Sante Naturkosmetik Podkręcający Tusz do rzęs Curl Extend Extreme


Moje wymagania co do tuszu do rzęs nie są  chyba zbyt wygórowane? Priorytetem jest brak podrażnień, mam bardzo wrażliwe oczy. Jak wiele osób z wadą wzroku narzekam na łzawienie, co niestety wpływa niekorzystnie na trwałość kosmetyków kolorowych. Od jakiegoś czasu zmieniłam tusz na Podkręcajacy z Sante, co wynikło z tej zmiany i czy jestem zadowolona?


Tusz Sante Naturkosmetik posiada certyfikat Natrue. org.  Moją uwagę przyciągnęło eleganckie opakowanie w kolorze różowego złota.


Po pierwszym otwarciu tuszu mój zachwyt nieco przygasł. Kiedy zobaczyłam te "Igiełki" przypomniały mi się dawne czasy z maskarą Pierre rene, która okrutnie się sypała i wpadała do oka, co kończyło się zaczerwienieniem i koniecznością natychmiastowego demakijażu.
Tusz Sante ma nie wiele wspólnego z tamtym z dawnych lat. Przede wszystkim ma o niebo lepszy skład.

Pierwsza aplikacja nie należała do udanych. Uderzył mnie alkoholowy zapach po otwarciu opakowania. Efekt na rzęsach był znikomy. Wiem, że wiele tuszy do rzęs wymaga czasu, aby dojść do siebie po pierwszym otwarciu, dlatego zostawiłam tusz na tydzień (zamknięty oczywiście).

Co o nim piszą ?

Specjalna, wegańska formuła tuszu dokładnie otacza rzęsy, powodując ich optyczne wydłużenie. Zawartość wyciągu z bambusa sprawia, że tusz dodaje rzęsom objętości i unosi je do góry.

Testowany oftamologicznie. Odpowiedni dla użytkowników soczewek kontaktowych.

Pojemność: 10 ml/ Cena 34 zł / greenline-sklep.iai-shop.com


Szczoteczka taka jest spotykana wśród tuszów podkręcających rzęsy. Jej wygoda jest kwestią sporną.



Niezbyt łatwo się nim operuje. Tusz jest dość mokry i zawiera w składzie tzw. igiełki, które mają przyklejać się do rzęs i nadawać im odpowiedni kształt. Po paru dniach użytkowania nabrałam wprawy.



Efekt jaki można uzyskać przy 2-3 krotnym przejechaniu szczoteczką po rzęsach. Jak widać tusz ładnie unosi, podkręca, lekko wydłuża rzęsy, ale niezbyt wyraźnie jest pogrubia.



Jak z trwałością?

W połowie dnia trzeba przyjrzeć się swojemu makijażowi, aby zebrać ewentualne "igiełki". Zdarzają się dwie, trzy, które łatwo rozmazać, zwłaszcza gdy cera ma skłonność do przetłuszczania. Całe szczęście do oka nic mi nie wpadło. Myślę, że to osypywanie jest spowodowane warunkami pogodowymi oraz przetłuszczaniem się cery.  Tusz ani nie jest wodoodporny, ani też super trwały.


Skład INCI: Aqua (Water), Alcohol denat.*, Sorbitol, Stearic Acid, Silica, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Polylactic Acid, Galactoarabinan, Rhus Verniciflua Peel Wax, Arginine, Bambusa Vulgaris Leaf Extract, Potassium Cetyl Phosphate, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Xanthan Gum, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Hydrogenated Palm Glycerides, Parfum (Fragrance)**, Geraniol**, Limonene**, Linalool**, Benzyl Salicylate**, Citronellol**, Citral**, CI 77499 (Iron Oxides).

Czy jestem zadowolona?

Tusz nie jest jakiś mega drogi, ani też producent nie obiecuje "cudów na kiju". Trzeba przyzwyczaić się do aplikacji i kontrolować makijaż w ciągu dnia. Jednak brak podrażnień i dobry skład przemawiają na jego korzyść.


Komentarze

  1. Pierwszy raz widzę tę markę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja używam eveline od dłuższego czasu i przy nim pozostanę na dłużej

    OdpowiedzUsuń
  3. Te igiełki mnie nie zachęcają, ale tak jak mówisz brak podrażnień to duża zaleta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt jest naprawdę naturalny, chyba nie dla mnie.
    p.s Nie wiedziałam, że Sante ma kolorówkę...stacjoanrnie nigdy się z nią nie spotkałam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zupełnie nie znam, ale efekt wygląda nawet fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego nie znam, ani marki wcześniej nie widziałam na oczy. Ładnie i naturalnie wygląda, a szczoteczka wydaje się być fajna i nie sklejać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt niestety nie dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe jakby się spisał u mnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy wcześniej nie miałam styczności ani z tą marką ani z jej produktami.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog