Asia i Marek, miłość naznaczona bólem



To była miłość od pierwszego wejrzenia, jak z bajki: Asia i Marek.

Ona blondynka z mnóstwem loków na głowie, okalających buzię jak u anioła.  On o chłopięcej urodzie, rysach  twarzy młodego boga. 
Poznali się jeszcze w liceum, od tego czasu byli nie rozłączni. Trzymali się za ręce na przerwach, chociaż chodzili do innych klas, to na każdej lekcji bujali w obłokach i tęsknili do siebie. Dobrana para, nadająca na podobnych falach. Wszystko mieli zorganizowane i zaplanowane. Po liceum, studia,  mniej czasu dla siebie, ale ciągłe telefony i rozmowy długimi godzinami. Ferie, wakacje spędzali na wyjazdach wraz ze swoją paczką znajomych. Mnóstwo przygód, podziwianie widoków i świetne fotki na facebooku. Jeszcze w trakcie studiów ślub i wspólne mieszkanie zakupione przez jego rodziców w prezencie ślubnym. Nie myśleli jeszcze o dzieciach, bo chcieli jeszcze zaznać uroków życia.  Ona szybko dostała pracę w salonie urody. On pracował fizycznie, ale niczego im nie brakowało. Rodzice nadal pomagali, bo ona zawsze była oczkiem w głowie taty, który miał firmę i stać go było na pomoc córce. 

Po skończonych studiach zaczęli myśleć o dziecku, ale jeszcze to do nich tak nie docierało mocno. W końcu byli jeszcze tacy młodzi. Znajomi balowali na imprezach, więc im też się jeszcze nie śpieszyło do potomstwa. W końcu jej kariera zawodowa nabierała tępa. Zupełnym zaskoczeniem było pojawienie się dwóch kresek na teście ciążowy. Cieszyli się oboje, bo ich miłość w końcu nabrała sensu. Jednak Asia postanowiła nie zwalniać tempa w pracy. Była już kierowniczką, więc nie pracowała tak wiele. Poza tym szefostwo nie widziało potrzeby, aby zdrowy pracownik poszedł na chorobowe. W końcu ciąża to nie choroba. Chodziła na wizyty kontrolne, lekarz nie widział nic niepokojącego. Pomału organizowali pokoik dla dziecka. Wszystko nabierało innego sensu.

Kłopoty zaczęły się w pracy, nie wielkie plamienie, słabość. Zadzwoniła do Marka, aby przyjechał. Jak wariat jechał do lekarza. Szybko szpital, godziny w bólu i w końcu najgorsze. Maleństwa nie udało się uratować, ale to był dopiero początek koszmaru. Zaczęła się długa walka o własne zdrowie. Poronienie spowodowało konsekwencje i w końcu wyrok, nie może mieć więcej własnych dzieci.  Trudno było szukać winnego, być może to lekarz zawalił, a być może tak miało być.
I chociaż ich miłość była mocna, w tych trudnych chwilach przeszła prawdziwą próbę. Odsunęli się od znajomych, których byli nastawieni tylko na lekkie życie. Asia zrezygnowała z pracy, bo szefostwu nie podobały się zbyt długie dni chorobowego. Nie wychodziła z mieszkania całymi dniami. Marek musiał chodzić do pracy, chociaż jej rodzice nadal ich wspierali. Jednak żadne pieniądze nie były w stanie ukoić tego bólu. Ich związek musiał przejść próbę trwałości.

Nadal się kochają, ale miłość naznaczona bólem staje się inna, dojrzalsza. Nie ma już lekkiego podejścia do życia. Jest za to nieustanna tęsknota. Widok matek z dziećmi wywołuję łzy i ból w sercu. Ciężko jest chodzić na imprezy rodzinne, śmiać się i udawać że wszystko jest w porządku. Rodzina milczy, nikt nie chce dodawać więcej bólu. Asia nie może sobie darować, że nie zwolniła tempa w prac. Marek żałuje, że pozwolił jej pracować w ciąży. Przecież niczego im nie brakowało, ale do tego co było nie da się już powrócić.
To prawda, że fotki na facebooku nadal wrzucają, pokazują swoją niezłomną miłość. Wiedzą jednak, że ich rodzina nigdy już nie będzie pełna. Zawsze będzie ta pustka, pokoik dla dziecka, w którym nikt nie zamieszka.  Jest jednak światełko w tunelu, powoli myślą o adopcji, niech tylko minie ten ból... 



Postacie i imiona w tym opowiadaniu są całkowicie fikcyjne.


Komentarze

  1. Smutna historia i niestety wiele osób podziela podobny scenariusz :( Ja mam wielkie szczęście, że mimo że pierwszy raz poroniłam mam teraz dwie córki. Ale tego się nie zapomina, to na zawsze zostaje w sercu

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby opowieść fikcyjna, ale bardzo bliska mojemu sercu ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe, ale też smutne opowiadanie. Zgadzam się z tym, że "miłość naznaczona bólem staje się inna".

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam znajomą ktora starala sie 10 lat o dziecko. I udalo sie po kilkunastu in vitro. Nawet nie wiesz jak ja sie ciesze z jej szczescia to cos niesamowitego ze po tylu latach leczenia i walki w koncu sie udało.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog