Czy siwe włosy to powód do wstydu?



Dziś w dobie internetu i smartfonów udostępniamy swój wizerunek o wiele częściej niż kiedyś. Również społeczeństwo wymaga od nas dopasowania się do pewnych schematów. Jednym z nich jest dążenie do wiecznej młodości. Czasu nikt nie zatrzyma, ale można go w pewnym sensie oszukać. A czy warto, nie lepiej się pogodzić z jego upływem?




Przyznam, że ja szaleństwa z kolorami na głowie mam już za sobą, a przynajmniej dotychczas tak myślałam.  Przez  prawie 10 lat nie farbowałam włosów (były małe wyjątki w tym czasie) i uparcie twierdziłam, że nie będę tego robić. Lubiłam swój naturalny kolor włosów, który jest wyjątkowy, bo pasuje do mojego typu urody. Ciężko mi było dopasować farbę, aby nie kłóciła się z moim kolorytem.  Farbowane włosy dla mnie wyglądają sztucznie. Farba niszczy włosy, wysusza, spłukuje się, szybko wychodzą odrosty. Częste są podrażnienia skóry głowy spowodowane farbowaniem. Moje przekonania z pewnością wywołane są dawnymi doświadczeniami z farbowaniem. Obecnie dostępne są o wiele lepsze farby, sama mogłam się o tym przekonać stosując Biokap (chociaż jego skład też podobno nie jest jakiś super).

Od kiedy zostałam mamą wiele się w tej kwestii zmieniło. Nie jest to tylko spowodowane ciążą i zmianami hormonalnymi. Upływu czasu nikt nie zmieni, widać go na skórze, na włosach, w wyglądzie ciała. Zarwane noce nie sprzyjają zachowaniu urody. Ostatnio bardziej przychylnie spoglądam w kierunku farb do włosów i dojrzewam do decyzji o ponownym farbowaniu.
Wiem, że jest wiele kobiet, które godzą się z upływem czasy. Akceptują swój wygląd, nie robią kompletnie nic z tym, aby poprawić swoje niedoskonałości. Sama spotykam wiele moich rówieśnic, z którymi czas obszedł się dość okropnie i nie wiem, czy jakieś zmiany coś by zmieniły. Sztuczny kolor na głowie i przerysowany makijaż wcale nie poprawiają ich wyglądu.
Ja zawsze czuję się lepiej, kiedy zrobię delikatny makijaż, podkreślę oczy i usta. A nieszczęsne siwe włosy jakoś odchodzą na dalszy plan. Ile jednak mogę się oszukiwać, że ich tam nie ma? Czy długo będę je tolerować, czy w końcu puszą mi nerwy i zafarbuje?


Komentarze

  1. Ja mam zbajona, która już w wieku 25 lat miała siwe włosy (genrycznige tak miała).
    Myślę że siwe włosy to nie powód do wstydu. Ogólnie myślę że teraz to na głowie wszystko jest dozwolone. Ważne by czuć się z sobą dobrze

    OdpowiedzUsuń
  2. nie farbowałam włosów od nasady przez 2 lata, ostatnio wróciłam do farb i nie żałuję bo siwe przy czole mnie denerwowały... To nie jest wstyd, to naturalna kolej rzeczy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. W czasach dobrych kosmetyków, mamy wybór;). Ja tam farbuję włosy, maluję się i lubię o siebie dbać:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Siwe włosy to zdecydowanie nie jest powód do wstydu, ważne, aby samej się dobrze czuć. Ja tylko raz w życiu farbowałam włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam dużo siwych włosów, w tej chwili jak patrzę po odroście to 1/3... dodatkowo mam duże pasmo siwych włosów tuż przy samym czole i nie wyobrażam sobie ich nie farbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja lubie farbowac i nie zamierzam przestac, teraz sam z loreala tez takie psikacze ktore maskuja odrost (w zielonym opakowaniu) mozna sobie psikac odrost i wydluzyc czas do nastepnego farbowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam siwych włosów takich żeby były mocno widoczne - jakieś tam pojedyncze niteczki czasami się trafią. A włosy farbuję dlatego, że nie przepadam za swoim naturalnym odcieniem.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog