Martina Gebhardt Kremy: Tassilo Linde i Propolis

Martina Gebhardt Cream


Martina Gebhardt to marka lubiana nie tylko przez amatorów naturalnej pielęgnacji


Nie zliczę tych recenzji, jakie napisałam na blogu na temat tej marki: Martina Gebhardt. Cieszę się, że pod koniec ubiegłego roku znów do niej wróciłam. Niestety pewne problemy z cerą moją i syna sprawiły, że chciałam sięgnąć po kosmetyki sprawdzone i skuteczne. Dość miałam już miernoty i środków dających pozorny efekt.

Martina Gebhardt  to dla mnie absolutnie kultowa i naturalna marka kosmetyczna z tradycją. Kosmetyki te produkowane są z pasją, dbając o środowisko,  bo są  w szklanych opakowaniach.
Przy tym ceny są w granicach rozsądku. Patrząc na stosunek jakość-cena nawet nie ma o czym dyskutować. Znam marki, które kreują się na ekskluzywne, a niestety nie mogą nam zaoferować tak dobrych składów. Czasem płacimy bardziej za prestiż niż za rzeczywiste cechy produktu.

A dla mnie  znaczy,  że  mogę sobie pozwolić na ich krem i zawsze jestem zadowolona z  ich działania. Po prostu współpracują z moją skórą, wspierają ją i regenerują jak żadne inne.
Najlepsza rekomendacja  dla marki to  certyfikat ekologiczny Demeter oraz wysokie noty nadawane kosmetykom przez magazyn konsumencki "Öko-Test".


Martina Gebhardt  Krem z propolisem 



Według producenta:


Produkt uniwersalny, rekomendowany dla całej rodziny, również dla dzieci. Właściwości ochronne i odżywcze sprawiają, że jest to kosmetyk idealny na sezon jesień-zima. Przynosi ulgę w przypadku stanów zapalnych skóry.

Skład:

woda, oliwa z oliwek°, olej migdałowy°, lanolina, wosk pszczeli°, masło shea*, masło kakaowe°, miód°, wyciąg z korzenia marchwi°, wyciąg z propolisu°, hydrolat z kwiatów oczaru wirginijskiego°, wyciąg z liści skrzypu polnego°, tokoferol, wyciąg z czarnego bzu°, zapach* (olejek z liści melisy lekarskiej°, cytral**, geraniol**, limonen**, linalol**), złoto, srebro.


° składniki pochodzące z upraw Demeter
* składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego
**komponenty naturalnych olejków eterycznych

100% składników pochodzi z surowców naturalnych. 66-90% składników roślinnych pochodzi z upraw biodynamicznych certyfikowanych przez Demeter; pozostały udział składników roślinnych stanowią surowce pochodzące z rolnictwa ekologicznego.



Martina Gebhardt Tassilo Linde Krem do cery mieszanej 



Według producenta:


Odpowiedni dla cery potrzebującej odżywczej pielęgnacji. Wygładza pierwsze zmarszczki i przywraca zdrowy, promienny wygląd, niweluje przesuszenie. Zawiera naturalny wyciąg z kwiatu lipy, który zapewnia relaksujący i naturalny aromat.

Skład:

woda, oliwa z oliwek°, lanolina, masło shea*, wosk pszczeli°, masło kakaowe*, wyciąg z kwiatów/liści/korzenia i kory lipy, hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej°, wyciąg z korzenia czarnego bzu°, wyciąg z kory magnolii*, wyciąg z liści herbaty chińskiej°, esencja spagiryczna z kwiatów/liści/korzenia i kory lipy, złoto, srebro, siarka, zapach* (olejki eteryczne z kwiatów lipy*, drzewa sandałowego*, geraniol**, linalol**, eugenol**, alkohol benzylowy**).


° składniki pochodzące z upraw Demeter
* składniki pochodzące z rolnictwa ekologicznego
** komponenty naturalnych olejków eterycznych

100% składników pochodzi z surowców naturalnych. 66-90% składników roślinnych pochodzi z upraw biodynamicznych certyfikowanych przez Demeter; pozostały udział składników roślinnych stanowią surowce pochodzące z rolnictwa ekologicznego.


Kremy Martina Gebhardt


Moja opinia odnośnie Kremów Martina Gebhardt:


Pierwszy z kremów, który znam od dawna to Propolis. Pisałam już kiedyś  o nim na blogu, kiedy pomógł mojej mamie na trądzik różowaty. Uważam, że ten krem działa jak maść lecznicza. A jak się okazuje to jest i  kremem uniwersalnym, gdyż mogą go stosować wszyscy, nawet dzieci. Nie jest to produkt przeznaczony tylko do twarzy.
Na krem Propolisowy zdecydowałam się, gdyż wraz z synem mamy dużą skłonność do podrażnień skóry w okresie zimowym. Akurat miałam stale popękane palce u rąk, a u syna ciągle czerwone policzki. 

Propolis to produkt pszczeli więc powinny na niego uważać osoby z uczuleniem. Jednak u nas uczulenie nie występuje więc stosujemy go bez obaw. Korzystamy ze wspaniałych właściwości propolisu. Przypomnę, że są to  m.in. zdolności do regeneracji uszkodzonych tkanek. A także  działanie bakteriostatyczne, bakteriobójcze i przeciwgrzybiczne.

Krem Propolisowy Martina Gebhardt ma gęstą olejową i maślaną konsystencję. Pozostawia na skórze wyraźny, tłusty film. Bardzo skutecznie łagodzi wszelkie podrażnienia, nawilża, regeneruje skórę. 
Bez obaw można go stosować na wszystkie partie ciała, także na suche kolana i łokcie. Sprawdza się w okolicach oczu, nie podrażnia i jest bezpieczny. Według moich spostrzeżeń odmładza. Z pewnością jest wart ponownego zakupu. 


Po kremie z propolisem przyszła kolej na krem z serii limitowanej Tassilo Linde.  Nie mogłam go sobie odmówić jako wielbicielka marki.
Tassilo Linde rekomendowany jest dla cery mieszanej.  Wybrałam go ze względu na skład w którym znajdziemy m.in. wyciąg z lipy. W okresie jesienno-zimowym mój ulubiony napar ziołowy to właśnie ten z lipy.  Kupując krem do twarzy nie zawsze kieruje się przeznaczeniem, a częściej zwracam uwagę na skład.

Wyciąg z lipy zawarty w kremie  posiada właściwości powlekające i łagodzi podrażnienia.  Wyciąg z kwiatów lipy na skórę ma działanie antyoksydacyjne, przeciwzapalne i zmniejsza łojotok. Krem Tassilo Linde jest więc idealny do cery młodej, skłonnej do zanieczyszczenia i przetłuszczania. 

Krem z limitowanej serii Tassilo jest nieco mniej treściwy od jego poprzednika, jednak nadal pozostawia lekko tłustawą warstewkę na skórze. Zimą taki ochronny film jest u mnie jak najbardziej pożądany. Sprawia, że aplikacja podkładu mineralnego jest o wiele bardziej przyjemna.
Produkt stosowany nawet w pomieszczeniu nie zwiększa przetłuszczania cery, a nawet mam wrażenie, że go zmniejsza. Nie zapobiega jednak zaczerwienieniom cery tak jak Krem z propolisem. Ogólnie jednak daje się odczuć jego działanie przeciwzapalne. 


Podsumowując


Kremy Martina Gebhardt Propolis i Tassilo Linde spełniają moje oczekiwania. Pomimo tego, że przeznaczone są do różnych typów cery, to ich składy dobrze współgrają z moją skórą (40-letnią prawie).
Sprawdzają się do stosowania w okresie jesienno-zimowym.  Są to produkty o treściwej konsystencji, jednak nie przeciążają cery jeśli stosować je z rozwagą. Warto zwracać uwagę na wieczorne oczyszczanie skóry. Na noc jednak wolę produkt nawilżający i lżejszy.
Składy kremów Martina Gebhardt cechuje wyjątkowa koncentracja dobroczynnych substancji naturalnych. Szklany słoiczek kremu to dla mnie obecnie najlepsza opcja.


Komentarze

  1. Nie miałam jeszcze kosmetyków z tej marki. Zaciekawiłaś mnie tym kremem z propolisem. Mój synek ma zawsze problem ze skórą w okresie jesienno zimowym, może by mu pomógł. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla miłośników natury idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta firma kojarzy mi się z Tobą ;) Sama jeszcze na nic od nich się nie skusiłam

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie totalna nowość :D Nigdy ni e widziałam ich wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  5. Zupełnie nie znam firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tej marki miałam tylko jeden krem i był całkiem przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawia mnie jak wygladaja w srodku

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie nimi zainteresowałaś. Marki nie znam, ale już mam ochotę go zakupić

    OdpowiedzUsuń
  9. wpisałam na liste do wypróbowania , bardzo mnie ciekawi ta marka szczególnie ze jest naturalna:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja właśnie mało kojarzę tą markę, może już kiedyś o niej u Ciebie czytałam ale jakoś nie wpadła mi w oko. Przyznam, że zaciekawił mnie ten krem z propolisem :D

    OdpowiedzUsuń
  11. W pierwszej kolejności skusiłabym się na ich słynny krem pod oczy :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog