Jesienne przemyślenia

 

Postanowiłam tworzyć w połowie miesiąca drobne podsumowania. I tak w ubiegłym miesiącu pojawił się wpis Jesienne przesilenie. Od paru dni chodzi za mną pisanie, paluszki swędzą, a czasu brak. Forma też słabsza, różne czynniki się na to nałożyły. Piszę lifestyle, ale nie chciałabym też aby ten blog był pamiętnikiem, taki mały paradoks. Niektóre posty wynikają z pewnych okoliczności i pojawić się tu muszą. Idąc więc za moją potrzebą pisania, dziś dla Was parę (może więcej) zdań na temat listopadowych smutków. 


Listopad to najgorszy miesiąc w roku?


Wiele osób zapewne się ze mną zgodzi, że listopad jest najbardziej depresyjnym miesiącem. Sprzyja temu zapewne mniejsza dostępność do słonecznego światła. Dni coraz krótsze, wieczory długie, niektórzy się nudzą. A kto się nie nudzi na pewno, to matki. Witam więc w zacnym klubie wiecznie zapracowanych matek, które nawet jak odpoczywają, to zajęcie potrafią sobie znaleźć. Jest to na przykład czytanie książek, poradników, aby nie zostać w tyle. Czasami też za dużo skrolowania w Internecie, ale to też jakiś dostęp do wiedzy, widomości, co się dzieje w świecie. Jednak to ciągła pogoń, aby tylko nie zostać w tyle zaczyna lekko męczyć. Czy nie lepiej byłoby sobie po prostu poleżeć, nie robiąc nic, nie wiedząc co się dzieje wokół? To pytanie do Was moi drodzy, którzy czytacie posty dokładnie, zobaczymy jak to będzie w komentarzach?


Instagram nie taki zły?

Kolejne wnioski z minionych dni, to internetowe grupy wsparcia, które spadają "znieba", pewnie nie tylko mi. Jak każdy miewam lepsze i gorsze chwile, codzienność potrafi przytłaczać. Jakby się tak głębiej zastanowić, to pewnie dużo ludzi teraz potrzebowałoby pomocy psychologa i nie są to założenia przesadzone. Żyjemy w trudnych czasach (nawet pomijając politykę), codzienność niesie tyle wyzwań, że czasami jest naprawdę ciężko. I tu wychodzą zalety  IG, zwłaszcza kiedy obracać się w małej społeczności, choćby matek, które wspierają się siebie nawzajem. To jest wspaniałe, kiedy możesz podzielić się z innymi tym co Ciebie trapi, jednocześnie nie spotkasz się z obojętnością. Oczywiście nie będę nikogo przekonywać, aby porzucił terapię i przeniósł się na czaty rozwiązując swoje problemy pomiędzy ludźmi. Jednak bywa i tak że specjaliści zawodzą, a pomoc przychodzi z zupełnie niespodziewanej strony. 



Komentarze

  1. Masz racje Listopad jest okropny. Ja sama nie mam na nic siły i energii, mam pomału dość haha :D Ja zawsze staram się czytać posty, które mnie interesują.Po prostu wolę dawać mnie komentarzy, niż na szybko komentować u innych byle to zrobić :) Byle przetrwać ten czas, potem będzie lepiej

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie przepadam za listopadem, to dla mnie taki ponury, chłodny miesiąc. Staram się pomimo tego, wykorzystywać ten czas jak najlepiej, rodzinnie, szczególnie weekendy. Wtedy staram się nie ślęczeć w Internecie. Posty na blogach czy filmiki na YouTube nie uciekną :D

    OdpowiedzUsuń
  3. straszny jest ten listopad :D Jak początek był fajny tak teraz eh

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie listopad jest jednym z piękniejszych miesięcy. Uwielbiam krótkie dni i długie noce. Lubię tą nostalgię, spokój i brak hałasu dzieci na podwórku. Ludzie sami się zrażają do tego miesiąca, a wiadomo, że nastawienie jest najważniejsze. Właśnie takie marudzenie odbiera ochotę na wieczorny relaks i organizację czasu dla siebie. Uważam, że nawet matka tak bardzo zapracowana (chociaż ja akurat uważam, że samo bycie matką nie sprawia, że jest się bardziej zapracowaną niż osoba która dzieci nie ma. To wszystko kwestia organizacji i podejścia, a także wychowania dziecka) jakby tylko się odpowiednio nastawiła to radość w tym listopadowym czasie by znalazła. Mam nadzieję, że kiedyś się odnajdziesz w listopadzie. Tego Ci życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, wszystko jest kwestią nastawienia, mam nadzieję, że dobre dni szybko nadejdą.

      Usuń
  5. Listopad to dla mnie najbardziej dołujący miesiąc w roku

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze że są takie grupy wsparcia, chociaż dobry terapeuta też jest na wagę złota. Listopad jest dla mnie wyjątkowo niełaskawy, bardzo źle się czuję, ledwo się trzymam na nogach. Wizytę u endokrynologa (prywatną) mam dopiero bo w styczniu, ale przydałby się jeszcze kardiolog, też bez kasy się nie obejdzie :/ Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ten dostęp do specjalistów, a jak się zdrowie sypie i trzeba czekać to nie jest do śmiechu wcale.

      Usuń

Prześlij komentarz

Copyright © Retromama.blog