Sukcesy i porażki 2020



Pora na podsumowanie roku 2020

Sylwester inny niż wszystkie. W końcu można usiąść spokojnie, napić się piwa bez alkoholu i nieco pomarzyć. Ten rok był dla wszystkim bardzo trudny. Nie jestem z tym stwierdzeniem zbytnio odkrywcza, ale to pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy.

Pomimo trudnej sytuacji pandemicznej i tego, że moje dziecko wisiało na mnie praktycznie od marca do sierpnia, udało mi się aktywnie prowadzić bloga. Co więcej zawrzeć parę ciekawych współprac, nie tylko barterowych. 

Po tym całym roku  nadal wierzę w sens mojego pisania. Raz nawet na blogu nazwałam sama siebie pisarką i nie myślę, że jest to stwierdzenie przesadne. Każdy myśli  o sobie co tylko chce, zdanie innych ludzi też trzeba szanować. Na tym właśnie polega wolność.  Uwielbiam pisać, dlatego nie przestanę i nawet mam nowe pomysły na kolejny rok. 


Jakie były moje sukcesy w 2020 roku?

Bez wątpienia mogę sobie pogratulować tego, że regularnie medytowałam. Najpierw z medytacjami buddyjskimi, później przy relaksującej muzyce, trochę też w ciszy. Miałam przerwę w wakacje i niestety wtedy mocno podupadłam psychicznie. Teraz widzę, że to też było potrzebne, abym mogła docenić wartość medytacji w moim życiu. 

Obecnie lubię medytacje prowadzone ze Spec Babką na YouTube, lubię też słuchać jej wywodów psychologicznych i nie tylko. Tak mnie przekonała, że nawet kupiłam jej książkę "Błękitny umysł" którą obecnie czytam i sobie dozuje po troszku. 


Drugim niezaprzeczalnym sukcesem w 2020 roku było to, że chodziłam na rehabilitację i wykonywałam ćwiczenia w domu. Dzięki temu zawdzięczam mój wielki powrót do formy po ciąży. I wcale nie szkodzi, że zrobiłam to dopiero kiedy syn skończył cztery lata. Tak naprawdę nigdy nie jest za późno na to, aby o siebie zadbać. 

Same jesteśmy odpowiedzialne za to jak się czujemy i wyglądamy. Dobra kondycja zależy nie tylko od godzin spędzonych na siłowni. Buduje się ją codziennie dobrymi nawykami i tak oto dużo spacerowałam i dbałam o kontakt z naturą

Miało to też wpływ na moją kondycję psychiczną. Obecnie nawet jak pogoda nie zachęca to prawie codziennie wychodzę wieczorem na krótki spacer. Dzięki temu lepiej sypiam i mam lepszą odporność. 


Kontakt z naturą łączy się też z tym, że nauczyłam się doceniać Tu i Teraz. Uwielbiam to uczucie, kiedy mogę stanąć w lesie, w parku, nawet na mojej łące. Zamykam wtedy oczy i wsłuchuje się w szum drzew. 

Co mówią drzewa, jak cudowne opowieści snują? Jak żyją i co chcą nam przekazać, o tym wiedzą nieliczni. Cieszy mnie jednak, że jest coraz więcej osób, które wczuwają się w Tu i Teraz.

Czasami, nawet tylko jadąc samochodem można docenić ten konkretny moment. Wystarczy fajna piosenka w radiu, wdzięczność za możliwość przemieszczania się. A na wiosnę koniecznie kupuje nowy rower, bo chciałabym więcej poruszać się dwoma kołami. 


Na to jak się czuję, co doceniam i jaka jestem ma wpływ też to, że przeczytałam kilka książek z kategorii Rozwój duchowy. I wcale nie czuję się jakaś wielce oświecona. Nadal spotyka mnie niezrozumienie ze strony bliskich mi osób, a z drugiej strony odnajduje drogę do siebie samej. 

Cieszę się też z tego, że mimo wszystko mogę mieć wpływ na ludzi mnie otaczających. Są momenty, kiedy naprawdę czuję się "światłem". Kiedy mogę podzielić się z kimś moimi wnioskami, odkryciami, ten blog też znacznie mi to ułatwia. A wiadomości, że komuś pomagam przez moje pisanie są jak miód na serce. 

Wielkim sukcesem były także spotkania online z psychologiem, na których tak wiele sobie uświadomiłam. W końcu mogłam porozmawiać z osobą kompetentną, która naświetliła mi niektóre problemy, o których nie miałam wcześniej pojęcia. 


Ile było porażek w moim życiu?

Trudno jest pisać o porażkach, bo tak naprawdę każdy dzień daje szansę do zmian. Dawniej potrafiłam całymi dniami zadręczać się czymś, na co nie mam wpływu.  Widziałam siebie jako złą matkę, kiepską kucharkę, niezorganizowaną gospodynię domową, zaniedbaną kobietę. Ciągle chciałam coś udowodnić sobie i innym.

Dziś taka już nie jestem. Mam w sobie wiele luzu, chociaż ostatni miesiąc tego roku dosłownie mnie sponiewierał. Niektórych ludzi już ze mną nie ma. Nie da się już naprawić starych błędów, można za to wybaczyć sobie i innym. 

Myślę, że nie warto skupiać się na porażkach, bo każdy wie że ten rok był trudny. Dajmy sobie więcej luzu na następny rok. Bądźmy wdzięczni za drobne rzeczy, nie oczekujmy zbyt wiele, a zapewne życie miło nas zaskoczy. Nawet gdy będzie ciężko, zawsze jest szansa na poprawę. 



Komentarze

  1. Porażki się naturalnym elementem naszego życia. Natomiast sukcesem jest wyciągnięcie wniosków z tych porażek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że każdy kiedyś się zadręczał i przez to musi przejść. Poukładać sobie w głowie. Niepotrzebnie narzucamy sobie presję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby rok 2021 był dla Ciebie szczęśliwy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Porażki są wpisane w nasze życie, a luzu nigdy za wiele. Ta kwarantanna niejednemu dała w kość. Najważniejsze, to się nie poddawać :) Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba najpiękniejsze podsumowanie jakie czytałam. Kochana bardzo dobrze Cię rozumiem i nie będę tutaj pisać dlaczego. Po prostu tak jest. Życzę Ci żeby ten nowy rok był Twój - tak w pełni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele pięknych rzeczy zrobiłaś dla siebie w minionym roku. Również uważam, że na porażkach nie należy się za bardzo skupiać. Warto coś z nich wyciągnąć i postarać się im później zapobiec. Na pewno nie warto się zbyt długo na nich zatrzymywać.
    Samych wspaniałości w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak widać mimo wszystko to był dla Ciebie dobry rok i tego trzeba się trzymać. Jak też lubię pisać i nie zamierzam z tego rezygnować. Super że udało Ci się nawiązać współprace, to na pewno motywuje do dalszej pracy. Życzę Ci dalszego rozwoju osobistego jak i rozwoju bloga :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w tym roku zaliczyłam bardzo dużo porażek. Ale coś czuję, że były mi potrzebne, bo one motywują do zmian na lepsze

    OdpowiedzUsuń
  9. By 2021 przyniósł Ci samych sukcesów! Szczęśliwego roku!

    OdpowiedzUsuń
  10. z nadzieją patrzmy w przyszłosc!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog