Samoopalacz czy bronzer Vita Liberata ?



Cieplejsza wiosna nadchodzi dużymi krokami, zanim się obejrzymy wyjdziemy na mocne słońce. Zwłaszcza Ci, co zmuszeni siedzieć w domu. To może być szok, z czterech ścian od razu w ostre promienie słońca. Dlatego nie zapominajcie o filtrach.

Blada skóra może przyprawić o skojarzenia do córki młynarza. Jeśli i Wy źle czujecie się nieopaleni, to mam dla Was propozycje, jak dodać skórze nieco zdrowej opalenizny. I to bez żmudnego przebywania na plaży, czego osobiście nie znoszę.

Samoopalacze i bronzery niech idą w ruch.
Dzisiaj opiszę dwa produkty, które przetestowałam w ostatnim czasie:

Vita Liberata Invisi Foaming Tan Water , kolor Light Medium


Vita Liberata Body Blur , kolor Latte Medium Dark 


Zapraszam do przeczytania moich wrażeń ze stosowania tych kosmetyków.
Czy u mnie się sprawdziły i dla kogo je polecam.


Organiczny Samoopalacz Invisi Foaming



Skład Samoopalacza poniżej:



Jak wygląda Samoopalacz Vita Liberata:



Invisi Foaming Tan Water ma formę pianki. Aplikuje go bezpośrednio na rękawice do rozprowadzania produktów samoopalających z Vita Liberata. Ta rękawica to naprawdę niezłe ułatwienie, gdyż zapewne po aplikacji ręką nie zdołałabym jej domyć.

Produkt, zanim się go spieni w opakowaniu na postać płynną. Nakładając na skórę widzę, że jest całkiem przezroczysta. Dlatego dla pewności potrzeba ją rozsmarować bardzo dokładnie, aby nie powstały plany na skórze. A o to w przypadku tego samoopalacza niestety łatwo. Po pierwsze, że nie widzę czy dobrze nałożyłam produkt, bo jest on przezroczysty. Po drugie postać bardzo płynna i szybko wchłaniająca się.

Jeżeli chodzi o zapach to nie jest on ani brzydki, ale też niezbyt piękny. Wynika to z naturalnych właściwości substancji aktywnej Dihydroxyacetone. Zapach utrzymuje się na skórze długo, do dwóch dni.

Na pochwałę zasługuje fakt, że skład jest w 90 % organiczny.

Na liście składników widnieją m.in. aloes, gliceryna, ekstrakty roślinne z malin , gingo biloba , granatu.

Niestety w moim przypadku nie odczułam prawie żadnych właściwości nawilżających, ale może dlatego, że moja skóra ostatnio zrobiła się sucha. Produkt mnie nie podrażnił.

Radziłabym jednak zadbać o skórę wcześniej, aby po użyciu samoopalacza nie uwidoczniły się brzydkie, ciemne plamy w miejscach gdzie skóra była bardziej sucha. Peeling i solidne nawilżenie na kilka dni przed użyciem są jak najbardziej wskazane.

Po zastosowaniu pianki samoopalającej Vita Liberata efekt opalenizny pojawia się po paru godzinach. Odcień Light Medium okazał się dla mnie zbyt jasny. Opalenizna kojarzyła mi się nie naturalnie i pomarańczowo. Następnym razem sięgnę po odcień Dark, gdyż zwykle opalam się na brąz. Warto więc odpowiednio dobrać odcień produktu do swojej karnacji.



Wygładzający Bronzer Body Blur HD Skin Finish



Jak wygląda skład bronzera Body Blur:



Jak wygląda Body Blur na skórze, odcień Latte:



Według opisu producenta jest to zmywalny make-up do ciała, który daje efekt gładkiej, rozświetlonej, naturalnej opalenizny. Pozwala tuszować drobne niedoskonałości skóry, dając satynowej wykończenie. Odpowiedni do ciała i do twarzy. Aplikować kolistymi ruchami nie wielkie porcje produktu. Może barwić tkaniny.

Dostępne są kolory: Latte, Latte Light, Latte Dark.

Skład Body Blur Vita Liberata jest dość krótki, ale nie w 100% naturalny. Co prawda zawiera wartościowe składniki jak aloes, pantenol, masło shea, kwas hialuronowy i wit. E.

Ogólnie ten bronzer sprawdził się na skórze moich nóg. Daje bardzo ładny odcień i z przyjemnością będą go używać w roli tzw. rajstop. Na inne partie ciała jednak sobie podaruje z uwagi, że jednak troszkę brudzi ubrania. Wskazane jest noszenie  ciemniejszej odzieży podczas jego używania. Daje się go łatwo zmyć  wodą i żelem lub mydłem. W ciągu dnia jednak nie ściera się mocno.

Raczej jest to trwały produkt, chociaż w deszczu bym z nim nie tańczyła. Fajny na imprezę w plenerze lub po prostu po domowemu, kiedy chce sobie poprawić nastrój. Skóra z nim wygląda naprawdę pięknie. Warto było go wypróbować, jednak regularna cena przyprawia mnie o zawrót głowy. Tym bardziej cieszę się, że miałam możliwość otrzymania go do testów.


Odpowiadając na pytanie, który produkt Vita Liberata do ciała bardziej się sprawdził:

Bardziej zadowolona jestem z bronzera, ze względu na odcień oraz łatwość aplikacji, do której nie potrzeba rękawicy. Pomimo tego, że nie barwi on skóry trwale, ale też efekt jest bardziej przewidywalny i przede wszystkim łatwy do zmycia.

Samoopalacz w piance mogę natomiast polecić osobom, które nie mają problemów z suchą skórą oraz umieją dobrać sobie kolor samoopalacza do odcienia karnacji.


Komentarze

  1. Ja latem stawiam na balsamy brązujące, ale w tym roku jeszcze o tym nie myślałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja do ich produktów podchodzę ostrożnie, składy niezłe, a mnie kiedyś pianka mocno uczuliła :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Pianka u mnie wymagała wprawy w użyciu,myślę ze wprawne ręce będą z niej bardziej zadowolona. Ale przyznam, że balsam brązujący bardziej mnie interesuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam, ale na skórze wygląda pięknie! Mam bardzo jasną karnację i wciąż szukam idealnego kosmetyku, który doda mi kolorków. Muszę spróbowac :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo je lubie zwlaszcza pianke

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś używałam balsamów brązujących, ale teraz już mnie to nie bawi. Jestem blada jaka jestem:)
    Wczoraj słonko mnie złapało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku używam takich balsamów, żeby właśnie słonko bardziej łapało na wiosnę :) Bardziej jako wspomaganie w początkowym opalaniu. Ten organiczny samoopalacz Invisi Foaming na mnie działał dość dobrze (a właśnie jestem blada), więc polecam Ci jak najbardziej :)

      Usuń
  7. Śliczny daje efekt ten bronzer na skórze. Ja z natury jestem bardzo blada, takich produktów mi trzeba, w końcu lato już blisko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przydałby mi się zwłaszcza na nogi, może jeszcze na ręce. I tak prawie codziennie wychodzę, ale już widzę jak będziemy miały ciekawie opalone twarze :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzadko się zdarza, żebym sięgała po jakieś samoopalacze czy bronzery. Przyzwyczaiłam się już do swojej bladości i mi nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja partnerka lubi bardzo bronzery.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog