakładów finansowych, a także zużyjemy mniej paliwa. Co za tym idzie planeta będzie nam wdzięczna. Można podróżować pociągiem, a nawet rowerem. Wszystko zależy od nastawienia i chęci. Niech tylko zrobi się cieplej i skończy się ten cały szał.


Chwila na marzenia i bujanie w obłokach


A gdyby tak po prostu położyć się wygodnie i pomarzyć. Kiedy ostatnio w tej gonitwie miałeś na to czas? Pędzimy za czymś, a nawet nie wiemy czego chcemy naprawdę. Byliśmy wszyscy, albo przynajmniej większość z nas za bardzo nakręcona gonitwą za niczym. Bo przecież wszystkie te sprawy wcale nie wymagały takiego zaangażowania.

Teraz jest czas, aby zwolnić. Zastanowić się nad ty, co jest dla nas najważniejsze. Czy warto pracować od rana do świtu, aby zaspokoić swoje zachcianki materialne. A może duchowy rozwój jest tym, czego nam brakowało.  Kiedy otworzymy się na inne sprawy, także te duchowe, to możemy znaleźć w sobie ukryte talenty i rozwijać się w zupełnie innych kierunku.


Nauka języka obcego


Warto połączyć przyjemne z pożytecznym. Nauka nowych słówek wcale nie musi łączyć się z ponoszeniem kosztów. Myślę, że na naukę nigdy nie jest za późno i sama już parokrotnie podchodziłam do nauki języka angielskiego. Mam podstawy zdobyte w liceum, ale kiedy wyjechałam za granicę okazało się, że to czego uczą w szkole nie sprawdza się w codziennych sytuacjach.

W internecie zapewne jest ogromny wybór kursów. Niektóre nawet mają bezpłatne pakiety próbne. Co szkodzi spróbować i zobaczyć, czy to akurat nie jest dla nas? Są też bardziej przyjemne sposoby nauki języka, jak oglądanie filmów w oryginalnym języku. Taka nauka zwykle przebiega w sposób intuicyjny. Słówka same wpadają jeśli skupić się na akcji filmu. A niektóre seriale mają tak banalne słownictwo, że samo wpada do ucha i zostaje zapamiętane. A może tak zacząć naukę jakiegoś zupełnie innego języka?


Zaplanuj jakie prezenty kupisz na święta


I nie chodzi wcale o prezenty na nadchodzącą Wielkanoc. Chociaż u mnie takich nie ma i nigdy nie było. Wielkanoc to jednak święto wiosenne, w którym chodzi o coś zupełnie innego. Radość w sercu jest wystarczającym podarkiem jaki otrzymujemy. Spotkania z bliskimi przy świątecznym stole, dobre jedzenie i czas spędzony razem. Niektórzy dają prezenty dzieciom na tzw. Zajączka. Chociaż obecnie dzieci są zasypywane taką ilością zabawek i innych rzeczy materialnych, że sama chyba zabronię dawania synowi prezentów na Wielkanoc.

W Boże Narodzenie zazwyczaj obdarowujemy bliskich prezentami. Ulegamy powszechnej gonitwie przed świętami i niejednokrotnie kupujemy na szybko, bez pomysłu i za dużo. A właśnie teraz, kiedy jest więcej czasu i można spokojnie wybrać prezent na święta dla bliskiej osoby. Decyzja o wyborze podarunku, która jest przemyślana i podjęta na spokojnie. Można sobie pooglądać w internecie co nam oferują. Bo sezon na prezenty tak naprawdę jest przez cały rok. Wcale nie potrzeba kupować tylko w listopadzie, czy w grudniu.


Zabierz się za hobby, na które nigdy nie było czasu


Warto po prostu zastanowić się nad sobą. Jakie były nasze marzenia w dzieciństwie? Czy w wieku dorosłym je realizujemy? Czy raczej poszliśmy inna ścieżką. Często droga wskazana nam w dzieciństwie była tą właściwą, a później zboczyliśmy z kursu. Bo trzeba było spełnić marzenia naszych rodziców, albo wybrać praktyczne rozwiązania. Spełnianie cudzych oczekiwań to nic dobrego.

A teraz gdzie jesteśmy? Mamy poczucie spełnionego obowiązku, ale ciągle czegoś nam brak. Nieokreślony cel w końcu wyłania się z mgły codzienności. Nie ważne, że to może tylko rysowanie, czy też pasja do ogrodnictwa. Ważne, by robić to co się lubi, tylko wtedy życie ma sens. Teraz jest naprawdę ten czas, by zastanowić się głębiej nad sobą.


A Jakie są Wasze sposoby na nudę w domu?

Moje być może są absurdalne, ale chciałam wymyślić coś innego, niż proponują wszyscy.
Dla mnie patrzenie na seriale wcale nie jest takie oczywiste.


Syrop na odporność dla dzieci




Jak dbam o odporność:


Jako mama staram się dbać o zdrowie rodziny jak najlepiej umiem. Wiadomo, że na odporność składa się wiele czynników i nie da się jej nabyć za pomocą tylko jednego produktu. Aby być zdrowym potrzeba dbać o eliminację stresu i dotyczy to także dzieci. Drugi czynnik to przebywanie na świeżym powietrzu. Z pewnością wielkie znaczenie ma też dieta, która powinna być urozmaicona. Unikać należy cukru białego oraz produktów rafinowanych.


Odporność u dzieci


Mojemu synowi codziennie podaje witaminy: C oraz D .  Warto jednak podkreślić, że podstawą zawsze będą witaminy czerpane z naturalnych źródeł. Moją uwagę zwracają też dobre suplementy diety, które mogą wzbogacić dietę i stanowić źródło pożytecznych składników. Do takich na pewno należy: Sambucus Kids Syrop z bzu czarnego.

Na opakowaniu widoczny jest jego skład:

Jak można zobaczyć syrop nie zawiera cukru białego. Za to organiczny syrop z agawy oraz wyciągi roślinne. Syrop z agawy  to dobry zamiennik cukru użyty do syropu. Porcja dla dziecka 4 letniego to 1 łyżeczka, więc naprawdę  nie wiele. Można podawać dwa razy dziennie.




Na pudełku wyszczególnione są także zalety syropu Sambucus Kids:
Do takich należy wsparcie pracy górnych drug oddechowych. Sama nie wiem, czy syrop podawać w razie kataru, czy zapobiegawczo, ale mój syn lubi syropy dla dzieci.

Postanowiłam jednak dać synowi trochę na spróbowanie i oczywiście syrop smakuje świetnie. Nie będzie więc problemów z jego regularnym przyjmowaniem.



Zalety naturalnych metod


Zaletą syropu Sambucus Kids jest obecność w składzie dwóch standaryzowanych ekstraktów z owoców bzu czarnego. Standaryzacja jest gwarancją, że produkt zawiera określoną ilość substancji czynnej. Zawsze, gdy mam taką możliwość to wybieram produkt standaryzowany. Dotyczy to wielu preparatów ziołowych.

Syrop Sambucus Kids obfituje z dobroczynne polifenole i antocyjany.
Te substancje wykazują korzystny wpływ na ludzki organizm. Działają m.in. antyoksydacyjnie czyli przeciwdziałają skutkom utleniania. Procesy oksydacji to obecnie wielki problem. Żyjemy w zatrutym środowisku i spożywamy żywność z niepewnych źródeł. Jasne, że każdy stara się żyć zdrowo na tyle, na ile to jest możliwe. Warto jednak wspierać się dobrymi preparatami.

Bez czarny rośnie u nas na dziko i zawsze chciałam wykonać taki domowy syrop. Mam nadzieję, że w tym sezonie w końcu się zmobilizuję i go zrobię. Po wypróbowaniu syropu Sambucus  Kids jeszcze bardziej mam przekonanie do naturalnych metod.





Stosujecie takie naturalne suplementy? Macie do nich zaufanie?


Powódź na wsi, jak sobie poradzić z zalaniem?




Zalety i wady życia na wsi:


Wiele z Was myśli, że mamy obecnie jakąś katastrofę. Życie nagle stało się nieznośne, zwłaszcza dla tych którzy żyli wygodnie, swobodnie i bez stresu. Mieszkańcy miast czują, że zabiera się ich swobody obywatelskie. Ja natomiast cieszę się, że mieszkam na wsi. I chociaż kiedyś wieś kojarzyła mi się z zacofaniem, to jednak cieszę się z tego że tutaj jestem.

To właściwe miejsce na trudne czasy. Świeże powietrze, przestrzeń, własny ogródek. Idylla pozorna, bo we wszystko potrzeba włożyć wiele pracy. Warzywa same nie urosną, podwórko się nie posprząta. A utrzymanie domu wymaga wiele nakładów finansowych.


Powódź


W ubiegłym roku mieliśmy małą powódź. Niby wszyscy mówili, że to tylko lokalne podtopienia. Jednak dla mnie, gdy woda zalała nasze uprawy na około 2 tygodnie to była katastrofa. Wiele upraw zostało trwale zniszczonych, a najgorsze było to że woda zalała nam piwnice. Bo warzywa można zasadzić ponownie, ale piwnice  trzeba ratować i to szybko.

Pewnie niektórzy nie do końca kojarzą do czego służy piwnica na wsi. Obecnie nowe domy maja piwnice w środku, które są odpowiednio zabezpieczane. Ale są też piwnice wolnostojące, choć jest to raczej starodawny zwyczaj. Nasza 40 letnia piwnica ma około 12 metrów kwadratowych, więc jest obiektem całkiem sporym. Przechowujemy tam wiele zapasów: warzywa i owoce na zimowe miesiące. Kiedy jest zalana trzeba szybko wszystko z niej wydostać, bo uległo by zniszczeniu.



Jak uratowaliśmy zalaną piwnice?


Pierwszy krok, aby przywrócić piwnice do stanu używalności to wypompowanie z niej wody. Trzeba to robić do skutku, bo woda cały czas może podpływać z powrotem. Oczywiście woda wpływa do piwnicy z gruntu, pomimo tego, że piwnica ma posadzkę z betonu. Z tego samego powodu zalane są domy, kiedy stoją na terenie podmokłym i nie są odpowiednio zabezpieczone przed zalaniem.

To prawdziwa tragedia, bo kiedy woda zejdzie to dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa walka. Osuszanie budynków, niezależenie od ich przeznaczenia nie jest łatwe i wymaga sporo cierpliwości. Na pewno warto wtedy zwrócić się o pomoc do specjalistów, gdyż zawilgocone ściany szybko mogą złapać grzyb i pomieszczenie nie będzie nadawać się do użytkowania. Profesjonalne osuszanie budynków jest niezbędne jeśli zależy nam na szybkim przywróceniu obiektu do stanu używalności.


I życie toczy się dalej...


Wiele osób zazdrości mi życia na wsi. Pozornie idealnej codzienności, spokoju, beztroski. To prawda, że obecnie żyje się tu łatwiej, kiedy wiele prac jest zmechanizowana. Jednak nie brakuje problemów większych i mniejszych. Życie na wsi wytycza rytm natury i pór roku.  Jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę pogody. Kiedy przychodzi burza, wiatr, deszcz niepokoimy się czy nas  znowu nie zaleje. Czy nasze uprawy przetrwają i co zrobimy, gdy zostaną zniszczone. Nie zawsze można liczyć na odszkodowanie, choć  ubezpieczenia budynków i  upraw to podstawa w tych czasach.



Jak poznać swoją osobowość, zalety i wady ?




Rozwój osobisty zawsze na czasie. 


Nie ma znaczenia czy jesteś mamą, singlem, czy dopiero wkraczasz w dorosłość. Trzeba poznać swoją osobowość, mocne strony, wady i zalety. To pomaga nie tylko w życiu zawodowym, ale i w codziennych kontaktach społecznych. Poznać siebie to jak odkryć klucz do własnego JA.

Całe lata marzyłam, aby to stało się realne. Abym mogła zrozumieć własne potrzeby, postrzeganie świata i tym samym łatwiej komunikować się z innymi. Wizyty w poradni psychologicznej okazały sie totalnym niewypałem. To co nam oferują niektóre poradnie w ramach bezpłatnych spotkać na nfz, to jakaś parodia. Więcej można wynieść ze szczerej rozmowy z rodziną i przyjaciółmi.

Obecnie w naszym społeczeństwie, pełnym pogoni za nieokreślonym celem, mnóstwo jest zagubionych ludzi. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu, aby zastanowić się głębiej nad sobą. Jakie są nasze nawyki, zachowania i dlaczego postępujemy tak a nie inaczej. Pewnie niektórzy zdążyli dotrzeć do wiedzy  o tym, że źródłem naszym zachowań mogą być nawyki z dzieciństwa i błędne wzorce wychowania. Ale co dalej?


Więcej czasu dla siebie


Obecna sytuacja pozwala, aby w końcu zatrzymać się i zastanowić nad sobą głębiej. Co jest dla mnie ważne, a na co nie warto tracić już czasu. Jak pokierować swoją dalszą karierą zawodową?  Czy uda mi się wyjść z tych problemów? Może poszukać zajęcia w innej branży? To może być ważne dla tych, którzy akurat tracą swoją pracę.

Rozwojem duchowym interesuje się od dawna, tak jak i tematyką relacji międzyludzkich.  Oglądałam różne filmiki motywacyjne nagrywane przez coach-a. Może Wam się to wydawać śmieszne, ale to naprawdę działa.  Warto poświęcić sobie trochę czasu, dotrzeć do swoich prawdziwych celów i realizować je każdego dnia. Powolutku do przodu...

Rozmowa z samym sobą, analiza zachowań swoich i innych ludzi. To wszystko naprawdę pomaga funkcjonować w społeczeństwie, które niestety nie jest do końca zdrowe moralnie. Mało kto widzi swoje wady, a podkręca cudze. Najciemniej pod latarnią jak to mówią.



Test osobowości perso.in


Przybranie pozycji obserwatora bardzo pomaga w trudnych sytuacjach życiowych. A co mogłam jeszcze zrobić dla siebie teraz? Wykonałam test osobowości na perso.in i w nareszcie wiem już na czym stoję. Na wykonanie testu potrzeba tylko 20 minut pełnego skupienia się i udzielenia szczerych odpowiedzi na pytania.

Po wypełnionym teście otrzymujemy raport z badania, który wiele może nam ułatwić. Analizujemy go sami, ale też można wybrać kontakt z certyfikowanym trenerem (psychologiem, trenerem personalnym, coach).
Trener omawia z nami wyniki testu, dzięki czemu łatwiej zrozumieć niektóre sprawy. Analiza jest prowadzona telefonicznie lub z pomocą komunikatora. Czas trwania to około 1 godzina. Osobiście uważam, że dla mnie to zbyt krótko.


Jakie były moje wnioski ?


Analizując mój raport z badania z każdym punktem odkrywam prawdę o sobie. Wyniki zgadzają się z  tym, co obserwowałam w swoim życiu od dawna. Tylko ktoś musiał mi pomóc to sobie wszytko uświadomić. Link do wyniku otrzymałam na e-mail i mam go zapisanego na pulpicie. Po rozmowie z psychologiem mogę jeszcze sama powrócić do analizy testu i przerobić go powtórnie tyle razy, ile będę czuła taką potrzebę. Myślę, że to bardzo ułatwia poznanie samej siebie oraz wybór dalszej drogi, czy to zawodowej, czy osobistej.


Skuteczność testu


Test osobowości to tak naprawdę dopiero początek drogi. Warto robić takie testy on line, szczególnie w obecnych czasach. Pamiętajmy tylko, że nie wszystkie testy w internecie są wiarygodne. Test perso.in jest oparty na modelu Wielkiej piątki. Oznacza to, że jego podstawą jest podział na 5 czynników decydujących o naszej osobowości. Należą do nich: neurotyczność, ekstrawersja, otwartość na doświadczenie, ugodowość, sumienność. Z testu dowiesz się, jaki jest twój typ osobowości i jakie są twoje predyspozycje.

Dlaczego to działa? Test osobowości perso.in jest badaniem wiarygodnym, ponieważ jego skuteczność została potwierdzona. Opiera się on na Modelu Wielkiej Piątki, teorii potwierdzonej 30-letnią obserwacją. Wieloletnie doświadczenie, analiza reakcji jednostek, ponad 243 kombinacje wyników tylko w jednym obszarze. To wszystko tworzy solidną podstawę teoretyczną, której nie sposób podważyć. Oczywiście każdy z nas jest inny, ma inne doświadczenia. Jednak warto zrobić taki test osobowości. To inwestycja w siebie, która się zwraca.



Uwaga, okazja 


Darmowy test osobowości - skorzystaj z szansy dla siebie. Nie czekaj, już dziś wejdź na stronę: https://perso.in/darmowy-test-osobowosci/ - skopiuj link i wykonaj swój test.


Wchodząc w link zyskasz informacje na temat:
- natężenia swojej ekstrawersji,
- 3 sfer, gdzie mogą się sprawdzić,
- przewag i ryzyk związanych z obszarem S,
- informacji o pozostałych obszarach oraz stylach funkcjonowania.



Wiosenne nowości do szafy...mama i syn


Dzieci tak szybko rosną;


Wiosna nastraja pozytywnie i staram się oddalać złe emocje. Niedawno znów zrobiłam przegląd szafy swojej i dziecka. Pochowałam zbyt małe ubranka syna, a także moje już zbyt ciasne. No niestety z wiekiem nie robię się mniejsza.

Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że dzieci tak szybko rosną. Z jednej strony to dla mnie frajda, bo wyszukiwanie dla synka czegoś nowego jest dla mnie czystym relaksem. Nieważne, że to chłopak, stroić można nie tylko dziewczyny czyż nie?


Coś nowego dla synka 


Na wiosnę potrzebuje zwykle lżejszych ubrań. Koszulki z ubiegłych sezonów są już zbyt ciasne. Pamiętam to jakby było wczoraj, gdy zamawiałam mu co chwilę nowe bodziaki. Dopiero co miał roczek, a już to przedszkolak. Trochę żal tych chwil, które już nie wrócą. Warto więc doceniać każdy moment, a ciekawe ubranka zawsze wywołają uśmiech na twarzy dziecka i mamy.



Coś ze sklepu Moocha.pl


Ułożyłam  dla syna taki zestaw na wiosenne spacerki. Koszulki z napisami, których nigdy za wiele. Do tego dżinsowe szorty, trampki i sztruksowy kapelusz. I mój chłopiec jest już gotowy na wiosenne wyprawy. Staram się ubierać go w wygodne stroje. Dla mniejszych dzieci również są takie urocze body z napisami. Liczy się, aby materiał był miły dla skóry i przewiewny.  Warto też dodać, że są to polskie ubranka. W obecnych czasach jest bardzo istotne, aby wspierać rodzimą produkcje.


I coś dla mamy...


Kupując ubranka dla dziecka warto dobrać też coś dla siebie. Dbam nie tylko o wygląd syna, ale również o swój. Nawet po domu nie chodzę w rozciągniętych i zniszczonych ciuchach.  Moje samopoczucie jest tak samo ważne. Dlatego wybrałam sobie taką zabawną koszulkę z napisami. Jest ona uszyta bardzo starannie, a materiał bawełniany sprawdzi się również w bardziej gorące dni wiosny.




Czy dla Was też liczy się jakość kupowanych ubrań?
Lubicie ubranka dla dzieci z zabawnymi napisami?

Zapraszam do komentarzy nie tylko mamusie.



Jak sobie poradzić z wypadaniem włosów na wiosnę?



Wypadanie włosów wczesną wiosną (jak i jesienią) często jest spowodowane ogólnym osłabieniem i brakiem słońca. Występują niedobory składników mineralnych i witamin. Również pewne schorzenia na tle hormonalnym dają o sobie znać o wiele mocniej w tym czasie. Nie jesteśmy jednak bezbronne i nie musimy patrzeć z żalem na każdy wypadający włos.

Zapraszam na moje spostrzeżenia odnośnie wypadania włosów. Wpis ten opieram na własnych doświadczeniach i nie stanowi on profesjonalnej porady. W przypadku poważnych problemów zawsze trzeba skonsultować się ze specjalistą.


Jakie są częste przyczyny wypadania włosów u kobiet?


Stres na pierwszym miejscu

W stresie człowiek traci siłę, energie, ale nie tylko. Organizm, który ciągle jest w trybie walki, nie pobiera wystarczającej ilości witamin i składników odżywczych z pokarmu. Aby zachować prawidłowe funkcje życiowe ciało zabiera składniki tam, gdzie może to zrobić najprościej. Włosy, paznokcie, cera zwykle tracą na tym jako pierwsze. Dlatego warto nauczyć się technik relaksacyjnych, bo stresu nie unikniemy. Za to liczy się to, jak sobie z nim poradzimy i jak go zneutralizujemy.


Niedobory witamin i składników mineralnych

Zdrowe odżywanie wczesną wiosną nie jest proste. Co prawda w sklepach znajdziemy świeże owoce i warzywa, nie są one jednak tak zdrowe jakbyśmy tego oczekiwali. Wiele osób nie ma czasu na chrupanie orzechów, czy przygotowywanie zdrowych sałatek. A brak czasu na dobre posiłki szybko odbija się nie tylko na zdrowiu. W dodatku ten paskudny cukier rafinowany, który wysysa z nas wszystko. Nie pozwala wchłonąć się składnikom odżywczym. Bezczelny i cichy złodziej, okrada nas z tego co nam najpotrzebniejsze. Ogólnie współczesna, szybka dieta nie służy zachowaniu zdrowia. Brak produktów z pełnego przemiału. Przetworzona żywność,  która syci ale nie odżywia i mamy plagę niedoborów, za którymi idą też dalsze problemy.

Zaburzenia hormonalne

Spotykane często u kobiet. Występują genetycznie, ale też współczesny tryb życia takim sprzyja. Plaga chorób tarczycy. Zaburzenia cyklu miesięcznego. W przypadku zaburzeń hormonalnych badanie aktualnego poziomu hormonów jest bardzo istotne. A jeśli już zdajemy sobie sprawę, że dane zaburzenia ciągle nas nawiedzają, to nie ma wyjścia, trzeba ciągle powtarzać badania. Warto jednak wiedzieć, że zioła również mogą pomóc. Często wizyta u naturopaty może okazać się bardziej pomocna. Również lekarze medycyny chińskiej mają pojęcie o leczeniu takich schorzeń. Opcji jest wiele i od nas zależy jak podejdziemy to tematu.


Co może pomóc na wypadanie włosów?


Czasami szukanie przyczyny może okazać się drogą zawiłą prowadzącą donikąd. Samodzielne stawianie diagnozy nie jest ani proste, ani też zbyt mądre. Zanim wydasz fortunę na prywatne badania diagnostyczne, badanie włosa pod mikroskopem i inne nowoczesne metody, to może łatwiej odwiedzić lekarza pierwszego kontaktu? Mądry lekarz rodzinny to bezcenny skarb. Szybko skojarzy objawy, przyczyny i skutki niedoborów i poleci odpowiedni lek, nie suplement diety. Nie warto nabierać się na reklamy suplementów na wypadanie włosów, gdyż jest to po prostu wyciąganie pieniędzy z naszej kieszeni. Z kolei farmaceuta też nie zawsze dobrze nam doradzi.

Jeśli nawet nie masz akurat możliwości wybrać się do lekarza, to może poczytać sobie jakie są objawy niedoborów poszczególnych składników. Obecnie np. magnez, cynk, selen i inne są dostępne w formie leków, w wysokiej dawce, która szybko przynosi pożądany skutek. Jeśli dany preparat ma status leku, to jego działanie jest udowodnione. Został odpowiednio przebadany i dopuszczony do sprzedaży. Pewnie, że suplementy dostępne w aptekach też są legalne itp. ale często dawka w jednej tabletce może być tak niska, że dla naszego organizmu nie przyniesie żadnych korzyści.


Pielęgnacja też jest bardzo ważna


Tutaj oczywiście kłania się pielęgnacja naturalna, ziołowa lub apteczna.  Natura często daje nam najlepszą oręż do walki z wypadaniem włosów. Ekstrakty roślinne, które wpływają wzmacniająco na nasze włosy to m.in. pokrzywa, skrzyp polny, rumianek, lawenda, melisa. Pomocny będzie także olejek rycynowy i aloes.

Oczywiście można wybrać zioła do zaparzania, gotowe wcierki-toniki,  maski i odżywki dostępne w drogeriach. Równie skuteczny może okazać się sok z aloesu, który rośnie nam w doniczce. Metod pielęgnacji włosów wypadających jest całe mnóstwo i każdy sposób może okazać się skuteczny.




Moje koło ratunkowe obecnie to:


  • Vianek szampon Normalizujący
  • Bania Agafii Maska do włosów Momentalna Blask i elastyczność
  • Bania Agafii Specjalny Balsam Przyśpieszający wzrost
  • Magnez Forte 
  • Cynk Forte


Dajcie znać w komentarzu czy dotyczy Was ten problem i jak sobie z nim radzicie. Bardzo chętnie odwiedzam moich komentujących.



Czy jeszcze kiedyś będzie normalnie?



Z pamiętnika mamy przedszkolaka 


Obecna sytuacja nie napawa Was optymizmem? Mnie też tak się wydawało, bo jestem znów matką 24 h/dobę. Nikt nie zwolni mnie z moich obowiązków. Brak wolnej chwili dla siebie wpływa niekorzystnie na moje ego. Dobrze, że jednak zdaje sobie z tego sprawę. Pora przeorganizować dzień na nowo i spojrzeć na plusy całej sytuacji.

A moja wcześniejsza organizacja czasu poszła sobie w las. Ale to tylko pozory... Bo życie takich rytmem,  trochę na spontanie też może być ciekawe i całkiem bezstresowe. Zostając w domu tak naprawdę mam więcej czasu niż było to wcześniej. Co prawda plan dnia jest bardziej zaburzony i wszystko zmienia się na bieżąco.

Przyzwyczaiłam się do tego rytmu: przedszkole-dom


Przedszkole ma swoje wady i zalety. Jedną z wad na pewno były choroby. Kiedy miałam już nadzieję, że te wirusy z przedszkola nas opuszczą. A tu trach, wszystko się posypało i z dnia nadzień jestem informowana, że przedszkole nie czynne przez 2 tygodnie. Jak się okazało też na dłużej. Przyszło nam żyć w niepewności o jutro.

Poczułam się jak w jakimś filmie science-fiction. Bo jak tak można zrobić w cywilizowanym kraju? Świat mi się nie załamał, a życie toczy się dalej. Siedzenie w domu z dzieckiem to nie powód do depresji. To czas na kolejne przeorganizowanie życia i dostrzeżenie nowych szans i wartości.

Z dzieckiem też da się przeżyć na co dzień, zwłaszcza gdy jest to już całkiem mądre dziecko. Myślę więc, że warto dostrzegać pozytywy we wszystkim, nawet w takich pozornie trudnych sytuacjach.


Odpowiedzialność:


Przekonanie, że dziecko ktoś za mnie wychowa jest błędne. Nie zrobi tego ani przedszkole, ani tym bardziej szkoła. Oczywiście, że edukacja jest ważna, bo pozwala dostosować się do pewnych norm społecznych. Ale niezależenie od tego, czy dziecko chodzi do przedszkola czy też nie, to wcale nie znaczy, że mamy poczuć się zwolnione z obowiązków. Szkoła, owszem może nas odciążyć, ale czy tak jest naprawdę? Czy nie daje nam tych obowiązków jeszcze więcej?

Gdy dziecko chodzi do przedszkola też tych obowiązków nie brakuje. Każda mama doskonale o tym wie. Maluch musi być odprowadzony do przedszkola i odebrany w określonych godzinach. Podziwiam wszystkie pracujące na etat mamusie. Niektóre przedszkola czynne są czasami do 6.30 do 17.30, ale dla mnie to totalna abstrakcja, aby dziecko tyle tam przebywało. Nasza placówka była czynna 8-15 (syn był do 14 max.),więc w tym czasie często zdążyłam tyko zrobić zakupy, ugotować obiad i posprzątać. Czasem napisać coś na blogu.  Mieszkamy na wsi, więc wszędzie jest daleko. Czas płynie też nad dojazdami samochodem do wszystkich punktów.


Dostrzegać plusy we wszystkim


Doszłam do wniosku, że obecna sytuacja jest zaletą. Dziecko przebywa dużo na zewnątrz, na wsi są do tego idealne warunki. Uodparnia się na choroby, nie jest przetrzymywane w pomieszczeniach, tak jak byłoby to gdyby chodził do przedszkola. Nie ma się co łudzić, że te półgodzinne spacery zimą są korzystne dla zdrowia.  Oczywiście kontakt z dziećmi też jest bardzo ważny, bo syn zrobił duże postępy jak zaczął uczęszczać do przedszkola. Za to mogę być wdzięczna, ale...

Z drugiej strony łapanie stale czegoś nowego od rówieśników nie jest takie super, skoro wszystko później przechodzi jeszcze na mnie.  Od listopada do lutego naprawdę już miałam dosyć tych chorób. Tak więc w tej kwestii przynajmniej mam luz. Nie stresuje się, że muszę na określoną godzinę odwieźć syna do przedszkola i odebrać. Dzień płynie na zabawie na świeżyć powietrzu i oby tylko pogoda dopisała to będzie bardzo dobrze. Obecnie  też zaczyna się akcja ogród, więc nie brakuje nam obowiązków, ale i przyjemności.


Oczywiście wszystko wygląda inaczej z perspektywy mieszkania w mieście. Dlatego bardzo współczuje rodzinom zamkniętym w bloku, w czterech ścianach. Myślę jednak, że kobieta jako opiekun domowego ogniska jest w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji. W nas siła, drogie mamy, dlatego trzymajmy się dzielnie.



Ciasteczka owsiane z karobem i rodzynkami


Ciasteczka owsiane to już moja śniadaniowa tradycja. Kiedy akurat nie mam pieczywa w domu, to takie ciasteczka są idealną propozycją. Ratują nas w kryzysowej sytuacji i są naprawdę szybkie do wykonania. Lubią je zarówno dorośli, jak i dzieci. To zdrowa przekąska, która nie zawiera dużo kalorii, bo jest bez dodatku cukru.  Karob dodaje im  ciekawego aromatu, a rodzynki nieco słodyczy. Ciastka wykonuje tylko z paru składników.

Poznajcie mój sprawdzony przepis, który zwykle robię na oko. Proszę więc o rozważne dawkowanie składników.  Znaczenie ma tu także rodzaj płatków, jak i mąki. Gdy użyjesz pełnoziarnistych, to będzie zdrowiej, ale trzeba dodać nieco więcej mleka. Osoby na diecie mogą nawet pominąć olej, a dodać np. mleko roślinne w zamian mleka krowiego.


Przepis na 12 dużych ciastek owsianych


  • płatki owsiane błyskawiczne 1 szklanka 
  • Jajka 2 sztuki
  • Mąka orkiszowa lub gryczana 1/2 szklanki
  • Rodzynki 50 gram
  • Mleko 5 łyżek
  • Karob 2 łyżki
  • 2-3 łyżki oleju z pestek winogron
  • Tłuszcz do wysmarowania blaszki lub papier do pieczenia


Sposób wykonania ciastek owsianych


Tak naprawdę nie liczy się tu żadna kolejność. Myślę, że tych ciastek nie da się zepsuć, więc wrzucam wszystko po kolei razem i mieszam łyżką. Kiedy wychodzi zbyt suche to dodaje jeszcze mleka. Ciastka są idealne jeśli lubicie gotować z dzieckiem. Mój syn bardzo chętnie pomaga w kuchni i miesza składniki. Pod koniec zawsze zarabiam jeszcze ciasto ręką, aby wszystko dobrze się połączyło. Do ciastek można dodać pół łyżeczki sody, aby były bardziej pulchne i  wyjdzie ich wtedy więcej. Ja zwykle nie daje proszku do pieczenia, ani sody, bo lubię takie bardziej chrupkie i twarde ciastka.




Pyszne i zdrowe ciasteczka owsiane  z łatwością wykonacie w domu. Na śniadanie, na deser, na podwieczorek.  Znikają bardzo szybko, ale bardzo łatwo je upiec. Płatki owsiane są znakomitym źródłem energii, dostarczają nam białka , witamin z grupy B, oraz cennych minerałów jak miedź i mangan. Jednym słowem smaczna  i zdrowa przekąska dla każdego.


Kolekcjonuj chwile, Tu i Teraz



Czas jest pojęciem względnym


Często patrząc na tarcze zegarka łapię się na tym, że czas płynie mi wolniej kiedy na coś oczekuje. A kiedy spotyka mnie coś przyjemnego czas potrafi przeciekać mi przez palce i przyjemność szybko się kończy. Czas spędzony w domu ciągnie się niemiłosiernie, kiedy nie można wyjść na spacer z powodu brzydkiej pogody.

A kiedy jesteśmy na spacerze czas zbyt szybko nam ucieka i trzeba już wracać do domu, bo robi się późno. Czy jesteśmy jego niewolnikami, czy wręcz przeciwnie: tylko od nas zależy jak go będziemy postrzegać. Mądrze jest wykorzystać każdą minutę życia, aby później niczego nie żałować. Rozporządzamy więc czasem w sposób racjonalny i nie tracimy go na głupoty czy nawet destrukcyjne myślenie.




Kolekcjonuj tylko dobre chwile


Warto jest być dobrze zakorzenionym w rzeczywistości. Sama praktyka TU i Teraz pomaga w codziennym życiu. Oderwanie się od natłoku informacji z zewnątrz. Nie martwienie się tym, na co tak naprawdę nie mamy wpływu. 

W internecie, jak i w mediach czyha na nas mnóstwo pułapek, które nie tylko pożerają nasz czas, ale i zabierają nam spokój ducha. A czy warto przejmować się tym, co chcą nam narzucić inni? Każdy ma prawo do własnego zdania, ale od nas zależy czy dana prawda do nas dotrze. Gdy proponują Wam różne rozwiązania, to z pewnością najlepiej decydować samemu o tym jak to odbierzemy. Medytacja również pomaga oderwać głowę od spraw mało istotnych.

Jak odmierzamy czas ?


Zegarek, który widzicie na pierwszym zdjęciu jest ze mną od 2006 roku. Długo,  a nadal działa bezbłędnie. To był dobry zakup, bo jeszcze paręnaście lat temu wszystko było solidnie wykonane. Przez ostatnie lata jednak zostaliśmy zalani przez masę towarów o kiepskiej jakości. Nie wiem, dlaczego tak się stało, ale nie doprowadziło to do niczego dobrego.

A ja przez te wszystkie lata z tym jednym zegarkiem. Nawet nie zastanawiałam się czy był on modny czy nie.  Ile chwil z mojego życia odmierzył. Niektóre były tragiczne, ale wiele było i wspaniałych. Był ze mną na uroczystych okazjach jak i na co dzień. Do sportowych strojów i do sukienki. Nie powiem Wam jaka to marka, bo nie ma jej już w sprzedaży.

 Znalazłam za to zegarki firmy adriatica . To szwajcarskie zegarki, które sprzedawane są już od 1931 roku. Gdybym miała kupić nowy zegarek, to zdecydowałabym się właśnie na taki markowy. Wiem, że za solidną jakość trzeba zapłacić. Ale jaka jest prawdziwa cena tanich przedmiotów, chyba nikt nie ma już wątpliwości. Warto wybierać dobrej jakości zegarki, biżuterię jak inne przedmioty nam niezbędne w codziennym życiu. A o swoim życiu decydujmy sami i nie dajmy się pożeraczom czasu.


Sposób prosty na witaminy: Kiełki rzeżuchy , Jak sadzić i co zawiera rzeżucha?




Kiełki rzeżuchy to już moja coroczna tradycja. Kiedy tylko zbliża się wiosna, zwykle jesteśmy już zmęczeni i osłabieni.  I chociaż zima nie była sroga, to brak witamin daje się odczuć. Warzywa i owoce dostępne w powszechnym handlu wyglądają apetycznie. Niestety nie każdy zdaje sobie sprawę, że często przez długi transport i stosowane do ich uprawy środki nie mają takiej wartości odżywczej jakbyśmy oczekiwali.

Mamy więc wybór, garść suplementów każdego ranka, albo naturalne witaminy samodzielnie wyhodowane w domu. Oczywiście wybieramy zdrowszą opcję, choć bez suplementów też czasem się nie daje obejść. Świeżo zebrane witaminki zawsze jednak mają przewagę.


Jak samodzielnie wyhodować kiełki ?



Odpowiedź jest prosta - kiełkownica miseczkowa Semini. Jest to szklany pojemnik zaopatrzony w metalowe, nierdzewne sitko, na które wysiewa się nasionka rzeżuchy. Do pojemnika wlewamy wodę, a nasionka zraszamy obficie wodą. Wystarczy pięć dni, aby mieć piękne, apetyczne i zdrowe kiełki.

Wodę codziennie wymieniamy i opłukujemy nasiona, aby nie zebrała się na nich pleśń. A kiedy kiełki są już gotowe,  to zbieramy i częstujemy się do woli. Resztę, której nie damy rady zjeść od razu wkładamy do pojemnika i do lodówki, gdzie spokojnie poleżą kilka dni. Kiełkownice myjemy dokładnie i sadzimy od nowa kiełki, aby za parę dni znowu mieć świeże witaminy.

Cały proces sadzenia kiełków pokazywałam na moim Instastory (Instagram @Retromama.blog) powinien być przez jakiś czas w zapisanych relacjach "Testuje". A efekty można podziwiać na zdjęciach na blogu.




Jakie właściwości odżywcze mają kiełki rzeżuchy?


Jak każda świeżo wyrośnięta roślinka rzeżucha jest skarbnicą cennych dla zdrowia składników. Zawiera m.in. Witaminy z grupy B, witaminę C, PP oraz K. Jest źródłem minerałów takich jak: jod, magnez, żelazo, wapń, chrom.

Kiełki rzeżuchy mają doskonałe właściwości odkażające jamę ustną i przewód pokarmowy. Według medycyny naturalnej stanowią dobre panaceum do walki z pasożytami. Nie wiem na ile to jest potwierdzone naukowo, nie mniej dla mnie to ciekawostka. Wiadomo, że dieta roślinna jest korzystna i pomaga w skutecznej detoksykacji organizmu.

Dzięki dużej zawartości siarki rzeżucha może nas wspomóc przy wiosennym wypadaniu włosów.




Zalety Kiełkownicy miseczkowej


W tym roku po raz pierwszy skorzystałam z takiej formy uprawy kiełków i już chyba nigdy nie wrócę do hodowli na ligninie. Pewnie znacie tą dawną metodę sadzenia rzeżuchy.

Kiełkownica ma jednak tą przewagę, że jest higieniczna. Wodę zmienia się codziennie, nawet można pojemnik wymyć i nic się z nim nie stanie, bo to szkło. Nasiona, gdy puszczą korzenie też można przelać wodą. A najważniejsza zaleta, to że mamy nie tylko liście rzeżuchy, ale i korzenie, które też są bardzo cennych źródłem witamin. Nie tracimy połowy rośliny, a mamy całą.

Myślę, ze warto zainwestować w taką szklaną kiełkownicę, gdyż jest ona zerowaste. Nawet gdyby się rozbiła, to szkło zawsze nadaje się do powtórnego przetworzenia. Nie polecam natomiast sadzić kiełków na plastiku.




Obecna pielęgnacja: cera wrażliwa, z niedoskonałościami




Po raz kolejny podejmuje się  tematu mojej aktualnej pielęgnacji twarzy. Nie będzie może to żaden odkrywczy wpis, gdyż w tej kwestii raczej unikam przesady. Uważam, że mniej znaczy więcej i nie kombinuje zbytnio z kosmetykami. Często wracam do produktów, które już mi się sprawdziły. Nie gonię za trendami, a przyglądam się aktualnym potrzebom cery. Stąd właśnie prosta droga do minimalizmu w pielęgnacji.


Jaka jest moja cera?


Z wiekiem zauważam jej zmiany. Coraz mniej kłopotów z przetłuszczaniem, więcej z suchością. Niestety niedoskonałości nie chcą dać za wygraną. Wiem jednak, że to nie wina kosmetyków, dlatego staram się podejść do tego na spokojnie. Nie ma sensu wyrzucać masy pieniędzy na nowinki, kiedy wszystko pochodzi od środka. Dbam więc o odżywianie, regularnie się wysypiam i zdrowiej odżywiam. Wszystko w granicach rozsądku. Zdrowy styl życia ma o wiele większy wpływ na stan skóry niż najlepsze kosmetyki. Pewnie wiele z Was o tym nie pamięta, skupiając się tylko na produktach.


Kosmetyki, które stosowałam w ciągu minionych trzech miesięcy:


Nourish London Kale 3D Cleanse, Oczyszczająca Emulsja.


Trzeci miesiąc używam  Emulsji  Nourish do mycia i jeszcze mi się nie skończyła, a opakowanie ma tylko 100 ml. To tylko świadczy o tym jak wydajny jest to produkt, przy czym zaznaczyć muszę, że używam go tylko do wieczornego oczyszczania. Do zmywania tuszu i cieni miałam jeszcze Mleczko kosmetyczne z innej marki.

Emulsja Nourish jest nadzwyczaj delikatna dla cery i nie powoduje jej przesuszania. Lubię ten efekt po myciu buzi. Makijaż dokładnie zmyty, pory czystsze, bez uczucia dyskomfortu. Ten produkt genialnie zmywa podkład mineralny.

Oczywiście Emulsja nie zastąpi innych kosmetyków do oczyszczania, jak peeling czy maseczka. Nie mniej jest to bardzo poprawny produkt myjący, który znacznie ułatwia pielęgnację cery problematycznej. Fajnie by było ją połączyć w pielęgnacje wieloetapową, aby jeszcze skuteczniej oczyścić cerę. Zwłaszcza jeśli lubi się ona zanieczyszczać.


Bielenda Serum zielona herbata


Serum Bielenda jest w mojej pielęgnacji od miesiąca, w tym czasie zdążyłam zauważam pozytywne skutki jego stosowania. Od kiedy dowiedziałam się, że moje problemy z cerą nie wynikają tylko z moich błędów pielęgnacyjnych, to podchodzę na luzie to wszelkich niedoskonałości. Co nie znaczy, że nie chce się ich pozbyć, a kosmetyki z zawartością kwasów zawsze były u mnie skuteczne.

Skład Serum, jak na kosmetyk drogeryjny nie jest zbyt skomplikowany i nie przeraża długością.
Serum szybko wpływa na poprawę wyglądu cery i zmniejsza widoczne niedoskonałości. Przyśpiesza gojenie, zapobiega nowym zmianom. Delikatnie rozjaśnia i wygładza.

Stosowane na przemian z Serum Duetus. Z tym, że to drugie zdecydowanie ma gorszy zapach. Serum Bielendy pachnie sztucznie, ale jest to zapach nie drażniący. Szybko się wchłania i nie pozostaje prawie żadna klejąca się warstwa.

Mam jednak dylemat co ze stosowaniem tego serum kiedy zrobi się bardziej słonecznie? Będzie potrzebne skuteczne zabezpieczenie przed UV.


Duetus Tonik do twarzy


Ten tonik do dla mnie powrót po dwóch latach. Bardzo mnie ucieszył fakt, że kosmetyki można było kupić w popularnej drogerii.  Brakowało mi prze pewien czas toniku w pielęgnacji, zwłaszcza, że nadal zdarza mi się myć twarz mydłem.

Toniku Duetus używam wieczorem, jak i z rana do odświeżenia cery po nocy. Naprawdę przyjemnie oczyszcza on moją skórę, odświeża, zmiękcza, nie pozostawiając żadnej warstwy.  Plusem jest też niezbyt uciążliwy zapach.

Myślę też, że ten tonik zapobiega też powstawaniu nowym zmian na skórze, o ile jakiś tonik jest w stanie to zrobić sam. Bo wiadomo, że liczy się całość pielęgnacji.

O tym, że tonik naprawdę działa zdążyłam się przekonać już po dwóch tygodniach jego stosowania. Z przyjemnością będę jeszcze do niego wracać. Dobry, polski produkt w rozsądnej cenie.


Duetus Serum Regulujące


Serum stosowane równocześnie wraz z tonikiem  tej serii. Przy pierwszym podejściu do Serum dwa lata temu efekty były lepsze. Widzę, że skład nie został zmieniony, więc nie wiem skąd gorsze działanie.

Ogólnie wiele osób narzeka na zapach Serum, ale mnie on nie przeszkadza, bo szybko się ulatnia.

Serum jest wydajne jeśli stosować go tylko na nie duży obszar skóry. Wchłania się szybko i można nakładać na niego inne produkty, jak i makijaż.

Bardzo spodobał mi się naturalny skład tego Serum. Nie wiem jednak, czy do niego wrócę ze względu na słabsze działanie na moją skórę. (recenzja) Mimo wszystko wart wypróbowania.


Nourish London Relax Calming Moisturiser, Kojący Krem nawilżający


Lżejszy Krem przeznaczony na cieplejsze dni lub na noc. Ogólnie to bardziej sprawdził mi się na noc niż na dzień. Jest to lekki krem, który nie kłóci się z makijażem. Jednak stosowany po podkład sypki mineralny nie dawał mi tej przyczepności. Ogólnie to moja cera bardziej lubi się z tłuściejszymi konsystencjami, pewnie ze względu na wiek. Też tak macie?

Kojący krem nawilżający z Nourish faktycznie ma działanie łagodzące na skórę, przez co znacznie rzadziej się czerwieni i  jest bardziej odporna na zmiany temperatury. Nawilżenie które zapewnia jest dla mnie na 4+.

Warto również wspomnieć o wyrazistym, relaksującym zapachu kremu. Szklane opakowanie to także duża zaleta dla tych co dbają o środowisko.


Martian Gebhardt Tassilo Linde Cream


Recenzje kremu do cery mieszanej z wyciągiem z lipy mogliście przeczytać w styczniu na moim blogu (recenzja). Chciałabym jeszcze wspomnieć o nim ponownie, gdyż akurat mam go na wykończeniu.

Jest to krem z gatunku tych cięższym, tłuściejszych, ale jego wchłanianie na mojej skórze nie jest utrudnione. Krem błyszczy się tylko parę minut od aplikacji, a daje to też szansę aby wykonać na twarzy delikatny masaż i dobrze wklepać produkt. Jest to korzystne, zwłaszcza jeśli skóra traci jędrność lub gdy występują drobne opuchnięcia po nocy (dla mnie jest odpowiedni także pod oczy).

Krem Tassilo Linde w składzie ma cenny wyciąg z lipy i naprawdę daje się odczuć jego łagodzące i regulujące właściwości. Zapach, który posiada jest bardzo naturalny i przyjemny.

Myślę, że byłby dla mnie niezły nawet na wiosnę, bo faktycznie po nim mam mniej krostek.
Krem świetny na dzień i pod makijaż mineralny, kiedy cera potrzebuje większej ochrony. Na lato dla wielu osób może okazać się zbyt ciężki.


Martina Gebhardt Winter Balm 


Ostatni z listy produktów które stosuje, to balsam zimowy z mojej ulubionej marki naturalnej.
Jak zauważyć można opakowanie kremu jest mniejsze i zawiera tylko 15 ml.

Z racji, że zima nas niestety ominęła to kremu nie używam na całą twarz, a jedynie na usta. Bardzo dobrze sprawdza się w roli ochronnego produktu.

Pozostawia wyraźną odżywczą warstwę, ale trzeba go aplikować parę razy w ciągu dnia. Używam go raczej kiedy jestem w domu, ze względu na higienę.

Jeśli chodzi o usta sprawdził się znakomicie i chętnie do niego wrócę w następny sezon zimowy.



Podsumowując:

Tak oto wygląda moja obecna, skromna pielęgnacja twarzy. Z racji, że zima nie była sroga to i stan cery nie jest zły. Obecnie rozglądam się już za lżejszymi kosmetykami oraz kremem z filtrami UV.





Jak wyrazić uczucie? Symbolika miłości



Tak bardzo się różnimy od siebie


W obecnych czasach coraz trudniej jest nam odnaleźć wspólny język. Mężczyzna i kobieta zawsze różnili się od siebie. Dzielą nas nie tylko cechy fizyczne, nawyki wyniesione z domu, co przede wszystkim różne postrzeganie świata. Kobiety zwykle bywają romantyczne, mężczyźni twardo stąpają po ziemi. Niektórzy z nich są praktyczni aż do bólu i trudno szukać u nich romantyzmu. Co się dzieje kiedy się zakochają? Nie jeden twardziel przejdzie wielką metamorfozę. Ale czy to już jest kłamstwo, kiedy chcemy się pokazać z jak najlepszej strony? Zdobyć ukochaną osobę i tworzyć z nią prawdziwy związek dusz i ciał. 


Miłość nas zmienia


Każdego jednak kiedyś dopada to uczucie. Gwałtowne bicie serca na widok wybranki. Kiedy zaczyna mu zależeć facet potrafi zrobić naprawdę wiele. Wykazać dużą chęć do zmian swego charakteru. Wszystko po to, by  tylko podołać oczekiwaniom wybranki. Czas zdobywania wymaga poświęceń. Trzeba naprawdę się wykazać, zwłaszcza gdy konkurencja bywa silna. Ale na serio, każdy przez to kiedyś przechodził. Zmieniamy się pod wpływem miłości i nie koniecznie jest to tylko fałsz. Buzują w nas hormony. Nie myślimy wtedy racjonalnie, pozwalamy sobie na fantazjowanie. To jest nasz czas, pora na bujanie w obłokach. Oczekiwanie na spotkania, romantyczne randki pod gwiazdami.


Jak wyrażamy miłość


Uczucie sprawia, że chcemy tej drugiej osobie nieba przychylić. Spełniamy marzenia drugiej strony. Nawet jeśli tylko to jej wyobrażenia o nas, to chcemy się przystosować. Panowie więc kupują kwiaty i zapraszają na kolacje. Kiedy sytuacja robi się poważna Panie oczekują na prawdziwą deklaracje miłości: będę z Tobą na zawsze. Zaręczyny to już poważna sprawa, od której zależą nasze wspólne losy. Nie ma zaręczyn bez biżuterii i choćby była ona tylko skromna to z pewnością pozwoli lepiej się nam zdeklarować. Przypieczętuje naszą miłość. To pierwsza tak poważna deklaracja, po której zazwyczaj pora na następną. Kiedy dwa życia łączą się razem i od pewnego momentu tworzą swoją wspólną przyszłość.  Przychodzi więc pora na obrączki ślubne  czyli prawdziwy wyraz miłości na całe życie. 




Czas próby


Dwa magiczne kręgi ze szlachetnego stopu stanowią symbol miłości od wieków. Kobieta i mężczyzna wstępują w związek małżeński, przysięgając sobie miłość do końca. Nie zawsze się udaje dotrzymać obietnic, gdyż życie nas zmienia. Przychodzą trudności, los często wystawia na próby nawet najlepszych małżonków. Lecz kiedy na palcu jest ten symbol, to łatwiej jest wszystko przetrwać. Noszenie obrączki ślubnej decyduje o tym, że czujemy tą wieź. Wzajemna pomoc w pokonywaniu trudności, to też wyraz miłości. Kiedy kończy się już czas romantycznych randek i przychodzi twarda rzeczywistość symbole miłości pozwalają nam przypomnieć, że przecież chcieliśmy być razem i nawzajem się uszczęśliwiać. Tylko od nas zależy jak sobie poradzimy z tym trudnym zadaniem, czy przetrwamy. 


Rozdanie na dzień kobiet: Wygraj produkty NKD SKN Organic



Życzenia dla Was:


Drogie kobiety w tym wspaniałym dniu, który jest naszym świętem chciałabym złożyć Wam najlepsze życzenia: Aby nasze święto było przez cały rok i zawsze był powód do uśmiechu. Niech każda z Was pokocha siebie jako najważniejszą osobę na świecie. Rozpieszczajcie się kiedy tylko jest okazja i dbajcie o siebie. Nikt tego nie zrobi za Was.

W dniu 8 marca ogłaszam rozdanie kosmetyków marki  NKD SKN Organic Botanicals . Rozdanie ma formę konkursu, w którym do wygrania są dwie nagrody, a samo zadanie konkursowe jest proste i każdy kto tylko zechce może się zgłosić. Nie ma żadnych szczególnych warunków, poza udzieleniem odpowiedzi w komentarzu i wyrażeniu chęci udziału w konkursie. Rozdanie będzie publikowane również na Instagram, ale wolałabym aby odpowiedzi na pytanie zgłaszać na blogu.

Co możesz wygrać


Nagroda jest dopasowana do sezonu. Są to nowiutkie zestawy kosmetyków samoopalających, które pomogą Wam uzyskać zdrową opaleniznę, w bezpieczny sposób. Z gwarancją  organicznych, roślinnych składów. Piękna opalenizna nigdy nie była prostsza do osiągnięcia. Bez plam na skórze i dłoniach, w łatwy i przyjemny sposób.


Pierwsza nagroda, zestaw:

Gradual Glow Balsam Samoopalający + Babe Water Spray Samoopalający + Rękawica do aplikacji produktu


Druga nagroda , zestaw:

Gradual Glow Balsam Samoopalający + Rękawica do aplikacji produktu



Zasady Konkursu są proste


Aby wziąć udział w konkursie wystarczy udzielić odpowiedź na pytanie:

Co sprawia, że czujesz się kobieco? 

Nie oczekuje długich poematów, choć interpretacja jest dowolna.  Po prostu napisz, co płynie prosto z serca. Szczere odpowiedzi zawsze są najlepsze.


Krótko o kosmetykach NKD SKN 


NKD SKN to marka oferująca organiczne produkty samoopalające. Dostępne są  m.in. w Douglas. Pora zmienić mylne przekonania, że samoopalacz to samo zło. Teraz można mieć piękną opaleniznę, bez konieczności narażania skóry na długotrwałe opalanie. Nadchodzą wiosenne, cieplejsze dni, odsłoń swoją piękną opaleniznę.


Zdrową opaleniznę osiągniesz dzięki zastosowaniu Balsamu Samoopalającego NKD SKN Gradual Glow Tan Lotion

Dzięki intensywnie nawilżającemu lotionowi uzyskasz efekt idealnej i zdrowej opalenizny w naturalnym złocistym kolorze. Lotion pielęgnuje skórę, nadając jej natychmiastowy efekt naturalnej opalenizny pozbawionej smug i nieprzyjemnego zapachu. Idealny produkt dla osób chcących uzyskać natychmiastową opaleniznę która utrzymuje się do 5 – 7 dni. (douglas.pl)

Skład:

Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Water*, Glycerin*, Dihydroxyacetone***, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Panthenol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (Beurre)**, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate***, Hyaluronic Acid, Potassium Sorbate***, Ginkgo Biloba Leaf Extract*, Punica Granatum (Pomegranate) Extract,* Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Extract*, Hydrolysed Silk (Soie), Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Extract*, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract**, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract**, Caramel ** – *organic, **natural origin, ***ecocert


Nie ma chyba już lepszej metody na szybką opaleniznę: Babe Water Spray Samoopalający

Samoopalająca mgiełka nadaje efekt pięknej i zdrowej opalenizny. Wyciąg z lukrecji, aloe vera i witaminy pielęgnują Twoją skórę i nadają jej blask. (douglas.pl)

Skład:

Aloe barbadensis (Aloe Vera) Leaf Water*, Dihydroxyacetone***, Glycerin*, Betaine, Saccharide Isomerate***, Glycyrrhiza Glabra (Liquorice) Root Extract*, Rubus Idaeus (Raspberry) Leaf Extract*, Punica granatum (Pomegranate) Juice Extract*, Ginkgo Biloba (Ginkgo) Leaf Extract*, Cucumis Sativus (Cucumber) Extract*, Hamamelis virginiana (Witch Hazel) Extract*, Fucus vesiculosus (Bladderwrack) Extract*, Carica papaya (Papaya) Extract*, Vitis vinifera (Grape) Juice Extract**, Cucumis melo (Melon) Fruit Extract**, Propylene Glycol, Panthenol, Isopentyldiol, Hydrolyzed Silk, Sodium Citrate***, Citric Acid, Hyaluronic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate – *Organic, **Natural Origin, ***Ecocert.




Regulamin KONKURSU z okazji dnia kobiet:



1. Organizatorem tego "konkursu" jest autor strony : www.retromama.blog
2. Konkurs odbywać się będzie na terenie Rzeczypospolitej Polskiej w dniach od 8-03-2020 do 18-03-2020 do godz. 23:59, na zasadach wskazanych w niniejszym regulaminie.
3. Konkurs przeznaczony jest dla osób pełnoletnich, zamieszkałych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej, które spełnią warunki określone w niniejszym regulaminie.


4. Zasady konkursu:

A. Konkurs ogłoszony zostanie na stronie internetowej www.retromama.blog

B. Aby wziąć udział w Konkursie należy:
- odpowiedzieć na pytanie konkursowe
- Zostawić adres e-mail celem kontaktu w przypadku wygranej


C. Do konkursu nie zostaną dopuszczone wpisy, które:
- naruszają prawo obowiązujące w Polsce,
- naruszają prawa i uczucia osób trzecich,
- zawierają treści powszechnie uznane za społecznie niewłaściwe i naganne moralnie.

D. Uczestnicy konkursu zobowiązani są do zapoznania się z Regulaminem Konkursu. Udział w konkursie, oznacza akceptację wszystkich punktów Regulaminu.

E. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za:
- zgłoszenia, które nie zostały opublikowane z przyczyn od niego niezależnych,
- podanie nieprawdziwych danych lub danych osoby trzeciej przez Uczestników. Podanie nieprawdziwych danych skutkuje odebraniem prawa do nagrody.


F. Nagrody:
- Wygrywają dwie osoby, każda dostaje jeden zestaw kosmetyków NKD SKN
- Organizator poinformuje zwycięzców Konkursu drogą elektroniczną, na adres e-mail
- W Konkursie jeden uczestnik może otrzymać prawo do jednej nagrody.

G.Organizator nie odpowiada za błędne podanie przez Zwycięzcę adresu do korespondencji.

H. Prawa autorskie:
- Uczestnicy Konkursu poprzez dokonanie zgłoszenia, oświadczają, że przysługują im wyłączne i nieograniczone prawa autorskie oraz prawa pokrewne do ich Utworów.
- Uczestnicy zrzekają się jakiegokolwiek wynagrodzenia za korzystanie z pomysłów przez nich zgłoszonych zgodnie z niniejszym Regulaminem.

I. Wyniki konkursu:
 - Zwycięscy zostaną wyłonieni przez jednoosobowe jury w osobie autorki bloga.
- Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu.
- Nagrody zostaną wysłane natychmiastowo po ogłoszeniu wyników.
- Koszt wysyłki nagrody ponosi organizator konkursu. 

5.  Postanowienia końcowe
- Regulamin znajduje się do wglądu na stronie internetowej www.retromama.blog.
- Wszelkie pytania i uwagi można kierować na oficjalny adres e-mail bloga .
- Złamanie ustaleń regulaminu Konkursu przez Uczestnika będzie oznaczało jego wykluczenie z uczestnictwa w Konkursie.

6.  Nadesłane na Konkurs dane osobowe uczestników mogą być przetwarzane przez Organizatora wyłącznie w celu wykonania ich obowiązków związanych z Konkursem oraz w celach informacyjno-marketingowych Organizatora. Dane będą chronione zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. Nr 133/97, poz. 883). Uczestnikom Konkursu przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.




Wyniki konkursu:


Pierwsza nagroda trafia do: Madziakowo

Drugą nagrodę otrzyma: Nostami

Minimalizacja odpadów w naszym gospodarstwie domowym



Śmieci to temat rzeka ;


Przybywa ich bez końca. Jako ludzie nie radzimy sobie dobrze z ich usuwaniem. Chyba nie trzeba już nikomu przypominać, że oceany toną w odpadach, a dzikie wyspy znikają pod nimi. Natura traci ostatnie tchnienie, ratujmy ją póki jeszcze czas. Zacznijmy od zmian u siebie już dziś,  bo jutro może być za późno.

Po wielu własnych przemyśleniach na temat ekologii podjęłam w końcu radykalne kroki w tym kierunku, aby śmieci nasze zminimalizować. Jak sobie radzimy z ograniczeniem odpadów w naszym gospodarstwie domowym, o tym napiszę w dalszej części wpisu.


Klucz do sukcesu


Jest tak prosty, że aż to śmieszne. Aby nie było śmieci, trzeba przestać tyle kupować. Albo kupować rzeczy niezbędne, dobrej jakości i służące nam na lata. Dotyczy to przede wszystkich ubrań, obuwia, przedmiotów życia codziennego. Nigdy nie należy kusić się na coś, tylko dlatego że to jest w promocji i tanie. Kupujemy po wielu przemyśleniach i tylko to, co naprawdę niezbędne.

Zazwyczaj promocje służą tylko temu, aby pozbyć się towaru z półki sklepu. Ubrania sprzedawane na wyprzedażach często są marnej jakości i posłużą krótki czas.  Zewsząd zalewa nas fala marnej jakości przedmiotów, ale niektóre sklepy sieciowe to już naprawdę przesadzają jeśli chodzi o niską jakość.

Kiedy tylko mamy możliwość, kupujemy z drugiej ręki. Nie wszystko jednak można kupić używane, np. buty i bielizna. Dlatego kupuje polskich producentów, dla których niski koszt produkcji nie jest najważniejszy. Takie towary zwykle są trwalsze i posłużą na dłużej. Dla mnie bez sensu jest wymiana czegoś co sezon, tylko dlatego, że tak ma nakazywać moda.


Czy można ograniczyć śmieci?


Przemysł spożywczy stanowi ogromne źródło niepotrzebnych śmieci. Staje się to o tyle absurdalne, że jeść przecież każdy musi. Czy z tym musi łączyć się też produkcja śmieci? Nie chodzi oczywiście o sam towar, co o jego opakowanie. Czy obecnie każdy produkt spożywczy musi mieć folię? Niektórzy tłumaczą to kwestią higieny.

Opakowania z produkcji spożywczej to zazwyczaj: plastikowe kubeczki, foliowe torebki,  metalowe puszki, szklane  słoiki i butelki. Każdy ten rodzaj opakowania powinien trafić do odpowiedniego kosza na śmieci. W tych czasach można już bez trudu nabyć gotowe pojemniki na wszelaki rodzaj odpadów: szkło, papier, plastik, bio i inne. Trwałe i praktyczne kosze na śmieci znalazłam na https://www.swiatworkow.pl/kosze-na-smieci/kosze-do-segregacji/

Najmniejszy problem dla nas obecnie stanowią warzywa, owoce i pieczywo, które kupujemy do własnych woreczków uszytych z firanek. Niestety w mniejszych miejscowościach nadal ciężko kupić kasze, makaron na wagę. Jest jednak możliwość kupna makaronu w opakowaniu tekturowym. Nie chce jednak tu podawać marki, bo kto szuka, ten na pewno znajdzie. Poza tym np. kasze ekologiczne często są już w torebkach oznaczonych PP, które po zużyciu również trafią do odpowiedniego kosza. Zdarzy się też, że nie ma możliwości zakupu sera bez foliowych opakowań, bo sklep nie akceptuje opakowania klienta. Całe szczęście nabiału i wędlin u nas idzie naprawdę mało.


Segregacja śmieci w domu


Tylko od nas zależy, co się stanie z tym nie potrzebnym balastem. Ile go wytworzymy i gdzie on trafi. Można przerzucać odpowiedzialność na producenta, a ten przeżuci ją na przepisy i rządzących. A tak naprawdę to jest nie kończące się błędne koło. Ty jesteś klientem i ty decydujesz ile kupisz, ile śmieci zostawisz. Przykładanie się do segregacji śmieci stanowi ogromną siłę napędową dla ograniczenia odpadów. Śmieci segregowane mają większą szansę być powtórnie przetworzone i to jest klucz do sukcesu.


Podsumowanie lutego i plany na marzec



Luty za nami i ...


Minął tak szybko, że nawet się nie obejrzałam. Z jednej strony się cieszę, bo był to miesiąc dość ponury. Brak śniegu i normalnej zimy wcale nie uprzyjemnia życia tylko je utrudnia. Z drugiej strony marzec to ciężki czas jeśli chodzi o choroby. Jako mama przedszkolaka odczuwam to wyjątkowo boleśnie.

Mimo wszystko staram się we wszystkim odnajdywać pozytywy, gdyż blog  jest obecnie dla mnie prawdziwą odskocznią. Zwłaszcza wtedy, gdy widzę które wpisy chętnie czytacie i że wcale nie muszę już pisać tylko o kosmetykach. To mi dodaje skrzydeł do dalszej pracy nad blogiem (ale i nad samą sobą). Mam już w zanadrzu ciekawe tematy na marzec, o czym napiszę Wam na końcu wpisu.



Wygrana w konkursie 


Dawno nic nie wygrałam w konkursie, a musicie wiedzieć, że bardzo chętnie biorę udział w różnych rozdaniach instagramowych. Zwłaszcza takich, gdzie liczy się jakaś kreatywność i zaangażowanie. Po raz kolejny przekonałam się, że warto być wiernym tym samym osobom na Instagram. Sama obserwacja konta to nie wszystko. A jeśli lubisz osobę  którą obserwujesz, to sama aktywność nasuwa się automatycznie. Tak jak i w życiu, gdy coś nie wychodzi na siłę, a z czystej przyjemności.

Z przyjemnością więc chwalę się moją wygraną u mamalla.pl (blog www.mamalla.pl). Są to kosmetyki marki Corine de Farme z linii Baby bio, które chciałam już dawno kupić w Rossmann, ale dobrze że poczekałam i tym sposobem mam je u siebie. Kosmetyki już stosujemy i powiem Wam tyle, ten żel i szampon są naprawdę super. Dotychczas korzystaliśmy z Babydream i Corine naprawdę przebija je jakościowo. Krem Baby jest bardzo lekki, będzie więc fajny na wiosnę, jak zrobi się cieplej. Możliwe, że napiszę jeszcze osobną recenzję na blogu.




Sportowa porażka


Fajnie się piszę o sukcesach, ale niestety w lutym poniosłam porażkę jeśli chodzi moją terapię rozejścia mięśnia prostego brzucha. W listopadzie mogliście poczytać o moim problemie (Tutaj wpis) i jak z nim walczę. Byłam na kontroli w grudniu i była znaczna poprawa. Czułam, że moje ciało zmienia się na lepsze i wszystko wraca powoli do normy. Niestety w lutym wróciłam do punktu z listopada. 2 miesiące ćwiczeń poszły na marne,  wystarczyła jedna grypa żołądkowa.

Z terapią uroginekologiczną jest tak, że wszelkie dysfunkcje wymagają czasu, cierpliwości i dużo samozaparcia. Zwłaszcza jeśli problem był zbyt długo nie leczony i dochodzą do tego jeszcze inne schorzenia. W lutym porobiłam  także różne dodatkowe badania, które nie wyszły pozytywnie, co mnie trochę podłamało. Nie jest to jedyna przyczyna, ale nie chce się tylko użalać na sobą. Po kolejnej wizycie u mojej fizjoterapeutki zabrałam się do ćwiczeń z większym zapałem i walczę dalej o siebie.




Dietetyczny sukces


Nic tak nie cieszy jak poprawa własnych nawyków dietetycznych. Niestety wraz z wiekiem zauważam, że przychodzi mi to trudniej. Dla każdego sukces dietetyczny wygląda inaczej. U jednych jest to restrykcyjne liczenie kalorii i sumienne planowanie posiłków. A ja ciesze się, gdy więcej gotuje w domu, noszę ze sobą drugie śniadanie, ograniczam przetworzone słodycze oraz czytam składy produktów.

Udało mi się nawet przełamać tradycję tłustego czwartku i upiekłam racuchy bez cukru, z mąki orkiszkowej i na oleju kokosowym. były bardzo smaczne i nie dostałam po nich zgagi tak, jakby to było po kupnym pączku.  Co prawda mój sukces nie daje się przełożyć na cyferki na wadze, ale chyba jestem już na tym etapie, że to dla mnie się aż tak bardzo nie  liczy. Zauważam zmiany w wyglądzie ciała i w lepszym samopoczuciu. A ubrania zawsze można kupić o rozmiar większe, byle dobrze czuć się ze sobą. 





Porządki w szafie i małe przeróbki


W lutym zaangażowałam się też w przedwiosenne porządki w szafie, które zaowocowały przeróbkami krawieckimi. Nie jest to moja pierwsza tego typu akcja, gdyż ubrania przerabiam od dawna. Zawsze staram się uratować jakąś rzecz przed wyrzuceniem.  Dotyczy to nie tylko ubrań, ale i rzeczy codziennego użytku.

 Jeśli syn ma za duże ubranie, to zwężam. A jeśli np. ma za ciasne spodnie to poszerzam je w pasie. Zdziwilibyście się ile można zrobić, aby ubranie miało dłuższe życie. A niestety żyjemy w takich czasach, gdzie panuje fast fashion. Zawartość szafy zmieniana  jest zbyt często. Tania moda, która szybko się nudzi, bo ciągle oferują nam coś lepszego, a jakość ubrań często jest bardzo słaba. Nie jednokrotnie przekonałam się, że ciuchy z second hand są trwalsze niż te  z  sezonowej wyprzedaży w naszym kraju. Staram się też wybierać polskie marki odzieżowe, wbrew pozorom jest ich wiele.

Moje przeróbki pokazałam  tu: naszywki - sposób prosty jak odmienić ubrania , zapraszam do poczytania jeśli jeszcze nie było okazji. Naprawdę każdy może to zrobić, bo nie jest to trudne.




Plany na marzec


No dobra, może troszkę późno, ale naprawdę ten luty był dla mnie zbyt krótki, aby wcześniej coś pomyśleć.  Marzec to dla mnie już poważne przygotowania do wiosny. W związku z tym myślę o ogrodzie warzywnym. Poszukujemy fajnej mini szklarni, bo już tęskno nam do własnej uprawy. A jak wiadomo, w naszym klimacie to dopiero kwiecień, a nawet maj jeśli chodzi o niektóre uprawy. To stanowczo za długo, a powoli mam dosyć tego paskudnego jedzenia ze sklepu. Pomidory z Holandii, banany z Afryki i jeszcze te ogromne rzodkiewki, które urosły na chemii. Może to i ładnie wygląda, ale mam wątpliwości co do wartości odżywczych. Grzechem byłoby nie wykorzystać tego kawałka ziemi jaki mamy.

Jeśli chodzi o kwestie blogowe, to na marzec mam zaplanowane testy kosmetyków Oriflame. Na razie jednak nie zdradzam co to będzie. Chciałabym w końcu zadbać o swoje nogi. Wstyd przyznać, jak się zapuściłam przez tą zimę-nie-zimę. Niestety przez zimowe miesiące nie za bardzo mam ochotę na zabiegi pielęgnacyjne i ograniczam je do minimum. W związku z tym, że chodzę na basem to chce się dobrze poczuć ze sobą. Może nie wyglądam jak miss, ale odrobina miłości własnej zawsze wskazana. Będzie więc test kosmetyków Vita Liberata, a także małe rozdanie dla wiernych czytelników bloga.


Tak oto dobrnęliśmy do końca mojego podsumowania. 

Mam nadzieję, że spodoba się Wam i dacie znać w komentarzach co o nim myślicie. Chętnie zawsze zaglądam do komentujących mnie osób.





Robert Monroe Podróże poza ciałem - recenzja



To się dzieje kiedy śpimy:


Zjawiska paranormalne niewątpliwie budzą wiele emocji. U jednych to strach, u innych ciekawość i potrzeba bliższego poznania. Sen jest zjawiskiem nad którym zwykle nie mamy kontroli. Czasem pamiętamy swoje sny, które bywają wyjątkowo realistyczne, lecz po przebudzeniu się szybko o nich zapominamy. Często jednak nie przywiązujemy większej uwagi do tego, co się dzieje podczas naszego snu.

Pochłonięci codziennością nie mamy czasu na analizowanie swoich sennych fantazji. A przecież śpiąc spędzamy dużą część naszego życia. Bez snu nie jesteśmy w stanie skutecznie się  zregenerować. Gdzie tak naprawdę przebywamy podczas snu i co mogą oznaczać niektóre dziwne sny np. o lataniu? R.A. Monroe w książce "Podróże poza ciałem" udziela odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań. Jest to jednak lektura specyficzna...


Kim był Robert Monroe


Urodzony w 1915 roku, mieszkał i  pracował w Ameryce. Tam też przeprowadzał swoje doświadczenia podczas których badał m.in. atypowość snu oraz wpływ dźwięku na prace mózgu. Biznesmen, który mógł sobie pozwolić na sfinansowanie swoich "dziwacznych" badań naukowych. Rewelacje, które opisał w trylogii na temat doznań poza ciałem  z pewnością do dziś budzą wiele kontrowersji.

Spotkać się można z twierdzeniem, że to po prostu jego wybujała fantazja. Nieprawdopodobna praca mózgu, który potrafił wytworzyć tak skomplikowane scenariusze.  Monroe zmarł w 1995 roku, poświęcając pół swojego życia na badania stanu OBE. Nie był ani pierwszym, ani też jedynym badaczem tego zjawiska.  Pozostawił wielu uczniów, następców, którzy kontynuują jego dzieło nie tylko w Instytucie Monroe w Wirginii w USA, ale i na całym świecie.




 Opowieść o najbardziej ekscytujących przeżyciach, jakie zdarzyły się człowiekowi..
Robert  A. Monroe, spokojny biznesmen z Wiginii - zaczął doświadczać tajemniczych stanów, które całkowicie zmieniły jego życie. Gdy po raz pierwszy zobaczył swoje ciało leżące w łóżku, myślał, że postradał zmysły...




Moja recenzja książki "Podróże poza ciałem"


Niewątpliwie nie jest to łatwa pozycja do czytania. Zwłaszcza osoby sceptycznie nastawione do zjawisk paranormalnych mogą wyciągnąć błędne wniosku co do tej książki. Dla niektórych będzie ona po prostu fikcją literacką i nic na to nie poradzimy.

Powszechne są opinie, że Robert Monroe po prostu miał bujne sny oraz halucynacje. Sam autor miał podobne zdanie w początkowej fazie swoich doświadczeń. Bo kto przy zdrowych zmysłach uwierzy w to, że wychodzi z ciała fizycznego drugim ciałem astralnym i odbywa podróż. Choćby była ona tylko do drugiego pokoju? Niewątpliwie może to budzić obawy o własne zdrowie psychiczne.

A jednak są osoby, które przeżywają takie podróże, nawet do odległych galaktyk, spotykając po drodze dziwne istoty jak i innych podróżników. Myślę, że nadal jest to zamknięte grono osób, które dzielą się swoimi spostrzeżeniami tylko między sobą, obawiając się braku zrozumienia.

Podróże takie wywierają na ciele fizycznym niezatarte wrażenia, które odczuwa się nawet podczas dnia następnego. Osoba, która doświadcza wyjść z ciała z pewnością nie pomyli tego stanu ze zwykłym snem.

Oczywiście wiele z Was przeżywa takie podróże, ale zupełnie ich nie pamięta po wybudzeniu się rano. Czy kiedyś czułeś/czułaś się dziwnie rano po przebudzeniu? Uczucie jakby lewitowania i unoszenia się? To nie szaleństwo, ale pamięć o przeżytym OBE.

Nie mogę Wam  napisać, czy  książka się Wam spodoba, jeśli jesteście niedowiarkami i skupiacie się tylko na realnym aspekcie życia. Podobno Robert Monroe napisał ją w ten sposób, że niektóre zdarzenia mogą zrozumieć tylko osoby doświadczające podróży astralnych.

Ja wiele z tej książki zrozumiałam.Także niektóre moje wydarzenia z dzieciństwa,  jak i dziwaczne sny w końcu znalazły swoje wytłumaczenie.



Obecnie ponownie czytam książkę "Podróże poza ciałem" po tym jak przeczytałam kolejne z serii "Dalekie podróże" oraz "Najdalsza podróż". Zdecydowanie druga część zrobiła na mnie większe wrażenie, niż "Podróże..."  Jednak czytając wszystkie trzy mamy jaśniejszy obraz całego zjawiska jakim są podróże astralne.


Moja wymarzona szafka na buty



Szafka na buty niezbędna w każdym domu


Szafka na buty dla każdej pani domu to ważny element wyposażenia. Ma być praktyczna, pojemna ale i decyduje o pierwszym wrażeniu jakie odniosą nasi goście. Nie wiem jak Wy, ale ja od kiedy jestem mamą stale cierpię na brak miejsca. W końcu rodzina powiększyła się i ten mały człowiek też potrzebuje dla siebie więcej przestrzeni. Tak samo jak dorosły ma buty i chce je sobie postawić w szafce. A  więc nasza stara szafka na buty wymaga już natychmiastowej wymiany i szukam czegoś nowego. Przeglądając stronę https://meb24.pl/meble/szafki-i-regaly/szafki-na-buty postanowiłam stworzyć mały poradnik o tym, jaką szafkę na buty kupić. Będzie on dla mnie pomocą, ale też na pewno przyda się czytelnikom bloga.


Jaką szafkę na buty kupić ?


Kryteria doboru szafki wcale nie są takie proste, jak mogło by się nam wydawać. Obecnie na rynku mamy  naprawdę duży wybór mebli do przedpokoju stąd też i nasze dylematy. O tym jaką szafkę kupimy na pewno decyduje powierzchnia jaką dysponujemy. Na mały metraż bardziej mogą się sprawdzić szafki wiszące, które nie będą tak zajmować miejsca i mimo to  doskonale spełnią swoją rolę. Meble na buty mogą mieć całkiem nietypowe wzornictwo i nie ma wcale utartych schematów jeśli chodzi o tą kategorię. Kolorystykę dobieramy według własnego gustu i upodobań i nie musimy godzić się na jakieś ograniczenia. W końcu mamy "wolność Tomku w swoim domku".




  1. Szafka na buty Akutan
  2. Szafka na buty Barrow
  3. Szafka na buty Nador


Dla kolekcjonera butów


A co jeśli jesteś wielbicielką butów i masz ich naprawdę sporo? Ja co prawdą nie kolekcjonuje tych butów, ale i tak mam ich pewną ilość. Dla mnie zawsze jest to zbyt mało, za to mój mąż twierdzi, że mam za dużo butów. Moje buty więc są chowane i wyjmowane z innej szafy sezonowo. Letnie upycham po szafkach, a te które obecnie noszę czyli zimowe leżą sobie w przedpokoju. Nie mieszczą mi się w szafie, dlatego też zastanawiałam się nad takim rozwiązaniem jak komoda na buty. Taki mebel z pewnością ma większą pojemność, więc zmieści więcej. A jeśli kupię taką większą, to zmieszczą się w niej też inne rzeczy. Nigdy nie wiem, gdzie mam chować parasole, szczotki i akcesoria do butów, latarki i inne rzeczy, które plątają się czasem po domu szukając swojego miejsca. Wysoka komoda na buty jest więc rozwiązaniem idealnym.



  1. Komoda Szafa na buty stojąca Lafay SM
  2. Szafka na buty Labrea 
  3. Komoda na buty Bamako



Dla wielbicieli minimalizmu


Od paru już lat panuje moda na prostotę, która dotyczy również i mebli. Nie chcemy zagracać swojego domu, dlatego każdy zakup jest wielokrotnie przemyślany. Mebel taki jak szafka ma być przede wszystkim komfortowy w użytkowaniu i tu z pomocą przychodzi na styl skandynawski. Proste komody na stojących długich nóżkach, które niesamowicie ułatwiają sprzątanie. Neutralna kolorystyka i styl mebli, który przynosi ukojenie dla oczu. Mając takie meble o wiele łatwiej się zrelaksować. Chociaż mam wrażenie, że styl ten jest bardziej dla ludzi skierowanych do wewnątrz. Co mam na myśli? Osoby lubiące minimalizm kupują raczej z konieczności i kierując się prostotą. Nie zmieniamy mebli co sezon, dlatego oczekujemy jakości i uniwersalnego wzornictwa.




  1. Szafka na buty Inu z funkcją siedziska
  2. Indio komoda 80 cm 
  3. Indio Komoda 180 cm 



Niewątpliwie zakup nowej szafki na buty nie jest sprawą prostą. Decydować będą o nim różne czynniki, jak funkcjonalność, cena mebla, jak i powierzchnia którą dysponujemy. Warto wybrać mebel solidny i trwały, tak aby służył on nam wiele lat i cieszył swoim widokiem.


Copyright © Retromama.blog