5 rzeczy, które chce zrobić przed 40-tką



Kobieta jak wino...


Kiedyś myślałam, że pisanie na tematy life style jest za trudne. Obecnie nie wyobrażam sobie już tylko pozostawać w tematyce kosmetycznej. Kobieta z wiekiem chyba dojrzewa jak wino i coś prawdziwego jest w tym stwierdzeniu. Dojrzewam ja i moje pisarstwo. Chociaż czasami jeszcze mam mnóstwo wątpliwości czy pisać?


Czy robię się stara?


Naiwnie myślałam, że ludzie po 40-tce już tylko szybciej się starzeją. Teraz wcale nie czuję starości, a raczej młodość i nowe, coraz szersze perspektywy. Pozorna stagnacja już mnie nie przytłacza i cieszę się z każdego zwycięstwa. Radują mnie zwłaszcza drobne sprawy, te małe sukcesy i każdy krok do przodu.


Kobieta świadoma:


Nadchodzi dla mnie ta magiczna data, kiedy zakończę kolejną dekadę życia. Teraz będę już mogła mówić o sobie, kobieta po czterdziestce. Dojrzała, doświadczona, pewna siebie? Chce sama decydować o moim samopoczuciu i być jak skała, której nic nie ruszy.



Jakie mam plany przed 40-tką?


Nie pozostało mi zbyt wiele czasu do realizacji moich planów, bo 40-tka stoi tuż za rogiem.  Jednak cieszę się, że jakieś plany mam.  Nie pozostaje w miejscu, z opuszczonymi rękami i rezygnacją. Patrzenie z optymizmem w przyszłość wiele ułatwia. Jest też lżej mieć tą świadomość, że na niektóre sprawy nie mam wpływu.

Jeśli czytacie mojego bloga, to zapewne nakreślone macie moje zainteresowania parapsychologią. Kiedyś sama uważałam to za głupoty, ale macierzyństwo mocno wyostrzyło moją intuicję. Chyba powinnam podziękować mojemu synowi, ze to że jego pojawienie się w moim życiu pozwoliło mi obrać jakiś sensowny kierunek.


To moje 5 rzeczy, które chce wykonać przed tą magiczną datą. Nie jest ważne, czy uda się to zrobić jeszcze w tym roku, a może w następnym. Ważne, to mieć plan i się go trzymać.


Jednym w punktów do zrealizowania z pewnością jest nauka czytania z kart tarota. Nie zrobiłam na razie w tym kierunku nic, ale same karty zawsze bardzo mi się podobały. Byłam kiedyś u wróżki, która mi z tych kart wróżyła i wszystko co mi powiedziała sprawdziło się po jakimś czasie. Niestety przez długi czas tkwiłam w przekonaniu o szkodliwości tego typu praktyk.

Kolejnym punktem, którego realizacja jest już całkiem blisko to korzystanie z wahadełka. Czytam ostatnio bardzo ciekawą książkę o więzach energetycznym i wszystko z tej książki sprawdza się w życiu. Szkoda, że tak wiele osób jest nieszczęśliwa w swoim otoczeniu. A okazuje się, że nawet korzystając z wahadełka można dowiedzieć się jakie szkodliwe więzy łączą nas z innymi ludźmi. Przecięcie ich jest bardzo ważne i nie oznacza wcale, że musimy zerwać z kimś kontakt.

Chciałabym też móc doświadczyć pogłębionej medytacji. Obecnie raczej zadowalam się krótszymi epizodami oderwania od myśli. Ale nawet te krótkie chwile zniknięcia z rzeczywistości przynosi czasami super rezultaty. Uwielbiam posiedzieć dłużej wieczorem, kiedy dom zamiera w ciszy. To jest czas tylko dla mnie, którego nie może zabraknąć. A co najdziwniejsze, to na drugi dzień jestem pełna energii i wypoczęta, nawet jeśli noc potrwa krótko.

Przestać przejmować się sprawami materialnymi. Nie chce absolutnie, aby zabrzmiało to jakoś negatywnie, ale żyjąc w tym kraju nie czuję żadnej stabilizacji materialnej. Zwłaszcza mieszkając w mniejszej miejscowości, gdzie obserwuje się sukcesy tylko u tych, co albo wyjeżdżają z kraju, albo mają od lat ustabilizowane biznesy. Swoją drogą czasami przekazywane z pokolenia na pokolenie. Naprawdę osoba z marnym zapleczem finansowym nie ma co liczyć na cud. Może lepiej uskutecznić swoje plany wyjazdowe? Ta kwestia jednak wymaga naprawdę wielu przemyśleń.

Sukces w terapii rozejścia chyba jest oczywisty, skoro ciągle o tym piszę. Mam taką cichą nadzieję, że do końca tego roku uda mi się doprowadzić mój brzuch do stanu akceptowalnego. Bo chociaż coraz bardziej go kocham, to mimo wszystko chcę aby był w formie. Dla mnie nie liczy się super talia, ale poczucie zdrowia. Kiedy nic mnie nie boli i mogę podołać choć niektórym wyzwaniom jakie niesie codzienność. Chociaż bycie słabą kobietą, nie powiem aby mi się nie podobało.


Lista planów do realizacji ciągle się wydłuża, ale napisałam Wam tylko te pięć. Być może zanim nadejdzie magiczna 40-tka jeszcze coś nowego wymyślę. Na razie zapraszam Was na mój profil Instagram, gdzie bywam znacznie częściej: @retromama.blog


Komentarze

  1. Ja postawiłam właśnie na lifestyle - lubię to. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę powodzenia w realizacji planów przed 40. Mnie akurat tematy parapsychologi nie interesują kompletnie. Widzę że jest to ostatnio modne i popularne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Good luck with your list of things to do before you get to 40, I would love to make a similar list xo

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi jeszcze daleko, ale na pewno chcę jeszcze raz skoczyć na bungee :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się również, abyś nie przejmował się zbytnio materiałem. Podziękuj za małe rzeczy i ciesz się życiem szczęśliwymi myślami, abyśmy pozostali młodzi.

    Pozdrowienia z Indonezji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Do 40 mam jeszcze kupę czasu, ale chcę do 40 zwiedzić Azje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też powolutku zbliżam się do tej magicznej dla mnie daty, która zawsze kojarzyła mi się z sporą dojrzałością. Teraz patrzę na 40-latki, które są piękne, zadbane, mega kobiece, pełne energii i myślę sobie że ta 40 wcale nie jest taka straszna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wiek to zdecydowanie tlyko liczby :D ja niedługo skończę 30, a czuję się w sumie mega młodo :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog