Podsumowanie lutego i plany na marzec



Luty za nami i ...


Minął tak szybko, że nawet się nie obejrzałam. Z jednej strony się cieszę, bo był to miesiąc dość ponury. Brak śniegu i normalnej zimy wcale nie uprzyjemnia życia tylko je utrudnia. Z drugiej strony marzec to ciężki czas jeśli chodzi o choroby. Jako mama przedszkolaka odczuwam to wyjątkowo boleśnie.

Mimo wszystko staram się we wszystkim odnajdywać pozytywy, gdyż blog  jest obecnie dla mnie prawdziwą odskocznią. Zwłaszcza wtedy, gdy widzę które wpisy chętnie czytacie i że wcale nie muszę już pisać tylko o kosmetykach. To mi dodaje skrzydeł do dalszej pracy nad blogiem (ale i nad samą sobą). Mam już w zanadrzu ciekawe tematy na marzec, o czym napiszę Wam na końcu wpisu.



Wygrana w konkursie 


Dawno nic nie wygrałam w konkursie, a musicie wiedzieć, że bardzo chętnie biorę udział w różnych rozdaniach instagramowych. Zwłaszcza takich, gdzie liczy się jakaś kreatywność i zaangażowanie. Po raz kolejny przekonałam się, że warto być wiernym tym samym osobom na Instagram. Sama obserwacja konta to nie wszystko. A jeśli lubisz osobę  którą obserwujesz, to sama aktywność nasuwa się automatycznie. Tak jak i w życiu, gdy coś nie wychodzi na siłę, a z czystej przyjemności.

Z przyjemnością więc chwalę się moją wygraną u mamalla.pl (blog www.mamalla.pl). Są to kosmetyki marki Corine de Farme z linii Baby bio, które chciałam już dawno kupić w Rossmann, ale dobrze że poczekałam i tym sposobem mam je u siebie. Kosmetyki już stosujemy i powiem Wam tyle, ten żel i szampon są naprawdę super. Dotychczas korzystaliśmy z Babydream i Corine naprawdę przebija je jakościowo. Krem Baby jest bardzo lekki, będzie więc fajny na wiosnę, jak zrobi się cieplej. Możliwe, że napiszę jeszcze osobną recenzję na blogu.




Sportowa porażka


Fajnie się piszę o sukcesach, ale niestety w lutym poniosłam porażkę jeśli chodzi moją terapię rozejścia mięśnia prostego brzucha. W listopadzie mogliście poczytać o moim problemie (Tutaj wpis) i jak z nim walczę. Byłam na kontroli w grudniu i była znaczna poprawa. Czułam, że moje ciało zmienia się na lepsze i wszystko wraca powoli do normy. Niestety w lutym wróciłam do punktu z listopada. 2 miesiące ćwiczeń poszły na marne,  wystarczyła jedna grypa żołądkowa.

Z terapią uroginekologiczną jest tak, że wszelkie dysfunkcje wymagają czasu, cierpliwości i dużo samozaparcia. Zwłaszcza jeśli problem był zbyt długo nie leczony i dochodzą do tego jeszcze inne schorzenia. W lutym porobiłam  także różne dodatkowe badania, które nie wyszły pozytywnie, co mnie trochę podłamało. Nie jest to jedyna przyczyna, ale nie chce się tylko użalać na sobą. Po kolejnej wizycie u mojej fizjoterapeutki zabrałam się do ćwiczeń z większym zapałem i walczę dalej o siebie.




Dietetyczny sukces


Nic tak nie cieszy jak poprawa własnych nawyków dietetycznych. Niestety wraz z wiekiem zauważam, że przychodzi mi to trudniej. Dla każdego sukces dietetyczny wygląda inaczej. U jednych jest to restrykcyjne liczenie kalorii i sumienne planowanie posiłków. A ja ciesze się, gdy więcej gotuje w domu, noszę ze sobą drugie śniadanie, ograniczam przetworzone słodycze oraz czytam składy produktów.

Udało mi się nawet przełamać tradycję tłustego czwartku i upiekłam racuchy bez cukru, z mąki orkiszkowej i na oleju kokosowym. były bardzo smaczne i nie dostałam po nich zgagi tak, jakby to było po kupnym pączku.  Co prawda mój sukces nie daje się przełożyć na cyferki na wadze, ale chyba jestem już na tym etapie, że to dla mnie się aż tak bardzo nie  liczy. Zauważam zmiany w wyglądzie ciała i w lepszym samopoczuciu. A ubrania zawsze można kupić o rozmiar większe, byle dobrze czuć się ze sobą. 





Porządki w szafie i małe przeróbki


W lutym zaangażowałam się też w przedwiosenne porządki w szafie, które zaowocowały przeróbkami krawieckimi. Nie jest to moja pierwsza tego typu akcja, gdyż ubrania przerabiam od dawna. Zawsze staram się uratować jakąś rzecz przed wyrzuceniem.  Dotyczy to nie tylko ubrań, ale i rzeczy codziennego użytku.

 Jeśli syn ma za duże ubranie, to zwężam. A jeśli np. ma za ciasne spodnie to poszerzam je w pasie. Zdziwilibyście się ile można zrobić, aby ubranie miało dłuższe życie. A niestety żyjemy w takich czasach, gdzie panuje fast fashion. Zawartość szafy zmieniana  jest zbyt często. Tania moda, która szybko się nudzi, bo ciągle oferują nam coś lepszego, a jakość ubrań często jest bardzo słaba. Nie jednokrotnie przekonałam się, że ciuchy z second hand są trwalsze niż te  z  sezonowej wyprzedaży w naszym kraju. Staram się też wybierać polskie marki odzieżowe, wbrew pozorom jest ich wiele.

Moje przeróbki pokazałam  tu: naszywki - sposób prosty jak odmienić ubrania , zapraszam do poczytania jeśli jeszcze nie było okazji. Naprawdę każdy może to zrobić, bo nie jest to trudne.




Plany na marzec


No dobra, może troszkę późno, ale naprawdę ten luty był dla mnie zbyt krótki, aby wcześniej coś pomyśleć.  Marzec to dla mnie już poważne przygotowania do wiosny. W związku z tym myślę o ogrodzie warzywnym. Poszukujemy fajnej mini szklarni, bo już tęskno nam do własnej uprawy. A jak wiadomo, w naszym klimacie to dopiero kwiecień, a nawet maj jeśli chodzi o niektóre uprawy. To stanowczo za długo, a powoli mam dosyć tego paskudnego jedzenia ze sklepu. Pomidory z Holandii, banany z Afryki i jeszcze te ogromne rzodkiewki, które urosły na chemii. Może to i ładnie wygląda, ale mam wątpliwości co do wartości odżywczych. Grzechem byłoby nie wykorzystać tego kawałka ziemi jaki mamy.

Jeśli chodzi o kwestie blogowe, to na marzec mam zaplanowane testy kosmetyków Oriflame. Na razie jednak nie zdradzam co to będzie. Chciałabym w końcu zadbać o swoje nogi. Wstyd przyznać, jak się zapuściłam przez tą zimę-nie-zimę. Niestety przez zimowe miesiące nie za bardzo mam ochotę na zabiegi pielęgnacyjne i ograniczam je do minimum. W związku z tym, że chodzę na basem to chce się dobrze poczuć ze sobą. Może nie wyglądam jak miss, ale odrobina miłości własnej zawsze wskazana. Będzie więc test kosmetyków Vita Liberata, a także małe rozdanie dla wiernych czytelników bloga.


Tak oto dobrnęliśmy do końca mojego podsumowania. 

Mam nadzieję, że spodoba się Wam i dacie znać w komentarzach co o nim myślicie. Chętnie zawsze zaglądam do komentujących mnie osób.





Komentarze

  1. Te kosmetyki wyglądają zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda luty zbytnio zimowy nie był. Teraz myślę już o wiośnie. Gdybym robiła takie podsumowanie to na plus wyszła mi dieta i ćwiczenia, które w lutym zaczęłam:). Finansowo za to różowo nie było, ale nie ma co narzekać:). Zdrowie tylko w końcówce lutego poszalało, ale tylko gardło i katar. Także dość łaskawy miesiąc dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie zdrowie zawsze najważniejsze, a tego niestety brak.

      Usuń
  3. Luty minął ekspresowo, z marcem pewnie będzie tak samo :D udanego miesiąca!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w lutym zaniechałam treningów :( Ciągle coś się działo (urodziny moje, mamy, imieniny babci, męża...) - ten luty mamy dość imprezowy. Wiem, że szukam sobie wymówek po prostu, ale w marcu już jest lepiej. Ja póki co jem zdrowsze śniadania i staram się zmniejszyć ilość słodyczy, choć z różńym skutkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to zawalczyć o siebie. Choćby zmiany miały być małe, to liczą się każde.

      Usuń
  5. Mi luty minął bardzo szybko i w sumie głównie spędziłam go w domu na zwolnieniu. Brakuje mi takich prawdziwych zim i tego podziału na pory roku. Gratuluję wygranej. A tak z ciekawości ... będziesz chciała hodować banany ? jak masz dość tych z Afryki ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo super, że udało Ci się wygrać takie fajne kosmetyki:) Gratulacje:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog