Uniwersalne kosmetyki naturalne

Kosmetyki naturalne często są bardzo uniwersalne w stosowaniu. Przykładowo kupujemy Masło Shea, które może posłużyć w roli balsamu do ciała, kremu do rąk, do stóp, a także do masażu lub nawet olejowania włosów. Tylko jeden produkt, łatwo sobie policzyć ile byśmy wydały na te wszystkie kosmetyki.

Podobnie sprawa wygląda z Żelem Aloesowym, który nie tylko sprawdza się na podrażnienia skóry, ale można go też użyć w roli wcierki na skórę głowy, czy po prostu jako produkt nawilżający do twarzy (ale nie polecam tego sposobu na chłodne dni). Generalnie żel Aloesowy jest dla mnie kosmetykiem typowo letnim.

Kupując dezodorant naturalny prawie zawsze biorę kulkę. Jest u mnie o wiele bardziej wydajna. Dezodorant zawsze nakładam na czystą, suchą skórę i nie ubieram od razu bluzki, lub ubieram coś luźnego aby mógł się dobrze wchłonąć i przez to być bardziej skuteczny. Obecnie korzystam z dezodorantu Sylveco, jest ok na jesienne dni. Dlaczego Tutaj o tym piszę: bo często słyszę narzekania, że naturalne dezodoranty nie działają. Trzeba się wykazać wobec nich cierpliwością.






Jesienią do demakijażu i mycia twarzy mam tylko dwa kosmetyki : mleczko kosmetyczne i mydło (używam to samo do ciała). Nie mam osobnego żelu do mycia twarzy, bo ten jest dla mnie zbędny. Mleczkiem mogę zmyć całą twarz, nawet tusz do rzęs schodzi, a mydło zmywa pozostałości. Mleczko z Fitomed  cenę ma prawie identyczną jak produkty drogeryjne, z bardziej chemicznymi składami.

Warto wspomnieć o takim uniwersalnym produkcie, jak olejek do twarzy. Można nim wzbogacić ulubiony nawilżający krem do twarzy,  który na jesień jest dla mnie już zbyt mało odżywczy i cera potrzebuję natłuszczenia. Obecnie dostępne są gotowe mieszanki olejów, dopasowane do rodzajów cery. I oczywiście nie są drogie, przykład: Olejki miejskie Fitomed w szklanych opakowaniach z pipetą ułatwiającą dozowanie.

Krem pod oczy może wydawać się zbędnym produktem, na który szkoda pieniędzy. A gdyby tak kupić krem w większej pojemności,  który można zastosować nie tylko pod oczy? Wtedy jest oszczędność, bo już nie trzeba kosmetyku na zmarszczki. Ten z Fitomed można zastosować również na czoło , policzki i szyję, a nawet na całą twarz, tam gdzie jest potrzeba.

Krem do twarzy na noc jest produktem, na którym nie chce oszczędzać. Sprawa jest prosta, bliżej mi do 40-tki i  o twarz muszę dbać bardziej.  Wybieram składy bogate, z naturalnymi olejami, ekstraktami. Krem  Lily Lolo przeznaczony jest dla cery  normalnej, ale na mojej skłonnej do wrażliwości sprawdził się doskonale. A co ważne, nie trzeba go używać w dużej ilości, więc starczy mi na długo. Poza tym tak pięknie wygładza cerę, że wykonując rano makijaż mam łatwiej.



Makijaż naturalny może wydawać się sprawą nie tanią. Niektórzy jednak idą na ilość, nie na jakość. Zastanów się jednak, czy potrzebujesz tych wszystkich kolorów pomadek? Czy nie lepiej jest mieć jedną, dobrze dopasowaną kolorem do typu urody czy sezonu? Ja na jesień wybrałam wegańską szminkę z Neve Cosmetics w mocnym kolorze Raspberry Jelly, który dobrze podkreśla mój typ urody (niebawem napiszę więcej).

Również tusz do rzęs warto kupić sprawdzony, zwłaszcza jeśli są problemy z wrażliwością oczu. Marki naturalne dbają o skład,  więc dbają o nasze zdrowie. A zdrowie dobre to jest kapitał. Oszczędzamy na wizycie u lekarza  (czy kroplach do oczu w aptece). Same rozważcie co jest lepsze? Komfort na co dzień,  czy zakup  na promocji, w dodatku otwartego i zmacanego przez nie wiadomo kogo?
Tusze rzęs z Lily Lolo są trwałe, dają spektakularny efekt i oczywiście nie podrażniają oczu. Mam już drugi tusz z tej marki i też okazał się strzałem w dziesiątkę. Na zdjęciu znajduje się też róż Lily Lolo, który czeka na moją recenzję.

Ostatni aspekt to kremy tonujące,  BB , CC i inne, ale takie z dobrym składem. Świetnie zastępują krem na dzień  i makijaż, takie 2w1, 3w1  albo nawet 5w1. Oszczędzają czas o poranku, kiedy nie trzeba dawać już kremu pod makijaż (można dać serum, jak kto chce). Obecnie używam na zmianę tych dwóch: Weleda Beauty Balm (kolor nude) i So bio etic CC Cream (nr 02). Ten pierwszy jednak polecam dla cer jaśniejszych i nie potrzebujących dużego krycia. Nie do końca trafiłam z odcieniem, pewnie dlatego nie jestem z niego  zadowolona (ale chce go użyć). Natomiast CC So bio etic  ma cechy dobrego, nawilżającego podkładu i kryje bardzo dobrze, dzięki temu nie potrzebuje już korektora pod oczy.



Pokazałam Wam moje ostatnio sprawdzone kosmetyki i mam nadzieję, że zachęciłam niedowiarków. To nie jest tylko idea, kaprys, to po prostu wygodna i zadowolenie na co dzień.  A ceny bywają naprawdę różne i nie warto ulegać stereotypom. 



Komentarze

  1. Mnie drażni fakt, że ludzie myślą, iż kosmetyk naturalny ich nie uczuli ... o jak są w błędzie .. jesli chodzi o podkład naturalny to uwielbiam minerał z Lorigine *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kosmetyki naturalne uczulają jeszcze częściej niż kosmetyki drogeryjne ;/

      Usuń
    2. Mi częściej szkodziły kosmetyki drogeryjne i "chemiczne" .

      Usuń
    3. Niestety kosmetyki naturalne bardzo często uczulają, a ostatnio tak modne stały się wpisy o rzekomym ich bezpieczeństwie. Oczywiście każda skóra jest inna, ale nie można patrzeć tylko pod jednym kątem. Trzeba widzieć też wady i o nich informować.

      Usuń
  2. Lubię naturalne kosmetyki, chociaż te bardziej chemiczne też stosuję. Równowaga musi być ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem imponujący zestaw. Krem pod oczy jest niestety potrzebny. Ma lepszej jakości i delikatniejsze dla tej okolicy skòry składniki. Zauważ, że skóra wokół oczu jest 15x cieńsza i nie zawiera tkanki tłuszczowej. Do tego dokłada się wysyp prosaków, gradówki, wolałabym nie ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kremami pod oczy jest tylko taki problem że niewłaściwy może mi podrażniać spojówki.

      Usuń
  4. Ciekawa jestem tego tuszu - ostatnio mam problem z mascarami, bo każda tworzy u mnie pandę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusz Lily Lolo na pewno nie tworzy pandy, pomimo tego że czasem mi łzawią oczy.

      Usuń
  5. ja z naturalnych lubie pielegnacje, kolorowke zwykle wybieram z drogerii a najchetniej z wyzszej półki

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie w miejscowości NATURALNE kosmetyki są dosyć drogie - jednak od czasu do czasu można znaleźć co nie co w dobrej cenie - w sklepach sieciowych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. połowa moich kosmetyków to te naturalne, w marce lily lolo jestem zakochana od lat .

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tylko produkty z pielęgnacji wybieram z kategorii naturalne, kolorówka u mnie już bez różnicy :P

    OdpowiedzUsuń
  9. bardziej skłaniam się ku kosmetykom naturalnym i takie staram się wybierać
    ale czasem skuszę się na zwykłe, produkty drogeryjne
    szczególnie jak są dodatkiem do gazety

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog