Książki o ziołolecznictwie Zbigniewa T. Nowaka


Plaga chorób 


Żyjąc w obecnych czasach nie sposób odnieść wrażenia, że wszyscy wkoło ciągle chorują. Aż dziw, że taki rozwój medycyny i higieny nie jest w stanie zapewnić nam poczucia bezpieczeństwa. Coś ewidentnie nie zagrało z tym postępem, bowiem plaga chorób cywilizacyjnych zbiera swoje żniwo.

Młodsze pokolenia stają się coraz słabsze, ponieważ chemia w żywności nigdy wcześniej nie była tak rozpowszechniona jak kiedyś. Kupując szynkę, nie jesteśmy pewni czy nawet zawiera ona jeszcze mięso. A warzywa potrafią mieć bardzo niską zawartość witamin i minerałów ze względu na sposób ich uprawy, nastawiony tylko na zyski.


Winna chemia z jedzenia?


Z pewnością nie tak to wszystko powinno wyglądać. Wrasta jednak coraz bardziej nasza świadomość tego, co tak naprawdę jest zdrowe, a co nie. Jeśli mam być szczerą, to na wiosnę wolę poszukać dziko rosnącej pokrzywy, niż kupić sałatę w markecie.

Oczywiście są też warzywa bio dostępne w sklepach, ale tak naprawdę bio też potrzebuje środków  aby urosło. Nie wszyscy zdają sobie jednak sprawę z tego, że chorujemy z powodu złego jedzenia. Dzieci otrzymują takie dawki cukru, jak nie bywało nigdy wcześniej. Co wyrośnie z tego pokolenia, jeśli rodzice o to nie zadbają? Bo nie zrobi tego za nas ani przedszkole, ani szkoła.


Zioła receptą na zdrowie?


Na szczęście można się szkolić samemu i poszerzać swoją wiedzę z dziedziny ziołolecznictwa. Wpływem ziół interesowałam się od dawna, ale nigdy nie miałam czasu poszerzyć tej wiedzy głębiej.
Sympatycznego Pana Zbigniewa po raz pierwszy zobaczyłam w telewizji śniadaniowej i od razu zrobił na mnie dobre wrażenie. Łatwość, z którą opowiadał o właściwościach ziół po prostu mnie ujęła.


Co mi dały książki o ziołach


Kiedy zobaczyłam  pierwszą książę Zbigniewa T. Nowaka w punkcie pocztowym, od razu postanowiłam kupić: Antybiotyki z Apteki Pana Boga. Było to wiosną ubiegłego roku. Książkę przeczytałam i odłożyłam w kąt, zajęta życiem macierzyńskim.

Niestety, ale recepty na naturalne leki na przeziębienie testowałam początkowo tylko na sobie, z obawy że dla mojego dziecka nie będą bezpieczne. Chyba przez to mój syn trafił do szpitala, bo sterydy tak osłabiły jego odporność.

Zaufałam lekarzowi, zamiast własnej intuicji. A zwykły katar, kaszel można leczyć w prosty sposób, również u dzieci. Coraz bardziej popularny syrop z czosnku, cebuli zyskuje grono zwolenników. W książce znajdziecie również przepisy na domowe syropy z czarnego bzu, babki lancetowatej, czy tymianku. Jest też trochę o inhalacjach i wykorzystaniu olejków eterycznych przy przeziębieniach. Dowiedzieć się można również o wspaniałych zaletach miodu pszczelego.


Czy dzieci można leczyć ziołami?


Dziś wiem, że zanim wykupiłabym receptę od lekarza, w pierwszej kolejności wypróbowałabym syrop na kaszel z książki Infekcje u dzieci lecz ziołami. Pozycja ta pojawiła się na mojej półce czytelniczej całkiem niedawno i pochłonęłam ją w mig. Autor proponuje skuteczne i bezpieczne terapie dla najmłodszych na takie przypadłości, które zwykle zdarzają się jesienią, zimą i wczesną wiosną. Zwykle wywołane przez wirusy, ale choroby spowodowane przez bakterie, jak angina równie łatwo rozpoznać po przeczytaniu tej książki.

Oczywiście autor książki szczegółowo omawia, jak stosować naturalne terapie u dzieci. Opisuje też objawy chorób, kiedy koniecznie potrzeba zasięgnąć porady lekarza oraz kiedy antybiotyk jednak może okazać się niezbędny. Jednym słowem metody leczenia, jakie proponuje nie zaszkodzą dzieciom. Wszystko jest omówione tak, aby okazało się skuteczne i bezpieczne.


Mam swoje ulubione zioła


Pokrzywa, mniszek lekarski, babka lancetowata, fiołek, stokrotka to rośliny dobrze nam znane. Niestety większość z nas tylko je podziwia. Nie zdając sobie nawet sprawy jaka moc drzemie w tych ziołach. Potrzebne jest wiarygodne kompendium wiedzy i z takim w pewnością są Zioła z Polskich łąk.

To bardzo prosta, wzbogacona zdjęciami ziół książka, w której omówione są najpopularniejsze chwasty, które można znaleźć praktycznie na każdej łące. Co ważne autor opisuje nawet gdzie daną roślinę znaleźć oraz o jakiej porze dnia i roku ją zbierać. Dalej mamy opisywany sposób suszenia, czy przetworzenia zioła, tak aby można go było przechować cały rok.

Podobnie jak w przypadku poprzednio tu omówionych książek, również są wyszczególnione wskazania i przeciwwskazania do stosowania danej rośliny. Kiedy i w jakich chorobach należy zachować ostrożność oraz w razie czego zasięgnąć porady lekarza.






Infekcje u dzieci lecz ziołami





Zioła z polskich łąk





Antybiotyki z Apteki Pana Boga




Moim zdaniem warto było te książki kupić. Są one dobre  dla początkujących w dziedzinie ziołolecznictwa, jak i dla bardziej zaawansowanych. Ważne, że wszystko jest podane w przystępnym języku. Dużo zdjęć, ciekawe przepisy na domowe nalewki, herbatki, syropy lecznicze i wzmacniające odporność. Dla małych i dużych, tak aby pomóc a nie zaszkodzić.




Komentarze

  1. książki z pewnością są ciekawe, ja piję zioła ojca Klimuszko na swoje przypadłości , a moja mama sama zbiera zioła

    OdpowiedzUsuń
  2. ja probuje herbatki ziolowe zdenkowac ale idzie kiepsko

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dystans do wyznawców samej natury przyznam ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnimi czasy bardzo się zainteresowałam ziołolecznictwem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam sporo książek dotyczących ziół i fitoterapii - bardzo interesują się tą dziedziną ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie książki zawsze mogą się przydać w domowej biblioteczce :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog