Podsumowanie lutego: książka, dieta i przemyślenia


Kolejny miesiąc dobiega końca, jeszcze parę dni i skończy się luty. Ten mijający czas mogę już odłożyć na bok, bowiem to co było nie wróci. Jak wiele z Was odliczam już do wiosny i z radością codziennie obserwuje przyrodę budzącą się do życia. Oby ostatnie dni miesiące były dla nas łaskawe.

W oczekiwaniu na wiosnę

Za niecały miesiąc wiosna: wyczekiwana, najpiękniejsza dla mnie pora roku. Obecnie mamy przedwiośnie, które bywa zmienne jak rozkapryszone dziecko. Jednego dnia cudowna słoneczna pogoda. Następnego - alerty, wichury i deszcze. Zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, ale przyroda już budzi się do życia. 

W lutym udało się uchwycić telefonem kilka ładnych momentów. Niektóre bardziej nadają się na drugi bloga, ale wrzucę je tutaj, bo ktoś jeszcze tu zagląda. Jak widać przyroda już czuję nadchodzącą wiosnę. Kiedy tylko jest okazja wychodzimy na spacery, aby nieco się rozruszać po tej bezczynnej zimie. Jestem ciekawa jak u Was z bilansem zysków i strat po zimie? U mnie to na pewno parę kg na plusie, ale wiosną szybko zrzucę. 



Czas dla mnie: odpoczywam czy leniuchuję ?

W lutym popołudnia bywały szare i nostalgiczne, ale dzięki temu był też czas na książkę (i na serial, ale o tym innym razem). Zawsze warto dostrzegać pozytywy we wszystkim, w lutym miałam więcej luzu i nie brałam na siebie zbyt wiele obowiązków. Zwyczajnie chciałam odpocząć po dość trudnym styczniu, stąd też i mniej wpisów na blogu. Jak wiele  z Was też dochodzę do wniosku, że era blogów po prostu się kończy, dlatego już dziś zapraszam na mojego Instagrama: retromama.blog. Oczywiście nie rozstaję się jeszcze z blogiem, ale zdecydowanie częściej bywam na Instagramie. 

Druga sprawa: potrzeba odpoczynku, czy może zwyczajna chęć poleniuchowania? My matki często same fundujemy sobie zmęczenie i wypalenie, bo żadna sprawa nie może poczekać? Obecnie społeczeństwo narzuca nam tak wiele ról, nie tylko tych zawodowych: nie jesteś produktywna, to znaczy że się lenisz?...W każdym razie ja w lutym sobie wiele odpuściłam i wyszło mi to tylko na dobre. 


Wiosna, to i czas na dietę?

Zmianę sposobu odżywiania warto rozpocząć od porady ze specjalistą, lub sięgnąć po dobry poradnik. Mój czas z książką w lutym to głównie "Zacukrzony Mózg - jak odtruć organizm z nadmiaru szkodliwego cukru". Książka ta pochłonęła mnie całkowicie i z przyjemnością analizowałam kolejne strony i porady autora Dr Mike Dow. 

Tak, wiem znów sięgnęłam po poradnik odnośnie diety i odżywiania. Wzbraniałam się jakiś czas przed taką literaturą twierdząc, że nie jest w stanie ona nic zmienić w moim życiu. Cofam tą opinię! Dobry poradnik może nas popchnąć na dobre tory z odżywianiem i ta książka jest naprawdę rewelacyjna. Odnalazłam dzięki niej dużo motywacji, której niestety w ostatnim czasie mi brakowało. Mam nadzieję że z nadejściem wiosny moja dieta będzie przynajmniej zbliżona do idealnej, a tym samym i moje samopoczucie ulegnie poprawie. 


W książce "Zacukrzony Mózg" autor Dr Mike Dow proponuje nam skuteczną metodę na usunięcie otyłości brzusznej i poprawę parametrów mózgu. Jak się bowiem okazuje większy obwód w pasie równa się zmniejszonej objętości mózgu. Winę ponoszą pokarmy przetworzone m.in. te z białej mąki, cukru, ale nie tylko. Praktycznie większość pożywienia znajdującego się na półkach sklepowych nie jest dla nas odżywcza, a jedynie zatruwa i wprowadza chaos do komórek organizmu. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ponieważ wpadamy w swego rodzaju rutynę, odruchowo sięgając po szybkie i przetworzone pokarmy. 

Autor na podstawie wieloletnich obserwacji i badań stwierdził, że zarówno zboża, ziarna, jak i kiepskiej jakości tłuszcze trans (słabe oleje też się tu zaliczają, a nawet owoce suszone, o zgrozo!) przyczyniają się do wielu chorób cywilizacyjnych. Oczywiście nie trzeba od razu rezygnować z wszystkiego i powoli wprowadzać lepszej jakości żywność. W książce m.in. lista dobrych zamienników, wzmacniacze serotoniny i dopaminy, czy wartościowe produkty po których nasze samopoczucie będzie lepsze, a tym samym łatwiej nam będzie zapanować nad napadowym jedzeniem. 

Ogólnie dzięki książce udało mi się nareszcie dojść przyczyny mojego ciągłego zmęczenia. Chociaż przyczyna była oczywista, to nie wiązałam tych niewinnych czekoladek z  ciągłym stanem zmęczenia i psychicznego wypalenia. 

Książkę mocno polecam każdemu kto chce o siebie zadbać, nie tylko na wiosnę. Zawarty w niej 28-dniowy program naprawczy dla ciała i mózgu jest bardzo skuteczny, ale i prosty w wykonaniu. Pierwszy raz spotkałam się taką dietą, w której początkowo nie wyklucza się żadnych pokarmów, a dodaje inne wartościowe składniki m.in. takie z dużą zawartością kwasów Omega 3. 

Zmiana sposobu odżywiania odbywa się stopniowo i nie jest drastyczna. Organizm sam przestawia się na lepsze tory, dzięki temu zachowanie diety jest możliwe w dłuższej perspektywie czasu.  Pomocne są również techniki relaksacyjne, autohipnoza, medytacja oraz terapia poznawczo-behawioralna. Książka będzie też pomocna dla osób z problemem napadowego jedzenia. Autor jednak nie ukrywa, że w przypadku większych problemów należy skonsultować się ze specjalistą. 


Body ze sklepu Femme Luxe, czy warto?

 


Czujecie już wiosnę? Dni robią się coraz dłuższe, a przyroda powoli przygotowuje się do tej najpiękniejszej pory roku. Powoli  rozglądam się już za wiosenną garderobą, tym razem sklep Femme Luxe postanowił mnie trochę w tym wspomóc. Zamówiłam bardzo przyjemne stroje, oto one:

Body z długim rękawem Fynlee 

Body w kolorze kremowym (5 kolorów dostępnych) pochodzi z poprzedniego zamówienia, ale mogłam zrobić zdjęcia dopiero teraz. Rozmiar tego stroju to 8, przy moim 1,60 wzrostu jest za krótki aby go zapiąć. Oczywiście trochę się naciąga, bo jest elastyczny. Myślę, że rozmiar 8 jest lepszy na wzrost 1,50 m. Materiał to Bawełna i Poliester, z przewagą tego pierwszego. Tkanina jest grubsza, mięsista, na chłodniejszą pogodę jak teraz.  Metalowe zatrzaski na dekolcie nie są atrapą. Jeśli chodzi o sam dekolt, to jest on głęboki  i nie każdy lubi takie, widać to nawet na zdjęciach ze strony sklepu. 




Women’s loungewear sets

Bodysuit Aletta w kolorze Chocolate i Pink 


Rozmiar jaki wybrałam to 8. Materiał z którego wykonano body to Bawełna i Poliester, przeważa ten drugi niestety. W dotyku miły i przyjemny dla skóry, średniej grubości, nie prześwitujący. Jeżeli chodzi o zapięcie to są zatrzaski na dekolcie i łatwo się odpinają. Długość body podobna jak w Fynlee, przy moim wzroście niestety za mała. Body Aletta można zamówić w  czterech kolorach, ciekawa opcja do dresów i jeans, ale czy będzie wygodne, o tym musicie przekonać się same. 

Little black dress


White midi dress

Czarne spodnie Ana 

Pomyślałam, że będzie to uniwersalny element garderoby pasujący do wielu stylizacji. Wybrałam spodnie w rozmiarze 8 ze względu na mój wzrost. Niestety musiałam  je skracać, a także poszerzać w talii. Stan spodni jest nieco wyższy, a więc wygodny, zapięcie na guzik nie do końca lubiane rozwiązanie. Spodnie są uszyte poliestru i elastanu, dopasowują się minimalnie to sylwetki. Nie są to moje ulubione spodnie z tego sklepu. 

Spodnie Ana można nabyć w kolorze czarnym i białym. Zdjęcie poglądowe ze strony sklepu poniżej:




Podsumowując to zamówienie: jestem z niego średnio zadowolona. Nie do końca trafiłam z rozmiarami, ale mam dobrą krawcową, która potrafi przerobić wszystko. Nadal jestem zdania, że na Femme Luxe rozmiary są nieprzewidywalne, dobrze że jest możliwość odesłania. 

Happy Valentines day ?

 


Kolejne święto przed nami: Walentynki. Jak je spędzić: samotnie, a może jednak  w parze?  Miłość musi być wyrażona prezentem? A co jak ukochany nie przyniesie nam kwiatów?  A co gdy jesteśmy singlem, czy nie mamy prawa już świętować?

Przed nami Walentynki, Święto Miłości, Dzień Zakochanych

Kolejna okazja do świętowania, do sprawienia sobie przyjemności. Prezenty... to i zyski dla sklepów, w końcu warto dać ukochanej jakiś miły prezent, a to napędza znowu Konsumpcjonizm, nie jest to może i złe bo jakoś ten cały biznes musi się kręcić. Trzeba pracować, aby mieć na te wszystkie gadżety, bukiety i słodkie komplety (bielizny).

OMG! Nie pamiętam kiedy sobie sama kupiłam bieliznę

Kiedy kupiłam coś tylko dlatego, że mi się podobało i nie było praktyczne. Może więc ukochany się teraz domyśli czego mi potrzeba? Nie wiem tylko, czy naprawdę potrzebuje tych koronkowych drapiących czerwonych strojów? 

Płyniemy na fali wiecznego szczęścia ...

Znowu kolejne święto mówi nam, że musimy być ciągle szczęśliwi. Wszyscy są Happy?, a co jeśli jednak NIE. Tyle się przecież mówi o sile pozytywnego myślenia i że "Wiara góry przenosi". Przez ten wieczny kult szczęścia nie mamy już prawa do gorszego dnia, do smutku, do bycia singlem w Walentynki? 

Wbrew temu co nam od początku miesiąca serwują instagramy i inne internetowe twory. Mamy prawo iść na samotny spacer w Walentynki. Zagłębić się w swoim smutku, zrozumieć swoje emocje i dać im płynąć. Nie kupować niczego na siłę, tylko dlatego że jest jakieś tam kolejne Święto. Nie umniejszając oczywiście parom, które czują się teraz Happy i mają ochotę świętować po swojemu. Choćby idąc na randkę do kina, czy do pizzerii. 

Świętuj każdy dzień, nawet jak nie masz powodów i nawet jak jesteś teraz samotny


Wyszukiwanie drobnych przyjemności to jest właśnie klucz do szczęścia. Spokojnie przeżyć kolejny dzień, robić to co lubisz, nie martwić się jutrem. A miłość? Można ją mieć po prostu w sobie. Nie oczekując jej od innych. 


39 dni do wiosny, wiosenne plany

 


Zimowy czas szybko się nam nudzi? Najpierw czekamy na pierwszy śnieg, potem na Boże Narodzenie, a kiedy minie już styczeń, ferie i wszystkie zimowe atrakcje, to nie wiemy co ze sobą począć. Zwłaszcza to gorsze oblicze zimy szybko daje się nam we znaki.  Szara i ponura pogoda, ciągłe wiatry i deszcze. Ta nasza polska zima przypomina raczej depresyjną jesień, nic więc dziwnego że oczekujemy już zmiany na lepsze. 

Jeszcze tylko miesiąc i... 9 dni do wiosny

Postanowiłam stworzyć kilka postów o tym, jak czekać na tą wiosnę, a dziś pierwszy z nich. Za nami trudne, szare dni. Styczeń nie był łaskawy jeśli chodzi o opady śniegu.  Myślę, więc czy coś naprawdę zmieni ta nowa pora roku i czy musimy być tak ciągle zależni od pogody?  Czy jesteśmy może takim wiecznie narzekającym narodem? Bo widać to zwłaszcza przy postach na Instagramie, gdzie wiele osób burczy na brzydką pogodę i na brak możliwości zrobienia zdjęć. A problemy ze światłem niosą ze sobą też konsekwencje zdrowotne. Nie każdy ma możliwość wyjechać teraz na wakacje...Co zrobić, czy poczuć się choć odrobinę lepiej?

Wiosenny plan działania

Odliczanie jest fajne, a upływ czasu ma też inne zalety. Korzystnie jest zrobić plan działania. Zadać sobie pytania:  Co będziemy robić tej wiosny? Jak umilić sobie ten czas oczekiwania na najlepszą porę roku? Kiedy za oknem pogoda wcale nie nastraja do spaceru, może warto się przełamać i wyjść?

Ile jeszcze zostało do tej wiosny?

Codziennie odliczanie może nie ma sensu, kiedy postał jeszcze ponad miesiąc. Gwarantuje Wam jednak, że gdy nadejdzie już marzec, a oznaki nadchodzącej wiosny będą bardziej wyraziste, to z przyjemnością zauważycie, że odliczanie ma naprawdę sens. Kiedy pozostanie dwa tygodnie, kiedy ptaki za oknem nabiorą większej pewności i zaczną swoje koncerty, wtedy nastroje też pójdą w górę. Szybko minie luty i marzec, a wraz z nimi i nasze nastawienie stanie się lepsze. 

Zaplanuj wiosenne wycieczki

Zmiana pogody na lepszą z pewnością sprzyjać będzie też wiosennym wyprawom. A zaplanować wycieczki można już teraz. Może warto wybrać się gdzieś na Wielkanoc i odpuścić sobie tradycyjne święta? Z pewnością to też i mniej stresów. Święta w tym roku mamy wyjątkowo późne, bo dopiero w drugiej połowie kwietnia. Wszystko możliwe, że będzie już naprawdę ciepło i pięknie. Po co czekać na wakacyjne plany, kiedy można zaplanować nawet nie wielkie wiosenne wyprawy. 

Zacznij uprawiać ogródek

Nie musisz do tego mieszkać na wsi, czy mieć działki pod warzywa. Uprawa roślin poprawia nastrój większości osób. Zacznij od małych upraw:  Wysiej rzeżuchę do kiełkownicy, zasadź szczypiorek do doniczki, a jeśli masz możliwość to zainstaluj skrzynkę na balkonie. Może i nie będą to profesjonalne uprawy, ale nie zaszkodzi też wzbogacić diety w kiełki. Po zimie na nasz nastrój wpływają też niedobory witamin, brak dostępu do świeżych sezonowych warzyw i owoców. Nie łudźmy się nawet, że egzotyczne banany czy pomarańcze tak nam sprzyjają. 


Do wiosny pozostał ponad miesiąc.

Pogoda bywa różna i mocno zmienna, cierpimy na niedobory Witaminy D. Nie dajmy się jednak tak całkiem tej złej pogodzie. Wyszukując sobie  przyjemne zajęcia, robiąc to co lubimy sprawimy, że przykry czas minie szybciej i znowu będzie ta nasza wiosna. 

Bodymisie Multiwitamina dla dzieci i dorosłych

 


Jak każda mama ciągle myślę w jaki sposób wspierać odporność mojego dziecka. Niestety okres przedszkolny obfituje  w przeróżne choroby wirusowe i zdaje sobie sprawę, że nie sposób ich uniknąć. Na odporność tak naprawdę składa się wiele czynników i nie jest w stanie załatwić tego tylko jednym suplementem, ale czy warto brać Bodymisie? O tym dzisiaj:

Suplement dla dzieci w formie żelków

Witaminy w formie żelków bywają różnie odbierane. Na pewno lubią je dzieci, natomiast rodzice nie do końca mają przekonanie do takiej formy. Z jednej strony dziecko chętnie przekona się do postaci żelków, z drugiej czasami za bardzo kojarzą się tylko ze słodyczami. Na pewno warto dać dziecko taki suplement niż żaden. Na rynku mamy też inne formy suplementów diety dla dzieci, np. tabletki do rozpuszczania, czy też syropy. Każda mama decyduje co podać swojemu dziecku. Wiadomo, że liczy się atrakcyjna forma. 

Bodymisie Misiowe żelki o smaku Coli

Opakowanie zawiera 60 Żelowych Misiów. Zalecana porcja dzienna dla dzieci od 3 roku życia wynosi jedna sztuka dziennie. Nie ma przeciwskazań dla przyjmowania produktu przez dorosłych, z tym że zalecana porcja dziennie wynosi 2 sztuki dziennie. Fajnie sobie czasami urozmaicić jadłospis takim suplementem, jednak trzeba też czytać ulotki i nie łączyć go z innymi zawierającymi Witaminę D. Żelka można dorzucić dziecku do śniadaniowego pudełka, wtedy będzie miła niespodzianka. 

Co zawierają Bodymisie?

Producent deklaruje zawartość Witamin A, E, B12, B6, D, C. Żelki oprócz witamin mają w składzie żelatynę, substancje wypełniające, koncentraty z owoców i warzyw, substancje słodzące i inne. Nie zawierają cukru. Moim zdaniem najważniejsza jest tu witamina D, która jest bardzo istotna dla dzieci (i nie tylko), mamy tutaj 100%  wartości zalecanej do spożycia dziennie. Pozostałe witaminy dają od 100%,  50% do 25 % wartości dziennej.


Copyright © Retromama.blog