Sztuka odpuszczania


Rozwój duchowy?

Pisać o rozwoju zawsze warto,  bo widzę jak temat robi prawdziwą furorę. Coraz więcej ludzi medytuje, uprawia jogę, stosuje techniki relaksacyjne. Wiąże się to zapewne z odchodzeniem od tradycyjnej wiary. Chcemy czuć się wewnętrznie wolni, zwłaszcza że wokół tą wolność się nam ogranicza. 

Coraz mocniej szukamy odpowiedzi w sobie, porzucając zakurzone paradygmaty. Myślę, że rok 2021 faktycznie jest początkiem końca starego systemu. Jak czytam, że coraz więcej ludzi się budzi, to już nie są to jakieś górnolotne teorie. To faktycznie staje się widoczne, nawet w tak małym środowisku w którym żyję. 


Zmiana zaczyna się od Ciebie:

Nie wiem, czy sama się zmieniam, czy świat naprawdę staje się inny? Może to tylko wina medytacji, a może od zawsze wierzyłam w bajki? 

Nie ważne co jest przyczyną, postęp zawsze jest korzystny. Zostawiam za sobą tamte doświadczenia, codziennie napotykając na dowody istnienia czegoś więcej. 

Od paru dni miałam pewien problem, gryzłam się z myślami, próbując sobie to wszystko wytłumaczyć. Dziś spotkałam na swojej drodze osobę, która jednym zdaniem go rozwiązała. W końcu do mnie dotarło, że sama niepotrzebnie się zadręczałam.

Jak zwykle prawda leżała po środku i nie warto było zadręczać się czymś, na co tak naprawdę nie miałam wpływu.


Jak porzucić stare schematy?

Będąc wiernymi temu, co nam wpojono kiedyś: w dzieciństwie, w szkole, w pracy, jesteśmy skazani na cierpienie. A najgorsze, to chyba wierzyć w to co powiedział jakiś "duchowy przewodnik". Zwłaszcza taki, który czerpie korzyści materialne z religii. 

Do czego Dążę?  Tylko do tego, że każdy z nas ma prawo myśleć samodzielnie  i nie być  tą papugą, co powtarza po innych. 

Nasz Świat wyglądałby inaczej, gdybyśmy nauczyli się ufać. 

Nie chcieć zmieniać wszystkiego i wszystkich wokół. Zwyczajnie odpuszczać sobie i innym. 

Nie brać na siebie zbyt wiele. Nie rozwiązywać cudzych problemów. Dać dzieciom uczyć się na własnych doświadczeniach. Nie starać się być ideałem na każdym kroku. 

Z tego właśnie bierze się tyle problemów, bo lubimy walić głową w mur. Najgorzej, jak ten mur nie jest Nasz...


Yerba Mate, dlaczego warto ? Gdzie kupić?



Dlaczego Yerba Mate?


Każdy z nas potrzebuje zmian, ważne by wprowadzić je skutecznie i w nich wytrwać. Jednym z takich moich postanowień jest picie dobrej herbaty. Z kawy niestety musiałam znów zrezygnować, pomimo tego że kocham jej smak. 

Nie raz wypicie kubka kawy przed południem skutkowało u mnie bezsennością. Poza tym mam problemy z ciągłym nakręcaniem się, taki już urok wrażliwej osoby. W herbacie szukam raczej ukojenia, chwili spokoju i z Yerba Mate trafiłam w punkt. 

Yerba Mate zmienia moje samopoczucie na lepsze. Dodaje mi energii, a jednocześnie koi moje nerwy. Ogranicza też mój nawyk ciągłego podjadania, z którym walczę już od lat. To mogę stwierdzić już po paru dniach picia tej herbaty.

Zakochałam się nie tylko w sposobie jej parzenia, smaku, zapachu. Sam rytuał picia Yerby jest dla mnie magiczny. Pamiętam kadry z argentyńskich seriali z dawnych lat, gdzie bohaterki ze spokojem sączyły Yerbę, rozmawiając o miłosnych wzlotach i upadkach. 

Nie wiem też, ile to  razy przeszłam mijając Yerba Mate na półce sklepowej, myśląc, cóż to za zioło? Gustowałam raczej w herbatach zielonych, ziołowych, owocowych, itp. Yerba Mate zdecydowanie trudniej jest spotkać w mniejszym sklepie, czy nawet supermarkecie. W naszym kraju jej picie nie jest jeszcze tak rozpowszechnione. A myślę, że i to się zmienia, zwłaszcza że coraz więcej ludzi poszukuje zdrowia i wewnętrznej harmonii w życiu. 



Moje pierwsze zamówienie w sklepie Dobre Ziele :

  1. Cocido - Aguantadora saszetki 25 x 3g . Herbata w saszetkach dobra dla początkujących , można parzyć w kubku. Wydajna, z jednaj saszetki nawet i 3 kubki napoju. Niezbyt intensywny smak, jeśli ktoś lubi ziołowe herbaty będzie zadowolony. 
  2.  Yerba klasyczna - Pajarito Suave 40g . Mała paczuszka sypkiej Yerby, można kupić na próbę jeśli ktoś nie jest pewien, czy Yerba mu posmakuje.  Według producenta: "zapach dobiegający z paczki każe się spodziewać zgoła innych odczuć smakowych - lekko dymny, przyjemny aromat z paragwajską duszą"
  3.  Yerba z dodatkami - Kurupi Fitness 250g. Nieco większa paczuszka herbaty, przeze mnie jeszcze nie otwarta. Zainteresował mnie jej opis: "Stworzona typowo do wspomagania utraty wagi kompozycja z ziołami, skórką i aromatem pomarańczy." W składzie: Oprócz Yerba Mate znajdziemy w niej: Boldo (Peumus boldus), Cola de Caballo (Equisetum arvense - skrzyp polny), Nandypa (Sorocea saxicola),Hinojo (Foeniculu vulgare),Skórka pomarańczy (słodkiej i kwaśnej),Aromat pomarańczy identyczny z naturalnym.
  4.  Yerba Mate Green 400 gram. Skład: hertbata yerba mate, płatki róży, jaśmin, nagietek, aromat.
  5.  INOX ekonomiczne - Bola Chines Azul 21 cm . Jest to zestaw do herbaty Yerba Mate: metalowa słomka oraz szczoteczka do czyszczenia słomki. Pasują idealnie. 
  6.  Ceramiczne - Miodzio niebieskie 250ml . Naczynie do parzenia Yerba Mate. Wyprodukowane w Polsce. 
  7.  Yerba klasyczna - Aguantadora Con Palo 250g. tutaj też dodam opis producenta bo herbaty jeszcze nie otwarłam: 
    "Aguantadora Con Palo to klasyczna Yerba Mate z gałązkami, której susz był leżakowany 18 miesięcy. Susz nie jest zbyt mocno rozdrobniony, można znaleźć sporo gałązek i niewiele pyłu. Idealnie nadaje się do zaparzania z każdą bombilla, nie sprawi też problemu początkującym Yerbopijcom.
    Smak wyrazisty, ale nie intensywno gorzki."




Podsumowując: jestem zadowolona z  zakupów na dobreziele.pl . Odpowiada mi jakość produktów, z pewnością jest to coś zupełnie innego niż znałam dotychczas. Myślę, że większe korzyści z picia Yerba Mate dopiero przede mną, ale na pewno nie zrezygnuje z tego. 

Jeśli ktoś by mi kiedyś powiedział, że jakiś napój może zmienić moje życie, to tylko bym się uśmiechnęła. Teraz pisząc ten wpis popijam Yerba Matę i myślę, że wszystko jest możliwe. W końcu od małych rzeczy się zaczyna. 




Walentynkowe zakupy na bee.pl: Cztery Szpaki



Ostatni tydzień stycznia, a ja myślę o Walentynkach;

W tym roku chciałam przygotować się nieco wcześniej i poczyniłam już małe zakupy. Akurat parę rzeczy mi się pokończyło, więc z czystym sumieniem mogłam zamówić nowe. 

Jestem już trochę zmęczona zimą, co odbija się niekorzystnie na stanie cery.  Człowiek pragnie się porozpieszczać, a pachnące kosmetyki nadają się do tego idealnie. 

Wybrałam zaufane produkty z Mydlarnia 4 szpaki. Recenzje mogliście już nie raz poczytać na moim blogu, widać ja po prostu uwielbiam te mydła. 


Mydlarnia 4 szpaki Mydło Melisa i Dynia peelingujące


Jak zwykle urzeka prosta szata graficzna opakowania, które jest łatwe do recyklingu. Zwykły szary papier i skromne napisy może nie krzyczą do mnie "kup mnie", jednak jakość produktu jest niezmienna. 

Sama kostka odrobinę większa niż tradycyjnie, bo ma 110 gram.  Cena adekwatna do jakości, mydło starczy na około miesiąc intensywnego stosowania. 

Kostka w dłoni wydaje się duża, ale trzyma się dobrze. Kwadratowy kształt ułatwi jej trzymanie bez wyślizgiwania się. 

Wszystkie mydła z 4 szpaki wcześniej się u mnie sprawdzały. Ich największą zaletą jest brak wysuszania oraz delikatne właściwości natłuszczające. Swego czasu stosowałam  nawet  do mycia twarzy i do higieny intymnej. Także jeżeli komuś odpowiada minimalistyczna pielęgnacja, to polecam te mydła. 

Mydło Melisa i Dynia w zasadzie nie odbiega jakością od innych mydeł z 4 Szpaki. Są małe różnice w zapachu, dodatkach zastosowanych do mydła, olejach  i olejkach eterycznych, których użyto do konkretnego mydła. To mydło z pewnością wyróżniają dość mocne drobinki peelingujące, które przyjemnie masują skórę. Dla niektórych jednak taki masaż może być za mocny. 

Mydełko  Melisa i Dynia w składzie posiada: Olej kokosowy, Masło shea, Oliwę z oliwek, Olej rycynowy, Pestki dyni oraz Olejki eteryczne: melisowy, miętowy, cytrynowy. 

Olejek Melisowy jest  dla mnie najbardziej wyczuwalny w kompozycji zapachowej tego mydła. Jak dla mnie idealne na wieczorny relaks w wannie. 




Mydlarnia Cztery Szpaki Hydrolat z Nagietka lekarskiego


Muszę pochwalić opakowania kosmetyków płynnych z 4 Szpaki, bowiem są one szklane. Barwione, ciemno-niebieskie szkło sprzyja także dłuższej trwałości kosmetyku. 

Butelka z atomizerem może się przydać nawet wtedy, kiedy Hydrolat nam się skończy. Latem można wykonać samodzielnie mgiełkę zapachową, albo po prostu przelać sobie tonik z innego opakowania. 

Atomizer w tym wypadku działa bez zarzutu, nie zacina się i nie spada.  Mgiełka, która się z niego wydobywa tworzy krople na skórze, ale nie chlapie też nadmiernie. 

Producent nie zaleca psikania bezpośrednio na twarz, gdyż skoncentrowane składniki Hydrolatu mogą podrażnić nam oczy. Jeżeli nie mamy ochoty stosować wacików, nawet tych wielorazowych, to po prostu aplikujemy najpierw na dłonie, a następnie delikatnie wklepujemy Hydrolat w skórę twarzy. 

Hydrolat z Nagietka Lekarskiego ma pojemność 100 ml. Używając go bezpośrednio na skórę, bez wacików, powinien wystarczyć przynajmniej na miesiąc. W moim przypadku przewiduje, że może to być nawet i 3 miesiące. 

Dlaczego Hydrolat z Nagietka Lekarskiego?

Producent zaleca go dla cer wymagających, alergicznych, skłonnych do zanieczyszczania, trądziku. Ma wybitne właściwości łagodzące, oczyszczające, przeciwzapalne. Sprawdzi się też na zmiany skórne powstałe na podłożu hormonalnym. 

Można po prostu używać  w roli  codziennego toniku, dla zrównoważenia PH skóry po jej myciu, aby przygotować ją do dalszych etapów pielęgnacji. 

Zapach hydrolatu jest charakterystyczny. Pokochają go osoby lubiące ziołowe, naturalne aromaty. Dla mnie to nie pierwszy raz z Nagietkiem, więc bardzo mi się spodobał. 



Mydlarnia Cztery Szpaki Olejek do masażu ciała Miłość


Ten olejek to największa gratka z mojego zamówienia. Nie ukrywam, że kupiony z myślą o nadchodzących Walentynkach. 

Opakowanie Olejku do ciała jest z barwionego, ciemnego szkła. Tym razem jednak aplikator dostosowano do olejowej formuły kosmetyku. Dozowanie jest sprawne, a butelka nie brudzi się i nie ślizga w dłoniach. 

Konsystencja Olejku jest lekka, płynna i produkt szybko się wchłania. Zwłaszcza w przypadku skóry suchej od razu czuć ulgę i odżywcze właściwości. 

Zapach, który na skórze utrzymuje się długi czas, jest naprawdę zmysłowy, ale nie męczący. Myślę, że może być porządnych afrodyzjakiem. Z nim naprawdę można obudzić uśpione żądze. Dla mnie to jak perfumy w olejku!

Trzeba przyznać, że i etykieta bardzo zachęcająca i dobrana idealnie do zawartości. 

Opakowanie ma pojemność tylko 100 ml, lecz wystarczy Wam nie tylko na tą jedną, walentynkową randkę. 

Olejek 4 Szpaki Miłość zachwyca bogactwem naturalnych składników: Olej migdałowy, olej sezamowy, olej z pestek arbuza, olej z avocado, olejek eteryczny grejpfrutowy, olejek eteryczny patchouli, olejek eteryczny ylang-ylang, witamina E.

Dla mnie to jeden z najbardziej udanych zakupów kosmetycznych. 

Boso po śniegu. Czy mróz szkodzi?



Polskie Morsy


Kluby Morsa to wymysł wcale nie nowy. Pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych  telewizja relacjonowała takie zloty, które odbywały się kiedy tylko mróz skuwał jeziora i rzeki.  Wesoła grupa śmiałków, tylko w kostiumach kąpielowych i czapkach, z uśmiechem na twarzy wchodziła do przerębli i  lodowatej wody. 

Wszyscy radośni, a widzowie pełni podziwu. Zazwyczaj Morsy robią to od wielu lat i są do tego profesjonalnie przygotowani. Treningi zaczynają od zimnych kąpieli w zaciszu własnej łazienki. Takie kąpiele wiążą się też z odpowiednimi ćwiczeniami oddechowymi i skupieniem umysłu.

Morsowanie, jeśli poprowadzone dobrze, pod okiem instruktorów, osób bardziej doświadczonych, przynosi korzyści dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Złota zasada mówi, że nigdy nie chodzi się morsować w samotności. 



Skąd więc biorą się Ci ludzie, którzy chodzą w góry ubrani tylko w bieliznę, czapki i buty? 

Zaskoczę pewnie Was, bo wbrew pozorom nie są to samobójcy. Przynajmniej większość z nim nie ma zamiaru utracić życia. Wręcz przeciwnie, ludzie Ci chcą nie tylko ekstremalnych wrażeń, ale przede wszystkim liczą na wzniesienie się na wyższe poziomy egzystencji.

Polepszenie parametrów organizmu, uzyskanie korzyści na wielu poziomach, łącznie z wyleczeniem pewnych chorób. To tylko niektóre z zalet chodzenia po mrozie, czy też zimnych kąpieli. 

Niestety, ale nie każdy do takich eskapad się nadaje. Potrzeba miesięcy, a nawet lat praktyki, odpowiedniego przygotowania. Zaawansowani w takich technikach bez trudu chodzą  w góry i nie odmrażają sobie niczego. Po prostu w pełni panują nad reakcjami własnego organizmu. 

Oczywiście są też przypadki wyjątkowe, ludzie którzy idą na takie eskapady totalnie nie przygotowani. Coś tam przeczytali, zachłysnęli się wiedzą z Internetu, nie sprawdziwszy nawet dokładnie na czym to ma polegać. Łatwo w taki sposób o tragedię, a media mają o czym pisać i mówić. 


Wim Hof

Jednym z pionierów  "zimowego trendu" jest Holender Wim Hof. Przekroczył on granice ludzkich możliwości wielokrotnie, zdobywając kolejne rekordy.  A co więcej znalazł naśladowców i szkolił następnych śmiałków. Zainteresowanych odsyłam do książki "Droga Icemana. Metoda Wima Hofa. Ćwiczenia oddechowe, trening z zimnem oraz praca z umysłem".

Nie łudźmy się jednak, że takie techniki będą proste dla każdego. Wymagają niewiarygodnych zdolności fizycznych i psychicznych. Panowania  w 100 % nad reakcjami ciała i przede wszystkim solidnego przygotowania. Nie trzeba wcale od razu biegać w bieliźnie w góry, może warto zacząć od zimnych pryszniców, a to również dostarczy nam korzyści zdrowotnych, przy tym nie narażając się na szkody. 


Boso po śniegu

Niektórzy z pewnością zbyt mocno popłynęli w trend zdobywania nadludzkich umiejętności itp., tym samym nieco się zagubili. Nie chodzi tu o brawurę, popisywanie się, co niestety robi wiele osób wrzucając zdjęcia i filmy ze swoimi wyczynami. 

Czymś zupełnie innym są spokojne ćwiczenia oddechowe w zaciszu domowym, połączone z relaksacją umysłu. Naprzemienne ciepłe-zimne prysznice, chodzenie boso po porannej rosie itp. To z pewnością może być korzystne dla zdrowia i uodparnia na choroby. 

Nawet ten krótki bieg po śniegu podczas słonecznej zimowej aury nam nie zaszkodzi. Można faktycznie odnieść wymierne korzyści. Ważne są inne aspekty, jak dieta, panowanie nad stresem itp. A zdrowy rozsądek to sprawa nadrzędna w tego typu praktykach. 


Najlepsze pomysły na prezent - Dzień Babci i Dziadka



Przed nami święto babci i dziadka;

Druga połowa stycznia należy do naszych kochanych Babć i Dziadków. Jak co roku staramy się uczcić te dni w szczególny sposób. Tak, aby były one radosne zarówno dla dzieci, jak i naszych kochanych seniorów. 

Oczywiście sklepy również węszą w tym korzyść na wygenerowanie większych obrotów. Niech jednak sprawy materialne nie przesłonią nam całkowicie prawdziwego znaczenia tego święta. Najważniejsze są bowiem relacje, a nie otoczka materialna tego Święta.


Pozwólmy dzieciom docenić dziadków

Bez wątpienia dzień babci i dziadka to radosne święto, które łączy pokolenia. Najlepszym prezentem może być po prostu złożenie wizyty, laurka,  pudełko czekoladek, czy domowe ciasto. Czas spędzony z rodziną bywa bezcenny. 

Jeśli nie mamy możliwości złożenia wizyty, warto zadzwonić lub połączyć się On Line. Wygospodarujmy na taką rozmowę odpowiednią ilość czasu.  Niech nic  i nikt nam nie przeszkadza. Nie ma nic gorszego niż rozmowa przerywana hałasami z ulicy, czy szczekaniem psa sąsiada. 


Najlepszy prezent od serca

W sklepach bez trudu odnajdziemy specjalne działy z prezentami dla seniorów. Królują kiczowate jaśki i kubki z napisami. Nieco bardziej praktyczne dla babci: ściereczki, fartuszki i  różne akcesoria do kuchni. 

Dla dziadków zestawy kreatywnego mechanika, czy też akcesoria dla amatorów motoryzacji. Równie popularne, co przydatne mogą okazać się książki, poradniki, albumy ze zdjęciami. 

W zależności od zasobności portfela można kupić nawet bardziej wypasione prezenty, jak gadżety elektroniczne, zegarki, biżuteria. 


Wartość bycia razem 

Najważniejsze w tym święcie jednak powinno być spędzanie go razem. Dajmy bliskim miłość, szacunek oraz chwile spędzone razem. 

 Czasami w życiu może złożyć się i tak, że dla naszych kochanych seniorów to ostatnie takie święto. Życie bywa nieprzewidywane, a każda chwila bywa bezcenna. 

Tym bardziej powinno się doceniać drobne sprawy i nie popadać w zakupowe szaleństwa. Nie na tym to wszystko ma polegać. 


Zabawy czterolatka; W co lubi bawić się mój syn?




Dziś taki temat, bo dawno nie pisałam na tematy dziecięce:

Wiele matek lubi porównywać. Rozmawiać z innymi np. o tym na jakim etapie rozwoju są ich dzieci. Jakie mają upodobania, ulubione zabawki, itp.

I to nie jest złe. Jednak najważniejsza jest świadomość tego, że każde dziecko jest inne. To jest zasada nadrzędna, która pozwala zachować zdrowe podejście do macierzyństwa i nie robić dziecku krzywdy. 

Nie zmuszać, bo może się tylko zniechęcić.

Pisząc ten wpis, nie mam więc na celu kogoś uświadamiać, bo...

Każda mama decyduje, co dla jej dziecka jest najlepsze. Z reguły instynkt macierzyński nie zawodzi, kieruje nami też intuicja matczyna. 

Słyszy się o różnych problemach z wychowaniem dzieci. Generalnie, to w tych czasach nikomu nie jest łatwo. Zwłaszcza, kiedy dzieci są np. na zdalnym nauczaniu, co dla mnie jest totalnym nieporozumieniem, ale nie o tym temat. 

Czy moje dziecko dobrze się rozwija?


Takie pytanie często zadają sobie matki i przyznam się, że i mi się to zdarza. 

Co jakiś czas łapię się na jakichś pesymistycznym myślach. Na przykład, dlaczego syn nadal się nie bawi samodzielnie? 

Wkurza mnie zabawa samochodzikami, a gdy proponuję synowi np. układanie puzzli, to on nie jest zainteresowany. Kiedy koloruje, to kończy się to tym, że ja muszę to robić za niego. 

Gdzie jest więc ten problem?


Niestety, ale czterolatek nie potrafi zająć się czymś dłuższy czas i szybko się nudzi. 

Oczywiście, że są od tego wyjątki.  Zapewne spora grupa dzieci w wieku przedszkolnym, to mali myśliciele i geniusze. To też zależne jest od charakteru dziecka i jego predyspozycji. Jak to często mawiam, nie każdy musi być od razu artystą. 

Mam to szczęście być mamą dziecka aktywnego, które lubi jak dzieje się wiele wokół. Stąd też największą frajdę sprawia nam wspólny spacer, kiedy sceneria szybko się zmienia i ciągle są jakieś atrakcje.

Syn lubi też zabawy ze zwierzętami. Czytanie książek to nasz wieczorny rytuał. Wspólne rozwiązywanie zagadek dla dzieci, malowanie rączkami, zabawa w chowanego, czy też szukanie skarbu, to tylko niektóre z naszych zabaw domowych. 

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby robić coś razem. I chyba nieprędko się to zmieni. 

A w co lubią bawić się Wasze dzieci?






Noworoczne postanowienia


W tym roku bez postanowień?

Nie ma to jak obudzić się 12 stycznia i stwierdzić, że nie zrobiło się postanowień Noworocznych. A przypominają mi to wkoło wszędzie. A to sklepy mają specjalne oferty z akcesoriami do fitness. To znowu ktoś mówi, że po Nowym roku walczy z cukrem. 

Pewna znajoma zapisuje się na kursy, szuka nowej pracy. A ja co, z niczym weszłam w kolejny rok? Skądże znowu, po prostu nie robię postanowień ani w Sylwestra o północy, ani też w dniu 1 stycznia.

 U mnie musi wszystko dojrzeć, ułożyć się w głowie, muszę zrobić plan, czego oczekuję itp. Wiem, że takie przemyślane postanowienia mają o wiele większą szansę na realizację. 

Drugim ważnym powodem jest to, że ja wytyczam sobie małe cele każdego miesiąca. Takie drobne planowanie co miesiąc jest o wiele wygodniejsze. 


Po co mi postanowienia ?

A po to, aby mieć jakiś plan na życie. Każe działanie poprzedza myśl, plan, założenie. Planuje takie sprawy, które są dla mnie ważne. Nie wymyślam górnolotnych celów jak np. podróż za granicę, bo nie wiadomo jak to dalej będzie z takimi .

Postanowienia dają siłę napędową do dalszej życia. Jest po co wstawać rano, człowiek który planuje ma poczucie pewnej kontroli na życiem.

A ten kto nie planuje, już jest przegranym. To tak jakby być statkiem bez steru na morzu. Trzeba mieć jakiś cel, bo to nadaje sens życiu. 

Wcale też nie chodzi o to, że wszystko musi być kontrolowane. Warto zacząć od spraw małych, od mniejszych celów -  do zrealizowania planu na życie.  Ja na przykład chciałabym zacząć codziennie wstawać wcześniej. 


Co planuje na ten rok?

Nie obawiam się robić postanowień, bo są one proste do zrealizowania, ale i tak zostawiam sobie granicę błędu. Każdy przecież ma prawo się mylić, mieć gorszy czas, a czasami życie tak się układa, że realizacja celów jest niemożliwa. 

Na ten rok mam więc zaplanowane ograniczyć cukier rafinowany, biały itp, a podatek cukrowy z pewnością będzie temu sprzyjał. Wiąże się to również z poprawą jakości mojej diety i z pewnością wiele osób do tego dąży. 

W zimie jest to trudniejsze, bo jest gorszy dostęp do świeżych warzyw. Aby sobie ułatwić realizację tego celu kupiłam garnek do gotowania na parze. Wiem, że są parowary i inne nowoczesne urządzenia, które jednak mnie nie kuszą, ze względu na ograniczony budżet. 

Rezygnacja z cukru rafinowanego to dla mnie ważny cel, który co jakiś czas muszę sobie odnawiać. Nowy rok z pewnością jest dobrym pretekstem, aby znów zawalczyć o siebie.


Drugi cel, to większa ilość kilometrów na rowerze niż samochodem. Mieszkam tu gdzie mieszkam, to miejsce jest naprawdę super, ale minus taki że wszędzie trzeba dojechać. Do najbliższego sklepu mam godzinę pieszo. 

Mój stary rower ledwo jeździ, może gdybym jeździła sama, to jeszcze dałoby radę. Potrzeba większy fotelik zamontować, bo stary już za mały. A do większego fotelika pasuje większy rower. Zdecydowanie kupno nowego roweru to jest cel do zrealizowania na najbliższe miesiące. Najlepiej, aby wiosnę przywitać już na nowych dwóch kołkach. 


Trzeci ważny dla mnie cel na ten rok, to powrót na rehabilitację i doprowadzenie mojego brzucha do stanu normalności. O mojej walce pisałam kilka postów w ubiegłym roku, jednak przez trudną sytuację zaniechałam znowu wizyt u Fizjoterapeutki. Moja kondycja na pewno nie podupadła strasznie, ale czuję że stanęłam w miejscu. 

Chciałabym w końcu pojechać na wizytę bez stresu. Robić ćwiczenia bez maski w gabinecie.  Ogólnie to znaleźć też więcej czasu na samodzielną terapię w domu. Nie żebym czuła się jakoś źle, bo stale coś tam ćwiczę, jednak brakuje mi większej motywacji na te specjalne treningi skupione na problemie. 

Jak widać nie mam wielkich planów i dotyczą ona najbliższych miesięcy. Są to sprawy dla mnie bardzo ważne. Myślę, że skoro podzieliłam się nimi z Wami, to automatycznie będzie mi łatwiej je zrealizować. Z pewnością dodatkowe cele będę sobie też wytyczać z biegiem czasu, w zależności od sytuacji i potrzeb. 


A Wy zrobiłyście/zrobiliście już postanowienia? Czy łatwo z ich realizacją?


Magiczna łąka i zaproszenie na drugiego bloga



Tęsknimy za wiosną;


A ta zima nijaka też radości zbytniej nam nie przyczynia. Jakaś taka szara się zrobiła, nie o takiej zimie marzyłam. Nie wiem czy to człowiek się robi coraz starszy, czy po prostu klimat mało przyjazny? 

Wiatr i wilgoć zimnem przeszywa, dlatego szukamy ukojenia w przeglądaniu starych zdjęć.  Tak to zwykle bywa, że co dobre nas przyciąga. Doceniamy wartość wspomnień, pielęgnując wspólne chwile. 

Jakiś czas temu już napisałam dla syna krótki wiersz, opowiadanie, coś co mi się spodobało i było następstwem wspomnień, napisane z potrzeby serca. 

Dziś jest dobry moment, aby się z Wami tym podzielić. Nie będzie to nic ambitnego,  ale i tak mam nadzieję, że niektórym się spodoba. 



Bajka/ wierszyk o Anielce, słodkiej dziewczynce mieszkającej na wsi:


Anielka, kiedy była jeszcze malutka, jej mamusia układała ją do wózka
Razem chodziły na łąkę, gdzie pasły się zaczarowane zające.

Dni upływały im bajecznie, ciesząc  wzajemną obecnością.
 Każdego ranka, popołudnia, gdy pogoda była cieplutka,
Zwiedzały to magiczne miejsce, dla nich najpiękniejsze. 

Łąka z czasem kolorowa się stała, było tam kwiatów cała masa.
Aniela, z czasem już na własnych nóżkach biegała, natury dobroć odkrywała. 

Trawy, zioła i cudne kwiaty, owadów cała chmary.
Pszczółki robiły wysokie loty, opasłe trzmiele chodziły na ploty.
Komary miały tylko dobre zamiary, a ważki chodziły na wagary.

Na łące myszki miały pod ziemią domki, a pajączki tkały z pajęczyn koronki.
Z mszycami nawet zaprzyjaźniły się biedronki. Taka to radość z magicznej łąki.
Mała Anielka krainę czarów poznawała,  ze spacerów radosna wracała. 

Razem z mamusią odkrywały kolejne dni, miesiące, pory roku i lata.
 Bogactwem przyrody sycąc oczy, uszy.  Napełniając nadzieją każdy zakątek duszy. 


Z dedykacją dla mojego syna



Drugi powód dla którego przybywam z dzisiejszym wpisem, to zaproszenie na mojego bloga:  Pamiętniki ze wsi (pamietnikizewsi.pl), na którym będzie zdecydowanie więcej swojskiego klimatu. Wiem, że wielu osobom może się spodobać, będę pisać go z wielką radością i zaangażowaniem.  Zapraszam. 


 

Pierwsze stylizacje z Femme Luxe w tym roku




Powoli przyzwyczajmy się do nowej daty 2021. Przyszła pora na pokazanie mojego ostatniego zamówienia z Femme Luxe. Paczka dostarczona bardzo szybko i tym razem wszystko było dostępne. 

Wszystko zamówiłam w rozmiarze 8, ponieważ wcześniej zamawiana 10 zwykle była na mnie zbyt duża. Przejrzałam naprawdę wiele ubrań z kategorii Lounge Set, ale ostatecznie zamówiłam tylko te  spodnie dresowe oraz jeden zestaw. 

Grey Marl Cuffed Joggers - Paula



Brakowało w mojej szafie zwykłych spodni dresowych. Takich, które mogę założyć po południu i wieczorem. Spodnie, które zamówiłam wcześniej w rozmiarze 10 okazały się o wiele za duże, o czym pisałam w poprzednim poście odnoście Femme Luxe. Tak oto wybór padł na Joggers Paula. Tym razem rozmiar 8 leży całkiem dobrze. 

Spodnie są ze średniej grubości materiału, nie cienkie i na pewno nie na lato. Według mnie na sezon wiosenny, czy na lekką zimę są akurat.  Skład materiału to bawełna i poliester pół na pół. W dotyku bardzo miłe, od środka nie drapiące. Strój idealny "po domowemu", zazwyczaj noszę ze swetrem z wełny. 

Grey Fleece Oversized High Waisted Utility Pocket Drawstred Joggers - Sally



Joggery z kieszeniami od razu wpadły mi w oko. Jak się okazało są to spodnie idealne na zimowe dni. Bardzo grube, wygodne, nie zbyt szerokie. Kieszenie u mnie pełnią funkcję ozdobną, ale gdyby ktoś lubił z takich korzystać, to można coś do nich schować. Niestety metkę odcięłam do razu, więc nie pamiętam nawet jaki to był skład. 

Przy moim 1,60 cm wzrostu długość  tych spodni jest w sam raz. Krój i długość dobre dla niskich kobiet, przy wyższym wzroście nie będzie to dobry wybór. Nie wyobrażam sobie chodzić w tym spodniach z tak krótkim t-shirt, tak jak zasugerowano to na zdjęciach w sklepie. No chyba, że chciałabym odmrozić sobie nerki. Tak, wiem że to tylko aranżacja na potrzeby sklepu. Weźcie jednak pod uwagę, że są to naprawdę grube spodnie, a zdjęcie w sklepie mogłoby zasugerować coś zupełnie innego. 


Stone High Waisted Oversized Mankiet Joggers - Fiona



Kolejne zamówione spodnie to Joggery Fiona. Mega milusie w środku, gładkie w dotyku na zewnątrz. Skład materiału 65 % cotton, 35 % poliester. Krój raczej luźny, swobodny, nie krępujący ruchów. A czy jest to strój wyjściowy, wszystko zależy od Was. Kolor na moich zdjęciach wyszedł bardziej jasny niż w rzeczywistości. Z kolei ten na stronie sklepu wydaje mi się ciemniejszy. To taki beż naprawdę, ciężki do uchwycenia, ale bardzo ładny. 

Gumki w pasie na nogawkach solidnie obszyte. Spodnie bardzo wygodne, idealne na chłodniejsze miesiące.  Nieodparcie kojarzą mi się ze stylem piżamowym. Wydają się wprost stworzone na zimowy wieczór w domu. 


Lilac Cropped Hoodie Hight Waisted Jogger Longwear Set - Alia



Ten liliowy komplecik to już hit blogerek. Wiele osób go zamówiło i przyznam się, że ja uległam pod wpływem tych zdjęć. Nie wiem jednak, czy tak krótka bluza jest dobrym pomysłem? Jestem niska, więc u mnie to aż tak się nie rzuca w oczy. Nie do końca jednak trafia do mnie idea tego typu kroju. Gdyby ta bluza chociaż miała jakiś ściągacz na dole, albo sznurek. Dla mnie to jest strój bardziej na wiosnę, niż na zimę. 

Skład materiału bluzy i spodni jest taki sam: 65 % bawełny i 35 % poliester. W dotyku komplecik bardzo przyjemny,  od środka miły baranek ocieplający. Zestaw idealny na domową sielankę. A czy komuś będzie odpowiadał taki krój bluzy, zdecydować musi sam. W sklepach często się zdarza, że coś wygląda inaczej. Trzeba po prostu zamówić, przymierzyć na siebie. 



We wszystkich tu pokazanych ubraniach czuję się naprawdę dobrze. W końcu mam wrażenie, że zamówiłam naprawdę przydatne mi rzeczy. Warto zaglądać do sklepu, może spodobają się Wam inne  Loungwear set ? Takich ubrań nie kupicie stacjonarnie. 


Podsumowując, to zamówienie uważam za jedno z bardziej udanych ze strony Femme Luxe. Ubrania, które otrzymałam wyglądają na dobre jakościowo. Może nie jest to najwyższa półka, ale też nie totalny szajs.  Wiadomo, że wszystko wyjdzie w praniu. Warto dodać, że mam t-shirts z tego sklepu, stale noszę, piorę, po pół roku nic się z nimi złego nie dzieje. 

MyVita Regenerujące Serum Anti-Age z Witaminą C


Po kosmetyki Anti-Age sięgamy w pewnym wieku, zwykle kiedy czujemy już taką potrzebę. O wspaniałych właściwościach Witaminy C w kosmetyce słyszy się coraz więcej. 

Wiemy, że witamina C ma realną szansę zadziałać antyoksydacyjnie, czyli może zmiatać nam wolne rodniki ze skóry. Jest to bardzo skuteczne działanie odmładzające. 

A czy można to zauważyć po kilku tygodniach stosowania? Z pewnością nie, tylko systematyczna pielęgnacja przynosi spodziewane rezultaty. 

Dobrze dobrane Serum na pewno ułatwia nam zadbanie o stan skóry, ale czasu nie cofnie. Dlatego tak ważne są też inne czynniki, jak dieta, ochrona przed UV, redukcja stresu, sport i ruch. 


My Vita Regenerujące Serum Anti-Age z Witaminą C i Kwasem hialuronowym

AA2G Stabilized Witamin C booster with Hyaluronic acid 

Intensywna Formuła przeciwzmarszczkowa , Rozświetla i Regeneruje 

Przeznaczone do każdego rodzaju skóry


Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć od razu po tym jak Serum otrzymałam, a opakowanie jest takie jak widzicie. Bardzo łatwo robią się na nim ślady palców. 

Zostawiam sobie to tekturowe pudełeczko nie tylko po to, aby sobie czytać opis kosmetyku podczas jego używania. Lubię też zabezpieczać szklaną buteleczkę, bo nie mieszkam sama, a mój syn bywa bardzo ciekawski.

Opakowanie jest trwałe, nie ścierają się napisy itp. ale zostają ślady palców i nie daje się tego zetrzeć niczym. 

Najważniejsze obietnice na opakowaniu Serum MyVita z Witaminą C

  • Serum ma delikatnie rozjaśniać cerę
  • Redukować przebarwienia
  • Skutecznie wygładzać zmarszczki
  • Chronić przed UV
  • Nawilżać i ujędrniać
  • Odżywiać i poprawiać kondycję skóry


Oprócz stabilnej Witaminy C Serum MyVita  zawiera też Trójcząsteczkowy Kwas Hialuronowy.

Produkt znajduje się w szklanej buteleczce z pipetą, pojemności 30 ml. 

Cena 35-50 zł w zależności od sklepu. Dla mnie to produkt ze średniej półki cenowej, co nie znaczy że gorszy w działaniu.

W dalszej części napiszę Wam o efektach na skórze. 


Serum łatwo nabiera się za pomocą pipety. Konsystencję ma płynno-żelową, jak żelowy tonik. Najlepiej nakładać go najpierw na dłonie, a później delikatnie wklepać w skórę. Serum szybko się wchłania, po około 2-3 minutach można aplikować kolejny kosmetyk np. Krem.

Serum MyVita prawie nie ma żadnego zapachu. Podczas stosowania nie zauważyłam podrażnienia skóry. Produkt współpracuje z innymi kremami, nadaje się też pod krem z filtrem na dzień, czy pod makijaż. Nie roluje się na skórze, nie klei, nie przetłuszcza. 


Stwierdzenie, że jest to jedno z najlepszych Serum z Witaminą C nie jest wcale przesadzone. Już po 3 tygodniach stosowania zauważyłam polepszenie kondycji mojej cery. Zdecydowanie jest na niej mniej niedoskonałości, drobne przebarwienia jakby się wygładziły.

Działanie Serum jest zauważalne już bezpośrednio po aplikacji. Cera robi się wygładzona, myślę że to przez formułę i konsystencje produktu. Nie daje efektu, jak po serum silikonowym, bo czuje że skóra oddycha. 

Na zmarszczki mimiczne nie zwracam tak uwagi, bo wiem że na to nie mam wpływu. Proces starzenia się skóry tak naprawdę jest skomplikowany i zależy od wielu czynników. Liczy się całość pielęgnacji, a także nasze nawyki. 

Nie można jednak zaprzeczyć, ze skuteczna pielęgnacja daje nam choć namiastkę tej młodości. Choćby efekt był tylko wizualny, to warto dbać o siebie, to działa też na psychikę. Serum MyVita mogę polecić, u mnie się sprawdza. 


Najlepsze kosmetyki 2020



Rok 2020 już za nami. 

W kwestii pielęgnacji na pewno był dla mnie pod znakiem minimalizmu. Wiele kosmetyków miałam okazję testować dzięki współpracom, nie ukrywam tego, ani się nie chwalę. Po prostu taka kolej rzeczy, kiedy się prowadzi bloga. 

W ubiegłym roku było też kilka powrotów kosmetycznych. Kupowałam produkty już dobrze mi znane i przeze mnie sprawdzone. Niektóre, jak np. te z Sylveco znam już od paru lat i ciągle do nich wracam. Poznałam też zupełnie nowe marki, jak Biobaza czy Uzdrovisco. 


Mój przegląd ulubieńców roku 2020:


Sylveco Żel do higieny intymnej /recenzja. Nie pamiętam już nawet, które to opakowanie? Ciągle do niego wracam. Jest to dla mnie produkt skuteczny, a nawet leczniczy. Dostępny stacjonarnie, często też kupuje jak są dni darmowej dostawy lub przy okazji innych zakupów. Dla mnie niezbędny. 

Orientana Odżywczy Bio Olejek do demakijażu/ recenzja. Powrót do demakijażu cery olejkami to dobry wybór. Zwłaszcza w te chłodne miesiące roku moja skóra źle toleruje mycie wodą, żelami. Olejek okazał się być bardzo lekki, łagodzący. Najważniejsze, że nie powstają po nim niedoskonałości. Zdarzało mi się stosować go w dwu-etapowym demakijażu. 

Lavera Basis Sensitiv Odżywka do włosów /recenzja. To też powrót po paru latach. Widzę , że nadal jest w sprzedaży, to na pewno wiele Pań ją uwielbia. Odżywka wydajna,  gęsta jak maska, u cudownym zapachu.  Bardzo dobrze nawilża, regeneruje, nie obciąża i nie powoduje przetłuszczania. Wystarcza nie wielka ilość, aby włosy wyglądały zawsze na zadbane jak od fryzjera. 

Biobaza Mineralny Lotion do opalania SPF 30 /recenzja. Wspomnienie letnich wycieczek, czasu aktywnie spędzanego na świeżym powietrzu. Wyróżniał się lekką konsystencją, która tylko zachęcała do stosowania go. Jak na kosmetyk mineralny,  to nie bielił, nie był zupełnie uciążliwy. Ogólnie to dobrze się nam współpracowało, chociaż niestety nie był wodoodporny. 

Biobaza Marmolada Przyśpieszająca opalanie /recenzja . Gęsta, bogata konsystencja i wygodna aplikacja wprost ze słoiczka. Właściwości pielęgnacyjne były naprawdę super. To bardzo wyjątkowy kosmetyk, który przywołał wspomnienia z lat nastoletnich. 

Uzdrovisco Fitoaktywny Tonik-Esencja /recenzja. Kosmetyk nadal w mojej pielęgnacji, to chyba świadczy o jego wielkiej wydajności. Doskonałe uzupełnia pielęgnację mojej wrażliwej cery. Wart ponownego zakupu.

Eco cosmetics CC Cream SPF 30 Light Toned /recenzja. Wielkie odkrycie roku 2020 w kategorii makijaż, pielęgnacja, ochrona przed UV. Lekki, komfortowy, dobrze dopasowujący się. Stwierdzenie, że działa odmładzająco wcale nie jest tylko chwytem marketingowym. 

Orientana Peeling enzymatyczny Kali Musli /recenzja. Produkt już kultowy, chwalony przez wiele blogerek i nie tylko. Z pewnością jeszcze do niego wrócę. Wspaniale działa na moją skórę, jakby był dla niej stworzony. 

Sylveco Arnikowe Mleczko oczyszczające /recenzja. Kolejny powrót po latach, kupiłam jak skończył mi się olejek do demakijażu Orientana. Lubię za łagodny skład i przyjemne działanie oczyszczające. Nie podrażnia oczu, dobrze usuwa makijaż.

Cztery Szpaki Szampon w kostce do włosów normalnych /recenzja. W ubiegłym roku zużyłam ze 3 kostki. Zdarzało się mi nie stosować po nim odżywki i włosy były naprawdę w dobrym stanie. Czasami musiałam go odstawić na jakiś czas i myć włosy tradycyjnym szamponem. 

Natura Siberica Polar Night Wybielająca czarna pasta do zębów. Nie pierwsza pasta z Natura Siberica, którą uwielbiam. Wcześniej miałam pastę 7 ziół (recenzja), która też się u mnie sprawdzała. Ogólnie te pasty u mnie dają uczucie świeżości i czystości. Nie pienią się jak szalone, więc i wnioskuje przyjazne składy. 

Szczoteczki do zębów bambusowe: Hydro Phil i Zuzii to z pewnością hity minionego roku. Kiedy tylko miałam możliwość, starałam się wybierać takie ekologiczne rozwiązania. Polecam też szczoteczki z recyklingu Yakki (recenzja) , o których pisałam już ponad roku temu. Szczoteczki te można zamówić w sklepie internetowym. 

Paletka do makijażu Oriflame The One / recenzja . Ostatnio mało się maluje i akceptuję się całkowicie bez makijażu. Jednak paletkę wielofunkcyjną dobrze jest mieć w zapasie. Przetestowałam ją najwięcej pod kątem tego, czy nadaje się do wykonania full make up. Wszystko bardzo przydatne, zarówno cienie, jak i pudry lekko transparentne,  róże, bronzer w stonowanym odcieniu. Brakuje tylko szminki, którą mam osobno. Fajna opcja na wyjazdy, kiedy nie chcemy zabierać całego kuferka. 

We Love The Planet Dezodorant Sweet&Soft, Bez Sody, w kremie. Nie duże, 48 gram zgrabne, metalowe pudełeczko, które starcza na 2-3 miesiące stosowania. Jak dla mnie to jeden z lepszych naturalnych Deo. Zero podrażnień, nawet po depilacji. Prawie bez zapachowy, spokojnie działa nawet cały dzień. 

Argital Celandine Cream. Kupiony z przeznaczeniem na kurzajki, okazał się świetną Maścią na niedoskonałości. Pisałam o nim Tutaj


Plany kosmetyczne na rok 2021?

W zasadzie to chciałabym ograniczyć nieprzemyślane zakupy. Zachować rozsądek, zwłaszcza na zakupach stacjonarnych. Oby było jak najmniej wpadek zakupowych. 


Copyright © Retromama.blog