Poranna pielęgnacja, letnia pora



Bez czego nie mogę się obejść o poranku? 

Mój wymarzony poranek to z pewnością ten spokojny i leniwy, kiedy nigdzie nie muszę się śpieszyć. Niestety jako mama nie zawsze mogę sobie pozwolić na jakieś poranne rytuały i wszystko musi
przebiegać szybko i sprawnie.

Krem pod oczy, do twarzy, z filtrem, pomadka?


Kosmetyki, które zapewniają komfort, żadnej wieloetapowej pielęgnacji, bo na to nie ma czasu. Dzięki nim czuję się zadbaną  i piękną, ale też nie tracę czasu, który o poranku biegnie szybko. Wolę sobie dłużej pospać, bo sen to też kosmetyk, lepszy nawet od innych. 


Krok pierwszy: oczyszczanie i  pielęgnacja


Vianek Nawilżająca Emulsja do mycia twarzy służy mi  od jakiegoś czasu. Jest to kosmetyk do którego wróciłam po latach. Recenzję tej Emulsji napisałam w 2016 roku. Obecnie moja cera przechodzi etapy suchości, więc sięgam raczej po produkty o działaniu ochronnym, lekko natłuszczającym.

Sprawdza mi się o poranku, kiedy w zasadzie mogłabym umyć twarz nawet samą wodą, ale emulsja wiadomo dodatkowo trochę pielęgnuję. Z czystym sumieniem mogę polecić cerom suchym i wrażliwym. Podoba mi się jej lekka konsystencja, brak piany nie stanowi problemu. 


Lirene 50% Hydrolat- tonik z Chabru. Tonizująca Woda kwiatowa, która nie ma zbyt intensywnego zapachu co dla mnie jest zaletą. Podoba mi się atomizer, który rozpyla tonik delikatną mgiełką, nie ma potrzeby stosowania wacika. Buzia faktycznie zyskuje po nim zdrowszy wygląd. 

Polecany jest cerom suchym wrażliwym, z drugiej strony ma też zapobiegać błyszczeniu skóry w ciągu dnia. Ja zauważyłam jeszcze jedną zaletę, super nadaje się na zmęczony oczy.  Wystarczy spryskać powieki (zamknięte oczy) i natychmiastowe uczucie ulgi. 


Biotaniqe Krem pod oczy przeciw cieniom i obrzękom CBD Oil Anti Aging. Następca Kremu Korean Beauty, z którego również byłam zadowolona. Tak jak i poprzednik, ten ma lekką konsystencję, delikatny zapach i przyjemne dozowanie. Jak na tą cenę to jest spoko na dzień, pod makijaż, pod filtr i nie migruje mi do spojówek, nie podrażnia oczu.

Obietnice z opakowania kremu znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości: faktycznie redukuje oznaki porannego zmęczenia, rozświetla i wygładza. Nie jest to na pewno krem na większe przypadłości: jakieś opuchnięcia, spore cienie pod oczami. 
 

Krok drugi: ochrona przeciwsłoneczna i na zmarszczki 


Eco Cosmetics Tonowany Krem na słońce SPF 30.  Od lat stosuje ochronę UV z tej marki i sprawdza się u mnie większość ich kosmetyków. Dziwi fakt, że tylko ten krem z SPF na słońce, nie daje pod niego Serum, kremu itp.? Zapewniam,  gdyby to było za mało, to zastosowałabym jeszcze coś POD, ale nie ma takiej potrzeby, bo ten krem Sam w sobie jest Jak dobra pielęgnacja przeciw-zmarszczkowa. 

Uważam go za kosmetyk bezpieczny, o wybitnym wręcz działaniu. Odpowiada mi jego beżowy odcień, który super się dopasowuje do mojej śniadej karnacji, zastępując mi nawet makijaż. Cięższa, tłusta konsystencja, chroni, odżywia, regeneruję. Jednak w ciągu dnia nie błyszczę się po nim, a skóra jest tylko rozświetlona.

Podczas wieczornej pielęgnacji widzę, że skóra była dobrze chroniona. Brak uczucia napięcia,  zaczerwienienia, komfort świadczy o tym, że kosmetyk naprawdę działa.  Polecam naprawdę świetny krem. Ja go traktuję nawet jako krem przeciw-zmarszczkowy.


Eco Cosmetics Sun Spray UVB 50 tonowany to kolejny, mineralny kosmetyk w mojej pielęgnacji. Kupiony troszkę w okazyjnej cenie, chciałam mieć coś jeszcze w zapasie na lato. Zaczęłam go jednak używać na dekolt i ramiona, kiedy zrobiło się cieplej. Tak jak i poprzednik ma odcień tonowany w kolorze beżu, wydaje mi się pasujący bardziej do średnich i ciemniejszym karnacji, ale dostosowuje się.
 
Według producenta wodoodporny, zawiera olej z pestek malin i granatu. Polecany dla skóry wrażliwej. W porównaniu z poprzednikiem konsystencja wypada na lżejszą i łatwiej się rozprowadza na skórze, nie dając uczucia tłustości. Jednak mam wrażenie, że bardziej się wyciera w ciągu dnia, trzeba dokładać jeśli przebywamy na słońcu. 


EY! Summer Lips Balsam do ust SPF 20.  Ten kosmetyk troszkę mnie zawiódł, gdyż cechuje go dziwna, jakby sucha konsystencja, przez co nawet trudno mi go nałożyć na usta. A jak już się to udaje, to mam ciągle wrażenie, że coś na ustach mam. Pewnie to przez dużą zawartość tlenku cynku.  

Z tym balsamem nie zostanę dłużej, za bardzo bieli, wolałabym coś mocniej nawilżającego, natłuszczającego. Aktualnie szukam dobrej pomadki, w drogeriach stacjonarnych ciężko mi znaleźć coś do ochrony ust przed UV. 


Nature On Carbon White Wybielająca pasta do zębów. Esencja naturalnych ekstraktów. Przyjemna pasta do zębów z drogerii, z prostym składem. Ma czarny kolor, ale też warto wiedzieć, że zawiera fluor.  Dobrze się pieni i jest wydajna. Nie podrażnia śluzówek. Wybielające pasty z węglem, regularnie stosowane u mnie przynoszą dobry efekt. 


Bambusowa Szczoteczka do zębów Humble Brush. Miłe zaskoczenie, tym razem wzięłam średnią twardość i co się okazało, że moje zęby są lepiej oczyszczone. Szczoteczka nie podrażnia dziąseł. Jest poręczna, oczywiście jak ktoś nie lubi posmaku, uczucia drewna w buzi, to go nie przekonam.

Dla mnie to rozwiązanie nie tyle praktyczne, co ekologiczne. Szczoteczki bambusowe stosuje już od jakiegoś czasu.  Raczej mnie nie ciągnie do plastiku, choć wiadomo że producenci się prześcigają w oferowaniu bardziej ekologicznych rozwiązań. 


We Love The Planet Dezodorant Sweet&Soft. Produkt ma formę przypominającą Masło shea. Zimą jest twardszy, ale topi się pod wpływem ciepła dłoni, latem trochę mięknie, ale nie staje się płynny. Dobrze się aplikuję za pomocą samych palców, nie dając pod pachami uczucia tłustości, nie plami też ubrań. Skóra pod pachami w zasadzie jest sucha przez cały dzień.

Moja wersja nie ma sody, nie podrażnia skóry, nawet po depilacji. Zapach pochodzi od naturalnych składników w nim zawartych. Sprawdza się niezależenie od pory roku, z tym że w ciepłe dni trzeba go nałożyć trochę więcej. Zdarzyło się, że późnym popołudniem przestaje działać. Jak na naturalny dezodorant to działa bardzo dobrze. Znam takie, co tylko maskują brzydki zapach, a ten jednak też ogranicza pocenie. 


Ten post piszę drugi raz, mam nadzieję, że tym razem lepiej mi poszło. Dajcie znać czy znacie te kosmetyki, a może polecicie coś co u Was się sprawdza?

Komentarze

  1. Dla mnie same nowości :) fajnie było dowiedzieć się jak wygląda Twoja poranna rutyna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. woooow nie znam żadnego produktu! ale super sprawa i świetny wpis ;)!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam na drugiego bloga

Copyright © Retromama.blog