Pharmaceris N Capilar-Tone Krem tonujący CC SPF 30


Obecnie, w mojej codziennej pielęgnacji twarzy nie może zabraknąć Kremu z filtrem UV. Ponieważ byłam już zmęczona szukaniem kremu naturalnego z filtrami, który byłby lekki, nie tłusty, oraz nie kosztował zbyt wiele, w końcu zdecydowałam się na filtr apteczny w postaci: Pharmaceris N Capilar-Tone Krem tonujący CC SPF 30. Używam go już ponad miesiąc, a ostatnio sprawdza się też podczas upałów. Zapraszam do recenzji:


Nigdy bym na niego nie wpadła, gdyby nie rekomendacja Doroty z bloga wblaskumarzen.pl. Tak, warto jest polegać na opinii mądrych koleżanek. Unikałam kosmetyków aptecznych od paru lat, bazując tylko na pielęgnacji naturalnej, co było błędem. Jeżeli zawiodę czytelników, którzy szukają tu tylko recenzji naturalnych produktów to trudno. Pielęgnację wybieram pod siebie, nie pod czytelnika. Blog, który naprawdę jest moim pamiętnikiem, a nie stroną służącą do reklamowania produktów mi nie przydatnych. Piszę o tym, co mi się sprawdza i co mnie dotyczy.

Na opakowaniu można sobie poczytać wskazania, działanie i sposób użycia:


Muszę przyznać, że niestety kwalifikuję się jako grupa docelowa do stosowania tego Kremu CC. Zawsze z rana, po nocy moja cera bywa szarawa, zaczerwieniona. Mam cienie pod oczami, nie wielkie, ale jednak są. Kremów BB, tonujących używam jako zwykły krem na dzień już jakiś czas. Cieszy mnie, gdy jakiś produkt daje mi poczucie zadbania o skórę, przy jednoczesnym korygowaniu drobnych niedoskonałości. W tym roku postanowiłam też zadbać o ochronę cery przed promieniowaniem słonecznym.
Krem CC  Pharmaceris spisuje się w tej roli znakomicie. Wspomnę, że mam cerę ciemniejszą i nie ulegała ona prawie nigdy poparzeniom słonecznym. Mimo to stan cery po lecie zawsze był fatalny. Przebarwienia, przesuszona skóra, zmiany trądzikowe. Teraz, kiedy stosuje codziennie rano filtry UV  ( a czasem, po odświeżeniu cery też po południu), to skóra wydaje się być w naprawdę w lepszym stanie. Oczywiście jeszcze lato przede mną i wiem już, że gdy skończę ten CC kupię coś podobnego.

Działanie obiecane na opakowaniu również znajduje potwierdzenie w rzeczywistości: Krem CC koryguje drobne niedoskonałości z jakimi się zmagałam. Jest niby zielony pigment, ale krem ma zabarwienie żółtawe i bardzo dobrze dostosowuje się do naturalnego kolorytu cery, tylko lekko ją rozjaśniając. Pokrywa nie duże przebarwienia, naczynka, krostki, cienie pod oczami. Wygładza cerę i  nie wchodzi w pory, buzia wygląda promiennie, ale się nie świeci. Mam wrażenie, że ten krem ani nie przesusza, ani też nie przetłuszcza nadmiernie skóry, która pracuje zgodnie z własnym rytmem. Jak jest upał, to każdy kto nie przebywa w klimatyzowanym pomieszczeniu się spoci i nie ma siły, aby twarz się nie świeciła. Wtedy kosmetyki szybciej spływają, więc trzeba się odświeżyć  i nałożyć krem ponownie. Jednak podczas wysiłku fizycznego np podczas jazdy rowerem krem nie płynie mi z czoła do oczu i nie ma na skórze plam. Myślę jednak, że nie jest to  kosmetyk wodoodporny, bo tego nam nawet nie obiecują?
Przy dłuższym stosowaniu daje się zauważyć właściwości pielęgnacyjne kremu, czyli faktycznie cera jest bardziej odporna na czynniki zewnętrzne, gładka, nawilżona, ukojona. Chociaż nie mam typowo naczynkowej cery, to bardzo podoba mi się działanie Kremu CC Pharmaceris.


Skład nie jest naturalny, ale dla mojej skóry okazał się bezpieczny. Mam nadzieję, że nie zabije mnie ten filtr (podobno przenikający, ale badania odnośnie filtrów ciągle są nowe i stale jakieś nowe informację wychodzą o szkodliwości, nie przejmuje się już tym tak bardzo).

Podsumowując:

  • Krem CC Pharmaceris dobrze ukrywa drobne niedoskonałości.
  • Jest lekki, nie czuję go na skórze w ciągu dnia, nie dusi skóry.
  • Nie wzmaga przetłuszczania, nie powoduje wysypu.
  • Lekko rozświetla, nie matuje, nie podkreśla porów skóry.
  • Dobrze chroni przed słońcem przy codziennym użytkowaniu.
  • Trzeba go czasem nałożyć dwa razy dziennie. 
  • Cera nie ma niezdrowego połysku.
  • Nie migruje do oczu i nie podrażnia.
  • Cena i dostępność dla mnie okazały się dużym plusem.
Jednym słowem znalazłam apteczny krem CC, który bardzo mi odpowiada, pomimo tego że skład  ma nienaturalny.

A Wy macie już swój ulubiony krem CC?


Komentarze

  1. u mnie nawet tłuste emolientowe kremy wchłaniają się migiem. o filtrach wiem niewiele. używam zarówno chemiczne jak i naturalne kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej pory chyba nie sięgałam po żaden krem CC...a w każdym razie nie pamiętam..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ochrona przeciwsłoneczna to obecnie podstawa. Z marką Pharmaceris nie mam jednak zbyt dobrych relacji. Miałam kilka próbek i miniaturowych wersji, ale odczułam spore podrażnienie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię go i jego kolor, daje piękny świeży efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chyba do tej pory nie miałam kremu CC, więc nie mam swojego ulubieńca :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog