Podsumowanie kwietnia, nie tylko kosmetyczne

 


Miałam inne plany na wpis, ale niestety nie udało się zrobić zdjęć, muszą poczekać. Skoro koniec miesiąca, to i pora na podsumowanie. Za każdym razem jestem mile zaskoczona: ile osób czyta moje podsumowania, chyba po prostu lubicie czytać takie life style tematy, o wszystkim po trochu.

Kwiecień... plecień, trochę zimy

Taki był ten kwiecień trudny pogodowo, już cieplej było w lutym lecz na pogodę nic nie poradzimy. Narzekaniem można tylko pogorszyć nastrój sobie i innym. Trzeba z nadzieją wypatrywać wiosny i cieszyć się tymi drobnymi oznakami.  Kwietniowe Plany na marzenia udało się zrealizować po części. Na spacerach udało mi się cyknąć kilka zdjęć natury, więc wracam do mojej rutyny. Każdy ma sposób na rozładowanie stresów, dla mnie kontakt z naturą jest takim niezawodnym. 

Pigwowiec japoński



zawilec gajowy


Szafran wiosenny, Krokus wiosenny


Testuje w Klubie Wizaz.pl


W kwietniu testowałam i recenzowałam czyli robiłam to co lubię. Nie gonię za popularnością, bo wiem że mój blog nie jest jakoś bardzo rozpoznawalny, ale miło być w tym świecie blogowym, tworzyć to miejsce.  A poznawać nowe kosmetyki lubię od zawsze, więc jest to jakieś spełnienie marzeń. Udało się dostać do testów z KWC, takim sposobem zapoznałam się nową linią L'Oréal Age Perfect Cell , którą nadal używam, zachęcam do poczytania recenzji jeśli jeszcze nie czytaliście. 

L'Oréal Age perfect Cell kosmetyki

Pod koniec miesiąca kolejne miłe zaskoczenie, testowanie nowości Miss Sporty 

Miss Sporty zestaw kosmetyków do makijażu

W moim zestawie znalazło się sześć produktów do makijażu:

  • Miss Sporty Naturally Perfect Match Wegański Podkład nawilżający w odcieniach: 210 Golden Beige i 201 Classic Beige 
  • Studio Lash Mythitc Mascara w kolorze black
  • Kredki do makijażu Naturally Perfect , odcienie Soft Brown, Stone Brown, Dark Gray
Zabieram się z testy więc o kosmetykach napiszę więcej za jakiś czas. Pewnie wrzucę też zdjęcia swatchy, a może i makijażu, kto wie...

Kończę moje podsumowanie polecajką blogowych wpisów:

Plany nie zawsze udaje się zrealizować, ale warto wytyczać sobie nowe cele i wyzwania. Nawet jeśli są to drobne sprawy, to nadają życiu jakiś sens. Przed nami majówka, więc liczę po cichu na wspaniałą pogodę. 


Szczęście, czasami trzeba wypracować..

 



Za oknem piękna wiosna, to zdecydowanie sprzyja poczuciu szczęścia. Stąpamy po zielonej trawie, zbieramy pierwsze wiosenne kwiaty. Może uprawiamy swój ogródek, a może idziemy na spacer z psem, to wszystko daje nam jakieś oparcie. Warto jednak wypracować sobie nawyk bycia szczęśliwym niezależnie od okoliczności. Bo kiedy znów wszystko się posypie, nie wpadniemy od razu w otchłań rozpaczy. 

Co sprawia, że czujemy się szczęśliwi?

Czy wystarczy nam do tego względna stabilizacja i brak problemów, czy jednak potrzebujemy stymulatorów? Szczęście zapewniają nam materialne dobra, a może odnajdujemy je w małych gestach? Czy można czuć się szczęśliwym, kiedy nic nie idzie po naszej myśli? Spróbujemy sobie dziś odpowiedzieć na te parę pytań odnośnie szczęścia. 


Poczucie Szczęścia: Nic nie jest na stałe

Za oknem śpiew ptaków, słucham ulubionej muzyki na telefonie, nic mnie nie boli, robię to co lubię - Piszę i czuje się szczęśliwa. Nie zwracam uwagi na inne czynniki, nie czytam wiadomości, rozkoszuję się chwilą. Nie ważne jak długo ona potrwa, ważne jest tylko bycie w Tu i Teraz. Nie mam wpływu na to co było i co będzie...



Gdzieś w głębi serca czai się niepokój: Co będzie jutro? Czy więc nie można czuć się szczęśliwym, bo jutro jest niepewne? Nie wiemy co przyniesie przyszłość, ale też nie mamy na to wpływu. Nie warto się przejmować tym na co się nie mamy wpływu - pewnie nie jeden psycholog mówi te słowa do swojego pacjenta w gabinecie. To co na pewno warto robić, to spoglądać w przyszłość z nadzieją, bo nie zaszkodzi być dobrej myśli. 

Szczęście: Czy na to naprawdę zasługuję

Jak wiele z nas czuję się niewystarczającymi, nie godnymi szczęścia. Ciągle coś można by zrobić lepiej. Być lepszą mamą, lepszą gospodynią, lepszym pracownikiem. Próby dostosowania się do oczekiwań otoczenia skutecznie zabierają nam poczucie własnej pewności, czujemy już że nie zasługujemy na szczęście. Ile z tych przekonań nie pochodzi od nas samych, tylko została nam wtłoczona do głowy w dzieciństwie. 


Na Fali Wiecznego szczęścia

Gdzie więc odnaleźć to wieczne poczucie szczęścia, kiedy zewsząd wszystko wali się na głowę? Odpowiedź jest prosta: Szczęście jest w nas samych. Nawet jeśli nie było szczęśliwego dzieciństwa, nawet jeśli nie mamy obecnie stabilności materialnej, nawet jeśli problemy na około.


Tam w środku  naszego serca jest prawdziwa ostoja wewnętrznej równowagi i poczucie szczęścia. Czasami jednak nad tym trzeba długo popracować,  być może i psychoterapią, ale warto walczyć, bo tylko ten kto się nie poddaje odniesie zwycięstwo. 

Shaping body

 




Awakening nature encourages us to change. In spring, each of us wants to look better and feel good. So we are looking for various accessories, accessories, and often also underwear. I have a certain fondness for slimming underwear, it saved me more than once during special occasions. You can easily find a lot of these types of things online, but whether we want to use them is our choice.

Smart underwear for special occasions





The days when women had only a petticoat at their disposal are gone. With slimming underwear, you can afford any model of the dress and not worry about imperfections. The current technologically advanced fabrics that adhere perfectly to the skin, but also provide comfort. They are not at all visible under clothing, while providing support to the body and smoothing out folds: wholesale shapewear


Slimming belt for everyday use or for the gym?





The slimming belt at the waist is a great solution for the gym. It prevents overloading around the waist, but also supports the abdomen, improving our appearance. We look more professional in it. Let's decide for ourselves whether it will be useful to us, and maybe it will also provide a sense of comfort: Full Body Shaper

Training support




Neoprene pants can be useful for running on the treadmill. By exercising in the privacy of your home, as well as in a fitness club, we will ensure an additional loss of centimeters, as long as the sweating effect suits us. The black material and the slim line will provide adequate support for the legs. Details such as pockets and mesh on the panty line are additional advantages. It is worth choosing the size for yourself by reading the reviews about the product, thanks to which we will avoid problems with matching the outfit.

Promotion

Bawełniana bluza w dobrym stylu z Femme Luxe

 


Jak się czujecie tą wiosną? U mnie pogoda nie rozpieszcza, z tego powodu więcej czasu spędzam z książką niż na spacerach. Nie ukrywam, wtedy bardziej liczy się wygoda niż jakieś modowe cele. Zresztą, aby być fashion nie potrzeba stosu ubrań, bo najważniejsze jest być sobą.


Niedawno szukałam dla siebie wygodnej bluzy na wiosnę i z pomocą znów przyszedł mi sklep Femme luxe. Zamówiłam trzy rzeczy: bluzę Niamh, spodnie z wysokim stanem Dee, czarny gorset Rhianna. Z wszystkich jestem zadowolona, a dziś pokażę pierwszą z nich:


Bluza z kapturem Niamh
 prezentuje się dokładnie jak na stronie sklepu Femme Luxe. Jest to krój oversize. Materiał to bawełna, grubsza, mięsista, bez ocieplenia od środka. Mimo to solidna, akurat na wiosny, nie przewiewa wiatr, ale materiał oddycha. Rozmiar który noszę to 38 , bluzę wybrałam 8. 





Po wpisaniu w wyszukiwarkę na stronie sklepu zobaczycie, że bluza występuje w czterech kolorach. Mój to Charcoal Acid Wash i wygląda jak sprany grafit, obecnie to bardzo modny efekt.

Oprócz bluzy wybrałam jeszcze czarny gorset oraz wąskie miętowe spodnie, ale pokaże to innym razem. To zdecydowanie strój na inną okazję niż zwykły spacer. 

White midi dress   Ripped jeans for women   


Femme Luxe to z pewnością skarbnica ubrań na rozmaite okazje. Znajdziecie tam rzeczy zarówno imprezowe jak i domowe. Przyznam, że już nie raz mnie uratowali, kiedy nie miałam co na siebie włożyć. Trzeba przyznać, cenowo wypadają dobrze. Wiele tego typu rzeczy widuję w małych butikach, które mają towar wiadomo skąd. Takie mamy czasy, na ubrania przeznaczamy coraz mniejszy budżet. 

Bluza zamówiona w ramach współpracy- barter

Prostota (simple life)

 


Od początku wiosny rozpoczęłam Wielką Wyprzedaż Szafy. Niby nic wielkiego, bo wszyscy teraz tak robią. Bez żalu wystawiłam zbędne ubrania i akcesoria w serwisach aukcyjnych i jakież było moje zdziwienie, kiedy większość poszła na pniu. Dążenie do bardziej uporządkowanej szafy to dopiero początek poukładanego życia. Jakaś magia jest w tych porządkach, od razu człowiek czuję się lepiej, nabiera dystansu do spraw materialnych.

Porządek w szafie, porządek w życiu? Co jeszcze daje nam sprzątanie?

Oczyszczanie swojej życiowej przestrzeni ma jakieś duchowe znaczenie. Niewiele jest osób, które dobrze się czują w chaosie. Bałagan zwykle wywołuje w nas niepokój i poczucie destabilizacji. Duża ilość przedmiotów rozprasza naszą uwagę i gorzej jest nam się skupić na zadaniach. Poza tym już samo sprzątanie w takich nieładzie to droga przez mękę. Któż z nas nie miał kiedyś tego problemu, kiedy z szafy wylewała masa ubrań, a nie było czego na siebie włożyć?



Kapsułkowa garderoba czy to dobry pomysł?

Od paru lat już bardzo modne stało się pojęcie Kapsułowej szafy czyli posiadania tylko niezbędnego zestawu ubrań. Łączyć ubrania na wiele sposobów,  czego by nie wyjąć z szafy wszystko ze sobą gra. Komponowanie takiego zestawu warto rozpocząć od dobrego poznania własnego stylu oraz upodobań. Na pewno innych ubrań potrzebuje bizneswoman, innego mama na co dzień biegająca za dzieckiem itd. Nie można za to szufladkować swojego stylu biorąc pod uwagę wiek czy pochodzenie, bo to ubrania są dla nas, a nie my dla nich. Czasami bywa i tak, że wszystko trzeba rozpocząć na nowo, czyli wyrzucić wszystko i zacząć od podstaw. 



Ubrania do których jesteś przywiązana emocjonalnie

Każda z nas posiada, lub posiadała kiedyś w szafie ubrania z którymi związane są jakieś emocje. Bluzka założona tylko jeden raz na Maturę, płaszcz założony na pierwszą randkę, albo buty z czasów nastoletnich, które już są za ciasne. Co zrobić z takimi fantami, które wiszą w szafie, ale do niczego już nie służą? Nie ma co liczyć że stopa się zmniejszy, prędzej moda powróci za dziesięć lat, ale czy ten materiał będzie dla nas jeszcze wygodny? Warto sobie szczerze odpowiedzieć, co tak naprawdę kolekcjonujemy? Czy te przedmioty ubogacają nasze obecne życie, czy tylko zajmują cenną życiową przestrzeń. Czasami warto po prostu zamknąć je w skrzyni, zachowując w pamięci wspomnienie minionych lat.

Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie na temat minimalizmu? 




Świąteczne życzenia

 


Dziś przychodzę z szybkim postem, z życzeniami na ten nadchodzący czas cudów. Pamiętajmy, że Tradycje Wielkiejnocy praktykowane są w odmienny sposób. W zależności od wiary, wyznania, narodowości, ten wyjątkowy czas każdy z nas spędza inaczej, ale to nie znaczy że to pretekst do podziałów. Uszanowanie cudzej inności to najwyższy stopień naszego rozwoju. Dlatego dziś nie życzę Wam Smacznego jajka, ale obchodzenia tych Świąt na swój własny, wyjątkowy sposób. 

Niech ten czas minie Wam w spokoju i radości, a otaczający Was ludzie dzielą się z Wami swoją empatią i bliskością. Niech pogoda dopisze  i sprzyja cudownych spacerom. Niech kontakt w Naturą przyniesie ukojenie i ciszę w sercu. Niech odpoczynek będzie efektywny, a czas relaksu przyniesie korzyść w dłuższej perspektywie. Znajdźmy czas na bycie razem, dzielmy się radością, bo każda chwila jest bezcenna. 

Avon Supershock Volume Light Mascara

 

Niedawno postanowiłam zmienić tusz do rzęs na nowy i zamówiłam Mascare Avon Supershock Volume Light. Tusz do rzęs zmieniam co kilka miesięcy. Mam wrażliwe oczy i w przeszłości zdarzały mi się podrażnienia. Przez pewien czas zamawiałam naturalne tusze do rzęs, nie mniej ich cena zaczęła mnie przerastać. Postawiłam więc na tusz z katalogu Avon. 

Avon Supershock Mascara Volume Light Tusz do rzęs Czarny 

Tusz przyszedł dokładnie zafoliowany, więc nie ma obawy że ktoś go przede mną otwierał. Jak się okazało w środku tusz miał różowo-czarne opakowanie,  dziewczęce i proste. Od razu zabrałam się za testowanie tuszu, codziennie wykonując lekki makijaż.



Co mnie przekonało do Mascary Avon to wygląd szczoteczki, która jest silikonowa i ma bardzo fajnie ułożone ząbki, jest ich dużo, są malutkie. Tusz zostaje nałożony równomiernie po całych rzęsach, od nasady aż po końcówki, dociera do wszystkich rzęs, także tych w kącikach. Formuła tuszu ma odpowiednią konsystencję, dzięki czemu szybko on wysycha i nie odbija śladów na górnej czy dolnej powiece. Nie ma mowy o żadnym efekcie "owadzich nóżek", czy też pozostawianiu grudek na rzęsach. Rzęsy stają się wiele bardziej wyraziste, dłuższe i grubsze, ale nie wygląda to sztucznie.  


Trwałość Tuszu Avon Supershock Volume Light oceniam bardzo dobrze. Zdążyłam go przetestować przez okres trzech tygodni i nie przytrafiło mi się kruszenie czy osypywanie tuszu. Nie mam też kłopotów ze zmyciem tej Mascary, która lekko schodzi zarówno pod mleczkiem do demakijażu, jak i pod żelem do mycia twarzy. Ważność kosmetyku wynosi 3 miesiące od pierwszego otwarcia, dla mnie to czas optymalny, bo często zmieniam kolorówkę zwłaszcza tą do okolic oczu.


Kosmetyki z katalogu miewają różne opinie. Niektórzy są zachwyceni i zamawiają od lat, innym wystarczy wizyta w drogerii. Jeśli chodzi o kolorówkę dobrze jest wszystko obejrzeć, wypróbować tester itp. ale sami wiemy jak to bywa. Idziesz do szafy w drogerii, a tam wszystko pootwierane. Nie twierdzę, że wszędzie tak jest. Czasami łatwiej zamówić z katalogu, współpraca Avon to sama przyjemność. Zakupy szybkie, robione w domowym zaciszu też mogą być udane. 




Tusz do rzęs to niewątpliwie kosmetyk bardzo popularny, używany przez wiele kobiet. Z pewnością Avon Supershock Volume Light Mascara to bardzo trafiony produkt, który spełnił moje oczekiwania. 

Jestem ciekawa co sądzą o Avon czytelnicy mojego bloga? 

5 przykazań na Święta

 



Święta mamy w tym roku wyjątkowo późno. Mam wrażenie że wiosna się dostosowuje do Wielkanocy i przyroda jeszcze czeka z ukazaniem swojego pełnego uroku. Zanim się obejrzymy będzie maj, przyroda tryśnie feerią barw i zapachów, zieleń wyjrzy zewsząd pieszcząc nasze oczy. Lubimy Wiosnę jak żadną porę roku, bo tak naprawdę znów wszystko rozpoczyna się na nowo.  Kolejne szanse i możliwości. 

Przed nami Święta Wielkanocne. Niezależnie od tego czy jesteś dopiero na początku przygotowań, a może wszystko już masz w lodówce, pamiętaj o tym pięciu zasadach:

  1. Nie musisz wszystkiego robić sama jeśli żyjesz w rodzinie. Dobry podział obowiązków to sukces, liczy się asertywność i zrozumienie potrzeb drugiego człowieka.
  2. Wiele produktów można kupić w sklepie. W Święta można odpuścić sobie diety i surowe nakazy zdrowotne, to tylko parę dni. W ciągu dwóch dni przy stole i obfitym jedzeniu poziom cholesterolu Cię nie zabije. Warto jednak spożywać to co nam służy. 
  3. Pamiętaj o własnym komforcie psychiczny, ale szanuj też poglądy innych ludzie. Polityka, religia, to nie są dobre tematy podczas jedzenia. W ogóle to nie są dobre tematy, bo prawie zawsze wywołują konflikt interesów. 
  4. Zadbaj o wygodny strój, nie przejmuj się opinią wiekowej cioci. Kiedyś kobiety musiały nosić gorsety, dziś mogą chodzić w dresach i legginsach. Postęp w modzie, jak we wszystkim - jest nieunikniony. 
  5. Nie zapomnij o cieszeniu się z małych spraw. Wybierzcie się z całą rodziną na spacer. Odetchnijcie świeżym, wiosennym powietrzem. 

Wiele z Was w ferworze przedświątecznych porządków zapomina o sobie. Liczy się czysty dom, świeżo złożone pranie, porządek w ogrodzie, obfitość wypieków i dań na stole. Pamiętajmy, że prawdziwi przyjaciele nie patrzą na zewnątrz, lecz w nasze serce i oczy. Święta dosłownie za pasem, w niektórym krajach już jutro dzień bez pracy. Może warto dać sobie wolne wcześniej i po prostu robić to co się lubi. 


L'Oréal Age Perfect Cell Renew

 


Przychodzi taki czas kiedy kosmetyki Anti Age stają się koniecznością. Przez długi czas nie zwracałam uwagi na moje zmarszczki, dobre geny to jednak nie wszystko. Czterdziestka to już nie przelewki, pora zabrać się solidnie za pielęgnację. Postanowiłam że sprawdzę serię L'Oréal Age Perfect Cell Renew.

 Dzięki KWC czyli w Klubie recenzentki wizaz.pl udało się dostać taki zestaw do testowania, w którym są cztery produkty: Krem na dzień z SPF30, Krem na noc o działaniu regenerującym, Serum do stosowania pod krem na dzień i na noc, Rozświetlający Krem pod oczy.  Każdy z kosmetyków ma swoje przeznaczenie, ale uważam że całość stosowana razem może  zyskać. 

L'Oréal Age Perfect Cell Renew seria inspirowana Nauką o komórkach macierzystych


Dziś opiszę moje wrażenia ze stosowania całej serii razem, jak też moją opinię o każdym kosmetyku z osobna. Stosując serię L'Oréal Age Perfect Cell Renew nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że są to kosmetyki ekskluzywne, dla określonej grupy docelowej. Z pewnością będą z nich zadowolone osoby na co dzień używające pielęgnacji drogeryjnej, którym nie przeszkadza bardziej intensywny, perfumeryjny zapach produktu. Zapewnia to przyjemne doznania podczas aplikacji produktów na skórę. Również opakowania z ciężkiego szkła dają poczucie luksusu. Złota szata graficzna tekturowych opakowań na pewno zwraca na siebie uwagę na półce w drogerii. Jednak jak wiemy same doznania estetyczne to nie wszystko, bo kosmetyk powinien jeszcze działać.


L'Oréal Age Perfect Cell Renew Rewitalizujący Krem na dzień z SPF 30

Zdaniem producenta:  po zastosowaniu Kremu skóra odżywiona, gładka odzyskuje poczucie komfortu. Dzień pod dniu zmarszczki widocznie zredukowane. Skóra odczuwalnie bardziej jędrna, wygląda na zrewitalizowaną i promienną. Stosować codziennie rano, rozprowadzając okrężnymi ruchami na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu. 


Krem na dzień, w którym pokładałam największe nadzieje, w końcu SPF 30 jak najbardziej przydatne i to nie tylko na wiosnę, ale przez cały rok. Krem ma lekką konsystencję (jak serek Danio). Złotawy odcień, który troszkę moją skórę wyżółca,  troszkę rozświetla, ale nie jest to efekt intensywny. Skóra po aplikacji ma jakby lepszy odcień, możliwe że to moje subiektywne odczucie. Mam cerę śniadą, nie wiem jak to będzie widoczne na jasnych cerach? Bezpośrednio po aplikacji kremu odczuwam komfort na skórze. Krem pod palcami jest śliski, myślę że to przez silikon wysoko składu. Krem nie natłuszcza, nie obciąża skóry, z pewnością nawilża i jest dobry pod makijaż. Dobrze jest omijać okolice oczu, w końcu producent też tak zaleca. W moim odczuciu trochę migruje do spojówek, więc lepiej uważać. 


L'Oréal Age Perfect Cell Renew Regenerujący Krem na noc

Zdaniem producenta: Formuła wzbogacona o kompleks antyoksydantów, regeneruje skórę i przywraca jej witalność. Natychmiast skóra widocznie odżywiona, bardziej jędrna i napięta. Noc po nocy krem wspiera proces regeneracji skóry...


Na noc zwykle wybieram cięższe formuły kosmetyków, więc bardzo spodobała mi się gęstsza, jakby maślana konsystencja produktu. Krem świetnie otula skórę, zapewnia jej dużą dawkę odżywienia, ale też ją natłuszcza. Nie ma tego uczucia świecenia, ale warstwa na skórze jest.  Podejrzewam, że osoby z cerą tłustą mieszaną nie będą z niego zadowolone. Sama się zastanawiam też, czy będzie dobry na cieplejszą porę roku. Nie mniej na ten zimny kwiecień dobrze się u mnie sprawdza. Pod krem daję jeszcze Serum na noc i ten zestaw obecnie działa. Rano skóra jest zdecydowanie w dobrej kondycji. 

L'Oréal Age Perfect Cell Renew Midnight Serum

Serum do stosowania na noc i na dzień, pod krem nocny lub dzienny.  Producent obiecuje, że następnego dnia rano skóra jest odczuwalnie nawilżona i wygląda na wypoczętą jak po dobrze przespanej nocy. Po 1 tygodniu skóra wygląda na bardzie odmłodzoną, rozświetloną i pełną blasku. Po 4 tygodniach zmarszczki są widocznie zredukowane, a skóra staje się promienna , jakby uniesiona (wg. 84% badanych)

Serum rzadkiej konsystencji, raczej jak lekki żel niż płyn. Szybko się wchłania i nadaje się pod krem dzienny i nocny. Pipetka ułatwia dozowanie, ale kosmetyku idzie mi sporo (3 dozy). Miałam już różne sera i niektóre są bardziej wydajne, inne mniej. Kosmetyk mocno pachnie, wg. mnie z całej serii najbardziej intensywnie. Co do uniesienia skóry naprawdę ciężko mi się wypowiedzieć, uważam że same kosmetyki to za mało, ale jeśli połączyć to np. z jogą twarzy to efekt może być lepszy.  Serum na pewno wygładza skórę. Trzeba jednak uważać na zawarty wysoko składu Alkohol, cery wrażliwe, naczynkowe mogą sobie go odpuścić. 


L'Oréal Age Perfect Cell Renew Rozświetlający Krem pod oczy

Producent obiecuje natychmiastowe efekty, już po zastosowaniu kosmetyku: skóra okolic oczu nawilżona i bardziej jędrna. Dzień po dniu cienie i worki pod oczami są widocznie zredukowane. Przeznaczony do stosowania rano i wieczorem, masować kontur oka aplikatorem, wykonując ruchy okrężne od wewnątrz do zewnątrz. 


Przyznam się,  że liczyłam na ten krem pod oczy najbardziej z całej serii. Obietnice producenta naprawdę zacne: rozświetlenie, redukcja worków pod oczami, promienne spojrzenie. Czy krem pod oczy może zastąpić sen, chyba nie. Największą zaletą jest aplikator, w którym jest dziurka, nie żadna kulka która bywa nie higieniczna. Można aplikować też palcem, a potem masować końcówką. Nie ukrywam sam masaż tą kuleczką daje duże odprężenie okolic oczu. Aplikator jest zimny, nawet jak krem nie leży w lodówce. Sam krem pachnie mniej intensywnie niż pozostałe z serii. Jednak lubię go stosować tylko na noc, gdyż w dzień zauważyłam migrację do oka. 



Kwietniowe plany i marzenia

 



Dzisiaj zapraszam na post do małej kawki. Tak znowu pije kawę, po małym kawowym detoksie, ale tak to już w życiu bywa, raz rzucam, za chwilę wracam. Wszędzie musi być równowaga, ale odmawiać sobie zawsze wszystkiego nie można. Za to o zdrowy balans warto zadbać i nie chodzi tylko o kawę czy słodycze.

Co z tym blogiem? Czy pisanie jeszcze ma sens?

Nie ukrywam nadal lubię pisać na blogu, choć brakuje czasu by przysiąść do komputera na dłuższą chwilę. Z telefonu pisanie marnie mi idzie, ale za to odwyk od Instagrama już lepiej. Odnaleźć zdrową granicę bywa niezwykle trudno, wszak telefon zawsze jest pod ręką. Jednak powstrzymuje się od ciągłego robienia zdjęć i wrzucania postów na IG. Robię to nawet za cenę pozostania w tyle. Tylko czy ciągle trzeba być na czasie?

Zdecydowanie, kiedy mieliśmy tylko komputery do dyspozycji wszystko wyglądało inaczej. Komputer leżał na biurku, telefon jest pod ręką. Szybka informacja, barwne obrazy przesuwające się przed oczami, ludzie to chwytają. Jednak twórcy nadal muszą poświęcić wiele czasu na przygotowanie materiałów. Ile z tych postów będzie tanią i bezwartościową rozrywką? Odpowiedzcie sobie sami i czy warto poświęcać temu tyle czasu? U mnie, nie ukrywam zawsze wygrywało słowo pisane, dlatego z niego nie zrezygnuję.


Internetowy odwyk czyli zdrowa relacja z telefonem

W tym miesiącu chciałabym zadbać o zdrowy czas dla siebie, nie tylko takie chwile skradzione i przeznaczone na ukradkowe patrzenie na telefon. Po prostu, zwyczajnie przysiąść z książką i nie być nieustannie rozpraszaną przez czynniki zewnętrzne. Książka zostaje z nami na zawsze. Strony wyryte w pamięć mózgu. Informacje zakodowane w bezkresnych zwojach ubogacają nasze życie. Warto sięgać po wartościowe treści, czytać tylko to co nas umacnia i dodaje energii. Czasami potrzebny i krwawy kryminał, skoro pozwala się zapomnieć i choć na chwilę oderwać od szarej rzeczywistości. 



Więcej natury czyli po prostu cieszmy się wiosną

Okres przedwiośnia nieźle mnie przeorał jeśli chodzi o emocje. Wszyscy wiemy, że sytuacja na świecie zrobiła się po prostu beznadziejna. Staram się jak mogę odcinać od tych wszystkich złych informacji. Raz po raz wychodzą nowe fake-news, a komu ma służyć czytanie takich złych wieści? Oczywiście, że odcięcie się nie oznacza obojętności. Pomagajmy tam gdzie możemy, ale chrońmy także własną wrażliwość. 


I tu właśnie znowu kłania się patrzenie w telefon, nieustanny dostęp do informacji. Pora wyznaczyć twardo granice i powiedzieć NIE. Mam mocne postanowienie na kwiecień i na tą wiosnę też, więcej być w Tu i Teraz. Mam nadzieję, że pogoda w końcu będzie sprzyjać spacerom. Życzę Wam udanego miesiąca, bądź co bądź już 7, ale lepiej późno...


My Beauty Power Krem-Koncentrat na noc

 


Nowy miesiąc warto przywitać... recenzją. Dawno nie brałam się za pisanie recenzji pojedynczego kosmetyku. Z nastaniem wiosny szukałam nowych, lżejszych kosmetyków i pozmieniałam co-nieco w pielęgnacji. Podczas pewnej promocji do koszyka wpadł taki oto krem, dzisiaj opinia po miesiącu stosowania:

My Beauty Power Rewitalizujący Krem-Koncentrat na noc Niacynamid 5%

Producent z pewnością trafił w mój gust jeśli chodzi o szatę graficzną i opakowanie. Jest takie pastelowe i spokojne. Pudełko nie krzyczy hasłami reklamowymi, ale obietnice producenta są zacne:

AA MY BEAUTY POWER to innowacyjna fuzja naturalnej antyoksydacyjnej mocy ekstraktów roślinnych oraz bioaktywnych molekuł: niacynamidu i peptydów, które synchronicznie dbają o zdrowie i piękno Twojej cery. Dzięki tej synergii eliminowane są wszelkie niedoskonałości skóry oraz pierwsze oznaki jej starzenia.

Rewitalizujący krem-koncentrat na noc zregeneruje, ukoi i zrelaksuje skórę, aby promieniała pięknym blaskiem o poranku.

- niacynamid 5% – ta forma witaminy B3 poprawia jędrność i sprężystość, eliminuje niedoskonałości i zmiany trądzikowe, zatrzymuje wilgoć w naskórku, rozjaśnia przebarwienia oraz działa przeciwzmarszczkowo.
- argirelina– neuropeptyd wpływający na rozluźnienie mikro mięśni skóry i wygładzenie zmarszczek mimicznych
- olej z pestek malin– uelastycznia skórę i odbudowuje mikrouszkodzenia naskórka.

Jak wygląda krem My Beauty Power? 

Plastikowy słoiczek w którym umieszczono krem okazał się lekki i poręczny. Konsystencja jak Emulsja, chociaż Krem-Koncentrat też pasuje idealnie, na pewno nie jest żelowy, ani jak-masełko. Produkt w żadnym razie nie jest też zbyt ciężki. Okazał się nadzwyczajnie lekki  dla mojej skóry, szybko wchłaniający i nie obciąża. Czy nadaje się na noc, o tym dalej.

My Beauty Power Krem nie tylko na noc


Krem My Beauty Power ma za zadanie niwelować pierwsze oznaki starzenia oraz niedoskonałości. Po miesiącu stosowania widzę ciekawe rezultaty, na pewno cera jest dobrze nawilżona. W kwestii zmarszczek się nie wypowiem, chyba to nie jest mój przedział wiekowy, ale i takiego producent nie wskazuje zbyt wyraźnie. Kosmetyki dobieram do potrzeb cery, nie koniecznie kierując się przedziałami. Wydaje mi się że produkt jest przeznaczony raczej do młodszej skóry niż moja. 

Krem z AA nie sprawdził się u mnie na noc: od początku wydawał się za słaby jako krem nocny. Do wieczornej pielęgnacji wybieram kremowe, maślane formuły. Sprawdził się za to na dzień, jako krem z filtrami i pod makijaż, w ten sposób zużyję go do końca. 

50 ml krem w plastikowym słoiczku, tekturowe opakowanie. Cena 17-25 zł . Dostępny m.in. w Rossmann. Ważność 6 m-cy od otwarcia. 

Skład My Beauty Power Krem-Koncentrat na noc 

Aqua, Niacinamide, Dicaprylyl Ether, Pentylene Glycol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Betaine, Propanediol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Acetyl Heptapeptide-8, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Allantoin, Bis-Ethylhexyl Hydroxydimethoxy Benzylmalonate, Tocopherol, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Panthenol, Caprylyl Glycol, Propylene Glycol, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Tocopheryl Acetate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Sodium Citrate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Parfum



W tym przedziale cenowym to dobry, lekki krem. Niekoniecznie mocno odżywczy, nie obciążający skóry. Myślę, że również w cieplejsze dni będę z niego zadowolona. Co prawda nie do końca odpowiada mi jako krem nocny, ale jego przyjemne właściwości kojące i tak okazały się bardzo pomocne. 



Copyright © Retromama.blog