Nourish London Oczyszczająca Emulsja i Kojący Krem nawilżający

Nourish


Cztery tygodnie mija od kiedy do mojej pielęgnacji weszła marka Nourish London. Przez ten czas stosowałam do demakijażu twarzy Oczyszczającą Emulsję z Jarmużem oraz Kojący Krem Nawilżający do skóry wrażliwej z olejkiem lawendowym. Dziś opiszę moje spostrzeżenia:


Kosmetyki Nourish są wegańskie i nie testowane na zwierzętach.

Marka Nourish zdobyła certyfikat Soil Association oraz wiele branżowych wyróżnień.



Nourish Oczyszczająca Emulsja z Jarmużem 


Nazywana też musem lub pianką, ale według mnie to coś pomiędzy mleczkiem oczyszczającym a pianką do mycia. Ciekawą cechą fizyczną jaką posiada jest zmiana koloru po aplikacji i masowaniu na skórze na zielony. Zmywać należy letnią wodą, pewnie ze względu na to, że sama ciepła woda może bardziej przesuszać cerę. Akurat zmiana odcienia dla mnie ma znaczenie, bo wiem ile mam trzymać Emulsję na skórze.

Stosuje tylko do demakijażu twarzy, do oczu mam Mleczko z innej marki. Jednak producent też nie piszę nic o stosowaniu do demakijażu oczu.

Emulsja znajduje się w 100 ml plastikowym pojemniku air-less.
Wydajność Emulsji jest dobra, gdyż do mycia twarzy nie potrzeba dużych ilości.

Pozostawia wrażenie czystej i gładkiej skóry, gotowej do dalszych etapów pielęgnacji.

Oczyszczanie cery jest bardzo ważnym etapem i warto to robić kosmetykami skutecznymi.
Jesienią i zimą  prym wiodą mleczka kosmetyczne, pianki, mydła naturalne oraz glinka. Stosując te produkty mam gwarancję skutecznego oczyszczania skóry. Zwłaszcza w dni kiedy maluje się mocniej, nie chce aby pozostałości kosmetyków podrażniały moją cerę.

Emulsja Oczyszczająca Nourish nie tylko skutecznie zmywa makijaż, ale zapewnia również właściwości pielęgnujące w trakcie mycia. Dbają o to takie składniki jak: Kwas hialuronowy, probiotyki, jarmuż zwany czarną fasolą afrykańską, wyciąg z róży jerychońskiej i bób tonka. Mają one za zadanie zapewnić świeży, młody wygląd cery oraz skuteczną detoksykacje.

Sama nie wiem, jak odnieść się do właściwości pielęgnujących tego produktu? Ma on krótki kontakt ze skórą. Dla mnie najważniejszy jest brak podrażnień i dobrze oczyszczona cera.

Kwestie drugorzędne to zapach, który w tym przypadku jest typowy dla produktów myjących. Lekko mydlany, neutralny dla nosa.


Nourish Kojący Krem Nawilżający do skóry wrażliwej


Krem wybrałam ze względu na cenne składniki: olejek lawendowy, olejek z ogórecznika lekarskiego, masło Shea Butter Nilotica. Skusiły mnie obietnice relaksu dla skóry, gdyż często reaguje ona źle na stres ogólny. Wszyscy wiemy w jakich czasach dziś żyjemy.

Nie bez znaczenia jest też zapach kosmetyku, jaki stosuje do twarzy. Według mnie krem Kojący z Nourish nie pachnie niestety lawendą, a słodkimi owocami. Wiadomo jednak, że odczucia zapachowe to kwestia indywidualna. W każdym razie cieszy mnie, że zapach nie okazał  się dominujący.

Dużą zaletą okazuje się opakowanie Kremu, szklana buteleczka air-less. Ma to dla mnie duże znaczenie, gdyż obecnie  staram się wybierać szklane opakowania.


Nawilżenie cery to droga do sukcesu w jej pielęgnacji.
Jesienią i zimą moja cera lubi się przesuszać. Jest bardziej wrażliwa na zmiany temperatury, czerwieni się. Od kremu oczekuje nie tylko nawilżenia, ale i ochrony cery. Lubię, gdy kosmetyk pozostawia lekko tłustą warstwę, która paradoksalnie wcale nie przetłuszcza. Taki urok mojej skóry już, że woli tłusty krem z efektem nawilżenia. Niestety Krem z Nourish tylko nawilża. Wiem, że dla wielu osób jest to efekt wystarczający, więc nie powinny być zawiedzione tym kosmetykiem.

Już przy samej aplikacji czuć jak wnika on głęboko w skórę. O ile krem może w ogóle wnikać, bo podobno dzieję się to tyko w górnych warstwach naskórka. Mam jednak wrażenie, że nie pozostaje tylko na powierzchni, ale działa nieco głębiej. Beż przyrządów nie mogę stwierdzić, jak ten proces dokładnie przebiega. Kiedy krem już się wchłonie, to nie widać prawie żadnej warstwy na skórze. Od razu można przystąpić do aplikacji makijażu. Tu mały zonk, bo wcale nie dogadał się z moim podkładem mineralnym. Podkład zaczął mi się na nim rolować. Nie wiem jednak, jak by się sprawował wraz z podkładem silikonowym drogeryjnym?

Skoro Krem nawilżający Nourish nie pozostawia wyraźnej warstwy na skórze, więc na mróz potrzebuje zastosować na skórę coś dodatkowo. Może to być użyte na policzki i nos Masło Shea, Kakaowe lub warstwa podkładu o właściwościach kryjących i odżywczych. Piszę o tym, ponieważ obecnie mamy porę zimową i niektórzy mogą narzekać, że krem zastosowany na dzień nie chroni cery dostatecznie. Myślę, że w porze letniej zupełnie inaczej by mi się ten krem sprawował? Warto jednak rozważyć, że zawiera on w składzie olejki eteryczne.

Odnoszę wrażenie, że Krem  nawilżający Nourish o wiele lepiej spisuje się do stosowania go na noc, niż na dzień.  Podkreślam jednak, że to są moje indywidualne odczucia.


Nourish

Składy produktów poniżej:


Oczyszczająca Emulsja Nourish

Skład INCI (* składniki z upraw ekologicznych, ** pochodzenie ekologiczne):

Aqua, Sodium cocoyl isethionate, Glycerin**, Stearic acid, Cetearyl alcohol, Titanium dioxide (CI 77891), Alginic acid, Helianthus annuus flower extract*, Brassica oleracea leaf extract*, Aloe barbadensis leaf juice powder*, Griffonia simplicifolia seed extract, Lactobacillus bulgaricus ferment filtrate, Pelargonium graveolens flower oil*, Ethylcellulose, Iron oxide Yellow (CI 77492), Mica, Sodium levulinate, Olibanum (frankincense) oil*, Hydroxypropyl methylcellulose, Commiphora myrrha (myrrh) oil, Glyceryl undecylenate, Rosmarinus officinalis flower oil*, Glyceryl caprylate, Levulinic acid, Sucrose, Chromium oxide Green (CI 77288), Leuconostoc/radish root ferment filtrate, Sodium hyaluronate, Populus tremuloides bark extract, Eugenol, Linalool, Citral, Geraniol, Limonene, Citronellol. *Certified organic.**Organic origin. Naturally present in essential oils.


Kojący Krem nawilżający Nourish 

Skład INCI (* składniki z upraw ekologicznych, ** pochodzenie ekologiczne):

Aqua (water), Helianthus annuus (sunflower) seed oil*, Glycerin**, Cetearyl alcohol , Cetearyl glucoside, Palmitoyl tripeptide-5, Glyceryl stearate, Argania spinosa (argan) kernel oil*, Lavandula angustifolia (lavender) oil*, Aloe barbadensis (aloe vera) leaf juice powder*, Borago officinalis seed oil*, Vitellaria paradoxa (shea butter sp. nilotica)*, Bisabolol, Zingiber officinale (ginger) root extract*, Daucus carota sativa (carrot) root powder, Sodium levulinate, Levulinic acid, Cetearyl olivate, Sorbitan olivate, Glyceryl caprylate, Glyceryl undecylenate, Potassium sorbate, Tocopherol, Coumarin, Geraniol, Limonene, Linalool.
Nie bawię się w analizę składów, chociaż kiedyś to robiłam. Obecnie jednak nie czuję, aby moja wiedza była dostateczna. Uwagę jednak wraca wiele naturalnych składników w tych kosmetykach.



Nourish London do marka dostępna m.in. na Costasy.pl . W swojej ofercie posiadają produkty do pielęgnacji twarzy i do ciała. 



Komentarze

  1. oho, nie znam tych produktów w ogóle, ale dosyć mnie zaciekawiły!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zestaw, ja bardzo zwracam uwagę na skład, jak i to czy kosmetyki nie są testowane na zwierzętach. Chętnie zapoznam się z nimi bliżej♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej marki, zaciekawiła mnie jednak ta emulsja i fakt, że zmienia kolor po aplikacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki duecik by mi się przydał. Chyba napiszę list do Świętego Mikołaja XD Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  5. kosmetyki kojarzę, ale sama nic od nich nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  6. Emulsję z jarmużem bym spróbowała :). Ostatnio faktycznie na każdym kroku natrafiam na recenzję produktów tej marki :P

    OdpowiedzUsuń
  7. z tą emulsją bardzo się polubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uważam, że oczyszczający przede wszystkim powinien właśnie dobrze oczyszczać, nie podrażniać i nie wysuszać skóry. Też uważam, że ma z nią na tyle krótki kontakt, że niekoniecznie ma jakiś wpływ pielęgnacyjny. Ważne, że emulsja nie wywołała negatywnych skutków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa tej emulsji do mycia twarzy, zapowiada się bardzo ciekawie. Lubię takie kosmetyki do mycia twarzy

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog