Garnier Skin Active Pure Charcoal Tissue Mask with Black Tea

Maska

Pierwszy raz od bardzo dawna udało mi się dostać coś do testowania z wizaz.pl KWC . z tej okazji urządziłam sobie małe, szybkie domowe Spa z Maską na tkaninie od Garnier o długo brzmiącej nazwie Skin Active Pure Charcoal Tissue Mask with Black Tea .




Pozostałe kosmetyki, jakie brały udział w moim SPA :

  • Fitomed Mleczko do demakijażu ziołowe, którym zmyłam z twarzy makijaż, 
  • Coslys Płyn do demakijażu oczu, wiadome zastosowanie, 
  • Bielenda Botanic Spa Rituals hydrolat, który posłużył mi do zmycia resztek maseczki po jej zdjęciu z twarzy. 



Całość zajęła mi ok 25 minut, w tym samą Maseczkę Garnier trzymałam na buzi 15 minut, tak jak zaleca producent.


Informacje na opakowaniu:


skład

Moje wrażenia:

Maseczka na tkaninie, czy w płachcie, jak zwał tak zwał, na mojej twarzy gościła pierwszy raz. Według mnie jest to bardzo wygodna forma aplikacji. Nie trzeba długo bawić sie w zmywanie i ścieranie produktu z twarzy. Ściągam tkaninę i po problemie.

Maska Garnier Pure Charcoal ma zadanie oczyścić cerę i pozostawić ją matową. Zawarty kwas hialuronowy zadba o nawilżenie. Osobiście bardzo lubię kosmetyki z zawartością Kwasu hialuronowego. Jest to składnik przeznaczony dla wielu typów cery, bez ograniczeń wiekowych. 

A czy Maska ta sprawdziła się na mojej cerze?   Na pewno produkt nie jest do cery typowo suchej, czy wrażliwej. Po zastosowaniu maski dobrze jest nałożyć krem nawilżający, aby pozbyć się uczucia ściągnięcia cery. Dużą zaletą maski jest efekt chłodzenia skóry w trakcie  zabiegu, brak konieczności zmywania maski wodą, a także szybkość zastosowania.

Tkanina jest czarna, ale płyn, którym jest nasączona ma kolor transparentny, nie trzeba się więc obawiać pobrudzenia wszystkiego wokół. Ogólne wrażenie bardzo przyjemne. Skład, choć nie naturalny, to znajdziemy sporo wartościowych substancji. Trzeba jednak uważać na zawarty wysoko glikol propylenowy.

Szukając minusów, to znalazłam jeszcze jeden:  przeszkadza mi  opis produktu tak drobnym drukiem na opakowaniu. Jednak mamy informacje w paru językach, bo produkt jest przeznaczony nie tylko na polski rynek.

A wy próbowaliście już nowe Maski Garniera?

Komentarze

  1. myślałam ostatnio o tej masce, zwłaszcza, że ostatnio pokochałam maski na tkaninie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że poprawna, ale raczej bez większych rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio zastanawiałam się w sklepie nad jej zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, coś tam doczytać :D. Z maską pierwszy raz się chyba spotykam, ale wydaje się nawet fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem ciekawa tego hydrolatu z Bielendy, natomiast maseczki z Garniera jakie by nie były nie budzą we mnie chęci przetestowania

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli raczej nie nada się do mojej suchej cery ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy wcześniej nie widziałam tej MASKI,ale że bardzo lubię wszelkiego rodzaju MASECZKI dlatego i tę chętnie poznam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog