Paznokcie hybrydowe w domu - tego nie róbcie!

akcesoria

Tytuł prowokacyjny, ale będę Was zniechęcać do samowystarczalności. Zapewne są takie kobiety, jak JA. Co same sobie wszystko zrobią. Obetną włosy, pofarbują, zrobią hennę, manicure, depilację. Jednym słowem, salony kosmetyczne i fryzjerskie na nas nie zarabiają.
Wydaje się nam, że zaoszczędzimy sporo pieniędzy, jeśli wszystko sobie same zrobimy. A przychodzi taki czas, że trzeba powiedzieć Dosyć. Bo jak coś nam nie wychodzi, to po co się denerwować. Moje ostatnie wyczyny z manicure hybrydowy to porażka. Zresztą, gdybym miała brać pod uwagę włosy, to też nie było lepiej. Ale o tym napiszę innym razem...

Niestety bardzo sobie zniszczyłam paznokcie. Miesiąc czasu minął od kiedy zdjęłam hybrydę, a ich stan jest straszny. Są rozdwojone, cienkie, łamią się. A najgorsze jest, że pod jednym paznokciem miałam zastrzał czyli stan zapalny z wydzieliną ropną. Na szczęście udało się problem opanować w porę i obyło się bez pomocy lekarskiej. Polecam Maść Ichtiolową na takie problemy.

Nie wiem, czy produkty były kiepskie? Wybrałam firmę zachwalaną w internecie, lecz niestety tanią. Nie profesjonalną. A teraz dostępność tego typu rzeczy naprawdę jest duża. Nie wiadomo co brać, aby było dobre? Guzik prawda, nie powinno się brać produktów dobrze dostępnych. Raczej takie z hurtowni, dostępne dla profesjonalistów. Wcale nie trzeba okazywać dokumentów działalności gospodarczej, aby kupić profesjonalne produkty. Tanie lakiery hybrydowe zwykle są trudne do zdejmowania. Mają chemiczny zapach. Nie utrzymują się tak dobrze na paznokciach. Teraz mam nauczkę i jak będę chciała kolor na paznokciach, to wybiorę manicure tradycyjny.

Teraz warto sobie podsumować, dlaczego odniosłam porażkę i co zrobić, by w przyszłości nie płakać nad rozlanym mlekiem. Drogie Panie, zastanówcie się, czy warto oszczędzać na usługach?


Fakt numer jeden:

Nie mam odpowiedniej wiedzy, aby wykonać ten zabieg prawidłowo. Kurs stylizacji paznokci zrobiłam dziesięć lata temu. W tym czasie wiele się zmieniło. Co tu ukrywać, zapomniałam prawie wszystko. Choć ogólne zasady znam, to nijak się to ma do praktyki. Osoba pracująca stale w tym zawodzie, jeśli nawet nie szkoli się co chwilę, to praktykuje, jest na bieżąco.


Fakt numer dwa:

W internecie bez problemu znajdę instrukcję wykonania wszystkiego. Niby to ma nam ułatwić życie. Jak coś wydaje się proste na filmiku, to nie znaczy wcale, że mi to wyjdzie. Na Youtube czy Instastories można znaleźć takie cuda, że szok.  Wszystko wychodzi tak sprawnie, łatwo, że efekt musi być gwarantowany. Ale czy zdajemy sobie sprawę, że filmik jest obrabiany i efekt końcowy nie koniecznie jest taki, na jaki wygląda. Nie łudźmy się, filmik ma przyciągnąć widza, a niekoniecznie czegoś nas nauczyć.


Fakt numer trzy:

Polecane  produkty wcale nie są dobre.
Wiarygodna reklama,  to pojęcie abstrakcyjne. Wersja optymistyczna, ktoś dostał produkty za darmo i sprawdziły się u niego, bo nie jest wymagający. Wersja pesymistyczna, ktoś wziął kasę za zachwalanie produktu, który do niczego się nie nadaje. Nawet jeśli to produkty tak proste, jak lakiery hybrydowe, można nieźle się naciąć. Lepiej jest czasem wybrać produkt mniej popularny i zachwalany, za to w wyższej cenie. Choć w sumie to wtedy bardziej opłaca się już iść do salonu na paznokcie, niż kupować wszystko profesjonalne. Wyjdzie taniej, bez nerwów, a z panią manicurzystką można sobie jeszcze porozmawiać.


Fakt numer cztery:

Nie mam tyle czasu dla siebie, aby zrobić to dokładnie
, dobrze, bezpiecznie. Jak nie robię czegoś stale, to nie jestem w tym dobra. W warunkach domowych bywa różnie. Przede wszystkim, to ciężko wygospodarować tę chwilę dla siebie, bo ciągle ktoś coś chce. A siedzenie po nocy też nie jest fajne. Bo może nie ma dobrego światła, a może po prostu lepiej się przespać, niż siedzieć nad paznokciami, które w świetle dziennym nie będą już wyglądać tak ekstra. Idąc do salonu, wiem, że to jest czas tylko dla mnie. Mogę sobie spokojnie siedzieć, pić kawę i nikt mi nie wrzeszczy "mamo siku".


Pomimo tego, że na moim blogu jest wpis o tym jak wykonać manicure hybrydowy, to obecnie nie jestem do tego nastawiona entuzjastycznie. Nie usuwam tego wpisu, bo ma wiele wejść, ale nie podpisałabym się pod nim teraz.

Komentarze

  1. Mi się po prostu nie chce, wolę iść do kosmetyczki i jej zapłacić.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja również stawiam na kosmetyczkę aczkolwiek aktualnie moje paznokcie są soute :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja robię sama. Prawda jest taka, że lakier hybrydowy możesz mieć tani, kluczem jest baza - dobra baza :). Ja np. mam uczulenie na bazę Semilac - chyba najpopularniejszą na rynku. PRzeszłam przez nią sporo złego, jednak ich lakiery używam do dzisiaj i wszystko jest ok, ale nakładam je na inną bazę. U mnie świetnie się sprawdza Victoria Vynn, a na nią kładę różne lakiery hybrydowe, te Semilaca, Neo Nail, ale i te tanie. Wszystko jest ok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlatego wolę chodzić do profesjonalistki. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też wolę iść, jak na razie mam pierwszy razi sobie nawet chwale. W tym problem ze ciężko będzie chodzić regularnie się się od czasu do czasu się należy ��

    OdpowiedzUsuń
  6. mialam kiedys taka lampe i niestety byla straszna, dlugo utwardzala, boki paznokci byly mniej utwardzone niz gora, po prostu ma za malo punktow swietlnych. Sprzedalam i kpilam inna bardziej profesjonalna na allegro od tamtej pory jakosc i szybkosc wykonania hybryd jest sto razy lepsza

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie mam cierpliwości żeby zajmować się paznokciami, kilka razy robiłam hybrydy ale zalewałam skórki i zdejmowałam później zbyt ekstremalnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja swoich paznokci sama nie tykam ( tak jak i brwi ). Chodzę do specjalistek i w ich ręce się oddaje.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja w ogóle nie stosuję hybryd. :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja niestety nie mam cierpliwości do hybryd i wolę od czasu do czasu pójść do specjalistki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja kiedyś sama robiłam paznokcie, ostatnio chodziłam na paznokcie do kosmetyczki, ale kilka dni temu ściągnęłam i bardzo zniszczyło mi to paznokcie..

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie,
    https://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog