Czy warto uprawiać Ogród warzywny?



Nie ma większej satysfakcji, niż zebrać warzywa, owoce wyhodowane z własnego ogródka.Wszystkie ekologiczne marchewki ze słoiczka mogą się wtedy schować. Bo to co sama zasiałam, smakuje inaczej. A jeszcze większa satysfakcja jest dać takie warzywa dziecku.
Nie jestem i nie byłam zwolenniczką słoiczków dla dzieci i  prawie od początku żywienia mojego syna staram się podawać mu naturalne posiłki, nie pasteryzowane.
Jednak to wymaga trochę więcej zaangażowania, niż tylko wybór odpowiednich produktów w sklepie, czy na targu.
Jeśli mam możliwość coś uprawiać sama, to robię i sprawia mi to wiele frajdy.


Praca w ogrodzie wbrew pozorom nie wymaga wielkich umiejętności, szkoły ogrodniczej, czy siły fizycznej. Nawet ja z moimi fizycznymi dolegliwościami jestem w stanie pójść codziennie i coś sobie tam zrobić. Bo praca w takim ogrodzie jest codzienna. Nie wystarczy tylko zasiać, spryskać na chwasty i samo urośnie.  Warzywa uwielbiają być dopieszczone, dotykane, dotlenione, podlewane.
Chcą, aby poświęcać im czas. Trzeba więc  zaopatrzyć się w leciutką motyczkę, to podstawowe narzędzie pracy ogrodnika. Również własne ręce to dobre narzędzie. Niestety mając ogród trzeba się liczyć z tym, że manicure nie będzie już tak idealny, a i odciski to rzecz częsta. Praca w ogrodzie dobrze oddziałuje też na psychikę i pozwala się wyciszyć emocjonalnie.

Praca w ogrodzie pozwala mi po zimie wrócić do kondycji fizycznej. Pierwsze prace ogrodowe to oczywiście ból i zakwasy jak po siłowni. Każdy, kto czuję się ekologiem, powinien spróbować takiej pracy. Można zacząć nawet od własnego mini ogródka na balkonie. Nabiera się innego spojrzenia na żywność. Nie jest już tak łatwo i pochopnie marnować. Bo można odczuć na własnej skórze ile kosztuje pracy wyhodowanie warzyw. Jeszcze więcej nakładów wymaga wyhodowanie roślin w sposób czysto ekologiczny. Nie łudzę się nawet, że moje warzywa są w 100% czyste. Bo z jednej strony opryski i z drugiej strony opryski.  Później to wszystko spłukują deszcze.

Pracować w ogrodzie można nawet z dzieckiem. Ja pracowałam z moim roczniakiem już. I co dziwne, dziecko wtedy było spokojne i siedzieć potrafiło w wózku, jak na nie jednym spacerze. Oglądał biedronki, zachwycał się kwiatkiem. Wspaniały jest taki bezpośredni kontakt dziecka z naturą. Dziecko uczy się od małego, że aby jeść trzeba też pracy. Nie wszystko można zdobyć łatwo, biorąc z półki sklepowej. Syn sam zbierał w tamtym roku groszek, truskawki, pomidorki i ogórki.  Pomaga tak, jak tylko dziecko może potrafić. Czasem są nerwy, bo wyrwie nie to co trzeba, ale i tak jesteśmy zawsze szczęśliwi, kiedy wracamy z tego naszego małego kawałka ziemi.


Komentarze

  1. Marzy mi się własny, mały ogródek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam zbierać warzywa prosto z ogródka, sama jednak go nie uprawiam bo większość życia spędzam w pracy, moja mama dba o o ogródek. chciałabym kiedyś mieć więcej czasu na takie fajne zajęcia , które dają satysfakcje

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cię, ja nie umiem robić nic w ogródku. W ogóle mnie do tego nie ciągnie, kto wie może z wiekiem mi to przyjdzie ? Wychowałam też się w bloku i nie miałam od małego z tym styczności

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie niestety ilosc ugryzien w ogrodzie hamuje przed dalsza uprawa;(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog