Podsumowanie czerwca (nie tylko kosmetyczne)

 


Czerwiec biegnie ku końcowi, rozpoczęły się wakacje, a co do dopiero pisałam "podsumowanie maja". Nie wiem gdzie i jak ten czas mi minął, ale w tym wpisie postaram sobie ten miesiąc podsumować, aby nie mieć poczucia straconego czasu. 

No to lecimy z tym czerwcem...

Dopiero co było rozpoczęcie roku w przedszkolu, a tu już pora na zakończenie. To był dobry rok, syn wiele się nauczył, a jego postępy aż mnie zadziwiają. Z pewnością przedszkole to jest najlepsza rzecz dla pięciolatka. Na drugi rok w przedszkolu już starszak. 



Jak widać sezon basenowy już rozpoczęliśmy, bardzo jednak ta przerwa była niekorzystna. W październiku syn  nabrał dużej swobody w wodzie. Niestety za długo ten basen był zamknięty i musimy rozpoczynać wszystko na nowo. Nikomu nie służą te lock-dawny. Nie poddajemy się i chodzimy dalej. Może i ja w końcu kiedyś wrócę na naukę pływania, którą przerwało macierzyństwo. 

Nowy pojazd ...

Nie wiem czym się chwalić, bo to żadna wypasiona fura, nie mniej funkcję użytkową ma i pozwoli trochę odpocząć od czterech kółek.  Fotelik zamontowany możemy jechać. 

Na początku miesiąca udało mi się spełnić to moje marzenie rowerowe. Jednoślad z drugiej ręki, ale o solidnej konstrukcji, spełnia potrzeby mamy z dzieckiem. Jeszcze sobie troszkę pojeździmy z synkiem na nasze wakacyjne mikro-wyprawy. 


A na jednej z wypraw takie oto okazy:

Z nostalgią oglądam ten tradycyjny obraz polskiej wsi, coraz bardziej zdominowany przez nowoczesność. Więcej piszę na drugim blogu: pamietnikizewsi.pl . Bardzo mało ten blog ma wyświetleń, po pół roku zastanawiam się co dalej. Czy moje pisanie ma jeszcze jakiś sens? Ciągłe pisanie o kosmetykach męczy, niszowy blog za to nie ma popularności. Nie chce mi się inwestować w reklamę, chyba pozostanie to taką odskocznią. 

Miłe chwile jak motyle

Tak to w życiu bywa, że składa się ono z dobrych i złych momentów. A tych przyjemnych chwil czasami jest za mało i ulatują one szybko jak motyle. Zostawiam jeszcze parę takich obrazków, które cieszą moje oczy. 





Dziś piszę krótko, bo jestem w nostalgicznym nastroju. Nie wiem czy to przez zakończenie roku w przedszkolu? Zawsze odczuwałam smutek, kiedy kończył się mój rok szkolny. Zakończenie jakiegoś etapu... Czas na zmiany. Co przyniesie przyszłość, tego nikt nie wie? Na razie cieszymy się wytchnieniem po upałach, oby jakoś przetrwać to lato. 

Jak zwykle na bieżąco jestem tutaj:  INSTAGRAM: retromama.blog


Czerwcowe wpisy godne polecenia:







Komentarze

  1. Fajne wspomnienia, a rower wypasiony czy nie, ważne żeby przynosił radość i kondycję :) Moja najmłodsza wnuczka już idzie do szkoły, najstarsza za rok skończy liceum, ale ten czas ucieka! Ważne żeby było zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne zdjęcia :D Fotelik przymontowany do roweru to super sprawa :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. super, że Twój syn robi postępy. też kupiłam rower ale zimą i nie miałam okazji dużo z niego korzystać bo ciągle siedze w pracy

    OdpowiedzUsuń
  4. swietie wygladasz, my dostalismy 2 rowerki od wujka uzywane wiekowe ale nadal sprawne i bardzo sie ciesze zrobie im lekki tunning i beda super tymbardziej ze za chwile dzieci wyrosną i malych rowerow trzeba bedzie wieksze

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie postępy u dzieci bardzo cieszą. Rośnie Ci kawaler :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To teraz można jeździć . Super mix zdjęć.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog