Najlepsze pomysły na prezenty

 



Końcówka listopada, najwyższa pora rozejrzeć się za prezentami...

W tym roku wszystko wygląda inaczej, co nie znaczy że mają to być gorsze święta. Wiele osób popada w jakby depresję, no bo jak to Świąt ma nie być w tym roku? 

To jest przykład poddawaniu się medialnej nagonce. Bo jak tylko włączyć wiadomości, to informacje nie są pozytywne. Trzeba wiedzieć, że to zabieg celowy. 

Święta to nie tylko komercja, otoczka, bibeloty, stroje, dekoracje, obżarstwo przy stole...Chociaż to starają się nam wmówić od paru lat. 

Święta to przede wszystkim stan ducha, spokój w sercu, poczucie bliskości, chęć niesienia pomocy i sprawienia radości innym ludziom. 


Jakie prezenty są najlepsze?


Jeśli chodzi o prezenty, to zawsze twierdzę, że powinny być one od serca. Kupione z myślą o osobie obdarowywanej.  Może lepiej postawić na jakość podarunków, aby były one naprawdę przydatne i sprawiały radość.

Poniżej kilka moich propozycji z zaprzyjaźnionego sklepu: PREZENTY - sklep Cuda Natury :



  1. Subtle Beauty Zestaw Prezentowy Kosmetyków Mango. W zestawie: Balsam do ciała, Peeling solny, Masło do ciała. 
  2. Subtle Beauty Zestaw Prezentowy Kosmetyków Naturalnych Zielona Hetbata. W zestawie: Balsam, Peeling i Masło do ciała. 
  3. Naturalna Świeca Sojowa Klareko,  Cynamon i Goździki. 
  4. Rytuał świąteczny Pielęgnacja Shy Deer . W zestawie kosmetyki do każdego rodzaju skóry: Żel do mycia twarzy, tronik, maseczka  oraz  Świeca sojowa, aby jeszcze bardziej uprzyjemnić pielęgnację i relaks. 
  5. Rytuał Świąteczny dla mężczyzn. Zestaw kosmetyków Shy Deer: Balsam 2w1 po goleniu i nawilżający, żel do mycia twarzy, Kompres-krem, Płatek kosmetyczny wielokrotnego użytku. 
  6. Świeca sojowa Klareko Lawenda z Ekskluzywnej kolekcji Klareko. 

Namawiam do zakupów w mniejszym firmach, bo to one najbardziej potrzebują obecnie wsparcia.

Zakupy nawet w  lokalnym sklepie zawsze będą lepszym pomysłem w tych trudnych czasach. Bo wielkie sieciowe sklepy zawsze sobie poradzą. 


Być może wiele z nas nie spotka się w tym samym gronie przy wigilijnym stole, co rok temu. Jednak podarunki można doręczyć za pomocą poczty, czy firmy kurierskiej. 


Tylko od nas zależy atmosfera tych Świąt


Od naszego nastawienia, a czy to wszystko będzie miało taką otoczkę jak zwykle, to nie jest ważne. Cieszmy się przede wszystkim z małych rzeczy. Dla mnie największą wartość mają podarki kupione od serca. 

Można też spróbować samemu zrobić prezenty

Przykładem są kosmetyki: kule do kąpieli, sole, mydełka, mgiełki zapachowe.

Z niekosmetycznych rzeczy to na pewno ozdoby choinkowe z papieru, z masy solnej, wianki bożonarodzeniowe wykonane z gałązek sosny, z dodatkiem szyszek i wstążek. 

Samodzielnie upieczone i dekorowane pierniczki, zapakowane w ekologiczne torebki z  bawełnianą wstążką.


Bądź Świętym Mikołajem

Warto też pomyśleć o naszym najmniejszych braciach, jak zwierzęta. Zamiast kupować kolejne wypasione prezenty RTV i AGD, to przelać kwotę na schronisko dla zwierząt. Ja w tym roku chce podarować coś dla (18) Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "Emir" | Facebook


A jak u Was z prezentami  na Boże Narodzenie w tym roku?

Czy wszystko już gotowe, czy czekacie raczej na ostatnią chwilę?


Biovax Botanic Oczyszczający Szampon Octowy i Maska Intensywnie regenerująca

 


Nowa Seria Biovax Botanic Ocet Jabłkowy i Tatarak


Marka Biovax kojarzy mi się z dawnymi czasami mojego włoso-maniactwa. Maski Biovax nie raz uratowały moje włosy. 

Pamiętam jak na głowie miałam kilka kolorów, pasemka i jeszcze rozjaśniacz. Pomimo tego nie zostałam łysa, bo Maska Biovax zregenerowała czuprynę idealnie.

Z tamtych czasów już tylko pozostała mi moja troska o doskonałej jakości kosmetyki do włosów. 

Biovax przypomina o sobie ponownie, tym razem za pomocą linii Botanic, zgodnie z aktualnym nurtem na bio, eko i naturalne...


Biovax Botanic Oczyszczający Szampon Octowy




Wzmocnienie i blask. Ocet Jabłkowy, Rozmaryn , Tatarak.


Skład Szamponu Biovax Oczyszczający Octowy

Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Bis-(Isostearoyl/Oleoyl Isopropyl) Dimonium Methosulfate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Betaine, Glyceryl Caprylate/Caprate, Parfum, Acetum, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract, Mentha Piperita Leaf Extract,Pisum Sativum Peptide, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyl Trimonium Chloride, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Propanediol, Acorus Calamus Root Extract, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Tetrasodium EDTA, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Limonene, Linalool.

Moja opinia:


Opakowanie 200 ml z pompką ułatwiającą dozowanie. 

Przy pierwszej aplikacji szampon ciężko jest spienić. Potrzeba użyć większej ilości produktu, który jest dość rzadkiej konsystencji. Przy drugim myciu piana jest już o wiele lepsza, puszysta. Pod palcami czuć bardzo miękkie włosy. 

Spieniony produkt łatwo się wypłukuje. Włosy po umyciu trzeba nawilżyć odżywką lub maseczką, aby nie były splątane. 

Zapach, który wyczuwam podczas mycia szamponem jest przyjemny, ale delikatny. Nie utrzymujący się po spłukaniu piany. 

Skóra głowy po umyciu Szamponem Biovax Botanic jest dobrze oczyszczona, ale nie podrażniona. Nawet mam wrażenie, że ten szampon ma lekkie działanie kojące. To działanie zapewne jest spowodowane dużą ilością ekstraktów roślinnych w składzie. 

Biovax Botanic Hair Mask Maska Intensywnie Regenerująca




Ocet jabłkowy, Rozmaryn, Tatarak.


Skład Maski Biovax Botanic Ocet Jabłkowy:
Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Quaternium-91, Acetum, Stearamidopropyl Dimethylamine, Tripelargonin, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Hydrogenated Castor Oil/Sebacic Acid Copolymer, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Acorus Calamus Root Extract, Rubus Chamaemorus Fruit Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Cetrimonium Methosulfate, Propanediol, Glycerin, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Thymus Vulgaris Flower/ Leaf Extract, Prunus Armeniaca Fruit Extract, Prunus Persica Fruit Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Polysorbate 80, Parfum, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Citronellol, Hexyl Cinnamal.

Moja opinia:


Maska w jednorazowej saszetce, pojemności 20 ml. Na moje średniej długości włosy wystarczy do dwukrotnego, a nawet trzykrotnego zastosowania. 

Konsystencja maski jest przyjemnie gęsta, przez to produkt staje się bardziej wydajny. Zapach nieco bardziej intensywny niż Szamponu. Nie ma jednak działania drażniącego na moją skórę, która bywa bardzo wrażliwa.

Maskę przytrzymałam krótki czas na włosach po ich umyciu,  zrobiła bardzo dobre efekty. Przede wszystkim wygładza, nawilża, odżywia włosy.  Nie obciąża ich nadmiernie, a mam do tego skłonność. Nie zauważyłam, aby włosy bardziej się przetłuszczały. 

Po wysuszeniu fryzura zyskuje lepszy kształt, loki są zdefiniowane, a połysk robi wrażenie. 

Będę tą Maseczkę na pewno kupować, kiedy pokończę inne pootwierane produkty do włosów. 
Jest też dostępna duże opakowanie Maski o pojemności 250 ml i myślę, że na takie się zdecyduje przy kolejnym podejściu. 


Kosmetyki Biovax Botanic zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Pomimo tego, że szampon nie jest zbyt wydajny, jednak bardzo dobrze wpływa na moją skórę i włosy. Maska stanowi niezłe uzupełnienie do Szamponu. Duet wart polecenia. 

Jak sobie radzę z jesiennym smutkiem





Listopad...

 
Na świąteczne przygotowania jeszcze nie czas, chociaż sklepy pełne już świątecznego asortymentu. Nie wyobrażam sobie jeszcze wyciągać choinki, bo to byłaby profanacja. A jak jest u Was?

Nie bardzo wiem, co zrobić z tym niefortunnym miesiącem, chociaż nie pozostało go już wiele. A czy warto oczekiwać na to, że w grudniu spadnie śnieg i zrobi się od razu przyjemniej? Trudno to przewidzieć. Ostatnie zimy wyglądały raczej jak Jesień.

Pogoda jakaś przykra, wiatr przewiewa moje ubrania.  Najchętniej poszedłby już spać o 15. A niestety się nie da, jak się jest mamą... W ogóle, kiedy chce się funkcjonować jakoś normalnie. Co oznacza, nie  jak Miś co zapada w zimowy sen.





Tyle się piszę o tych długich, romantycznych wieczorach z książką i domowym SPA. Ja tu nie widzę romantyzmu w tym, że chce mi się tylko spać i odczuwam przygnębienie.  Każdy musi wymyślić swoje sposoby, jak to zwalczyć. 

Kawa czy Herbata?

Każdego popołudnia wymyślam więc dla siebie małe przyjemności, które pozwolą mi poczuć się lepiej. 

Z pewnością kawa byłaby dobrym rozwiązaniem, lecz wypita po południu niechybnie gwarantuje mi noc bez snu. Ratuję się więc herbatą, ostatnio ulubiona z Konopi. Zawiera herbatę czarną i konopie. 

Herbata Adalbert 's  jest bardzo łagodna, przyjemna w smaku. Nie pobudza jakoś wyraźnie, ale czuję się lepiej, kiedy napije się jej po południu, czy też wieczorem. 



Staram się, aby to picie herbaty, czy nawet Kawy Inki było takim przyjemnym rytuałem. Stąd też i jakieś dodatki, słodkości,  zapalona świeczka. Wszystko co robi atmosferę, dodaje mi otuchy i poprawia nastrój. 


Moje Sposoby na listopadowe smutki : 

Spacery, rano, wieczorem, kiedy tylko jest możliwość. Czasami nawet niezależnie od pogody, chociaż te listopadowe wiatry nieco mnie zniechęcają.

Ćwiczenia, ruch, sport, to wszystko podnosi mój nastrój. Chętnie poszłabym też na basen, na razie jednak muszę poczekać na otwarcie. 

Medytacja, Joga, wyciszenie wewnętrznych dialogów. To zawsze robię przed snem, bez krótkiej medytacji nie jestem już w stanie funkcjonować normalnie. Kto praktykuje, ten zrozumie. 

Coś słodkiego. Nie cisnę sobie na dietę, kiedy jest mi smutno, albo mam nerwy. Od zawsze tak mam, że zajadam smutki. Ale jeśli spotka mnie coś naprawdę przykrego, to tracę apetyt. Ostatnio utrzymuje stałą wagę i w ogóle moja sylwetka się poprawiła, bo staram się codziennie ćwiczyć. Mogę więc sobie nieco dać luzu z dietą. 

Daj sobie MIŁOŚĆ. Od zawsze mi tego brakowało. Zrozumienia dla samej siebie, akceptacji moich słabości. Trudno oczekiwać aby otoczenie nas akceptowało i szanowało, kiedy nie zrobimy tego sami/same. 


Jestem ciekawa jak radzicie sobie z tym trudnym miesiącem?
 A może jest tu Ktoś taki, co lubi listopad?


The One Oriflame, Nowa Pomadka Giordani Gold



Matka się upiększa...


Jakiś czas temu postanowiłam uzupełnić kosmetyki do makijażu. Wiele rzeczy mi się pokończyło lub przeterminowało. Wiem też, że jak sobie czegoś nowego nie kupię, to nie zacznę się malować. 

Chociaż czasu nieraz mi brak, to lubię nieco się upiększyć. Taka już natura kobieca.

Pierwsza rzeczą, która mi się marzyła od dawna była paleta cieni do powiek Oriflame. Nie można znaleźć zbyt wiele recenzji tej palety The One. A zrobiła na mnie dobre wrażenie.

Kasetka w której umieszczono wkłady (nie wymienne z tego co wiem), jest solidna, ale nie na tyle duża aby nie chciało się jej nosić w torbie podręcznej. Myślę, że gdybym musiała się malować w podróży, to chętnie bym tą paletę ze sobą zabrała. 

Paleta do makijażu The One to produkt multi-funkcyjny, czyli za jej pomocą można wykonać cały makijaż. Zabrakło tylko pomadki, którą kupiłam osobno. Wiadomo jednak, że w obecnych czasach nie każdy pomadki używa. 


Co zawiera Paleta do makijażu The One?


W paletce znajduje się 20 cieni do powiek, 3 kolory różu do policzków, Bronzer i rozświetlacz, 3 kolory pudru, w tym ten największy jest prawie transparenty.

Kolory różów są dość jasne, chłodne i będą uniwersalne dla wielu typów karnacji. Dobór kolorów cieni jest bardzo trafiony. Są odcienie jasne i ciemne, takie które bardzo dobrze się ze sobą komponują i rozcierają. 

Paleta ma dołączone pędzelki do makijażu. Są dwa pędzle z włosiem, do aplikacji pudru, róży, bronzera. Nie odpowiadają mi one jakościowo. Będę je używać raczej do wyczesywania brwi. 

Natomiast tradycyjne pacynki do cieni, których w sumie jest 4 sztuki okazały się bardzo przydatne i dobrze się nimi nakłada cienie z paletki. 



Cienie do powiek z paletki The One mają dobrą pigmentację, są nasycone. Nawet matowe kolory nie blakną, chociaż odrobinę zbierają się w załamaniu powieki. 

Z prawej strony palety są matowe brązy i czerń, które spokojnie można wykorzystać do podkreślenia brwi. Przetestowałam je pod tym kątem i okazały się naprawdę trwałe. 

Trzeba jednak uważać przy aplikacji cieni, bo zwłaszcza te matowe bardziej się osypują, jeśli nakładać je zwykłym pędzelkiem z włosia. Z pacynką jest o wiele łatwiej. 






Nowa pomadka Giordani Gold Iconic Matte


Zabrakło mi nowej pomadki do ust, wiec sprawiłam sobie taką z Giordani Gold Iconic Metallic Matte Lipstick w kolorze Pearly Rose. Jest to fajny, zgaszony chłodny róż z odrobinę metalicznym połyskiem.

Moją uwagę przyciągnęło także piękne, metalowe złote opakowanie pomadki, które sprawia że wygląda ona naprawdę luksusowo. Pomadka posiada subtelny perfumeryjny zapach. Nie wysusza ust i jest komfortowa na ustach, prawie nie wyczuwalna. 


Cień do powiek  w sztyfcie The One Colour Unlimited


W moim zamówieniu znalazł się także jeden z kolorów kultowych cieni do powiek  Oriflame The One Eye Shadow w kolorze Charcoal Black. Produkt w formie wysuwanego kremowego sztyftu. 

Lubię go nakładać, tak komfortowo sunie po powiekach i jest przyjemnie kremowy. 

Z uwagi na to, że wybrałam odcień grafitowy z błyszczących wykończeniem, to służy mi do podkreślenia górnej powieki (zamiast czarnej kreski).

Cień do powiek The One nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Okazał się zadziwiająco trwały, chociaż nie jest z tych co zasychają na skórze. 



W moim ostatnim zamówieniu z Katalogu Oriflame nie mogło zabraknąć także kultowych już maseczek do twarzy Love Nature Clay Mask i Love Nature Creamy Mask. Te Maseczki zawsze dorzucam do zamówienia, bo sprawdzają się u mnie w ramach domowego SPA. Nie są drogie, a efekty daje się zauważyć na skórze. 


Myślałam, że to zamówienie będzie moim ostatnim, ale jakość kosmetyków naprawdę przyjemnie mnie zaskoczyła. Warto wiedzieć, że na stronie http://orioffice.pl/ można założyć konto w sklepie Oriflame i tym samym otrzymać rabat 20% od cen katalogowych + dostęp do wielu ofert pozakatalogowych.


Sposób na biznes w trudnych czasach


Nie popełniaj tego błędu


Zawsze chciałam być własnym szefem, a praca na etacie była dla mnie męcząca. Być może to kwestia mojego charakteru. Jestem introwertykiem, zbyt długi kontakt z ludźmi okrutnie mnie męczy. 

Mało kto z czytelników wie, że własną firmę już kiedyś miałam. Niestety byłam zbyt słabo przygotowana do jej prowadzenia. Zabrakło wsparcia technicznego i zaplecza finansowego. Nie miał mi kto pomóc w rozeznaniu się w przepisach. A prawo w naszym kraju wciąż nie ułatwia startu początkującemu przedsiębiorcy. 

Dziś wiem, że nie ogarniałam tych wszystkich przepisów. Błędem było nie skorzystanie z usług profesjonalnej księgowej. Stąd też moja firma działała tylko rok. Kiedy skończyło się zobowiązanie wynikające z zaciągniętej dotacji, firmę zamknęłam. 

Nie ukrywam, że nadal marzę o własnej przestrzeni, która umożliwiałaby mi zarabianie bez wychodzenia z domu. Ciągle jednak brakuje mi pewności, co mogłabym zaoferować innym. 

Obecne czasy również ograniczają nam kontakt z potencjalnym klientem. Wynajmowanie lokalu nie jest dobrym pomysłem, bo generuje dodatkowe koszty.  Nigdy nie wiadomo, kiedy zostanie zamknięty. 

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że firmę bez trudu można prowadzić we własnym domu, a biuro i magazyn mieć nawet w jednym pomieszczeniu.


Własny pomysł na biznes


Każdy może spróbować swoich sił w dziedzinie, w której czuję się dobry. Wystarczy tylko obmyślić jaki produkt chcemy zaoferować klientom. Obecnie modne są E-booki , treningi,  warsztaty on-line. Wiele osób próbuje sił wytwarzając produkty Hand Made. Na pewno media społecznościowe też ułatwiają nam znaleźć potencjalnych odbiorców na nasze produkty i usługi. 

Klient musi nas gdzieś odnaleźć,  ale też chce mieć namacalny dowód, że nasze produkty i  usługi naprawdę istnieją i tu kłania się sklep internetowy.  I nie ma co się martwić, bo tworzenie sklepów internetowych  nigdy nie było tak proste jak obecnie. 

Duża część usług, handel, kontakty międzyludzkie odbywają się za pomocą Internetu. Jeśli miałabym dziś uruchamiać swój własny biznes, to z pewnością przydałoby się skorzystać z usług firmy, która pomogłaby mi ogarnąć kwestię techniczną. Jest to absolutnie niezbędne, bo to decyduje o sukcesie mojej  działalności. 


Sklep internetowy to szansa

Dobrze zaprojektowany sklep internetowy nie tylko będzie łatwy w obsłudze, ale też stanowi szansę na sukces naszej firmy. Jest miły w odbiorze dla klienta, ułatwia szybką sprzedaż oraz daje szansę na dalszy rozwój. 

Profesjonaliści, którzy tworzą nasz sklep zadbają o wszelkie szczegóły. Wszystko zostanie zaprojektowane w zgodzie z pomysłem klienta. Warto też zdecydować się na dobrą promocję sklepu, który będzie widoczny w wyszukiwarkach. Strona powinna działać sprawnie i dopasowywać się do rozdzielczości wszystkich urządzeń. 

Dodanie produktów do sklepu to już tylko czysta formalność, którą również można powierzyć firmie. A opiekun sklepu ułatwi nam ogarnięcie kwestii technicznych. To co ruszamy ze sklepem?


Jak bardzo wierzysz w istnienie innych wymiarów?

 



Niedawno miałam pewien przypadek...

Zaginął mi pewien przedmiot, który dosłownie rozpłynął się na moich oczach. Nie była to igła w stogu siana, a przedmiotu szukałam kilka dni w miejscu, w którym powinien się znajdować.

 Do dnia dzisiejszego się nie odnalazł. Nie była to rzecz cenna, więc nie rozpaczam. Być może, zupełnie przypadkiem znajdę go w innym miejscu. Być może całkiem jeszcze nie przepadł?


Gdzie mógł zniknąć ?

Złośliwość rzeczy martwych nie od dziś mi towarzyszy i przyprawia czasami o ból głowy. I tak mi przyszło na myśl, że przedmiot ten po prostu trafił w inny wymiar. W inną, czasoprzestrzeń, w niewidzialną, chwilowo otwartą bramę. 

Nie mam kłopotów z pamięcią, pomimo że bywam rozkojarzona. Zniknięcie tego przedmiotu na moich oczach świadczy tylko o dziwnej naturze rzeczy. Jak przedmioty mogą być tak złośliwe i robić nam takie psikusy?


Bywam emocjonalna, ale ...

Wiele lat wcześniej zapewne zrzuciłabym to na moje rozkojarzenie. Jednak obecnie wiele czytam i wiem, że takie przypadki naprawdę trafiają się dużej grupie osób. Nie chcemy też o tym mówić, by nie uznano nas za wariatów. 

Zjawiska nadprzyrodzone otaczają nas zewsząd, a czy każdy je dostrzega? Z pewnością wiele z nas nie zwraca na to uwagi, lub po prostu myśli "nie mam czasu na głupoty", albo "to tylko moja wyobraźnia". Bywamy zbyt mocno skupieni na sprawach materialnych, nie dostrzegając złożonej natury świata. 


Deja vu spotyka mnie znów?

Efekt odczucia Deja Vu,  czy jest tylko wspomnieniem tego co już było, zbiegiem okoliczności,  czy wynikiem bujnej wyobraźni obserwatora? Z pewnością nie da się zaprzeczyć,  Deja Vu istnieje, zbyt wiele relacji na jego temat. 

Nauka już od dawna próbuje wyjaśnić to zjawisko, jak i inne mu podobne. Znane są wytłumaczenia, że zjawisko to spowodowane jest czytaniem książek, oglądaniem filmów, aktywnością niektórych obszarów mózgu, czy fal mózgowych. 


Żyjemy nie tylko na raz ?

A gdyby tak ktoś Wam powiedział, że pewne wydarzenia przerabiamy wiele razy?  Uczymy się nie tylko w tym życiu, ale odrabiamy lekcje nam zadane przez kolejne wcielenia. Doskonalimy się, aby w końcu stać się kimś większym, mądrzejszym...

Z pewnością temat istnienia innej rzeczywistości nie jest do końca jeszcze zbadany. Zagubione przedmioty potrafią do mnie wracać czasami po długim czasie nieobecności i tak sobie myślę, co za dobry duch mi je podrzuca? Też tak macie, że coś odnajduje się niespodziewanie?


Kosmetyki Uzdrovisco: Tonik, Wieczorny Krem, Ampułka-booster




Kosmetyki do twarzy, na które postawiłam w listopadzie są z Uzdrovisco.  Otrzymałam je pewien czas po konferencji Meet Beauty, na której przedstawicielka marki wygłosiła bardzo przekonujący wykład.

Co się okazuje, że mają bardzo dopracowane składy i udowodnione działanie. Producent oferuje nam kosmetyki, które mają naprawdę szansę zadziałać głębiej, bez pozornych efektów. 

Na pewno składy mają przemyślne, dopracowane. Widać, że zależy im na jakości oraz dobrej cenie produktu. Myślę, że wiele kobiet da się przekonać i kupi, a czy warto? O tym piszę w dalszej części ...

Fitoaktywny tonik esencja bezwacikowy nawilżający, 100% napar z nagietka i dziewanny, rutyna.



Według producenta:

Skutecznie przywraca naturalne PH, będąc jednocześnie dla skóry źródłem składników łagodzących, nawilżających i wygładzających. Nie wymaga używania wacika! 

 Moim zdaniem:

Tonik wyróżnia wyjątkowa jak dla mnie i bardzo przyjemna żelowa konsystencja. Faktycznie pozwala na bezwacikową aplikację

Używam toniku dwa razy dziennie. Ta 150  ml butelka okaże się chyba najbardziej wydajnym tonikiem w całej mojej dotychczasowej pielęgnacji. 

Podoba mi się skład toniku, chociaż niektórzy mają mu do zarzucenia wysoko w składzie glicerynę. Nagietek jednak zawsze u mnie dobrze działał i tonik bardzo fajnie łagodzi cerę. 

Ogólnie to widzę, że używając go już ponad miesiąc czasu, cera jest w lepszej kondycji. Tonik momentalnie łagodzi spięta po myciu skórę. Przygotowuje do dalszej pielęgnacji. Jak dla mnie jeden z lepszych toników.

Zaletą na pewno jest też zapach, kwiatowo-ziołowy

Fitodozująca Ampułka-booster Wzmacniająca i odbudowująca. Fitonośniki Bl max, wit. B3, kwas hialuronowy 4D.




Według producenta:

Aktywna formuła naprawcza, nawilżająca, odbudowująca i ujędrniająca. Naturalne remedium dla skóry suchej i problemowej.

Ta ampułka-booster: stworzona, aby wykazywać aktywność do 14 warstwy komórek naskórka i głębiej! Działa silnie naprawczo, zapewnia długo utrzymujący się efekt nawilżenia, poprawia jędrność i elastyczność skóry, poprawia regenerację zaczerwienień, wygładza, nawilża i wpływa na ujednolicenie kolorytu. 

Moim zdaniem:

Ampułka-booster dla mnie jest po prostu jak Serum. Nie używa serum zbyt często. Mało które spełniało moje oczekiwania. Po prostu brakuje też czasu na bardziej rozbudowaną pielęgnacje. 

Przetestowałam jednak trochę na potrzeby recenzji. Wrażenie całościowo jest dobre. Być może gdybym stosowała regularnie, to efekt byłby lepszy?

Na mojej skórze ampułka nie likwiduje skłonności do zaczerwienienia skóry, a na to liczyłam.  Działa jakby napinająco, wygładzająco, trochę nawilżająco. Jest dobra pod krem pielęgnacyjny, aby nieco podkręcić jego działanie. 

Na uwagę zasługuje szklane opakowanie z pipeta, które ułatwia dozowanie serum. Brak zapachu może być dodatkową zaletą. 


Fitodozujacy Wieczorny krem redukujący zmarszczki. Fitonośniki Al, fito+retinol, biolipidy z owsa.



Według producenta:

Redukuje zmarszczki, ujędrnia, naprawia i odbudowuje. Stworzony, aby działać silnie i głęboko w skórze.

Ten krem: stworzony, aby wykazywać aktywność do 14 warstwy komórek naskórka i głębiej! Wpływa na redukcję zmarszczek, regeneruje i wzmacnia naskórek, ujędrnia, poprawia funkcjonowanie, wygląd i kondycję skóry, odżywia, nawilża i wygładza.


Moim zdaniem:

Wieczorny krem idealny u mnie jako maska stosowana na noc. Wyróżnia go przyjemna, bogata konsystencja oraz wyszukany, kwiatowo-perfumeryjny zapach. 

Warstwa jaką daje ten krem na skórze jest jak puchowa pierzynka i naprawdę widzę tą nocną regenerację skóry.

U mnie krem nadaje się tylko na noc, ale też nie codziennie. Zaważyłam, że czasami jakby trochę zapychał mi pory.  Trzeba jednak podkreślić, że przeznaczony jest to wyjątkowo suchej skóry, ze zmarszczkami, a taka potrzebuję naprawdę mocnej pielęgnacji. 

Fitodozujący Krem Wieczorny będę stosować nadal, w formie kuracji, kiedy moja skóra będzie potrzebować naprawdę dobrego kosmetyku na noc. 

Bardzo wydajny produkt, cena adekwatna do jakości. Piękne, szklane opakowanie. 



Jestem ciekawa, czy znacie te kosmetyki i jaka jest Wasza opinia?



Płyn do prania 3w1 Perwoll Renew & Blossom



W kwestii prania lubię tradycyjne metody

Piorę w proszku już parę lat, aż oto przyszła pora na zmianę. Nie byłam zwolenniczką płynów dlatego, że opakowania po takowych stanowią dodatkowy odpad. 

Zwykle kupuje proszki w kartonowych, tekturowych pudełkach. Miałam okazję poznać  Perwoll Renew& Blossom, którego producent zachęca opakowaniem z recyklingu. Poszłam na kompromis i wypróbowałam, czy jestem zadowolona? o tym dalej.


Dlaczego Perwoll Renew & Blossom


Perwoll Renew & Blossom to płyn do prania 3w1. Posiada elegancki, kwiatowy zapach kojarzący się z perfumami. Przeznaczony do wszystkich typów prania: tkanin jasnych, kolorowych, ciemnych. Pomaga zachować kształt ubrań już po pierwszym praniu. 

 

Opis producenta

Nadaje się do prania w temperaturze od 20 °C do 60 °C.
Wydajność 900 ml = 15 prań 1,8L = 30 prań 2,7L = 45 prań 3,6L = 60 prań 4,05L = 67 prań

Nadaje się do wszystkich rodzajów tkanin.
To idealny płyn do prania o eleganckim, kwiatowym zapachu, który jednocześnie dba o jakość Twoich ubrań. 

Dzięki formule Color & Fibre Care ubrania zachowują swój kształt i kolor. 

Opakowanie przyjazne środowisku – butelka pochodzi w 50% z plastiku z recyklingu.
Butelka w 100% przeznaczona do recyklingu, zaleca się oddzielić butelkę od zakrętki przed włożeniem do kosza




#PerwollBlossom #poczujsiękwitnąco #projekttrnd


Perwoll Renew & Blosson recenzja


Jak już wiecie jestem zwolenniczką proszku do prania. Wyznaje zasadę, im mniej tym lepiej i nawet przestałam stosować płyny do płukania tkanin. Nie przeszkadza mi brak zapachu prania, ani też jego charakterystyczna szorstkość. Nie mamy twardej wody, więc i odpada problem z kamieniem. Ogólnie najlepsze pranie to takie, które schnie naturalnie na powietrzu.

Opakowanie płynu jakie testuje ma pojemność 1,8 litra, ale wygląda na duże i myślę, że starczy na dłuższy czas. Ubrania, które piorę nie są też zbyt brudne. Syn ma swój osobny proszek do prania, więc odpada ewentualny problem alergii.

Pierwsze co przychodzi na myśl po wyjęciu ubrań z pralki, to intensywny kwiatowy zapach. Utrzymuje się on po wysuszeniu tkanin, ale stopniowo traci na intensywności. Ogólnie nie jest męczący i wiele osób może go polubić.

Ubrania wyprane w Perwoll Renew & Blossom zyskują na miękkości. Zdecydowanie nie potrzebny jest już dodatkowy płyn do płukania. Swetry nie tracą kształtu i koloru. Mam ten płyn właśnie z myślą o ubraniach, które oszczędzam i chce, aby nie straciły swoich pierwotnych właściwości. 



Jak wygląda mój dzień?


Hej. Bardzo lubię pisać na luźne tematy i taki oto dzisiaj mi przyszedł do głowy temat: Dzień ze mną? Co robię przez pewną część mojego życia. To na pewno zobaczyć można na moim Instagramie. Nie mogę jednak żyć bez bloga, więc i tu nieco odkrywam. 

 Pewnie stali czytelnicy wiedzą o mnie niektóre rzeczy np. że jestem mamą, osobą pozytywną, dbającą o własną psychikę i rozwój. Dobrze jest mieć stały rytm dnia, wykonywanie pewnych czynności dobrze na mnie działa. 


Śniadanie na szybko



Należę do tej grupy osób, co z rana średnio kreatywne. Wymyślić coś dobrego na śniadanie jest mi czasami trudno. Ostatnio często jadłam po prostu ciasto dyniowe. I nie jest to zła rzecz, bowiem ciasto robiłam bez cukru dodanego. W składzie tylko daktyle, dynia, mąka pełnoziarnista orkiszowa, jajko, olej kokosowy. 

Na pewno to lepsze niż drożdżówka ze sklepu. Choć niestety muszę przyznać, że z tą dietą nie bywa idealnie. Nie ma co się jednak poddawać, pojedyncze odstępstwa od diety nie zrobią mi krzywdy. A co do odstępstw, to w biedronce wypatrzyłam przepyszne rogale Marcińskie. Dobrze, że nie jeżdżę tam zbyt często.

Staram się nie wychodzić bez śniadania z domu, zwłaszcza jak poranki są już chłodne. Jednak kończy się to i tak, że zabieram kanapkę i owoc na wynos. Nie lubię jeść w pośpiechu, a z porami wstawania mojego syna bywa różnie. Ostatnio syn zaskoczył mnie zdaniem: "mamo weź kanapki na wynos". 


Z dzieckiem do przedszkola



Przedszkole jest stałym elementem dnia od września i póki co dobrze się trzyma.
Ponieważ przedszkole znajduje się 7 km od naszego miejsca zamieszkania, a jestem kierowcą, to odwożę i przywożę syna. 

Ma to swoje plusy i minusy. Syn ma stałe godziny, w których jest w przedszkolu. A z drugiej strony, kiedy  jest poza domem, to staram się w tym czasie załatwić wszystkie sprawy. 

Do tych sprawa zalicza się gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów,  prowadzeniem bloga, Instagram itd. Niby te parę godzin wydawać się może dużo, a z drugiej strony ten czas potrafi tak szybko minąć. Niestety, ale kiedy po południu jadę po syna, to bywam i tak zmęczona, że poszłabym spać. Zwłaszcza teraz, kiedy zrobiło się jesiennie. 


Z kozą i z psem na spacer




Niektórzy się dziwią po co nam koza, skoro nie daje mleka. Spotkałam się nawet z pytaniem, czy tą kozę mam na mięso. Na wsi różne jest podejście do zwierząt. Jeszcze z dawnych czasów panują "dziwne" przekonania.
 
A prawda jest taka, że mąż tą kozę przywiózł po prostu, bo ktoś jej nie chciał. Ta koza była z dzieckiem, ale ludzie są mało odpowiedzialni. Bo koza, jak każde zwierzę może zrobić krzywdę, więc nie wygląda to tak, że dziecko cudownie bawi się z kozą i jest wszystko super. 

Po prostu trzeba się nauczyć obsługi kozy, czego można się po niej spodziewać, na ile można zaufać własnemu dziecku. Jest to obowiązek, ale też dużo przyjemności i zabawy. I kosiarka do trawy za darmo. A ponieważ mamy kawałek własnej łąki, to już wiadomo po co nam koza?

Oczywiście pies też jest wiernym towarzyszem zabaw, zabieram go na spacer 3 razy dziennie i korzysta z uroków naszej cudownej łąki. 

Spacery bez końca



Po odebraniu syna z przedszkola czas szybko nam płynie. Wcześniej, kiedy było jeszcze długo jasno, to syn przebywał na zewnątrz do wieczora. Niestety należy do tego typu dzieci, że mama zawsze musi być blisko, więc nie mogę go zostawić na podwórku. Z drugiej strony sama nie lubię siedzieć w domu, więc nie przeszkadza mi to. 

Latem i wczesną jesienią często chodziliśmy na spacery naszymi wiejskimi dróżkami. W październiku było trochę prac w ogrodzie i syn aktywnie w nich uczestniczył. Czasami więcej przeszkadzał, niż pomagał, ale wiem że to taki etap, który po prostu minie. 

Cieszę, że kiedy moje dziecko woli iść na spacer, niż oglądać tv. Kiedy bawi się ze zwierzakami. Takie życie blisko natury jest niezwykle ważne i wpływa nie tylko na jego rozwój, jak  i na odporność.


Wieczorem to wiadomo, jak w każdej rodzinie. Teraz kiedy czasu więcej w domu, niż na zewnątrz, to wchodzą różne puzzle, gry, albo syn bawi się samochodzikami itp. Mam też więcej swobody dla siebie, to i zdarzy się jeszcze książkę poczytać. 


Opisałam Wam jak to wygląd nasz przeciętny dzień na wsi. Jestem ciekawa, czy lubicie tego typu tematy, czy to dla Was raczej nuda i mam więcej nie pisać takich? Dajcie znać w komentarzu.


Mój prezent na czterdzieste urodziny, bielizna

 


Kobieta czterdziestoletnia, dojrzała, świadoma...

Prezent... Nie jedyny, ale pierwszy, który w tym tygodniu odebrałam.  Nowa bielizna zawsze cieszy i jest przede wszystkim rzeczą przydatną na co dzień. Z przykrością widzę, jak szybko niszczą mi się biustonosze. Druga sprawa, to że rozmiar mojego biustu zmienił się w ciągu ostatnich czterech lat parokrotnie.

Bielizna jest dla mnie tak samo ważna jak strój wierzchni. Decyduje o moim dobrym samopoczuciu. Stanowi dopełnienie całości stroju. Bo inne staniki zakładam na ciuchów sportowych, a inne do eleganckich. 

Nie obawiałam się zamawiać w ciemno, bez przymiarki. Od dawna kupuje staniki przez internet, gdyż w mojej mieścinie nie uświadczy nic dobrego poza biustonoszami z Wietnamu. Bieliznę wolę przymierzyć w domu, w razie czego wymienić, zwrócić. 




Seksowna bielizna damska

Nie lubię tego określenia, bo dla mnie bielizna ma być przede wszystkim praktyczna, wygodna, dobrze dopasowana. Inne wymagania mają Panowie. Chyba większość lubi koronki, czerwień, zmysłowe kroje.  Jak powiedziałam mężowi, że zamówiłam sobie bieliznę z okazji czterdziestych urodzin, to zgadnijcie co przyszło mu na myśl?

Oczywiście, że zamówiłam tą bieliznę także myśląc troszkę o nim. Zapewne 12 letni staż małżeński też zobowiązuje. Bo nawet po tylu latach płomień namiętności nadal się tli.  Bielizna dla faceta oznacza tylko jedno,  komplety erotyczne. Oni zawsze myślą, że my zamawiamy bieliznę dla nich, a nie dla siebie. Bawi mnie to nawet, bo nieraz są w błędzie Ci nasi Panowie. 

Nie mam nic przeciwko zamawianiu ładnej bielizny, ale komplet bielizny erotycznej nie kojarzył mi się dobrze. Może jednak powinna zmienić zdanie i w końcu wprowadzić do małżeńskiej nudy nieco fantazji?


Bielizna fantazyjna dla każdego?

Bielizna erotyczna wcale nie musi być dla nas kobiet jakąś karą. Pozwala na odskok od codziennej rutyny. Wymaga też dobrej świadomości własnego ciała. Samoakceptacji i Selflove, ubieramy się przede wszystkim dla siebie. Nie można udawać kogoś innego niż jest się w rzeczywistości. Chyba, że przebieranki na wieczór we dwoje, to co innego. 

Nie koniecznie też trzeba od razu kupować stroju pielęgniarki, bo są też seksowne koszulki nocne, które mogą okazać się nawet wygodne do spania. Chociaż znając siebie, to ja w zimowe wieczory pewnie postawię na wygodną koszulę nocną. Tak już mam, że wygoda liczy się bardziej od mężowskich fantazji. 


Każda kobieta powinna czuć się piękna. Bielizna jest takim elementem garderoby, który stanowi podstawę zadbanego wyglądu. Od niej zaczyna się nasza elegancja, pewność siebie, Self Love...

Zakupy w dobie kryzysu?

ozdoby domowe


Temat zakupów zawsze na czasie?


Dziś temat zakupów. Z racji grożącego nam Lockdown powoli wszystko przenosi się na sferę domową. Także listopadowa, jesienna pogoda nie zachęca to wycieczek po sklepach. Ja czasami coś przyniosę do domu przy okazji zakupów spożywczych, po które przecież chodzić trzeba. 

W domu zawsze jakiś zapas jedzenia jest, na wypadek kwarantanny. Na szczęście odcięci od świata zupełnie nigdy nie będziemy, bo jest internet. Obecnie wszystko można zamówić w ten sposób, zarówno ubrania, kwiaty, jak i spożywcze artykuły.

A skoro więcej czasu spędzamy w domu, to warto zadbać, aby było w nim przytulnie i miło. Świece i różne ozdoby Led idą w ruch. Średnio mi się chce reklamować sieciówki, ale czasem człowiek musi. Wiecie o co chodzi, oszczędzanie.  Jest tanio, chociaż człowiek odstać swoje musi, przynajmniej w biedronce. Jestem z gatunku tych wygodnickich ludzi i jak stać nie muszę, to nie stoję.


Zamawianie w sieci  wygodne i proste?


Generalnie to lubię zamawiać podgrzewacze z wosku pszczelego, te zwykłe niestety zdrowe nie są. Z wosku pszczelego dostępne tylko w sklepach internetowych. Zakupy przez internet też są wygodne, czasami lepiej dołożyć i kupić coś lepszej jakości. 

Od dawna korzystam ze sposobu na oszczędzanie, jakim jest sprzedaż nie potrzebnych rzeczy. Można też skorzystać z różnych serwisów sprzedaży.  Tym sposobem odzyskać choć część pieniążków. Ja zawsze wysyłkę robię przez  https://allekurier.pl/

Zamawianie kurierem przez internet stało się już nawykiem. Nie mam zamiaru narażać się na niepotrzebne kolejki np. na poczcie, aby coś wysłać. Jako mama sprzedaje wiele rzeczy, z których mój syn wyrósł. Tak samo nietrafione moje zakupy, zawsze znajdzie się ktoś, kto chce kupić taniej i tym sposobem "biznes się kręci" i nic w szafie nie zalega. 


Jak widać  na zdjęciu mój wrzos ma się jeszcze dobrze. Kupiłam go w lokalnej kwiaciarni z miesiąc temu. Kiedy szukałam wrzosa w marketach, wszystko było już pousychane. Myślę, że warto jest szukać dla siebie różnych opcji zakupów i sprzedaży, tak aby było to dla nas korzystne. 

Magiczny listopad




Przyszedł listopad, miesiąc zadumy, nostalgii i magii?

Przyroda powoli szykuje się do snu zimowego. A jak jest z nami? Czy my też potrzebujemy odpoczynku i zwolnienia tempa?

Z pewnością tak jest, bo wiele osób narzeka na jesienny spadek energii. Nie warto jednak  całkiem  poddać się lenistwu i spocząć na kanapie, w oczekiwaniu na wiosnę.


Z myślą o listopadzie odwiedziłam bibliotekę i wybrałam kilka książek na jesienne długie wieczory.


Książki na listopad


Seria Katarzyny Michalak "Sklepik z niespodzianką"


"Sklepik z niespodzianką" w przepięknym wydaniu Znak.com.pl trzy tomy akurat na jesienne wieczory. Serię już kiedyś czytałam, ale z radością sobie odświeżę. Wiecie, po paru latach jednak się zapomina te książki.

O czym jest  seria "Sklepik z niespodzianką"? Bogusia, Adela, Lidka -  trzy przyjaciółki , których losy zostaną połączone przez uroczą kawiarenkę w Pogodnej. Spokojne miasteczko jak z bajki, tajemnice skrywane przez ich mieszkańców. Każda z bohaterek ma tak poplątane i ciekawe życie, że zasłużyła na osobny tom powieści. 

Uwielbiam powieści Katarzyny Michalak, zwłaszcza te typowo kobiece, z zaskakującą fabułą. Od zawsze czyta mi się prawie jednym tchem, także coś czuję że znów wsiąknę na dłużej. 


Agnieszka Janiszewska "Podróż do Carcassonne" Tom 1 i 2


Tom pierwszy osadzony w realiach Warszawy roku 1921. Środowisko arystokracji, romans , mezalians, trudna sytuacja, dziecko w drodze. Tak zapowiada się tom 1, który już zaczęłam czytać. Jest to książka napisana prostym językiem, z mało zaskakującą fabułą. Aranżowane małżeństwa, temat często wałkowany w powieściach kobiecych. 

Nie piszę recenzji, bo dopiero zaczęłam czytać tom 1, ale z przyjemnością poczytam. Książkę czyta się na luzie, nie trzyma ona w napięciu, jest taka spokojna. Akurat aby zająć czymś głowę na chwilę, niezbyt się stresując czy przeczytam dziś, czy za tydzień

Tom 2 , fabuła osadzona w roku 1944, Warszawa pod Niemiecką okupacją. W tej części można śledzić losy córki Natalii, która była bohaterką tomu 1. Z tego co widzę, w tomie drugim losy bohaterów zostaną wplecione w wydarzenia historyczne związane z Powstaniem Warszawskim. Także coś dla wielbicieli historycznego tła w powieściach. Mojej mamie by się na pewno spodobało. 


Hanna Cygler "Za cudze grzechy" i "W cudzym domu"

"W cudzym domu" to kombinacja romansu, powieści historycznej, sensacyjnej i obyczajowej. Akcja  toczy się w latach osiemdziesiątych XIX wieku. 

"Za cudze grzechy" to kontynuacja pierwszego tomu. Książki zbierają pozytywne oceny na empic.com więc jestem do nich dobrze nastawiona. Możliwe, że zrobię ich recenzję na blogu. 


Wyzwania na listopad


Wyzwanie w zdrowym ciele 


Jak co roku jesienią jesteśmy narażeni na różne wirusy, a i ten paskudnik, co obecnie grasuje nie napawa optymizmem. Pewnego popołudnia jednak usłyszałam w radiu, że jacyś sportowcy zachęcali do aktywnego wypoczynku na świeżym powietrzu.

O ile nie jesteśmy na kwarantannie, to powinniśmy wychodzić. Wcale nie musimy się tłoczyć w zaludnionych miejscach, bo nasz kraj ma jeszcze sporo leśnych, dzikich niemal terenów. 

Zachęcam  do łapania odporności na leśnych ścieżkach, w zaułkach parków, na polanach, łąkach za miastem. Mam nadzieję, że ten tekst nie stanie się bezwartościowy, bo  znów wychodzenie będzie zakazane. A gdyby nawet tak się stało, to myślę że przetrwamy wszystko. 


Gry i zabawy dla najmłodszych


Nie jestem dobra w wymyślaniu zabaw dla mojego syna. Z łatwością przychodzi mi natomiast organizowanie mu czasu na świeżym powietrzu. Z racji posiadania własnej działki obok domu, oraz dużego ogrodu i sadu, zabawy na świeżym powietrzu nie mają końca.

Z pewną dozą niepewności myślę jednak o tym, jak ten wolny czas będzie wyglądał kiedy zacznie się robić ciemno już o 15, wtedy odbieram syna z przedszkola. Jestem przeciwna spędzaniu czasu przed TV, czy oglądaniu dużej ilości bajek na tablecie. 

Kombinuję więc jakie kreatywne zabawy wymyślać. Wiecie, takie skłaniające do myślenia, w których może brać udział cała rodzina. Syn dopiero zaczyna liczyć do 10, więc nie jest to takie proste, co wymyślić. Próbowaliśmy grać w grę z kostką i pionkami, ale oczywiście skończyło się kłótnią, bo syn nie rozumie jeszcze ile to są trzy kroki do przodu itp. 

Dajcie znać, jakie zabawy kreatywne dla czterolatka będą dobre?


Magiczny listopad? 

Dlaczego taki tytuł, nie wiem, może to przez zdjęcia, które ostatnio robiłam. A może spodziewam się, że ten miesiąc będzie fajny, spokojny. 

Długie wieczory, deszcz stukający o szybę. To wszystko może przyprawiać o depresyjne myśli, z drugiej strony może mieć w sobie trochę magii. Wszystko zależy od nastawienia. 

Podsumowanie października, nie tylko kosmetyczne. Plany na listopad?




Zakończyć ten październik, nareszcie...


Sama nawet nie wiem, kiedy minął mi następny miesiąc? Jakaś magia się dzieję, że dni lecą zdecydowanie zbyt szybko. Łapiemy te chwile drogocenne, jak kamienie szlachetne.

Ten miesiąc na pewno  obfitował w skrajne emocje. Druga połowa miesiąca zrobiła się nawet przykra, a informacje które do nas napływały były coraz gorsze. Jestem z tych osób, co starają się zachować optymizm, mimo wszystko.

Myślę więc,  ile można odwracać głowę i udawać że nic się nie dzieje? 
A dzieje się wiele w naszym kraju. 

Zupełnie nie wiem dlaczego, nie możemy być narodem szczęśliwym. Mającym sprawnie działający i wspierający nas Rząd?

Nie wiem, czy to zakłamanie od lat, błędne poglądy wielu osób. Chociaż każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Co jak co, ale szanować cudzego zdania nasz naród nie potrafi...

Dlaczego Polak nie wspiera Polaka, nie szanuje poglądów drugiego. Nie lubię się bawić w politykę, ale że jestem po stronie kobiet było dla mnie jasne od zawsze. 


Jesienne spacery


Przechodząc do przyjemnej strony października, kiedy pogoda była dla nas łaskawsza. Korzystaliśmy ile się tylko dało z wypadów do lasu, do parku, na wiejskie dróżki. 

To jest ten urok wsi, gdzie by nie spojrzeć, tereny do spacerów. Od zawsze lubię wybierać odludne miejsca, które sprzyjają zadumie i zagłębianiu się w sobie. Taka już ze mnie filozoficzna natura, co lubi odosobnienie i spokój. 




Oczywiście syn też sporo korzystał z uroków ładnej pogody. Kiedy tylko mogę, to zabieram go na powietrze. Od tego też zależy odporność. Podoba mi się podejście skandynawskie, gdzie dzieci w przedszkolu przebywają prawie cały czas na zewnątrz. 


Wzmocnienie odporności


Odporność, słowo teraz na topie, nie tylko ze względu na pandemię. Wiadomo, że nie zbuduję się jej w tydzień, ani w miesiąc. Jednak każdy krok, który przybliża nas ku zdrowiu jest ważny. 

Tran Mollers, jak i same kwasy Omega 3 przyjmujemy w naszej rodzinie od lata. Synowi podaję tran już dłuższy czas. Wcześniej w postaci żelowych misiów, a obecnie tran w płynie. Jak już pisałam wcześniej, syn bez problemu przyjmuje ten tran i lubi jego smak. 




Warto też dodać, że tran Mollers zawiera  Witaminę D, która w naszej strefie geograficznej jest po prostu niezbędna. Nie tylko w szare jesienne dni jesteśmy narażeni na niedobory. 

Jak widać na zdjęciu poniżej mam nowy zapas tranu dla siebie i syna. Fantastyczną torbę wygrałam wraz z tranem na IG.


Dieta stanowi poważny filar w budowaniu odporności. Nie oznacza to też, że liczą się tylko same wyszukane, drogie produkty i superfoods.

Dieta powinna być sezonowa. Mam to szczęście, że na wsi, z własnych upraw mam jeszcze sporo warzyw, owoców. Część plonów schowana już w piwnicy. Na polu jeszcze zbieram dynie, która jest naszym przysmakiem. I ciągle coś kiszę, a to paprykę, a to kapustę. Buraki też na pewno zakiszę. 

Co roku odkrywam na nowo, jak wiele potraw można przyrządzić z udziałem dyni. I tak ostatnio zrobiłam: dżem z dyni, ciasto z dyni, placuszki z dyni. Jeszcze zupę muszę zrobić i danie z ryżem słodko-ostre z dynią. To musi smakować. 




Październik Good Bay


Żegnam już ten październik. Chociaż nie był to łatwy miesiąc, to na polu osobistym mogę go zaliczyć do udanych. Z pewnością przyczyniła się do tego również większa ilość czasu, którą mogłam poświęcić dla siebie. Nieodłącznym elementem dnia stały się medytacje oraz spacery. To bardzo znaczące w osobistym self love.  

Jesienna pielęgnacja


W październiku w końcu przedstawiłam Wam moich jesiennych ulubieńców w pielęgnacji. Znalazły się tam produkty z pielęgnacji ciała, twarzy, jak i fajne produkty do mycia. Zapraszam Was na Wpis o ulubieńcach:


Jesienna nostalgia


Jesień to dla mnie zawsze czas zadumy, wyciszenia. Pewnego październikowego poranka zebrało mnie na oglądanie starych zdjęć. Moja mama posiada zdjęcia z powojennej rzeczywistości. 
Fotografie były dla mnie natchnieniem do napisania wiersza:


Plany na listopad?


Planowanie w moim przypadku ma to do siebie, że dodaje mi otuchy i optymizmu. Tak więc staram się nie myśleć w negatywnych schematach. Ciesząc się swoim małym zakątkiem na wsi. Kiedy zbiory już w piwnicy pozostaje jeszcze grabienie liści i chodzenie na spacery z psem i z kozą. A i jeszcze stos książek na jesienne wieczory.




A jaki był dla Was ten miesiąc? Zalicza się do udanych?

Sieć, Badanie ukrytej infrastruktury rzeczywistości


 

"Sieć" Marie D. Jones i Larry Flaxmann

Są takie książki, po które pewna grupa ludzi nigdy nie sięgnie. Za to inni, zwłaszcza poszukujący prawdy, z chęcią przeczytają. 

Są takie książki, które już na zawsze zmienią Twoje postrzeganie świata. Ta z pewnością do takich należy.

Wiem też, że nikogo nie można zmusić do wiary w zjawiska nadprzyrodzone, do wiary w to co niezbadane, a może to tylko kwestia czasu. Nawet sceptyk zmienia poglądy, kiedy spotykają go pewne zdarzenia. 

Coraz więcej ludzi się budzi, przestaje wierzyć w zakodowane od dzieciństwa prawdy. Bo czego tak naprawdę nas w szkole nauczyli? 

Co jest prawdą? Czy to co nam mówią inni? Czy też to, co sami za prawdę uznajemy...

Ja z pewnością należę do osób, które mają umysł otwarty i chętnie sięgam po książki, które poszerzają moje horyzonty. 

Pierwsze Wydanie "Sieci" w 2013 roku, więc już sporo czasu upłynęło. Ostatnie lata chyba obfitują w fascynujące odkrycia naukowe. Mam wrażenie jednak, że sam internet przyczynia się do tego, że ludziom oczy się otwierają na inne aspekty życia. Coraz więcej ludzi interesuje się rozwojem duchowym, medytacją, a nauka otwiera się na nieznane dotąd dziedziny.


Książka składa się z trzech części:

  • Część 1 Infrastruktura Sieci
  • Część 2 Łączniki, Przyczyny i Mechanizmy Sieci
  • Część 3 Poruszanie się po sieci

Rzeczywistość jak Internet?


Słusznie się może wydawać, że w tej pozycji dużo porównań do Internetu. Bo jak się okazuje nasza rzeczywistość funkcjonuje na podobnej zasadzie. 

Wszyscy jesteśmy połączeni. Zarówno ze sobą, jak ze światem przyrody..

Czy nasza rzeczywistość jest taka, jak się nam wydaje? Ile wspólnego ma z Matrixem? Czy istnieje tylko to, co widzą nasze oczy? A może tak naprawdę istnieje wiele innych wymiarów, do których tylko niewielu ma dostęp? Jaki wymiar czeka nas po śmierci i czy zmarli powracają?


Pytania są dla szukających prawdy


Sam autorzy zadają je jako prowokację dla czytelnika. Zmuszają do myślenia, do wyciągania wniosków. Może to być odrobinę denerwujące. Jednak druga cześć książki przynosi również mnóstwo odpowiedzi. Także wyniki badań, doświadczeń, analiz.

Z pewnością nie poznaliśmy nawet 10% prawdy o życiu. A to co nam się za prawdę wydawało, w rzeczywistości nią nie jest.


Wspaniałe cytaty atutem książki


Każdy rozdział rozpoczyna się także od inspirujących cytatów. Strona 151, rozdział 8: Kanały sieci informacyjnej:

"Mózg stanowi tylko odbiornik, a we wszechświecie istnieje jądro bytu, z którego otrzymujemy wiedzę, siłę i inspiracje. Nie przeniknąłem tajemnic tego źródła, ale wiem że ono jest realne". Nikola Tesla




Ciężko opisać tą książkę prostymi słowami


Nie jest ona łatwa w odbiorze, mam wrażenie, że napisana jest trudniejszym językiem, do którego trzeba przywyknąć. Jednak, kiedy zaczęłam czytać "Sieć" wiedziałam, że się nie oderwę. Dobrze jest ją czytać powoli, dawkować sobie tą wiedzę. Każdy rozdział to jak odkrywanie drzwi do komnaty tajemnic.

Jeszcze jedna gratka?


Na końcu książki niespodzianka dla zaznajomionych z tematem  OBE. Krótka instrukcja jak wejść w stan OBE i co nam to może dać? Dla mnie miła niespodzianka, bo tego się tu nie spodziewałam, a jak widać kolejni autorzy są zwolennikami teorii podróży astralnych. 


Polecam, po przeczytaniu tej książki już nic nigdy nie będzie Wam się wydawało takie samo.
Książka bazuje również na osobistych doświadczeniach autorów. Ludzi, którzy wierzyli w to co zbadane naukowo, a mimo to dopuszczają istnienie również innej rzeczywistości. Myślę, że to tylko kwestia czasu, gdy świat nauki uzna to co nie znane.  


Wydawnictwo illuminatio
Rok wydania 2015 
Ilość stron 214 

Kosmetyczni ulubieńcy października. Hity jesieni

Zawsze gdy nadchodzi druga połowa miesiąca, mam ochotę opisywać ulubione produkty i kosmetyki. Tak naprawdę po 20-tym każdego miesiąca, to dla mnie już ku końcowi biegnie, więc pora chyba na ulubieńców kosmetycznych. To są produkty, które naprawdę stosuje się z przyjemnością, wydajne, skuteczne.




Zobaczcie więc co znalazło się w ulubieńcach miesiąca października. Są to kosmetyki z pielęgnacji twarzy oraz ciała,  coś dla dzieci, a także jedno akcesorium. 

Arganove Mydło naturalne z glinką Rhassoul Peelingujące


Fajna kostka znaleziona przypadkiem w Rossmannie. Skuszona dobrą ceną przygarnęłam i nie żałuję. 
Tak naprawdę od mydła nie oczekuje nie wiadomo jakich wielkich właściwości, bo ma po prostu myć. Od bardzo dawna już wolę mydełka od żeli. Plusem jest też brak plastikowego opakowania, choć to mydełko było w środku jeszcze zapakowane w dodatkową folię, co dla mnie jest zbędne. 

Akurat potrzebowałam kostki z peelingiem, więc pomyślałam że to mydełko będzie odpowiednie. Nieco zdziwiłam się gdy mydło odpakowałam, bo nie ma ono żadnych drapiących drobinek. Jednak zawiera w składzie glinkę oraz olej arganowy i glicerynę. To jest mydło bardziej pielęgnacyjne, niż peelingujące, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.

Mydełko Arganove sprawdza się do mycia całego ciała, a także do twarzy. Nie wysusza skóry, która po myciu jest w dobrej kondycji, 

Skład mydła Arganove Peelingujące z Glinką Rhassoul:
Aqua, Sodium Olivate, Helianthus Annuus Seed Oil, Moroccan Lava Clay, Cocos Nuceifera Oil, Sodium Hydroxide, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Citral.


Kostka Myjąca dla dzieci BooBoo, do mycia ciała i włosków


Wszelkie kostki do mycia robią obecnie dużą furorę. Pozwalają zaoszczędzić plastikowe opakowania, a właściwości myjące są dobre. Kostka myjąca BooBoo dla dzieci wpadła mi do koszyka już jakiś czas temu. Kupiłam ją z przeznaczeniem dla syna i tak też ją stosuje. Produkt jest zapakowany tylko w kartonik. 

Kostka ma nieco mniejszą wagę (60gram)  niż zwykle mydła po 100 gram. Jest też mniejsza ,przez co bardziej wygodna do trzymania przez dziecko. 

Skład kostki do mycia BooBoo jest bardzo dobry:
Sodium Cocoyl Isethionate*, Cetearyl Alcohol*, Sodium Coco-Sulfate*, Stearic Acid*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Aqua, Glycerin*, Cocoyl Methyl Glucamide*, Gluconolactone*, Moringa Oleifera Seed Oil*, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride*, Citric Acid*, Sorbic Acid, Sodium Benzoate, Parfum.

*składniki pochodzenia naturalnego.

Kostka do mycia BooBoo okazała się hitem do mycia włosów mojego syna. Bardzo ładnie można ją spienić na głowie, a przy tym jest też łatwa do spłukania. Włosy dziecka są wyjątkowo miękkie, błyszczące. Syn ma nieco dłuższe już włosy i nie widzę, aby były splątane po myciu. To naprawdę duże ułatwienie przy zbuntowanym czterolatku.  






Orientana Olejek do ciała Drzewo Sandałowe i kurkuma


Olejki do ciała stosuje zamiast balsamów. Czasami obawiałam się tego, że będą się długo wchłaniały, a ten olejek z Orientany wyjątkowo szybko i skutecznie wnika. Fajnie jest go zastosować od razu po myciu i osuszeniu skóry. Dzięki temu skóra zachowuje naturalne nawilżenie. Olejek w ogóle nie jest uciążliwy, nie brudzi ubrań, nie daje uczucia ciężkości na skórze. 

Olejek do ciała Drzewo Sandałowe i Kurkuma wyróżnia się nie tylko lekką konsystencją, ale też ma doskonałe walory zapachowe. Jest to produkt nie tylko na romantyczny wieczór. Warto go stosować również wtedy, gdy chcemy się zrelaksować i zredukować stres. 

Bambusowa Szczotka do ciała Oriflame z długą rączką


Na temat szczotkowania ciała wiele się czyta dobrego. Z pewnością systematyczność jest tu ważna, ale też dobrej jakości szczotka, która nas nie zniechęci. To ma być zabieg przyjemny. Nikt chyba nie lubi mocnego szorowania. I ta szczotka będzie dobra nawet dla osób wrażliwych. Ja ją stosuje nawet na dekolcie. W ogóle nie jest drapiąca i bardzo łagodnie masuje ciało. 

Ogromną zaletą szczotki z Oriflame jest rączka, która pozwala swobodnie docierać do nóg, a nawet do pleców. Szczotkę mam już dłuższy czas. Regularnie ją myje i nie wypadł żaden włosek. 





Argital Celandine Cream Krem przeciw brodawkom z glistnikiem i olejkiem z czosnku.


Tak naprawdę to jest kosmetyk specjalistyczny, skierowany na konkretny problem jakim są właśnie kurzajki. W ogóle to bardzo lubię tą markę kosmetyczną, bo ich produkty są bardzo skuteczne. Jak maści z apteki,  z fajnymi, naturalnymi składami.

Z opisu producenta: 

Krem-maść z wyciągiem z glistnika jaskółcze ziele, który usuwa brodawki, kurzajki, papillomawirusy i stwardniały naskórek.

Czyste olejki eteryczne z niauli, drzewa herbacianego, tuji, czosnku, tymianku i cząbru przeciwdziałają i czynnie usuwają brodawki. (źródło )

Z moich doświadczeń z tym kremem, to jest on świetny do pielęgnacji stóp, kolan, łokci, więc nie tylko sprawdzi się na kurzajki. Działa łagodnie, moja kurzajka uległa znacznemu zmniejszeniu, a mam ją już o kilku lat. Żadne metody apteczne, inwazyjne złuszczanie nie pomogły, bo kurzajka ciągle odrastała, a odrywanie jej bywało nawet bolesne.  

Krem Argital działa łagodnie. Delikatnie złuszcza i potrzeba go stosować systematycznie. Jest również przydatny, kiedy mamy stwardniały naskórek na piętach, kolanach, łokciach. Łagodnie zmiękcza i przynosi ulgę dla skóry swędzącej, podrażnionej.

Intensywny zapach czosnku w ogóle mi nie przeszkadza, ale niestety mąż nie jest zbyt zadowolony kiedy go używam wieczorem. Można wybrnąć, zakładając od razu grube skarpetki, wtedy zapach nie jest tak intensywny. 

 

Shy Deer Naturalny Krem do skóry suchej i normalnej

Chciałam wskazać jeden, ulubiony kosmetyk do twarzy i z pewnością jest to krem z Shy Deer. Jest on przeznaczony do stosowania na dzień i na noc, sprawdza się u mnie w obu przypadkach. 

Zastosowany na dzień wystarczająco chroni cerę np. od wiatru  i wieczorem nie jest ona podrażniona. 

Nałożony pod makijaż sprawia, że podkład mineralny lepiej przylega, a buzia nie świeci się w ciągu dnia.

Ogólnie to z tym kremem czuć komfort na skórze przez cały dzień. Sprawdza mi się jesienią, ale z uwagi że nie daje zbyt tłustej warstwy, to zapewne na mrozy może być za słaby. Wszystko jednak zależy od tego, jak bardzo sucha jest cera. 

Przy wieczornym zastosowaniu kremu Shy Deer widać działanie kojące i odżywcze. Bardzo dobrze regeneruję on skórę nocą. Rano jest ona gładsza, ale nie ma na niej świecącej powłoki, jak po niektórych cięższych kremach. Na pewno nie jest to krem mocno tłusty, nie mogę mu odmówić właściwości skuteczności. 

Skład kremu Shy Deer do skóry suchej i normalnej:


Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water, Propanediol,Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate,
Glycerin,Butyrospermum Parkii (Shea) Butter,Aqua,
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate,Cetyl Alcohol,Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil,Stearic Acid,Squalane,Morinda Citrifolia Fruit Powder Extract,Acai Fruit Powder Extract,Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Powder Extract,Saccharide Isomerate (and) Aqua (and) Citric Acid (and) Sodium Citrate,Tocopherol,Sodium Lactate,Sodium Hyaluronate,Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid, Xanthan Gum, Parfum, Limonene ,Citral 

Spodobał mi się zapach kremu, wyczuwam to Geranium oraz Lawendę. Nie jest on w żadnym razie drażniący, nie utrzymuje się długo na skórze. 

Kosmetyki Shy Deer można kupić np na cudanatury.eu

 



Copyright © Retromama.blog