Podsumowanie stycznia






Mija styczeń, pierwszy miesiąc roku 2020. Pora więc na kilka moich refleksji, jakie naszły mnie w ciągu minionych dni. Od razu ostrzegam, że będzie to zbiór luźnych przemyśleń i spraw mi bliskich. Nie musi się nikomu ten wpis spodobać, nie piszę go na pewno "pod popularność". Chociaż ma nadzieję, że dam komuś do myślenia. Spada popularność słowa pisanego, ale póki mogę pisać choć dla jednej osoby, to warto to robić.


Złuda internetu


Zbyt duża ilość czasu spędzona w internecie nie służy nikomu. Za to można czasem okryć ciekawe zjawiska jak np. to, że wszyscy chcą być ekspertami. W zasadzie, aby zyskać popularność w sieci wcale nie potrzeba sobą reprezentować nie wiadomo czego. Wystarczy ładna aparycja, ciuchy, tło dorobione, odpowiednia poza do zdjęcia i jesteś kimś lepszym.

Jak wiele osób daje się nabrać na złudę internetu? Chyba nigdy wcześniej nie było takiego dostępu do wiedzy jak obecnie. Potrzeba nam zachować zdrowy rozsądek do tego i ufać raczej własnej intuicji. Sama dałam się nabrać na wpisy pewnego eksperta, przez  co wpadłam w zły humor, na szczęście na krótko. Skonsultowałam moje wątpliwości z fizjo i od razu poczułam się lepiej.



Motywacja dla każdego


Na Instagram coraz więcej profili tzw. motywacyjnych. Powszechny ruch: walka o akceptację, matki wspierają inne matki. Osoby otyłe chcą podbudować inne osoby z nadwagą. W zasadzie to wszystko już jest normalne. Nie trzeba być ekspertem, aby dzielić się wiedzą. To jest wspaniałe, jak łatwo można spotkać kogoś, kto udzieli Ci pomocy za darmo.

Nie wiem, czy to nie jest pewnego rodzaju pułapka. Z drugiej strony osoby, które mają prawdziwe problemy nie pójdą do specjalisty, bo liczą na pomoc fachowca z internetu. Bo szkoda wychodzić z domu, czy nawet umówić się na wizytę przez telefon, bo to już byłby jakiś krok. Znam w realu kobiety zadbane, które dbają tylko o stronę wizualną, a swoje zdrowie mają gdzieś. Jak mówię komuś, że rozejście mięśni brzucha daje się leczyć ćwiczeniami, to widzę tylko wielkie oczy wpatrzone we mnie:  "A to nie trzeba robić operacji?".


Internet na pewno ułatwia nam kontakty z innymi. Odbywa się to kosztem prawdziwego życia. Coraz więcej ludzi ma poczucie zagubienia i osamotnienia. Co się stanie, kiedy osoba po drugiej stronie telefonu czy laptopa nie odpiszę na czas? Kiedy dopadną nas prawdziwe problemy, czy znajdziemy siłę w sobie, aby pójść do specjalisty. Przeraża mnie ilość mądrych porad, zwłaszcza w dziedzinie chorób dziecięcych, ale nie tylko takich. A jeśli coś dotyczy zdrowia dzieci, to już się robi nie wesoło, kiedy matki szukają porady w internecie, zamiast zapisać dziecko do lekarza.



Dieta, ruch, sport


Pod tym względem mogę przyznać, że osiągnęłam zamierzony cel. Udało się zrealizować plan ćwiczeń na brzuch w 100%. Kolejna wizyta u fizjoterapeutki dopiero w lutym, to już czuję, że będzie coraz lepiej. Cieszę się niezmiernie, gdy widzę moje postępy. Chociaż w grudniu było znacznie gorzej, to w styczniu nadrobiłam stracony czas.


Do tego moje codzienne ćwiczenia na kręgosłup, bez których już nie wyobrażam sobie życia. Zresztą nie mam wyjścia, albo ćwiczenia, albo tabletki. Wybór więc jest oczywisty. To poczucie, że panuję nad swoim ciałem i wiem, jak sama sobie pomóc jest nieocenione. Gdyby nie moja droga przez gabinety lekarzy różnych specjalności, to zapewne dalej błądziłabym po omacku. Wliczam to też i naturopatów. Trapie naturalne, ziołowe to też leczenie, tylko trzeba wybierać mądrze.


Powrót na basen


Dodatkowo styczeń minął prawie bez chorób, dzięki temu z synem chodziliśmy na spacery. Korzystaliśmy z uroków ciepłej zimy i podziwialiśmy naturę. Wybrałam się też dwa razy na basen, by na nowo pokochać tą formę ruchu. Myślę, że być może znów pójdę na lekcję pływania, gdyż chodziłam w latach 2014-2015. Pływanie to dla mnie z jednej strony ciężki temat, z uwagi na strach przed utonięciem. Z drugiej strony zaś wyzwanie do pokonania własnych ograniczeń. Poza tym uwielbiam przebywać w wodzie, więc nic tylko korzystać.


Nowe akcesoria


Ostatni punkt programu, który wyniknął zupełnie niespodziewanie to taśmy do ćwiczeń Mini Band, o których pisałam TUTAJ. Te gumy do ćwiczeń to u mnie strzał w dziesiątkę, gdyż czułam się już trochę znudzona niektórymi ćwiczeniami. Z jednej strony szukam urozmaicenia, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Taśmy są w miarę bezpiecznym gadżetem. Jednak aby z nimi ćwiczyć trzeba troszkę poszperać w internecie aby poszukać pomysłów na ćwiczenia. Ważne, że do ćwiczeń z nimi w zasadzie nie trzeba już nic innego. To znaczy, że nie muszę kupować butów, bo ćwiczę boso i w zasadzie wystarczy tylko mata.


Ograniczenie cukru


Jeśli chodzi o dietę, to nie czułam się nigdy w tym temacie mocna. Nie bawiłam się w liczenie kalorii, bo mega mnie to stresowało i było zwykłą stratą czasu. Jak dla mnie  wyjścia są tylko dwa: Dbam o wartościowe posiłki, lub całkowicie ignoruje zasady zdrowego odżywiania.
Pewnym rzeczy i tak nigdy nie lubiłam spożywać, jest to m.in. mięso i tłuszcze zwierzęce. Mam za sobą 2 miesięczny wegetarianizm. Czułam się lekką z taką dietą, ale  nie schudłam. Wręcz nadrabiałam kalorię słodyczami. Źródło moich problemów zlokalizowałam w niskiej podaży białka.

Uwielbienie do słodkiego smaku mam od zawsze, łatwo więc było wpaść w szpony nałogu.
Sukcesem na pewno jest to, że od niedawna znowu rozsmakowuje się w bardziej naturalnych potrawach. Poświęcam więcej czasu na samodzielne przygotowanie posiłków. Staram się raz w tygodniu zrobić domowe ciasto, bo zawsze to lepsza alternatywa. Poza tym owoce są na porządku dziennym i dzięki nim jakoś się jeszcze trzymam. Choć nie przeczę, do ideału to mi daleko.


Jestem ciekawa tego, jak Wam mija styczeń?
Czy Wasze postanowienia straciły już moc działania, a może walczycie z innymi problemami niż ja?


Komentarze

  1. Ja od stycznia nie jem słodyczy, musze zredukować to co zostało po ciaży

    OdpowiedzUsuń
  2. W internecie można spędzić całe życie:) ja już robię sobie detoks i liczę czas w sieci.
    Wybieram to, co mnie interesuje i coś wnosi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobne przemyślenia co Ty... Każdy teraz jest specjalistą... Niby fajnie, że można się zainspirować, ale czy to naprawdę tak musi wyglądać? Matki pouczają inne matki chociażby. Pełno też jest celebrytów specjalistów, którzy do tej pory nic sobą nie reprezentowali. Teraz schudli 5-10-15kg i są specjalistami od żywienia.

    Nie chcę nikogo obrażać ani się wywyższać, ale w moim otoczeniu są osoby znane z tego, że nie radzą sobie z dziećmi albo oddają je dziadkom na całe dnie, a w Internecie przykładni rodzice. Patrząc na zdjecia czasem mozna by się załamać - ja bez make-upu w dresie, bez śniadania. Nie wiem w jakim kierunku to idzie, naprawdę strach pomyśleć.

    Co do ćwiczeń, to też zaczęłam :) W końcu. Jestem pół roku po porodzie i już muszę zacząć się ruszać. Nawet nie chodzi mi o wagę, bo wazę 2kg więcej niz przed porodem, ale o stan ciała. Bo wszystko oklapło :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój do tej pory był bardzo pracowity i jeszcze przeziębienie mi się przypałętało :). Oj na basen też bym poszła, uwielbiam pływać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do instagramowych ekspertów to ma masz rację - większość chce nimi być chociaż tak naprawdę nie mają nic mądrego do powiedzenia ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. ale uwielbiam takie podsumwoania! też musimy w ko ncu wybrać się na basne, bo się tak zbierany i zbieramy i coś nam nie idzie ;) ale fajnie! oby do przodu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię ćwiczyć z gumami mini bands :)

    OdpowiedzUsuń
  8. balan i rownowaga w ewszytskim moje ulubione hasło! zgadzam sie z Tobą, dostep do wiedzy i internetu i łatwosc tego wszytskiego ma swoje plusy i minusy , ja z ogromna rozwaga dobieram teraz tresci i staram sie nie zarzucac głowy mysli zbyt duza dozą informacji bo o nie o to chodzi w koncu trzeba zyc tu i teraz swoim zyciem:)

    ps. a tasmy do cwiczen nawet ja sobie sprawialm:D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja pije miete ostatnio w sumie tak szybko dni płyną ze szok

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog