Lirene BB Master Blur Matujący Krem BB z kwasem hialuronowym

bb cream

Lirene BB Master Blur Matujący Krem z kwasem hialuronowym  jest kosmetykiem, który zapowiadał się nad wyraz obiecująco.


Producent na opakowaniu kusił wieloma obietnicami: 

Lirene Krem BB miał zapewnić wyrównanie kolorytu, długotrwale nawilżać, maskować niedoskonałości, rozświetlać i dodać blasku, wygładzać i upiększać cerę.

Szczerze, to jednak nie spodziewałam się cudu za taką cenę.  Poza tym z marką Lirene to nie lubię się jakoś bardzo. Chociaż ostatnio parę kosmetyków mnie zainteresowało. Jest to jednak marka drogeryjna, nie mówię że totalnie zła. Ale dla mnie to takie kosmetyki na przetrwanie. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. 

Opis produktu na opakowaniu:


opis

Wiem, że mało widać, ale opakowanie jest takie jakby błyszczące i mój aparat tego nie uchwyci. Natomiast pudełeczko pięknie kusi na półce sklepowej. 


Cena w internecie około 22 zł, stacjonarnie kupiłam za 14 zł w Laboo/wyprzedaż. Nie dałabym teraz za niego normalnej ceny.
Pojemność 40 ml. Opakowanie typowe jak drogeryjny, tani podkład, dodatkowo zapakowane w kartonik.
Ważność 6 miesięcy od otwarcia.
Dwa odcienie do wyboru: nr 01 Beżowy i nr 02 Naturalny.
Posiadam nr 01.

Skład na opakowaniu: 

INCI

Skład INCI?
Niestety nie znalazłam w internecie aktualnego składu, więc musicie patrzeć na opakowaniu

Jak Krem wygląda na skórze:


swatch


Po roztarciu:

swatche

Moje wrażenia po paru dniach stosowania Kremu BB:


Jak widać po dokładnym roztarciu Krem Lirene jest prawie nie widoczny na skórze.  Nie możemy więc liczyć na ukrycie większych niedoskonałości. Może  tylko delikatne wrażenie wygładzenia. Skóra wygląda jakby lepiej. Zasługa silikonów? Co prawda na końcu są barwniki, tlenki żelaza i dwutlenek tytanu, więc jakieś barwienie skóry jest. Odcień bardzo dobrze dopasowuje się do naturalnego kolorytu skóry. Dwa kolory według mnie są więc zupełnie zbędę, skoro ten jaśniejszy tak dobrze dopasował się do mojej ciemnej karnacji. 

Krem BB daje za to matowy efekt i nie ściąga skóry.  Jest też uczucie nawilżenia, co prawda krótkotrwałe i dla przesuszonej cery go nie polecam.  W  świetle widoczne są  też złote mikro-drobinki. Jak dla mojej 38 letniej cery nie jest to kosmetyk zbyt korzystny, słabo rozświetla i nie dodaje blasku.  Co prawda nie wchodzi w pory i nie podkreśla paskudnie zmarszczek. Jednak młodego wyglądu skórze też nie zapewnia. Być może moje odczucia są spowodowane tym, że miałam wcześniej okazje stosować krem  BB z naturalnym składem, więc ten drogeryjny nie ma nawet szans tamtemu dorównać.

W sumie to nie jestem tym BB Master Blur zawiedziona, bo nie kosztował wiele, więc i oczekiwania nie były wysokie. Jednak jak ktoś oczekuje od kremu bb nawilżenia, lżejszego krycia, to tutaj niestety może Was spotkać zawód. 




Komentarze

  1. W sumie szału nie ma, ale nie spodziewałam się go, mnie jakoś kosmetyki Lirene zupełnie nie ciekawią i ten tego nie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa go byłam ale jednak nie dla mnie on ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja szukam raczej kremu BB ale bardziej z naturalnym składem, chodź rozważam też puder mineralny. Ten coś do mnie nie przemawia, chodź ładnie wyrównuje koloryt skóry

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej się na niego nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się być całkiem jasny więc mogłby okazać się odpowiedni kolorystycznie dla mnie...ale jeśli chodzi o działanie..to moja 35-letnia buzia też nie byłaby z niego zadowlona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten produkt nie dla mnie. Nie skusze się na niego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog