Kobieta zmienną jest ? Wiosenne metamorfozy

 

Czy to już czas na zmiany?


Nadchodzi wiosna, coraz więcej słońca nastraja mnie do działania. Przeglądam ubrania w szafie, nabierając ochoty na coś nowego.  Poza tym latka lecą, figura też ulega zmianie. Brakuje mi  kolorów, takich które by rozświetlałyby twarz, a nie podkreślały zmarszczek.

Modyfikacje na pewno są czymś korzystnym, byleby tylko nie popaść w przesadę. W ciągu minionych lat zmieniałam swój styl wielokrotnie, by w końcu dojść do wniosku, że liczy się dla mnie przede wszystkim wygoda. 




Terapia kolorami ma sens?


Chromoterapia (koloroterapia) jest potwierdzoną badaniami metodą wspomagania konwencjonalnych terapii. Kolor bez wątpienia wpływania też na psychikę. Jasne kolory oddziałują kojąco, ciemne mogę przytłaczać. W radosnych kolorach jesteśmy postrzegani jako osoby pozytywne. 

Sama widzę, że  kupuje coś tylko dlatego, że jest praktyczne. Stonowane kolory łatwiej się komponuje.  Nie trzeba ich ciągle prać, zwłaszcza kiedy częściej przebywa się na łonie natury niż w biurze. Zbyt często się zdarza, że później mam dosyć tego ciucha, bo czuję się w nim taka nijaka i przygaszona. 



Pozbywanie się nadmiaru 


Potrzeby i gust kobiety ulegają stałej transformacji. Nie wiem, czy to nie jest już uzależnienie? Z pewnością zaprzecza to trendowi na minimalizm, wedle którego to nadmiar działa niekorzystnie, a ciągłe kupowanie podchodzi już pod chorobę. 

Można całe życie być w rozterce,  wyrzucać, nie wyrzucać?  Kupować, czy też nie? Czy ciągle odmawiać sobie przyjemności?



Zakładać ciągle to samo i czuć się kiepsko w tym stroju?  Tego z pewnością nie chce, może lepiej po prostu znaleźć złoty środek? Robić bardziej przemyślane zakupy, stworzyć bazę sprawdzonych ciuchów, w których czujemy się dobrze. 

W kwestii mody nie ma złotego środka. Taka już natura kobieca, że pragnie zmian, a nowe ubrania mogą być doskonałych sposobem na poprawę nastroju. 


Płaszcz Top Shop, który mam na sobie jest z second hand i mam go już kilka lat. Jest tak doskonałej jakości, że chyba nigdy się go nie pozbędę. 

Buty Jenny Fairy (CCC) to  nabytek z zeszłorocznej jesieni.  Pogoda w końcu jest taka, że można nosić je bez obawy o plamy z błota. 


A jakie jest Wasze podejście do mody?

Lubicie ciągłe zmiany, czy przywiązujecie się do ubrań?


Komentarze

  1. Śliczny płaszcz, piękna Ty :) Nie wyobrażam sobie chodzenia non stop w ciemnych i nudnych kolorach. Jak mam możliwość, to stosuję nawet dużo bieli :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jak znajde chwile to musze ogarnac kolorystyke mojej twarzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny ten płaszczyć :) Dobrze w nim wyglądasz, pasuje Ci :)
    Ja lubię kolory w swojej szafie, mam ich całkiem sporo ;)Co do zmian, to czasami wyrzucam albo oddaję innym, a zdarza się, że mam takie ubrania, które mają już ładnych kilka lat ;)
    U Was już czuć wiosnę, a u nas jeszcze zimowo, chociaż jak wyjdzie słoneczko to też można szukać wiosny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od wielu lat jestem minimalistką ubraniową. Kupuję, gdy naprawdę potrzebuję. Czasem szperam w second handach, ale też staram się dobrać coś, co będzie pasować do wielu stylizacji i kombinacji...
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny wpis :) Ja bym z chęcią była minimialistką w ubraniach, ale moja figura się ciągle zmienia.I tak naprawdę mam z 70 procent ubrań, które nie pasują

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie wyglądasz ;) Ja za wiosną nie przepadam, zdecydowanie bardziej wolę jesienno zimowy czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja cały czas chodzę na czarno. Czasami wejdzie jakaś szarość, biel. Ewentualnie blady róż. Poza tym jestem raczej stała w upodobaniach dotyczących mody. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad taką pastelową morelą... taki kolor ładnie komponuje się z dżinsem oraz sprawdzi się podczas cieplejszych pór roku... Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog