Prawda czy Fałsz


Co u mnie słychać?


Ostatnio chciałam mieć idealnego Bloga i Instagram. Z tego powodu ciągle starałam się wrzucać jak najlepsze momenty.  Popracować nad aranżacją zdjęć i ogólnie pokazać, że jestem super i wszystko wokół mnie jest naprawdę ok.

Świetne kosmetyki do testów, pyszna herbata, dużo owoców, warzyw z własnej uprawy.

I moje dziecko to anioł chodzący, bo taki grzeczny i mądry.

Nagle ta sztuczna bańka pękła i znów się posypało...Miałam robić podsumowanie czerwca, opisać moje sukcesy, tego nie zrobię, a piszę ten tekst.


Dlaczego nie jest idealnie?


Myślę, że nie tylko na Instagram ludzie starają się pokazać z jak najlepszej strony. Rzeczywistość fałszuje się wszędzie. Niektórzy grają przed znajomymi, jakie to idealne małżeństwa mają, super prace, dzieci itd.

Chcemy pokazywać, co najlepsze. Ciągle uśmiech przyklejony do twarzy. Radzimy sobie doskonale ze wszystkim. Opanowaliśmy sytuację...

Jeśliby nie oglądać telewizji, można mieć wrażenie, że świat nie jest taki zły.

A przychodzi taki moment, że to wszystko ulatuje i zostajemy z gównem w ręku. Otwierają się nam oczy na tą gorszą prawdę o nas, o otaczającym świecie, ludziach. A może po prostu to była tylko ułuda, którą stworzyliśmy sobie sami?


A życie jest zwyczajne i ludzie mają wady


To doskonała sentencja tego wszystkiego. Nie można zbyt wiele oczekiwać. Tworzyć wokół siebie sztucznej rzeczywistości, bo to grozi nieuchronnie upadkiem. Najgorsze, że upadek może być naprawdę bolesny.

Popłyną łzy, gdy nie poradzimy sobie z tym wszystkim.  Warto więc poszukać pomocy u innych. Przyznać się, że już nie dajemy sobie z tym rady. Nie dusić w sobie żalu, rozczarowania. Bo jesteśmy tylko ludźmi. Inni też nie są idealni, choćby za takich się uważali.

Warto przyznać, że potrzebna nam pomoc. A nawet wymagać jej od innych.





7thHeaven Maseczki Superfood i Plastry Węglowe na nos



Zapraszam na moją krótką opinię odnośnie Masek 7th Heaven, które miałam okazję wypróbować w ciągu minionych dwóch miesięcy. 

Maseczki 7th Heaven Superfood mają swoje pięć minut :

  • Superfood Blueberry Mud Mask
  • Superfood Avocado Clay Maska
  • Superfood Matcha&Chia Clay Mask
  • Superfood Cannabis Sativa Peel-Off Maska



Najmniej polubiłam się z Maską Peel-Off, która chyba przez wysoką zawartość alkoholu w składzie podrażniła mnie podczas aplikacji. Skóra była czerwona, ale po usunięciu zaschniętej maski i nałożeniu kremu to podrażnienie zniknęło. W sumie to nie zauważyłam, aby ta maska jakoś pozytywnie wpłynęła na skórę mojej twarzy. 

Maska Avocado  zawiera drobinki peelingujące. Maseczka ta jest kremowa, a producent obiecuje uczucie nawilżenia i takie też zaobserwowałam. Zapach tej maseczki był dla mnie relaksujący, owocowy. W składzie natomiast znajdziemy naturalną glinkę, glicerynę, naturalne masła i oleje. 
Maska ta troszkę działa oczyszczająco, jeśli by dobrze masować twarz podczas jej zmywania.

Superfood Matcha&Chia Clay Mask to produkt o konsystencji kremu i lekkim działaniu oczyszczająco-nawilżającym. Zapach wydawał mi się troszkę sztuczny, ale o dziwo relaksujący i przyjemny. Spodobała mi się aksamitna formuła produktu oraz jego łatwe zmywanie.

Kolejna i ostatnia, którą opiszę to Blueberry Mud Mask o ciekawym, liliowym kolorze. Maseczka jagodowo błotna,  która uroczo wygląd na twarzy nadając mi ciekawy wygląd podczas relaksującego zabiegu. Jej zapach również okazał się bardzo udany i przyjemny. Zdecydowanie warta wypróbowania.





Plastry Węglowe na nos z 7th Heaven 


Pierwsze tego typu skuteczne plastry, które miałam okazję wypróbować w ciągu ostatnich lat. Wszystkie inne, wcześniej stosowane nie działały. Po tych plasterkach naprawdę widać różnicę. Jest jednak jeden szczegół, trzeba stosować regularnie dla podtrzymania efektu. Producent zaleca stosowania nie częściej niż 3 razy w tygodniu.

Z drugiej strony wydaje mi się, że cery wrażliwe muszą uważać. Plastry 7th Heaven naprawdę mocno przylegają i można sobie zedrzeć nie tylko zaskórniki, ale i naskórek. Dobrze jest plaster odrywać pomału i robić to od boków nosa do środka.


Biobaza Sun, seria kosmetyków na lato?



Kiedyś było inaczej?


Dawno temu, za górami, za lasami, kiedy nie było jeszcze filtrów przeciwsłonecznych ludzie chronili się przed słońcem w naturalny sposób. Rozsądnie korzystali z kąpieli słonecznych. Pielęgnowali skórę olejami. Odżywiali się dobrej jakości żywnością...Wszystko było wtedy prostsze. Może czas powrócić do tych nawyków?


Kosmetyki Biobaza Sun 

Wyjątkowa seria, przeznaczona do ochrony skóry w słoneczne dni i ciepłe wieczory skradła moje serce. Dlatego, że przypomniała mi moje dzieciństwo na wsi. Kiedy nie bałam się słońca i nikt nawet nie słyszał o dziurze ozonowej, zanieczyszczeniach powietrza itp. 

Dlaczego są takie wyjątkowe?
Kryją w sobie bogactwo naturalnych olejów i maseł, oraz ekstraktów roślinnych, które pomagają nie tylko łatwiej złapać opaleniznę, ale i pielęgnują oraz po części chronią. Pomimo to, producent pisze wyraźnie o warunkach bezpiecznego stosowania z kąpieli słonecznych. A osoby z jasną karnacją szczególnie powinny zachować ostrożność.

Wymarzona seria kosmetyków na urlop?
Obecnie panuje duży boom na kosmetyki ochronne z filtrami UV. Oczywiście nie neguje tego trendu, bo jest po prostu koniecznością. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku opalania słowo "rozsądek" gra rolę kluczową.

Prawdziwą sztuką jest opalić się ładnie i bezpiecznie. Myślę, że najgorzej mają osoby mieszkające w mieście, na co dzień przebywające w pomieszczeniach. A kiedy raz do roku wyjadą na urlop, to oparzenia gwarantowane, jeśliby się odpowiednio nie chronić wysokim filtrem. 

Sama jednak dużo przebywam na zewnątrz prawie cały rok. Mam też ciemniejszą karnację i ogólnie to nie pamiętam, aby kiedyś wystąpiło u mnie poparzenie słoneczne. Nie opalam się leżąc plackiem wiele godzin, ale przy okazji prac ogrodowych.  Zwykle stosuje filtry na twarz, a resztę ciała odpowiednio osłaniam ubraniem. Opalam się stopniowo, pilnując aby nie przedobrzyć. Bo ładna opalenizna, to przede wszystkim zdrowa opalenizna. 


Jakie kosmetyki Biobaza zdążyłam wypróbować:


Biobaza Sun&Sea Forever Dry Sunning Oil
Konfitura w płynnej formule przyśpieszająca opalanie, 250 ml
Marchew i Orzech




Suchy olejek jest przyjemny i wygodny w stosowaniu. Zawiera bardzo dużo naturalnych olejów naturalnych: migdałowy, kokosowy, arganowy, oliwę  z oliwek, macadamia, z marchwi, nagietka, jojoba, witaminę E. Skład ma po prostu bajeczny. 

Nie jest przeznaczony tylko do opalania, można go Użyć na wiele sposobów. Często używam go po wieczornej kąpieli. Sprawdza się też jako olej pielęgnacyjny do zabiegu tzw. olejowania włosów. Nie ma też przeszkód, by aplikować go na twarz, ręce, stopy, jako produkt odżywczy i pielęgnacyjny. Jednak do masażu kiepsko się nadaje, bo dość szybko się wchłania. A dla mnie też to jest zaletą. 

Nie zauważyłam, aby brudził mi ubrania, czy zatłuścił. Oczywiście najpierw nakładam produkt na ciało  i chwilę poczekać aby mógł się wchłonąć. 

Nie zawiera konserwantów, barwników i sztucznej kompozycji zapachowej. W celu nadania zapachu zawiera naturalne olejki eteryczne.

Pompka działa sprawnie i ułatwia dozowanie produktu na dłoń. Bardzo higienicznie, nic nie kapie wokół, butelka nie jest umazana olejem. 


Biobaza Sun&Sea Forever Supertanning Royal Gold Marmelade
With Fine Golden Dust
Marmolada do Intensywnego opalania Royal Gold, 150 ml




Royal Gold to kosmetyk trochę cięższego kalibru, głownie przez konsystencję, ale i zapach. Z tej zgrabnej tubki produkt wyciska się łatwo, a jak jest ciepło to ma bardziej olejowo-maślaną postać.  Od razu po aplikacji na skórę czuć, że jest tłusta, ale też i dłużej utrzymująca się na ciele.

W składzie Marmolady na pierwszym miejscu widnieje wazelina, a następnie oleje: słonecznikowy, z marchwi. Nieco dalej oliwa z oliwek, olej z nagietka oraz beta-karoten. Jest również puder z masła kakaowego. Sami widzicie, że jest to produkt dość ciężki. Ale ma też swoje zadanie, aby chronić skórę od słońca. I moim skromnym zdaniem bardzo dobrze to robi. 

Po wyciśnięciu z tubki widzimy zwartą konsystencję, która w kontakcie z ciepłem skóry dobrze się rozprowadza. Pozostawia nie tylko tłusty połysk, ale i  złote drobinki. Dodam, że nie jest to sztuczny brokat, a naturalne minerały i tlenki. Subtelnie połyskuje na skórze, bez efektu dyskoteki. 

Zapach Marmolady kojarzy mi się z dawnymi wizytami w solarium. Mimo wszystko dla mnie są to dobre skojarzenia. Jest taki zmysłowy, idealny na samotną sesję opalania. 


Biobaza Sun Supertanning Marmelade
Marmolada Przyśpieszająca opalanie 250 ml



Supertanning Marmelade w 250  słoiczku to jakby brat Ryal Gold, tyle że bez złotych drobinek. Jednak ma bardziej orzechowy zapach i nieco lżejszą postać po rozprowadzeniu na skórze.

Ogólnie to nie daje takiego wrażenia tłustości jak Royal Gold. W słoiczku natomiast wygląda na produkt bogaty, o masełkowej ale nie zbitej konsystencji. 

Ten produkt u mnie  troszkę brązowi skórę. Nałożony np. na nogi daje od razu efekt delikatnej opalenizny. Jednak ja z natury mam ciemniejszą skórę, więc nie wiem jakby to wyglądało u osób z jasną karnacją. 

Skład Marmolady nie jest zbyt dług, ale znów na pierwszym miejscu widnieje Petrolatum. Co kto woli, mi osobiście nie przeszkadza w produktach do ciała. Warto jednak podkreślić dalsze, wartościowe składniki, jak olej z marchwi i wyciąg z orzecha włoskiego. Stworzone wprost, aby lekko brązowić skórę oraz działać na nią ochronnie. 


Biobaza Sun After-Sun body Lotion
Jogurt do ciała po opalaniu 150 ml



Jogurt do ciała po opalaniu to kosmetyk pielęgnacyjny,  ale z  kategorii SOS dla skóry. 
Ma świetną, lekką, ale nie płynną konsystencję, która przywodzi na myśl produkty mleczne, a skojarzenia z galaretką są również mocne. 

Obecnie jest to mój ulubiony kosmetyk do pielęgnacji wieczornej. I to nie z powodu tego, że co dziennie jestem spalona przez słońce, którego ostatnio jak na lekarstwo. Po prostu ten S.O.S Jogurt jest takim przyjemnym kremem do ciała. A nawet używam go czasem na twarz, ze względy na jego delikatne chłodzące i kojące właściwości.

W miarę szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Skóra oddycha, jest też świetnie pielęgnowana. 

Kosmetyk ten daje na skórze subtelny zapach,  jak z wnętrza orzecha kokosowego. Relaksuje i przywodzi na myśl same dobre skojarzenia. Jest bardzo wydajny, ale 150 ml przy regularnym stosowaniu na ciało pójdzie szybciej. 

Jogurt do ciała S.O.S jest kosmetycznym must have na lato. A jeśli wybieracie się na urlop może okazać się niezbędny. Mi ostatnio pomógł po ugryzieniu komara. Jednak wysoka zawartość aloesu i wyciąg z zielonej herbaty muszą działać dobrze. 



Ostatnim produktem, który ostatnio bardzo często stosuje jest Biobaza Bee Balm Sun Therapy, Balsam do ust z SPF 15. Moim zdaniem najlepsza pomadka pielęgnacyjna całoroczna. Pisałam o niej już na blogu w ubiegłym roku: https://www.retromama.blog/2019/11/kosmetyki-biobaza-warte-poznania.html




Femme Luxe, wygodne ubrania?



Trudne wybory blogerki?


Tak naprawdę nie chciałam nic zamawiać ze sklepu Femme Luxe, ale otrzymałam tyle razy propozycje współpracy, że uległam. Życie blogera czasami bywa trudne, kiedy potrzeba się opierać różnym pokusom. A jak to większość kobiet ciągle myślę, nie mam się w co ubrać. Pomimo tego, ciągle szafa pęka w szwach. Raz chudnę, to znowu przybieram na wadze.

Czasami naprawdę ciężko mi jest ubrać się ładnie i wygodnie. Raczej w większości poszukuje rzeczy dobrej jakości, ale za nie wielkie pieniądze. A czy możliwe jest znaleźć ubrania, które nie kosztują wiele i są dobrej jakości? Nie można odpowiedzieć, bo tak naprawdę jakość dla każdego znaczy coś innego.

Pytanie więc, czy to zamówienie spełniło moje oczekiwania? O tym dowiecie się z dalszej części wpisu.


Jakie ubrania zwykle kupuję?


Zdecydowanie zabrakło mi ostatnio ubrań domowych, dlatego na takich skupiłam się robiąc to zamówienie. Jak wiecie,  dres ostatnio przeżywa swój wielki powrót, chyba też z uwagi na zasięg akcji zostań w domu. O wiele bardziej więc skupiamy się na tym, aby i w domu wyglądać ładnie. Na wypadek, gdyby potrzeba było szybko otworzyć drzwi Panu Kurierowi?

Przeglądałam więc interesujące mnie kategorie:
Joggers
Loungewear

Musicie przyznać, że w sklepie, na modelce wszystko wygląda po prostu obłędnie. Ale zwraca uwagę też fakt, że modelka ma szerokie biodra i wąską talię. Nie wiadomo na ile to zasługa programu do obróbki zdjęć. Nie mniej, aby przekonać się jak naprawdę to wszystko leży na zwykłej kobiecie, to trzeba zamówić i przymierzyć. A na moje zamówienie czekałam tylko kilka dni, więc spokojnie ten czas nie był bardzo długi.



Które ubrania zamówiłam na Femme Luxe?



Charcoal Fitted Short Sleeve Crop T-Shirt
Rozmiar 10 
Kolor Charcoal



Od dawna chciałam przymierzyć tego typu crop top, ponieważ  powraca moda na takie. Jak się okazuję, tego typu koszulki noszą nawet kobiety o niezbyt idealnych kształtach. Stwierdzam jednak, że do tego potrzeba mieć odwagę i naprawdę dobrze czuć się ze swoim ciałem. Myślę więc, że jeszcze muszę popracować sporo z moim brzuszkiem, abym mogła poczuć się w tej koszulce naprawdę spoko.

Materiał topu to: 95% wiskoza i 5% elastan. Jest dość elastyczny i dobrze się dostosuje nawet do większego biustu. Gumka pod biustem skutecznie utrzymuje go na miejscu. Założyłam go do mojej ulubionej pikowanej spódnicy z bawełny i według mnie wyszedł bardzo przyjemny zestaw. Pytanie tylko, gdzie ja w nim pójdę?



Black Yves Saint Love Graphic Print Slogan
Rozmiar S/M , 8/10
Kolor Black


https://femmeluxefinery.co.uk/


Typowy, czarny T shirt z napisem pasuje zwykle do większości rzeczy z mojej szafy. Można go nosić do spodni, spódnicy, a latem i do szortów. Wybrałam dość mały rozmiar, biorąc pod uwagę głównie mój niski wzrost. Na zdjęciu w sklepie modelka miała tą koszulkę jeszcze zawiązaną powyżej talii, więc ciężko mi było ocenić jaka jest jej długość. Koszulka okazała się mieć dla mnie odpowiednią długość. Ja mam ją do bioder przy moich 1,60 m wzrostu.

Co dziwne, to koszulka nie jest też za ciasna, choć zdecydowanie "Przy ciele". Materiał z jakiego jest wykonana to 100% bawełna. Niestety zabrakło mi elastycznego dodatku w tkaninie. Sama bawełna też się oczywiście rozciąga, ale szybko też traci kształt i wypycha się np. na biuście. Koszulka nie farbowała w praniu. 



Grey High Waisted Lightweight Joggers
Rozmiar 10 
Kolor Grey



Spodnie joggery damskie w kolorze jasno-szarym na zdjęciu  w sklepie prezentowały się bardzo ładnie. Wybrałam je z tego względu, że na lato brakowało mi jasnych spodni o takim kroju. Myślałam, że będą pasować głównie do stylu sportowego.

Jednak kiedy spodnie przyszły, to trochę zawiódł mnie ich krój, który niestety na mnie nie leży dobrze. Myślę też, że to trochę wina rozmiaru, z moim wzrostem powinnam raczej celować w S. Jestem raczej drobnej budowy, jedynie mam problemy z talią. Nie wiem naprawdę, czy taki krój jest dla mnie odpowiedni? Popatrzcie sami na zdjęcia.

Materiał, z którego są wykonane to 95% poliester i 5% elastan. Dla mnie niestety dość sztuczny w dotyku, nie nadaje się na upały. 



Taupe & Black Oversized Hoodie Shorts Loungewear Set
Rozmiar M 10/12 
Kolor Taupe&Black



Brązowo-czarny zestaw Oversize: spodenki i bezrękawnik wyglądał na mega przytulny. Taki też okazał się w rzeczywistości. Byłam pewna, że jest to 100% bawełny, jednak po spojrzeniu na metkę okazało się inaczej. Na metce jest informacja: 50% poliester, 50% bawełna.

Zamek, który jest wszyty w bezrękawnik jest metalowy i dość ostry. Myślę, że wymienię go na plastikowy, bo raczej się nie wyrobi w trakcie użytkowania.  Obawiam się, że mogę się nim skaleczyć, lub co gorsza zrobi to mój syn.

Spodenki jak dla mnie wymagają zwężenia. Choć jest to rozmiar M to na moją sylwetkę bardziej by pasował S. Zwykle to M było na mnie dobre, ale ostatnio troszkę schudłam.

Myślę też, że będę musiała skorzystać z usług krawcowej, aby ten komplet nieco poprawić. Takie są niestety uroki zamawiania on line.



Tak oto wygląda moje pierwsze zamówienie ze sklepu internetowego Femme Luxe.
Myślałam, że te ubrania będą słabej jakości i ogólnie po rozpakowaniu zamówienia byłam zawiedziona. Jednak po zrobieniu zdjęć i stylizacji myślę, że jestem zadowolona. Głównie te rzeczy sprawdzają się w codziennym użytkowaniu. Po prostu są praktyczne i nawet ten krótki top jest fajny do ćwiczeń.

Kosmetyczne nowości maj-czerwiec



Co nowego na półce kosmetycznej?


Wpisy z nowościami pojawiają się u mnie coraz rzadziej. Nie znaczy to jednak, że zaprzestałam pielęgnacji i zapuszczam się. Oczywiście o tej porze roku mam mniej czasu dla siebie, albo wolę go przeznaczyć na bardziej ambitne zajęcia. Wiem też, że na mojego bloga zerkają też fanki kosmetyczne, więc dla nich ten wpis szczególnie. 

Dziś pokaże Wam jakie nowości pojawiły się u mnie w maju i w czerwcu. Niektóre z nich już naprawdę dobrze poznałam. Jednak na pełne recenzje jeszcze się nie decyduję, z braku czasu. Obiecuję, nadrobię...


Kosmetyki Biobaza, które testuje od maja

  • Bee Balm Sun&Sea Forever SPF 15 Balsam do ust, który jest już u mnie hitem kosmetycznym. 
  • Biobaza Sun Marmolada Przyśpieszająca opalanie
  • After-Sun Body Yoghurt , Jogurt do ciała po opalaniu
  • Biobaza Sun&Sea Forever Supertanning Royal Gold Marmalade
  • Konfitura w płynnej formule Przyśpieszająca Opalanie



Kosmetyki Biobaza, posiadają działanie nie tylko sprzyjające łapaniu zdrowej opalenizny. Ja nie mam z tym problemu, bo wiosną, latem dużo przebywam na zewnątrz i nigdy nie miewam oparzeń słonecznych.

Jeszcze w maju zdążyłam je przetestować w słoneczne dni i stwierdzam, że świetnie pielęgnują moją skórę.

A skoro pogoda ostatnio jest jaka jest, to używam również tych produktów nie tylko na słońce, ale i w wieczornej pielęgnacji. Myślę, że jeszcze w tym miesiącu pojawi się ich pełna recenzja.

Bardzo spodobały mi się składy całej linii Sun&Sea Forever. Marka Biobaza oferuje produkty nieco inne, lepsze od tego co można czasem znaleźć w drogeriach. Mnie osobiście zachwyciły.



Misz-masz drogeryjny


  • Aquaselin Podology Krem do stóp na pękające pięty marki Oceanic S.A.
  • Aloesove Regenerujący żel do twarzy, ciała i włosów.
  • Delia Cameleo Odświeżający Szampon z Olejem konopnym, do włosów niesfornych, pozbawionych blasku.


Z Kremami do stóp jest tak, że ciągle jakieś nowe muszę wypróbować i ten krem z Aquaselin Podology wydał mi się dość "profesjonalny". Spodobało mi się opakowanie, które jednak jest plastikowe, wbrew temu co można sądzić po zdjęciu. Działanie kremu oceniam pozytywnie. Może nie zmiękcza jakoś wybitnie, ale utrzymuje moje stopy w dobrym stanie.

Aloesove Regenerujący żel jest ze mną już kolejny sezon. Jego recenzja była już na blogu, możecie ją przeczytać: https://www.retromama.blog/2019/02/aloesove-regenerujacy-zel-kosmetyk.html. Obecnie używam przede wszystkim do włosów, jak odżywkę po myciu bez spłukiwania oraz do regeneracji loków na drugi dzień.

Odświeżający Szampon z Olejem konopnym zakupiony w akcie desperacji, kiedy wszystko co mam w domu przestało domywać moją skórę głowy. Chyba ŁZS wraca, szampon z siarczanami jak najbardziej na miejscu. W dodatku okazał się całkiem delikatny dla moich loków.


Kosmetyki dla syna
  • myjka kąpielowa z frotte (Rossmann)
  • Linomag Płyn na ciemieniuchę
  • Kostka do mycia ciała i włosów BooBoo


Myjka nie tylko spełnia funkcję praktyczną, jak też ma zachęcić dziecko do kąpieli. Poza tym mogłaby być z bawełny, a nie z mieszanki. Ale czego oczekiwać za taką cenę.

Czasami i czterolatek może mieć nawrót ciemieniuchy, a  płyn Linomag okazał się wyjątkowo skuteczny. Bazuje głównie na olejach. I niech mi ktoś powie, że olejami nie usunę łuski na głowie?

Kostka do mycia jeszcze czeka w kolejce, kiedy skończy się płyn do mycia w opakowaniu.


Suplementy, tego nigdy dość?

  • Skrzyp Polny Vitamin B Complex L'Biotica
  • Chela-Mag B6 Olimp Labs 


Niedawno dowiedziałam się, że Skrzyp to zioło wyjątkowo korzystne dla naszego organizmu ze względu na zawartość krzemu.  Kupiłam oczywiście zioła sypane do robienia naparów. Jednak ten Skrzyp Polny wpadł mi w oko również ze względu na zawartość witamin i minerałów. W opakowaniu jest 30 kapsułek, więc starczy tylko na miesiąc. Jeśli ktoś jest zainteresowany to napiszę jego pełną recenzję?

Suplementy Olimp Labs kupuję nie od dziś i znowu sięgnęłam po ten Magnez, który jest w formie diglicynianu. Ta forma lepiej powinna być przyswajalna przez osoby z problemami, np. przy chorobach z autoagresji, lub przy zaburzonym wchłanianiu.  Polecam Wam moją recenzję na blogu: https://www.retromama.blog/2020/05/olimp-labs-b12-forte-i-chela-mag-b6-d3.html.



Niezbędnik kosmetyczny

  • Myjka, woreczek na mydło z Sizalu Hydrophil
  • Dezodorant w kremie Sweet&Soft We Love The Planet 
  • Bambusowa szczoteczka do zębów Zuzii


Myjkę miałam używać zgodnie z przeznaczeniem, bo tyle tych kawałków mydła już mi zostało. Ale widzę, że ona jest też świetna do peelingu i takie informacje też znalazłam na opakowaniu. Także mam pewien dylemat jak jej używać? Co doradzicie?

Bambusowe szczoteczki do zębów kupuje już jakiś czas i zdążyłam wypróbować kilka marek. Najlepsze to chyba są z Hydrophill, a najgorsza była z Colgate. Te z Zuzii mam już kolejny raz, a ich zaletą jest dość niska cena. Trwałość mają przeciętną, ale szczoteczki i tak trzeba zmieniać co pewien czas.

Dezodorant We Love The Planet to pewnością jeden z lepszych, naturalnych jakie miałam. Naprawdę jest skuteczny, nie tylko chroni przed przykrym zapachem długi czas, ale i utrzymuje skórę pach w stanie suchym prawie cały dzień.



Zakupy zero waste ze sklepu cudanatury.eu

  • Wielorazowa podpaska Normal Loffme
  • Wkładki higieniczne Wielorazowe Loffme
  • Wielorazowy ręcznik do demakijażu Normal Loffme 
  • Kubeczek menstruacyjny Perfect Cup


Na artykuły higieniczne wielorazowe miałam ochotę już od dawna. Wiecie jak to czasami jest, że człowiek się boi tego co inne? Kubeczek menstruacyjny robi ostatnio furorę wśród fanek zero waste. A myślę, że przyszedł dobry czas na zmianę dotychczasowych nawyków. Również dlatego,  że ciągle jakieś podrażnienia mnie łapią po zwykłych podpaskach. Zobaczymy co z tego wyjdzie?

Na pewno miłym urozmaiceniem będą również wielorazowe podpaski i wkładki Loffme. Jestem zauroczona z jak gładkiego materiału są wykonane. Na opakowaniu przeczytałam, że mają warstwę chłonną i nie przepuszczalną, a materiał jest nowoczesny technologicznie. Skład to: Poliester 70% i Poliamid 30%. Taki sam skład ma również ręcznik do demakijażu, którym można usuwać makijaż tylko za pomocą wody. Wkładki higieniczne otrzymałam w 3 różnych kolorach: granatowym, turkusowym i białym, więc można nawet kolor dopasować do bielizny.



Książki o ziołolecznictwie Zbigniewa T. Nowaka


Plaga chorób 


Żyjąc w obecnych czasach nie sposób odnieść wrażenia, że wszyscy wkoło ciągle chorują. Aż dziw, że taki rozwój medycyny i higieny nie jest w stanie zapewnić nam poczucia bezpieczeństwa. Coś ewidentnie nie zagrało z tym postępem, bowiem plaga chorób cywilizacyjnych zbiera swoje żniwo.

Młodsze pokolenia stają się coraz słabsze, ponieważ chemia w żywności nigdy wcześniej nie była tak rozpowszechniona jak kiedyś. Kupując szynkę, nie jesteśmy pewni czy nawet zawiera ona jeszcze mięso. A warzywa potrafią mieć bardzo niską zawartość witamin i minerałów ze względu na sposób ich uprawy, nastawiony tylko na zyski.


Winna chemia z jedzenia?


Z pewnością nie tak to wszystko powinno wyglądać. Wrasta jednak coraz bardziej nasza świadomość tego, co tak naprawdę jest zdrowe, a co nie. Jeśli mam być szczerą, to na wiosnę wolę poszukać dziko rosnącej pokrzywy, niż kupić sałatę w markecie.

Oczywiście są też warzywa bio dostępne w sklepach, ale tak naprawdę bio też potrzebuje środków  aby urosło. Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że chorujemy z powodu złego jedzenia. Dzieci otrzymują takie dawki cukru, jak nie bywało nigdy wcześniej. Co wyrośnie z tego pokolenia, jeśli rodzice o to nie zadbają? Bo nie zrobi tego za nas ani przedszkole, ani szkoła.


Zioła receptą na zdrowie?


Na szczęście można się szkolić samemu i poszerzać swoją wiedzę z dziedziny ziołolecznictwa. Wpływem ziół interesowałam się od dawna, ale nigdy nie miałam czasu poszerzyć tej wiedzy głębiej.
Sympatycznego Pana Zbigniewa po raz pierwszy zobaczyłam w telewizji śniadaniowej i od razu zrobił na mnie dobre wrażenie. Łatwość, z którą opowiadał o właściwościach ziół po prostu mnie ujęła.


Co mi dały książki o ziołach


Kiedy zobaczyłam  pierwszą książę Zbigniewa T. Nowaka w punkcie pocztowym, od razu postanowiłam kupić: Antybiotyki z Apteki Pana Boga. Było to wiosną ubiegłego roku. Książkę przeczytałam i odłożyłam w kąt, zajęta życiem macierzyńskim.

Niestety, ale recepty na naturalne leki na przeziębienie testowałam początkowo tylko na sobie, z obawy że dla mojego dziecka nie będą bezpieczne. Chyba przez to mój syn trafił do szpitala, bo sterydy tak osłabiły jego odporność.

Zaufałam lekarzowi, zamiast własnej intuicji. A zwykły katar, kaszel można leczyć w prosty sposób, również u dzieci. Coraz bardziej popularny syrop z czosnku, cebuli zyskuje grono zwolenników. W książce znajdziecie również przepisy na domowe syropy z czarnego bzu, babki lancetowatej, czy tymianku. Jest też trochę o inhalacjach i wykorzystaniu olejków eterycznych przy przeziębieniach. Dowiedzieć się można również o wspaniałych zaletach miodu pszczelego.


Czy dzieci można leczyć ziołami?


Dziś wiem, że zanim wykupiłabym receptę od lekarza, w pierwszej kolejności wypróbowałabym syrop na kaszel z książki Infekcje u dzieci lecz ziołami. Pozycja ta pojawiła się na mojej półce czytelniczej całkiem niedawno i pochłonęłam ją w mig. Autor proponuje skuteczne i bezpieczne terapie dla najmłodszych na takie przypadłości, które zwykle zdarzają się jesienią, zimą i wczesną wiosną. Zwykle wywołane przez wirusy, ale choroby spowodowane przez bakterie, jak angina równie łatwo rozpoznać po przeczytaniu tej książki.

Oczywiście autor książki szczegółowo omawia, jak stosować naturalne terapie u dzieci. Opisuje też objawy chorób, kiedy koniecznie potrzeba zasięgnąć porady lekarza oraz kiedy antybiotyk jednak może okazać się niezbędny. Jednym słowem metody leczenia, jakie proponuje nie zaszkodzą dzieciom. Wszystko jest omówione tak, aby okazało się skuteczne i bezpieczne.


Mam swoje ulubione zioła


Pokrzywa, mniszek lekarski, babka lancetowata, fiołek, stokrotka to rośliny dobrze nam znane. Niestety większość z nas tylko je podziwia. Nie zdając sobie nawet sprawy jaka moc drzemie w tych ziołach. Potrzebne jest wiarygodne kompendium wiedzy i z takim w pewnością są Zioła z Polskich łąk.

To bardzo prosta, wzbogacona zdjęciami ziół książka, w której omówione są najpopularniejsze chwasty, które można znaleźć praktycznie na każdej łące. Co ważne autor opisuje nawet gdzie daną roślinę znaleźć oraz o jakiej porze dnia i roku ją zbierać. Dalej mamy opisywany sposób suszenia, czy przetworzenia zioła, tak aby można go było przechować cały rok.

Podobnie jak w przypadku poprzednio tu omówionych książek, również są wyszczególnione wskazania i przeciwwskazania do stosowania danej rośliny. Kiedy i w jakich chorobach należy zachować ostrożność oraz w razie czego zasięgnąć porady lekarza.






Infekcje u dzieci lecz ziołami





Zioła z polskich łąk





Antybiotyki z Apteki Pana Boga




Moim zdaniem warto było te książki kupić. Są one dobre  dla początkujących w dziedzinie ziołolecznictwa, jak i dla bardziej zaawansowanych. Ważne, że wszystko jest podane w przystępnym języku. Dużo zdjęć, ciekawe przepisy na domowe nalewki, herbatki, syropy lecznicze i wzmacniające odporność. Dla małych i dużych, tak aby pomóc a nie zaszkodzić.




Łojotokowe Zapalenie skóry głowy




Moja historia choroby:


Nie będzie to wbrew pozorom czysto techniczny opis problemu, a raczej choroby skóry. Przedstawię jedynie moje osobiste doświadczenia. Jak to u mnie wyglądało, ile lat miałam to na głowie, oraz jak sobie z tym poradziłam. Bez wizyty u lekarza dermatologa. Bez leków z apteki...

Oczywiście jakieś tam wizyty u lekarza były w początkowej fazie problemu,  jeszcze w czasach nastoletnich. Jednak wszelkie leki, płyny  działały bardzo krótki czas. Po odstawieniu leku, który wysuszał za bardzo skórę, problem znów powracał.

Generalnie to widzę,  jak  duże znaczenie miała dieta oraz odpowiednie kosmetyki. Także oleje wspomagające kuracje, które stosowałam w późniejszym czasie, kiedy przeszłam na bardziej świadomą pielęgnację.  Problem czasem jeszcze powraca, choć zdecydowanie rzadziej. Obecnie wiem, jak szybko reagować aby się nie rozprzestrzenił.


Lekarz prawdę Ci powie, czy aby na pewno?


Temat trochę popularny w czasach, gdzie Doctor Google jest na każde zawołanie i pomoże rozwiązać prawie każdy problem zdrowotny. Trzeba jednak być bardzo ostrożnym, gdyż schorzeń skóry głowy jest wiele i czasem trudno jest ocenić swój stan poprawnie.

Zresztą nawet ja, kiedy szukałam informacji na temat mojej choroby trafiłam na takie głupoty, że szok. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że takie artykuły obecnie piszą copywriterzy, czyli osoby które za nie wielkie pieniążki piszą artykuły hurtem. Nie zawsze trafimy na artykuł pisany przez eksperta, specjalistę.

Poza tym, nawet gdy artykuł pisze lekarz, to przecież on nie zna osobiście naszego przypadku. Lekarze, nawet na wizytach w gabinecie stawiają błędne diagnozy, kiedy zbyt nie dokładnie zbadają pacjenta. Moja była Pani dermatolog przyjmująca na wizyty państwowo, nawet nie podchodziła obejrzeć skóry, tylko robiła wywiad słowny. Jak w takim razie liczyć na prawidłowe zdiagnozowanie problemu?


Lecz się sam, skutecznie i tanio?


Ten problem tak naprawdę sama sobie zdiagnozowałam dopiero niedawno. Nie mniej "leczenie" dobrałam skuteczne, gdyż od kilku lat interesuje się działaniem ziół, olejów, olejków eterycznych. Nie czuję się specjalistą w żadnym razie, ale jak widać dobrze sobie dobieram terapię. Obecnie włosy nie wypadają i skóra swędzi tylko sporadycznie.

Duże znaczenie w tej przypadłości ma skuteczne oczyszczenie skóry głowy. Takie, które dobrze zmyje naskórek, łój, kurz, pot. Jednocześnie nie przesuszy i nie podrażni. Staram się czytać składy szamponów, choć i tak nie raz dałam się nabrać. Paradoksalnie trafiałam i na takie produkty, które miały być delikatne, a mimo to i tak mnie podrażniły.

Na początku wspomniałam też na temat olejów i olejków eterycznych. W sytuacjach kryzysowych już nie raz uratowały mnie przed uciążliwymi objawami. Na pierwszym miejscu z pewnością wymienić muszę olej kokosowy Virgin czyli nierafinowany. Wcieranie go w skórę głowy na godzinę przed myciem włosów szamponem znacznie ułatwiało usunięcie łuski i "skorupy" na głowie. Poza tym olej ten szybko przynosił ulgę, nawilżał i swędzenie ustępowało.

Olejki eteryczne, które stosowałam w stanie rozcieńczonym bezpośrednio na skórę głowy to: tymiankowy, eukaliptusowy, z drzewa herbacianego, cedrowy, lawendowy. Zwykle na 20 ml oleju dawałam 5-6 kropli olejku eterycznego. Nie wiem, czy to jest proporcja zalecana, ale u mnie działało. Z olejkami jednak jest tak, że każdy musi dobrać sobie odpowiednie, bo jednak są to substancje silnie działające. Obecnie olejki eteryczne stosuje co jakiś czas, do olejowania skóry głowy.

Jakie są przyczyny łojotokowego zapalenia skóry głowy?


Przejdźmy więc i to przyczyn tej uciążliwej choroby. Oczywiście u każdej osoby czynniki wywołujące mogą być różne:

Czynniki hormonalne, wszelkie zaburzenia równowagi wybitnie wpływają na pogorszenie stanu skóry. Osoby zmagające się z Hashimoto i problemami z tarczycą bardziej są narażone na choroby skóry, w tym na ŁZS. Z tego co wiem, również zaburzenia typu PCOS także mogą mieć wpływ na rozwój tej choroby.

Niektóre blogerki-testerki twierdzą, że np. SLS na bank jest podrażniający i szkodliwy, a ja myje włosy szamponami z SLS i nic złego się nie dzieje. Natomiast niby bardziej naturalny SCS (Sodium Coco Sulfate) prawie zawsze powoduje u mnie swędzenie skóry głowy.

Wpływ na kondycję skóry,  nie tylko tej na głowie, ale i całego ciała ma dieta. Zauważyłam, że najlepsze efekty uzyskuje stosując dietę lekkostrawną. Duża ilość warzyw, owoców, unikanie przetworzonego jedzenia. Również ograniczenie nabiału i wyeliminowanie cukru białego, produktów rafinowanych, potraw smażonych (lekkie duszenie potraw na oliwie i raczej na małym ogniu jest bardziej korzystne).

Ogólne  widać, że dbanie o dobrostan układu pokarmowego ma nie tylko znaczący wpływ na to jak wygląda moja skóra, ale przede wszystkim jak działa moja psychika. A niestety obniżony nastrój wybitnie przyciąga do mnie choroby skóry. Kiepski nastrój parę dni i skóra robi się sucha na całym ciele, natomiast na głowie występuje łojotok i łupież a to prosta droga do zaostrzenia ŁZS.


Ogólnie tak to wszystko u mnie wygląda. Nigdy nie pisałam (chyba) o tym wcześniej na blogu, choć z chęcią czytałam kiedyś blog osoby, która zmagała się z ŁZS. Nie pamiętam teraz nazwy, ale może ktoś kojarzy?


Ciekawa jestem, ile osób czytających mój blog miewa problem ze skórą głowy?
Czy jesteście w stanie wyleczyć się sami z takich przypadłości, czy niezbędna jest wizyta u lekarza?



Orzeźwij się w upalny dzień: Francuska Lemoniada Pink Rose



Czy lubię kiedy jest ciepło?


Jeżeli chodzi o upał, to za mną dopiero dwa bardziej gorące dni tego sezonu. Szczerze przyznaję, że nie znoszę upałów i cieszę się z każdego dnia, kiedy temperatura oscyluje w granicach 20 stopni. Wiem, że wiosną i latem powinno być ciepło i słonecznie.

Jednak nie należę do wielbicieli upalnej pogody. Kiedy przebywam na słońcu od razu czuję się słabo i mam ochotę uciekać do cienia. Być może gdybym dysponowała klimatyzacją w domu i w samochodzie, to nieco zmieniłabym zdanie?

Lubię jednak przebywać na świeżym powietrzu i orzeźwiać się różnymi napojami. A co piję, o tym napiszę dalej. 


Jak sobie radzę w upalny dzień?


Przed upałem trzeba się jakoś bronić. Podstawa to dobre nawodnienie organizmu. W takie dni potrafię wypić nawet 3 litry płynów. Jednak nie chce pić tylko samej wody, chociaż większość ekspertów poleca czystą wodę. Kiedy piję tylko ją, to mam wrażenie, że to wszystko przeze mnie szybko przelatuje. Wiecie o co chodzi? W trakcie upału szybko traci się nie tylko płyny, ale wraz z nimi także minerały i inne składniki. Dlatego woda potrafi ugasić pragnienie na bardzo krótko.

Staram się zapewnić sobie różnorodność w kwestii napojów. Często robię domowy kompot z owoców. Przyrządzam różnego rodzaju koktajle owocowe, z dodatkiem ziół, mleka kokosowego, jogurtu, itp.  Na obiad  częściej jest chłodnik, bo to cudowna, lekka zupa dodająca sił.
W upalne dni reszta posiłków zwykle jest bardziej lekkostrawna. Czy ktoś ma ochotę na tłuste posiłki w takie dni?

Czasem można pozwolić sobie na coś wyjątkowego i taka na pewno jest:  EFFERVE Francuska Różowa Lemoniada Pink Rose. Dla mnie na pewno to nowość, gdyż rzadko kupuje gotowe napoje w sklepie.  Tradycyjna cytrynowa francuska lemoniada musująca na bazie naturalnej wody źródlanej skradła moje serce i przyznam, że chętnie bym takim napojem uraczyła gości.




Lemoniadę Efferve Pink Rose wyróżnia szklane opakowanie i elegancki design. Nadaje się ona na specjalne okazje, spotkania rodzinne, jak i na prezent. Butelka na myśl przywodzi szampana. Opakowanie z pewnością sobie zostawię do dekoracji. Korek butelki jest wielokrotnie zamykany, dzięki czemu gaz nie ulatuje z lemoniady.


Co wyróżnia Lemoniadę Efferve?


Nie tylko opakowanie jest bardzo zachęcające, ale przede wszystkim smak. Jest to napój mocno gazowany, na bazie naturalnej wody źródlanej. Charakteryzuje się głębokim, naturalnym aromatem. Nie jest za słodka, ani zbyt kwaśna. 

Lemoniada Efferve jest bez glutenowa, oraz bez GMO. Woda, z której powstaje wydobywana jest ze źródeł w regionie Alzacji (północno-wschodnia Francja). Ten wyjątkowo orzeźwiający napój cieszy się ogromnym uznaniem pośród kobiet w 24 krajach i z chęcią serwują ją barmani na całym świecie. Idealna również jako baza do wszelkich rześkich i chłodnych drinków. 



Lemoniada w składzie zawiera cukier, więc niestety jest to zła wiadomość dla dbających o linię. Ja od czasu do czasu piję takie słodkie napoje. Wolę takie, niż te ze słodzikiem.


Jestem ciekawa, czy pijecie tego typu napoje? Czy raczej preferujecie tylko czystą wodę?




Akcesoria Oriflame, co warto kupić?




Oriflame marka kontrowersyjna?


Do dziś nie udało mi się jednoznacznie rozwikłać kwestii testowania na zwierzętach. Miałam możliwość testowania niektórych produktów, nie tylko ze względu na prowadzenie bloga. Sama też kupiłam parę rzeczy z czystej ciekawości. Uważam, że czasem warto spróbować czegoś innego. I co się okazało, że znalazłam parę hitów. Jednak niektóre kosmetyki także mnie rozczarowały.


Akcesoria Oriflame warte zakupu?


W ciągu minionych lat kupiłam dwie solidne rzeczy z Oriflame i są to: Grzebień drewniany oraz Szczotka do ciała z bambusa oraz włosia syntetycznego. Te akcesoria są cały czas w użyciu i nic złego się z nimi nie dzieje. 

Zaletą grzebienia z drewna jest brak elektryzowania się włosów oraz jego zaokrąglone ząbki. Te właściwości sprawiają, że jest bardzo dobry dla dziecka, nie drapie i nie podrażnia. 

Podobno grzebienia z drewna nie wolno zbyt długo moczyć w wodzie, ale czyszczę go regularnie, myjąc krótko. Można nim czesać włosy na sucho i na mokro. 

Cena grzebienia z drewna wynosiła około 10-15 zł. Obecnie jest za około 11 zł.




Bambusowa szczotka do ciała z długą rączką służy mi już pewien czas. Używałam jej do popularnego ostatnio zabiegu szczotkowania ciała na sucho. 

Włosie szczotki nie jest twarde, ani szorstkie. Z tego powodu sprawdza się na delikatniejsze partie ciała, jak brzuch, plecy, dekolt. 

Długa rączka ułatwia dotarcie do wszystkim miejsc. Lubię ją też stosować na nogi, masaż tą szczotką zdecydowanie należy do przyjemnych. 

Szczotka obecnie nie jest dostępna w sprzedaży. Kupiłam ją na wyprzedaży za jakieś 10-15 zł. 



Gąbeczki to twarzy zawsze niesamowicie pomagały mi w oczyszczaniu i pielęgnacji. Jak się okazuje, te z Oriflame są trwałe i niebyt drogie. Obecnie stosuje dwie: Celulozową i Konjac. Obie polecam, z tym, że każda ma inne zastosowanie.

Gąbka do twarzy z celulozy służy mi przede wszystkim do zmywania maseczek.  Trzeba jednak dobrze ją wypłukać po użyciu i od czasu do czasu zalać wrzątkiem. Posiada delikatne właściwości złuszczające. Według mnie to wrażliwej cery może być zbyt szorstka.

Cena gąbki z celulozy to około 5 zł.


Gąbka Konjac w kształcie serca nie tylko wygląda ładnie, ale też jest solidna i przyjemna w użyciu. Mam ją około 2 miesiące.

Stanowi przyjemne urozmaicenie pielęgnacji. Wydaje się o wiele bardziej higieniczna niż ta z celulozy.  Jednak nie zmywam nią masek, bo ciężko byłoby ją później oczyścić.

Obecnie nie widzę w sprzedaży tej gąbki, ale jest inna w cenie około 15 zł.






Złuszczająca rękawica z nylonu okazała się bardzo przydatnym akcesorium. Od kiedy ją stosuje, nie muszę  kupować peelingu. Sprawdza się do złuszczania opornych miejsc, jak kolana, łokcie i stopy.

Rękawicę wystarczy nałożyć na dłoń i zmoczyć wodą pod prysznicem. Masować intensywnie problematyczne miejsca. Po umyciu i osuszeniu ciała nałożyć balsam.

W opisie rękawicy było, że nie wolno jej prać, ani moczyć, co dla mnie nie jest prawdą. Piorę ją ręcznie i jak na razie wygląda na trwałą.

Cena rękawicy to nie całe 8 zł


Czy warto kupować akcesoria w Oriflame?


Podsumowując moje dotychczasowe zakupy, jestem raczej zadowolona z tych akcesoriów. Spełniają one dobrze swoje zadania, a ceny nie były zaporowe. Zdaje sobie sprawę, że obecnie tego typu rzeczy są łatwo dostępne również w innych sklepach. Nie wiem, czy sama będę jeszcze tam zamawiać, bo ostatnie katalogi mało mnie zainteresowały. Być może się to jeszcze zmieni.

A jakie są Wasze ulubione sklepy? Gdzie kupujecie takie akcesoria to twarzy, ciała i włosów?






Dlaczego warto pić herbatę? Basilur herbaty w saszetkach



Kawa czy herbata ?


Ludzi można podzielić na tych, co lubią herbatę lub kawę. Ostatnio zaliczam się do grupy wielbicieli herbaty. Kawy obecnie nie mogę pić, bo zbyt mocno mnie pobudza. Kofeina na niektórych działa stresująco i nic na to nie poradzę. Jednak ta zawarta w herbacie jest o wiele mniej skoncentrowana. 

Przewagą herbaty nad kawą jest zawartość teaniny, która ma również działanie uspokajające. Jest to potwierdzone naukowo, ale zawartość związków kofeiny i teaniny w herbacie może być różnorodna, w zależności od rodzaju herbaty. 


Herbaty Basilur 


Ostatnio często pije herbatę marki Basilur


  • Ceylon Green Tea  Cream Fantasy 
  • Ceylon Black Tea Magic Nights


Nigdy nie piłam tanich herbat w torebkach, bo jakość ma dla mnie duże znaczenie. Wiem, że za dobrą herbatę trzeba zapłacić nieco więcej, ale z pewnością zakup ten jest opłacalny. Herbaty te widywałam już wcześniej w Rossmann i nawet kiedyś kupiłam bratu w prezencie. 



Magic Nights zawiera 97 % czarnej herbaty cejońskiej oraz  naturalne dodatki aromatyczne: truskawkę, morelę, ananas, papaję. 

Pijąc herbatę czarną Basilur absolutnie nie mam wrażenia, że jest ona owocowa. Te dodatki raczej grają w tle, natomiast aromat herbaty jest głęboki, ale nie gorzki. Muszę przyznać, że ta herbata podziałała na mnie wyjątkowo dobrze. 

W opakowaniu  jest 25 saszetek,  cena wynosi 12,29 zł za herbatę czarną (Rossmann). 




Cylon Green Tea to Zielona herbata cejlońksa z naturalnymi dodatkami truskawki i wanilii.  

Podobno jest to kultowa zielona herbata ciesząca się wyjątkowym uznaniem koneserów. Wyróżnia się niesamowitym, delikatnym aromatem i absolutnie nie posiada typowej dla zielonych herbat goryczy. Sekretem jest też parzenie jej za pomocą wody nie świeżo zagotowanej, ale takiej o temperaturze 80 stopni. 

Opakowanie zawiera 25 saszetek, cena herbaty w sklepie internetowym to 11 zł .





Dlaczego warto pić herbatę?


Muszę przyznać, że Herbaty Basilur zachwyciły mnie nie tylko swoim aromatem, ale i właściwościami. Wypicie kubka herbaty jest moim codziennym rytuałem, który dodaje sił,  ale też uspokaja i relaksuje. 

Warto dbać o codzienne, małe przyjemności, dzięki którym można na chwilę się zatrzymać, docenić znaczenie tej chwili. Ludzie pijący herbatę zwykle są uznawani za flegmatycznych, ale jest to raczej taki pozytywny spokój. 





Jak bronić się przed Wampirami energetycznymi?


Słowem wstępu:


Rozpoczynam nową serię postów na blogu:  tematy parapsychologiczne.
Obecnie coraz więcej osób interesuje się sprawami ducha. Nie są to żadne zabobony, a zjawiska poddawane wielu badaniom, analizom i obserwacjom. Jak wiecie, nie wszystko się daje wyjaśnić w czysto naukowy sposób.

Oczywiście, kiedy ktoś nie ma ochoty takich rzeczy czytać, to niech tego nie robi, a nie pisze krytyczne komentarze. Dajmy innym wolność zainteresowań. Myślę, że warto mieć umysł otwarty na tą dziedzinę życia, gdyż nigdy nie wiadomo kiedy to się może nam przydać.


Kim jest Wampir energetyczny?


Wbrew temu co można sądzić po nazwie, Wampir wcale nas nie zaatakuje po zmroku, w ciemnym zaułku i nie ugryzie w szyję. Wampiry te chodzą sobie w jasny dzień, często nawet nie świadome swoich mocy. Może być to zarówno kobieta, mężczyzna, a nawet dziecko. Często ta osoba wygląda zupełnie niewinnie.

Wiele z nas nawet tego osobnika nie rozpozna, bo na pierwszy rzut oka nie widać tego wampiryzmu. "Zabawa" zacznie się przy bliższym kontakcie, kiedy z nim porozmawiamy, a czasami nawet wystarczy kontakt wzrokowy. Czujemy wtedy niepokój, przyśpieszone bicie serca, dziwną słabość. 


co tak naprawdę nam może zrobić ten niby wampir? Myślę, że są osoby które są bardziej lub mniej wrażliwe na działanie tego złośnika. Zwłaszcza ludzie którzy mocniej wyczuwają energię innych, mogą być narażeni na działanie uroku.


Jak może działać Wampir ?


Najprościej można to zobrazować słowami: pozbawienie sił witalnych.
Po kontakcie z wampirem można dochodzić do siebie nawet kilka dni. Brakuje nam energii, czujemy się pozbawieni życia, znużeni lub rozdrażnieni, sami nie wiemy nawet z jakiego powodu.

Wampir, czasami nawet nie świadomy swojej siły ściąga od nas energię. Faktycznie rozmowa z niektórymi ludźmi bywa męcząca. Nie da się z nimi po prostu rozmawiać. Argumenty, które im przedstawiamy tylko ich rozjuszają. A im bardziej my się staramy, tym bardziej oni czerpią korzyść.

Wampir nie zawsze jednak będzie typowym furiatem. Zdarzają się osoby miłe na pierwszy rzut oka, chociaż ja takim nigdy nie daje się zwieść. Taki pozornie przyjazny człowiek również może zadziałać na naszą niekorzyść. Warto jednak zaglądać ludziom w oczy, gdyż w nich wyraża się dusza, intencje i ekspansywność.


Jak się obronić przed działaniem Wampira?


Najprostsza metoda to ucieczka i unikanie takich osób. Bo kiedy już ich przejrzysz, z pewnością nie będziesz mieć ochoty na bliższe relacje z nimi. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, bo najgorsze są osoby z bliskiego otoczenia, których czasami unikać się nie da.

Być może pomocna będzie rozmowa, jeśli jest to osoba nam bliska i można z nią porozmawiać szczerze. Zdemaskowanie wampira może skutecznie osłabić jego moce. Lecz tak naprawdę wszystko zależy od nas. Na ile pozwolimy im czerpać z nas energię i czy odważymy się zablokować ich aktywność.


Metody alternatywne


Istnieją sposoby, których nie dowiesz się od psychologa, a które mogą wydawać się absurdalne. Oczywiście jeśli ktoś nie interesował się nigdy tematem. Do takich z pewnością zaliczam noszenie czerwonej nitki na prawej ręce u kobiet (na lewej u mężczyzn).

Przydatna będzie także bransoletka szczęścia w kolorze czerwonym, których ostatnio wiele się sprzedaje w sklepach Hand Made. Można dodać do niej kamienie szlachetne, które podkręcają nasze siły witalne. Ważne aby tej nitki, czy bransoletki nie zdejmować. A kiedy się zerwie wiążemy inną, świeżą nitkę.

Joga dłoni





Dobrym sposobem na obronę są mudry czyli joga dłoni. To proste symbole, które wykonuje się palcami. Do blokowania wampira energetycznego służy mudra "Shield of Shambhala" , którą stosowałam często. Warto przy robieniu mudry wypowiadać słowa "Co wysyłasz to dostajesz" . Jest to naprawdę bardzo silna mudra i na efekty jej działania nie trzeba czekać długo. Sprawia, że zła energia wraca do wampira, nie robiąc nam żadnej szkody.


Obrona własna


Do blokowanie wampira można też wykorzystać własną ochronę mentalną. Najprościej opisać to tak, że wyobrażamy sobie w myślach jasne światło, złoty płaszcz lub kokon, którym się okrywamy i chronimy przed wampirem. Warto, aby światło to pochodziło wprost z serca.

Wiele się teraz mówi o tym, że źródłem naszej energii jest nasze serce. Nie w dosłownym znaczeniu organu, ale siły energetycznej, która tkwi bezpośrednio pod mostkiem. Ta witalność decyduje, na ile nas stać, jakimi jesteśmy ludźmi  i czy damy się osłabić przez takie podłe jednostki społeczne. Sami decydujemy o własnym losie.


Myślę, że wampiry energetyczne to tak naprawdę słabe i zagubione dusze, które potrzebują czerpać moc od innych. Nie jesteśmy przed nimi zupełnie bezbronni i nie powinniśmy im pozwalać na takie działania. Bycie świadomym to już połowa sukcesu. 

Zdarza się też, że osoba taka ma nie przepracowane traumy z dzieciństwa. Po prostu jej toksyczność jest sposobem na przetrwanie. 


Powyższy artykuł nie stanowi porady psychologicznej, opiera się na wiedzy i doświadczeniu osobistym autorki.

Dr Duda Kosmetyki Uzdrowiskowe: Maska Siarczkowa do pielęgnacji ciała



Kosmetyki Uzdrowiskowe kiedyś na stałe gościły w mojej pielęgnacji. To taki typ produktów, który budzi zaufanie. Wiadomo, że nie każdy może sobie pozwolić na wyjazd do Sanatorium. Obecnie  jest możliwość korzystać z leczniczych właściwości np. Wód mineralnych w zaciszu domowym.

Maska Siarczkowa Dr Duda jest pierwszym produktem z tej marki jaki mam okazję poznać. Otrzymałam duże 500 gram opakowanie Maski, która naprawdę posiada wielofunkcyjne zastosowanie. W tym wpisie przybliżę Wam moje spostrzeżenia, jak działa na skórę oraz jakie są jej zalety i wady.

Opis na opakowaniu Maski Siarczkowej Dr Duda



Jak widzimy jest to kosmetyk przeznaczony do skóry suchej, zrogowaciałej, nadmiernie łuszczącej się. Maska przeznaczona jest zarówno do pielęgnacji, jak i do masażu ciała. Można ją stosować w przypadku cellulitu, utraty elastyczności skóry.

Producent zapewnia nas m.in. o działaniu odżywiającym, dotleniającym, detoksykującym, neutralizującym nieprzyjemne zapachy.

Maska wchodzi w skład programu czterech kroków pielęgnacji skóry łuszczycowej Dra Dudy (krok nr 3)

Skład Maski Siarczkowej Dr Duda



Skład Maski siarczkowej jest krótki, nieskomplikowany. Nie jest natomiast ani naturalny, ani wegański. Piszę to dlatego, że obecnie panuje moda na "czyste składy". Jeśli za taką podążacie, bądź cenicie składy wegańskie, to ten nie jest dla Was.

Warto wspomnieć, że substancją aktywną w tym produkcie jest buska mineralna woda siarczkowa. Bazą Maski jest Wazelina, popularny, nie drogi składnik wielu kosmetyków do pielęgnacji. Wazelina ma działanie nawilżające, zatrzymuje wodę  w naskórku, jeśli oczywiście nałożyć produkt tuż po kąpieli.

Maska siarczkowa zawiera również Lanolinę oraz kompozycje zapachową.


Jak wygląda Maska Siarczkowa do pielęgnacji ciała?



Maska posiada zbitą konsystencje, ale łatwo nabiera się nawet za pomocą szpatułki. W kontakcie ze skórą szybko się topi i ładnie rozciera oraz wchłania. Przez chwilę na skórze widoczna jest tłusta warstwa, która jednak po krótkim czasie znika i nie jest uciążliwa. Ja nakładam ją po wieczornej kąpieli.

Daje się też zauważyć działanie ochronne produktu. Myślę, że ta Maska byłaby niezłym kremem ochronnym na zimę do rąk.

Zapach Maski jest intensywny, sztuczny, utrzymujący się na skórze do godziny czasu.




Kosmetyki Uzdrowiskowe, do którym zaliczam tą Maskę siarczkową to alternatywny sposób na pielęgnację skóry. Dają szybki efekt w przypadku problematycznej skóry. Jednak trzeba pamiętać, że mają nieco odmienne standardy i nie każdemu może odpowiadać ich skład.

Na mojej skórze, która jest skłonna do przesuszenia ta Maska się sprawdziła. Lubię ją zwłaszcza na nogi. Nieco gorzej wypadła w przypadku stóp, gdzie mam skłonność do zrogowaceń i muszę stosować produkt z zawartością mocznika.

Maska sprawdza się również jako produkt ochronny do dłoni. Stosowany zwłaszcza w ciągu dnia, kiedy wielokrotnie muszę myć ręce i z tego powodu ich stan nie bywał idealny.



Podsumowanie maja, nie tylko kosmetyczne...



Maj do dla mnie miesiąc w którym wiosna triumfuje. Przyroda obudzona, w pełni ukazuje swoje piękno. Jako romantyczka doceniam każdy spokojny dzień, w którym mogę mieć kontakt z naturą. Niedawno na blogu troszkę ponarzekałam na własne niedoskonałości. A dziś zaproszę do bardziej optymistycznego podsumowania majowego.


Maj - dietetycznie


Wielki sukces majowy to domowe koktajle z owoców, które pomogły mi przetrwać najgorsze chwile zaraz po odstawieniu słodyczy. Najbardziej zależało mi na eliminacji cukru białego rafinowanego (trzcinowy też mocno ograniczyłam). Ale nie tylko to, ponieważ "sklepowe" słodycze to tak naprawdę masa chemii, która rujnuje zdrowie.

Zrobiłam eksperyment i zaczęłam robić też koktajl z majowej pokrzywy, świeżo zbieranej w naszym sadzie. Ktoś zadał mi pytanie, czy mieszkam na terenie czystym ekologicznie, skoro zbieram pokrzywy i wiem, że są one w 100% czyste. Tak naprawdę nigdy tej pewności nie mam, ale korzystam z tego co mi Matka Natura podsuwa pod sam nos prawie. Oczywiście, że zanieczyszczeń z powietrza nie da się uniknąć. Musiałby chyba mieć ogródek na Marsie.

Polecam Wam wpis:  Koktajl z majowej pokrzywy






W maju robiłam o wiele więcej wypieków domowych, niż bywało wcześniej. Zmobilizowałam się, ponieważ zależy mi na zadbaniu o własne zdrowie. A zawsze byłam wielbicielką słodyczy. Nie mam więc wyjścia i muszę sobie coś przyrządzić po domowemu.

A że bardzo lubię wymyślać receptury na słodkości, bo to takie moje małe hobby. Nieskromnie przyznam, że wpis w którym dodałam informacje o tym cieście na Instagramie spotkał się z wyjątkowym zainteresowaniem.

Cały przepis znajdziecie w poście na blogu: Fit ciasto czekoladowe z daktyli i kokosa





Maj - kosmetycznie 


Maseczki 7th Heaven zrobiły furorę nie tylko na moim Instagramie, ale też pomogły mi się zrelaksować i zadbać o siebie lepiej. Bo Maseczka tak naprawdę u mnie ma też podtekst psychologiczny. Daje informacje, oto chwila tylko dla mnie, teraz dbam o swoją cerę.

Wpisy majowe z recenzjami maseczek 7th Heaven znajdziecie Tutaj: Maseczki do twarzy Kotek, Głębokie oczyszczanie i Bąbelkowa ; oraz TU: Maseczki Panda, CBD, Peel-off 


W czerwcu spodziewać się możecie pozostałych recenzji Masek 7th Heaven z serii Superfood, jestem obecnie w trakcie ich testowania.






Drugi aspekt pielęgnacji to pewnością makijaż w wersji podstawowej, na który mogę sobie pozwolić nie codziennie. Jednak niektóre kosmetyki bywają tak komfortowe, że mogę stosować je częściej. Z pewnością do takiej grupy zaliczam Oriflame A-Z Cream Hydra Matte z SPF 30  ; W tym wpisie znajdziecie również moją opinie odnośnie Mascary Giordani Gold.




W tym miesiącu zaproszę Was na wpis z moimi ulubionymi produktami do ust, którym nazbierało się kilka sztuk. Jestem zaskoczona, że można znaleźć obecnie tyle dobrych balsamów i pomadek w korzystnej cenie. A może mi po prostu łatwiej nie trafiać na buble?


Co będzie w czerwcu na blogu?


W czerwcu na blogu będę na pewno pisać opinię odnośnie kosmetyków Biobaza, które otrzymałam od marki. A te produkty zapowiadają się bardzo obiecująco, czekam tylko na cieplejsze dni, aby w końcu je wypróbować: 
  • Biobaza Sun Jogurt do ciała po opalaniu
  • Biobaza Sun and Sea Forever Konfitura w płynnej formule przyśpieszająca opalanie
  • Balsam do ust Bee Balm
  • Marmolada do intensywnego opalania Ryal Gold 
  • Supertanning Marmelade, Marmolada Przyśpieszająca Opalanie




Copyright © Retromama.blog