Jak sobie radzę z jesiennym smutkiem





Listopad...

 
Na świąteczne przygotowania jeszcze nie czas, chociaż sklepy pełne już świątecznego asortymentu. Nie wyobrażam sobie jeszcze wyciągać choinki, bo to byłaby profanacja. A jak jest u Was?

Nie bardzo wiem, co zrobić z tym niefortunnym miesiącem, chociaż nie pozostało go już wiele. A czy warto oczekiwać na to, że w grudniu spadnie śnieg i zrobi się od razu przyjemniej? Trudno to przewidzieć. Ostatnie zimy wyglądały raczej jak Jesień.

Pogoda jakaś przykra, wiatr przewiewa moje ubrania.  Najchętniej poszedłby już spać o 15. A niestety się nie da, jak się jest mamą... W ogóle, kiedy chce się funkcjonować jakoś normalnie. Co oznacza, nie  jak Miś co zapada w zimowy sen.





Tyle się piszę o tych długich, romantycznych wieczorach z książką i domowym SPA. Ja tu nie widzę romantyzmu w tym, że chce mi się tylko spać i odczuwam przygnębienie.  Każdy musi wymyślić swoje sposoby, jak to zwalczyć. 

Kawa czy Herbata?

Każdego popołudnia wymyślam więc dla siebie małe przyjemności, które pozwolą mi poczuć się lepiej. 

Z pewnością kawa byłaby dobrym rozwiązaniem, lecz wypita po południu niechybnie gwarantuje mi noc bez snu. Ratuję się więc herbatą, ostatnio ulubiona z Konopi. Zawiera herbatę czarną i konopie. 

Herbata Adalbert 's  jest bardzo łagodna, przyjemna w smaku. Nie pobudza jakoś wyraźnie, ale czuję się lepiej, kiedy napije się jej po południu, czy też wieczorem. 



Staram się, aby to picie herbaty, czy nawet Kawy Inki było takim przyjemnym rytuałem. Stąd też i jakieś dodatki, słodkości,  zapalona świeczka. Wszystko co robi atmosferę, dodaje mi otuchy i poprawia nastrój. 


Moje Sposoby na listopadowe smutki : 

Spacery, rano, wieczorem, kiedy tylko jest możliwość. Czasami nawet niezależnie od pogody, chociaż te listopadowe wiatry nieco mnie zniechęcają.

Ćwiczenia, ruch, sport, to wszystko podnosi mój nastrój. Chętnie poszłabym też na basen, na razie jednak muszę poczekać na otwarcie. 

Medytacja, Joga, wyciszenie wewnętrznych dialogów. To zawsze robię przed snem, bez krótkiej medytacji nie jestem już w stanie funkcjonować normalnie. Kto praktykuje, ten zrozumie. 

Coś słodkiego. Nie cisnę sobie na dietę, kiedy jest mi smutno, albo mam nerwy. Od zawsze tak mam, że zajadam smutki. Ale jeśli spotka mnie coś naprawdę przykrego, to tracę apetyt. Ostatnio utrzymuje stałą wagę i w ogóle moja sylwetka się poprawiła, bo staram się codziennie ćwiczyć. Mogę więc sobie nieco dać luzu z dietą. 

Daj sobie MIŁOŚĆ. Od zawsze mi tego brakowało. Zrozumienia dla samej siebie, akceptacji moich słabości. Trudno oczekiwać aby otoczenie nas akceptowało i szanowało, kiedy nie zrobimy tego sami/same. 


Jestem ciekawa jak radzicie sobie z tym trudnym miesiącem?
 A może jest tu Ktoś taki, co lubi listopad?


Komentarze

  1. U mnie coś słodkiego zawsze działa, niestety nie za długo haha :D Ale jesienią mi pomaga odrobina ruchu. Od razu lepiej jak chociaż chwilę poćwiczę

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie na razie jest dobrze, ale nie wiem jak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Listopada powinno nie być. Też mi nie wydaje się romantyczny, a spa jak mi się przypomni :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też walczę z nastrojami, czasem mi się udaje czasem nie. Moje sposoby ostatnio to czytanie dobrej książki, codzienny spacer z psem, zadbanie o siebie, planowanie wyprawki i urządzanie pokoiku dla córeczki, która ma się urodzić w lutym też napawa mnie motywacją i powoduje uśmiech na twarzy ;) Jeśli chodzi o kawę to mam tak samo, czasem mam ochotę na popołudniową, na taką celebrację, ale źle się potem czuję i nie mogę w nocy spać, więc kończy się na herbacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam jesień i zimę. Jakoś tak ten nastrój działa na mnie tak bardziej uspokajająco, jest to taki dla mnie czas wyciszenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja przyznam szczerze, że uwielbiam ostatnie 3 miesiące roku. Od zawsze kochałam listopad za krótki dzień - uwielbiam noc dlatego jestem jedną z nielicznych osób, którym odpowiada zmierzch, który zapada o 15 ;) cieszę się tym, że jestem w domu, w moim magicznym, cichym świecie ;) naprawdę dla mnie listopadowe wieczory są przecudowne ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie zawsze sprawdza się słuchanie ulubionych piosenek :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog