Wracam na rehabilitację ?



Czasem naprawdę jest ciężko;


Dziś o tym jak ciężko jest zebrać się w sobie, aby dalej walczyć. Z pewnością każda kobieta, która ma jakieś dolegliwości po-ciążowe (ale nie tylko takie), wie o co chodzi. Na zewnątrz jesteś uśmiechnięta i zadowolona. W środku wszystko pomału się sypie. Musisz podołać wszystkim codziennym obowiązkom i zapominasz powoli o sobie. Codzienna rutyna czasami tak bardzo nużąca...

 A ciało nie daje zapomnieć, ono w końcu się upomni o swoje. Kiedy czujesz się coraz gorzej sama ze sobą. I nie chodzi wcale tylko o wygląd zewnętrzny. To zawsze jest na drugim miejscu. Priorytetem zawsze powinno być zdrowie i sprawność. Moje dziecko na to zasługuję, aby miało zdrową matkę.


Przerywnik w życiorysie


Nie chciałabym absolutnie szukać wymówek.  Czy przestałam ćwiczyć z powodu czynników zewnętrznych? Z braku czasu, z niemożności skupienia się na sobie?

Po rozmowie z moją fizjoterapeutką jednak czuję się  usprawiedliwiona. Wiele kobiet z powodu panującej sytuacji było zmuszona przerwać terapie. PO prostu za dużo tego wszystkiego się złożyło na raz. Brak regularnych wizyt w gabinecie nie sprzyjał bieżącemu monitorowaniu sytuacji. Zabrakło więc  i motywacji, bo nie można było się przebadać.


Psychika rządzi


Oczywiście nastawienie do ćwiczeń to sprawa bardzo ważna. Łatwo jest ćwiczyć, kiedy widzi się efekty, kiedy ktoś stale Cię zmotywuje, zrobi pomiary itp.  A niestety własne lustro nie zawsze prawdę powie. Nie jest obiektywne, często zniekształca.

Do tego własna wyobraźnia, która lubi płatać figle. Kiedy już wierzę, że wszystko jest dobrze, że przecież jestem taka silna. A tu nagle spadam na sam dół,  znajduje się  na początku drogi. Ile razy jeszcze będę zaczynać walkę o własne zdrowie? Tyle, ile będzie trzeba. Powstanę na nowo, by znowu zawalczyć o siebie.


Co dalej?


Oczywiście zaczynam na nowo terapię. Nie mogę stwierdzić, że wszystko przepadło. Nie warto już  się starać? Tak mogłabym powiedzieć osoba, której nie zależy już na niczym. Spocząć na laurach, których nie ma tak naprawdę.

Zastanawiam się tylko, ile jeszcze będę kręcić się  tak w kółko? Dlaczego nie jestem bardziej konsekwentna w swoich postanowieniach? Czy nie mogę codziennie zorganizować sobie tych 30 minut tylko dla mnie? Oczywiście, że mogę, tylko trzeba to wpisać w plan dnia.


Postarać się jeszcze raz 


Ciągle sobie uświadamiam, jak w moim życiu rządzi ego. To wygodnickie, fałszywe, zmuszające do drogi na skróty. Trudno jest go pokonać, lepiej zaakceptować i przechytrzyć. Decydować o sobie, być świadomym człowiekiem. Skupić się na faktach, nad tym czego mi brak i w jaki sposób naprawić błędy.

Bo jestem tylko człowiekiem, nie Super-woman. Choć czasem chciałabym móc wykonać  te wszystkie zadania. A muszę zaakceptować moje słabości. Nauczyć się prosić innych o pomoc, zgubić gdzieś po drodze tą dumę. Jestem tylko słabą kobietą, która chce walczyć o siebie.



Komentarze

  1. Doskonale Cię rozumiem, sama mam problemy po ciążowe. O systematyczność ciężko, a efekty u mnie idą topornie że wszystkiego się odechciewa. Moje życie niczym parabola.... raz w dołku a raz zaczynam od nowa haha :P

    OdpowiedzUsuń
  2. mi sie marzy rowerek stacjonarny taki lepszy

    OdpowiedzUsuń
  3. nie mam doświadczeń poporodowych ale byłam kilka razy w szpitalu i czekają mnie kolejne zabiegi z powodu endometriozy głęboko naciekającej na pęcherz, jelita, jajniki, macicę. nie jest kolorowo tym bardziej, że ta operacja nie jest refundowana. na nfz mogą jedynie wszystko wyciąć a ja chyba jednak wolę ratować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, ostatni czas zmusił do ograniczenia niektórych czynności, ale najważniejsze, aby teraz się zebrać :) I działać dla siebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, trzymam za Ciebie mocno kciuki. I mocno wierzę w to, że to kolejne podejście będzie tym przełomowym. Tym, które już na stałe wpisze się w Twój rytm dnia i przywróci wiarę w to, że możesz wszystko. Sama również mam dwójkę dzieci i doskonale wiem, jak trudno jest się zmobilizować. Walczyłam i upadałam nie raz. Teraz jestem na fali. A gdy upadnę...to wstanę, poprawię koronę i spróbuję jeszcze raz. Czego i Tobie życzę!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie, że trzeba upaść aby znowu się podnieść.

      Usuń
  6. O siebie zawsze warto walczyć :D Zgadzam się z Tobą, że każde dziecko zasługuje,
    aby mieć zdrową matkę :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog