Michel Desmarquet "Misja" czyli bliskie spotkania z UFO



Wiara w UFO:

W obecnych czasach, kiedy mamy dostęp do wiedzy, zarówno z książek, jak i z Internetu, bardzo trudno jest wyłowić prawdę spośród steku kłamstw. Zewsząd jesteśmy bombardowani mnóstwem negatywnych wiadomości, czujemy się coraz bardziej zagubieni. Czy wierząc w UFO narażamy się tylko na śmieszność? Czy raczej jest to dowód na nasz rozwój?

Mnie osobiście poruszył przekaz jaki wynika z tej książki, w której znajdziemy m.in. o tym, jak bardzo zagubiliśmy się jako cywilizacja. A także o tym, jak dążymy do nieuniknionej katastrofy.

Wystarczy jednak spojrzeć na wydarzenia, które codziennie rozgrywają się na Świecie. Z pewnością wiele dobrego zdziałać mogą też różne ruchy ekologiczne, ale to wciąż za mało by zatrzymać tą nadchodzącą katastrofę. Obudzić musi się większość, a nie tylko wybrane jednostki. 


"Misja" to książka oparta na faktach?


Jestem przekonana, że kiedy mowa o kosmitach, uprowadzeniach, międzygalaktycznych podróżach, wiele z nas potrafi zachować zdrowy dystans do tego typu rewelacji. Zresztą i sam autor zaznaczał w swojej książce, że różnie będzie ona odbierana. 

Z powodu  książki był narażony na wiele komplikacji w życiu osobistym. Łącznie z tym, że nawet popadł w depresję. Michel Desmarquet twierdzi, że "Misja" oparta jest na faktach. Opisał w niej to, co naprawdę go spotkało podczas jego podróży na planetę Tjehooba. 

Jak wyglądało życie na Tjehooba, planecie kategorii 9 czyli najbardziej rozwiniętej pod względem technologicznym i duchowym? Michel odwiedził również Świat równoległy, jak też inne mniej lub bardziej rozwinięte planety. Poznał tajemnice dawnych cywilizacji: Atlantydy i Kontynentu MU. Dowiedział się też,  dlaczego znikło życie nawet na bardziej rozwiniętych planetach.  Intrygująca jest też opowieść Thao o tym, skąd pojawił się naród Żydowski na planecie Ziemia. 



Michel, skromny hodowca warzyw...


Michele Desmarquet pochodził z Francji, ale większość życia spędził w Australii, także ze względu na jej ciepły klimat, który uwielbiał.  Nie znosił  za to wilgotnego i chłodnego klimatu Francji i Normandii, w której się urodził. 

Nie był pisarzem, lecz zwykłym hodowcą warzyw (uprawiał tytoń, pomidory i owoce egzotyczne). W latach młodości odbył służbę wojskową w Afryce (wojna Francja-Wietnam). W wojsku dał się poznać jako człowiek o wyjątkowym poczuciu humoru. Szybko nauczył się Afrykańskiego dialektu, dzięki czemu zyskał sobie przychylność miejscowych. 

Michele swoją książkę pisał przez 3 lata, z pomocą swojej mentorki o imieniu Thao. Podczas prób wydania książki napotkał na wiele trudności.  W USA całkowicie ją odrzucono. Po raz pierwszy została wydana w Australii w 1993 roku. Z książki wynika jasny przekaz: będą ją rozumieć tylko Ci, którzy są na to gotowi. 


A czy Wy jesteście gotowi na to by przeczytać "Misję"?


Najciekawsze cytaty z książki przeczytacie na stronie: tjehooba.pl | Misja : przekaz z TJehooby


Komentarze

  1. fajna książką, myślę że byłaby idealna dla mnie, bo nie raz zetknęłam się ze zjawiskiem UFO

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię historie, w które wpleciony jest kosmos, ale nie wiem, czy ta książka przypadłaby mi do gustu. Chyba jednak bardziej cenie sobie faktyczne fakty :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie moje klimaty, ale na pewno jest warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog