Wersje rzeczywistości



Oderwani od rzeczywistości? 

Ludzka psychika nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Co też ludzie potrafią w swoich głowach wymyślać. Wiadomo, każdy ma inne doświadczenia, inny punkt widzenia, więc i świat otaczający dostrzega inaczej. I mamy do tego prawo, widzieć rzeczy po swojemu. 

Co Ty widzisz?

Ja widzę kozy i relaks. Ktoś inny może widzieć tylko krzaki, komary i dzicz. 





Mnogość internetowych ekspertów.


Aktualna dostępność do wiedzy aż razi.  Zawsze szanuję zdanie cudze, bo wiem, że każdy może dostrzegać inaczej to co go otacza. Niestety pewne grupy ludzi zupełnie nie akceptują odmiennego zdania. Z nimi najlepiej nie wchodzić w głębsze rozmowy. 

Obecnie ekspertem  - może być każdy. Napisać książkę -  może każdy. Dzielić się wiedzą - może każdy. I to jest wspaniałe. Wolność słowa, możliwości, warto to wykorzystać. 


Za dużo na raz ***


Niby jest mnogość wyborów. Możesz prowadzić blog, wykupić sobie domenę i nawet czuć ważnym. Zostać Gwiazdką Instagrama, przebierać się do zdjęć, przyciągać spojrzenia. A co tak naprawdę to wnosi do życia? Warto zadać sobie to pytania, czy chwila sławy warta tego czasu jaki oddajesz?


Kiedyś napisałam taki tekst: Czy blogger jest pisarzem? 

Różne były komentarze. Niektórzy wręcz się oburzali, że blogerki to absolutnie nie mogą się nazywać pisarkami. A ja Wam powiem, niech każdy czuję się KIM Chce. Wtedy świat choć troszkę będzie prostszy. 



Proste kolory na co dzień

W końcu robi się cieplej, maj rządzi się swoimi prawami. Będzie można zrzucić te wszystkie warstwy i odsłonić nieco więcej ciała. Wczoraj przyszło moje zamówienie ze sklepu internetowego, więc od razu pokaże Wam moje ciuszki na majowy weekend i nie tylko.

Czarno-białe stylizacje z Femme Luxe


Czasami jest chęć na nieco spokojniejszą kolorystykę i czarno-białe zestawy są wtedy jak znalazł. Szarość, czerń, drobne wzorki dobrze łączą się z innymi kolorami, dlatego stanowią niezawodną bazę. 
Z tego zamówienia wybrałam trzy rzeczy, które bardzo przydadzą się w mojej szafie. 

1. Czarny dres Loungwear Set - Cailleigh
2. Spodnie o wąskim kroju - Marie
3. Sukienkę Midi - Naomi

Wszystko rozmiar 8. Przypominam, że mam 1,60 m wzrostu, budowa ciała średnia. 

Czwartej rzeczy z tego zamówienia niestety nie otrzymałam.

Zobaczmy, jak wyglądały te rzeczy na stronie sklepu:


Zobaczmy jak to zamówienie wypadło w realu:


Czarny dres Cailleigh to kwintesencja stylu domowego. Strój wygląda tak samo jak na prezentacji w sklepie. Bardzo fajna, trochę cieplejsza tkanina, raczej na chłodniejsze dni. W 60℅ bawełna, reszta poliestrowe, trochę elastyczne. W pasie gumka i sznureczek. Bluza zakończona lamówką, w której również jest sznurek, więc nie powinno podjeżdżać do góry. Kaptur to również dobre rozwiązanie w tego typu ubiorach. 



Spodnie Marie, o wąskim kroju, niestety z przeróbką. Są dość szczupłe w talii, pomimo tego nogawki i reszta dobrze leży. Skład materiału to 95% wiskoza, 5 % elastan, są elastyczne, dopasowują się do ciała. Jednak troszkę przeszkadza brak  gumki w pasie. 





Sukienka Naomi w dalmatyńskie wzory, krój Midi. Przy moim wzroście wypada trochę jak Maxi. Podoba mi się jej swobodny styl, gumeczka pod biustem pozwala na ładne dopasowanie. Tkanina wygląda jak żorżeta, na metce widnieje 100℅ poliester. Z pewnością zagości w niejednej wiosennej stylizacji. 




Inspiracje z Femme Luxe, co jeszcze można kupić?

Skoro robi się cieplej, pragniemy więcej luzu na świeżym powietrzu.  Świetne ubrania znajdziesz w kategorii Festival outfits .

Dla wielbicieli spokojnego stylu idealny będzie dział Grey LoungwearZestawy z kategorii Co Ord Sets są bardzo wygodne, bo mamy już kompletny strój i nie trzeba się martwić czy jedna rzecz pasuje do drugiej. Jak dla mnie jest to kwintesencja wygody i luzu. 

Bodycon Midi Dress polubicie jeśli zależy Wam na eksponowaniu swoich atutów. Nie ważne czy to w domu, czy na wyjścia. Tak samo polecam Milkmaid Top, wprost idealne na wiosenne dni.



Coś Wam się spodobało? Czy w waszej szafie wszystko już wiosenne, a może jeszcze swetry?


Podsumowanie kwietnia, nie tylko kosmetyczne

Kwietniowe dni powoli zmierzają ku końcowi, przynosząc nadzieję na ciepły maj. 

Oj dała nam ta wiosna popalić. Mroźne poranki i wietrzne dni wcale nie nastrajały optymistycznie. Pomimo tego udało się odnaleźć odrobinę radości w zwykłych sprawach. Na pewno widok budzącej się do życia wiosny nieco ocieplał ten chłodny klimat. 


Pierwsze spacery czarnej kozy



Pora na trochę wieści ze wsi, czyli coś pod styl mojego drugiego bloga: pamietnikizewsi
Pozwolę sobie na małą reklamę, bo kto mi zabroni? Lubię pisać ten drugi blog, bo na nim nie ma żadnego upiększania życia.

Niestety na obecnym blogu jest sporo tego ubarwiania, ale nie jest to tylko moją winą. Jako blogger beauty, lifestyle chce pokazać coś lepszego, a staje się to potem dla mnie jakby pułapką. Wiecie o co chodzi, są standardy, człowiek stara się dostosować, a potem sam się łapie, że tak życie nie wygląda...

Zaczynając od końca miesiąca, kiedy to nasze kozy wyszły w końcu na świeżą trawę. Cudownie jest tak siedzieć z nimi na tej łące, podziwiać błękit nieba, zieleń trawy. Czyste Mindfulness, za darmo i na miejscu. To jest właśnie kawałek prywatnego raju, po ciężkich miesiącach może pora na odrobinę wytchnienia?

#ŚwięujZBraun 100 lat marki



Bez sprzętów domowych nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Ułatwiają niesamowicie codzienne czynności. Także dbanie o urodę jest łatwiejsze dzięki Braun. Dla mnie ta marka jest synonimem trwałości i jakości. Co prawda mam obecnie tylko suszarkę, ale 10 lat żywotności chyba o czymś świadczy. Mam nadzieję, że dzięki konkursom organizowanym z okazji 100 lat marki Braun uda mi się jeszcze poznać inne sprzęty. 

Więcej informacji w poście: Co oznacza dla mnie design?. A także na stronie trnd.com


Powrót do przedszkola 



Po połowie miesiąca dzieciaki w końcu mogły wrócić do przedszkoli. Ten fakt z pewnością ucieszył też matki, które mogły nieco odpocząć od stałej opieki na maluchami. Niestety nawet ta 3-tygodniowa przerwa przyniosła więcej szkód niż korzyści.

Moje dziecko znowu wypadło z rytmu. Zrobił się marudny, rozkojarzony, nie chce rano wstawać. Raz chce chodzić do przedszkola, raz ciężko go do tego namówić. Robi się taki "przyklejony do matki". Z pewnością mamy wiedzą o co chodzi. 

Uważam, że z punktu psychologicznego (a mogę się na tym nie znać, ale takie mam spostrzeżenia), takie przerwy nie są dobre dla dzieci, które tracą ustalony rytm. Jednak powtarzalność, stały plan dnia mają duże znaczenie dla dzieci. Czy Wy też macie takie odczucia, dajcie znać. 


Pierwsze kwiaty





Kwiecień z pewnością był tym miesiącem, kiedy mogłam podziwiać cuda natury. Pierwsze śliwki zakwitły, chociaż zielonych listków jeszcze nie było zbyt wiele. Martwię się trochę o te zbiory owoców w naszym sadzie, bo ciągle mróz. Z drugiej strony nie mam wpływu na pogodę.

Oczywiście nie zdążyłam zrobić sobie "kreatywnej sesji zdjęciowej". Takie spontaniczne zdjęcia też są fajne, a nie wszystko musi być robione pod oczekiwania innych. Zdecydowanie wolę robić zdjęcia przy okazji, niż aranżować wymyślne tła i sesje. Na szczęście wiosna sprzyjać będzie powstawaniu wielu miłych dla oka zdjęć, więc wszystko przed nami. 

Na drugim zdjęciu kwiat domowy, kaktus. Zakwitł po raz pierwszy w swoim życiu. 

Nowy przyjaciel



W naszym domu zawitał nowy zwierzak. Chomik Feluś zwany przez syna Tuliś. Jeszcze nie wiadomo, które imię  zostanie? A może po prostu będzie "Chomiczkiem", tak jak jego poprzednik. Te zwierzaczki są przesłodkie i mam je w domu chyba już z 10 lat. 

Cieszę się, że mogę przekazać synowi pasję i miłość do zwierząt. Taki gryzoń zawsze będzie lepszym od bajek z tabletu i pozwala utrzymać dziecko w realnym świecie. Trzeba go oswoić, karmić, samo patrzenie jak się bawi jest relaksujące. 

Polecam  każdej mamie, która ma jeszcze wątpliwości czy podarować dziecku chomika. On jest naprawdę nie kłopotliwym stworzonkiem, a daje mnóstwo radości.

Po co mi doskonałe życie?



To nie jest tylko wina Instagrama


Denerwują nas idealne profile, które nie pokazują prawdy. Jednak trzeba wiedzieć, że to my mamy wybór kogo obserwujemy.  Są przecież też inne profile, na których jest Prawda, zwyczajne życie, problemy takie jak nasze. 

Matki pokazujące bałagan i brudne dzieci.

Narażając się na Un-follow tylko przez to, że pokazują życie takim jakie jest na co dzień. Nie na rodzinnej wycieczce, kiedy wszyscy są szczęśliwi. Nie rzadko zapłakana twarz kobiety, która już nie daje rady potrafi  tak szokować? A przecież takie jest prawdziwe życie.  Rzadkością jest codzienność jak z bajki...


Robiąc zdjęcie stroju dnia,  w tle bałagan...

Te Panie nie usuwają nawet obraźliwych komentarzy pod takim zdjęciem.  Czy więc mają żelazną psychikę, skoro się tym nie przejmują? Pomimo pokazania życia prawdziwym, nie tracą  swoich Obserwatorów.  W czym tkwi sekret zwyczajnego życia? Ono po prostu jest, nie można go zmienić poprzez poukładanie wszystkiego wokół. 


Każdy ma swoją Prawdę w życiu. 

Swoją wersję rzeczywistości i  niemożliwym jest, aby ktoś miał zawsze wszystko idealnie wokół.

Spotykają nas w życiu różne sytuacje, czasami nawet przykre. Czy w takim wypadku ważne jest to, jak czysto jest wokół? Czasami ważniejsza jest nasza psychika, to co mamy w głowie. 

Znowu mi przybyło...


Dopiero co pokazywałam Wam nowości z drogerii internetowej Douglas. A dziś przyszła pora na moje zakupy stacjonarne. Ostatnio pewien sklep kusi mnóstwem naturalnych kosmetyków. 

Gdzie zrobiłam zakupy? Co tym razem wpadło do mojego koszyka zakupowego? Przekonajcie się czytając dalej. 


Bielenda Eco Nature w Rossmann

Z tej serii dwie nowości u mnie:  Balsam do ust regenerujący Mleczko Waniliowe i Figa. Spodobał się już synowi ze względu na jego słodki smak, zapach i przyjemną konsystencję. Chyba rośnie mi mały amator pielęgnacji. Balsam za nie całe 10 zł.

Drugi produkt z tej serii, który kupiłam to Kostka Peelingująca oczyszczająco-odżywcza do ciała Wanilia i Olejek kokosowy jest za około 8,50 zł. Jeszcze nie otwarta, ale może napiszę o niej więcej. 


Lubię wracać do sprawdzonych marek, taką z pewnością jest Vianek. Nawilżające Mleczko do demakijażu z ekstraktem z podbiału oraz Nawilżająca Emulsja Myjąca z ekstraktem z lipy z pewnością sprawią, że demakijaż stanie się przyjemnością. 

Uzupełniam braki z kolorówki 

Zrobiłam porządki w moich pojemniku na kosmetyki do makijażu. Wiele z tych kosmetyków miałam od paru lat i dalsze ich używanie groziło po prostu jakąś alergią, czy wysypem nieprzyjaciół. Także trzeba było odłożyć naturę skąpca na bok i kupić coś nowego. A co wybrałam?

AA Wings of Color Sensitive Extreme Pielęgnujący Podkład Wygładzający. W Rossmannie w dobrej cenie za ok 24 zł (na stronie producenta za około 46 zł).
Ten podkład jest w szklanej butelce z pompką, wygląda luksusowo,  a jego skład i opis mocno zachęca. Producent pisze m.in. 
Pielęgnujący podkład z dodatkiem łagodzącej alantoiny widocznie wygładzi cerę, stapiając się z jej kolorytem. Zmniejszy widoczność zmarszczek i porów, skoryguje przebarwienia, zaczerwienienia oraz inne niedoskonałości. Wzbogacony o ekstrakt z roślin zielonych: konopi, bambusa i zielonej herbaty, nawilży skórę i pozostawi satynowy efekt wykończenia makijażu.

 

Lirene Natura Eco Podkład Rozświetlający nr 340 Golden Beige upatrzyłam w aplikacji Rossmann. Jego cena była akurat dobra bo 17,99 zł. Tu mamy opakowanie w 90% z trzciny cukrowej, odpowiednie do recyklingu. Producent zapewnia nas o takich efektach: 

Cera staje się idealnie rozświetlona i wygładzona. Podkład pielęgnuję i wyrównuje koloryt skóry.

 

AA Wings of Color Puder transparentny, Silky Smooth Compact Powder za około 23 zł. Wcześniej miałam odcień nr 94 ( recenzje AA Wings)

Podobał mi się jeszcze puder brązujący-rozświetlający z tej serii, ale cena chwilowo  dla mnie za wysoka. 


Szczoteczki do zębów: Jordan Green Clean oraz Humble Brush. Nie wiem, czy jest sens pokazywać, ale skoro już zdjęcie zrobione to wrzucam. Staram się kupować szczoteczki tego typu właśnie, choć nie ukrywam, że marzę o szczoteczce elektrycznej. 



Zakupy z lokalnego sklepu zielarskiego 





Tea Tree Płyn do płukania jamy ustnej z Melaleuca Poland. Zawiera naturalne olejki eteryczne m.in. mięty, szałwii, rozmarynu, drzewa herbacianego. Jest to moje drugie opakowanie tego płynu, które zresztą nie jest zbyt duże, więc szybko mi idzie.  Bardzo go jednak polubiłam i jak była okazja kupiłam znowu. 

Cena stacjonarnie wynosi około 17 zł, w Internecie oczywiście można kupić taniej. Czasami lepiej kupić coś od razu niż czekać na wysyłkę. 

Przy okazji nabyłam też ulubiony Balsam Jerozolimski na gardło czyli moje najlepsze pastylki na problemy z gardłem.

Zwykła Maść nagietkowa na podrażnienia, ma tylko dwa składniki: Petrolatum i Calendula Officinalis Oil. Zobaczymy jak się sprawdzi?


Znacie te kosmetyki? Kupujecie w sklepach stacjonarnych czy internetowych?


#świętujZBraun

Dzisiaj chciałabym Was zaprosić do projektu, w którym biorę sama udział: Świętuj z nami 100 lat marki Braun. O zasadach możecie poczytać na www.trnd.com/pl w zakładce Projekty.

Mój post na Instagramie poniżej:

 




Zachęcam do odwiedzin mojego profilu na Instagramie  i dawania serduszek: TUTAJ LINK

 
Nagroda jest bardzo zacna, bo mój wymarzony Depilator Silk-épil 9 Flex Wet&Dry, Design Edition z 4 dodatkami, w tym głowicą golącą. O nim więcej na stronie producenta.

Trzymajcie kciuki. 

Łazienki z marzeń

 

Woda niewątpliwie jest dobrodziejstwem. 

Nie każdy człowiek na świecie może z niej korzystać bez ograniczeń. W Polsce obecnie chyba każdy w domu ma łazienkę.  Lepszą lub gorszą, nowoczesną lub tradycyjną. Czasami do remontu, ale jest. 

Nie doceniamy w pełni tego co mamy. Wiele narodów żyje na granicy ubóstwa, nie mając dostępu nawet do bieżącej wody. Po wodę nierzadko trzeba chodzić parę kilometrów dziennie. 


Nowoczesne rozwiązania do łazienki.


W rozwiniętych krajach ludzie posiadają  luksusowe pokoje kąpielowe. W takich pomieszczeniach  kąpiel może stać się rytuałem. Toaleta zwykle jest w innym pomieszczeniu, bo służy innym celom. Projektowanie wymarzonej łazienki z pewnością ułatwiają też urządzenia toaletowe .

Zażywanie kąpieli w wannie ma duże znaczenie nie tylko dla higieny ciała, ale i dla zdrowia. Przewaga wanny nad prysznicem jest niepodważalna. Pomimo tego wiele osób i tak wybiera szybkie rozwiązanie jakim jest Prysznic. Zapewnia on szybką kąpiel, która również może nas zrelaksować.

Posiadając nie wielkie mieszkania nie możemy sobie pozwolić na duże łazienki, w których zmieściłby wannę. Kąpiąc się pod prysznicem zużywamy też mniejszą ilość wody. W jednym nie dużym pomieszczeniu  też wszystko się zmieści, jeśli wybierzemy sprytne rozwiązania. 


Przyszły mi  na myśl dawne czasy.

Przed oczyma obraz jak z filmu: szlachcianka zażywa kąpieli w ogromnej wannie na środku komnaty. Służba donosi ciepłą wodę, którą ktoś grzeje w wielkim garze nad ogniem w kuchni. Jedna ze służących pomaga Pani umyć plecy, druga myje włosy. Aż chciałoby się nieraz przenieść w przeszłość.

Wszystko wygląda tak romantycznie, lecz w  rzeczywistości to była ciężka praca wielu osób. Mniej zamożni musieli radzić sobie sami. Nierzadko kąpiąc się latem tylko w rzece. 

Doceniajmy więc to co mamy obecnie, ale też nie marnujmy wody niepotrzebnie. Zaopatrując się w  technologiczne rozwiązania również możemy oszczędzać wodę, jak też zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. 


Polskie marki w Douglas? Mini-recenzje pielęgnacja i kolorówka



Lubicie polskie kosmetyki? 

Z biegiem czasu obserwuję, jak nasze rodzime marki kosmetyczne oferują coraz lepsze produkty. Wcale nie trzeba wydać majątku aby zadbać o siebie skutecznie. Druga sprawa to wygoda zakupów internetowych, do których już chyba nikogo nie trzeba przekonywać. 

Ostatnio przeglądając ofertę sklepu internetowego Douglas.pl byłam zaskoczona dużym wyborem polskich marek. Wiecie, ten sklep kiedyś kojarzył mi się tylko z ekskluzywnym asortymentem. Na zakupach nigdy tam nie wchodziłam, bo myślałam że nie mają nic na moją kieszeń. 

Postanowiłam jednak uzupełnić trochę moje wiosenne braki w pielęgnacji i kolorówce. Co wybrałam i jakie wrażenie na mnie zrobiło to zamówienie, zapraszam do dalszej części:


Floslek Skin Care Ekspert All-Day BB Krem 5w1 SPF 15



Perfekcyjny Wygląd nawet w 12 godzin. Do każdego odcienia i rodzaju skóry. Przedział wiekowy 20-60 lat. Każdy dzień zacznij od Selfie. Pokaż jak piękna jest twoja skóra.

Krem BB z Floslek dla mnie jest nowością, chociaż jego recenzje widziałam już 3 lata temu. Seria Skin Care Ekspert składa się z 4 produktów. Jak dla mnie stosowanie wszystkim razem mija się z celem.  Nie wiem też czy przekonam się do tak niskiej ochrony UV na co dzień? Nie mniej po ten krem sięgnęłam z czystej ciekawości. 

Producent zaleca stosowanie kremu BB na Serum Rozświetlające PEARLS. Oczywiście pomijam ten krok, chciałabym aby wystarczył mi tylko ten krem BB. Niestety z moją 40-letnią cerą jest to złe rozwiązanie, więc pod ten BB daje inny krem nawilżający. 

Nie zgodzę się z tym przedziałem wiekowym, jaki widnieje na opakowaniu. W moim odczuciu Floslek BB Krem jest odpowiedni dla młodych osób, z cerą normalną, bez problemową, lub z małymi niedoskonałościami. Myślę więc, że młode osoby będą z niego zadowolone. A przypomnę, że mam 40 lat, więc cera zupełnie się zmienia w kierunku suchej. 

Jak wiemy, nie można oczekiwać po kremie BB dużego krycia, czy niwelowania większych niedoskonałości. Podoba mi się jednak faktura mojej cery po tym kremie.  Myślę, że sprawdzi się u mnie również porą letnią, kiedy moja cera aż tak się nie przesusza, a efekt matujący jest bardziej pożądany. 


Eveline Cosmetics ReveLashes False Lash Effect Mascara 



Tusz do rzęs pogrubiający. Efekt sztucznych rzęs. 
Rewolucyjna konstrukcja silikonowej szczoteczki. Kremowa konsystencja wzbogacona Prowitaminą B5 i woskami Carnauba. Długotrwała formuła. Polecana do wrażliwych oczu. 

Tym razem postawiłam na tusz z silikonową szczoteczką średniej wielkości, która ładnie dopasowuje się do moich rzęs. Opakowanie Mascary przywodzi na myśl droższe marki, cena tuszu to 11- 20 zł. Warto polować na promocję. 

Tusz ReveLashes posiada wygodną szczoteczkę, która idealnie dopasowuje się do kształtu oka i rzęs.  Aplikacja jest przyjemna i komfortowa, nie ma grudek, ani efektu owadzich nóżek. Podobają mi się  moje rzęsy, które są zalotne i naturalne. Wystarcza jedna warstwa w codziennym makijażu. Jeśli chce mocniejszy makijaż, wystarczy powtórzyć aplikacje tuszu.

 



Trwałość tuszu po całym dniu oceniam bardzo dobrze, nie zdarzyło się żadne osypywanie, czy kruszenie i  nie migrował do oczu, a z tym miewam problemy. Przy wrażliwych oczach to bardzo istotna kwestia, Zmywanie makijażu w tym wypadku to też czysta przyjemność. Przekonałam się, że tusz z Eveline nie odbiega jakością od droższych marek. 


AA Go Green Kojący Krem pod oczy i do twarzy z dynią



99% składników pochodzenia naturalnego. Kosmetyk certyfikowany EcoCert, Cosmos Natural i Vegan. Nie zawiera mikro plastiku. Hipoalergiczny. Opakowanie bez celofanu, odpowiednie do recyklingu. 

Efekty: Nawilżenie, regeneracja, elastyczność. gładkość. Składniki aktywne (wybrane): Dynia, Masłosz, Ryż basmati, Mango, Sezam, Nasiona czarnuszki, Oliwka. Skład na opakowaniu jest bardzo przejrzysty i czytelny. Bezzapachowy. 

50 ml/ cena od 18 do 35 zł. 

Skład:

Aqua*, Betaine*, Pentylene Glycol*, Lactobacillus Ferment*, Caprylic/Capric Triglyceride*, Coco-Caprylate/Caprate*, Cetearyl Alcohol*, Dicaprylyl Carbonate*, Glycerin*, Arachidyl Alcohol*, Butyrospermum Parkii Butter**, Behenyl Alcohol*, Squalane*, Oryza Sativa Powder**, Xanthan Gum*, Arachidyl Glucoside*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Mangifera Indica Seed Butter**, Xylitylglucoside*, Nigella Sativa Seed Oil**, Sesamum Indicum Oil Unsaponifiables**, Borago Officinalis Seed Oil**, Anhydroxylitol*, Xylitol*, Olea Europaea Fruit Oil**, Bisabolol**, Cucurbita Pepo Seed Oil**, Tocopherol*, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder**, Alpha-Glucan, Oligosaccharide*, Citric Acid*, * składniki pochodzenia naturalnego, ** składniki pochodzące z upraw

Krem posiada lekką konsystencję.  Wydawać się mogło, że nie będzie nawilżał dostatecznie mojej suchej cery. Nakładam wieczorem na twarz i pod oczy solidną porcję kremu wyciśniętą za pomocą air-less. Na skórze pozostaje przyjemne, ochronna, lecz nie klejąca warstwa. Nic nie szczypie, nawet jak nakładam na bliskie okolice oczu. 

 Po całej nocy z tym kremem rano budzę się z super zregenerowaną, odżywioną i gładką cerą. Myślę więc, że obietnice producenta w pełni mają pokrycie w rzeczywistości. Ten Krem faktycznie działa, łagodzi podrażnienia, cera wygląda lepiej, zdrowiej.   Krem może okazać się moim wielkim ulubieńcem. Z chęcią sięgnę jeszcze po inne kosmetyki z tej serii. Jak widać nie drogie polskie marki też są godne uwagi. 


PolishBeauty PeelLove Aloe Gommage Peeling do twarzy z kwasami AHA (Floslek)



Oczyszczanie przez gumkowanie. Pięknie pachnący peeling do twarzy. Producent obiecuje efekty już po pierwszy użyciu. Produkt Wegański. Nie testowany na zwierzętach. 

Skład:

Aqua*, Glycerin*, Pentylene Glycol*, Acrylates/C10-30 Alkyl AcrylateCrosspolymer, Behentrimonium Chloride, Mandelic Acid, Parfum, Biosaccharide Gum-1*, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Malpighia Glabra Fruit Extract*, Tartaric Acid, Malic Acid, Ascorbic Acid*, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract*, Rosa Canina Fruit Extract*, Viola Tricolor Extract*, Salicylic Acid,Citric Acid, Dipropylene Glycol, Sodium Levulinate*, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate*,Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 47005, CI 14720,Sodium Sulfate.
*składniki pochodzenia naturalnego / ingredients of natural origin

75 ml/ cena około 15 zł

Peeling Gommage miałam w mojej pielęgnacji chyba z 15 lat temu. Z chęcią więc chciałam sprawdzić jego działanie. Ciekawa też byłam, czy tani peeling sprawdzi się na mojej wymagającej skórze. 

Po wyciśnięciu z tubki widzę żelową konsystencję i zielony, transparenty kolor. Zapach Peelingu jest  przyjemnie świeży, ogórkowo-owocowy. Nie ma żadnych drobinek ściernych. Żelowa konsystencja nie zasycha na skórze, nie ma uczucia dyskomfortu. W trakcie aplikacji należy delikatnie masować skórę i wtedy peeling rozpuszcza się na niej i ją jakby złuszcza. Nie jest to działanie spektakularne, ale wyczuwalne. 

Po zmyciu peelingu widzę, że buzia faktycznie jest wygładzona i wygląda zdrowiej. Nie ma zaczerwienienia, ani podrażnień. Jednak przy skórze wrażliwej nie powinno się przesadzać z częstotliwością takich zabiegów. Myślę, że ten peeling zużyję z przyjemnością, ciesząc się zdrowym wyglądem cery.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z moich pierwszych zakupów w drogerii internetowej Douglas. Mam nadzieje, że to nie ostatni raz. 


Styl najlepszy na co dzień


Wybierając ubrania na co dzień kieruje się ich wygodą i jakością tkaniny. 
Femmeluxe to dla mnie przede wszystkim ubrania codzienne. Czasami jednak pozwalam sobie na małe szaleństwo. Lubię mieć w szafie ciuchy na różne okazje. Z drugiej strony im jestem starsza tym bardziej cenię sobie niebanalny look domowy. 



White Knitted Bardot Skirt Co-ord - Britanny to bardzo obcisły komplet z elastycznej dzianiny, w kolorze białym. Fason raczej dla szczupłych, o chłopięcej sylwetce. 



W każdym wieku można sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. Ten strój jest dokładnie taki jakim go sobie wyobrażałam. Materiał w dotyku przyjemna dzianina,  na metce 100% poliester. Faktura prążkowana to hit ostatnich sezonów. Mój rozmiar to 8. Przy moich 1,60 cm zrostu i średniej budowie wyszło jakby za małe.  Warto brać pod uwagę swój rozmiar biustu. Ta 8 to taka S.  



Wygodny strój na co dzień Blue "Buffalo" Slogan Print Oversized Leggins Loungewear Set - Zuzanna to kolejny zachwyt z tego sklepu. Składa się ze spodni o dopasowanym kroju, z lampasem na po środku oraz bluzy o kroju oversize. Piękny pastelowy kolor to jego duży plus. 



Ten komplet można nosić w domu, jak też wyskoczyć w nim "po bułki". Materiał to: 95% poliester, 5% elastan. W dotyku podobny do innych kompletów dresowych z tego sklepu czyli "wygląda jak bawełna". A czy będzie przewiewny, tego jeszcze nie wiem?

Na razie jest chłodno i wydaje się być fajny.  Od spodu nie ma już tego ocieplenia co inne,  więc będzie akurat na sezon wiosenny. Spodnie nie są tak rozciągliwe i elastyczne jak z innych modeli więc trzeba uważać z rozmiarem. Bluza za to luźniejsza. Nie pytajcie jaki to rozmiar bo nie wiem, chyba wzięłam 8 tak jak zwykle. 




Luźne koszule to jest zdecydowanie to czego w mojej szafie dotychczas brakowało. Pamiętam tą modę na koszule kraciaste z lat 90-tych. Teraz widzę, że to powraca. Wybrałam dwie podobne koszule w rozmiarze S: Check Print Oversized Button Up Pocket Shacket - Isabella w kolorze Pink i w korze Sage.

Kiedy już zamówiłam, to stwierdziłam że co druga osoba "na mieście" takie nosi.  Nie lubię ubierać się jak inni. Koszule jednak okazały się na żywo wyglądać tak pięknie, że się przekonałam. Materiał w obu to: 50% poliester, 50% cotton. Będą idealnie pasowały do spodni dresowych z tego sklepu, legginsów, jak też do jeans. Jak dla mnie uzupełnienie wygodnego stylu na co dzień. 



Festival Outfits to synonim nadchodzących letnich dni, swobody i wakacyjnego luzu. Ja już myślę, o tym że będziemy mieć jednak tą większą swobodę i te stroje na pewno się przydadzą. 
Grey Loungewear to stonowana kolorystyka i domowa wygoda. Nie tylko dla szarych myszek, z takimi zestawami będziecie ubrane stylowo i modnie. 
Co Ord Sets  czyli kolejna porcja wygody i stylu na co dzień. Niezależnie od pory roku, zawsze warto mieć wygodne ubrania w szafie, aby czuć się komfortowo. 
Bodycon Midi Dress nareszcie coś dla kobiet świadomych swoich atutów. Do Klubu, na przyjęcie, na specjalne okazje. To sukienki dopasowane, seksy, podkreślające figurę. Dla odważnych i świadomych.
Milkmaid Top czyli eksponujemy dekolt. Kwintesencja kobiecości: bufiaste rękawy, gorsety, topy, sukienki podkreślające talie. 


Jaki jest Wasz styl na co dzień?

Wybieracie ciuchy na luzie czy coś eleganckiego? 

Książka na obecny czas: "Czekając na Armagedon" Grażyny Stachowicz

 

Książka dla każdego?

Uwielbiam nie typową literaturę, taką która wnosi do życia coś więcej niż tylko płytką rozrywkę.  Często dostaje książkę, która akurat jest potrzebna w danym momencie życia. Tak też się stało w przypadku " Czekając na Armagedon". Dosłownie ręka Anioła stróża mi ją przekazała. Wierzę w Siłę Wyższą i pomoc Niebios, która zawsze nadchodzi gdy jej potrzebuję. 


O Świadkach Jehowy, czy to dobry pomysł?

Kiedy przeczytałam opis książki, to pomyślałam " Książka o świadkach Jehowy, ups, ale klapa" .

Skoro już do przyszła, a ja miałam wolny czas w Święta, postanowiłam dać jej szansę. Pierwsze strony wydawały się nudne. Oczywiście to debiut pisarski, więc nie ma wymyślnego słownictwa. Akcja rozwija się stopniowo, powoli wciąga tak, że czeka się z niecierpliwością na kolejne rozdziały. 


Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości, kiedy to wszystkie religie zostają zdelegalizowane, a dotychczasowy system ulega rozpadowi. Grupa Świadków Jehowy ucieka do leśnej osady, gdzie próbuje, w ciężkich warunkach, przeczekać czas pozostały do bliskiego, według nich, Armagedonu. Niestety koniec świata nie nadchodzi, a ich problemy narastają. Mieszkańcy osady powoli ukazują swoje prawdziwe oblicza – jedni dobre, drudzy złe. Zachodzi w nich również przemiana duchowo-moralna.

 

"Czekając na Armagedon" to książka która niesie głębszy przekaz. 

Trochę zabrakło mi w niej dialogów, przemyśleń bohaterów.  Z drugiej strony rozdziały są krótkie, czyta się szybko i przyjemnie. Nie wyszukane słownictwo? Co z tego, skoro wiadomo o co chodzi. To cała prawda o tym, czym są religie.

Pojęcie Boga wygląda inaczej w zależności od religii. Jak naprawdę może skończyć się ślepa wiara we wszystko, co chcą nam przekazać przywódcy religijni? Najważniejszy przekaz, to analogia do naszej obecnej sytuacji na świecie. Niecierpliwie czekałam na zakończenie książki, które okazało się zaskakujące. Nie mogę jednak zdradzać wszystkiego. 


Uważam, że dobra książka trafiła na właściwą osobę. Czasami wystarczy prosty tekst, za to czytanie między wierszami zależy tylko od nas. Co wyciągniemy z tej książki, czy czegoś nas ona nauczy? Zdecydujecie sami. 



Poradniki na temat rozwoju duchowego...

Jak też i medytacji, samoleczenia i inne już na stałe zagościły na mojej czytelniczej  półeczce. Kiedyś nazwała bym się dziwakiem, obecnie wiem że to decyduje o mojej wyjątkowości. Dobrze mi z tym kim jestem.

Książka "Czekając na Armagedon" to kolejna pozycja która utwierdziła mnie w przekonaniu, że podążam właściwą ścieżką rozwoju. 

Uwielbiam dyskusję na tematy religijne, które mogłabym prowadzić bez końca. Ta książka wniosła nowe spojrzenie na wiele spraw związanych nie tylko z wiarą. 


Ulubieńcy w pielęgnacji: Weleda Skin Food

 


Kosmetyki z serii Skin Food Weleda są mi znane od dawna. Kto czyta mojego bloga to wie, że używam ich od paru lat. Pierwsza recenzja kremu pojawiła się w 2017 roku na blogu. 
Ja po prostu ufam tej marce, której tradycje sięgają roku 1921.

Oparte w 100℅ na składnikach naturalnych. Certyfikowane znakiem NATURE.
Bez silikonów składników chemicznych, sztucznych kompozycji zapachowych, barwników. NIE testowane na zwierzętach. Zwyczajne sprawdzają się na mojej suchej i wrażliwej skórze.

Weleda - w 100% certyfikowane kosmetyki naturalne i organiczne ze 100-letnią tradycją.

Marka Weleda powstała 1921 roku w szwajcarskim laboratorium farmaceutycznym. Firma odwołuje się do tej tradycji we wszystkich swoich działaniach: od biodynamicznego rolnictwa, przez uczciwe traktowanie pracowników, po zrównoważone procesy, w których powstają kosmetyki do pielęgnacji. 


Krem Skin Food 


Krem do skóry suchej i szorstkiej, oryginalny od 1926 roku. Skuteczny i odżywczy, o bogatej recepturze. Wspiera barierę ochronną skóry. Zawiera m.in. Lipidy które poprawiają nawilżenie, redukują napięcie. Ekstrakty z fiołka, rumianku i nagietka lekarskiego mają działanie kojące i łagodzące. Skóra zyskuje komfort i wygląda lepiej. Krem przeznaczony do twarzy i do ciała. 

Producent zaleca stosować na suche i szorstkie partie ciała: dłonie, stopy, kolana, łokcie. 



Skład:

Water (Aqua), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Lanolin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Alcohol, Beeswax (Cera Flava), Glyceryl Linoleate, Hydrolyzed Beeswax, Fragrance (Parfum)*, Viola Tricolor Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Cholesterol, Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Citral*, Coumarin*.


Opakowanie: tubka plastikowa 75 ml


W ciągu paru lat zużyłam kilka tubek Kremu Skin Food . Ostatnia pochodziła z kampanii Blog Media. 

Konsystencja Kremu Skin Food jest gęsta i treściwa, przypomina maść ochronną. Na mojej suchej zimową porą skórze warstwa ta wchłania się stopniowo i w przypadku rąk potrzeba za jakiś czas powtarzać aplikacje.

Zapach jest przyjemnie świeży (cytrusowo-ziołowy) i utrzymuje się przez jakiś czas. 

Kosmetyk cechuje bardzo duża wydajność, wystarczają niewielkie ilości do pokrycia skóry. Sprawdza się na wszystkie partie ciała, w tym także do skóry twarzy. Można go stosować  sytuacjach awaryjnych, jak maskę regenerującą i kojącą. Nie zapchał porów, ale nie stosowałam go codziennie na twarz. Dodam, że stan mojej cery raczej nie ulega pogorszeniu od tłustych formuł. Ten krem z pewnością jeszcze nie raz zagości w mojej pielęgnacji. 



Masło do ciała Skin Food


Rozpieszczaj swoje ciało bogatą kremową konsystencją pachnącego masła do ciała, które zachwyci Twoje zmysły. Intensywnie pielęgnujące Masło do skóry suchej i bardzo suchej stanowi wyjątkową kombinację ekstraktów roślinnych . Nagietek, fiołek i rumianek koją suchą skórę, a organiczne masło shea i masło kakaowe optymalnie ją odżywiają 




Skład:

Water (Aqua), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter*, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Stearic Acid, Palmitic Acid, Pentylene Glycol, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Calendula Officinalis Flower Extract*, Viola Tricolor Extract, Alcohol*, Betaine, Carrageenan, Xanthan Gum, Lactic Acid, Glyceryl Caprylate, Sodium Caproyl/Lauroyl Lactylate, Fragrance (Parfum)**, Limonene**, Linalool**, Benzyl Benzoate**, Geraniol**.


Opakowanie słoiczek ze szkła z zakrętką z plastiku. Pojemność 150 ml


Masło do ciała Weleda Skin Food mam okazję stosować po raz pierwszy. Co prawda miałam wcześniej kilka jego próbek, ale nie wiedziałam co mam o nich myśleć. Jednak po jednej saszetce to ciężko było coś więcej stwierdzić. 

Na uwagę zasługuję fakt że producent zmienił opakowanie masła na szklane. Kremy są w plastiku, a wcześniej były w metalowych tubkach. Ten plastik nadaje się do recyklingu. 

Nuty zapachowe Weleda Skin Food Butter są zbliżone do tych z Kremu. Masło jednak pachnie delikatniej i czuć w nim więcej słodyczy niż ziół. 

Przechodząc do konsystencji Masła Skin Food to z pewnością zasługuje ona na pochwałę. Jest ona tak bogata, gęsta, a przy tym nie mam problemów z rozcieraniem go na skórze. Masełko pięknie się wtapia, odżywiając i dając natychmiastowe uczucie ulgi dla suchych partii ciała. 

Uważam, że regularne stosowanie Skin Food Body Butter Weleda przyniosło korzystne zmiany dla suchej skóry. Z przyjemnością będę do niego wracać nie tylko zimową porą. 


Tolerancja

 

Międzypokoleniowe konflikty, temat rzeka; 

Jak zwykle podczas spotkań rodzinnych dochodzi do wymiany zdań. Zdarzają się i tematy drażliwe, jak np. poglądy polityczne, czy religijne. To bardzo śliskie pole do manewru, zwłaszcza kiedy niektórzy nie znają pojęcia Tolerancji. 


Czym jest Tolerancja?


Wikipedia mówi nam: 

Tolerancja (łac. tolerantia – cierpliwość, wytrwałość) – termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią, oznaczający postawę zgody na wyznawanie i głoszenie poglądów oraz wierzeń z którymi się nie zgadzamy, jak i praktykowanie sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy, a więc zgody na to, aby społeczność do której przynależymy, była różnorodna w aspektach dla nas istotnych . Tolerancja polega na uszanowaniu obcej narodowości i związanych z nią różnic kulturowych. Oznacza także, wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem poglądów, pochodzenia, opinii, upodobań itp. W skrócie, szacunek dla wolności innych ludzi, którzy maja odmienny styl życia od naszego. (...)


Prawda, że proste ? A czy w życiu łatwo to zrealizować?


Niektórzy nie umieją być tolerancyjni i zastanawiam się dlaczego tak się dzieje?

Czy to kwestia wychowania, wieku, przynależności religijnej. Dlaczego jedni ludzie potrafią szanować poglądy drugiego człowieka, a inni już nie?

Dla mnie tolerancja świadczy o rozwoju danej osoby. Niektórzy niestety mogą być na takim etapie życia, że nic już do nich nie dociera. Liczy się tylko jedna prawda i racja. Wszyscy którzy mają odmienne zdanie są wrogami. 

Cóż  z tym można zrobić? Chyba nic, jedynie okazać zrozumienie i współczucie. Cieszyć się tym, że  jest się otwartym. A błądzić jest po prostu rzeczą ludzką. Tym optymistycznym akcentem żegnam dzień dzisiejszy. 


Wielkanocne życzenia


 Na ten Wspaniały czas przesyłam Wam najlepsze Życzenia.

Dużo spokoju i radości. Smacznego jedzonka na Wielkanocnym stole. 
Czasu spędzonego tylko pośród osób, które dobrze Wam życzą.
Wewnętrznej równowagi i chwil relaksu. Żadnej diety i wyrzutów sumienia.
Zdrowej troski o siebie i bliskich. Pięknych spacerów pośród wiosennej aury. 

Sobie i Wam życzę powrotu do Normalności.
Abyśmy w końcu odczuli, że ten Świat wraca na właściwy tor z tego szalonego zakrętu. 

Trzymajcie się zdrowo. W Święta zapewne pojawi się jeszcze wpis, bo blogerka nigdy nie ma wolnego. Ale robię to co lubię i to jest najważniejsze. Całuski. 



Jak odmierzać czas? Życiowe prawdy



Czas szybko biegnie i nie da się go zatrzymać. 

Niezależenie od tego co robimy, nasz czas upływa. Zbliżamy się do kolejnych etapów w życiu, często uciekają nam sprawy istotne. 

Skupiamy się często na rzeczach mało ważnych.

Ktoś coś powiedział, co mocno nas dotknęło, za chwilę ta osoba już o tym nie myśli. Nie warto przejmować się cudzym zdaniem, bo tak naprawdę to my tworzymy swoją rzeczywistość.

To nie tylko samospełniająca się przepowiednia, to skutek wyprzedza przyczynę. Nie ma w tym magii, to fizyka kwantowa. Nowe dziedziny, jak choćby epigenetyka dają zupełnie nowe spojrzenie na otaczający nas świat. 



Warto czerpać ze źródła

A jest nim nasze Serce. Odbierając świat sercem, mamy szansę na rzeczywistość pełną miłości i zrozumienia. Dając sobie miłość i troskę dbamy nie tylko o Tu i Teraz, lecz tworzymy dla siebie nowy, lepszy Świat.

Co by było gdybyśmy w ogóle nie potrzebowali innych ludzi? Nie musieli się przejmować ich opinią. Być zupełnie niezależnym człowiekiem? Czy mało kto może sobie na to pozwolić? Mamy przecież rodzinę, bliskich, przyjaciół, którzy są dla nas ważni. 

Z jakiegoś powodu jedni ludzie potrafią wyjść ze śmiertelnej choroby bez uszczerbku.  Innych powali malutka bakteria? To jest właśnie siła ludzkiej podświadomości. Bo jesteśmy kimś więcej niż nam się wydaje. Mamy ogromną moc, która w nas drzemie i czeka na rozbudzenie. Wystarczy uwierzyć...i zaczną dziać się cuda. 


Mówili nam kochaj bliźniego swego jak...

A ile tej miłości potrafimy dać sobie sami? Czy tyle tylko, ile dano nam w dzieciństwie? Czy może tyle, aby zasłużyć sobie na czyjś szacunek i podziw? I czy w ogóle trzeba walczyć o cudzą miłość? A może lepiej przyjąć, że każdy na nią zasługuje. 

Bądźmy dla siebie dobrzy, utulmy swoje wewnętrzne dziecko. Każdy ma lepszy i gorszy dzień. Nie nad wszystkim mamy kontrolę.  Nie musimy nikomu nic udowadniać. Dbajmy o czas z rodziną, bo jest on bezcenny, zegarki Bulova pomogą nam odmierzać go właściwie. 

Amerykańska marka  Bulova zachwyca perfekcją widoczną w najdrobniejszych detalach. Są to zegarki luksusowe i perfekcyjnie dopracowane. Producent dba o zastosowanie najnowszych technologicznych rozwiązań. Oferuje produkty damskie, jak i męskie. 


Zmiana pielęgnacji na wiosenną? Kosmetyki Martina Gebhardt

 

Jeszcze w marcu zdarzyło mi się używać kosmetyków z kategorii Winter. Kwiecień jednak przywitał nas ciepłą pogodą i powoli zmieniam kosmetyki na lżejsze. 

Summer Time Martina Gebhardt to produkty do pielęgnacji twarzy i ciała, które są ze mną nie po raz pierwszy. Zdaje sobie sprawę , że nie każdy czyta starsze wpisy, dlatego postanowiłam odświeżyć temat. Linia nie tylko na lato, bo na ciepłą wiosnę również się sprawdzają. Krem i emulsja spodobają się nie tylko wielbicielkom pielęgnacji naturalnej. 


Martina Gebhardt Face&Body Lotion Emulsja pielęgnacyjna do twarzy i ciała LSF 6

Emulsja dostępna w dwóch pojemnościach: 30 ml i 150 ml. Można również zamówić próbki. Wybrałam mniejsze opakowanie ze względu na to, że będę stosować tylko do twarzy. 

Opakowanie to buteleczka z białego szkła. Aplikację ułatwi sprawnie działający dozownik.

Według producenta:

Lekka emulsja pielęgnacyjna do zmęczonej i podrażnionej słońcem skóry twarzy i ciała. Topinambur oraz olej z orzecha kukui regenerują, nawilżają oraz łagodzą podrażnienia. Emulsja zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 6, którego dostarcza glinka mineralna oraz pochodzący z rejonu południowego Pacyfiku olej z orzecha kukui. Wspomaga on produkcję odpowiedzialnej za naturalną pigmentację skóry melaniny i jest bogaty w witaminy A, B oraz E. Dzięki zawartości glinki mineralnej (ziemia lessowa) emulsja pozostawia delikatny efekt tonujący, nadając cerze zdrowy koloryt.
Cudowna kompozycja naturalnej wanilii, trawy cytrynowej i olejku z drzewa sandałowego wprowadza w nastrój słonecznej radości. Produkt odpowiedni do codziennej pielęgnacji przez cały rok.




Emulsja Summer Time posiada lekką, ale nie płynną konsystencję. Szybko się wchłania, a delikatny kolor pomoże wyrównać cerę. Nie jest to jednak efekt kryjący jak w podkładach. W przypadku niedoskonałości typu zaczerwienienia, trądzik itp. zupełnie sobie nie poradzi. 

SPF 6 które deklaruje producent to bardzo niski faktor. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to kosmetyk na plażę. Mogą z niego korzystać np. osoby z ciemną, opaloną karnacją. Emulsję można również stosować w wieczornej pielęgnacji. U mnie sprawdza się jako serum pod krem z Filtrem UV 30. Fajnie wygładza i lekko nawilża. Dzięki temu aplikacja ciężkiego kremu z filtrem jest prostsza. 

Zapach Emulsji jest nieco mocniejszy niż w przypadku kremu. Pochodzi on z olejków eterycznych. Według mnie będą z niego zadowolone osoby lubiące nieco mocniejsze zapachy w kosmetykach. 


Summer Time Cream LSF 6 Krem do skóry zmęczonej słońcem


Kremy można dostać w dwóch pojemnościach: 50  ml i 15 ml. W obu przypadkach słoiczki są z białego szkła. Ja sobie te słoiczki zostawiam i służą mi do innych celów później, tak więc opakowania w pełni są zero waste. 

Bez trudu można też kupić próbki 2 ml, jeśli chcemy tylko zapoznać się z formułą produktu.
Marka od lat nie zmienia opakowań i szaty graficznej, która według mnie jest bardzo charakterystyczna. 


Według producenta:

Bogaty, łagodzący krem do zmęczonej i podrażnionej słońcem skóry. Topinambur oraz olej z orzecha kukui regenerują, nawilżają oraz łagodzą podrażnienia. Krem zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 6, którego dostarcza glinka mineralna oraz pochodzący z rejonu południowego Pacyfiku olej z orzecha kukui. Wspomaga on produkcję odpowiedzialnej za naturalną pigmentację skóry melaniny i jest bogaty w witaminy A, B oraz E. Cudowna kompozycja naturalnej wanilii, trawy cytrynowej i olejku z drzewa sandałowego wprowadza w nastrój słonecznej radości.

Krem jest odpowiedni do codziennej pielęgnacji twarzy i to przez cały rok.



Krem ma o wiele bogatszą konsystencję niż Emulsja z tej serii. Nie jest to jednak najcięższa formuła, w porównaniu do innych kremów z tej marki wypada na dosyć lekki. Pozostawia na skórze tłustą warstewkę która ma działanie ochronne i kojące. Zapach Kremu jest delikatniejszy niż w przypadku Emulsji, odprężający i taki "słoneczny". 

Summer Time Cream sprawdza się obecnie w pielęgnacji mojej cery. Stosując go mam wrażenie, że moja skóra otrzymuje wszystko co jej potrzeba. Nie ma uczucia przeciążenia, buzia wygląda na wypoczętą i gładką. Doceniam również ten delikatny efekt rozświetlenia, który w moim wieku jest już bardziej pożądany niż mat. 

 





Recenzje kosmetyków Summer Time po raz pierwszy pojawiły się na moim blogu w 2015 roku. Jak widać dobre marki utrzymują się na rynku kosmetycznym długi czas. Sprawdzone receptury, naturalne i przemyślane składy zawsze będę na czasie. 


Zapraszam na drugiego bloga

Copyright © Retromama.blog