Zmiana pielęgnacji na wiosenną? Kosmetyki Martina Gebhardt

 

Jeszcze w marcu zdarzyło mi się używać kosmetyków z kategorii Winter. Kwiecień jednak przywitał nas ciepłą pogodą i powoli zmieniam kosmetyki na lżejsze. 

Summer Time Martina Gebhardt to produkty do pielęgnacji twarzy i ciała, które są ze mną nie po raz pierwszy. Zdaje sobie sprawę , że nie każdy czyta starsze wpisy, dlatego postanowiłam odświeżyć temat. Linia nie tylko na lato, bo na ciepłą wiosnę również się sprawdzają. Krem i emulsja spodobają się nie tylko wielbicielkom pielęgnacji naturalnej. 


Martina Gebhardt Face&Body Lotion Emulsja pielęgnacyjna do twarzy i ciała LSF 6

Emulsja dostępna w dwóch pojemnościach: 30 ml i 150 ml. Można również zamówić próbki. Wybrałam mniejsze opakowanie ze względu na to, że będę stosować tylko do twarzy. 

Opakowanie to buteleczka z białego szkła. Aplikację ułatwi sprawnie działający dozownik.

Według producenta:

Lekka emulsja pielęgnacyjna do zmęczonej i podrażnionej słońcem skóry twarzy i ciała. Topinambur oraz olej z orzecha kukui regenerują, nawilżają oraz łagodzą podrażnienia. Emulsja zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 6, którego dostarcza glinka mineralna oraz pochodzący z rejonu południowego Pacyfiku olej z orzecha kukui. Wspomaga on produkcję odpowiedzialnej za naturalną pigmentację skóry melaniny i jest bogaty w witaminy A, B oraz E. Dzięki zawartości glinki mineralnej (ziemia lessowa) emulsja pozostawia delikatny efekt tonujący, nadając cerze zdrowy koloryt.
Cudowna kompozycja naturalnej wanilii, trawy cytrynowej i olejku z drzewa sandałowego wprowadza w nastrój słonecznej radości. Produkt odpowiedni do codziennej pielęgnacji przez cały rok.




Emulsja Summer Time posiada lekką, ale nie płynną konsystencję. Szybko się wchłania, a delikatny kolor pomoże wyrównać cerę. Nie jest to jednak efekt kryjący jak w podkładach. W przypadku niedoskonałości typu zaczerwienienia, trądzik itp. zupełnie sobie nie poradzi. 

SPF 6 które deklaruje producent to bardzo niski faktor. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to kosmetyk na plażę. Mogą z niego korzystać np. osoby z ciemną, opaloną karnacją. Emulsję można również stosować w wieczornej pielęgnacji. U mnie sprawdza się jako serum pod krem z Filtrem UV 30. Fajnie wygładza i lekko nawilża. Dzięki temu aplikacja ciężkiego kremu z filtrem jest prostsza. 

Zapach Emulsji jest nieco mocniejszy niż w przypadku kremu. Pochodzi on z olejków eterycznych. Według mnie będą z niego zadowolone osoby lubiące nieco mocniejsze zapachy w kosmetykach. 


Summer Time Cream LSF 6 Krem do skóry zmęczonej słońcem


Kremy można dostać w dwóch pojemnościach: 50  ml i 15 ml. W obu przypadkach słoiczki są z białego szkła. Ja sobie te słoiczki zostawiam i służą mi do innych celów później, tak więc opakowania w pełni są zero waste. 

Bez trudu można też kupić próbki 2 ml, jeśli chcemy tylko zapoznać się z formułą produktu.
Marka od lat nie zmienia opakowań i szaty graficznej, która według mnie jest bardzo charakterystyczna. 


Według producenta:

Bogaty, łagodzący krem do zmęczonej i podrażnionej słońcem skóry. Topinambur oraz olej z orzecha kukui regenerują, nawilżają oraz łagodzą podrażnienia. Krem zawiera naturalny filtr przeciwsłoneczny SPF 6, którego dostarcza glinka mineralna oraz pochodzący z rejonu południowego Pacyfiku olej z orzecha kukui. Wspomaga on produkcję odpowiedzialnej za naturalną pigmentację skóry melaniny i jest bogaty w witaminy A, B oraz E. Cudowna kompozycja naturalnej wanilii, trawy cytrynowej i olejku z drzewa sandałowego wprowadza w nastrój słonecznej radości.

Krem jest odpowiedni do codziennej pielęgnacji twarzy i to przez cały rok.



Krem ma o wiele bogatszą konsystencję niż Emulsja z tej serii. Nie jest to jednak najcięższa formuła, w porównaniu do innych kremów z tej marki wypada na dosyć lekki. Pozostawia na skórze tłustą warstewkę która ma działanie ochronne i kojące. Zapach Kremu jest delikatniejszy niż w przypadku Emulsji, odprężający i taki "słoneczny". 

Summer Time Cream sprawdza się obecnie w pielęgnacji mojej cery. Stosując go mam wrażenie, że moja skóra otrzymuje wszystko co jej potrzeba. Nie ma uczucia przeciążenia, buzia wygląda na wypoczętą i gładką. Doceniam również ten delikatny efekt rozświetlenia, który w moim wieku jest już bardziej pożądany niż mat. 

 





Recenzje kosmetyków Summer Time po raz pierwszy pojawiły się na moim blogu w 2015 roku. Jak widać dobre marki utrzymują się na rynku kosmetycznym długi czas. Sprawdzone receptury, naturalne i przemyślane składy zawsze będę na czasie. 


Komentarze

  1. Bardzo ciekawa seria, chętnie poznam bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. aż dziwne że jej nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej marce, a mówisz że oni są już tak długo na rynku, wow! Niestety dla mnie zdecydowanie zbyt niski filtr, moja skóra jest bardzo wrażliwa na słońce i już używam 20 spf. Ale lekka formuła emulsji bardzo mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Również dla mnie marka jest nowością, ale chętnie przyjrzę się tej serii bliżej :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na wiosnę zawsze wybieram już trochę lżejsze formuły :) nie znam tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Martina Gebhardt ciekawi mnie od dawna :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Copyright © Retromama.blog