Kosmetyki naturalne - moda czy uzależnienie?



Jeśli bym miała patrzeć na staż mojego bloga, to kosmetyków naturalnych używałam z 5-6 lat. Czy to zmieniło moją cerę na lepsze? Z perspektywy czasu nie mogę tego stwierdzić na 100%. Biorę pod uwagę inne czynniki, które wpłynęły destrukcyjnie na moją skórę. Przede wszystkim macierzyństwo. Nie przespane noce przysporzyły mi nie tylko zmarszczek, ale i siwych włosów. Jakiś czas temu zmieniłam moje poglądy co do stosowania produktów wyłącznie naturalnych. I wiecie co, żyje, nie utopiłam się w tej chemii.

Dlaczego zmieniłam poglądy? Bo tylko krowa ich nie zmienia. Przyglądałam się temu co się dzieje już dłuższy czas. Ile wydać potrafiłam na kosmetyki? Tylko dlatego, że miały one certyfikat? Co mi to miało zapewnić? Poczucie lepszego życia, czy tylko pustki w portfelu. Bo nie ukrywam, że od kiedy jestem matką to patrzę już inaczej na finanse. I widzę, że kosmetyki drogeryjne są teraz coraz lepsze, z wartościowymi składami.

Producenci wiedzą już, że my zwracamy uwagę na skład. Dają nam to czego oczekujemy, więcej procentów składnika naturalnego w produkcie. 95 % składników naturalnych bardziej nas przekonuje? Za tym też idzie wyższa cena, nie oszukujmy się. A często cena produktu bez certyfikatu eko jest o wiele bardziej atrakcyjna. A czy taki kosmetyk automatycznie robi się dla nas niebezpieczny? Niekoniecznie, zwykłe kosmetyki też muszą spełniać pewne normy. Nie mogą być szkodliwe, trujące. Alergie spotykane są i po produktach naturalnych i po drogeryjnych. Sami musimy rozważyć na co chcemy wydać, co jest dla nas dobre, jakie składy lubimy.

Również kosmetyki apteczne zwróciły na nowo moją uwagę. Dzięki czytaniu znajomych blogów mogłam trafić na perełki. Przekonać się, że produkt apteczny też ma swoje standardy, wysoką jakość i skutecznie działa. Przykład - apteczne kremy z filtrami chemicznymi, które dla mnie są po prostu wygodniejsze w stosowaniu. Dzięki temu pierwszy raz od lat  codziennie używam kremu z filtrem SPF. Twarz mi się nie świeci, nie klei, jest chroniona. Tym samym pielęgnacja cery w końcu ma większy sens. Bo nie wystarczy nawilżać, odżywiać, trzeba też chronić. 

Chciałabym w tym miejscu poruszyć jeszcze jeden temat. A mianowicie tego, że osoby stosujące tylko i wyłącznie produkty eko odnoszą się z jakąś dziwną pogardą do tych, co używają drogeryjnych, zwykłych. Bo niby te zwykłe kosmetyki nie mają prawa działać? Jak się nie wyda stówy na krem to na pewno jest on szkodliwy i zły?  Stworzyła się swego rodzaju "sekta naturalna", która nawzajem się wspiera i nakręca. Świadomie lub mniej świadomie nakręca też eko biznes. Bo nie ukrywajmy, to jest teraz na topie. A kto na tym zarabia najwięcej, odpowiedzcie sobie sami. 

Kochani, patrząc na starsze wpisy zauważycie, że uwielbiałam pielęgnację naturalną. Bez SLS, bez aluminium, bez konserwantów itp. Nie kasuje tych wpisów, bo w tamtych chwilach te produkty się u mnie sprawdzały. Jednak daje sobie teraz furtkę na inne rodzaje kosmetyków. Na  zdjęciu głównym moja obecna pielęgnacja twarzy, którą opiszę niebawem szczegółowo. Wybaczcie, dziś już nie mam na to ochoty. Moje życie nie składa się z samych kosmetyków. 


Komentarze

  1. Podpisuje się rękami i nogami pod tym. Najbardziej denerwuje mnie jak mówisz traktowanie kogoś z pogardą bo ma coś zwykłego nie eko. Ja sama coraz bardziej po prostu patrzę na cenę i dobrą jakość kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem tego samego zdania. Nie wypieram się tych bardziej naturalnych, ale nie przeszkadza mi na przykład kosmetyk apteczny. Też zauważyłam te objawy ekoterroryzmu. Dla mnie to na przykład idiotyzm sprzedawania podpasek czy wkładek higienicznych za prawie dwie dychy, które w ogóle nie mają pokrycia w funkcjonalności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, obecnie jest wielkie parcie na kosmetyki naturalne. Osobiście coraz częściej sięgam po takie kosmetyki, ale nie jestem totalną maniaczką takiej pielęgnacji. Wszystkie kosmetyki w UE podlegają pewnym normom więc nie powinny nikomu szkodzić. Kosmetyki to nie najważniejsza sprawa na tym świecie, niech każdy używa co tam chcę, szanuję wybór każdego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nie jest eko a działa i nie robi krzywdy to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  5. Dosyć ważny temat poruszyłaś. Ja od dawna mieszam zarówno kosmetyki drogeryjne, jak i te naturalne i nie zamierzam tego zmieniać. Owszem są grupy produktów, po które gdy mam sięgnąć, chętniej biorę te naturalne, ale nie jest to żadna reguła. Zresztą patrząc z perspektywy czasu drogeryjne kosmetyki zmieniają się na plus. Marki, które kiedyś omijałam np. przez kremy na parafinie itp. teraz wprowadzają bardzo ciekawe serie z dużo lepszymi składami :).

    OdpowiedzUsuń
  6. ja stosuję zarówno kosmetyki naturalne jak i chemiczne. wiem, że trochę odbiegam od tematu ale miałam/ mam poważne problemy z jajnikami i branie leków przez pół roku nic mi nie pomogło, ból był straszny. największy w moim życiu, codzienny, budziłam się z nim i zasypiałam, funkcjonowałam tylko dzięki masie środków przeciwbólowych i zastrzyków a mój marker nowotworowy tylko rósł. było co raz gorzej aż postanowiłam wypróbować zioła ojca klimuszki- jestem na grupie ziołolecznictwo i po 2 tygodniach zażywania ból na tyle zmalał, że nie muszę brać niczego przeciwbólowego i funkcjonuję znacznie lepiej. rozpoczynam też okłady z oleju rycynowego na skórę wcześniej przetartą dmso. Naturalne leczenie tym razem u mnie wygrywa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem fanką naturalnych kosmetyków i półproduktów, bo to dzięki niem pozbyłam się trądziku. Zwracam uwagę na skład, ale często skusi mnie coś z niekoniecznie idealnym składem. Potem zdarza się, że żałuję, ale na szczęście oleje pozwalają mi się uporać z wszelkimi problemami ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. ja kupuje raczej to co aktualnie mnie skusi nie chce byc uwiązana ze tylko naturalne albo tylko drogeryjne

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mieszam i te naturalne i drogeryjne ( chociaż przyznam, że coraz częściej zerkam w kierunku tych pierwszych ). Ale zauważyłam właśnie te zjawisko o którym wspominasz - osoby będące "only eko" strasznie dziwnie podchodzą do osób, które takie nie są. To jak ze szczepionkami i antyszczepionkowcami, jak z mięsożernymi i weganami. I momentami robi się ciut ekstremalnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię naturalne produkty ale tak samo używam drogeryjnych i nie eliminuje ich w swojej pielęgnacji

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz trochę racji, to prawda :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja lubię kosmetyki naturalne i te niekoniecznie naturalne;). Jestem otwarta na różne opcje, nie trzymam się tylko jednego schematu. Myślę, że skórze służy różnorodność.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uzywałam różnych kosmetyków, naturalnych, drogeryjnych i tych -dermo. I najlepiej sprawdzają mi się te ostatnio. Te całkowicie naturalne w ogóle na mnie nie działały :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog