Plany i przemyślenia na ostatni kwartał roku

autumn



Postanowienia, przemyślenia warto robić raz na jakiś czas. Nie tylko na początku roku, czy na końcu.  Staram się robić sobie restart i podsumowanie  chociaż raz na kwartał, bo to ułatwia mi wgląd we własne życie. Nie analizuje i nie wytykam sobie porażek i błędów, bo to jest bez sensu.

Pierwsze dni października wyłoniły  w mojej głowie parę spraw. Jak życie potrafi się zmienić w zależności od myślenia. O tym, że jednak można się wyzwolić z pewnych niedogodności. I zawsze jest nadzieja na zmianę na lepsze.


1.Cieszę się z tego, co posiadam. Od paru miesięcy prowadzę dziennik, pamiętnik, coś w tym stylu. Spisuje różne przemyślenia, czasem nawet bardzo negatywne. Zawsze, kiedy przeleje to na papier robi się łatwiej. Często nawet parę razy w ciągu dnia powtarzam sobie pozytywne afirmacje i jestem naprawdę zaskoczona, jak szybko się może wszystko pozmieniać na lepsze pod wpływem pozytywnego nastawienia. Zdarza się mi spisywać rzeczy z których jestem zadowolona. Czasem bardzo błahe. Jak liść na spacerze,  wiewiórka, ciepłe promienie słońca, czy drobny zakup w second hand. Bo życie tak naprawdę składa się z różnych chwil i trzeba kolekcjonować te małe, drobne sprawy, które przynoszą radość.

2. Rozwój duchowy. Dzięki pewnej osobie trafiłam na takie ścieżki, o których nie miałam bladego pojęcia wcześniej. Rozwój duchowy to nie tylko chodzenie do kościoła i klepanie pacierza wieczorem i rano. Zrozumiałam wiele spraw, które tkwiły we mnie jeszcze od dziecka. Czego ja naprawdę szukam w życiu? Spokoju i równowagi. Chodzenie na msze w niedzielę tego mi nie zapewnia. Współczuję tym ludziom, którzy nie mają żadnego oparcia w wierze. Istnieją na tym świecie, a nie wiedzą po  co i jak  będzie dalej. Żyjąc z dnia na dzień, modląc się do obrazka. Oczywiście, że to nie jest złe, bo ktoś po prostu nie miał  okazji trafić na odpowiednią ścieżkę rozwoju.  Nie chciałabym tu poniżać cudzej wiary, bo każdy wierzy w co chce.  Jestem coraz bardziej tolerancyjną osobą, bo wiem, że nie ma sensu walczyć z wiatrakami. Czytam książkę "Techniki medytacji" Osho, ale nie tylko ona otwiera mi oczy. Są też i inne książki, takie które chciałabym dopiero przeczytać. Różne rozmowy, przemyślenia. Uśmiecham się sama do siebie, bo myślałam, że ja muszę się uczyć medytacji. A okazuje się , że robiłam to już od dawna. Dlatego dziękuje tej Sile wyższej, która pomogła mi poznać  tą pewną osobę.

3. Nie prowadzę projektu denko i nie kopiuje.  Z tematów kosmetycznych, bo w końcu to duża cześć mojego bloga. Radość daje mi  uwolnienie się od schematów.  Ja tak naprawdę prowadzę ten blog, decyduje o tym co i kiedy pisać. Nie muszę pisać tego samego co inni. Nie muszę jeździć na spotkania blogerskie, ani też przyjmować współprac, których tak naprawdę nie chcę. I co najważniejsze, nie muszę się tłumaczyć nikomu z niczego. Jakich kosmetyków używam, wola moja. I szanuje też czyjeś wybory. Nie jestem też żadną "terrorystką" naturalną i ekologiczną. Stosuje naprawdę różne kosmetyki, wybieram co mi służy i na co mnie stać. Zauważyłam, że w środowisku blogerek tworzą się różne paczki, grupy, wzajemne wspieranie się w zależności od zainteresowań. To nie jest może złe, byle tylko szanować drugiego człowieka i jego wybór. Zresztą dotyczy to wszystkich sfer życia. Dlatego proszę nie pisać tu obraźliwych komentarzy, bo takich i tak nie opublikuje.


4. Jestem dobrą matką, więc myślę o sobie.  Szkoda, że mogę to zrobić dopiero teraz, kiedy synek poszedł do przedszkola. W końcu w tym miesiącu dotarłam na rehabilitację do cudownej pani fizjoterapeutki uroginekologicznej. Gdyby nie instagramy, to nigdy bym pewnie nie wiedziała, że z moim brzuchem można coś zrobić. Problem, z którym się borykam od 3 lat nie jest może wielki, ale wpływa znacząco na mój komfort życia. Wkracza w sferę psychiczną, sprawiając że chowam się za luźnymi ubraniami i czuję spojrzenia innych ludzi na sobie.  Pierwsza wizyta tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jest to czego szukałam. Z pewnością na blogu napiszę Wam jeszcze o wynikach moich zmagań, ćwiczeniach i efektach.


Takie moje luźne przemyślenia na ten miesiąc. Z tego co widzę, to lubicie czytać u mnie nie tylko na tematy kosmetyczne. Zapraszam do komentarzy jeśli coś czujecie w tych tematach.

Komentarze

  1. Cieszę się, że wizyta u fizjoterapeuty pomogła :D Mam bardzo podobne przemyślenia do Ciebie. Ja nie lubię i nigdy nie pisałam postów typu ,,denko" kosmetyczne. Staram się pisać o różnych rzeczach. Kosmetyki też różne stosuje i mimo że mój blog ma tytuł Naturalnie Piękna to nie mam zamiaru być teeorystką. Dobrze to określiłaś, wymądrzanie się eko maniaków i ich wywyższanie się mnie już po prostu słabi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem tych ćwiczeń, efektów i ogólnie tego tematu. Wcześniej kompletnie nie wiedziałam, że ktoś taki jak fizjoterapeutka uroginekologiczna istnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pacierza się nie klepie, ale odmawia, rozmawiając z Bogiem. Ja się czuję szczęśliwa, że to potrafię, zamiast klepać czy medytować, czy coś tam w ten deseń 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można medytować i rozmawiać z Bogiem. Szkoda że nie jesteś w temacie, stąd też twój komentarz.

      Usuń
  4. Trzymam kciuki za jak najowocniejszą realizację tych postanowień :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałam kiedyś prowadzić dziennik nie udało mi się.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mogę się podpisać tylko pod tym wpisem. Zgadzam się z Tobą w każdym aspekcie. Kocham medytować, czuć wieź z Bogiem. Bo człowiek świadomy,to człowiek wolny od tego co narzuca nam kościół, telewizja. Ważne by dążyć do doskonałości, do bycia sob,bycia wolną i szczęśliwą osobą bez dogmatów. Ale Ty kochana coś o tym wiesz.😊

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie luźne przemyślenia, ale mądre. Każdy z nas powinien czasem zrobić sobie takie "rozliczenie" z samym sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawa jestem tych ćwiczeń:) moze skorzystam tez i bede cwiczyc

    OdpowiedzUsuń
  9. super, że spisujesz :)
    ja kiedyś też takie coś pisałam, ale przestałam
    muszę do tego wrócić:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog