Kosmetyczni ulubieńcy października. Hity jesieni

Zawsze gdy nadchodzi druga połowa miesiąca, mam ochotę opisywać ulubione produkty i kosmetyki. Tak naprawdę po 20-tym każdego miesiąca, to dla mnie już ku końcowi biegnie, więc pora chyba na ulubieńców kosmetycznych. To są produkty, które naprawdę stosuje się z przyjemnością, wydajne, skuteczne.




Zobaczcie więc co znalazło się w ulubieńcach miesiąca października. Są to kosmetyki z pielęgnacji twarzy oraz ciała,  coś dla dzieci, a także jedno akcesorium. 

Arganove Mydło naturalne z glinką Rhassoul Peelingujące


Fajna kostka znaleziona przypadkiem w Rossmannie. Skuszona dobrą ceną przygarnęłam i nie żałuję. 
Tak naprawdę od mydła nie oczekuje nie wiadomo jakich wielkich właściwości, bo ma po prostu myć. Od bardzo dawna już wolę mydełka od żeli. Plusem jest też brak plastikowego opakowania, choć to mydełko było w środku jeszcze zapakowane w dodatkową folię, co dla mnie jest zbędne. 

Akurat potrzebowałam kostki z peelingiem, więc pomyślałam że to mydełko będzie odpowiednie. Nieco zdziwiłam się gdy mydło odpakowałam, bo nie ma ono żadnych drapiących drobinek. Jednak zawiera w składzie glinkę oraz olej arganowy i glicerynę. To jest mydło bardziej pielęgnacyjne, niż peelingujące, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.

Mydełko Arganove sprawdza się do mycia całego ciała, a także do twarzy. Nie wysusza skóry, która po myciu jest w dobrej kondycji, 

Skład mydła Arganove Peelingujące z Glinką Rhassoul:
Aqua, Sodium Olivate, Helianthus Annuus Seed Oil, Moroccan Lava Clay, Cocos Nuceifera Oil, Sodium Hydroxide, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Sodium Chloride, Sodium Benzoate, Citral.


Kostka Myjąca dla dzieci BooBoo, do mycia ciała i włosków


Wszelkie kostki do mycia robią obecnie dużą furorę. Pozwalają zaoszczędzić plastikowe opakowania, a właściwości myjące są dobre. Kostka myjąca BooBoo dla dzieci wpadła mi do koszyka już jakiś czas temu. Kupiłam ją z przeznaczeniem dla syna i tak też ją stosuje. Produkt jest zapakowany tylko w kartonik. 

Kostka ma nieco mniejszą wagę (60gram)  niż zwykle mydła po 100 gram. Jest też mniejsza ,przez co bardziej wygodna do trzymania przez dziecko. 

Skład kostki do mycia BooBoo jest bardzo dobry:
Sodium Cocoyl Isethionate*, Cetearyl Alcohol*, Sodium Coco-Sulfate*, Stearic Acid*, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Theobroma Cacao Seed Butter*, Aqua, Glycerin*, Cocoyl Methyl Glucamide*, Gluconolactone*, Moringa Oleifera Seed Oil*, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride*, Citric Acid*, Sorbic Acid, Sodium Benzoate, Parfum.

*składniki pochodzenia naturalnego.

Kostka do mycia BooBoo okazała się hitem do mycia włosów mojego syna. Bardzo ładnie można ją spienić na głowie, a przy tym jest też łatwa do spłukania. Włosy dziecka są wyjątkowo miękkie, błyszczące. Syn ma nieco dłuższe już włosy i nie widzę, aby były splątane po myciu. To naprawdę duże ułatwienie przy zbuntowanym czterolatku.  






Orientana Olejek do ciała Drzewo Sandałowe i kurkuma


Olejki do ciała stosuje zamiast balsamów. Czasami obawiałam się tego, że będą się długo wchłaniały, a ten olejek z Orientany wyjątkowo szybko i skutecznie wnika. Fajnie jest go zastosować od razu po myciu i osuszeniu skóry. Dzięki temu skóra zachowuje naturalne nawilżenie. Olejek w ogóle nie jest uciążliwy, nie brudzi ubrań, nie daje uczucia ciężkości na skórze. 

Olejek do ciała Drzewo Sandałowe i Kurkuma wyróżnia się nie tylko lekką konsystencją, ale też ma doskonałe walory zapachowe. Jest to produkt nie tylko na romantyczny wieczór. Warto go stosować również wtedy, gdy chcemy się zrelaksować i zredukować stres. 

Bambusowa Szczotka do ciała Oriflame z długą rączką


Na temat szczotkowania ciała wiele się czyta dobrego. Z pewnością systematyczność jest tu ważna, ale też dobrej jakości szczotka, która nas nie zniechęci. To ma być zabieg przyjemny. Nikt chyba nie lubi mocnego szorowania. I ta szczotka będzie dobra nawet dla osób wrażliwych. Ja ją stosuje nawet na dekolcie. W ogóle nie jest drapiąca i bardzo łagodnie masuje ciało. 

Ogromną zaletą szczotki z Oriflame jest rączka, która pozwala swobodnie docierać do nóg, a nawet do pleców. Szczotkę mam już dłuższy czas. Regularnie ją myje i nie wypadł żaden włosek. 





Argital Celandine Cream Krem przeciw brodawkom z glistnikiem i olejkiem z czosnku.


Tak naprawdę to jest kosmetyk specjalistyczny, skierowany na konkretny problem jakim są właśnie kurzajki. W ogóle to bardzo lubię tą markę kosmetyczną, bo ich produkty są bardzo skuteczne. Jak maści z apteki,  z fajnymi, naturalnymi składami.

Z opisu producenta: 

Krem-maść z wyciągiem z glistnika jaskółcze ziele, który usuwa brodawki, kurzajki, papillomawirusy i stwardniały naskórek.

Czyste olejki eteryczne z niauli, drzewa herbacianego, tuji, czosnku, tymianku i cząbru przeciwdziałają i czynnie usuwają brodawki. (źródło )

Z moich doświadczeń z tym kremem, to jest on świetny do pielęgnacji stóp, kolan, łokci, więc nie tylko sprawdzi się na kurzajki. Działa łagodnie, moja kurzajka uległa znacznemu zmniejszeniu, a mam ją już o kilku lat. Żadne metody apteczne, inwazyjne złuszczanie nie pomogły, bo kurzajka ciągle odrastała, a odrywanie jej bywało nawet bolesne.  

Krem Argital działa łagodnie. Delikatnie złuszcza i potrzeba go stosować systematycznie. Jest również przydatny, kiedy mamy stwardniały naskórek na piętach, kolanach, łokciach. Łagodnie zmiękcza i przynosi ulgę dla skóry swędzącej, podrażnionej.

Intensywny zapach czosnku w ogóle mi nie przeszkadza, ale niestety mąż nie jest zbyt zadowolony kiedy go używam wieczorem. Można wybrnąć, zakładając od razu grube skarpetki, wtedy zapach nie jest tak intensywny. 

 

Shy Deer Naturalny Krem do skóry suchej i normalnej

Chciałam wskazać jeden, ulubiony kosmetyk do twarzy i z pewnością jest to krem z Shy Deer. Jest on przeznaczony do stosowania na dzień i na noc, sprawdza się u mnie w obu przypadkach. 

Zastosowany na dzień wystarczająco chroni cerę np. od wiatru  i wieczorem nie jest ona podrażniona. 

Nałożony pod makijaż sprawia, że podkład mineralny lepiej przylega, a buzia nie świeci się w ciągu dnia.

Ogólnie to z tym kremem czuć komfort na skórze przez cały dzień. Sprawdza mi się jesienią, ale z uwagi że nie daje zbyt tłustej warstwy, to zapewne na mrozy może być za słaby. Wszystko jednak zależy od tego, jak bardzo sucha jest cera. 

Przy wieczornym zastosowaniu kremu Shy Deer widać działanie kojące i odżywcze. Bardzo dobrze regeneruję on skórę nocą. Rano jest ona gładsza, ale nie ma na niej świecącej powłoki, jak po niektórych cięższych kremach. Na pewno nie jest to krem mocno tłusty, nie mogę mu odmówić właściwości skuteczności. 

Skład kremu Shy Deer do skóry suchej i normalnej:


Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water, Propanediol,Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate,
Glycerin,Butyrospermum Parkii (Shea) Butter,Aqua,
Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate,Cetyl Alcohol,Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil,Stearic Acid,Squalane,Morinda Citrifolia Fruit Powder Extract,Acai Fruit Powder Extract,Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Powder Extract,Saccharide Isomerate (and) Aqua (and) Citric Acid (and) Sodium Citrate,Tocopherol,Sodium Lactate,Sodium Hyaluronate,Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid, Xanthan Gum, Parfum, Limonene ,Citral 

Spodobał mi się zapach kremu, wyczuwam to Geranium oraz Lawendę. Nie jest on w żadnym razie drażniący, nie utrzymuje się długo na skórze. 

Kosmetyki Shy Deer można kupić np na cudanatury.eu

 



Komentarze

  1. Muszę sobie koniecznie kupić szczotkę, żeby też masować ciało na sucho :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten olejek z Orientany miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten krem Shy Deer też lubiłam, zresztą ta marka ma dużo ciekawych i fajnych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na ten olejek z Orientany, skusiłabym się najchętniej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. szczotkowanie to nie dla mnie, ale takie mydełka to ja lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie pamiętam kiedy po raz ostatni kupiłam kosmetyk pielęgnujący dla siebie.Właśnie zdałam sobie sprawę z tego jak strasznie się zapuściłam. Chyba najwyższa pora zacząć myśleć również o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny wpis, większości kosmetyków nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe kosmetyki i fajnie wiedzieć że takie są :) niestety nie wszystkie znam także dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog