Droga Icemana. Metoda Wima Hofa. Ćwiczenia oddechowe, Trening z zimnem...



Nago po mrozie?


W styczniu portale społecznościowe i telewizja karmiły się sensacją na temat turystki, która wyszła w samej bieliźnie w góry i skończyła z hipotermią. Od razu zrobiło się głośno o tym, że ludzie ryzykują życiem, są niepoważni, robią coś tylko dla rozgłosu.

Przyznam, że początkowo sama była zszokowana. Zaraz też pojawiły się informacje, że grupa która wyszła w góry również w strojach co najmniej nie zimowych, nie miała nic wspólnego z tą nieszczęsną kobietą. W sumie to nie wiadomo, czy to był wypadek, głupota, a może choroba psychiczna? 

Dlaczego Metoda Wima Hofa?


Lubię dociekać prawdy i tak oto zamówiłam książkę "Droga Icemana. Metoda Wima Hofa" na Inverso.pl
Książka ta wywarła na mnie duże wrażenie, pozwoliła mi też na kolejny krok w moim własnym rozwoju. Przekonałam się, że ekspozycja na zimno wcale nie jest głupotą, ani też popisywaniem się. 

Metoda Wima Hofa, która zawiera nie tylko techniki oddechowe, ale i trening z zimnem oraz pracę z umysłem została poddana wielu badaniom naukowym. W książce znajdziemy nie tylko przykłady chorób, które z powodzeniem można leczyć za pomocą odpowiedniego oddychania, jak też zimnych pryszniców (bądź nawet kąpieli w wodzie z lodem). 

Bardzo przekonujące są też relacje ludzi, którzy wykorzystują zimno do leczenia swoich niedyspozycji, a nawet poważnych chorób. Treningi zaproponowane przez Wima Hofa pozwalają im na powrót do normalnego funkcjonowania. 


Książka lekka i przyjemna 


Droga Icemana to książka, którą czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Absolutnie nie jest uciążliwa i nie wymusza na czytelniku wielu analiz, nie przyprawia też o zdumienie, bo wszystko jest wytłumaczone w sposób racjonalny.  Mamy po prostu podane wszystko  na tacy,  dokładnie wyjaśnione, udowodnione naukowo. Widać, że autorzy książki: Wim Hof i Koen De Jong są w stu procentach przekonani do swoich teorii i poglądów. 




Nie tylko o "szaleńcach" biegających nago po mrozie i śniegu


Metoda leczenia chorób za pomocą ćwiczeń oddechowych i pracy z zimnem, jak podaje autor, jest prosta, bezpieczna w stosowaniu, ale wymaga też zaangażowania i systematyczności. Autorzy nie chcą być oskarżani o szarlatanizm i absolutnie nie zalecają rezygnacji z farmakologii. 

"Droga Icemana" zawiera też niespodziewane perełki, jak choćby informacje na temat innowacyjnej i skutecznej diety odchudzającej, która może pomóc nawet tym, u których zawiodły już wszystkie inne diety. 


Biografia Wima Hofa zamieszczona na początku książki okazała się bardzo interesującym i motywującym dodatkiem do całości. Przekonuje, że zdrowy styl życia potrafi zmienić nie tylko nasze ciało, ale i wpłynąć na psychikę. W myśl zasady: co nas nie zabije to nas wzmocni. Nie mogę jednak ulec wrażeniu, że sam Wim Hof jest jakby nadczłowiekiem? A może po prostu kimś z naprawdę wyjątkową pasją, która całkowicie zawładnęła jego życiem, jak też wpłynęła na jego bliskich. 




Książkę "Droga Icemana" polecam każdemu, kto interesuje się alternatywnymi sposobami walki o zdrowie oraz wzmacnianiem odporności.

Napisana przystępnym językiem, a wszystkie bardziej medyczne wyrażenia mają dołączony słowniczek na końcu, także nawet jak ktoś nie interesował się biologią zrozumie o czym mowa. Wbrew pozorom, nie tylko dla "uduchowionych" wielbicieli Jogi, czy Medytacji. 


Komentarze

  1. Nie od dziś wiadomo, że zimno potrafi leczyć i działać przeciwbólowo. Jest chociażby krioterapia. Ale do wszystkiego trzeba podejść z głową i po wcześniejszym przygotowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że książka jest dość intrygująca, ale jeszcze nie wiem czy zdecyduję się na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka nie dla mnie. Ja jestem z tych, co sceptycznie podchodzą do alternatywnego uzdrawiania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie byłam zwolenniczką morsowania chociaż sama wiem, że miejscowe działanie zimna może przynieść korzyści. Sama korzystam z urządzeń kosmetycznych, które działają "na zimno" i widzę efekty chociaż moje klientki nie zawsze są zadowolone z odczuć ;p Jednak do morsowania nie przekonam się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kojarzę tej książki, chociaż interesuje mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam że ta kobieta, co byłą z nią akcja. Miała ubrania na zmianę, ale jej zamarzły w plecaku. Co jak co ale lepiej nie igrać z naturą, człowiek nie zdoła jej pokonać

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja Mama chodziła na Krioterapię i naprawdę to pomagało na jej bóle pleców

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam osoby, które decydują się na morsowanie, sama chyba bym się nie odważyła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, ze tak trudno się "odważyć". Może warto po prostu spróbować?
    Ciekawe jak niektórzy przekonani są do powszechnych metod leczenia farmalogicznego a zwykłe dbanie o swoje ciało i psychikę uważają za coś alternatywnego, a w sumie to to jest podstawą i gdy o siebie dbamy nie musimy się leczyć !

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog