Eveline Egyptian Miracle Krem-ratunek, hit czy kit?



Krem-Ratunek to cud?


Czytałam recenzje Kremu Eveline Egyptian Miracle i myślałam,  w drogeriach zaczynają się pojawiać dobre kosmetyki. Bo jeszcze tak niedawno trudno było dostać od ręki krem z dobrym składem.

Kremy z naturalnych olejów i maseł zwykle bardzo mi pasowały. Lubię tą tłustą warstewkę, która skutecznie regeneruje i odżywia moją cerę. Takie kosmetyki sprawdzają się też w pielęgnacji ciała.

Krem-Ratunek dla skóry szczególnie przesuszonej wydawał się być cudem odnalezionym. Szybko wpadł do koszyka, kiedy cena była promocyjna.




Co obiecują na opakowaniu?


Krem-Ratunek umieszczono w plastikowy słoiczku o pojemności 40 ml. Samo opakowanie z tekturki oraz słoiczek tworzą wrażenie że produktu jest o wiele więcej. Dla mnie to takie małe oszustwo, bo kiedy sięgnęłam po krem na półce, pomyślałam że starczy mi on na dłużej. Tym bardziej, że jego zastosowań podobno ma być naprawdę dużo.


Krem ratunek łączy w sobie działanie aż 7 kosmetyków:

1. Głęboko odżywczego kremu do twarzy,

2. Wygładzającej Maseczki do twarzy,

3. Nawilżającego Kremu pod oczy,

4. Odżywczego Balsamu do ust,

5. Regenerującego Kremu do rąk,

6. Silnie naprawczej Odżywki do włosów,

7. Profesjonalnej kuracji zmniejszającej widoczność blizn i niedoskonałości.


Egyptian Miracle sprawdził się u mnie jako balsam do ust i krem do rąk. Nie było jakichś rewelacyjnych efektów. Czasem smarowałam nim stopy i kolana, ale z marnym skutkiem. Włosy nim potraktowane robiły się tłuste i ciężko było je zmyć.

Krem-Ratunek  nie wywarł na mnie dobrego wrażenia i wydawał się całkiem przeciętnym środkiem do doraźnej pielęgnacji. Ogólnie na twarzy wydawał mi się zbyt ciężki. Cera się po nim świeciła, a nie odczułam jej głębszego odżywienia.





Skład Egyptian Miracle Krem-Ratunek


Olea Europaea Fruit Oil, Cera Alba, Helianthus Annuus Seed Oil, Mel, Propolis Extract, Royal Jelly Extract, Pollen Extract.

Sami widzicie, że skład ma naprawdę obiecujący. Ja jednak po raz kolejny przekonałam się, że to co sprawdza się u większości, u mnie często jest klapą. Kosmetycznych hitów poszukuje więc na własną rękę.






Komentarze

  1. Dużo o nim słyszałam, czytałam, ale jakoś nie kusi mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam go, ale ja również tak mam, że hity się u mnie nie sprawdzają :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazwyczaj, gdy coś jest do wszystkiego, to jest do niczego ;) Skusiłam się na tego cudaka, ale jeszcze nie wyrobiłam sobie opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zawsze skład idzie w parze z działaniem. Miałam niedawno mus Nacomi. Był tak tłusty, że jeszcze po wymyciu pudełko po nim było tłuste. Wywaliłam. Co do Eveline, nie jest mi po drodze, ale każdy ma inną cerę, więc rozumiem różnicę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja o tym kremie słyszałam skrajne opinie. Sama jeszcze nie próbowałam, ale zamierzam - jak się nie sprawdzi to trudno, ale może będę w gronie tych osób, którym pasuje :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog